Filozofia autobusu

Mieszkam sobie w Sargentis. Pracuje w Express'ie i dlatego muszę dojeżdżać co jakiś czas do Dreamo-polis. Czasami dobrze jest się wybrać zwykłym au-tobusem bo można wiele się nowego dowiedzieć. Miałem ostatnio okazje parokrotnie skorzystać z tego typu środków komunikacji - po prostu Sar-gentis i Dreamopolis są w znacznych odległoś-ciach od siebie. Cóż takiego można zauważyć? Po pierwsze sam sposób wsiadania do autobusu to niezły kąsek filozoficzny. Czy ktoś się zastanawiał nad tym dlaczego ludzie siadają tam gdzie siadają?

Wystarczy skojarzyć miejsce pasażera z wiekiem pasażera i już mamy niebanalne wnioski. Uwzględniając prawa fizyki klasycznej, rozkład osób w autobusie nie jest przypadkowy i głównie rozkłada się w kolejności od kierowcy w kierunku tyłu autobusu. Taka jednak sytuacja jest tylko wtedy gdy mamy do czynienia z grupa osób w podobnym wieku. Gdy dochodzi to tego różnica wieku trochę się schemat komplikuje. Najbliżej kierowcy zasiadają osoby w wieku powyżej 30 lat. Wszystkie pre-zentowane w tym artykule wyliczenia są statystyczne a więc obarczone błędem (można go wyliczyć stosując odchylenie standardowe z matematycznych metod numerycznych - przypomnienie dla studentów). Osoby w tym właśnie wieku pragną mieć wszy-stko pod kontrolą włącznie z widokiem drogi i ewen-tualną pomocą kierowcy gdyby ten zapomniał drogi.

Tył autobusu głównie okupuje młodzież tak zwana krzykliwa. Ich nie obchodzi "władza" oni chcą się bawić i wykorzystują swoje prawo dotyczące "wolności słowa" w nieco zbytnio zaawansowanej formie. śro-dek autobusu to głównie studenci, którzy chcieli by mieć jeszcze chwilę spokoju aby móc się przygoto-wać do dzisiejszych zajęć, kolokwiów i zaliczeń. Po prostu w dniu wczorajszym przedobrzyli na copółty-godniowej "imprezie" w klubie studenckim i nie zdą-żyli wczoraj już nic przeczytać - nie dziwmy się im wszak "student nie kaktus - pić musi" jak głosi mądre przysłowie.

Tak mniej więcej wygląda rozkład pasaże-rów według wieku. Jak komuś mało tej filozofii przedstawię moje spostrzeżenia dotyczące tzw. "autobu-sów sypialnych". Owe autobusy kursują we wczes-nych godzinach porannych gdy jeszcze jest ciemno albo zaczyna dopiero świtać. W tym właśnie czasie wiele osób woli czasem przespać drogę i tym samym "zabić czas". I tutaj właśnie zacząłem się zastanawiać nad pozycjami śpiących pasażerów. Pierwszy z zau-ważonych sposobów to tzw. "spanie na skarbonkę" czyli w prawidłowej pozycji siedzącej mając nieco przykrótkawe oparcie dlatego ciekawie wygląda nasza twarz z otwartymi ustami. Druga pozycja to tzw. "spanie na glonojada" czyli z mniej lub bardziej "przylepioną" twarzą do szyby. Czasami z tej pozycji przechodzi się od razu w pozycje tzw. "spania na dzięcioła" czyli uderzając głową o szybę przy każdej nierówności. Inna pozycją jest dość popularne tzw. "spanie na chorągiewkę" czyli siedząc prawidłowo z głową swobodnie kołyszącą się na boki. W tej pozy-cji dość często budzimy się z twarzą między swoimi kolanami choć znam przypadki gdy delikwent budził się z twarzą między kolanami współpasażera. Ostatnio zanikającym sposobem jest tzw. "spanie na przyjaciela" czyli razem ze współpasażerem głowę mamy opar-tą na ramieniu sąsiada. Z innych ciekawszych sposo-bów wymienić należy tzw. "spanie na sokratesa" czy-li głowę mając wspartą na ręce, która z kolei oparta jest na kolanie. Czasami wyróżnia się odmianę tzw. "spanie na załamanego psychicznie" czyli odmianę o-buręczną wspomnianego wcześniej sposobu.

Przedstawiłem tylko mała gamę pozycji. Cytat jednego z kabaretów głosił, że "nieważne w jakiej pozycji zaśniesz... i tak cię okradną". Jak dotąd nie spotkałem się z taką brutalnością - kulturalni kieszonkowcy? Gorzej zachowuje się kontrola biletów, ci zawsze brutalnie wytrącą człowieka ze snu - potem ich ludzie nie lubią.

Tekst został podzielony na akapity przez "Okno".

powrót