Wróć do przeglądania archiwum Herolda

Wotum zaufania dla Rządu a sprawa lokalna

Opublikowano 13.04.2008 15:33:37 przez Herold

Na wstępie muszę zaznaczyć, iż zmianę polegającą na udzielaniu Rządowi wotum zaufania przez Izbę Poselską — zamiast przez parlamenty krajów Korony i prowincji — uważam za słuszną. Jest jednak oczywistym zarówno to, iż styl tej zmiany był fatalny, jak i to, iż jestem jednym z architektów tego stanu rzeczy. Zmiana, akceptowana wszak przez większość parlamentarną („większą połowę”, z uwagi na Marszałka obecnego w jej szeregach), mogła być poprzedzona publiczną debatą i stosowną uchwałą Izby Poselskiej. Zabrakło mi tak wyobraźni, jak i kultury politycznej — za co pragnę niniejszym, publicznie przeprosić tak wszystkich, jak i w szczególności kierownictwo „drugiej strony” — Jaśnie Oświeconego diuka Skarbnikowa, Prześwietnego hr. Koniasa oraz Czcigodnego bar. Chojnackiego.

Nie podzielam jednakże, jak wspomniałem, argumentów wyłożonych przez twórcę petycji „Zostawcie samorządy!”, Poważanego Stanisława kaw. Gertalda. Instytucja wotum zaufania wyrażanego przez parlamenty regionalne nie jest „prawem kardynalnym”. Datuje się ona zaledwie na 30 czerwca 2007 r. Wprowadzona była przede wszystkim w ściśle określonym celu politycznym, wynikającym z ówczesnego układu sił — zdominowania sceny politycznej Księstwa Sarmacji przez jedną partię polityczną. By nazwać rzeczy po imieniu — było to rozwiązanie „antymonopolowe”, stricte blokujące, zbudowane na założeniu, że jeżeli partia dominująca chce nadal dzierżyć ster w swoich rękach, musi mieć poparcie kwalifikowanej większości krajów i prowincji. Wprowadzona była w ramach ówczesnego modelu relacji Korona–Rząd. Modelu, który ulegał na przestrzeni miesięcy konsekwentnym zmianom w kierunku upełnomocnienia Kanclerza, z wszelkimi tych zmian konsekwencjami. Tak układ sił, jak i model stosunków Korona–Rząd, uległ w ciągu owych 10 miesięcy gruntownym przeobrażeniom. Sprawa dotyczy zaś polityki centralnej...

...co prowadzi do drugiego argumentu podniesionego przez Poważanego kaw. Gertalda, w myśl którego samorząd powinien mieć wpływ na politykę ogólnosarmacką. Argument ten uważam za nietrafny z zasadniczego powodu, tego mianowicie, iż samorząd ze swojej definicji realizuje zadania, które nie mają charakteru ogólnokrajowego. Autor petycji w pełni uzasadniony sposób pisze, iż „samorządy przyciągają do Sarmacji wielu ludzi, którzy później wspomagają nasz kraj, włączając się do polityki centralnej”. Z tego nie wypływa jednak wniosek, iż samorządy powinny być w szczególny sposób uprawnione do kreowania (czy też: blokowania kreowania) rządu centralnego. Podobną argumentację można byłoby zastosować do innych instytucji — Systemu Opieki Sarmackiej, ogólnosarmackich partii politycznych, agencji prasowych, związków wyznaniowych... — które aktywizują nowych mieszkańców. Uznanie owej aktywizacji za kryterium wystarczające do wpływu na rząd centralny musiałoby mieć swoje konsekwencje w uznaniu o wiele szerszego zakresu podmiotów uprawnionych do tego, by powiedzieć nowemu rządowi „nie”.

W naturalny sposób wypaczałoby to logikę ustroju, w myśl której Rząd wyłaniany jest w oparciu o wynik wyborów do Izby Poselskiej. Wyborów, w których wszak biorą udział obywatele „małych ojczyzn”. Wyborów, w których ponadto rozstrzygają inne kryteria, aniżeli te, które stosowane są przy wybieraniu władz lokalnych. Rząd niedawno jeszcze odpowiadał politycznie przed Koroną, krajami i prowincjami, Izbą Poselską i samymi obywatelami. Gdyby wykorzystywać konsekwentnie następstwa tego stanu prawnego, zbudowanie stabilnego rządu mogłoby się okazać zgoła niemożliwe. Dlatego właśnie Korona z roli zwierzchnika Rządu faktycznie się wycofała, z tego względu także uległy likwidacji wota zaufania w parlamentach lokalnych. Obecnie Rada Ministrów może zostać odwołana tak przez Izbę Poselską, jak i obywateli w drodze referendum. Nowy model jest spójny, a właśnie z uwagi na kontrolę obywatelską — daje, w moim najgłębszym przekonaniu, wystarczające gwarancje tego, iż Rząd nie będzie działał wbrew słusznym interesom ogółu obywateli — a zatem, także samych samorządów.

Nie twierdzę przy tym, że obecny model jest w ogóle dobry. Nie zadaliśmy sobie nigdy, jako społeczeństwo, fundamentalnego pytania o to, jaki jest ostateczny cel takich, a nie innych rozwiązań ustrojowych. Niewątpliwie model obecny skłania do prowadzenia polityki dla polityki, a z uwagi na zasadę większościową przy formowaniu Rządu — generuje konflikty między obozami politycznymi i ich liderami. Linia wytyczająca granicę między zwycięzcami a przegranymi jest wyraźna. Z drugiej strony, przyjęcie modelu zbudowanego na zasadzie konsensusu, doprowadzić by mogło do jałowości życia politycznego i skupienia się na sprawach czysto administracyjnych, a brak konkurencji — do braku motywacji, po cóż bowiem się starać, jeżeli miejsce w rządzie i tak jest zagwarantowane. W tym momencie zatem — jako, że nie mamy za sobą owej fundamentalnej debaty o celach, nie środkach, polityki — postuluję jedynie wewnętrzną spójność przyjętego modelu, niezależnie od tego, czy w ostatecznym rozrachunku jest on dobry, czy zły. Wychodzę bowiem z założenia, że model wewnętrznie sprzeczny jest zły zawsze.

Tym jednak, co w kontekście nowych relacji centrala—prowincje budzi mój głęboki sprzeciw, jest kompletnie nieuzasadnione pozbawienie krajów Korony i prowincji prawa do delegowania przedstawicieli do Izby Poselskiej. Inicjator poprawki do Regulaminu, Czcigodny Marszałek bar. Dzikowski nie przedstawił cienia argumentacji przemawiającej za zmianą. Jego słowa — „likwiduje się instytucję delegata (niezdefiniowaną w projekcie), a udział w pracach IP brać mogą tylko wnioskodawcy oraz posłowie” — nie są uzasadnieniem, są ledwie zreferowaniem poprawki. Poprawka ta została przyjęta przez czterech posłów koalicji, w tym samego Marszałka. O ile z przyczyn proceduralnych nowy Regulamin Izby Poselskiej nie trafi ostatecznie do kosza (a powinien, zważywszy na kreatywne podejście Czcigodnego Marszałka do pojęcia poprawki, która jego zdaniem może obejmować kilka niezwiązanych ze sobą zagadnień) — bez słowa wyjaśnienia pozbawi się kraje Korony i prowincje ich prawa. Prawa wzmacniającego siłę ich głosu na szczeblu centralnym, zupełnie mieszczącego się w ramach obowiązującego porządku konstytucyjnego. Jako, że ów brak debaty, uzasadnienia jest dokładnie tym samym przewinieniem, którego i ja się dopuściłem, oczekiwałbym od Wysokiej Izby przynajmniej wyciągania wniosków z cudzych (tu: moich) błędów — jeżeli już nie powstrzymywania się od zmian pozbawionych sensu.

Komentarze

Autor: Michał "Reve" kaw. von Karausche, zamieszczono 13.04.2008 23:19:30

W zasadzie popieram analizę treści petycji kaw. Gertalda. Jednakże popieram również treści głoszone w pierwszym akapicie tego artykułu. I uważam, że Sarmaci podpisujący się pod petycją kawalera protestują przede wszystkim przeciwko temu, co w tymże pierwszym akapicie napisane zostało - zwłaszcza brakowi wyobraźni i fatalności stylu jednego z głównych architektów. A już styl coponiektórych przeciwników tej petycji (mam na myśli tych, którzy opowiedzieli się "przeciw") jest - jak ostatnio to bywa - jeszcze gorszy... Brak zrozumienia nastrojów społeczeństwa nie wróży wiele dobrego temu rządowi... Chyba, że w referendum (znów!) pójdą w ruch maszynki do głosowania (nie, nie mam dowodów na to, że obecnie urzędujący Kanclerz "używał" tzw. słupów - jest to czysto subiektywna OPINIA, często przez wspomnianego Kanclerza (nad)interpretowana jako zniewaga, potwarz albo coś o jeszcze dziwniej brzmiącej nazwie...)


Autor: Krzysztof "Kwazi" hr. Konias, zamieszczono 13.04.2008 23:33:06

Kanclerz, który może - za pośrednictwem Wojewody Koronnego, którego sam powołuje - zmienić naczelników większości miejscowości Koronnych (i to nie tylko w szczególnych przypadkach) powinien chyba mieć zaufanie Sejmiku Wojewódzkiego. Na pewno by mu to nie zaszkodziło.


Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 14.04.2008 08:25:32

Bardzo mi się podoba wyszukiwanie wciąż nowych dowodów na poparcie tezy, że zmiana trybu była zła. Co dzień nowy wniosek. Kocham Was!


Autor: Andrzej bar. Dzikowski, zamieszczono 14.04.2008 12:12:28

Co do mnie: sprawa jest prosta (fakt, że nie rozpisywałem się w uzasadnieniach, ale jak wiemy, od jakiegoś czasu uzasadnienia do projektów nawet ustaw nie są wymagane) - Izba Poselska, zgodnie z Konstytucją składa się z posłów. W związku z tym, tzw. delegaci nie mogą zasiadać na stałe w IP. Przedstawiciele samorządów najwyższego rzędu mogą natomiast zgłaszać własne projekty i brać udział w pracach nad nimi. Co do materii poprawki - zakres przedmiotowy projektu był mniej więcej taki: zmiana Regulaminu IP. Wszystkie moje poprawki w tej materii się mieściły. I zgodnie z orzeczeniami TK, które znam (co prawda polskiego), każda poprawka, która nie wykracza poza materię (nawet jeżeli jest związana stosunkowo luźno) projektu nie może być kwestionowana. Nawet, jeżeli jest de facto całkowicie nowym projektem, a więc zmiana jest nieporównywalnie szersza, niż moje poprawki (vide: poprawka, która zmieniała projekt ustawy o zmianie konstytucji tak, że zamiast zmiany art. 38, miała nastąpić zmiana art. 30).


Autor: Andrzej bar. Dzikowski, zamieszczono 14.04.2008 12:49:35

Ponadto, chciałbym zacytować jednego ze znawców tematu (Wojciecha Odrowąża-Sypniewskiego), "Ani regulamin Sejmu, ani przepisy konstytucyjne nie określają procedury uznawania zgłoszonych przez posłów, wnioskodawcę lub Radę Ministrów [akurat to z RM nas nie dotyczy] poprawek
za niedopuszczalną (sprzeczną z konstytucją). W świetle przepisów regulaminu Sejmuwydaje się nie podlegać kontrowersji, że „poprawką do projektu” jest każda prawidłowo (formalnie poprawnie) zgłoszona poprawka, niezależnie od jej merytorycznego sensu".


Autor: Jan "janek.pl" bnt via Teutończyk, zamieszczono 14.04.2008 12:50:56

Ja dodam od siebie w tym temacie tyle: rządowi od samorządów wara, samorządy wara od Rządu! Rząd niech się zajmie sprawami ogólno sarmackimi a samorządy własnym podwórkiem, bo jak na razie większość z nich to leży i kwiczy!


Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 14.04.2008 13:06:10

Janku! Nie masz racji! Wcale nie leżą i nie kwiczą! Krzyczą! Bronią się! Walczą! Po efektach ich poznacie...


Autor: Krzysztof "Kwazi" hr. Konias, zamieszczono 14.04.2008 13:39:27

@Andrzej - jedna z Twoich poprawek ograniczała prawo składania poprawek do projektów ustaw zgodnie z wolą (widzi-mi-się) wnioskodawcy, niezależnie od tego czy mieściły się one w zakresie przedmiotowym projektu ustawy czy nie.


Autor: Krzysztof "Kwazi" hr. Konias, zamieszczono 14.04.2008 13:49:24

@Janek - nigdy wcześniej Ci nie przeszkadzała instytucja wotum zaufania wyrażana przez kraje Korony, prowincje i TerKor.
Kraje Korony i prowincje to nie są jakieś tam samorządy lokalne, tylko samorządy najwyższego rzędu, będące głównymi podmiotami składowymi sarmackiej rzeczpospolitej (która od samego początku miała model federacyjny).
W USA elektorzy poszczególnych stanów normalnie wybierają głowę państwa, która pełni funkcje szefa rządu. I nikt tam nie mówi "samorządom wara od rządu".


Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 14.04.2008 14:11:13

Kwazi - system w USA ma ponad 200 lat i mówi się o jego nieaktualności ;) Przykładem na to jest to, że Busha na 2 kadencję w głosach bezpośrednich poparło o 0.5 mln ludzi mniej niż jego przeciwnika. I jeszcze jedna uwaga - system w USA to nie jest system, gdzie SAMORZĄDY (czyt. stany) jako władze delegują delegatów do Zgromadzenia Elektorskiego. Więc proszę, bez przekłamań.


Autor: Krzysztof "Kwazi" hr. Konias, zamieszczono 14.04.2008 15:21:52

Elektorzy są wybierani w stanach w wyborach lokalnych, podobnie jak znaczna większość prowincjonalnych parlamentarzystów w KS. Trudno nie zauważyć analogii.


Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 14.04.2008 15:41:26

Ano właśnie nie ma analogii. Po pierwsze - w stanach liczba delegatów na kolegium elektorskie jest różna, w różnych stanach, po drugie - elektorów wyznaczają "zwycięskie" w danym stanie sztaby wyborcze (zwycięzca bierze wszystko), po trzecie - sarmackie samorządy nie mają jasnego systemu parlamentarnego i wcale nie jest on taki demokratyczny jak sugerujesz.


Autor: Krzysztof "Kwazi" hr. Konias, zamieszczono 14.04.2008 16:48:46

Nie powiedziałem, że parlamenty prowincji są absolutnie demokratyczne. Ale zauważam, że każdy z tych parlamentów miał inną siłę głosu przy wotum - proporcjonalną do pierwiastka liczby obywateli. To niejako odpowiada różnej licznie delegatów stanowych z USA :]


Autor: Stanisław "Stanislavus" kaw. Gertald, zamieszczono 14.04.2008 17:56:15

Panie via Teutończyk!
Wnioskuję, aby przejechał się Pan do Sclavinii i zobaczył, czy rzeczywiście samorządy leżą i kwiczą.
Panie Kanclerzu!
Niezwykle mnie interesuje to, że zmienił Pan zdanie w sprawie samorządowego wotum, a teraz jeszcze narzeka Pan na samorządy (choć do niedawna niezwykla mocno Pan je chwalił). Zastanawia mnie, jak często jest Pan w stanie zmienić zdanie w zależności od własnych potrzeb...
Wasza Książęca Mość!
Argumentacja oczywiście słuszna, na pewno nie jestem w stanie podjąć polemiki, gdyż zwyczajnie znam Sarmację zbyt krótko, aby przytaczać takie, a nie inne przykłady. Nie mniej jednak będę niegrzecznym dzieckiem KS i nie posłucham Księcia. Dalej uważam, że odebranie samorządom tego prawa (szczególnie zważywszy na sposób, w jakim to zrobiono) było działaniem nie dla dobra Księstwa, lecz dla dobra Kanclerza Czekańskiego. Oczywiście, może i WKM ma rację, lecz nawet jeśli... nie sądzę, aby właśnie takie motywy, które WKM tu przedstawił kierowały Panem Czekańskim. Panu Czekańskiemu chodziło przede wszystkim o to, że ponieważ nie ma solidnego zaplecza w IP, nie uzyskałby votum "w terenie" dlatego, choć za SPD był jego gorącym zwolennikiem, teraz okazało się, że bez słowa jest w stanie to wotum zlikwidować.

Aha, jeszcze Robercie, mógłbyś z łaski swojej odpowiedzieć na moje pytania, które zadałem Ci w artykule w NR, czy masz zamiar je przemilczeć?


Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 14.04.2008 19:30:09

Drogi Staszku, mam zamiar je przemilczeć ;)


Autor: Andrzej bar. Dzikowski, zamieszczono 14.04.2008 19:40:02

@Kwazi - ta poprawka upadła, a w dodatku nie ma związku z artykułem Księcia. Była zgłoszona zgodnie z zasadami i wprowadzała nowe reguły, które są zgodne z prawem - Izba Poselska ma bardzo dużą dowolność w tworzeniu swego regulaminu. Poprawka ta wzmacniała pozycję wnioskodawcy, a więc potencjalnie również krajów i prowincji - bo mogły mieć one wpływ na ostateczny kształt projektu wychodzącego z IP. Takich uprawnień tzw. delegaci nie mieli, więc nie głosując za tą poprawką, głosowałeś przeciwko przyznaniu nowych praw samorządom (które mogą być wnioskodawcami). Więc kto tu działa przeciw samorządom? Więcej komentować tu nie będę - chcę mieć za co kupić sobie jedzonko.


Autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-Czekański, zamieszczono 14.04.2008 20:43:47

Andrzej, podaj konto w BS. Na priv.


Autor: Stanisław "Stanislavus" kaw. Gertald, zamieszczono 14.04.2008 22:38:20

Dziękuję Robercie za tak jednoznaczną odpowiedź,


Autor: Krzysztof "Kwazi" hr. Konias, zamieszczono 14.04.2008 23:14:31

@Andrzej - o czym ty pierniczysz ??