Prowincja Gellonii
Gellonia
WIADOMOŚCI LOKALNE - CZYLI CO W GELLONII
  NR.1
Archiwum
        ...Kim jest Kanclerz wie nawet dziecko w Sarmacji. Pierwszym słowem jakie wymawia po pojawieniu się w Sarmacji nie jest Mama, Tata, nawet Książe, nie gdzie tam -  jest nim Kanclerz Czekański. Chwała mu za to, nawet Książe nie wydaje się być tym zmartwiony i zupełnie słusznie, ponieważ władza to nie tylko zaszczyty, ale i też również kilka przypadłości w postaci wymierzanych policzków i innych razów, które to dotąd Kanclerz przyjmował ze zgoła stoickim spokojem. Szczerze podziwiam tego człowieka za jego żywotność i sile przebicia i takie tam inne, ale nie będę zanudzał czytelnika, większość to wie. Inną dziedziną p.Czekańskiego jest  zbijanie fortuny, robi to od początków istnienia Sarmacji, więc zna tą dziedzinę dokładnie i od podszewki. W Sarmacji konkurencja kłania się nisko SFH i nie ma wiele do powiedzenia, więc Kanclerz zwrócił swoją twarz zaraz jak zwykle deptując po piętach Panu Cocacolatlowi w stronę Scholandii. Widać lubi utarte ścieżki. P.Cocacolatl postanowił rozprowadzać swoją wyśmienitą kaszankę także za granicą, normalne trzeba zdobywać nowe rynki, przy czym nie robiąc nikomu krzywdy jak to zwykły buinessman, tak normalnie i bez szumu. Postępując po nim Kanclerz nie zamierzał pozostać w cieniu i działać metodami konwencyjnymi, widocznie wydał wszelkie Arminy na budowę i towar - normalka.
Postanowił więc przebić wszystkich nie czym innym, jak ceną. Co oczywiście spowodowało wielkie zamieszanie, krzyk i oskarżenia o zabijanie Scholandzkiego rynku. Kanclerz zaś, miast iść na porozumienie i ugodę, zachował się jak dyrygent w chórze wzniecając swoimi wypowiedziami, oraz zmyślnie zmontowanymi plakatami wrzask, od którego puchły uszy, zwłasza wszystkim Sarmatom, bo to przeciwko nim skierowane zostały kamienie. Tak, właśnie kamienie i wyzwiska oczywiście. Padały głosy, aby nie jeść u Sarmatów, pojawiały się przypowieści o sarmackich koniach trojańskich, o niszczeniu i cofaniu gospodarki scholandzkiej. A co Kanclerz? Nic, produkuje nowe plakaty rozwścieczające i tak rozjuszone tłumy. Doszło do manifestacji na ulicy i do zniszczenia restauracji, przy okazji przedstawiono całkiem niezłe plakaty. Na czacie scholandzkim pojawiły się protestujące tłumy ant-ysarmackie. Ładny wizerunek nam sprezentował Kanclerz - przedstawiciel narodu. Finał mamy krótki Kanclerz podnosi ceny, pod wpływem namów i jest ok. Kto zyskał - kto stracił? Osądźcie sami.

Designed & ©Wieniek
1-sza strona
Zobacz demostrację