Wróć do przeglądania archiwum Herolda
Opublikowano 07.01.2008 04:27:09 przez Herold
Królestwo Scholandii stanęło przed jednym z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. Grupa systemowców — książę Andrzej von Nuerenberg (pełniący także funkcję szefa królewskiej kancelarii) oraz książę Filip Kerad von Porta Regni–Scholandzki (będący także następcą scholandzkiego tronu) — wypowiedziała posłuszeństwo suwerenom Scholandii — Królowi i Narodowi, sprzeciwiając się projektowi Konstytucji potwierdzającemu monarsze prawo do decydowania o dostępie do systemów informatycznych Królestwa. W następstwie szantażu rokoszan przytłaczająca większość obywateli scholandzkich stanęła w obronie niezbywalnych praw Korony. Niniejszy artykuł przedstawia przebieg wydarzeń w porządku chronologicznym, w oparciu o archiwa scholandzkiej listy dyskusyjnej i Parlamentu Królestwa Scholandii. Będziemy informować o dalszym rozwoju sytuacji.
+ + +
30 listopada 2007 r. JKM Ulryk Dariusz przedkłada parlamentowi projekt nowej konstytucji Królestwa Scholandii. Art. 45 stanowi, iż „Król Scholandii nadaje i odbiera prawo dostępu do systemów informatycznych Królestwa”. Jest to przepis wcześniej nieobecny w scholandzkim porządku prawnym. Zgoła oczywisty dla każdego Sarmaty, pamiętającego kryzys będący następstwem tego, iż Książę nie posiadał pełnej kontroli nad serwerem w 2002 r.
16 grudnia 2007 r. Książę von Nuerenberg, jeden z informatyków Królestwa oraz szef Kancelarii Królewskiej, zgłasza poprawkę do art. 45 — późniejszą Poprawkę 25. Zgodnie z jej treścią, nadawanie przez Króla prawa dostępu do systemów informatycznych ma być uzależnione od zgody Rady Systemowców. Jak argumentował Książę Delty, „na tej zasadzie, przynajmniej nieformalnie, funkcjonowało udostępnianie haseł za panowania Armina Frederika. Taka regulacja pozwala również na weryfikację umiejętności i ocenę kandydata na «systemowca» przez osoby, które systemem już zajmują się”. Rada Systemowców ma składać się z osób sprawujących opiekę nad serwerem Scholandii.
20 grudnia 2007 r. JKM Ulryk Dariusz, odpowiadając na forum Parlamentu na skierowane do niego pytanie, uznaje Radę Systemowców za niepotrzebną. Proponuje jednak kompromisową autopoprawkę, w myśl której prawo dostępu do systemów informatycznych Królestwa ma być nadawane przez Króla po zapoznaniu się z opinią Rady Systemowców. Jest to Poprawka 27.
3 stycznia 2008 r. Nadchodzi rozstrzygnięcie Parlamentu — głosowanie wygrali systemowcy. Poprawka 25 przechodzi większością 3:2, Poprawka 27 przepada większością 4:1. Gdyby choć jeden poseł zagłosował inaczej w przedmiocie Poprawki 25, utrzymane zostałoby oryginalne brzmienie przepisu art. 45. Hrabia Pośpiech pyta publiczne, na liście dyskusyjnej Scholandii, o motywy głosowania za Poprawką 25. Odpowiada dwóch posłów.
4 stycznia 2008 r. Marszałek Krystian Gmurek, na prośbę JKM Ulryka Dariusza, przedłuża debatę. JKM zgłasza propozycję uzupełnienia Poprawki 25 przyjętej przez Parlament. Członkostwo w Radzie Systemowców ma wygasać m.in. na podstawie dekretu królewskiego. Jednocześnie, Król zgłasza pilny projekt ustawy o nadawaniu dostępu do systemu, którego głównym założeniem jest to, iż skład grupy systemowców ustala Król.
5 stycznia 2008 r., godz. 14.50. Marszałek Parlamentu przekazuje zagadkowe oświadczenie Jego Królewskiego Majestatu: „JKM UDS poprosił mnie o wycofanie jego projektu ustawy oraz jego ostatnich poprawek. Wyjaśnienia w tej sprawie złoży gdy tylko będzie miał dostęp do sieci, zapewne dzisiaj wieczorem. Polecił tylko przeprosić za zamieszanie”.
+ + +
5 stycznia 2008 r., godz. 16.38. Niemal dwie godziny od zagadkowego oświadczenia JKM przekazanego na salę obrad Parlamentu. JKM Dariusz Ulryk publikuje dramatyczną proklamację:
W dniu dzisiejszym wycofałem projekt Ustawy o Nadawaniu Dostępu do Systemu oraz ponowne poprawki do Konstytucji. Jest to wynik nacisków, jakim zostałem poddany. Niestety sprawę trzeba nazwać po imieniu i był to szantaż. Nic mnie tak nie boli, denerwuje, dotyka jak taka forma rozmowy. Zwykle jeśli się ze mną tak rozmawia, to zwykle trzaskam drzwiami i wychodzę. Nie będę wymieniał, kto mnie szantażowi poddał, ale dla dobra Scholandii musiałem ulec.
Macie, drodzy Obywatele, Króla, który może być szantażowany przez obywateli, można się nie liczyć z jego zdaniem, można mu nie ufać i można go mieć gdzieś. Zgodnie z sugestią, jaką dostałem i wytycznymi w mailu, iż „Scholandia powstawała jako Monarchia Konstytucyjna, osoba Króla zawsze była tylko i wyłącznie głosem zdrowego rozsądku i jej uprawnienia ograniczały się tylko do blokowania ustaw, które mogłyby być szkodliwe dla Scholandii oraz nadawania tytułów i odznaczeń”, oświadczam, iż zaprzestaję wszystkich swoich działań oprócz wymienionych. Dziękuję za wskazanie mi miejsca w szeregu. Uważałem, że Król, który wypowiada się na LD, ma kontakt z Rządem, Prefektami, zwykłymi obywatelami, który interesuje się polityką zagraniczną to model lepszy niż ten, który mieliśmy w osobie Armina Frederika. Myliłem się jednak.
Od dzisiaj będę jedynie podpisywał ustawy, bądź nie i nadawał tytuły oraz odznaczenia. Wszystkie inne obowiązki, które wynikają z Konstytucji, oczywiście również nie będą zaniechane. Przestaję pisać do gazet, przestaje dopingować do działania, pisania, wydawania, twórczości, przestaje brać udział w ankietach, nie interesują mnie sprawy Rządu, jego kryzysy, kompletownie, przestaje mnie interesować polityka zagraniczna, wszak tylko mam podpisywać traktaty wiec po co się w nią angażować, nie interesują mnie konflikty osobowe i ich łagodzenie, proszę o wypisanie mnie ze studiów na KUS, gdyż straciłem ochotę na edukacje i przejecie Wydziału Stosunków Międzynarodowych, przestaje rozmawiać na gg w sprawach scholandzkich o każdej porze dnia i nocy, mój telefon pozostanie zawsze głuchy na numery obywateli Scholandii. Historia zatoczyła kolo i wracam do modelu panowania Armina Frederika — zamykam się w Zamku i tyle.
Wszystkie spotkania i audiencje proszę ustalać z Szefem Kancelarii Koronnej, Księciem Delty, Andrzejem von Nuerenbergiem, którego zobowiązuję do odpowiedzi na każdy mail w ciągu 48 godzin i ze swej strony obiecuje, ze jeśli sprawa będzie pilna, termin audiencji zostanie wyznaczony w terminie jak najszybszym. Ponadto w poniedziałki, w godz. 22.30-23.00 wyznaczam audiencje ogólne, w których można do mnie pisać. Wszelkie sprawy nie zgłoszone do KK, wiadomości na gg, maile będą ignorowane. Przykro mi tak zarządzać, ale w tej sytuacji muszę ustąpić, bo straszenie mnie słowami: „WKM straci twarz i zapisze się w historii, jako król, który doprowadził Scholandię do rozłamu i upadku” uważam za karygodne. Scholandia bez Ulryka Dariusza Scholandzkiego jako Króla będzie istnieć, bez innych, którzy maja asy w rękawach, nie pójdziemy do przodu, bo nie będzie dostępu do integralnych części Scholandii.
Mamy wyznaczonego następcę Tronu wiec problemu nie ma z ciągłością rodu czy tez, brzydko mówiąc, królowania. Ze swej strony pragnę poinformować, ze w murach Zamku na pewno rozmyślał będę o abdykacji, bo kraj w którym szantażem się rozmawia, gra się na podstawowych ludzkich odczuciach z premedytacja oglądam codziennie, kiedy wstaje z mojego realnego łóżka. Nie widzę potrzeby, aby wałczyć w miejscu, w którym nie muszę tego robić, bo mogę spokojnie odejść.
Niezmiernie przykro mi pisać ten list, bo czuję się, jakby ktoś mnie postawił pod ścianą, wycelował pistolet w głowę i powiedział, albo Scholandia, albo my. Wybieram Scholandię, bo czuję się patriotą. Nieważne w jakim stylu, widocznie, osiąga się swoje cele i broni swoich racji, ważne, aby je osiągnąć. Ja po trupach do celu nie potrafię iść, wole się odsunąć, bo za dużo osób ma w Scholandii zabawę. Mam nadzieje, ze zabawa trwać będzie nadal dla innych, bo dla mnie dzisiaj się skończyła z wielkim hukiem. Jak można odczuwać przyjemność jeśli jest się tylko maszyna do składania podpisów. Swoje miejsce w Scholandii znam, znam tez miejsce innych, choć łudziłem się, ze jednak rozmowa uda się wszystko załatwić. Myliłem się.
Sprawa ostatnia. Konstytucję podpiszę, choć jest mi ona nie na rękę, jednak nie chcę, aby praca wielu osób poszła na marne. Wtedy dopiero straciłbym twarz. Konstytucja porządkuje pewien chaos obecny i jest potrzebna. Mam nadzieję, że podjąłem odpowiednie kroki dla dobra Scholandii i spełniłem oczekiwania autora maila, jakiego dostałem: „Myślę, że teraz, gdy jest znane nasze stanowisko, będzie WKM łatwiej podjąć właściwe kroki dla dobra Królestwa”.
5 stycznia 2008 r., godz. 17.38. Rozpoczyna się fala dymisji ze sprawowanych funkcji publicznych w geście poparcia dla Jego Królewskiej Mości. Niecałe trzy godziny później grupa dwudziestu ośmiu obywateli scholandzkich (znacznie ponad połowa ogółu aktywnych Scholandczyków) ogłasza oświadczenie następującej treści:
Hrabia Mordecki, który wcześniej głosował zgodnie z wolą systemowców, oświadcza, że w świetle „informacji na liście dyskusyjnej, a także przysięgi, jaką składał na wierność JKM, w pełni potwierdza posłuszeństwo Królowi Scholandii”. Publicznie wyraża żal, iż „nie znał rozmiaru konfliktu i nie potrafił mu zapobiec”.
5 stycznia 2008 r., godz. 21.31. Społeczność scholandzka poznaje całą treść szantażu autorstwa Księcia Delty, Andrzeja von Nuerenberga:
Wasza Królewska Mość!
Widzę, ze Wasza Królewska Mość próbuje zwiększyć swoja władzę, w szczególności jeśli chodzi o dostęp do Systemu. Scholandia powstawała jako Monarchia Konstytucyjna, osoba Króla zawsze była tylko i wyłącznie głosem zdrowego rozsądku i jej uprawnienia ograniczały się tylko do blokowania ustaw, które mogłyby być szkodliwe dla Scholandii oraz nadawania tytułów i odznaczeń. Każdy organ władzy miał swój zakres działań a tym samym odpowiedzialności. Obecne grono systemowców uważa, że propozycje zmian proponowane przez WKM zarówno w Konstytucji jak i w nowej ustawie są zagrożeniem dla samej idei Scholandii. Dlatego do końca będziemy stali na jej straży. Nasze środki dyplomatyczne zostały wyczerpane, wiec ten list jest naszym ostatnim słowem w tej kwestii.
Jeśli zostaną przyjęte zaproponowane przez UDS poprawki i ustawa, to nie zastosujemy się do nich. Tak, naruszymy prawo i podejrzewam, ze sprawa zostanie nagłośniona na LD. Myślę, ze większość osób ze zrozumieniem podejdzie do naszego stanowiska, a WKM straci twarz i zapisze się w historii, jako król, który doprowadził Scholandię do rozłamu i upadku. W przypadku zwiększenia presji na nas opuścimy Scholandię z wielkim żalem, zostawiając w niej kawałek siebie. Hasła dostępu do Scholandii nie zostaną przekazane, ponieważ obecny królewski kandydat na systemowca nie ma zaufania ani u mnie, ani u Kerada. A jest rzeczą naturalną, że grono systemowców musi działać wspólnie i ufać sobie. Nie oznacza to jednak, iż jesteśmy całkowicie przeciwni jakimkolwiek zmianom w składzie systemowców. Nie pozwolimy jednak na próbę zmiany składu bez naszej zgody.
Myślę, że teraz, gdy jest znane nasze stanowisko, będzie WKM łatwiej podjąć właściwe kroki dla dobra Królestwa.
6 stycznia 2008 r., godz. 20.00. Rozpoczyna się nadzwyczajne posiedzenie Parlamentu, zwołane na wniosek posłów markgrafa Lisa i hrabiego Mordeckiego. Marszałek Gmurek po jego zakończeniu opublikował podsumowanie:
Właśnie zakończyło się Nadzwyczajne Posiedzenie Parlamentu, na którym obecni byli 3 posłowie (Lis, Mordecki i Gmurek), JKM UDS oraz liczna rzesza mieszkańców i obywateli. Z przykrością przyjęto brak któregokolwiek z systemowców. Ich deklaracje przedstawił upoważniony do tego Szlachetny Pan Maciej Derby. Niestety przy braku jednej ze stron konfliktu zbyt wiele nie można było uzyskać, dlatego po przedstawieniu wspomnianej deklaracji oraz wypowiedzi JKM UDS o chęci znalezienia kompromisu Poseł Lis przedstawił propozycję parlamentarną dotyczącą tej kwestii.
Otóż Parlament zasugerował iż w skład Rady Systemowców obok osób odpowiedzialnych za system (systemowców) oraz Króla powinni wejść również przedstawiciele narodu w osobach Premiera oraz Marszałka Parlamentu.
Rozwiązanie to ma dwie główne zalety:
— wprowadza równowagę w ilości głosów w Radzie,
— wprowadza odpowiedzialność przedstawicieli Narodu za system.
+ + +
Od autora. Kto raz podniósł rękę przeciw władzy monarszej, ten będzie w stanie uczynić to ponownie. Buntownikom należą się jedynie pozbawienie tytułów, uprawnień i surowe kary. Propozycja Parlamentu jest haniebnym i wysoce demoralizującym przyznaniem spiskowcom prawa do tego, by rozmawiano z nimi jak równy z równym. W dążeniu do jakże zgniłego kompromisu zapomina się o żelaznej zasadzie, iż z terrorystami się nie negocjuje. Czy skutkiem minionych i niezaprzeczalnych zasług rokoszan ma być przejście do porządku dziennego nad ich obecnymi działaniami? Czy następstwem kryzysu ma być uznanie ich uzurpatorskiej i ze wszech miar aroganckiej postawy? Scholandia bez wątpienia znajdzie nowych informatyków — czy równie szybko będzie w stanie nastawić kręgosłup moralny, który sama sobie chce przetrącić? Boże, chroń Króla!
Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 07.01.2008 08:37:56
WOW! Świetny materiał! Świetna analiza! W Scholandii wreszcie dzieje się coś ciekawego. Brawo JKM za tak napisany materiał.
Autor: mat Zbyszko "ziutek" v-hr. von Thorn-Browarczyk, zamieszczono 07.01.2008 08:58:13
Formatowanie nieco szwankuje, nie widać wyraźnie gdzie są cytaty. I co ma w ogóle Scholandia do Herolda w Baridasie? I chciałbym zauważyć, że pod owym oświadczeniem nie podpisali się wyłącznie obywatele (choć taka jest "nazwa"). Jestem tam chociażby ja, owszem - obywatel, ale Księstwa Sarmacji. ;-) Warto również dodać, że większość obywateli zawiesiła się w obowiązkach. Prawidłowy link do oświadczenia: http://docs.google.com/View?docid=dd4s65cv_32g36d5qg4
Autor: książę Piotr Mikołaj, zamieszczono 07.01.2008 09:21:37
Mam nadzieję, że teraz jest nieco lepiej, jeżeli idzie o stronę wizualną. Co do pytania, odpowiedź brzmi — a dlaczego miałaby nie mieć? Herold jest agencją prasową? Jest. Czy inna prasa sarmacka (i nie tylko) podjęła temat? Nie. No to ktoś musi dbać o renomę naszej prasy. Odsyłacz, jeżeli był niepoprawny (bo poprawny wklejałem), teraz poprawnym już jest. Odkomentowało mi się zawijanie treści. Howgh!
Autor: książę Piotr Mikołaj, zamieszczono 07.01.2008 09:23:35
PS. Wiem, że v-hr. też się podpisał pod oświadczeniem; niemniej — wymogi tekstu (i tak jest zbyt długi, a skracałem parę razy)... Sam, skądinąd, bym się pod nim podpisał. Zbuntowanych systemowców na szafot.
Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 07.01.2008 09:37:15
A czy NPS może ten materiał "przedrukować"? Z własnym komentarzem?
Autor: książę Piotr Mikołaj, zamieszczono 07.01.2008 09:56:00
Oczywiście, może. Z podaniem źródła i odsyłaczem.
Autor: mat Zbyszko "ziutek" v-hr. von Thorn-Browarczyk, zamieszczono 07.01.2008 10:31:15
Nie można użyć kursywy do cytatów? Nikt nie podejmował tematu, bo mało kto się interesuje Scholandią. Zresztą JKM ładnie to opisał. ;)
Autor: Konrad "Sobik" von Sobieszek y Euskadi, zamieszczono 07.01.2008 12:32:33
JKM am chyba jakiś wrodzony talent do pisania... I ten ostanti komentarz... Nic nie mam więcej do powiedzenia :)
Autor: książę Michał v-hr. O'Rhada, zamieszczono 07.01.2008 14:22:52
http://wandystan.only.pl/wandea2/indexstart.php?co=20080107134327