Wróć do przeglądania archiwum Herolda

Człowiek, idea i kultura

Opublikowano 12.03.2009 19:18:19 przez Herold

Autor tego tekstu jest zasadźcą Nowego Kotwicza i byłym obywatelem Rzeczypospolitej Sclavińskiej. Może zaryzykować tezę, że na kwestii sclavińskiej zna się całkiem dobrze. Z racji zajmowanego stanowiska i braku konieczności ubiegania się o wybór, posiada przywilej spoglądania na Księstwo przez pryzmat dystansu, który okupiony jest niejednokrotnie koniecznością zaciskania zębów i zwiększania tolerancji na zachowania, które w standardowych warunkach doprowadzają do nie do końca korzystnego stanu emocjonalnego. To był eufemizm.

Niniejszy tekst jest odpowiedzią na felieton Prześwietnego Henryka hr. von Thorn–Leszczyńskiego pt. „Przełomie, przełam się!”. Pragnę zastrzec, że z niektórymi tezami ostatniej serii artykułów się, co do zasady, zgadzam. W szczególności tych, które potwierdził Wielmożny Aaron v–hr. von Lichtenstein–Rozman: wymienianej wielokrotnie organizacji obchodów uroczystości połączenia Sclavinii i Trizondalu i innych, pomniejszych. Niemniej jednak, spoglądając na całokształt, jeden z dwóch pozostałych obecnie krajów Korony jestem zmuszony wziąć w obronę. Ad rem.

Potraktujmy jako truizm (słuszne zresztą) twierdzenie redaktora Leszczyńskiego, że wirtualne państwo do swojego funkcjonowania potrzebuje: ludzi, idei i instytucji. Dokładnie w tej kolejności. Z ludzi powstają idee, z idei instytucje, z tych trzech czynników rodzi się pełnowartościowe państwo. Mieszkańców Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu niewątpliwie posiada. Autor przyglądał się dziś (bez bicia — powierzchownie) spisowi zarejestrowanych mieszkańców nowego kraju Korony. Potencjalnie 20 aktywnych osób z pomysłami. Mało? Dla stworzenia całej, rozbudowanej machiny administracyjnej — tak. Przy warunkach części składowej Księstwa jest to liczba jak najbardziej odpowiednia.

Idea. Księstwo Trizondalu było monarchią, Sclavinia republiką o niemal maksymalnym wpływie ludzi na losy państwa. Z Trizondalem było identycznie. Praktycznie każda polityczna decyzja była podejmowana przy udziale obywateli w Sejmie Wielkim, do którego wstęp miał każdy obywatel. Rola Księcia Trizondalu była więc czysto symboliczna. Można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że nowo utworzony kraj Korony będzie jednostką o demokratycznej formie rządów. Prawie każdy sarmacki samorząd posiada ustrój opierający się na woli swoich mieszkańców — za wyjątkiem Królestwa Baridasu i, do niedawna, Terytorium Koronnego. Sarmacka Konstytucja daje samorządom niezbędny do rozwoju (a nawet większy) zakres uprawnień. Jaka więc forma inna niż demokracja jest dla Sclavinii i Trizondalu najwłaściwsza? Bez demokracji z rolą Sejmu jako miejsca dyskusji nie byłaby to klasyczna Sclavinia lub klasyczny Trizondal. Idea samorządności się nie zmieniła, jest nadal — od lat — ta sama (zmieniła się za to mentalność ludzi, lecz jest to temat na dłuższy, niezwiązany ze sprawą artykuł).

Kwestia pomniejsza: mało kto zwrócił uwagę na to, że na dziś dzień w skład Rzeczypospolitej — tej większej, czyli Sarmackiej — wchodzą dwa kraje Korony: Baridas i nowo powstała Federacja. Ideą dla młodych ludzi zamieszkujących Federację jest możliwość występowania w roli polityka demokratycznego z otoczką państwa, a nie — jak ma się to w przypadku prowincji — samorządu w czystej formie. Jest to dość zrozumiałe ze względu na chęć osiągnięcia sukcesu. Spójrzmy na to również od innej strony — nieudana misja ministerialna w samorządzie nie skutkuje paraliżem całego kraju, tym samym presją wywieraną przez społeczeństwo. Przynajmniej w teorii domeny są idealnym miejscem do zdobycia doświadczenia, które można i należy wykorzystać na dalszych szczeblach kariery.

Jako, że polityki zawierającej w sobie ostry spór na gruncie podstawowych idei nie było w krajach Korony od dawien dawna, stawiam tezę, że działalność jednostek szczebli niższych niż centralny skupia się w dziedzinie kulturze. Słowo „idea” można więc podciągnąć pod określenie „inicjatywy”. Tych w nowym państwie jest multum, a szczególnie w dziedzinie mediów — tak w formie pisanej, jak i telewizyjnej. Nie zgadzam się z opinią red. Leszczyńskiego, który nie rokuje dobrze nowym instytucjom. Aktywność państwa wirtualnego zdają się definiować pojedyncze ruchy, które napędzają działania innych, a niniejszy tekst jest tego najlepszym przykładem. To, czy mieszkańcom będzie zależeć na ich małej ojczyźnie zależy tylko i wyłącznie od nich. Jeżeli będą chcieli — wygrają. To, czy miejscem wymiany będzie forum, czy lista dyskusyjna, w zasadzie nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli będzie miała być inicjatywa — powstanie. Jeżeli nie, będzie nudno. Kluczem do sukcesu jest obserwowanie aktywności rzeczywistej, a nie tej liczonej w liczbie napisanych postów na forum.

Tym samym dochodzimy do konkluzji. Odpowiedzialność, jaką ponosimy za swoje zobowiązania, zmusza nas do konieczności opiekowania się tym, co zostało nam powierzone. Aż się prosi, aby zacytować klasyka, który zacytował klasyka w jednym z artykułów baridajskiego Herolda: „możecie być przekonani, że my, tak samo jak wy, jesteśmy ulepieni z tej samej gliny i nie mamy innego celu jak ten, aby naszą rzeczpospolitą uczynić jak najświetniejszym domem”. Osobiście jestem przekonany, że artykuły red. Leszczyńskiego — którego, jak donoszą jaskółki, wiele osób uważa za doskonały wzór do naśladowania (patrz: wyniki tegorocznych „Piór Fenixa”) — mają na celu uczynienie naszego wspólnego domu nie gorszym, a lepszym. Szkalować, czy wypominać?

Słowo na koniec: ten tekst powstał po to, abyśmy wszyscy bardzo się kochali? Co to, to nie. Zabawa musi być. Autor niniejszego artykułu z największą radością zezwolił wczoraj na ponowne posługiwanie się tytułem szlacheckim przez Sławetnego Bruthusa bnt. Peruna i nadał mu obywatelstwo Księstwa Sarmacji, po cichu licząc na zlikwidowanie z hukiem vacatu na stanowisku Redaktora Naczelnego Bramy Sarmackiej. Pretensje bądź ewentualne zażalenia co do tej decyzji przyjmowane być nie mogą w formie wiadomości na konto powszechnie używanego i uznanego komunikatora: popsuł po raz n–ty, bez skrupułów pozbawiając autora archiwum i listy kontaktów (tracąc jednocześnie jego zaufanie). W sprawach państwowych dostępny jestem za pośrednictwem darmowego komunikatora stworzonego przez Google.

Spóźniony artykuł podsumowujący święto Terytorium Koronnego już niebawem.

Komentarze

Pod tym artykułem nikt nie zamieścił komentarza.