wydanie
specjalne
13 marca 2002
archiwum › › ›

STAN WOJENNY!

Dziś o godzinie 1.44 JKW eMBe ogłosił stan wojenny na terenie całej Federacji. Strony jednej z prowincji naszej państwa – Weblandu stały się celem ataku.

Oto fragment królewskiego obwieszczenia:
„O godzinie 00.22 dokonano ataku na strony główne Prowincji Webland, gdzie zostały wykasowane pliki, umieszczono zdjęcia pornograficzne i link http://www.leblandia.prv.pl. Atak był poprzedzony próbami paraliżu systemu rejestracji nowych obywateli i centralnego systemu bankowego, dokonano tez niecenzuralnych wpisów do formularzy na stronach głównych Dreamlandu. W związku z wprowadzeniem stanu wojennego zostają zawieszone prace Parlamentu Federalnego, Rządu Federalnego i wszystkich instytucji Federalnych.
Powołuje do życia Tymczasową Rade Królewską w składzie: Król Senior Tom Bond I, Książe Nimitz, prof. Bartłomiej Jasiński, hrabia Edward Rey, baron George Roger, Łukasz Zakrzewski, generał baron Krzychol, która przejmuje obowiązki w/w instytucji Federalnych do czasu zniesienia stanu wojennego.”

Wbrew pozorom najmniej prawdopodobnymi sprawcami tego wrogiego aktu byli właśnie Leblandczycy. Już w godzinach porannych ukazały się na Forum wątpliwości dot. ich udziału w zamachu na Webland. W godzinach wieczornych na naszą listę dyskusyjną dotarło też przesłane przez p. Superchunka oświadczenie cesarza Leblandii Marcusa Lebencjusza, w którym czytamy:
„Zaznaczam, iż członkowie Rady Leblandii są osobami dojrzalymi, prawnikami pracującymi w zawodzie, którzy traktują wirtualne panstwo jako odskocznię od szarej rzeczywistosci, a nie pole wojen.”

Życie w Dreamlandzie po porannej panice toczy się zwykłym torem, choć na ulicach widać napięcie i większą ilość uzbrojonych patroli. Pytanie o sprawcę lub sprawców ataku pozostaje jednak otwarte... (BK)

CO ROBI RADA KRÓLEWSKA?

TM: Królu Seniorze, dlaczego Jego Wysokość oglosił dziś stan wojenny?

Król Senior TomBond: JKM eMBe podjął taką decyzję po bezprecedensowym ataku na Webland, członka Federacji Królestwa Dreamlandu, która miała miejsce około g. 24.00, w nocy z poniedzialku na wtorek (11/12 marca). Kilka systemów Weblandu zostalo zaspamowanych, na głównej stronie pojawiły sie zdjęcia pornograficzne oraz link do stron jednego z wirtualnych Panstw, z którym Dreamland ma nawiazane stosunki dyplomatyczne (Cesarstwo Leblandii). W tej sytuacji JW zdecydował się na ten ostry środek zaradczy w celu zapewnienia bezpieczenstwa obywatelom Dreamlandu, których większość niczego nieświadoma spała w tym czasie w swoich domach. Natychmiastowe wprowadzenie w życie zarządzenia Króla ułatwily także prowadzone od dwóch dni manewry Wojsk Federalnych.

TM: Czy wiadomo, kto za tym stoi?

TB: Był to bez wątpienia tchórzliwy atak terrorystyczny. Prace Rady Królewskiej toczą się obecnie bardzo dynamicznie. Apelujemy jednak o rozwagę i rozsądek w formułowaniu domniemań co do sprawcy. Umieszczenie linku na stronach Weblandu nie dowodzi, że za całą sprawą stoi Cesarsttwo Leblandu, jego slużby wywiadowcze czy też którykolwiek z sojusznikow Leblandu. Osobiscie wyczekuję oficjalnego oświadczenia Leblandu w tej sprawie, zgodnie ze zwyczajowymi normami prawa miedzynarodowego. Jeśli takie nie nastąpi, nasz MSZ z pewnością zwróci się do Leblandu z odpowiednią notą, prosząc o ustosunkowanie się do całej sprawy. Nie wykluczamy jednak prowokacji ze strony państwa wrogo nastawionego do FKD i Leblandii, czy też nawet jakiegoś indywidualnego człowieka. Nie pozwolimy sprowokować nas do pochopnych działań. Serwery Dreamlandu są profesjonalne i z pewnością wkrótce Rada Królewska otrzyma wgląd do logów serwera. Ustalenie sprawcy będzie tylko kwestią czasu.

TM: A jaka jest prywatna opinia Króla seniora?

TB: Osobiście uważam, że to jakiś niewyżyty nastolek, któremu zabawa w wirtualne państwa uderzyła jak woda sodowa do głowy. Do tego burza hormonów, czego dowodzi charakter zamieszczonych na zhackowanej stronie materiałów... Zapewne nie zdaje sobie do końca sprawy z konsekwencji swoich czynow, uważając, żesprowokuje dreamlandzką dyplomację.

TM: Czy obywatele powinni się czuć zagrożeni?

TB: W żadnym wypadku. Rada Królewska w pełni kontroluje sytuację. Proszę zauważyć, że strony Weblandu były sparaliżowane przez niecałe pół godziny w środku nocy. Gdy odebrałem dzisiaj rano pocztę, wszystko było już dawno pod kontrolą. Zawdzięczamy to sprawności naszych systemów wczesnego ostrzegania. Nie wątpie, że są ludzie, którzy przez cała dobę czuwają nad bezpieczeństwem obywateli Dreamlandu. Osoby wchodzące w sklad Rady już jakiś czas temu konsultowały się z MSZ w sprawie napiętej sytuacji zagranicznej, więc właściwie wskoczyliśmy jedynie w kolejny temat. Świetnie sprawują się też nasze służby specjalne. Być może bedzie to zaskoczeniem dla niektórych, ale proszę nie wątpić w to, że najpotężniejsze i najstarsze państwo w polskiej sieci nie dba aktywnie o swoje sprawy zagraniczne i bezpieczeństwo. Tak było już w najdawniejszych czasach mojego panowania na tronie Dreamlandu. Uważam, że ostatnia dyskusja nt. ustawy o służbach specjalnych jest jedynie próbą uporządkowania pewnych spraw i ujęcia ich w ścislejsze ramy. To także przestroga dla tych, którzy podnieśli rękę na FKD lub noszą się z takim zamiarem. Postawiona w stan gotowości armia nie jest jedyną bronią Dreamlandu. Nasze wpływy i możliwości sięgają dalej, niż wielu zbyt pewnych siebie wrogów FKD sądzi. I w odróżnieniu od nich, nasza władza i potęga jest realna i ugruntowana, a nie iluzoryczna.

TM: Co Rada chcialaby powiedziec naszym Czytelnikom?

TB: Rada Królewska funkcjonuje znakomicie. JKM wykazuje sie zimną krwią i pełnym opanowaniem, a dyskusje toczą się na rzeczowym, a nie emocjonalnym poziomie. Nie tracimy nawet przy tym wszystkim poczucia humoru, ja osobiście mam wielki ubaw z niektórych ujawnionych już Radzie materiałów wywiadowczych, bo uwidaczniają one, jak wielki kompleks wobec Dreamlandu i naszych wladz mają niektórzy obywatele wirtualnego świata. Dlatego, mimo powagi sytuacji, zachęcam wszystkich obywateli do zachowania pełnego spokoju, gdyż nie ma obaw co do naszego bezpieczeństwa. Stan wojenny nie oznacza jeszcze wojny, a nawet gdyby do niej doszło, Dreamland wyjdzie z niej jeszcze potężniejszy niż jest. Proszę o powszechne zaufanie do Rady i przede wszystkim demonstrację swego poparcia dla działań JW Krola eMBe. Zapewniam także, że sprawcy tego ataku oraz wrogowie spiskujący przeciw Federacji nigdy nie zaznają spokoju i spotkają się z naszym odwetem, choćby jego skutki mogły pozostać, ze wzgledu na charakter pewnychśrodków, nie do końca jawne dla opinii publicznej. Przeciw wrogom użyjemy wszystkich, podkreślam: wszystkich, dostępnych nam środków.



Wydawca: Wydawnictwo PLEGOLAL i Fundusz Inwestycyjny Morland.

Redakcja: Albon, Bzerolek baron de Kakuć (red. nacz.), Kattea, Mukashi, Trecio (kier. działu sportowego). Stale współpracują: Geralt baron Gwynbleidd, Marcin margrabia Kamola, Pawel3M. Nasz adres: Morland, Morburg, D–85.
Niezamówionych materiałów Redakcja nie zwraca oraz zastrzega sobie prawo do dokonywania w nich zmian i skrótów.

strona wygląda najlepiej w rozdzielczości 800x600 pikseli

Wyjdziemy na brzeg i będziemy czekać wszyscy.
Czy przypłyną z Gedanii, czy dzikusy zza morza,
odepchną ich nasze tarcze i mury Morburga schronią.
A jeśli który przeżyje, będzie wnukom pokazywał blizny
i mówił:
„Tam lepsi od nas rycerze łby nam ścinali jak dynie,
ja ocalałem nieliczny, bom pod końskim ścierwem się schował”.

(Mowa Leszka II – z Kroniki Furldzkiej)


OŚWIADCZENIA WOJSKA I MSW

generał baron Krzychol
Minister Obrony Narodowej FKD
: Na dwa dni przed atakiem zarządziłem ogolnokrajowe manewry wojskowe, wiec wojsko, można rzec, jest w nawet w nadmiernej gotowosci. Armia Dreamlandzka zostala poinstruowana od razu dzięki szybkiej wymianie informacji. Dowodcy Armii wszystkich prowincji zgłosili swoją gotowość bojową. Nie ma żadnego powodu do paniki. Siły Zbrojne są przygotowane. Poza tym wspólnie z MSZ przyglądamy się sytuacji miedzynarodowej, jaka obecnie panuje na arenie polskich wirtualnych państw (...). Rada Krolewska powolana przez JKM eMBe również nie może narzekać na brak pracy. Federacja Krolestwa Dreamlandu jest bezpieczna i bezpieczna bedzie. Na każdy wrogi atak odpowiemy z cała surowością.
generał Umo
Dowódca Armii Morland
: Nasi żołnierze zostali postawieni w stan gotowości bojowej. (...)Prowincja jest bezpieczna jeżeli chodzi o atak sił wroga. (...) Sytuacja wygląda na poważną, ale moim zdaniem teraz liczy się współpraca wszystkich prowincji. Jeżeli wszystkie prowincje będą ze sobą w stalym kontakcie, to sytuacja powinna zostać opanowana.

George baron Roger
p.o. Ministra Spraw Wewn.
: W chwili obecnej mogę jedynie uspokoić Dreamlandczykow i zapewnić, że robimy wszystko, aby podobne ataki się nie powtórzyły. Chciałbym się jednak powstrzymać od komentarzy nad potencjalnym sprawcami (...). Obiecuję, że po zakończeniu dochodzenia wyniki zostaną prasie udostepnione.

CZY STRONY MORLANDU SĄ BEZPIECZNE?

baron Vilgefortz (webmaster nowych stron prowincji): Zrobiłem, co było możliwe, aby strony Morlandu były bezpieczne. Jeśli będzie to konieczne, tymczasowo przeniosę je na mój prywatny serwer. (...) Zawsze znajdują się ludzie, których zachowanie jest równoznaczne z pozostawieniem wizytówki z podpisem: „mam pusto w głowie i jestem z tego dumny”. Być może nie chodzi tu nawet o ideologiczne przesłanki – ktoś zwyczajnie się znudził zabawą w wirtualne państwo, okazało się, że nie potrafił się spełnić nawet tutaj. (...) Teraz jeszcze bardziej zdaliśmy sobie sprawę, ze ucieczka w wirtualność nie zawsze oznacza odcięcie od świata realnego – w tym przypadku zależności od spraw absolutnie namacalnych i fizycznych – serwerów. Sprawa ataku na strony Weblandu przynosi pytanie: kto zdradził? Kto posiadal hasła ftp Weblandu? Aż boję się pomyśleć, że nasz terrorysta ma układy w realu... i być może obsługuje nawet nasz serwer... jest pracownikiem firmy sponsorujacej serwery? To zbyt abstrakcyjne. Jak wiec do tego doszlo? Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć.

Widziałem to, idąc do pracy...

O 3:59 zadzwonił do mnie przyjaciel, mówiąc, że właśnie wprowadzono stan wojenny w Dreamlandzie. Początkowo myślałem, że to jeszcze sen, ale po chwili dotarła do mnie waga tych słów. Do czasu wyjścia do pracy już nie zasnąłem.

Idąc rano ulicami Cintry, zobaczyłem ludzi biegających od sklepu do sklepu. Każdy niósł ze sobą pokaźnych rozmiarów zakupy (przede wszystkim żywność). Zagadnąłem jednego z przechodniów:

– I co pan o tym wszystkim myśli?

– Panie, a co tu myśleć? Wojna będzie!!! – wykrzyknął i pobiegł dalej.

– Wojna?! – nerwowo zapytała starsza pani.

– Nie – odpowiedziałem. – Na razie stan wojenny. To nie to samo, proszę się nie martwić – Ale kobieta już biegła w stronę sklepu spożywczego, gdzie tworzyła się coraz dłuższa kolejka.

– Wie pan – zagadnął mnie z tyłu aż podskoczyłem jegomość około czterdziestki – to wszystko przez ten asteroid.... To na pewno sprawka naszego rządu! – wysapał.

– Nie sądzę – odpowiedziałem. – Wątpię, aby im zależało na tworzeniu konfliktów. Poza tym jak mieliby to zrobić?

– Ja tam nie wiem jak, ale to na pewno Oni – jegomość odszedł szybkim krokiem, a mnie dźwięczało słowo „Oni” w uszach.

Poszedłem w stronę morza, na okrętach brzmiały syreny alarmowe. Ktoś krzyczał w oddali: „Musze iść, kobieto. Zrozum, to mobilizacja, rozstrzelają mnie, jak się nie stawie....”. Ktoś inny szlochał: „Nie mam zamiaru umierać za Dreamland, wyprowadzam się... Gdzie ta cholerna taksówka?”. Jeszcze ktoś inny krzyczał: „Nie oddamy Dreamlandu obcym, będziemy walczyć do ostatniej kropli krwi!!!”. Idąc dalej w stronę redakcji, słyszałem podobne głosy. Obok sklepów z żywnością tworzyły się już spore kolejki, ludzie na siebie krzyczeli, ale też nerwowo śmiali, skrywając strach. „Nie będzie dziś śniadanka – pomyślałem. – nie mogę stać po bułkę i serek w takiej długiej kolejce, spóźnię się do pracy”. W redakcji było spokojniej, choć i tutaj dało się zauważyć podniecenie. Młodsza część kolegów słyszała tylko z opowiadań o pewnym państwie w Europie gdzie nie 12, a 13 wprowadzono stan wojenny. Starsi (emigranci) znali to z własnych doświadczeń i niezbyt chętnie patrzyli sobie w oczy. Po pracy już chciałem stanąć w ciągle długiej kolejce, aby kupić coś na zapas do jedzenia, ale przełamałem się. Nie będę ulegał psychozie, wierze w mojego Króla, w mój Rząd. Na pewno nie dopuszczą do wojny. A jeśli będzie źle, to mam dobra sąsiadkę – na pewno użyczy mi czegoś do jedzenia. (Albon)


© Wydawnictwo PLEGOLAL 2002