Wróć do przeglądania archiwum Herolda

Powrót rodu pewnego.

Opublikowano 21.03.2009 12:32:59 przez Szymon bnt Nowicki

Widząc informację o inkorporacji Królestwa Nowej Teutonii, autorowi natychmiast przypomniały się stare dobre czasy, kiedy to był związany z pewnym Rodem Bardzo Teutońskim. Jako, że autor nie wspomina dobrze czasów przynależności do Rodu Bardzo Teutońskiego, myślenie o powrocie pewnego Pana Bardzo Teutońskiego zaprzątnęła mu umysł. Autor ma zamiar przedstawić jego wróżbę na najbliższe wydarzenia w postaci krótkiej historyjki.

Za siedmioma górami, za Wandystanem w galaktyce dawno, dawno temu.

Pewien chłopiec o dumnym imieniu Burak został niegdyś wygnany ze swojej piaskownicy (wtedy już tylko podczepki pod inną piaskownicę) za bycie zbyt bojowo nastawionym. Właściwie to nie został wygnany, tylko sam odszedł, ale bycie wygnanym wyglądało lepiej w jego życiorysie. Owy Burak nie mógł się pogodzić ze swoim losem, więc zbudował własną, małą piaskownicę z prowizorycznego papieru i wyciągnął do niej swoich najlepsiejszych przyjaciół. Jednak to nie było to czego chciał i wkrótce oddał akt własności piaskownicy swojemu koledze. Kolega wiernie słuchał się rad Buraka i kierował piaskownicą jak przystało na władcę.

Pewnego razu kolega jednak spotkał dawnych znajomych z wielkiej piaskownicy i pomyślał, że gdyby przyłączyć się do nich to byłoby fajnie. Znajomi w swej wspaniałomyślności i ogólnej radości zapomnieli o tym, że Burak to burak i przygarnęli papierową piaskownicę, razem z Burakiem.

Burak poczuł się bezkarny i ogłosił swój sukces, zatem zaczął buraczyć i buraczył tak Burak do końca swych buraczanych dni, zarażając buraczaniem całą wielką piaskownicę.

Koniec.

Komentarze

Autor: Krzysztof St. M. diuk Konias, zamieszczono 21.03.2009 16:07:55

Jesteś niesamowity. Tylko po co Ci to?


Autor: Wojciech Hergemon, zamieszczono 21.03.2009 16:23:31

Chce dostać, jak podejrzewam, pewień awiański produkt eksportowy ;)


Autor: kpt. rez. Tomasz mar. Chojnacki, zamieszczono 24.03.2009 10:44:39

Uderz w stół a nożyce... toż to sama żywa prawda. Tyle, że barszczyk będą niestety spijali wszyscy.