Wróć do przeglądania archiwum Grodziskiej Agencji Prasowej

„Chamy i debile”

Opublikowano 2010-03-06 21:19:56 przez pmk

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem tekst autorstwa Wielmożnego Marcela v-hr. Hansa pt. „Sprzedany pomysł, Sarmacjo!” poświęcony relacjom między Sarmatami a Pięciopolanami, Sclavińczykami i Trizondalczykami. Osoby zainteresowane tematem w pierwszej kolejności odsyłam do lektury na forum Rzeczypospolitej Sclavinii i Trizondalu.

Autor za tytułowy „sprzedany” (w rozumieniu zły, niewypał) pomysł uważa asymilację przez Sarmatów pozostałych narodowości zamieszkujących obecnie rzeczpospolitą sarmacką. Stawia tezę, że — skazanym na niepowodzenie — narzędziem takiej asymilacji miałoby być powstanie wspólnego dla całej rzeczypospolitej forum.

Teza ta jest całkowicie prawdziwa. Żaden „przekonany” Baridajczyk, Pięciopolanin, Sclavińczyk, Teutończyk czy Trizondalczyk nie stanie się Sarmatą od obecności we wspólnym miejscu publicznym — podobnie Baridajczykiem, Pięciopolaninem, Sclavińczykiem, Teutończykiem czy Trizondalczykiem nie stanie się „przekonany” Sarmata.

Wicehrabia Hans zakłada jednak — równie całkowicie — niesłusznie, że celem wspólnego miejsca publicznego w ogóle ma być asymilacja! Tu zwrócę uwagę, że analogiczne głosy pojawiły się po drugiej stronie, gdzie jako jeden z argumentów przeciwko wspólnemu forum podniesiono ryzyko rozmycia się tożsamości… sarmackiej.

Autor, poniekąd słusznie, zauważa, że „Sarmata mający obywatelstwo [sarmackie] może więcej, niż np. Sclavińczyk mający to samo obywatelstwo”. Trafnie również stwierdza, że jest to wina określonych stereotypów. Po chwili jednak sam wpada we własne sidła — przypisując Sarmatom, na jednym wydechu, butę, szowinizm i etnocentryzm.

* * *

Problem, po części, bierze się z tego, że kiedy mówimy o „Sarmatach”, nie zawsze jest jasne, czy mówimy o wszystkich obywatelach sarmackich, czy o ludziach czujących się członkami określonej narodowości. Nie zawsze jest nawet jasne, czy przez „Sarmację” rozumiemy całą rzeczpospolitą sarmacką, czy tylko Księstwo Sarmacji.

Gdy piszę publicznie, dla mnie („etnicznego” Sarmaty), Sarmacja to — najczęściej — cała rzeczpospolita, a Sarmaci to wszyscy obywatele, którzy wykazują postawę „wspólnotową” niezależnie od poczucia przynależności do innych nacji. Tym, co mnie niepokoi, jest faktyczny, irracjonalny i szkodliwy podział wewnątrz tej „większej” Sarmacji.

Irracjonalny — bo połączenie Sclavinii i Trizondalu dowodzi tego, że jedność polityki (wspólny kraj) i „miejsca” (wspólne forum) nie powoduje ani na jotę rozmycia tożsamości narodowej. Wyniki najnowszego spisu narodowościowego w RSiT są nadto wymowne: 6 Sclavińczyków, 5 Trizondalczyków, 4 Pięciopolan, okrągłe zero „ersitańczyków”.

Skrajnie szkodliwy — bo oprócz wołającego o pomstę do nieba marnowania potencjału, w praktyce kierujemy się potęgującymi niechęć stereotypami zbudowanymi w oparciu o najgłośniejsze i najnędzniejsze przykłady. Piszę „my” także dlatego, że — z perspektywy czasu — widzę, że przez parę lat zaliczałem się do tego grona.

* * *

Osobiście uważam, że sarmatyzacja jest koniecznością. Sarmatyzacja rozumiana jako dążenie do zbudowania powszechnego poczucia przynależności do wspólnoty rzeczypospolitej sarmackiej (innej nazwy nie mamy i mieć nie będziemy…) oraz zaistnienia faktycznych więzi pomiędzy wszystkimi jej mieszkańcami.

Postulaty odłączenia którejkolwiek z domen (lub odłączenia się którejkolwiek domeny) będą spotykały się ze zdecydowanym sprzeciwem wtedy i tylko wtedy, gdy będzie się przez nie rozumieć nie skasowanie odsyłacza czy herbu, ale odejście konkretnych, zaprzyjaźnionych Janków, Karolin, Grzesiów, Paulin czy Zdziśków.

Marcel v-hr. Hans ma rację, że Sarmacja (on też używa zamiennie tego pojęcia) przypomina Jugosławię. Nie dopowiada tego, że doskonale wiemy, w jaki sposób to państwo zakończyło swoje istnienie. Jest jednak i zasadnicza różnica — narody Jugosławii dzieliły wieki historii, różne języki i wyznania, nawet alfabety. A nas dzieli — co?

Jeżeli nie-Sarmata ma mniej do powiedzenia w sprawach wspólnych niż Sarmata, to dlatego, że po obu stronach dopuściliśmy do zafunkcjonowania takiego kalekiego modelu rzeczypospolitej. Mamy wspólne instytucje, ale ich zaplecze pozostaje głównie (choć nie w stu procentach) sarmackie. Co nie powinno dziwić, bo każdy po prostu został u siebie.

* * *

Z pełnym przekonaniem będę twierdził, że potrzeba nam wspólnej tożsamości i dlatego też postuluję, by w Sarmacji trzeba było być (i chcieć być!) Sarmatą tak samo, jak w Komisji Europejskiej jest się Europejczykiem, a w Stolicy Apostolskiej — katolikiem. Ciąg dalszy tej linii rozumowania pozostawiam domyślności P.T. Czytelników.

Post Scriptum: Nikt nie przedstawia Sarmacji jako jednego państwa i jednego narodu, podobnie jak nikt nie przedstawia jej jako konglomeratu trzech państw i sześciu narodów. Jakikolwiek jest odbiór u „przeciętnego odbiorcy” (nikt przecież badań nie przeprowadzał) — nie jest on skutkiem świadomie prowadzonej polityki.

Komentarze

Autor: Piotr II Grzegorz, zamieszczono 2010-03-06 21:44:32

Ja na to zawsze inaczej patrzyłem. Jako Wandejczyk uważałem się Sarmatą. Trochę jak Mazowszanin Polakiem. // Z czasem to zaczęło przypominać Amerykanina i Anglika bardziej. W tym sensie jestem Amerykaninem a nie Anglikiem, ale po przeprowadzeniu się do UK czuję się jak u siebie. Ten sam język. Ta sama kultura. Sarmata czuje się podobnie w Amer...w Wandystanie - dziwią tylko małe różnice... // Stąd w Wandystanie zawsze pełno niusów ze starej ojczyzny zawsze było; Dlatego nie wiem, czy dobrze wczuwam się w myślenie narodowe Sclavińczyków... Czy to Ameryka i Anglia; NRD i RFN; czy też może raczej Rosja i Ukraina, czy Anglia i Szkocja?


Autor: Marcin Sokołowicz-Iwanowicz, zamieszczono 2010-03-06 21:48:30

Ja tam czuję się jak Szkot, ale z naszą Wlk. Brytanią jest taki problem, że jest mniej aktywna niż Szkocja, Szkocja która cały czas narzeka i ani myśli zadbać o dobro wspólnoty.


Autor: Solidariusz Kandelabr Sodomow-Gomorow, zamieszczono 2010-03-07 02:10:57

Don't shite where you put your arse, mate!


Autor: Zbyszko von Thorn-Broniek, zamieszczono 2010-03-07 15:03:59

@Komos: Czyli nie znosisz reszty Sarmacji i chcesz niepodległości?


Autor: Zbyszko von Thorn-Broniek, zamieszczono 2010-03-07 15:18:58

Przeczytałem o czym napisał Hans. Przeczytałem tekst powyżej. Wniosek: autor powyższego tekstu w końcu zrozumiał swoje błędy z przeszłości i żałuje bardzo. Na tyle bardzo, że chciałby to odwrócić, ale tak jak powiedział Hans - nie da się. ;)


Autor: Piotr Mikołaj, zamieszczono 2010-03-07 15:33:07

Zrozumiał, żałuje i chciałby. Ale nie ma, że się nie da.