Wiktor Koliński
Metodologia badań kultury społeczeństwa wirtualnego na przykładzie kultury Scholandii
Na początku tego wykładu warto chyba uściślić pojęcia, którymi się posługuję, gdy mowa jest o kulturze. Pierwszym terminem do omówienia jest niewątpliwie „kultura”. „Kulturą” więc nazywamy wszelakie przejawy działalności ludzkiej w konkretnej grupie społecznej: plemieniu, narodzie czy też w państwie. Oczywiście, chodzi tu o przejawy twórczości zarówno użytkowej jak i nieużytkowej, może ona się przejawiać zarówno w postaci materialnej (narzędzia, budynki, oczywiście też sztuka wszelkiego rodzaju, jak np. rzeĽbiarstwo, malarstwo itd.) jak i niematerialnej (nauka, zwyczaje, obrzędy, literatura, muzyka, teatr itd.). Przeważnie jednak mówiąc o „kulturze”mamy
na myśli jej przejawy nieużytkowe (całkowicie albo częściowo). Tak też będziemy
postępować w dalszej części wykładu.
Jaki więc jest sens badania
kultury państwa wirtualnego? Jest to proces twórczy, zmierzający do wyszczególnienia
cech charakterystycznych i tendencji rozwojowych kultury zastanej (na podstawie
obecnych w sieci treści i przejawów życia wirtualnego mieszkańców). Zawierają
one bez wątpienia liczne elementy kultury, z którą zetknęli się Scholandczycy
(i wciąż stykają się oraz sami tworzą) w świecie realnym. Dlatego też kultura
Scholandii na początku stanowiła (i w pewnym stopniu nadal stanowi) mozaikę różnych
kultur. Stąd tez konieczność zastanowienia się nad specyficznymi cechami kultury
Scholandii i nad tym, dokąd zmierza jej rozwój.
Społeczność wirtualna wyróżnia
się wieloma cechami, które warunkują tworzoną przez nią kulturę. Przede wszystkim
jest to mała społeczność, nawet duże państwa wirtualne liczą zaledwie kilkaset
osób nominalnych obywateli. W odróżnieniu od kultury realnej, którą tworzą zawsze
niemal wszyscy członkowie społeczeństwa (w różnym stopniu oczywiście) w społeczeństwie
wirtualnym należy ta rola do zaledwie kilkudziesięciu osób. Powoduje to większą
indywidualizację i różnorodność kultury wirtualnej. Każdy z przedstawicieli tej
swoistej elity posiada nieraz własne poglądy na to, jak ta kultura ma wyglądać.
W Scholandii przejawia się to w zróżnicowaniu tradycji kulturowych poszczególnych
prowincji, za rozwój każdej z których nieraz odpowiada jedna osoba.
Czy jednak Scholandia ma szansę
stać się państwem o kulturze zintegrowanej, czy też istnieje tendencja oddalania
się kulturowego prowincji i miast? Niestety minęło zbyt mało czasu aby wnioski
były wiarygodne. Pozostaje obserwacja i klasyfikacja faktów. Jedynie można powiedzieć
o niewątpliwie integrującym wpływie stolicy. Stolica bowiem skupia ważniejsze
centralne instytucje, które mają szansę kształtować kulturę na całym obszarze
Scholandii.
Zatem podstawowym zadaniem badacza
kultury powinno być określenie tendencji ogólnych. Nie da się jednak tego uczynić
bez zwrócenia uwagi na Ľródła pochodzenia wielu przejawów kulturowych obecnych
w Scholandii. Pomocna tu będzie analiza porównawcza dzieł sztuki, wystawianych
w muzeach, pomników, a także zwyczajów społecznych. Jednak to nie wystarczy,
aby móc dojść do rozwiązania problemu integralności i specyfiki kultury Scholandii.
Przejawy kulturowe wynikają
przede wszystkim z uznanych przez społeczeństwo wartościach. Wartości, zasady,
czy też mentalność stanowią podstawę, fundament i ugruntowanie dla ekspresji
twórczej członków społeczeństwa. Jest to krok niezbędny aby dojść do poznania
kultury, aczkolwiek jest to tez krok trudny, szczególnie w przypadku społeczności
wirtualnej. W świecie realnym człowiek od początku życia socjalizuje się, nabywa
zasady postępowania, zaczyna uznawać pewne wartości i kształtuje się jego mentalność.
Jest to proces powolny i uczestniczy w tym całe społeczeństwo. Dlatego tez powyższe
elementy umysłowości stanowią najbardziej trwały składnik osobowości, który warunkuje
w zasadzie większość decyzji człowieka, a tym samym posiada też odbicie w jego
aktach twórczych. Członek innej społeczności, o odrębnej mentalności napotyka
nieraz poważne trudności w procesie socjalizacji.
Nieco inaczej wygląda sytuacja
w społeczności wirtualnej. Jej zaletą jest na pewno to, że pozwala swoim członkom
na większą wolność (przynajmniej w założeniu). Zaczyna się ta wolność już na
początku, albowiem członkostwo w społeczności wirtualnej jest dobrowolne, czego
niepodobna rzec o społeczeństwach realnych. Więc też elita, która w większości
jest odpowiedzialna za tworzenie kultury nie powstaje przypadkowo, chaotycznie,
lecz świadomie, z pełnym przekonaniem co do celów i założeń.
Jest to kolejny etap w badaniu kultury: wyodrębnienie środowisk „kulturotwórczych”, swoistych „dyrygentów”procesu
tworzenia kultury, która oczywiście zarówno w realnym jak i w wirtualnym społeczeństwach
rozwija się spontanicznie. Ważny jest też stosunek elity do władz. Rząd bowiem
ma swój niebagatelny wpływ na rozwój kultury w państwie. Każdy rząd posiada instytucje
ekspertów od spraw nauki i kultury, więc decydujące znaczenie maja ich wzajemne
relacje.
Kolejną kwestia jest zagadnienie ustroju polityczno-społecznego w państwie. Jako że jesteśmy przy Scholandii, mamy do czynienia z demokracja w ramach monarchii konstytucyjnej. Trzeba jednak stanowczo powiedzieć, że nigdy nie ma czegoś takiego jak „idealna demokracja”,
gdy cały lud decyduje o losach państwa. Istnieją dwa podstawowe, aczkolwiek skrajne
i nigdy nie występujące w czystej formie typy demokracji: ochlokracja (władza tłumu) i technokracja (władza
fachowców). Pierwszy typ oznacza wpływ na politykę idei populistycznych, objęcie
władzy przez demagogów (dosł. „prowadzących lud do szkoły”, więc chodzi tu o tzw. „charyzmatycznych wodzów”), którzy zyskują sobie poparcie tłumu chwytliwymi hasłami i w ten sposób zagarniają władzę. Właśnie do takiego rodzaju demokracji był tak bardzo uprzedzony Platon, nazywając ją w „Polityce” „najgorszym typem rządów”.
Taki typ rządów rzeczywiście nie sprzyja rozwojowi kultury przede wszystkim dlatego,
że jest nietolerancyjny i fanatyczny, dąży za wszelką cenę do unifikacji, ponieważ
od tego zależy stabilność tego typu władzy. A warto jeszcze raz zwrócić uwagę
na to, że jedynie w atmosferze nieskrępowanej wolności twórczej kultura może
się rozwijać harmonijnie.
Drugi typ rządów - technokracja
zakłada przejęcie rządów przez elity intelektualne. Jest to niejako inny
biegun demokracji, ponieważ takiego rodzaju rząd utrzymuje się przy władzy ze
względu na przestrzeganie zasad równowagi, poszanowania różnic i zapewnienie
dobrobytu obywatelom. Jego stabilność zależy od tego, czy uda się zbudować społeczeństwo
różnorodne i tolerancyjne. Takiego rodzaju rząd jest niezmiernie bardziej korzystny
dla rozwoju kultury właśnie ze względu na przestrzeganie zasady tolerancji i
zapewnienia wolności twórczej.
Oczywiście, nigdy nie ma miejsca jeden z typów w swojej czystej postaci. Co do
Scholandii, pozwolimy sobie chyba stwierdzić, że jest bardzo bliska ideałowi
technokracji. Ze względu na specyfikę państwa wirtualnego, gdzie podstawową „siłą napędową” jest intelekt, gdzie wszystkie funkcje wymagają aktywności intelektualnej, Scholandia ma szansę stać się „czystą technokracją” ze względu na to, że każdy obywatel ma możliwość stać właśnie tym tzw. „fachowcem”.
Jednak pewnym zagrożeniem może
być i zapewne jest tendencja do przenoszenie na grunt państwa wirtualnego wad
i braków społeczeństw realnych. Chodzi tu przede wszystkim o sytuacje, gdy obywatelami
państwa wirtualnego są w większości osoby należące do jednego konkretnego społeczeństwa
realnego, bardziej czy mniej ujednoliconego. Unifikacja społeczeństwa hamuje
dość mocno potencjał twórczy jednostek, ponieważ nie sprzyja wolności indywidualnej,
a co za tym idzie, tłumi rozwój kultury. Dlatego też niezmiernie ważne jest popieranie
nowych prądów myślowych, a przede wszystkim taki zabieg jak otwarcie Scholandii
na przedstawicieli innych społeczeństw realnych. Czym więcej będzie zróżnicowań
w społeczeństwie Scholandii, tym większy dynamizm będzie cechował kulturę.
Niezwykle ważne jest określić, jaki jest stosunek władzy do środowisk kulturotwórczych pod względem wolności twórczego procesu. Chodzi tu oczywiście o bolesny problem cenzury, która często najboleśniej uderza właśnie w rozwój kultury, hamuje go albo wręcz uniemożliwia. Podstawowe założenie cenzury: „dozwolone jest wszystko, co nie jest zabronione, a zabronione jest to, co godzi w podstawowe prawa jednostki i społeczeństwa”, jest dość nieprecyzyjne i pozwala niestety na wiele nadużyć. W przypadku kultury często brzmi zarzut o „szkodliwych treściach”. Trzeba stanowczo zwrócić uwagę na fakt, że swobodne, tolerancyjne, harmonijne i w ogóle „zdrowe” społeczeństwo samo eliminuje tzw. „treści szkodliwe”, nie w ten sposób, że zabrania się komunikowania tych treści (czy też przez reakcje tzw. „opinii społecznej”, która powołuje się zazwyczaj na „niepisane prawa”),
tylko przez ich ignorowanie. Twórca zawsze czujnie reaguje na nastrój
odbiorcy, dlatego też obojętność jest najlepszą formą zakomunikowania twórcy,
że jego dzieło jest chybione. Oczywiście jest tu też kwestia „odporność na czas”tego
czy innego dzieła sztuki. To wszystko powinno wyczulić szczególnie władze i elity
społeczeństwa na wystrzeganie się pochopnych ocen, a szczególnie ingerencji w
proces tworzenia i komunikowania treści. Praktyka pokazuje, że najbardziej dynamicznie
rozwija się kultura w środowiskach tolerancyjnych, gdzie władza stara się nie
ingerować w proces tworzenia kultury. Owszem, zawsze istnieją przypadki, gdy
ingerencja powinna mieć miejsce, lecz tak naprawdę są to przypadki marginesowe,
co do których sprawa jest oczywista i dyskusji nie podlegająca. Gdy zaś sytuacja
jest wątpliwa, zawsze lepszy jest brak ingerencji, ponieważ kultura jest zbyt
delikatnym i wrażliwym tworem, ażeby zawsze trafnie co do niej decydować.
Kolejnym krokiem byłoby badanie dawnej kultury Scholandii. Jest to o tyle skomplikowane, że historia państwa wirtualnego, szczególnie dawna, jest elementem, który powinien pasować (a nie zawsze tak jest) do rozwiązań współczesnych. Krótko mówiąc, spójność kultury zależy od tego, jak została „stworzona”historia,
czy nie jest czymś sztucznym, nie pasującym do realiów. Może tez powstać pytanie,
czy historyk państwa wirtualnego powinien dokonać swoistej retropolacji kultury
współczesnej, czy wręcz przeciwnie, współczesna kultura ma się wzorować na tym,
co przedstawi historyk jako przeszłość. W przypadku Scholandii jesteśmy w sytuacji
dość szczęśliwej, ponieważ obecna interpretacja historii nawiązuje do wzorców
kulturalnych, które znajdują swoje odbicie również w kulturze współczesnej. Jednak
problem nadal istnieje i musi być przedmiotem konsultacji pomiędzy historykami
a teoretykami kultury. O ile się można zorientować, obecnie historia dawnych
dziejów Scholandii nawiązuje do kultury grecko-rzymskiej, celtyckiej i germańskiej,
która posiada swoją kontynuację również we współczesności.
Wreszcie warto się zastanowić nad obecnym kształtem kultury Scholandii i nad sytuacją jej twórców. Oczywiście, ze względu na młodość Scholandii, niewiele spośród jej „zdobyczy”kulturalnych
jest dziełem samych Scholandczyków. Za najważniejsza część dorobku kulturowego
Scholandii należy uznać to, co się odnosi do państwowości Scholandii, więc tradycje
rodu królewskiego, prywatne zbiory rodziny królewskiej itd. Jest to o tyle ważne,
że Scholandia w osobie króla i tradycji związanych z jego rodem posiada pewien
punkt wyjścia dla swojej kultury. Połączenie tradycji germańskich i bizantyjskich
dodaje tej zasadniczej części naszej kultury różnorodności, która jest fundamentem
dynamizmu rozwoju kultury państwa. Dlatego też badając inne przejawy kultury
Scholandii ważne jest ich odniesienie do tradycji. Wartość kulturalnego wpływu
monarchii jest dla nas niezwykle wielka, ponieważ jak dotąd większość Scholandczyków
stanowili przedstawiciele kultury polskiej, więc dla nich konfrontacja (w pozytywnym
sensie tego słowa) własnej kultury z kulturą monarchii może być bardzo owocna
i rozwijająca.
Mówiliśmy aż dotąd o kulturze
Scholandii jako całości, ale analiza będzie dotyczyła przede wszystkim kultury
poszczególnych prowincji, nawet może miast, pewnych środowisk kulturotwórczych
(organizacje społeczne, związki religijne, stowarzyszenia twórcze). Poza tym
należy zwrócić uwagę na poszczególne dziedziny kultury takie jak: malarstwo,
muzyka, rzeĽba itd.
Badając kulturę środowisk lokalnych
trzeba zawsze je widzieć na tle całości, więc warto zacząć od określenia: jakie
miejsce zajmuje dorobek kulturowy tego konkretnego środowiska w ramach całości
kultury społeczeństwa. Następnie warto wyodrębnić specyficzne elementy tego konkretnego
środowiska, odpowiedzieć tez na pytanie: co nowego wnosi do kultury całości,
jakie miejsce zajmuje w historii kultury, do jakich tradycji i wartości się odwołuje.
Co do poszczególnych dziedzin kultury, to przede wszystkim należy zwrócić uwagę na malarstwo, które jest przedstawione w Scholandii najpełniej. Wydaje się to czymś naturalnym, albowiem sztuka typu wizualnego najlepiej "znosi" wirtualizację.
Co do sztuki Scholandii, posiadamy przede wszystkim obfite zbiory kilku galerii
Scholopolis. Tradycyjne malarstwo (czyli należące do kręgu królewskiego) łączy
się z grafikami, czy też z sztuka abstrakcyjną. Szeroka rozpiętość czasowa nie
ustępuje rozpiętości tematycznej. Są to zarówno ikony jak i abstrakcje. Więc
w tym przypadku zapowiada się niezwykle dynamiczny rozwój sztuki malarskiej ze
względu na wielkie zróżnicowanie przedstawionych dzieł. Czymś pozytywnym jest
również to, że zbiory królewskie są dobrze wyeksponowane, co ma wskazywać twórcom
i odbiorcom na tradycje kulturowe Scholandii, do których powinno się zawsze odwoływać.
Inne działy nie przedstawiają się tak imponująco, ale wydaje się, że jest to
jedynie skutek tego, że Scholandia dopiero zaczyna swoja działalność, więc wszystko
może jeszcze się zmienić, chociaż nie ulega wątpliwości, że malarstwo nadal będzie
zajmowało jedno z najważniejszych miejsc w dorobku kulturowym.
Nie da się też ominąć takiej ważnej dziedziny kultury, jaką jest obyczajowość. Chodzi tu przede wszystkim o kulturę słowa pisanego, czyli o sposób komunikowania się, kulturę dyskusji, reguły społeczne dotyczące relacji międzyludzkich. W przypadku obyczajowości niezwykłą role odgrywają wartości podstawowe, które wyznaje społeczeństwo. Jest to również obszar, który najtrudniej ulega jakimkolwiek zmianom ze względu na silny związek z mentalnością i rutynowym charakterem czynności, związanych z relacjami. Dlatego też "obyczajowość wirtualna" stanowi często bardzo dokładne odbicie "obyczajowości realnej". Dlatego też swoista konfrontacja zasad relacyjnych ludzi o różnej mentalności może doprowadzić do powstania charakterystycznej "mentalności Scholandczyka",
lecz jest to proces długotrwały, za sukces którego odpowiada przede wszystkim
intelektualna elita i ludzie cieszący się autorytetem.
Podsumowując należy stwierdzić, że wbrew pozorom kultura wirtualnego państwa nie powstaje "znikąd",
lecz jest rezultatem połączenia wysiłków twórczych wielu ludzi z określona mentalnością,
wychowanych w konkretnej kulturze realnej i uwarunkowanych pewnymi nabytymi wartościami
i przekonaniami. Z drugiej jednak strony kultura państwa wirtualnego posiada
pewna elastyczność, jest bardziej chłonna i podatna na nowe rozwiązania. Tradycja
kulturowa Scholandii kształtuje się tu i teraz, więc tym większa odpowiedzialnością
obarczeni są twórcy, od których zależy wizerunek państwa i jego społeczeństwa.