Wróć do przeglądania archiwum Herolda

Demokracja na sprzedaż?

Opublikowano 27.03.2008 21:32:04 przez Herold

Jak powszechnie wiadomo, piszący te słowa fanem demokracji nie jest. W warunkach sarmackich ma ona jednak dla niego tę zaletę, że dzięki niej może on z czystym sumieniem zrzucić na organy z wyboru pochodzące znaczną część swoich obowiązków. Mamy zatem do czynienia z wzajemnie korzystną transakcją. Polityk demokratyczny swoją pracą płaci za możliwość, choćby tak mocno ograniczoną realiami mikronacji, sprawowania rządów. Aby jednak polityk ów mógł taką możliwość uzyskać, potrzebny jest jeszcze jeden element układanki. Elementem tym są, oczywiście, wybory.

Polityk demokratyczny, który chce zostać Kanclerzem, musi zapewnić sobie poparcie około pięćdziesięciu–sześćdziesięciu obywateli sarmackich. Poparcie musi uzyskać po pierwsze — od swojej formacji politycznej, po drugie — od swoich i swojej formacji wyborców, po trzecie wreszcie — niekiedy od liderów zaprzyjaźnionych formacji politycznych (czy, by być ścisłym, od zaprzyjaźnionych liderów formacji politycznych). Rzecz nie jest prosta dla polityka spoza partii niezmiennie rządzącej, ale — możliwa do wykonania w przypadku konsekwentnej realizacji planu.

Tort jest jednak tylko jeden. Trzeba więc obiecać jego kawałki własnej partii (stołki) i jej koalicjantom (stołki). Trzeba też obiecać co nieco wyborcom. Właściwie powinno wystarczyć przekonanie do swojej osoby — tak poprzez autopromocję, jak i oczernienie konkurencji (jak wiadomo, programów nikt nie czyta, a już na pewno się nimi nie kieruje). Czasami jednak wyborca jest wymagający. Wówczas, z racji braku stołków, oferuje się mu pieniądze.

Przyjęło się twierdzić, że korupcja w swej „czystej” postaci jest przyjęciem korzyści majątkowej lub jej obietnicy od urzędnika, w związku ze sprawowaniem przez niego funkcji. Przyjęło się twierdzić, że korupcją nie jest rozdawanie lub obiecywanie funkcji własnym stronnikom. Zdania natomiast odnośnie tego, czy jest korupcją kupowanie głosów — są podzielone. Pewne jest jedynie to, że nie jest ono zabronione w Księstwie Sarmacji oraz to, iż ma ono miejsce.

Jak się dowiedzieliśmy dzisiaj z prasy, lider Sarmackiej Partii Demokratycznej zaoferował wynagrodzenie w libertach za oddanie głosu na jego formację. Jedni mogliby powiedzieć, iż przynajmniej uczciwie zapłacił za głos, zamiast obiecywać gruszki na wierzbie i liczyć na naiwność wyborcy. Drudzy stwierdziliby, iż jest to korupcja i psucie elementarnych standardów, jako, że kryterium oddawania głosu powinno być merytoryczne. Jeszcze inni uznaliby, iż wina leży wyłącznie po stronie sprzedającego, który w sprawach publicznych nie powinien kierować się wyłącznie własną kieszenią.

Każdy obywatel przysięga bowiem, iż wykonując swoje prawa będzie miał na uwadze dobro całej rzeczypospolitej sarmackiej. Być może obywatel sprzedający swój głos Sarmackiej Partii Demokratycznej i tak postawiłby krzyżyk przy nazwisku jednego z jej kandydatów. Wówczas nie dość, że głosowałby zgodnie ze swoimi przekonaniami, to jeszcze zarobiłby niemałą sumę. Jak jednak ocenić należy przypadek, w którym bez owej zachęty finansowej wyborca nie wsparłby swoim głosem partii rządzącej? Czy w takim przypadku godzi się Sarmackiej Partii Demokratycznej nakłaniać do głosowania wbrew przysiędze obywatelskiej?

Jednakże, partia może być święcie przekonana, iż działać będzie w interesie Księstwa Sarmacji. Może zatem tak ona jako całość, mogą także jej liderzy sądzić, iż każdy niemal sposób pozyskania głosu jest dobry, bowiem następstwem tego będzie pomyślność Najjaśniejszego Księstwa. Nie ma mowy wszak o przestępczym klonowaniu, a koniec końców — o przekonaniu wyborcy z krwi i kości. Na postawione w tytule pytanie nie ma prostej odpowiedzi i autor jej udzielać nie zamierza. Celem autora jest to jedynie, aby każdy z osobna rozważył argumenty tak te przedstawione w felietonie, jak i te padające w pozostałych artykułach i komentarzach, oraz dokonał własnego osądu.

Wybory czas zacząć.

Komentarze

Autor: Krzysztof "Kwazi" hr. Konias, zamieszczono 27.03.2008 21:49:48

"Jak się dowiedzieliśmy dzisiaj z prasy, lider Sarmackiej Partii Demokratycznej zaoferował wynagrodzenie w libertach za oddanie głosu na jego formację."
To Kaxiu mi zaoferował sprzedaż głosu, a ja kupiłem głosy nie tylko na SPD - o czym autor artykułu wie, bo sam sprawdzał jak "przekupiony" Kaxiu głosował :D


Autor: Daniel bnt von Staufen, zamieszczono 27.03.2008 22:52:42

Z ta nasza demokracją nie jest tak źle. Mojego głosu jeszcze jakoś nikt nie kwapi się kupić za 9000 lt, niestety. Fakt faktem, miałem przypadek propozycji kupna za 3000 ale ja się cenię.


Autor: Karol "Khartoum" kaw. Khartoum, zamieszczono 27.03.2008 23:07:33

No i pięknie, może wrócę do KS na następne wybory, w końcu zaczynać od nowa, nie z 25-50 libertami w kieszeni, a co najmniej 1000 jest o wiele lepiej i przyjemniej.Widzę, że Polak to nawet w mikronacji potrafi... Gdybym nie uznawał tego za dobry interes, to bym niektórych pewnie nazwał sprz... dz... :), ale z powodu takiego, że plułbym wtedy prosto w górę i to przy bezwietrznej pogodzie, więc lepiej się powstrzymać :). Może jeszcze kiedyś i ja taki biznes rozkręcę :D.


Autor: Michał bar. Sosnowiecki, zamieszczono 27.03.2008 23:07:52

Za tyle kasy to bym sobie wolał kupić posadkę w SOBOSie. Przynajmniej pewność realnego wpływu na debatę publiczną ;-)


Autor: Karol "Khartoum" kaw. Khartoum, zamieszczono 27.03.2008 23:19:23

Można tu jeszcze zacytować słowa piosenki: "Wszystko jest na sprzedaż..." :)


Autor: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka, zamieszczono 28.03.2008 00:01:50

Autor artykułu wie, jak głosował Kaxiu? Piękny przykład tajnych wyborów powszechnych i bezpośrednich, w głosowaniu tajnym :-)
A swoją drogą - to niezwykłe, że też ludzie są skłonni płacić za iluzję sprawowania władzy...


Autor: ppor. rez. Dariusz "Kedar" v-hr. Makowski, zamieszczono 28.03.2008 00:11:24

Najsmieszniejsze jest to, że Kaxiu chciał głosowac na Kwaziego i tak głosował ale potrzebował kasy i ją dostał a pretekst był "kupisz ode mnie głos?". Tak to z igły (z wygłupu) powstaje na siłę pseudo czarna legenda. Przeinaczanie i nie cytowanie źródeł. Dobrze, że GC zacytowało logi gdzie każdy może sam przeczytać co bracia "knuli" :D


Autor: książę Piotr Mikołaj, zamieszczono 28.03.2008 00:27:04

Autor artykułu nie wie, jak głosował bar. Kaczmarczyk. I tak, jak w innych przypadkach zachowuję dystans, tak są pewne sprawy (m.in. symbole), w których dystansu nie mam. Jednym z takich przypadków jest sugerowanie w jakikolwiek sposób, że zasady wyborcze są naruszane. Z całą mocą podkreślam — nie są. Mogę uprawiać różnego rodzaju i różnie ocenianą politykę, ale tak, jak w sprawach finansowych (realne zbiórki), jak i wyborczych, nigdy nie było żadnego, śladowego naruszenia przepisów z mojej strony (od czasu, gdy parę lat temu przekazywałem nieuprawnionym informacje cząstkowe, czego nigdy więcej, później, nie robiłem, pomimo wielokrotnych telefonów przy okazji każdych wyborów ;-)).


Autor: książę Piotr Mikołaj, zamieszczono 28.03.2008 02:36:38

Skoro mają być źródła, są źródła...

[23:38] wygral kwazi;)
[23:38] tak bym pusty oddal
[23:38] ;P


Autor: Krzysztof "Kwazi" hr. Konias, zamieszczono 28.03.2008 09:54:51

Autor artykułu nie zachował dystansu, ponieważ - znając prawdę - podtrzymał fałszywą tezę autorstwa RCA, że to Kwazi przyszedł do Kaxia, a nie Kaxiu do Kwaziego.


Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 28.03.2008 14:35:34

I kolejne minięcie się z prawdą - wskaż, cytatem, gdzież w moim artykule jest teza, jakobyś Ty przyszedł do Kaxia? :)


Autor: szer. rez. Paviel "Rybczak" bnt von Thorn-Browarczyk, zamieszczono 28.03.2008 14:56:52

W tytule dziadku..


Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 28.03.2008 17:25:46

WOW :D Fuckt ;)


Autor: książę Piotr Mikołaj, zamieszczono 28.03.2008 17:41:31

Jeżeli sformułowanie „lider Sarmackiej Partii Demokratycznej zaoferował wynagrodzenie w libertach za oddanie głosu na jego formację” sugeruje w sposób niebudzący wątpliwości, iż inicjatywa zakupu głosu wyszła od przewodniczącego SPD, oczywiście przepraszam za jego niejasność.

Nie było moją intencją wprowadzanie kogokolwiek w błąd. Wedle mojego rozumienia czasownika „zaoferował”, czynności tej można bowiem dokonać tak z własnej inicjatywy, jak i odpowiadając na propozycję usługi lub towaru. Np.:

— Chcę sprzedać swój głos.
— Mogę Ci zaoferować za niego 2500 lt.


Autor: ppor. Szymon "Silent Man" bnt Nowicki-Liberi, zamieszczono 28.03.2008 18:32:06

Sprawiedliwe państwo bierze pod opiekę zawsze najsłabszych, nigdy najsilniejszych.