Związek Winkulijski

Pełna wersja: Operacja “Luchtlanding”
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Raport z operacji "Luchtlanding"
23 stycznia 2024 roku, godz. 13:30

21 stycznia 2024 roku, godz. 17:00
W porcie wojskowym "Zelland" trwały intensywne przygotowania floty do przeprowadzenia desantu. Dowództwo do tej operacji włączyło wiele jednostek nawodnych i powietrznych. Grupa desantowa miała wyruszyć z portu o godzinie 17:30. Do tego czasu dowództwo bacznie obserwowało pogodę, analizowało raporty wywiadowcze oraz kontrolowało stan przygotowania jednostek naziemnych. Do operacji "Luchtlanding" ściągnięto z baz jednostki podległe I Dywizji piechoty "Wilk" oraz Albiońsko-Osaczeskiego Korpusu Ochrony Pogranicza. Wskazane jednostki do portu w Zellandzie dotarły tydzień temu. Dowódców poszczególnych oddziałów zaznajomiono z planem operacji. Jednym z celów manewrów jest przekazanie inicjatywy dowództwa i planowania na rzecz dowódców mniejszych jednostek taktycznych. Dlatego też oficerowie mieli znaczny wkład w wnoszeniu poprawek i własnych pomysłów do planów operacji. Dowództwo dopuszcza również możliwość improwizacji na polu walki, o ile nie stworzy to zagrożenia dla walczących żołnierzy i zbytnio nie będzie odbiegać od rozkazów. Kolejnymi powodami przeprowadzanych manewrów są: 
- przeprowadzenie szkolenia jednostek w charakterze walki desantowej i miejskiej
- przeprowadzenie szkolenia z umiejętności szybkiego i skutecznego planowania operacji
- przeprowadzenie szkolenia ze skutecznego realizowania rozkazów
- przetestowanie obranych taktyk i zastosowanego sprzętu wojskowego
Największą uwagę Dowództwa przykuwają bronie osobiste, pojazdy pancerne oraz pojazdy piechoty. Obecne manewry będą doskonałym testem dla wyposażenia i sprzętu naszych żołnierzy. Ich rezultaty będą odpowiedzią czy obecnie produkowany sprzęt jest odpowiedni i czy należy wprowadzić jakieś usprawnienia.


21 stycznia 2024 roku, godz. 19:00
Flota doprowadziła wyznaczone jednostki na brzeg. Rozpoczyna się pierwsza faza operacji.

[Obrazek: 100849705767927856_t.png]

Zgodnie z planem do ataku ruszyły oddziały piechoty. Skrupulatnie przeprowadzony zwiad doniósł, że pozycje obronne wroga wzmocnione zostały o oddziały przeciwpancerne i moździerzowe. W celu zminimalizowania strat w oddziałach pancerno-zmechanizowanych zdecydowano o przeprowadzeniu ataku z zaskoczenia. Odziały piechoty GNA i I Brygady piechoty "Wilk" ruszyły na północ przez las i zajęły pozycję na zachód od umocnień wroga. Niestety Dowództwo nie ułatwiło tego zadania. W lesie ukryte zostały niewielkie stanowiska ogniowe i oddziały piechoty. Nasze jednostki musiały pokonać przeciwników, co zaalarmowało wroga na głównych liniach obronnych. Widzący do dowódcy operacyjni zdecydowali o rozpoczęciu fazy drugiej.
[Obrazek: 100849705767927855_t.png]

O godzinie 19:20 do natarcia przystąpiły główne siły natarcia. Uderzenie odbywało się równocześnie z atakiem sił z zachodu. Oddziały piechoty skutecznie poradziły sobie z eliminacją wyznaczonych celów. Jednostki I Pułku Osaczeskiej Kawalerii Pancernej, wsparte przez kompanie piechoty zmechanizowanej,  przedarły się przez pierwszą linię okopów. Przeciwnik wycofał się do drugiej linii, umiejscowionej na wysokości baterii dział polowych. Te dokładnie ukryte zaskoczyły nasze pojazdy i ostrzelały je. Do działania musiały wkroczyć jednostki z zachodu, które ostrzelały stanowiska dział i umożliwiły głównym siłom kontynuowanie ataku. Po długich walkach nasze siły zdołały zdobyć ostatnią linię obrony i złamać opór przeciwnika. Wróg wycofał swoje oddziały, które najprawdopodobniej udały się do miasta. W wyniku walk nasze jednostki straciły kilka pojazdów a rany odniosła dość spora grupa żołnierzy. To nie był jednak koniec zaskoczeń.

[Obrazek: 100849705767927853_t.png]

Niespodziewanie, odziały stacjonujące w lesie,zostały zaatakowane przez dwie kompanie piechoty zmotoryzowanej. Zaskakujący i błyskawiczny atak poważnie zdezorientował naszych żołnierzy. Pojazdy WINSTON Tiker i LSP-97 oraz towarzyszące im plutony piechoty skutecznie przygwoździły naszych żołnierzy. W walce z pojazdami bardzo przydatne okazały się ręczne wyrzutnie rakiet WR-PZ-01.

[Obrazek: 100849705767927857_t.png]

Dzięki nim zniszczono bądź poważnie uszkodzono kilka pojazdów przeciwnika. Ostatecznie nasze oddziały odparły atak wrogich jednostek i ten zmuszony został do odwrotu. 

[Obrazek: 100849705767927858_t.png]

O godzinie 21:00, po uprzednim przegrupowaniu się, nasze oddziały ruszyły w kierunku Jugowic*. Ich następnym celem było odbicie miasta. Zadanie to wymagało ataku na kilka kluczowych miejsc. Najważniejszym z nich było lotnisko, ulokowane klika kilometrów na południu miasta. Opór zlokalizowano również w siedzibie Folkstagu oraz w Pałacu Prezydenckim. Oblegające miasto oddziały już przygotowują się do podjęcia ataku. 

*Na potrzeby manewrów Dowództwo zleciło wybudowanie repliki miasta, w celu uniknięcia chaosu zrezygnowano z przeprowadzania manewrów na terenie Jugowic. Miasto replika powstało kilkadziesiąt kilometrów na północ, tak aby zapewnić komfort mieszkańcom dawnej stolicy I Federacji Nordackiej. Miasto powstało z drewnianych makiet i nie podjęto jeszcze decyzji o jego przyszłości. Być może replika Jugowic pozostanie jako ciekawostka turystyczna. 
21 stycznia, godz. 19:23

[Obrazek: 100664266041852740_t.png]

Lądowanie Winkulijskich oddziałów zakończyło się sukcesem. Pomimo strat, nasza armia zdołała przebić się przez linie obrony przeciwnika i dotarła do Jugowic. Przegrupowane oddziały przygotowywały się do operacji odbicia stolicy Azymutii Winkulijskiej. Zadanie to nie było proste. W mieście stacjonował niewielki garnizon oraz niedobitki z początku operacji. Dobrze ufortyfikowani i zdeterminowani najpewniej będą stawiać zaciekły opór. Jednakże około godziny 20:30 do dowódców operacyjnych dotarła wiadomość o zbliżającej się kolumnie wojsk przeciwnika. 

[Obrazek: 100664266041852741_t.png]

Kolumna zmierzała z północy i główną drogą kierowała się ku Jugowicom. Dowódcy musieli podjąć szybką decyzję. Nasze siły zdążyły się już okopać po wschodniej stronie miasta. Ponadto brakowało dostatecznie dużej ilości sił, aby otoczyć miasto i uniemożliwić próbę przerwania oblężenia. Decyzja zapadła momentalnie. Po przeanalizowaniu raportów i map dowódcy zdecydowali o wysłaniu wojska na wroga. Celem było dotarcie do miejscowości Cieszyce i próba powstrzymania nadciągającego konwoju. Według danych satelitarnych na odsiecz Jugowicom zmierzało kilka oddziałów piechoty zmotoryzowanej i czołgów. Groźna kolumna mogłaby wesprzeć oddziały walczące w mieście i przekreślić plany odbicia Jugowic. Wszyscy dowódcy byli co do tego jednomyślni.

21 stycznia, godz. 21:00

[Obrazek: 100664266041852742_t.png]

Czołówka kolumny dotarła do okolic miasteczka. Gdy tylko czołgi i wozy opancerzone zbliżyły się do Cieszyc, odezwała się artyleria rakietowa AO KOPu. Gęsto siany ogień zaskoczył przeciwnika i uniemożliwił mu natarcie wzdłuż wrogi. Podczas ostrzału zniszczono kilka pojazdów przeciwnika, a kilkadziesiąt zostało lekko bądź trwale uszkodzonych. Zdezorientowany przeciwnik rozprysł się na skrzydła i podjął próbę ataku z flank.

[Obrazek: 100664266041852743_t.png]

Wtedy do ataku przystąpiły nasze oddziały. Ogień artyleryjski ustał i inicjatywę przejęły oddziały pancerne i zmechanizowane Albiońsko Osaczeskiego Korpusu Ochrony Pogranicza. Wsparcia udzieliły im pojazdy kompanii piechoty zmotoryzowanej I Dywizji "Wilk". Walka z minuty na minutę stawała się coraz zacieklejsza. Trzymające się na dystans oddziały ostrzeliwały przeciwnika. W walce pancernej skuteczne były czołgi Goliat II oraz opancerzone pojazdy piechoty PwP-1. Niestety słabo opancerzone i zawodne okazały się pojazdy OPR-1. Ich braki przyczyniły się do wysokich strat wśród oddziałów piechoty zmechanizowanej. Walkę przetrwało jedynie 34% wystawionych sił. 

[Obrazek: 100664266041852745_t.png]

Około godziny 21:45 do ataku przystąpiły lekkie oddziały piechoty przeciwpancernej, do tej pory pozostające w rezerwie. Na pole walki przetransportowane zostały przez pojazdy PwP-1, które po ich wysadzeniu przystąpiły do ataku. Sytuacja powoli zaczynała przechylać się na korzyść przeciwnika. Widząc rosnące straty, dowódca natarcia zdecydował o uruchomieniu rezerw. Piesze oddziały wkroczyły do miasta i zajęły pozycje między budynkami. Niezauważeni przeprowadzili kilka celnych ataków na pojazdy przeciwnika. Ten, widząc niespodziewany atak z flanki, stracił morale i zaczął częściowo ustępować pola. Widzące to nasze siły pancerne przeprowadziły skuteczne natarcie i rozbiły przeciwnika. Z pola walki zdołało wycofać się kilka oddziałów. Dowódcy nie podjęli próby pościgu, wycofujący się przeciwnik został ostrzelany przez artylerię rakietową. Po przegrupowaniu się i zabezpieczeniu miasta, oddziały AO KOPu oraz elementy I Dywizji "Wilk" powróciły do Jugowic. Na miejscu pozostawiono kilka pojazdów i baterii artylerii rakietowej. Okolica przez cały czas patrolowana była przez drony.
23 stycznia, godz. 12:34


Od dwóch dni siły desantowe okopują się w okolicy Jugowic. Miasto odcięte jest od świata. Wszelkie drogi kontrolowane są przez drony oraz artylerię rakietową. Wróg parokrotnie podjął próbę ucieczki, jednakże część wycofujących się jednostek została zniszczona. Zdobycie stolicy jest kluczowe dla powodzenia operacji. Bez Jugowic nie ma mowy o przywróceniu kontroli nad Azymutią Winkulijską. Miasto jednak stanowi twardy orzech do zgryzienia. Przede wszystkim jest bardzo duże i dobrze umocnione. Główne ośrodki oporu przeciwnika zlokalizowano na lotnisku oraz w dzielnicy fabrycznej. 

[Obrazek: 100738100522647707_t.png]


Ogromne kompleksy przemysłowe stanowią doskonały punkt obrony. Grube mury oraz labirynty tuneli i korytarzy sprawiają, że zdobycie tej dzielnicy będzie wymagało zaangażowania znacznej ilości środków. Z kolei lotnisko stanowi istotny punkt logistyczny. Po przeanalizowaniu sytuacji dowódcy operacyjni zdecydowali uderzeniu w pierwszej kolejności właśnie tam. 

[Obrazek: 100738100522647703_t.png]


Lotniska bronią niedobitki oddziałów z pierwszej fazy operacji. Wzmocnieni zostali jednak przez jednostki sił specjalnych i artylerii. Okopali się w północnej części lotniska, gdzie znajdują się hangary i magazyny. Zwiad donosi, że zostały one ufortyfikowane i przygotowane na odparcie natarcia. Od strony miasta każda droga obstawiona jest przez stanowiska ogniowe wroga. Wzmocnione są przez ręczne wyrzutnie przeciwpancerne oraz lekkie moździerze piechoty. Niezaplanowane podejście może okazać się katastrofalne dla atakującego. Dodatkowym problemem jest działająca w pobliżu artyleria. Ta odpowiedzialna była za zniszczenie kilku pojazdów podczas pierwszej fazy operacji. Przed dowódcami naprawdę trudne zadanie. 

[Obrazek: 100738100522647704_t.png]


Moment ataku wyznaczono na godzinę 14:00. Zgodnie z planem, natarcie nastąpiło z dwóch kierunków. Pierwsze do akcji wkroczyły dwie brygady piechoty "Wilk". Towarzyszące im oddziały lekkich moździerzy ostrzelały pozycję wroga. Nie uczyniły im jednak znacznej szkody i wróg momentalnie odpowiedział ogniem. Wtedy do ataku przystąpiła grupa ulokowana po zachodniej stronie. Oddziały pancerne i piechoty zmechanizowanej zaatakowały błyskawicznie i złamały pierwszą linię obrony. Wtedy naprzód ruszyły oddziały piechoty i dokończyły dzieła. Zaatakowany z  dwóch stron przeciwnik musiał ulec i wycofać się. Nasze oddziały wkroczyły na lotnisko, niszcząc pozostawioną baterię artylerii samobieżnej. Podczas tego starcia ponieśliśmy niewielkie straty. Uszkodzeniom uległo kilka pojazdów a 15 żołnierzy odniosło rany. Pobity przeciwnik wycofał się na obrzeża miasta, skąd prowadził jeszcze ogień w kierunku naszych jednostek. 

[Obrazek: 100738100522647705_t.png]

W odpowiedzi nasze czołgi ostrzelały kilka budynków, neutralizując ukryte tam stanowiska ogniowe. Po kilku godzinach walki ustały. Lotnisko zostało zdobyte. 
23 stycznia, godz. 18:00

Winkulijskie siły od kilku godzin kontrolują lotnisko. Wróg nie podjął próby przeprowadzenia kontrataku i odzyskania kontroli nad płytą lotniska. Ograniczył się jedynie do kilku ataków zaczepnych, ostrzeliwując nasze oddziały z dalekiej odległości i zmuszając je do ukrycia. Ostrzał ustał o godzinie 19:30; najprawdopodobniej wróg wycofał się w głąb dzielnicy fabrycznej. Sytuacja ustabilizowała się i przed naszymi jednostkami pojawiło się kolejne zadanie. Dla całkowitego odbicia miasta kluczowe jest kontrolowanie wszystkich najważniejszych punktów. Lotnisko zostało zdobyte, lecz dzielnica fabryczna (w tym bocznica kolejowa) nadal jest kontrolowana przez siły wroga. Dobrze umocniony wróg może bez końca nękać siły stacjonujące w mieście. Wyparcie przeciwnika z fabryk zagwarantuje nam całkowite zwycięstwo.

[Obrazek: 100738100522647786_t.png]

Pierwsza faza ataku na fabryki nastąpiła o 21:00. Dwie dobrze przygotowane brygady "Wilk" ruszyły do natarcia na pozycje wroga, umocnionego na skraju dzielnicy fabrycznej. Zabudowania w tej części nie były tak masywne, a uliczki dość szerokie, co bardzo ułatwiło operowanie naszym jednostkom, w tym oddziałom pancernym. Do ataku nasze oddziały wysyłane były falami. Gdy poszczególne elementy brygad walczyły bądź prowadziły rozpoznanie, inne pozostawały w obwodzie. Pozostawiało to dowódcom pole do manewru i możliwość zapewnienia wsparcia oraz rotacji walczącym jednostkom. Równolegle z atakiem na fabryki do natarcia ruszyła spora kolumna pancerna i pojazdów opancerzonych. Pojazdy parły główną drogą do centrum miasta. Tam napotkały opór wroga w pobliskim parku. Elementy sił specjalnych oraz piechoty przeprowadziły zasadzkę na nasze pojazdy, które poradziły sobie z nią dość dobrze. Nasze oddziały zdołały odeprzeć atak wroga i ruszyły za nim w pościg w głąb parku. 

[Obrazek: 100738100522647787_t.png]

Ciężkie walki trwały kilka godzin. Cały czas nacierające oddział odnosiły sukcesy. W dzielnicy fabrycznej wróg był cały czas w odwrocie, przez co nasze jednostki szybko przesuwały się naprzód. W szeregach przeciwnika zapanował chaos, co uniemożliwiało skoordynowaną i dobrze działającą obronę. Z kolei sytuacja w centrum była bardziej skomplikowana. Niedobitki piechoty i sił specjalnych zajęły pozycję w pałacyku na terenie parku. Stanowisko to było wcześniej dobrze przygotowane na odparcie ataku. Nasze pojazdy pancerne odbiły się od umocnionych pozycji i zamarły w statycznej walce. Dowódcy chcąc temu przeciwdziałać, wysłali kolumnę czołgów na południowy wschód, aby zaatakować wroga z flanki. Niestety nasze czołgi wpadły w dobrze zorganizowaną zasadzkę. Goliaty ostrzelane zostały ze wszystkich możliwych środków, jakie do dyspozycji miał przeciwnik. Ręczne wyrzutnie przeciwpancerne, granaty oraz moździerze zdołały unieszkodliwić i wyeliminować z dalszej walki nasze czołgi. Warto tutaj nadmienić ogromną przeżywalność załóg podczas tych manewrów. Czołgi Goliat był dobrze opancerzone, co niezwykle utrudniało ich całkowite zniszczenie. 


[Obrazek: 100738100522647789_t.png]


Około godziny 23:00 nastąpiło przełamanie linii obronnych wroga. Walczące oddziały w pałacyku zostały rozbite i pojmane, a nasze pozostały pojazdy ruszyły drogą na wschód i zatrzymały się na przeciwległym krańcu dzielnicy fabrycznej. Po kilku godzinach natarły na nich odwracające się oddziały piechoty wroga, ścigane przez nasze jednostki. Otoczony wróg szybko się poddały i walki ustały. Oficjalnie miasto zostało uznane za odbite 24 stycznia o godzinie 2:00.