Wróć do przeglądania archiwum Herolda
Opublikowano 17.02.2008 18:50:23 przez Herold
Niedawno zakończone wybory do Parlamentu Królestwa Scholandii wygrała koalicja Nowej Demokracji i Partii Ludzi Inteligentnych. Posłami z jej ramienia zostali Jaśnie Wielmożny mar. Lis, Prześwietny hr. Mordecki oraz Prześwietny gen. hr. Pośpiech. Pozostałe dwa mandaty zdobyli przedstawiciele Scholandzkiej Partii Demokratycznej. Podczas wczorajszego, inaguracyjnego posiedzenia Parlamentu, na urząd Premiera został desygnowany jeden z posłów i lider Nowej Demokracji, Jaśnie Wielmożny Janusz mar. Lis. Sam akt nominacji wzbudził pewne kontrowersje natury prawnej, nie one jednak są przedmiotem niniejszego artykułu.
Niewiele ponad miesiąc temu w „Historii artykułu 45” informowaliśmy o próbie pełzającego zamachu stanu w wykonaniu dwóch scholandzkich „książąt systemowych”. Dzisiaj jeden z buntowników, Jaśnie Oświecony książę Filip Kerad von Porta Regni–Scholandzki, otrzymał z rąk Prześwietnego hr. Mordeckiego — dotychczasowego, a zapewne wkrótce ponownie powołanego — Ministra Finansów i Gospodarki Królestwa Scholandii z Nowej Demokracji, nominację na stanowisko Prezesa Scholandzkiej Giełdy Papierów Wartościowych. Pozwalamy sobie przypomnieć oświadczenie, które w swoim czasie publicznie podpisali wszyscy posłowie zwycięskiej koalicji:
„(...) WZYWAMY systemowców do przyznania dostępu do serwera Scholandii dla Króla i udostępnienia mu skryptów systemów scholandzkich; (...)
DEKLARUJEMY, że do czasu spełnienia naszych postulatów niżej podpisane osoby, jak i osoby, które złożą swój podpis za pośrednictwem Listy Dyskusyjnej bądź na maila autorów oświadczenia, ZAWIESZAJĄ pełnienie wszelkich funkcji w Królestwie Scholandii”
Czy Jego Królewski Majestat otrzymał należny Mu dostęp do serwera Królestwa Scholandii? Nie. Następstwem tego były problemy z przeprowadzeniem wyborów w przepisanym prawem terminie. Miały się one rozpocząć 7 lutego, a rozpoczęły się dzień później po publicznej krytyce pod adresem „książąt systemowych”, którzy — pomimo podanych do publicznej wiadomości zarządzeń — je przeoczyli lub zlekceważyli. Pytamy: w następstwie czego szantażyści stali się zaufanymi funkcjonariuszami publicznymi, godnymi najbardziej prestiżowych funkcji w gospodarce narodowej — chociaż nie zostały spełnione postulaty sygnowane przez przytłaczającą większość elit Królestwa? Na tym — najwyraźniej — polega prawdziwie zgniły kompromis, parafowany w zaciszu katakumb kościoła św. Spokoju.
Autor: książę Michał v-hr. O'Rhada, zamieszczono 17.02.2008 19:09:19
Oligarchia technokratyczna, tfu.
Autor: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka, zamieszczono 18.02.2008 10:07:59
To nie był akt "nominacji", lecz "desygnacji".
Co nie zmienia faktu, że był nie tylko kontrowersyjny pod względem prawnym, ale ewidentnie bezprawny :-)