PERYPETIE WYBORCZE
Do wyborów było już przysłowiowe pięć kroków. Było. Zresztą, mogło już być dawno po wyborach. Mogło!? "A jakże",
ktoś by pomyślał, gdyby nie orientował się w życiu politycznym Dreamlandu. Po kolei. Pewnego miłego dnia sejm wpadł na
pomysł, żeby urządzić wybory. Wybory są rzaczą normalną w demokratycznych krajach. W większości demokratycznych
krajów o terminie wyborów decyduje władca, albo głowa państwa (prezydent). W większości... bo przez kilka dni wydawać
się mogło, że Dreamland się do nich nie zalicza. Otóż, pewnego wieczora jeden z głównych ludzi naszej polityki ustalił
sobie termin wyborów. Z góry narzucił termin. Termin ów dawał przeogromną przewagę w wyborach jednej partii politycznej,
której nazwą zna każdy, kto czyta ten artykuł. Podniósł się hałas. Dzięki szybkiej interwencji wysokich urzędników
państwowych nieszczęsny termin anulowano, a polityk wyraził skruchę. Wybory nadal pozostają sprawą otwartą. Miejmy
nadzięję, że następny termin ustali już osoba do tego, rzeczywiście kompetentna. (mar)
| SPOŁECZEŃSTWO
|
Jak wszyscy dobrze wiedzą Dreamland to monarchia. A nie ma monarchii bez tytułów szlacheckich. W ostatnim
czasie regent JW książę Nimitz nadał kilku obywatelom naszego królestwa takie oto tytuły:
- Do godności Hrabiego, Mości Pana Daro i V-ce Hrabiego Piotra
- Do godności v-ce Hrabiego, Mości Pana Leonardo i Mości Pana Marcina
- Do godności szlacheckiej Pana Chemika
- Do stopnia porucznika wojsk królewskich Pana Yasioo'a |
| PROWINCJONALIA |
Czarny Zamek cd..
W tym numerze nie będzie opisu kolejnej prowincji. W zamian zamieszczamy obszerne fragmenty listu jednego z
naszych czytelników. Przyjemnej lektury (mar)
Panie Marcinie,
Przeczytalem Pana artykuł dotyczący prowincji Blacklock i jestem zawiedziony
... widze ze Pana wysłannicy mają bardzo słabą wiedzę na temat tej prowincji
a do ich wzroku też można mieć wiele zastrzeżeń... spróbuję tu sprostować
kilka obraźliwych dla mieszkańców Blacklock plotek wynikających ze słabej
wiedzy historycznej...
Zacznijmy od Kaer Morhen - jako że jest to miasto, którym z mocy nadanej mi
przez Namiestnika mam przyjemność zarządzać... napisał Pan o zamku Kaer
Morhen "istną mozaiką styli architektonicznych" ...co miało być spowodowane
walkami i zniszczeniami ... gdyby Pan bardziej zagłębił się w historię
Blacklock i Morlandu to zauwazyłby Pan ze Twierdza Kaer Morhen nigdy nie
została zdobyta a wojska Morlandu nawet nie odwazyły się zaglądać na tereny
Rivii - lud Rivijczyków znany był z wielkiej i potężnej armii, a jego flota
panowała na znacznej części naszego morza... Zamek Kaer Morhen jest typowym
przykladem stylu Rivijskiego który widoczny jest zarówno w zabudowie całego
Blacklock, jak i Morlandu - ponieważ około wieku IX miała miejsce wyprawa
Rivijczyków, której skutkiem było osiedlenie się Rivijczyków w Morburgu i
rozbudowa tego miasta jako Arcybiskupstwa... powstała wtedy słynna katedra
morburska oraz - niespotykanych w tych czasach rozmiarow - zamek władcy Morburga
... nie pamiętam imienia - odsyłam do Namiestnika Morlandu .... budowle te
zostały wprawdzie zniszczone około XIII wieku w wyniku kolejnej wojny ... Co
do dzisiejszego Kaer Morhen to zapiski w Pana gazecie nie mają nic wspólnego
z rzeczywistością... Kaer Morhen jest drugim co do ważnosci miastem Blacklock...
jego zabudowa jest zebrana w starych murach fortecy... w miescie znajdują
się: wspaniały Zamek pamietający jeszcze Vesymira Starego, Ratusz miejski
powstały około wieku XIII w czasach, gdy nie było państwa, które mogłoby się
równać z Blacklock połączony z rynkiem, którego zabudowa składa się z kamienic
pochodzących z tego samego okresu ... "rozpadające się pasterskie
szałasy" które widział pana redaktor to zapewne wynik spożycia zbyt dużej
ilości naszego rodzimego alkoholu który jest naszą dumą i cieszy się wielkim
powodzeniem zarówno na terenie Blacklock jak i Morlandu ( podobno jest
ulubinym trunkiem Chemika, Namiestnika Morlandu) ...
- co do Gedanii, to widzę, że nasz alkohol jest za mocny dla nieprzywykłych do niego dziennikarzy:
Centralny Bank Dreamlandu - oddział w Blacklock
Pałac Namiestnikowski
Siedziba Rządu prowincji Blacklock
Budynek Izby Reprezentantów prowincji Blaclock
Urząd Pracy prowincji Blacklock
Sąd Najwyższy prowincji Blacklock
Kancelaria Namiestnika Blacklock
To jedne z najciekawszych i najładniejszych budynków Dreamlandu ...
proponuję wrocic do Blacklock i dobrze sie im przyjrzec.
Co do zdania : "Był to niezwykle łakomy kąsek dla władców Północy. Któż by
nie chciał mieć we władaniu całej wyspy wraz z jej bogactwami",
wypowiedzianego przez hisoryka amatora Longina R. z Mariboru to może jest w
tym trochę prawdy, ale jeśli chce Pan i Pana czytelnicy wiedzieć więcej na
temat prawdziwej historii konfliktow Blacklock - Morland to odsyłam do
mnie - oficjalnego historyka Blacklock ... myślę, że ja najlepiej oprowadzę
Pana zarówno po współczesnym jak i po dawnym Blacklock ... zapraszam Pana
osobiście, zamiast wysłanników, a zobaczy Pan ze treść zamieszczona w gazecie ma
niewiele wspólnego z prawdą ... mam nadzieję, że w następnym numerze gazety
będzie sprostowanie ... nie chciałbym żeby takie teksty spowodowały rekcję
władzy centralnej mojej prowincji ...
zawiedziony treścią Dreamlandczyka:
Geralt Gwynbleidd - Kanclerz Blacklock, Dowódca Sił Zbrojnych Blacklock, Burmistrz Kaer Morhen
| POLEMIKA
|
Sprostowanie do artykułu na temat prowincji Blacklock jest dokumentnie nie na
miejscu. Wszystkie fakty przedstawione w nim są faktami przez duże "F", a że owych faktów jest niewiele, nie stanowią one
podmiotu do dyskusji. Szałasy stanowią rzeczywiście 90% terenów Blacklock. Za to 10% zabudowy to piękna zabudowa
miejska. Moi wysłannicy udali się do Blacklock, aby poznać je od tej mniej przyjemnej dla rządu Blacklock strony. A
propaganda jest rzeczą dla rządów normalną. I "D" doskonale to rozumie. (mar) |
|
| ZDROWIE I
KOMPUTERY |
Doktor Ruddolph
W tym numerze rozpoczynamy druk serii ćwieczeń dla osób mających swoiste problemy przy zbyt długim przebywaniu
przed monitorem komputera. Autorem tych ćwiczeń jest dr Ruddolph z (NUSS-u) Niższej Uczelni Szacunku
Sieciowego.
1. Zabawa ta wywodzi się ze Starożytnego Rzymu a ma nazwę... rozciągnik nadzwyczajny palców. Podstawą tu są palce
wyćwiczone na myszy i klawiaturze. Aby zabawę tę (a raczej ćwiczenie) wykonać prawidłowo konieczne jest odsunięcie
krzesła na odległość 0,42 m od stołu, na którym stoi monitor. Wyciągamy ręce daaaaaaleko przed siebie i splatamy palce,
tak aby wnętrze dłoni znalazło się na zewnątrz. Napinamy bicepsy i tak splecione palce odpychamy jeeeeeeeszcze dalej.
O tak jak prezentuje ten pan - brawa dla tego pana w dżinsach! Rozluźniamy dłonie, machamy nimi przez chwilę i jesteśmy
gotowi do pracy.
2. Kolejna propozycja jest skierowana do osób uzależnionych od Internetu... proszę pana pytania będą później... wiem, że
pan nie jest uzależniony... napisał to pan w ankiecie.... A więc, przed przystąpieniem do zabawy konieczne jest zrobienie
0,64 m2 powierzchni na stole. Zabawa ta jest przydatna, gdy jest się posia- daczem powolnego modemu. Opieramy palce
wskazujący na blacie stołu i rytmicznie nimi poruszamy - w górę i w dół i jeszcze raz, trzy, dwa, jeden, STOP. Teraz mały
wymach dłoni i let's go to the Internet.
Za tydzień następny zestaw ćwiczeń.
|
|
| WEBLAND |
20 lutego w Weblandzie wybuchł wielki pożar. Była to pierwsza tego typu katastrofa
naturalna od ponad 15 lat. Oto wywiad, który przeprowadziliśmy z panem Gerardem, który twierdzi, że widział, jak pożar się
rozpoczął. Kolejna rozmowa została przeprowadzona z jednym ze strażaków.
reporter: Panie Gerardzie, czy widział pan moment gdy wybuchł pożar?
Gerard: A i owszem.
r: Proszę nam o tym opowiedzieć. Nasi czytelnicy napewno z chęcią dowiedzą się o tym.
G: A czy będą znać moje imię?
r: Tak. Już je znają.
G: Niech to piorun...
r: A więc to piorun rozpoczął pożar?
G: Jeśli pan tak twierdzi...
r: Ja tego nie wiem, bo dane straży pożarnej są utajnione.
G: Ja też jestem strażakiem.
r: I co pan robił w lesie zanim wybuchł pożar.
G: Pilnowałem zagajnika przed kłusakami.
r: Znaczy się kłusownikami...?
G: Tak, koniami.
r: ???
G: Bo tu nieopodal jest stadnina koni. One często uciekają z tego swojego pastwiska, przychodzą tutaj i, panie,
wyjadają młodnik. Czyli te...
r: Drzewka?
G: Dokładnie - teraz to tu są tylko czarne kikuty, ale jeszcze tydzień temu robiłem przecinkę.
r: Ale to jest chyba robota leśnika. Nie ma tu żadnego leśniczego?
G: Jest. I w tym problem - ile ja... i moi koledzy... musimy się skradać, żeby sobie trochę drzewa zabrać. A w święta
nawet pogonił nas psami.
r: Pogubiłem się. Jest pan strażakiem, powiem to szczerze - kradnie pan drzewa... a teraz ich pilnuje?
Paranoja!
G: Muszę odpracować 600 godzin.
r: No więc - kto podpalił las? Czy to burza? Wiemy, że tego dnia padał deszcz i grzmiało.
G: Jeśli pan tak twierdzi...
r: No to może ja panu już podziękuję.
G: Zawsze do usług. Jeśli panu coś podpalić... żonę... dom... mam uprawnienia... mogę zatrzeć śl... Gdzie pan
poszedł? Zostawił pan dyktafon!
reporter: Rozmawiamy ze starszym ogniomistrzem Dreamlandzkiej
Straży Pożarnej. Zgodnie z pana prośbą nie ujawniamy pańskiego imienia ani nazwiska.
strażak: Witam.
r: Co było przyczyną pożaru?
s: Susza.
r: Tylko susza? Drewno rzadko zapala się samo z siebie bez pomocy, choćby pioruna.
s: Racja.
r: Z informacji pogodowych wynika, że nad obszarem puszczy szalała burza. Czy to właśnie piorun zapalił suche
drzewa i zarośla?
s: Ponoć.
r: Rozumiem tą otoczkę tajemniczości, która otacza pożar. Ale czy nasi czytelnicy mogliby dowiedzieć się choć
troszkę więcej niż podaje się w publicznych komentarzach?
s: Mogliby, ale...
r: Ale...?
s: Dobrze. Powiem. Pożar wzniecił mężczyzna, który pilnował młodnika. Za to co powiedziałem grożą mi
poważne konsekwencje służbowe.
r: Dziękuję bardzo.
reporter: Udałem się do szefa Straży Pożarnej. Dzień dobry. Czy można na
słówko?
szef: Dzień... do widzenia!
r: Ja pana skaś znam... czy to nie z panem rozmawiałem w lesie?
s: Nie może być. Ja byłem w młod...
r: Gdzie?
(mar) |
|