Związek Winkulijski

Pełna wersja: W Sarmacji w końcu coś się dzieje
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Ostatnio w Sarmacji powstało ciekawe wydarzenie. Wojna na Tropicanie! Tu link> http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/11330/12
Natomiast ja przedstawię strony konfliktu:
a)Siły El Dictatore:
-Południowcy
b)Rewolucjoniści:
-Wandyści
-Młodzi Oficerowie Tropicańscy z poglądami anarchistycznymi
-Zwolennicy Juniorezów
c)Ród Gustúlopulo 


Tymczasowo Ród Gustúlopulo jest neutralny, ale kto wie może i oni dołączą do tego konfliktu.

A teraz pytanie, jaki mamy mieć udział i czy wgl mamy mieć tam jakiś udział?
Ja proponuje udział, ale tylko pośredni, wysyłając po prostu sprzęt wojskowy dla Zwolenników Juniorezów. Ewentualnie nadać embargo Siłom El Dictatore.

Ale oczywiście słucham też waszych propozycji.
A po co mamy się wdawać w konflikt, kiedy nie mamy zorganizowanego wojska?
Ja bym bardziej zadał takie pytanie - po co się wdawać w konflikt, który nas nie dotyczy?
Nawet gdyby Federacja Nordacka w jakikolwiek sposób chciała by się zaangażować to nie mamy co im wysłać transport też leży bo nie mamy z formowanej floty do eskorty . Pewnie znalazło by się jeszcze kilka powodów przeciw .
Nie mieszaliśmy się, nie mieszamy się, i nie będziemy się mieszać w konflikty, które nie dotyczą Federacji Nordackiej. Nie ma to sensu, plus może nam to tylko zaszkodzić niźli pomóc. Nie mamy w tej wojnie żadnego interesu, bo, jak sama nazwa wskazuje, jest to wojna domowa w SARMACJI, a nie jakaś wojna ogólnomikronacyjna czy coś w tym stylu.
Jak to żadnych korzyści? Mielibyśmy poparcie jednej z stron, jakbyśmy ich wsparli wysyłając sprzęt(niekoniecznie czołgi, bo to faktycznie przesada, ale karabiny i ogółem bronie palne z amunicją do niej, czemu nie).
Wtrącanie się w konflikty domowe nie jest dobre, o ile samo państwo tzn. strona rządowa zwraca się z prośbą o pomoc w rozwiązaniu konfliktu, nie istnieje zagrożenie dla samej Federacji. Jeśli zamierzamy bawić się w USA tzn. szeryfów Pollinu którzy wszędzie wojny rozpoczynają, a nigdzie jeszcze nie skończyli - to nie widzę problemu, ale to na arenie międzynarodowej nie będzie. Mimo wszystko poczekajmy na opinię Ministra Spraw Zagranicznych pana
Nikt z władz sarmackich nie zwrócił się do nas o pomoc, więc nie widzę sensu wysyłania jakiejkolwiek pomocy. I nie, nie zamierzamy bawić się w "strażników Pollinu", bo prędzej ludzie nas wyśmieją, niźli pochwalą nas za takie działanie.
Zgadzam się z jeżeli żadna strona konfliktu nie poprosiła nas o wsparcie nie powinniśmy się angażować .
Dlaczego nasi żołnierze mają ginąć za tropicanę? Po co mamy marnować nasz sprzęt wojskowy na Sarmację? Nie mieszajmy się do cudzych wojen domowych, chyba że odbywają się w Kugarii.
Stron: 1 2