Gellonia
Archiwum
Mysle, że choc jeszcze termin referendum nie upłynął, mogę zacząć
wygłaszac mowę pogrzebową.
Po pierwsze chciałbym wyjaśnić pewną rzecz - otóż WKRP nie jest i nie
był "moim eksperymentem".
WKRP powstał jako reakcja na wprowadzenie dyktatury w KRP, która to
dyktatura zlikwidowała struktury tamtego państwa internetowego. Miała
to być kontynuacja KRP, ale szybko WKRP stało się jakby bliźniaczym
państwem-konkurencją dla KRP.
Nie ja powołałem WKRP. WKRP zostało powołane przez Piotra Kozaneckiego
wspomaganego przez Krzysztofa Wasilewskiego, o ile mnie pamięć nie
myli, i odbyło sie to w sposób absolutnie nielegalny i niezgodny z
podstawowymi zasadami netykiety i dobrych zwuyczajów internetowych, a
mianowicie przez zapisanie, bez pytania i bez wyraźnej zgody,
wszystkich uczestników KRP do WKRP.
W owym czasie dałem wyraz swojemu oburzeniu na tak przeprowadzoną
operację, przy czym twórcy WKRP odpowiedzieli, że w ich mniemaniu,
jako że WKRP jest kontynuacją KRP, nadużycia nie było.
Koniec końców WKRP okrzepło, jednakże fakt silnego zaangażowania
ownera WKRP, którym był wówczas Piotr Kozanecki, w działalność
polityczną na terenie Klubu spowodował szereg nieporozumień, co koniec
końców doprowadziło do przekazania własności Klubu mojej dostojnej
osobie, ze względuszczególnie na to, że zdecydowanie i konsekwentnie
zawsze odmiawiałem udziału w jakichkolwiek działaniach związanych z
demokracją i będących jej wyrazem.
WKRP Rozijąl się wspaniale przez dobrych kilkanaście miesięcy. W
czasie swojego istnienia przeszedł kilka gwałtownych kryzysów, jak na
przykład złośliwe ataki Magdy Hasse, które trwały przez dobrych kilka
tygodni i zmusiły mnie do moderowania całości listy przez dłuższy
czas.
Myślę, że WKRP jest naprawdę doskonałym przykładem na to, jak działa
tak NAPRAWDĘ demokracja. Jest tak dlatego, że w v-państwie korzyści
płynace z piastowania jakichkolwiek stanowisk to TYLKO i WYŁĄCZNIE
satysfakcja i dokładnie nic więcej. Jestem przekonany, że gdyby władza
w relanym państwi dawała tylko satysfakcje, bardzo szybko demokracja
by upadła, gdyż zwyczajnie nie byłoby chętnych do jej podtrzymywania.
Powiem szczerze, że nie miałem żadnych wątpliwości w tej materii, ale
chciałem się temu przyjrzeć, tak od początku do końca. I przyjrzałem
się - to było bardzo ciekawe doświadczenie, mam nadzieję, ze nie tylko
dla mnie.
Ci z nas, którzy sa jednocześnie uczestnikami KRP widzą, że moje słowa
nie dotyczą jakoś szczególnie WKRP - tamto v-państwo również upadło, z
dokładnie takich samych przyczyn, a nieco większa liczba
genenerowanych tam listów spowodowana jest wyłącznie cechami
charakteru niektórych dyskutantów.
Pan Stala przeżywa obecnie trudne chwile w swoim REALNYM życiu, i to
jest przyczyną jego nieaktywności na liście. Nie sądzę jednak, by był
w stanie w jakikolwiek sposób zmienić zaistniałą sytuację - powiedzmy
sobie szczerze - WKRP przestało w zasadzie interesować ludzi.
Przestała interesować zabawa w v-państwo.
W całym okresie istnienia WKRP, średnio, miesięcznie przychodziły na
listę 1554 listy. W październiku nie było ich jeszcze 30. To wymownie
świadczy o zainteresowaniu dyskusjami i zabawą.
Istnieje w internecie v-państwo, które jest prężne i działa skutecznie
- jest to Sarmacja, w której rządzi, jako udzielny Książę, twórca
WKRP, Piotr Kozanecki. Większość aktywnych uczestników WKRP już jest
poddanymi Księcia - z tego co wiem, Sarmacja rozwija się prężnie i
zabawa trwa tam na całego. Myślę, że osoby, które chciałyby się dalej
bawić w v-państwo mogą z powodzeniem kontynuować zabawę tam. Miejmy
nadzieję, że potrwa ona tam dłużej niż w WKRP - naprawdę chciałbym, by
tak było. Szanse na to są o tyle, że demokracja jest tam stosunkowo
ograniczona, a wszystko jest prowadzone przez pasjonata, jakim jest
Piotr Kozanecki, i przez grupę podobnych Mu osób, które to po prostu
bawi.
Nie ukrywam, że trochę mi szkoda, ale myślę, że utrzymywanie przy
życiu czegoś, co wcale nie chce życ nie ma sensu. Nie lubię udawania i
zabawy w pozorowanie działań.
Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że WKRP przez
jakiś czas był doskonałą zabawą. Chciałem zacząć wymieniać nazwiska i
pseudonimy tych, którzy się do tego przyczynili, ale po krótkim
zastanowieniu stwierdziłem, że to nie ma sensu - za dużo ich było, a
nie chciałbym nikogo pominąć.
WKRP był miejscem, które pozwoliło na arcyciekawe dyskusje na wiele
ważnych tematów, było miejscem, w którym można się było czasami
dowiedzieć interesujących rzeczy. Skoda, że to się skończyło, ale jak
widać wszystko ma swój koniec.
Jeśli do godziny 23:59:59 nie nadejdą do mnie kolejne głosy domagające
się utrzymania WKRP przy życiu w dniu jutrzejszym, bez dodatkowych i
szczególnych dodatkowych informacji zlikwiduję naszą listę dyskusyjną.
Proszę Pana Piotra Kozaneckiego, który zapewne czyta tę wiadomość, aby
zrobił to, co trzeba aby zniknęły strony www WKRP, a szczególnie
formularz służący do zapisów na listę.
List w Oryginalnym brzmieniu napisany przez Pana Adama Pietrasiewicza