Związek Winkulijski

Pełna wersja: Niezobowiązująca wizyta Kiriańczyka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
W godzinach nocnych do Kanugradu dotarł stary, "skombinowany" na boku samolot z symbolami Arcyksięstwa Uhrainy. Patrząc na niego niechybnie trzeba było pochylić czoła nad kiriańską myślą techniczną, która poderwała tą kupę złomu rozkazując jej w swoim drugim życiu latać na zlecenie młodego Hohenburga. 

- Slava Jahwe! Kirianóo, KiFedrycë Nordatóo, Boleslav ghasæ u kłyn - usłyszała winkulijska wieża kontroli lotów. Wkrótce potem samolot podjął próbę lądowania zakonczoną (nie)kontrolowanym korkociągiem i wreszcie zatrzymaniem maszyny. Z radia dobiegły trzaski.
Na płycie lotniska stał czarny avf zephyr. W środku na tylnej kanapie siedział premier Żmigrodzki. Przeglądał on ostatnie wydanie Vooga, kiedy jeden z ochroniarzy powiedział mu, że Kiranóo już wylądował. Odłożył wtedy gazetę i wysiadł z samochodu. Żwawym krokiem poszedł w kierunku stojącej maszyny.
- Slava, kol. Žmigrdky - przywitał się Bolesław nieświadomie dokonując okrutnej kirianizacji Bogu winnego nazwiska Winkulijskiego polityka.
- Slava Bolesławie, hade! - dodał po winkulijsku z uśmiechem i dalej ciągnął: Chodźmy do auta, w pałacu czeka już na nas najlepsza pieczona wieprzowina i czerwone goruzyjskie wino. - otworzył drzwi od auta i zaprosił przybysza do środka.
Kirianóo chętnie wsiadł do pojazdu, opowiadając przy okazji anegdotkę o ostatnich wyborach w IIFN, chcąc przygotować grunt pod przejście do rzeczy w późniejszym czasie.
Samochód przecinał kolejne przecznice, aż w końcu znaleźli się na rogu Alei Grossa i Grebera. Tam znajduje się Pałac Naczelnikowsku będący siedzibą Ministerstwa Stanu i miejscem spotkań Rządu Królewskiego. Żmigrodzki i Kirianóo wysiedli z auta; ten pierwszy rozejrzał się i powiedział:
- Żadne miasto tak pięknie nie wygląda nocą jak Kanugard. Mam nadzieję, że nie obraziłem w ten sposób waszych metropolii. - zaśmiał się.
- Efeńska metropolia dopiero powstanie... Może między nią a Kanugradem powstanie pierwsze na Pollinie supermiasto? - mruknął zapatrzony na architekturę miejską.
- Raczej nie. Mikronacje są zbyt sztetlowe, że tak to ujmę. Klimat powiatowy. Wejdźmy proszę do środka, nie marznijmy tutaj.
- Czy w Ministerstwie zmienił się wystrój od czasów Kardacza? - spytał rozglądając się po ścianach.
- Niezbyt. Powiesiłem tylko kilka obrazów, które bardziej odpowiadają mojemu gustowi. Kardacz jak to wojskowy: sceny bitewne i galery.

Znaleźli się w końcu w niedużej sali. Na środku stał okrągły stolik, przykryty obrusem i zastawą. Obok na wózku leżały kawałki pieczonego prosiaka, a w wiaderku z lodem chłodziła się butelka z napisem "GORUZYA RED WINO".

- No to co, zapraszam do stołu!
Stron: 1 2