
Wróć do przeglądania archiwum Grodziskiej Agencji Prasowej
Opublikowano 2010-01-28 16:50:33 przez pb
- Mamo, mamo to już dziś! Mamo, mamo ja chce bilet!
Jeżeli i Ty słyszałeś piszczące dzieci na osiedlu to odpowiedź na pytanie 'o co chodzi?' nasuwa się jedna- środa i Puchar Sarmacji!
Jest to moja debiutancka relacja, to czy będzie ich więcej zależy tylko od Waszej reakcji. Enjoy!
Na początek udajmy się na słoneczną Tropicanę, gdzie na skąpanych w słońcu boiskach grały aż cztery drużyny. KS Renifery Sola na własnym boisku podejmowały drużynę Rossoneri Fer. Mogło by się wydawać, że to walka Dawida z Goliatem, Solanie powinni pożreć gości z Feru już w pierwszych minutach, ale nic bardziej mylnego. Sam się zdziwiłem, ale mecz był bardzo wyrównany, nawet za bardzo jak na tą różnicę klas obu ekip. To za co warto pochwalić drużynę gości to na pewno organizacja gry, starali się grac piłką na tyle na ile pozwalały im ich umiejętności. Niestety, gdyby wygrana zależała tylko od chęci to Gellończycy mogli by wracać w dobrych nastrojach a tu figa.
KS Renifery Sola 2:0 Rossoneri Fer - awans Soli
posiadanie piłki: 57%-43%
szanse bramkowe: 3-4
Strzelcy: 16' Arkadiusz Bukowski; 47' Arkadiusz Bukowski
Fruuuu! Przenosimy się w inne miejsce wyspy a mianowicie do Punty. KP Krokodyle Punta miały nie lada trudne zadanie, odrobić jednobramkową stratę z Czarnolasu i awansować dalej. Popularne Kłapiące Paszcze wyszły na boisko bardzo zdeterminowane, jednak strasznie defensywnie nastawione. Widowiska prawie nie było, FC Czarnolas przyjął również ostrożną postawę, głównie skupiając się na rozbijaniu akcji przeciwników i szybkich kontrach. Sprawa wydawała by się dość prosta dla Czarnolesian, wystarczyło nie dopuszczać Tropicańczyków do groźnych okazji. A tu masz, 5 minuta i Rosslare mocnym strzałem z przed 16 metra wprowadza stadion w stan euforii! Goście nie zdołali się jeszcze podnieść gdy Palma Arena znowu zwariowała. W 8 minucie do piłki podchodzi Quinn, poprawia futbolówkę, Mejijas ustawia mur, rozlega się gwizdek sędziego i... GOL!
- Co to ma być? Bo wam zaraz tyłki zleje!- wściekły trener Leszczyński natychmiast uciekł do szatni. Wrócił po trzech minutach z pejczykiem, ale nie wiem czy go używał. Dalsza część meczu to już tylko ostra walka, praktycznie zero okazji, sporo kontuzji. Wydawało by się, że sielskiej atmosfery Tropicańczyków nie zmąci już nic. Doliczony czas gry, rzut wolny na 36 metrze, do piłki podchodzi Taddei, strzela.
TP Krokodyle Punta 2:1 FC Czarnolas - awans Czarnolasu
posiadanie piłki: 63%-37%
szanse bramkowe: 3-1
Strzelcy: 5' Carrol Rosslare; 8' Seachnall Quinn - 90' Valeriano Taddei
Opuszczamy Tropicane i udajemy się do Sodomii, gdzie targany problemami mistrz kraju podejmował drużynę Red Tiger Morburg. Co tu dużo mówić, nawet bez formy Słoniki musiały rozklepać nieopierzonych rywali. Warto dodać, że wszystkie gole zdobyli piłkarze z Sodomii. To znaczy mistrz! Strzelanie w 31 minucie rozpoczął Froling mocnym plasowanym strzałem z 10 metra; przyjezdnych uszczęśliwił Nordback pakując piłkę do własnej siatki z rzutu rożnego. Kibice jednak nie wątpili w swoich pupili- 67 minuta Bostrom i w 80 wynik ustalił Finley. Słoniki w ćwierćfinale, hej!
YK Słoniki Sodomia 3:1 Red Tiger Morburg - awans Sodomia
posiadanie piłki: 57%-43%
szanse bramkowe: 10-7
Strzelcy: 31' Larry Froling, 67' Alexander Bostrom, 80' Jamel Finley - 65' Napoleon Nordback (s)
A teraz trochę wieści z zakonu. Młot Sigmara Anheim podejmował Małpki Grodzisk, niesione zwycięstwem nad liderem pierwszej ligi. Po pierwszym meczu tych drużyn wydawało by się, że Sigmaryci będą mieli łatwą przeprawę. Nic bardziej mylnego! Popularne Bananowce pokazały pazura, potrafili się znakomicie zorganizować a taktyka gry piłką przyniosła dobry skutek. Aren w Anheim wybuchła po raz pierwszy w 40 minucie gdy piłkę w siatce umieścił Borza. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, w 43 minucie Małpki przeprowadziły groźną kontrę, pogubieni Zakonnicy nie zdołali upilnować wszystkich przeciwników, piłkę przed polem karnym zgarnął Sikala i huknął jak z armaty. Stadion uciszony. Druga część spotkania przyniosła sporo walki o każdy centymetr boiska. W 86 minucie stadion znowu zaczął drżeć od pozytywnych emocji- Granquist spokojnie umieszcza futbolówkę w siatce po efektownym uderzeniu głową. Ale to nie koniec emocji! Trener Browarczyk wyciągnął laptopa i nerwowo zaczął dusić przycisk 'reply'. I się udało, Sikala po raz drugi ucisza stadion.
Młot Sigmara Anheim 2-2 Małpki Grodzisk - awans Anheim
posiadanie piłki: 43%-57%
szanse bramkowe: 6-4
Strzelcy: 40' Gheorghe Borza, 86' Tryggve Granquist - 43' 88' Emanuel Sikala
A teraz za pośrednictwem gellońskej furmanki udajemy się do Czarnolasu. Miasto było świadkiem aż dwóch meczy tego wieczoru, a więc po kolei. Całkiem nudno było na Schwarzwald Arena gdzie miejscowy PSV podejmował Jolly Roger Auterra. Na boisku nie działo się nic, mecz był nudny jak flaki z olejem, gdyby nie starszy Pan, który mnie obudził to przegapił bym jedyną w tym meczu bramkę. Radość miejscowym w 29 minucie dał den Dunnen lobując bramkarza gości. Spytacie czy coś jeszcze? Odpowiem. Nic.
PSV Czarnolas 1:- Jolly Roger Auterra - awans Czarnolas
posiadanie piłki: 56%-44%
szanse bramkowe: 4-1
strzelcy: 29' Bryan den Dunnen
Za pośrednictwem telepatii udało nam się obejrzeć drugi mecz Czarnoleskich drużyn. Wiecznie niespadająca Dyskobolia postawiła sobie za cel zniszczenie GNP Sarmatia prowadzonego przez trenera Von Thorna. Atuty może mieli, ale tylko do momentu gdy ich publicznie nie pokazali. Dyskobolia w dzisiejszym odcinku wystąpiła w roli psa, który dużo warczy, ale nic nikomu nie zrobi. W tym meczu byli bezradni, bez pomysłu na grę. W 21 minucie Prior wykorzystał niezdecydowanie defensywy Czarnolesian i strzelił pierwszego gola. Czarnolesianie obudzili się na chwilę, ale gdy w 34 minucie gola na 1:1 strzelił Verso znowu postanowili udać się w zimowy sen. Dużo walki, sześć żółtych kartek, dwie kontuzje- to tylko o drugiej połowie.
Dyskobolia Czarnolas 1:1 GNP Sarmatia- awans Czarnolas
posiadanie piłki: 52%-48%
sytuacjie bramkowe: 2-4
Strzelcy: 34' Fabrizio Verso - 21' Lawrence Prior
A na koniec dwie perełki, w tym celu udajemy się do Teutonii. Najbardziej krwawy mecz, tak można krótko podsumować potyczkę Margońskich Konii z popularnymi Sierotami czyli SKSem Podleszcz. W tym meczu pan Ficuz pokazał aż 10!? żółtych kartek, dwóch graczy nie ukończyło meczu. To jednak był wieczór gospodarzy. Po mimu kilku zrywów goście nie zdołali nic zrobić Szkapom. W 8 minucie pięknym szczupakiem Swent wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. I gra się uspokoiła, Koniem czerpały radość z gry. Piłka chodziła od piłkarza do piłkarza, czasami tylko smakowała zapachu powietrza przy jakimś dłuższym podaniu. W 44 minucie wynik ustalił Wakowski, szał na trybunach. Podleszcze się nie poddały, w drugiej połowie dali z siebie wszystko. Jednak i to było mało na świetnie dysponowaną defensywę gospodarzy i bramkarza Rosa.
Margońskie Konie 2:0 SKS Podleszcz - awans Margon
posiadanie piłki: 55%-45%
sytuacje bramkowe: 6:2
Strzelcy: 8' Karol Swent, 44' Zbigniew Warowski
I na koniec najbardziej zacięty pojedynek. Po remisie na własnym terenie Krasnoludy z pełną determinacja udali się do Ruhnhoffu aby tutaj upokorzyć Hrabiów (Markizów?). No ale cóż, toporki jakieś tępe chyba były. Hrabiowie zagrali znakomite spotkanie, jedyne do czego można się przyczepić to napad. Ale do rzeczy. Krasnoludy rozpoczęły agresywnie, ganiając z tymi swoimi starymi toporami (cud, że to im nie przeszkadza w grze) a Hrabiowie tylko uciekali. Aż tu nagle RYK i 1:0 dla Hrabiów. Marcinkowski uciekając przed obrońcą Krasnoludów przypadkiem kopnął piłkę a ta wpadła do bramki. To był moment zwrotny w meczu, obie drużyny zaczęły grac już na poważnie. W 8 minucie po znakomity przerzucie bardzo dobrze ustawił się Jaakkola i za pośrednictwem głowy pewnie wbił piłkę do bramki. Mecz rozpoczął się na nowo. Niestety, przez większość meczu nad stadionem była spowita gęsta mgła co bardzo przeszkadzało w oglądaniu tej walki gigantów. Jedyne co udało mi się dojrzeć to akcja z 31 minut. Atkinson przedryblował dwóch obrońców, położył bramkarza Krasnoludów i wyłożył piłkę Marcinkowskiemu. Gdyby nie wpakował futbolówki między dwa kijki to nie miałby życia w drużynie. Magnaci awansowali.
RVT Hrabiowie Ruhnhoff 2:1 FKK Rantiochskie Krasnoludy - awans Ruhnhoff
posiadanie piłki: 54% - 46%
szanse bramkowe: 4-2
Strzelcy: 2' 31' Tomek Marcinkowski - 8' Martti Jaakkola
Relacjonował Paviel.
Autor: Henryk K. Leszczyński, zamieszczono 2010-01-28 17:02:10
Dobre, ale do Bramy z tym.
GAP zatraca swoją tożsamość, moi mili!
Autor: Piotr Mikołaj, zamieszczono 2010-01-28 17:28:58
Ogólny plus za styl (na sporcie się nie znam zupełnie).
Wirtualny minus za formatowanie (mogłoby być trochę czytelniej, mamy np. listy wypunktowane…), literówki i typografię („—” względnie „–” jest myślnikiem, nie „-”).
Faktem jest, że za długie jak na GAP (ale pojedyncze akapity, już jak najbardziej!) — ale lepiej tu niż w Bramie Sarmackiej, bo wygodniej się czyta i komentuje. ;-)
Autor: Timan Demollari, zamieszczono 2010-01-28 17:42:15
Zgadzam się z Heńkiem, fajne, ale GAP to złe miejsce. Tutaj wyniki i wsio.
Autor: Zbyszko von Thorn-Broniek, zamieszczono 2010-01-28 17:52:04
Swietne Synek!! Wiecej, wiecej!
Autor: Kedar via Margończyk, zamieszczono 2010-01-29 00:12:03
Paviel to miodzik :D