Wróć do przeglądania archiwum Grodziskiej Agencji Prasowej

Skuteczna apelacja księcia–seniora

Opublikowano 2008-12-30 16:55:43 przez pmk

JKW Marcin bar. Komosiński, książę–senior Trizondalu, złożył 26 grudnia 2008 r. apelację od wyroku Trybunału Narodowego z dnia 23 grudnia 2008 r. Sąd wymierzył mu karę jednego miesiąca więzienia, uznając JKW za winnego popełnienia przestępstwa określonego w art. 82 Kodeksu karnego:

„Kto, nie będąc do tego odpowiednio umocowany, uniemożliwia albo utrudnia komuś wypowiadanie się w miejscach publicznych Księstwa Sarmacji, samorządów lub ich organów albo uniemożliwia lub utrudnia komuś korzystanie z systemów informatycznych Księstwa Sarmacji, podlega karze aresztu albo karze więzienia.”

Opis sprawy

27 września 2008 r., we wczesnych godzinach nocnych na czacie Trizondalu odbywało się spotkanie władz Księstwa. Ówczesny Sławenty Yaraeh bnt Kami–Chojnacki–Euskadi wszedł na czat. Został poproszony o jego opuszczenie przez obecnych funkcjonariuszy twierdzących, że to tajna narada. Odmówił jednak spełnienia ich prośby. Odparł, że czat jest miejscem publicznym Księstwa Sarmacji, a on ma prawo przebywać na tym czacie, dopóki prawomocny wyrok sądu mu tego nie zabroni. Wobec tego JKM (wówczas jeszcze panujący książę Trizondalu) zdecydował o wyrzuceniu nieproszonego gościa. Po zawirowaniach formalnych (wniosek o ukaranie trafił na początku do niewłaściwego w sprawie Sądu Krajowego, zaś Trizondalski Sąd Koronny — tę nazwę nosił wówczas sąd Księstwa — nie był jeszcze ukonstytuowany) postępowanie sądowe rozpoczęło się 13 października 2008 r.

Przebieg procesu

Wyrzucony z czata Sławenty Yaraeh bnt Kami–Chojnacki–Euskadi, będący w sprawie oskarżycielem, zarzucił JKM umyślne popełnienie przestępstwa polegającego na uniemożliwieniu mu wypowiadania się na czacie. Zdaniem oskarżenia, postępowanie JKM „nie miało żadnego związku z wykonywaniem funkcji państwowych, z uwagi na fakt, że oskarżyciel nie zachowywał się w sposób sprzeczny z netykietą, a także nie łamał prawa Księstwa Sarmacji”. Po dwóch tygodniach, wraz z wyznaczeniem składu orzekającego, rozpoczęła się rozprawa główna. Poproszony o wyjaśnienia oskarżony stwierdził, że „27 września 2008 r. na czacie trizondalskim odbywało się spotkanie delegatów Trizondalu, którego celem było omówienie stanowiska w rozmowach nt. połączenia Sclavinii, Trizondalu i V RP. Po krótkiej chwili na czacie pojawił się powód, który mimo grzecznych próśb nie chciał opuścić zgromadzenia. Należy podkreślić szczególny cynizm powoda, którego jedynym celem było przerywanie obrad. Jako, że było to spotkanie bardzo ważne dla losów Trizondalu, byłem zmuszony usunąć go z czatu”.

Poproszony o przedstawienie powodów wejścia na czat trizondalski oraz wskazanie źródła informacji o trwającym spotkaniu oskarżyciel odpowiedział: „Na chat trizondalski wszedłem kierowany obywatelską potrzebą uzyskania informacji, do których, w myśl przepisów prawa, dostęp nie został mi w żaden sposób ograniczony. O spotkaniu dowiedziałem się ze źródła, które zastrzegło swoją tożsamość. Z uwagi na ważny interes Hrabstwa Gellonii nie mogę ujawnić tożsamości tejże osoby”.

W dalszym toku rozprawy JKW stwierdził, że oskarżyciel „był obecny również na spotkaniu V RP–KT–RS, gdzie wygłaszał niezwiązane z tematem treści, niszcząc przez to porządek obrad. Gdy zarządzono przerwę na naradę delegacji, powód po chwili pojawił się na naszym czacie i również zakłócał przebieg obrad. Gdyby zależało mu tylko na zdobyciu informacji, to nie głosiłby niestosownych w tamtej chwili treści. Ja i powód nie jesteśmy w przyjacielskich stosunkach, ale nie mogę również powiedzieć, że się nienawidzimy. Zwykle dochodzi do kłótni, gdy powód obraża lub agresywnie krytykuje Trizondal”.

Po pierwszej wymianie zdań, rozprawa została de facto zawieszona na kolejny miesiąc i wznowiono ją 28 listopada 2008 r. W trakcie przerwy Trizondalski Sąd Koronny stał się Trybunałem Narodowym, a JKM Marcin, książę Trizondalu — JKW Marcinem, księciem–seniorem. Z chwilą, gdy Trybunał przystąpił do przesłuchiwania świadków, rozprawa zmieniła się w farsę. Na sali sądowej padały irrelewantne pytania, przesłuchiwano „świadków” niemających żadnego związku ze sprawą, wielokrotnie doszło do naruszenia powagi sądu. Szkoda słów.

Wyrok sądu

JKW Marcin został uznany za winnego popełnianego czynu. Wymierzono mu karę jednego miesiąca więzienia. Złożono go z wszystkich funkcji publicznych oraz zabroniono mu korzystania z systemów gospodarczego i bankowego. Nie będzie mógł on zmieniać miejsca zamieszkania oraz wypowiadać się publicznie bez pośrednictwa kuratora, którym został Wielmożny Aaron v–hr. von Lichtenstein–Rozman. Do jego zadań będzie należało publikowanie w każdą środę (w formie jednego listu i na publicznej liście dyskusyjnej) wypowiedzi skazanego, jeżeli ten sobie tego zażyczy.

Sąd w uzasadnieniu stwierdził, że „skazany rzeczywiście zablokował wolność wypowiedzi pokrzywdzonego, zapominając chyba o tym, że ta wolność może być ograniczona tylko przez sąd. Trybunał zdecydował jednak, ze względu na zachowanie pokrzywdzonego, które miało na celu uniemożliwienie prowadzenia dyskusji, o niższym wymiarze kary niż proponowany przez oskarżenie. Zaznaczyć trzeba, że nawet takie zachowanie nie daje żadnych możliwości do łamania prawa. Kara jednego miesiąca więzienia jest skutkiem rozważań Trybunału nad szkodliwością społeczną czynu zgonie z art. 58 Kodeksu karnego. Szkodliwość ową określono jako średnio wysoką […]. Trybunał wyraża nadzieję, że ten wyrok będzie przestrzegał przez pochopnym podejmowaniem pewnych decyzji”.

Apelacja

JKW Marcin złożył apelację po trzech dniach. Wyrokowi Trybunału Narodowego zarzucił niesłuszne uznanie czatu trizondalskiego za miejsce publiczne oraz powołał się na działanie w celu ochrony prawnie uzasadnionych interesów bezpieczeństwa Księstwa Trizondalu i Księstwa Sarmacji. Zakwestionował także bezstronność samego sądu, wskazując na nierówne traktowanie obu stron procesu, oraz podniósł, że w odbiorze społecznym jego wyrok jest niesprawiedliwy oraz sprzeczny z zasadami sprawiedliwości społecznej. W dramatyczny sposób zaapelował do Sądu Krajowego słowami „cała sprawa dla obserwatora wydawać mogła by się farsą, mało udaną komedią, niestety może ona mieć dla mnie przykre konsekwencje. Apeluję do Wysokiego Sądu o niedopuszczenie do tego by owa farsa, komedia była czymś, co z założenia powinno być sprawiedliwością…”.

Sąd Krajowy wydał wyrok 29 grudnia 2008 r. Wytknął Trybunałowi Narodowemu szereg uchybień proceduralnych oraz w drugiej instancji uniewinnił JKW Marcina uznając, że przepis Kodeksu karnego, którego złamanie mu zarzucono, w tej sprawie nie miał zastosowania.

Komentarze

Pod tym artykułem nikt nie zamieścił komentarza.