Wróć do przeglądania archiwum Grodziskiej Agencji Prasowej

Nowy wymiar plagiatu

Opublikowano 2009-02-11 12:30:54 przez pmk

Jak część czytelników zapewne pamięta, niedawno Sarmacja gościła przybyłą ze Scholandii panią Elżbietę Adonju, artystkę. Gdy pojawiły się wątpliwości na temat faktycznego autorstwa jej prac i autentyczności jej biografii, obwieściła na liście dyskusyjnej Księstwa Sarmacji swoją ciężką chorobę i odeszła. Nie minęło zbyt wiele czasu i pojawiła się jej kolejna odsłona. Tym razem pod pseudonimem Anny Hansen, z Dreamlandu. Jej wystawa „Kobiety” w Galerii Książęcej spotkała się z zasłużonymi zachwytami uwielbienia. Niestety, adresowanymi do niewłaściwej osoby.

Wczoraj, w późnych godzinach nocnych ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Artystycznego. Michał diuk Łaski, podejrzewający klonowanie, sprawdził rejestry operacji w bazie danych Księstwa Sarmacji. Niewiele czasu zajęło mu ustalenie tego, że pani Elżbieta Adonju i pani Anna Hansen są w istocie dwiema odsłonami tej samej osoby. Zgadzały się godziny logowania (różnica kilkunastu minut), adresy IP oraz używane systemy operacyjne i przeglądarki. Do śledztwa wkrótce później dołączył JKW Piotr Mikołaj, który odnalazł oryginalne dzieła w serwisie digart.pl.

Ich autorką jest pani Agata Dudek z Warszawy. Pani Adonju–Hansen „pożyczyła” od niej nie tylko prace, ale również datę urodzenia oraz istotne elementy zawodowego życiorysu. O plagiacie prawdziwą artystykę zawiadomiono niezwłocznie. Przed godziną na jej blogu pojawiła się wzmianka na ten temat. Jej prace zostały usunięte z Galerii Książęcej, a podstrona wystawy kieruje do tego właśnie wpisu.

Jak napisała, „pewien poranny fakt zatruł mi atmosferę pracy. […] Taka prawda, że masa jest dookoła nas ludzi, którzy nie potrafią uszanować czyjejś pracy i trudu w nią włożonego. Takie wypadki sprawiają, że robię się coraz bardziej przewrażliwiona na wszelkie plagiaty, nachalne inspiracje i podszywanie się. […]. O tym fakcie poinformował mnie Administrator. I zszokowało mnie to, bo prócz ukradzionych prac zobaczyłam również ukradziony życiorys, notki, posty… i jakby tego było mało, to nasza Bohaterka założyła sobie bloga, który był klonem mojego — tego tutaj. Skopiowane prace, skopiowane posty, skopiowane przemyślenia… W imię czego? […] Próbowałam potem skontaktować się z tą osobą, aby zrozumieć co się za tym wszystkim kryje. Ale po lakonicznym «przepraszam» wyłączyła się. […] Zaczęła się dla mnie chyba era znaków wodnych. Chciałam tego uniknąć, ale widzę, że się nie da. Jak ktoś kiedyś wpadnie na to, czemu niektórzy ludzie tak robią, to bardzo proszę o wyjaśnienie. Będę zobowiązana”.

W ramach ciekawostki informujemy, że pani Anna Hansen pytała dyrektor Galerii Książęcej, Calisto hr. Kami–Chojnacką, o panią Elżbietę Adonju, ponieważ „chciała z nią współpracować”…

Komentarze

Autor: Yaraeh Euskadi, zamieszczono 2009-02-11 15:29:29

Najbardziej mnie boli to, że to ja ją do Sarmacji ściągnąłem.
Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.


Autor: Piotr Mikołaj, zamieszczono 2009-02-11 15:43:13

Medal Nadwyżki się należy! :-)


Autor: Kakulski, zamieszczono 2009-02-11 17:47:23

Ze swojej strony dodam jedynie, że w Scholandii plagiaty popełniła dwa, zaś ich ujawnienie było przyczyną ucieczki od nas. Nie będę ukrywał, że ze szczerym uśmiechem czytałem wywiad z tą Panią, w którym to wyjaśniała powody swego odejścia ze Scholandii. Łgała od początku.
Co piszę jako jeden z oszukanych- Pani Adonju wykorzystała scholandzką charytatywną organizację wspierającą startujących twórców, za rzekomo swoje prace ciągnąc pieniądze z datków scholandzkiej arystokracji. Świadomość, że zostałem wyrolowany była jedną z głównych przyczyn likwidacji tejże organizacji.

Szkoda.


Autor: Yaraeh Euskadi, zamieszczono 2009-02-11 17:53:52

PMK: Jako dumny kolekcjoner medali i odznaczeń przyjmę go z honorem i pewną satysfakcją :D
Kuba: Ja początki jej działalności finansowałem ze swojego konta, a potem wkręciłem ją, poprzez v-mamę do Galerii Książęcej. Zatem rozumiem co czujesz.


Autor: Mateusz von Lichtenstein-Iontz, zamieszczono 2009-02-11 17:56:26

Aha. To już wiem, dlaczego te wszystkie prace wydawały się mi zbyt artystyczne jak na Sarmację :-)


Autor: Kakulski, zamieszczono 2009-02-11 18:08:18

Ale to jeszcze nic. Pan Kałuża, posługując się innym nazwiskiem, próbował sprzedać Panu Landeckiemu swoje prace, które zresztą chciałem odkupić dla "Towarzystwa...". Nie kupiłem, bowiem za publikację uprzednio kupionych prac Kałuża szczuł mnie policją. Potem niekupione prace mogłem podziwiać na ścianach w jakiejś pijalni gdzieś pod Wałbrzychem, popijając szlachetnego gatunku wodę mineralizowaną:)


Autor: Kedar via Margończyk, zamieszczono 2009-02-11 19:34:50

Pani Elżebieta Adanjou vel Anna Hansen nic się nie nauczyła po ostatniej porażce i znów skopiowała swój "lewy" pomysł z kradzieżą prac i kradzieżą osobowości. Nie mozna tego inaczej nazwać :(
Rozmawiałem z nią przed jej odejściem na gg długo, że takie zachowanie jest niegodne i złe i zdaje się, że nic nie zrozumiała.
Przykro mi jest, że tyle osób wyciągnęło do niej dłoń a ona ....


Autor: Yaraeh Euskadi, zamieszczono 2009-02-11 19:52:07

Mnie zaś, oprócz tego, że czuję się winny, boli to, że do każdej następnej osoby, która będzie chciała przedstawić swoje prace szerszemu gremium, będziemy podchodzić z nieufnością. Na tym stracimy wszyscy.


Autor: Aaron von Lichtenstein-Rozman, zamieszczono 2009-02-11 20:35:23

Cóż, sprawa znana od dawna w pewnych kręgach, więc zszokowany nie jestem...Nie, głupoty pisze. Jestem zszokowany, zły a przedewszystkim zniasmaczony dziecinadą jaką urządziła nam panna Hansen-Adonju. Radzę wizytę u specjalisty zanim wpłączesz się w prawdziwe kłopoty.


Autor: Yaraeh Euskadi, zamieszczono 2009-02-11 20:48:49

W sumie, to pewne koła, zbliżone do okrągłych, wiedziały o tej sprawie, ale mnie teraz zszokowało, że zamiast dać sobie spokój, weszła drugi raz do tej samej rzeki.


Autor: Kakulski, zamieszczono 2009-02-11 21:15:56

Cóż, już po fakcie. Nie ma co rozpaczać, raczej należy częściej katalogi dzieł sztuki przeglądać.


Autor: , zamieszczono 2009-02-11 21:22:05

To nie jest niegodne zachowanie, to jest(przepraszam za wyrażenie) skur$%^&*stwo żeczy nalerzy nazywać po imieniu. Można przeboleć to że ta „pani” „Pożyczyła” prace innej osoby… ale kłamstwo i kradzież życiorysu cudzej osoby? Do tego trzeba mieć coś z deklem. Ja dla tej pani polecam pokuj bez klamek.


Autor: Henryk K. Leszczyński, zamieszczono 2009-02-11 22:16:38

Rzeczy, należy, pokój.
Jutro będzie obszerniejszy artykuł w Gońcu, dziś nie zdążę bo mam pociąg zaraz:)