Wróć do przeglądania archiwum Herolda
Opublikowano 20.01.2008 02:36:54 przez Herold
Na liście dyskusyjnej Księstwa Sarmacji padło retoryczne pytanie Sławetnego bnt. de Folvil-Arpeda, co Baridajczyków obchodzi sarmacka historia? Pytanie można odwrócić, pytając, co obchodzi Sarmatów historia Baridajczyków. Albo Wandejczyków — Sarmatów. Możliwe konfiguracje obejmują także Morwańczyków, Teutończyków, Nowoteutończyków, Parateutończyków, Scholandczyków, Natańczyków, Dreamlandczyków, Surmeńczyków etc. Na owo retoryczne pytanie odpowiem przeciwnie do intencji pytającego — obchodzi, i to znacznie. Państwa sarmackiego kręgu kulturowego mają wspólną historię, i tak samo tę, szczęsną czy nie, wspólną historię mają wszystkie polskie mikronacje. Leblandii nie licząc, nie są one samotnymi wyspami. Jeżeli siostry cygaretki pojawiły się w Sarmacji, to mogły i wyemigrować do Baridasu — tak samo, jak z Baridasu do Wandystanu mógł wyemigrować sam Sławetny bnt de Folvil. Pojęcie monarchofaszyzmu dotarło do Scholandii, której (na wyłączność) pierwotnie dotyczyło.
Każdego niemal dnia rozmawiam z ludźmi należącymi do różnych mikronacji, i stwierdzenie, że ich historia nie powinna mnie obchodzić prowadzi do wniosku, iż postrzeganie mikroświata powinno być ograniczone do własnego jedynie poletka. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że Sławetny bnt de Folvil-Arped nie miał tego na myśli. Cóż więc? Czy to, że historia i klimat kraju, raz ustalone, powinny zostać zamknięte w muzealnych gablotach (albo postawione na świątynnych ołtarzach), i pilnie strzeżone tak, aby niczego w nich nie zmieniać? Wówczas mielibyśmy do czynienia nie z mikronacjami jako żywymi organizmami, a z grami RPG, w których każdy z nas odgrywa z góry przydzielone mu role. Wolność nie polega na tym, że mogę przekląć donośnie w miejscu publicznym, ale na tym, że mogę swobodnie wybierać między krajami, które taką możliwość wykluczają lub dopuszczają, a dalej idąc — że swój kraj mogę kształtować, wedle swoich możliwości, w tym lub innym kierunku.
Czym więc ma się zatem objawiać mój rzekomy brak szacunku dla historii baridajskiej? Tym, że w Baridasie pojawili się, wcześniej w nim nieobecni, prości acz trzeźwo myślący włościanie slipyjowscy pospołu ze zbuntowanymi siostrami cygaretkami? Czy taki sam brak szacunku okazywali ci, którzy stworzyli archetyp baridajskiego murzyna, o którym komukolwiek w 2002 r. się nie śniło? A co z twórcami koncepcji „bloku z wielkiej płyty”? Czy przeciwnie, szacunek dla historii baridajskiej objawiałby się w kultywowaniu dotychczasowego, dekadenckiego spojrzenia na społeczność i obowiązki, jakie z tą społecznością się wiążą? Ja dotychczasowej historii Baridasu nie przekreślam. Na jej fundamencie, pamiętając o złych i dobrych doświadczeniach, z całą mocą i wedle swoich możliwości, razem z innymi Baridajczykami, dokładam kolejne piętro do gmachu wznoszonego przez niemal już sześć lat.
Dzięki temu właśnie, dzięki ciągłym zmianom, Baridas może się poszczycić jedną z najbogatszych tradycji w mikroświecie. Pomimo zakrętów historii trwa po dziś dzień jako trzecia, najstarsza po Dreamlandzie i Sarmacji, mikronacja. Republiki, anarchia i monarchia, poprzetykane wzlotami i upadkami, okresami suwerenności i unii, dobami działania i dobami całkowitego przestoju — właśnie ów ciężar historii zobowiązuje do tego, aby nie ustawać w wysiłkach ciągłego zmieniania Baridasu na lepsze. Jeżeli Sławetny bnt de Folvil-Arped nazywa go poletkiem zabaw zblazowanej arystkoracji, to ja chętnie z jego zdaniem się zgodzę. Jeżeli Baridas jest miejscem zabawy, to znaczy, że daje radość swoim mieszkańcom — tego przede wszystkim powinniśmy oczekiwać od mikronacji. Właśnie o to nam, w pionierskich latach, chodziło. I tak, ja się doskonale bawię. Czego i innym, z całego serca, życzę.
You ain't seen nothing yet.
Autor: Timios hr. Kiechajas, zamieszczono 20.01.2008 03:01:56
Ejmen!
Autor: chor. Patryk Szac, zamieszczono 20.01.2008 10:53:34
Polać mu, bo dobrze gada! ; )
Autor: JCM Jakob, zamieszczono 20.01.2008 11:23:03
A to czasem nie był "blog z wielkiej płyty"?
Autor: książę Michał v-hr. O'Rhada, zamieszczono 20.01.2008 13:24:16
towarzysz de Folvil-Arped stwierdził, że ma w tylnej nieparlamentarnej części ciała zabawy arystokracji i monarchofaszystów, a historia traktowana jest przez nich wybiórczo. A komentarze płatne są wg niego nie fair.
Autor: książę Piotr Mikołaj, zamieszczono 20.01.2008 14:59:30
Dziedzictwo historyczne Baridasu jest sukcesywnie odnajdywane tudzież opisywane i publicznie przywracane, toteż z zarzutami wybiórczości poczekałbym na rezultat końcowy. No... dlaczego płatne komentarze dla kogoś, kto twierdzi, że libert nie ma wartości, są nie fair?
Autor: książę Piotr Mikołaj, zamieszczono 20.01.2008 15:46:26
Kolejny test. Precz z nieopłaconymi, a przeto niepodpisanymi, komentarzami.
Autor: ppor. Szymon "Silent Man" bnt Nowicki-Liberi, zamieszczono 21.01.2008 06:52:37
Dlaczego nie fair miałoby być żądanie zapłaty za umieszczenie wypowiedzi na ramach czasopisma? Takie sprawy są płatne w rzeczywistym świecie, albo jest to selekcjonowane, tylko wam się za dobrze zrobiło z darmochą wszechobecną. Ta opłata to dobrowolny (tak dobrowolny, nie trzeba zamieszczać komentarza) datek na odbudowę Baridasu.
Autor: Daniel "Push-Upek" bar. Chojnacki, zamieszczono 21.01.2008 10:35:45
Stan mojego konta w Banku Sarmacji sukcesywnie się zmniejsza i dąży do 0.
Autor: ppor. Szymon "Silent Man" bnt Nowicki-Liberi, zamieszczono 22.01.2008 01:04:00
Czyli nareszcie macie na co wydawać kasę.