CZY SURMALA TO JESZCZE DREAMLAND?

Jak donosi "a la Fourchette", na wniosek namiestnika Blacklock sir Grmeslava Plęzsivlzciji parlament FDK przyzwolił, aby "państwo zajmujące prowincję Blacklock" przyjęło oficjalnie nazwę Surmala. Pisaliśmy już o gwałceniu Traktatu Federacyjnego przez namiestnika Blacklock, gdy samowolnie nawiązał stosunki dyplomatyczne z Chanlandią. Tym razem udzielny pan namiestnik, powołując się na względy tradycji dawnych mieszkańców prowincji, uczynił zamach na wspólną dreamlandzką historię i tradycję.

Nie wiadomo nam niestety, jak wyglądało owo niezwykłe głosowanie w parlamencie. Po przeniesieniu obrad z irca na listę dyskusyjną nasze ex-ciało ustowodawcze najwyraźniej przestało cierpieć na chroniczną niewydolność, jednak rozsądku mu od tego nie przybyło. Wcześniej z powodu tradycyjnego braku quorum parlament nie mógł uchwalić ustaw stokrotnie ważniejszych. Teraz, gdy dzięki obradom w trybie ciągłym ten problem przestał istnieć, na "do widzenia" posłowie postanowili zadowolić folklorystyczne upodobania sir Plęzsivlzciji. Czyżby powtórka z Konstytucji 3 Maja? Tylko tym razem ustawodawczy zamach stanu nie dokonał się niestety w sprawie równie pięknej. Tym razem to parlament stał się targowicą.

JKM eMBe również nie wykazał się dalekowzrocznością. Zanim rozwiązał parlament, który przyciskał guziki do głosowania w sposób równie przemyślany, jakby grał w Mortal Kombat, Król zdążył jeszcze zatwierdzić decyzję o zmianie nazwy prowincji Blacklock. Dlaczego? Czy z powodu swych republikańskich przekonań i umiłowania wolności w każdym sosie, nawet ciężkostrawnym? A może zajęty myśleniem o reformowaniu prawa i gospodarki nie zauważył, że w ścisku kradną mu portfel z kieszeni? Niezależnie od przyczyn królewska decyzja jest prawem i klamka zapadła.

Tymczasem za nazwą Blacklock stoi szereg pisanych dzieł historii Dreamlandu i już wieloletnie dzieje internetowe naszego państwa. Za nazwą Surmala stoi jedynie słowo pana namiestnika i jego nie zweryfikowane badania językoznawcze. Nawet jeśli przyjmiemy, że ich wyniki są istotnie słuszne, zmiana nazwy po wiekach istnienia prowincji Blacklock wydaje się równie kuriozalna, co potencjalna transformacja Rzeczpospolitej Polskiej na Republikę Polan i Wiślan. Pozostawiająąc na boku kwestię, że obraziliby się na to Mazowszanie, po wiekach wspólnej tradycji takie powroty są możliwe i istotne kulturowo tylko poza polityką, w ramach małych wspólnot, "małych ojczyzn" rozumianych jako tradycja lokalna sprzęgnięta z prymatem tradycji ogólnej. Tymczasem - co można wnioskować po epizodzie chanlandzkim - królewski namiestnik umyślił sobie zrobić z Blacklock taki nasz kraj Basków. Dla Dreamlandczyka związanego emocjonalnie z Blacklock, ale Dreamlandczyka - nie Surmalijczyka, jest to gwałt w majestacie prawa.

Gdy Grmeslav Plęzsivlzciji objął urząd namiestnika w Blacklock, dla wielu z nas był to powód do radości. Nareszcie tą piękną prowincją rządził człowiek z wizją kulturotwórczą, sprawny i dyspozycyjny. Nowy namiestnik odnowił strony prowincji, pięknie przebudował miasta, zadbał o to, by Blacklock wyszedł na prostą. Potem zaczął badać przedpiśmienną kulturę regionu, wydawać gazetę propagującą walory prowincji i wprowadził język surmalajski do szkół. Było pięknie, zwłaszcza elity kulturalne z radością śledziły jego poczynania, z przyjemnością patrzyły, jak człowiek z wizją realizuje swoje idee..., nie przypuszczając jeszcze, że tylko krok dzieli go od politycznych i kulturowych nadużyć. Obligatoryjne przyznawanie nowym obywatelom Blacklock tradycyjnych imion wzbudziło wiele kontrowersji, jednak można to było jeszcze rozumieć jako przejaw konsekwetnego budowania tożsamości narodowej. Jednak zmieniając nazwę prowincji sir Plęzsivlzciji przekroczył granicę między regionalizmem a nacjonalizmem.

Jak mówi namiestnik: "Blacklock jako nazwa historyczna i geograficzna pozostanie niezmieniona". Wierzymy głęboko, że przynajmniej przez jakiś czas będzie można wymiennie nadal używać nazwy Blacklock, potem zapewne wyłącznie Blacklock-Surmala, następnie Surmala d. Blacklock... Sir Plęzsivlzciji jest zbyt mądrym graczem politycznym, aby tego rodzaju rewolucje przeprowadzać jednym posunięciem, skoro można kroczek po kroczku, aż wszyscy uwierzymy w Surmalę i nikt prócz historyków nie będzie pamiętał, że kiedykolwiek było coś takiego jak Blacklock. Przecież to nazwa - cytując pana namiestnika: taka "uciążliwa i kłopotliwa". Co warto zauważyć - właśnie Surmala, nie Blacklock lub Surmala-Blacklock, pojawia się jako oficjalna nazwa tego państwa członkowskiego w projekcie nowej konstytucji Dreamlandu.

Przypadek Blacklock-Surmali, zwłaszcza w kontekście nielegalnych kontaktów dyplomatycznych Blacklock - Chanlandia, rzuca nowe światło na rządy namiestnika. Rządząc prowincją z woli dreamlandzkiego monarchy, pod kulturotwórczą przykrywką dokonał zamachu na dreamlandzkość swej prowincji. Przykro patrzeć, jak człowiek tak wielkiej wizji (a może po prostu wielkiego sprytu?) z królewskiego urzędnika ewoluuje gdzieś w stronę udzielnego książątka. Tak wiele mówiono o rzekomych secesjonistycznych aspiracjach księcia Solardii Morfeusza, gdy w trosce o sprawne działanie prowincji przeniósł jej strony na inny serwer! Tymczasem drobne kroczki sir Plęzsivlzciji uchodzą niemal niezauważone...

Bzerolek de Kakuć

powrót