Wróć do przeglądania archiwum Herolda
Opublikowano 24.08.2009 22:23:48 przez Herold
Marszałek Izby Poselskiej przedłożył mi do podpisu Ustawę o zmianie wartości nominalnej liberta. Podjąłem decyzję o wecie wobec uchwalonej przez posłów ustawy przywracającej wartość liberta sprzed styczniowej reformy.
Projekt uchwalono minimalną „większością” — wśród dwóch osób, które poparły projekt, znalazł się jeden z czterech posłów i Marszałek Izby Poselskiej zarazem — Wielmożny Mateusz v-hr. Iontz. Wobec przetasowania w składzie izby niższej sarmackiego parlamentu i wejścia w jej skład Sławetnego Patryka bnt. Szaca, odrzuciła ona weto Senatu.
Nie są jednak — a jak głęboko wierzę, Czytelnicy odczytali właściwie moje intencje — przedmiotem niniejszej proklamacji rozważania w jaki sposób propozycja nowej ustawy trafiła na moje ręce. Celem niniejszego tekstu jest poruszenie materii pryncypialnej: jakie będą skutki wejścia w życie tego projektu.
Stawiam tezę (skądinąd, zapewne niepełną, aczkolwiek w zaprezentowanej części prawdziwą), że dobra ustawa to taka, która jest dobrze przygotowana pod względem technicznym (primo), wykonalna (secundo), wnosząca faktyczną wartość do naszego systemu prawnego (tertio) i, co najważniejsze, odpowiadająca społecznym oczekiwaniom, innymi słowy — potrzebna (quatro).
Przedstawiony mi do podpisu projekt ustawy uchwalonej przez Izbę Poselską z pewnością jest możliwy do wykonania, zmieni codzienne życie Sarmatów w stopniu ponadprzeciętnym, jak i technika jego redakcji nie potrzebuje dodatkowej korekty ze strony Korony (aby nie było złudzeń informuję, że ustawy sejmowe, które można bez poprawek technicznych umieścić w Dzienniku Praw zdarzają się bardzo nieczęsto).
Poważne wątpliwości budzi natomiast wątek prawidłowego trybu rozpoczęcia procesu ustawodawczego. Kontrowersyjna jest decyzja Marszałka Izby Senatorskiej, Jaśnie Oświeconego Piotra diuka Kościńskiego — objęcie godności senatorskiej przez projektodawcę, Jego Książęcą Wysokość Jakuba, stwierdzone było z pominięciem przepisów ustawy o incompatiblitas, które to pozwalają Prokuratorowi Generalnemu objąć również inne funkcje w Państwie, jednak wtedy i tylko wtedy, gdy zgodę na to wyrazi Senat. Izba Senatorska takiej zgody nie wyraziła w drodze uchwały, ergo wątpliwe jest faktyczne zasiadanie przez JKW Jakuba Bakonyiego w składzie Senatu, a więc również posiadanie przez ustawodawcę prawa do zgłoszenia projektu ustawy. Sprawą zajmuje się Sąd Najwyższy i Sejm. Hipotetyczne podpisanie ustawy i późniejsze stwierdzenie jej nieważności przez Sąd Najwyższy — nie daj Boże — spowodowałaby najpierw denominację (zgodne z przedstawionym mi projektem), a następnie — ponowne przywrócenie obecnego stanu.
Nie jest aspekt proceduralny jedynym (gdyż jest pomniejszym), który zaważył na decyzji o zawetowaniu ustawy. Jestem głęboko przekonany, że poważne zmiany, które — co by nie było, dotyczyć będą wszystkich i każdego z osobna — powinny być poddane szerokiej debacie publicznej. Takiej debaty nie było. Nie chcę jako suweren dopuszczać do tak daleko idących zmian bez społecznej debaty obejmującej jak największe grono osób i podmiotów. Przyzwolenie na taki styl odbywania się rewolucji (choć w tym przypadku słuszniejsze byłoby użycie tego słowa raczej z przedrostkiem „kontr-”) prawnych, gospodarczych czy innych, dowolnych, byłoby również przyzwoleniem na kolejne takie zmiany. Funkcjonowanie w Księstwie Sarmacji nie polega na składaniu projektów ustaw i ich uchwalaniu bez poznania opinii całego społeczeństwa. O ile jeszcze ponad rok temu w przypadku składania choćby mało znaczących z punktu widzenia ustroju Państwa lub jego gospodarki projektów sejmowych ustaw mogliśmy przeczytać o tym na Liście Dyskusyjnej, agencjach prasowych, biuletynach partyjnych, w czasie kampanii wyborczej obejrzeć plakaty w Sztuce Ulicznej ilustrujące lub nawiązujące do pracy w parlamencie, tworzony był ranking posłów, o tyle dziś strategiczne zmiany przemijają bez echa. Tak, Moi Drodzy, być nie może.
Jestem jedną z osób, którą (w mojej ocenie, szczęśliwie) ominęła denominacja złotówki. Niemniej wiele nasłuchał się Autor niniejszego tekstu od starszych członków rodziny przeliczających niemiłosiernie „z milionów na nowe”. O ile „przeliczają” starzy mieszkańcy i część z nich popiera powrót do poprzedniej wartości nominalnej, o tyle nie zapytano o zdanie osób, które w Sarmacji pojawiły się już po reformie i problemu mieć nie powinny.
Na koniec mała dygresja — jeżeli ktoś nie chciał odejść od każdorazowego przeliczania liberta „ze starego na nowego” nic dziwnego, że nadal to robi.
Dixit.
Autor: mar. Piąty, zamieszczono 25.08.2009 13:40:25
Rozczarowanie.
Autor: mar. Piąty, zamieszczono 25.08.2009 13:49:31
Zasiadanie w parlamencie wydaje się nie mieć żadnego sensu. Bo po co, skoro i tak nie można zmienić nic istotnego? Debata na LDKS była. A że zainteresowanie nią nie było najwyższe... cóż, nie jest to wyjątek w ostatnim czasie. Proponuję jeszcze kontynuować "chwalebne" tradycje Korony i zrobić referendum, w którym mają brać udział wszyscy mieszkańcy, [nie mylić z obywatelami] a potem otrąbić zwycięstwo, debatę, która odniosła wspaniały sukces w społeczeństwie, bo wypowiedziało się [poprzez oddanie głosu] n osób.. Wcześniej jeszcze można ułożyć wygodne pytanie do użycia w referendum, tak na wszelki wypadek.
Autor: kpr. Mateusz v-hr. von Lichtenstein-Iontz, zamieszczono 25.08.2009 16:00:54
Popieram projekt, ale jego zawetowanie z powodów czysto formalnych (nie jest pewne, czy sen. Bakonyi miał prawo inicjatywy ustawodawczej) jest jak najbardziej zrozumiałe. Z resztą argumentów się nie zgadzam.
Autor: mar. Piąty, zamieszczono 25.08.2009 16:55:53
Tak, jasne, tu się zgadzam. Sprawę należy wyjaśnić. Niemniej Jego Książęca Mość napisał, że to "pomniejszy" aspekt, stąd powyższa moja wypowiedź.
Autor: płk JKW Anubis, zamieszczono 25.08.2009 23:13:17
A propos zasiadania w parlamencie — „nie przypomnę”, kto piastując mandat poselski krytykował politykę zagraniczną Rządu Jego Książęcej Mości, nie wykorzystując jednocześnie ani jednego z posiadanych konstytucyjnie uprawnień.
Faktem jest, że debata w tej nader istotnej sprawie była kompletnie rachityczna, i przy śladowym zainteresowaniu opinii publicznej — co w świetle jednoznacznego weta Izby Senatorskiej w pełni uprawnia kroki podjęte przez Jego Książęcą Mość. Bo tego typu zmiany generują jedynie problemy, nie rozwiązując żadnego (nawiasem pisząc pozwolę sobie przypomnieć, że zmiany wartości nominalnej nie dokonano bez powodu, a sentyment do „starego liberta” to dość kiepskie uzasadnienie…).
Autor: mar. Piąty, zamieszczono 25.08.2009 23:53:31
Co wszystko pojawiło się w debacie.
Co do reszty - 1:1 :7
Autor: ppor. książę Jakub Bakonyi, zamieszczono 26.08.2009 01:30:09
Kiepskie czy nie - zostało przyjęte na ścieżce demokratycznej, podważanie tej ustawy jest podważaniem mandatu tak poselskiego, jak senatorskiego. Weto zostało moim zdaniem nadużyte, a jego uzasadnienie to jakaś bajka, której nie przeczytałbym swoim dzieciom.
Autor: ppor. książę Jakub Bakonyi, zamieszczono 26.08.2009 01:30:15
Kiepskie czy nie - zostało przyjęte na ścieżce demokratycznej, podważanie tej ustawy jest podważaniem mandatu tak poselskiego, jak senatorskiego. Weto zostało moim zdaniem nadużyte, a jego uzasadnienie to jakaś bajka, której nie przeczytałbym swoim dzieciom.
Autor: płk JKW Anubis, zamieszczono 26.08.2009 15:48:23
Zgadzam się w całej rozciągłości z tym, że weto powinno być stosowane jak najrzadziej (choćby po to, aby nie odbierać „funu”, mniejsza tu już o merytorykę).
Rzecz w tym, że przypadek tej akurat ustawy wiąże się z ogromnymi utrudnieniami po stronie egzekucji (ustawa podatkowa — były problemy przy zmianie w jedną stronę, więc domniemuję, że byłyby i przy zmianie w drugą; o systemie płac nie wspominając, jak i konieczności ponownego dostosowywania wielu skryptów integracyjnych do nowej-starej wartości).
Toteż gdyby jeszcze ta ustawa była przedmiotem intensywnej kampanii wyborczej, krytykę wobec weta bym przyjął ze zrozumianiem. W tym przypadku jednak strona merytoryczna była słaba, zainteresowanie społeczne śladowe, a koszty wykonania ustawy — ogromne. W świetle tego słowa o nadużyciu weta (które, przypomnijmy, może być teoretycznie odrzucone przez obie Izby Sejmu — nie jest to więc w żadnym stopniu podważanie uprawnień parlamentu…) uważam za, delikatnie mówiąc, nieuprawnione.
Autor: książę Daniel Łukasz, zamieszczono 26.08.2009 17:04:46
) Gdy w grę wchodzą, obok formalnych, również przesłanki merytoryczne, to właśnie je traktuję jako pryncypialne. Nasze prawo jest pełne niekonstytucyjnych przepisów, podając na ten przykład zobowiązanie do starań o kontrasygnatę Kanclerza pod aktami ratyfikacji umów międzynarodowych. Gdyby tej kontrasygnaty nie było, a akt ratyfikacji w Dzienniku Praw się pojawił, byłby ważny i wiążący. Niemniej mówimy o formie proklamacji i osobistego zobowiązania się do poszczególnych działań, którego chcę się trzymać. Tutaj, w tym konkretnym przypadku (kontrasygnaty) , ponad faktyczną niekonstytucyjnością jednego z przepisów przesłanki merytoryczne do jego utrzymania są na tyle silne, że chcę cały czas zabiegać o kanclerską zgodę i podpis podczas ratyfikacji umów międzynarodowych, nie również widzę powodów do zmiany tego stanu rzeczy w przyszłości. Jeżeli natomiast weźmiemy pod uwagę to, że nie jestem ani królową Elżbietą, ani maszynką do podpisywania ustaw - nie widzę powodów, abym od weta miał powstrzymywać się wtedy, gdy głęboko wierzę, że ustawa jest niesłuszna, a - dodatkowo - wcale nie powinna znaleźć się na moim biurku z racji formalnych. Wiele projektów sejmowych jest przepuszczanych bez mrugnięcia okiem pomimo sporych usterek (chociażby Ustawa o Krajowym Rejestrze Wydarzeń - http://prawo.sarmacja.org/akt,3634.html - która przeszła przed publikacją gruntowną korektę techniczną).
2) Korona od wielu miesięcy nie posiada weta absolutnego wobec ustaw Sejmu. Do mojej dyspozycji pozostało weto zawieszające, które może zostać odrzucone przez Izby Połączone. Jakie jest więc "ograniczanie roli parlamentu"? Decyzja w tej chwili należy do Sejmu. Inna sprawa, że Senat jest przeciwny projektowi tej ustawy — w świetle tego jednakże skąd słowa o "podważaniu mandatu senatorskiego", jeżeli to głos senatorów zyskuje na znaczeniu w największym stopniu?
3) Co do propozycji referendum z zaaranżowanym pytaniem — jeżeli to propozycja posłów, Izba Poselska może samodzielnie zarządzić głosowanie w drodzej przyjętej przez siebie uchwały (Bardzo Przepraszam, Mogłem Się Powstrzymać od niemerytorycznego argumentu, Ale Nie Wytrzymałem).
Autor: Jack O'Neill , zamieszczono 27.08.2009 21:12:52
Popieram JKM, tyle z mojej strony:)