
Królik z cylindra
Kozakiewicz w Parlamencie
Od września 2000 r Dreamland posiada swój parlament. Nie byłoby nic w tym dziwnego gdyby nie to że co kadencja to większe niespodzianki. Pierwsza kadencja trwała aż......i tu fanfary.....3 - słownie trzy dni! To chyba rekord wszechczasów. Później było lepiej.
Wraz z gwałtownym rozwojem Dreamlandu na początku 2001r. polityka i kultura stanęły na poziomie dobrze zorganizowanego państwa. Druga kadencja to jednak nie sukces Dreamlandu ale porażka. Ci co to widzieli, pamiętają dobrze początek - kiedy to parlament działał bardzo sprawnie, powtarzam bardzo sprawnie. W krótkim czasie uchwalono podstawowe przepisy prawne. Nieporozumienie pomiędzy senatorami, posłami a marszałkiem doprowadziło do zastoju. Kolejny mar-szałek znowu rozpoczął z dobrymi rezultatami. Niestety podobnie jak poprzednik nie zapanował nad nieobecnościami i porządkiem co doprowadziło do kolejnego zastoju. Nie widząc innego wyjścia marszałek poprosił Króla o skrócenie kadencji. Król trochę za bardzo do serca wziął sobie te słowa i po rozwiązaniu parlamentu ogłosił stan wyjątkowy.
Skupiając się na samym parlamencie każdy widzi jedno - upadek władzy ustawodawczej. Po transformacji Dreamlandu, z państwa unitarnego na federację, problem parlamentu wystąpił znowu. Pokładane nadzieje w parlamencie, teraz już federalnym, nie zostały spełnione. Fakt, że na czas wybory przeprowadzono tylko w Weblandzie, już wskazywał na kolejną niespodziankę. Długo czekać nie trzeba było.
Po wyczerpujących wyborach - aż czteromiesięcznych, nareszcie stworzono pełny skład parlamentu. Jak zwykle na początku kadencji zapowiadało się na pracowitość parlamentarzystów. Po kilku posiedzeniach zaczęło się znowu psuć. Obecnie parlament praktycznie nie funkcjonuje.
Na dzień dzisiejszy prace Sejmu i Senatu Dreamlandu opisać można parafrazując skecz pewnego kabaretu: "Parlament nasz wydaje ustawy w sprawach ważnych dla państwa a wygląda to tak: tu Ustawa nr 152 a tam Uchwała miejska, U.... wała chłopom, ....wała górnikom, ....wała hutnikom..." Czy naprawdę nie ma na to rady? Jeśli tak dalej pójdzie to słynny gest Kozakiewicza będzie się nieodzownie kojarzył z Parlamentem Dreamlandu.
Przy okazji spojrzeć można na dopiero tworzony Sejmik Księstwa Solardia. Czy i tutaj będziemy świadkami niespodzianek rodem z Parlamentu Federalnego Dreamlandu? Tuż przed wyborami wprowadzono regulamin obrad - może to zapobiegnie katastrofie? Może nie ma się czego obawiać? (Morfeusz)
Tekst został podzielony na akapity przez "Okno". powrót