Wróć do przeglądania archiwum Herolda
Opublikowano 28.04.2009 17:42:12 przez Herold
Prześwietny Henryk hr. von Thorn–Leszczyński wywołał Autora do tablicy komentarzem do opublikowanej wczoraj relacji z pola Zjazdu Szlachty Sarmackiej. Mówił, a w zasadzie pisał, hr. Leszczyński: „spodziewałem się jakiejś wskazówki, drogowskazu, grożącego palca sprawiedliwości, Ojcowskiej zadumy”, wydając z siebie po chwili czarnoleskie, melancholijne „a tu…”. Wtórował mu Sławetny bnt Perun, jeden z głównych bohaterów wczorajszego podsumowania: „(…) kocham dziennikarstwo jawnie subiektywne. Chciałbym wiedzieć, jakie jest zdanie Redaktora”.
Najwyraźniej tekst opatrzony obrazem uśmiechniętego sędziego (ubranego w płaszcz zwieńczony rękawami z gronostajów), zastosowane środki stylistyczne i niejasne sugestie to za mało. Tak więc, oto na łamach sarmackiej rubryki prasowej pojawia się zdanie Autora, wyrażone pracą (jak na razie) jednoosobowej Redakcji baridajskiego Herolda. Autor z Prześwietnym red. Leszczyńskim dyskutować po prostu lubi.
Jeżeli założymy, że wybory Marszałka Szlachty trwały do wczoraj (co, z racji nieuregulowania nigdzie na tyle dokładnego trybu postępowania wyborczego, aby przewidywał zrzeczenie się urzędu po wyborze i możliwość przekazania go następcy wcale takie pewne nie jest), nasi Nobile wybierali spośród siebie — używając nomenklatury Jaśnie Oświeconego Marszałka–Seniora — „charyzmatycznego przywódcę” przez dokładnie dwadzieścia dwa dni. Dwadzieścia dwa dni, w ciągu których głosowano nie raz, a razy cztery. Dwadzieścia dwa dni, w których zamiast ustalić konkretne rozwiązania dla całej Rzeczypospolitej, to — o ile dyskutowano — zastanawiano się nad „różnymi dobrami nadawanymi razem z tytułem”. Podobno mamy kryzys.
Od niepamiętanych czasów w Najjaśniejszym Księstwie Sarmacji (w przypadku Autora jest to rok trzeci, w przypadku Jego Książęcej Wysokości Piotra Mikołaja — lat trochę więcej) mówi się o zwiększeniu roli Braci Szlacheckiej. Spójrzmy, co to za rolę posiada rodzima Brać.
I tak, w naszym porządku ustrojowym funkcjonuje (na szczęście) Izba Senatorska. Dumnie nosi ona miano „izby rozsądku”, pełniąc rolę izby wyższej sarmackiego parlamentu. To w niej skupiają się główne uprawnienia osób najbardziej wyróżnionych spośród grona obywateli. Możliwość powiedzenia stanowczego „nie” zmianom w Konstytucji, istotny wpływ na kształt projektów ustaw przechodzących proces legislacyjny w Sejmie, sprawowanie pieczy nad polityką zagraniczną Księstwa i Korony, akceptacja kandydatów na prokuratorów i sędziów. Dla samej szlachty — prawo wyboru nowego Księcia w przypadku wygaśnięcia linii osób wymienionych w Dekrecie o sukcesji.
Nie potrzeba nam rozdrobnienia uprawnień politycznych pomiędzy Izbę Poselską a Senat. Niezmiernie budująca jest natomiast postawa Sławetnego bnt. Peruna. Działanie w myśl twardych zasad jest tym, czego Sarmacja potrzebuje dziś od swoich obywateli. Promowanie nawet niepopularnych poglądów daje możliwość prawdziwego sporu, a co za tym idzie — spolaryzowania i uwidocznienia sceny politycznej. Kto wcześniej odważył się dosłownie z hukiem wparować na pole zjazdowe i krzyknąć, że szlachta nie jest od otrzymywania przywilejów, tylko przede wszystkim od budowania Ojczyzny?
A teraz znowu, dla równowagi, spora łycha dziegciu. Hipotetyczna sytuacja odbiera mi możliwość sprawowania władzy książęcej. Nie ma członków rodziny książęcej uprawnionych do przejęcia Korony. Nie powołałem Regenta ani Rady Regencyjnej, a Marszałek Izby Senatorskiej odmawia przejęcia panowania i rządów w Księstwie Sarmacji. Dochodzi do wolnej elekcji. Jeżeli porównamy urząd Marszałka Szlachty i przedstawiciela Korony, nasuwa się wniosek, że wybór musi zostać przeprowadzony absolutnie bez żadnych zastrzeżeń natury formalnej. Jak długo więc Szlachta wybierałaby Księcia, skoro swego honorowego przedstawiciela wyłaniała blisko miesiąc? Rok?
Gdy na moich oczach Szlachcice wolni od oktrojowanego przez Koronę prawa dość długo wybierali spośród siebie Marszałka, aż ręce mnie korciły, żeby do Dziennika Praw trafił Dekret o Zjeździe Szlachty Sarmackiej. Po chwili prac jednak coś mnie tknęło. Raz — społeczeństwo obywatelskie potrafi korzystać z posiadanych przez siebie uprawnień i możliwości. Dwa — grupa powinna być zdolna samodzielnie działać bez pomocy Państwa narzucającego konkretne normy. Trzy — dyskusja o kolejnych przywilejach wyglądała bardzo ciekawie, gdy samoorganizacja w grupie jest, używając eufemizmu (w końcu jest to część poświęcona zadumie…), na dość niskim poziomie. „Grupę poznasz po jej pracy efektach”, parafrazując bohatera znanej, amerykańskiej komedii.
W poprzednich akapitach dość jednoznacznie widać, że uprawnienia Izby Senatorskiej pozwalają jej odgrywać niekiedy decydującą rolę w systemie politycznym. Grunt to umiejętność wykorzystania kompetencji.
Nastrój Autora, z przyczyn od niego niezależnych, nie pozwala mu na dłuższe pozostawanie w stanie „ojcowskiej zadumy”. Można i należy natomiast wyciągnąć kilka wniosków tak z powyższego wywodu, jak i z całości okresu obejmującego wydarzenia komentowane w tekście.
Gdzie byli baczni obserwatorzy Zjazdu (a w zasadzie — jego uczestnicy), gdy Prześwietny hrabia Szpunar oddał o jeden głos za dużo? Nietrudno wyobrazić sobie, że jeden Marszałek-Senior obciążony obowiązkami na wielu polach nie jest w stanie wszystkiego dostrzec. Autor zakomunikował jednemu z uczestników fakt pomyłki hr. Szpunara niemal niezwłocznie po oddaniu przezeń głosu. Dopiero po ogłoszeniu wyników głosowania, gdy Marszałek–Senior przeoczył błąd hrabiego, diuk Łaski podniósł publicznie wspomnianą kwestię. A gdzie Wy byliście, Panie i Panowie Szlachta?
Tytuł szlachecki jest wyróżnieniem. Wyróżnieniem za zasługi dla Księstwa i Korony. W Sarmacji zostawiamy coś, co będzie po nas zapamiętane. Wieczni maruderzy powtarzający w kółko, że „nic się w tej Sarmacji nie dzieje”, niech zastanowią się, jak sami mogą przyczynić się do rozwoju całej Rzeczypospolitej. Nie chcą? To co to za szlachcice?
Proponuję, na sam początek, oddać hołd tym, którzy z nami byli kiedyś, a których dziś w Sarmacji nie ma. Izba Zasłużonych Sarmatów jest miejscem, którego blask odnowić sarmaccy Szlachcice mają wręcz obowiązek. Jeżeli to się uda, wszyscy ponownie odzyskają wiarę w moc i zwartość szeregów sarmackiej szlachty.
Errata: Wiadomo już, że wybory Marszałka Szlachty Sarmackiej potrwają dłużej, niż wspomniane w tekście dwadzieścia dwa dni. Cała procedura zostanie powtórzona od nowa przez Michała diuka Łaskiego.
Autor: mjr Henryk K. hr. von Thorn-Leszczyński, zamieszczono 28.04.2009 20:07:05
Ran Forest, ran... y julek.
Tylko żeby ktoś to sobie wziął do serca.
Autor: książę Daniel Łukasz, zamieszczono 22.06.2009 12:36:40
(test komentarza)