Bottom post of the previous page:
Monarchia dziedziczna absolutna. Czyli to, co jest obecnie. Główne prawa czyli Akty Królewskie (odpowiednik Konstytucji, akty określające w pełni ustrój lub sprawy krytyczne), Dekrety Królewskie (odpowiednik ustaw) oraz Postanowienia Królewskie są wydawane przez Monarchę po konsultacji z Radą Królewską. Czyli prawo faktyczne (czyt. bajzel biurokratyczny i źródło wszelkich późniejszy problemów) jest ustalane odgórnie, ustala najważniejsze rzeczy jak odznaczenia, ustrój, finanse, powołuje potrzebne urzędy. Wszystko to w formie maksymalnie ścisłej i w najważniejszych punktach. Parlament, do którego zgłosić może się każdy obywatel posiada/może posiąść dodatkowe uprawnienia w formie np. akceptacji niektórych aktów pochodzących od Monarchy, jest organem kontrolnym wobec władzy, może wydawać uchwały będące radą dla Monarchy lub w sprawach narracyjnych jak np. tytulatura, znaczki, znaki drogowe, etc. Rada Królewska teoretycznie ma pełnić formę rządu, ale na razie nie jest zbytnio używana w tej formie, pełni bardziej rolę doradczą.
Czy konstytucja Insulii, jej ustawy i władze zostaną zastąpione przez voxlandzkie? A może Voxland adoptuje prawo Insulii?
Prędzej opcja druga przy założeniu, że i tak prawo trzeba by poprawiać, dodać nowe. Choćby dodać sądownictwo czy poprawić Dekret Królewski o VHS (VBSW), właśnie uchwalany DK o Finansach. Ewentualne zmiany w kontekście składu Rady Królewskiej.
Traktaty oczywiście przejdą.Zakładam, że traktaty międzynarodowe przejdą na Cesarstwo Voxlandu, ale co z resztą aktów?
Czy macie jakąś ofertę dla Augusta, aby nie dokonywał secesji Marsylii (i Lizawietowa) od Cesarstwa po voxlandyzacji (...)
Wolna ręka w prowadzeniu narracji tych regionów przy uszanowaniu historii i kultur, jednak brak możliwości bycia autonomicznym bytem. Marsylia stałaby się Księstwem, sam August jego zarządcą (czy Księciem to już kwestia szersza do dyskusji). Lizawietowo jako mniejszy teren mogłoby zyskać miano Terytorium Zależnego czy coś takiego. Zasady takie same - pełna swoboda narracji.
Konsultacje społeczne, co ludzie chcą z Westlandem.(...) i abyśmy nie wysadzili Westlandu?


