Wróć do przeglądania archiwum Herolda
Opublikowano 05.03.2008 11:23:38 przez Herold
Od wczoraj w Izbach Połączonych trwa pierwsze czytanie wniesionego przez Jego Królewsko–Książęcą Mość projektu Ustawy o zmianie Konstytucji. Głównymi założeniami projektu są po pierwsze — odejście od wymogu wydawania dekretów i rozporządzeń na podstawie ustawowej z jednoczesnym zagwarantowaniem Izbie Poselskiej prawa do ich uchylania oraz konstytucyjnym wymogiem nakładania podatków wyłącznie w drodze ustawy, po drugie — ograniczenie prawa Korony do stosowania weta na rzecz wzmocnienia pozycji ustrojowej Izby Senatorskiej, po trzecie — zmiany z zakresu sądownictwa konstytucyjnego, otwierające drogę do przywrócenia Sądu Najwyższego w ciągu najbliższych tygodni.
Ustawodawstwo sarmackie jest skąpe. Wielu spraw nie reguluje lub reguluje je szczątkowo. W następstwie tego, najbardziej nawet błahe decyzje Rządu nie mogły być, niekiedy, podjęte bez przeprowadzania zupełnie zbędnej ścieżki ustawodawczej — każde rozporządzenie wymaga bowiem obecnie ustawowego upoważnienia do jego wydania. Od grudnia ubiegłego roku trwa proces radykalnego porządkowania i upraszczania tak prawa, jak i struktur biurokratycznych. Aby uniknąć zbyt rozbudowanych regulacji, konieczne jest lepsze określenie wzajemnych uprawnień Izb Sejmu i Rządu, odpowiadające tak dotychczasowym, dobrym praktykom, jak i słusznym prawom parlamentu.
W myśl projektu każde rozporządzenie nadal będzie musiało być zgodne z aktem wyższego rzędu, jakim jest ustawa. Do lamusa, jednakże, odejdą — wątpliwe konstytucyjnie — ustawy o ogólnych pełnomocnictwach do normowania przez egzekutywę określonych dziedzin życia. Rząd uzyska swobodę działania w sprawach, które nie są związane z konstytucyjnie gwarantowanymi prawami i wolnościami. Przeciwnie jednak, nie będzie już możliwe swobodne normowanie przez władzę wykonawczą (choćby upoważnioną do tego ustawą) nakładanych na obywateli obowiązków. Projekt zakłada, iż każdy podatek i każdy obowiązek będzie musiał być precyzyjnie określony ustawą, co ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia zaufania do państwa. Ponadto, prawo Izby Poselskiej do uchylania rozporządzeń — obecne dzisiaj w Dekrecie o Rządzie — zostanie zagwarantowane Konstytucją.
Zasadniczą zmianę wprowadza projekt w zakresie prawa Korony do stosowania weta. Następuje tu bowiem „przepływ” kompetencji do Izby Senatorskiej. Obecne prawo Korony do absolutnego weta zostanie zastrzeżone do materii ochrony niepodległości, nienaruszalności lub integralności terytorium państwowego. W pozostałych przypadkach, Koronie będzie służyło prawo albo wniesienia poprawek (dla przyjęcia których wystarczy zwykła większość w Izbie Poselskiej), albo prawo do wniesienia o ponowne rozpatrzenie ustawy. W tym drugim przypadku dla przyjęcia ustawy konieczna będzie zgodna decyzja obu Izb Sejmu, co wzmocni pozycję ustrojową Izby Senatorskiej, która in gremio uzyska prawo weta blokującego. Należy wyraźnie podkreślić, iż kompetencje Izby Poselskiej nie ulegają w tym zakresie jakimkolwiek zmianom.
Wreszcie, zmiany z zakresu sądownictwa konstytucyjnego, które były przedmiotem długich debat. W myśl projektu (oraz cieszących się akceptacją Korony poprawek do niego zgłoszonych przez Poważanego Roberta kaw. von Thorn–Czekańskiego), Sąd Najwyższy ma pełnić funkcję sądu konstytucyjnego, administracyjnego i powszechnego w trybie, granicach i na zasadach określonych w ustawie. Przyjęcie takich rozwiązań umożliwia ustawowe określenie tak procedur postępowania przed Sądem Najwyższym (obowiązek przeprowadzania rozprawy, wyłączanie sędziów w razie zaistnienia konfliktu interesów, określenie minimalnego składu orzekającego), materii podlegającej jurysdykcji sądu (określenie dziedzin wyłączonych spod orzekania, w szczególności intencją jest tu utrzymanie dotychczasowych, sprawdzonych rozwiązań określonych Ustawą o trzech zasadach integralności), czy wreszcie ostateczne rozstrzygnięcie kwestii ostateczności wyroków Sądu Najwyższego (która nigdy nie została wprost proklamowana). Innymi słowy, celem projektu jest zapalenie zielonego światła dla prac ustawodawczych nad rolą Sądu Najwyższego w Izbach Sejmu.
Akceptacją monarchy cieszy się również poprawka, w myśl której ma on wejść w skład Sądu Najwyższego (z oczywistym zastrzeżeniem wyłączenia go od orzekania w sprawach własnych dekretów, dekretów z mocą ustawy oraz ustaw przez niego podpisanych). Jego Królewsko–Książęca Mość pozwala sobie nieskromnie twierdzić, iż uwagi na doświadczenie w Księstwie Sarmacji jego refleksje mogą być cennym wkładem w dyskusję w gronie sędziów o krótszym stażu i nieco słabszej znajomości dotychczasowego orzecznictwa Sądu Najwyższego. Monarcha nie jest natomiast przekonany o swojej właściwości do przewodniczenia obradom Sądu Najwyższego — nie wynika to jednakże z brzmienia poprawki i nie zamyka ustawowej możliwości unormowania sposobu wyłaniania sędziego lub sędziów kierujących pracami najwyższego organu wymiaru sprawiedliwości.
Pod tym artykułem nikt nie zamieścił komentarza.