Związek Winkulijski

Pełna wersja: Przygotowywania
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
W Trinitzu rozpoczęły się przygotowywania do targów. Rynek miejski, czyli główne miejsce gdzie targi mają się odbyć, został udekorowany. Ratusz został przyozdobiony barwami winkulijskiej flagi. Do miasta zaczęli ściągać ludzie z całej, bliższej i dalszej okolicy. Na rynku kupcy zaczęli przygotowywać swoje towary, w oczekiwaniu na przybywających gości. Do wydarzenia przygotowywała się także Straż Miejsca, w celu zapewnienia pomyślnego przebiegu targów. 
Cały Trinitz już czekał na Targi Regionalne. Pierwsze stoiska z regionalnymi przysmakami i pamiątkami już pojawiały się na rynku, wiele miejsca dalej czekało na zagospodarowanie przez gości z wszystkich zakątków mikroświata. Na scenie pojawiały się rozliczne atrakcje dla dzieci i młodzieży, z daleka było już widać wznoszące się dmuchane zamki. Gdzieś na uboczu można było dosiąść kucyka w bardzo eleganckich siodłach.

[Obrazek: 99886723298754760_t.png]

 
Chwilę po 18-tej na scenę przygotowaną do wystąpień wszedł Król Winkulii, Alfred Fabian z krótkim przemówieniem. Przywitał on przybyłych gości, podziękował władzom miejskim za organizację, a także wszystkim uczestnikom za przedstawienie przysmaków z ich regionu. Zaprosił on również pozostałych uczestników do degustacji regionalnych smaków i trunków. Ogłosił on również, że niebawem rozpocznie się turniej w Bitwę Morską, a w międzyczasie odbędą się pokazy floty oraz quiz z wiedzy nt. Winkulii. 
Tak też przybyłem, wprawdzie do zaoferowania nie mam żadnych targowych rzeczy, ale pojawiłem w ramach turnieju, o którym to właśnie usłyszałem. Jako że w szachy raz mi idzie dobrze, raz słabo(choć ostatnio o dziwo jest lepiej niż gorzej), to kiedyś grałem w jakąś statkową grę, tylko nie było obrazków. Chyba Kaper się nazywała. Ale mam nadzieję że pójdzie mi lepiej niż w szachach.
Podczas gdy targi się rozpoczynały, jeden z funkcjonariuszy Straży Miejskiej szybko wbiegł do ratusza. Zapukał do drzwi gabinetu burmistrza. Odpowiedzi - brak. Po chwili zastanowienia, ostrożnie otworzył drzwi i wszedł do środka. W środku - stół, a na nim kilka pustych szklanych butelek, porozrzucane kubki, półpełne szklanki. Kilko mężczyzn siedziało przy stole i drzemało, opierając się o blat. Byli to miejscy dygnitarze i członkowie lokalnych elit, wśród nich sam burmistrz.
 
Po chwili wahania strażnik odezwał się - P-panie burmistrzu. 
Burek podniósł głowę, i półprzytomnie odchrząknął coś w odpowiedzi.
- P-panie Burmistrzu. T-targi. K-król.
- Huh? Jakie targi? O czym ty chrzanisz? Nie zawracaj mi głowy głupotami.
- T-targi regionalne. Dzisiaj miało być rozpoczęcie. K-król już tutaj jest.
- Ahh, to. Trzeba było tak od razu. Ehh... ja też mam tam być?  - burmistrz podniósł się z krzesła i zataczając się wyszedł z gabinetu. 
 
Na rynku targi trwały już w najlepsze.
Burek wyszedł na zewnątrz wraz z pomagającym mu iść strażnikiem
- I na co mnie budziłeś? Radzą sobie beze mnie. Wracam do środka, mam ważniejsze sprawy na głowie. 
Burmistrz Trinitzu zawrócił i z powrotem wszedł w drzwi ratusza. W chwilę po przekroczeniu progu padł twarzą na podłogę.