Wróć do przeglądania archiwum Herolda
Opublikowano 02.06.2009 22:00:18 przez Herold
Gdy kilka miesięcy temu witałem (wówczas) baroneta Peruna w Redakcji „Bramy Sarmackiej” zastanawiałem się, jak szybko otrzymam od niego plakietki Tyrana i Despoty, Tłamszącego Wolność, Antywandejczyka i Wielkiego Cenzora Księstwa Sarmacji. Jak widać, nie dane mi było długo czekać.
Dawno, dawno temu, w ramach zakładu z Mateuszem Cezarem, Czcigodny Anarchia Napalm bar. Perun, Redaktor Naczelny Bramy Sarmackiej, prowadził sarmacką agencję prasową. Po dołączeniu przez Jego Książęcą Wysokość Piotra Mikołaja etykiety o możliwej nieprawdziwości tez zawartych w artykule Michasia Winnickiego, zrezygnował z zakładu i wrócił do działalności w Mandragoracie Wandystanu.
Dziś sytuacja jest (przynajmniej pozornie) podobna. Czcigodny Redaktor umieścił w „Bramie Sarmackiej” wywiad z Mandragorem–Seniorem Khandem. Autor niniejszego tekstu tak poprawił tytuł rozmowy w „Bramie”, aby mieścił się w belce tytułowej (skądinąd, gdyby nie Autor, nikt by zwiększającej tylko i wyłączenie estetykę poprawki zapewne nie wstawił do teraz — i to przeświadczenie nie wynika z cech charakteru Autora). Dziś rzesze Sarmatek i Sarmatów dowiadują się, że Autor (posiadający w końcu dostęp do wszelkich miejsc publicznych w Najjaśniejszym Księstwie)…
Rzekomo nie posiada zaufania do Czcigodnego Redaktora Naczelnego. Jak rozumiem, jest to celowo zastosowany zabieg retoryczny. Sam Redaktor Naczelny przebąkiwał o tym, że Autor silnie zalecał Kanclerzowi, Jego Książęcej Wysokości Jakubowi Bakonyiemu, wprowadzenie do redakcji „Bramy” barona Peruna i stosowne zaopatrzenie redakcyjnej lodówki, co po mistrzowsku zrelacjonował Redaktor Naczelny.
Nie wiem, skąd w Czcigodnym Redaktorze ewentualne obawy o utratę stanowiska, jednak rozważania, czy takowe obawy istnieją, nie są przedmiotem niniejszej repliki. A jednak w realnej polityce szefowie rządów niekiedy stosują pewien ruch. Gdy chcą umocnić pozycję swojego gabinetu, składają do parlamentu wniosek o wyrażenie wotum zaufania. Gdy parlament takie wotum wyrazi — jasnym jest, że przynajmniej przez jakiś czas będzie zgadzał się na propozycje rządu, którego stabilność drastycznie wzrosła.
Nie do końca zrozumiałe są dla mnie słowa Czcigodnego Redaktora Peruna, który sugeruje dążenia do zmiany redakcji z powodu jej rzekomej antyksiążęcej (antyrządowej?) postawy, a również imputując moje (lub czyjekolwiek inne) zapędy do „równania w dół”, hamowania publicznej dyskusji, a również niechęci wobec przypominania historii w którejkolwiek z wersji.
Nie zagłębiając się w wycieczki personalne Czcigodnego Redaktora Naczelnego, pisze Redaktor Perun: gdybym mógł, to bym zrezygnował, ale że nie zrezygnowałem, to dobrze, bo wygrałem zakład ze samym sobą. Nie będę szczególnie dotykał ani wątpliwości Mandragora Khanda co do posiadania przez niego tytułu arystokratycznego (jak tam na polu elekcyjnym?), ani jego wątpliwości co do wartości dewizy Księstwa Sarmacji — „Libertas omnia vincit”. Jeżeli można na rynku w Grodzisku krzyknąć na całe gardło, że Książę popełnił wielki błąd i zamach na tę widniejącą w sarmackiej dewizie wolność, a nikt — w tym Autor — nie poczynił z tego powodu nawet najmniejszych negatywnych konsekwencji, to gdzie jest ten brak wolności? Czy gdyby chciano ograniczać możliwość wypowiedzi, naciskanoby na aktywność Bramy Sarmackiej? Czy wydzielonoby jej wyszczególnione miejsce na stronie głównej? A może, gdyby mi jednak baron Perun tak bardzo — jak on sam ukazuje w swojej wypowiedzi — przeszkadzał, to po prostu dążyłbym do jego odwołania?
Redaktor Naczelny wypukla, że „rzucane mu są pod nogi kłody”. Czy przez tę kłodę uważa usunięcie jednego wyrazu? Skoro to jest kłodą, co byłoby tylko zwykłym problemem? Ubrudzony redaktorski stół, czy kruche ciastko podane do porannej kawy? Niniejszy tekst pełen jest ciosów obronnych. Odpowiadając jednak na pytanie, czy nie można było zadzwonić do Czcigodnego Redaktora i poprosić go o dokonanie dokładnie takiej samej zmiany, jakiej ja dokonałem: można było. Tylko czy wtedy powstałby tak znakomity artykuł?
Z Pałacu w Grodzisku,
(—) Książę Daniel Łukasz.
Autor: gen. bryg. Michał diuk Łaski, zamieszczono 03.06.2009 04:00:35
Przypomniałem sobie podobną sytuacje w GAP(już nie pamiętam jak to wyglądało i kto mi poprawił tekst), wówczas po prostu przestałem pisać do GAP-u. Tow. Perun mógł poczuć się w pewnym sensie urażony tak jak i ja ingerencją w coś gdzie podpisuje się on, a nie ktoś inny.
Ale życzę rozwiązania sporu, bo tu nikt złej woli nie miał.
Autor: ppłk Henryk K. mar. von Thorn-Leszczyński, zamieszczono 03.06.2009 14:52:35
Pisałeś do GAP? Kto poprawił?
Bo np. ja ostatnio też tam poprawiłem kropki. To już cenzura?
Autor: gen. bryg. Michał diuk Łaski, zamieszczono 03.06.2009 15:46:11
Nie cenzura, gdzie tam...chodzi o ingerencje w tekst podpisany, bez konsultacji z autorem.
Autor: szer. Bartosz hr. von Thorn-Mackiewicz, zamieszczono 03.06.2009 16:21:30
Test
Autor: ppłk Henryk K. mar. von Thorn-Leszczyński, zamieszczono 03.06.2009 16:22:01
TEST.