Armin von Rohrscheidt-Schwaben
KRYZYSY WEWNĘTRZNE W WIRTUALNYCH PAŃSTWACH, ZAPOBIEGANIE IM I PRZEZWYCIĘŻANIE ICH
Wstęp:
Powszechna opinia badaczy historii twierdzi, że kryzys wspólnoty, społeczności czy państwowości jest czymś naturalnym i w sposób oczywisty należy do faz jej rozwoju. Kryzys jest więc z jednej strony odbiciem i wyładowaniem reakcji na pewne ograniczenia rozwojowe wspólnoty, znajdującej się w określonym punkcie swojej ewolucji. Jako taki jest okazją do spojrzenia na własne niedoskonałości, braki i niewłaściwie zachodzące procesy rozwojowe, jest prawdziwym "zwierciadłem prawdy" o grupie czy społeczności, dostarczającym jej badaczom i kierującym nią możliwości refleksji nad dotychczasowym kierunkiem rozwoju i metodami zarządzania. Z drugiej strony zaś dostarcza (może nie tyle sam kryzys, co środki wypróbowywane i przedsiębrane w jego trakcie dla jego przezwyciężenia) nowych możliwości , metod i technik ułożenia dalszej ewolucji wspólnoty, grupy czy społeczności, które jako wyrosłe na gruncie konkretnego zapotrzebowania i wychodzące mu naprzeciw są lepszymi rozwiązaniami niż stare, dotychczas stosowane i przez to w stanie poprowadzić ją dalej w jej rozwoju. Biorąc to pod uwagę, a przystępując do opisu i oceny kryzysów możliwych i zachodzących w państwach wirtualnych należy stwierdzić: Kryzys nie powinien być demonizowany, uważany za katastrofę lub przemilczany przed społecznością, lecz raczej "oswajany", czyli dogłębnie analizowany od strony swoich przyczyn i swego przebiegu, możliwych skutków, omawiany publicznie, dając okazję do takiej publicznej debaty, a następnie "zarządzany", czyli przezwyciężany z użyciem racjonalnych i skutecznych metod ku jak największej i jak najtrwalszej korzyści wspólnoty, w naszym rozważaniu zaś wirtualnego państwa. Takie podejście do kryzysu wzmacnia nie tylko stabilność państwa, lecz także pozwala, jak paradoksalnie to by nie brzmiało, wykorzystywać kryzysy dla pozytywnego rozwoju. W naszej refleksji postaramy się przedstawić przyczyny, przebieg i rozwiązywanie kryzysów państwowych w nowożytnej historii Scholandii i innych krajów wirtualnych, podając w miarę możności także wykorzystane lub zaprzepaszczone sposoby ich "oswajania" i zarządzania".
I. KRYZYSY POLITYCZNE (bunty, rebelie, pucze).
Państwa wirtualne, jak wszystkie wspólnoty polityczne, w swej historii doczekały się takich wydarzeń. Ponieważ historia Scholandii także zna ich już kilka, ograniczymy się w tej grupie do scholandzkich przypadków. Ten materiał wydaje się wystarczający dla potrzeb naszej analizy.
1) Opis:
Wydarzeń, które można by zakwalifikować do tej grupy Królestwo Scholandii przeżyło, jak dotąd, trzy. Były to: pucz państwowy Magdaleny Hasse, próba rewolucji komunistycznej oraz bunt byłego burmistrza Daniela Pankowskiego.
a) Pucz Hassydzki. W połowie marca 2003 Magdalena Hasse, administrująca lista dyskusyjną Scholandii (głównym medium kraju), bezprawnie wydaliła z niej swojego osobistego przeciwnika, Morfeusza z Dreamlandu. Na wyraźne protesty ówczesnego Premiera, Nadina de Belli, nie zareagowała. W związku z tym została pozbawiona funkcji administratora. Nie przekazała jednak listy, lecz zablokowała wejście na nią prawowitym organom państwa, sama zaś zaczęła prowadzić na liście antyrządową propagandę, nawołując do buntu przecie władzom Królestwa i stworzenia nowego państwa, wybory do władz którego sama ofiarowała się zorganizować. Po stanowczej reakcji Korony, która poparła rząd i jego posunięcia, dostęp na listę został zablokowany również dla Króla. Rząd natychmiast założył nową listę, na którą wpisał wszystkich uczestników poprzedniej, czym umożliwił im otrzymywanie prawdziwych informacji o stanie państwa. M. Hasse początkowo nadal wysyłała na starą listę antyrządowe i nawołujące do buntu wezwania, w których przedstawiała sytuację z użyciem kłamstw i półprawd, próbowała za pomocą maili i komunikatora GaduGadu zjednać sobie niektóre osobistości sceny politycznej Scholandii, pozostające w opozycji wobec rządu, jednak po tygodniu , nie poparta przez nikogo z obywateli, ogłosiła zamknięcie "swojej" listy dyskusyjnej. Sama zaś została usunięta z terenu Królestwa Scholandii a jej dobra skonfiskowane.
Działania Rządu i Korony podjęte podczas kryzysu: zabezpieczenie listy uczestników mailingu, wezwanie do M. Hasse o przekazanie listy, pisma wyjaśniające powstałą sytuację, zapewnienie sobie międzynarodowego poparcia krajów, z którymi Scholandia utrzymuje stosunki dyplomatyczne, założenie nowej listy dyskusyjnej i wpis na nią wszystkich uczestników dotychczasowej, zablokowanie możliwości działania M. Hasse w scholandzkim systemie gospodarczym, zebranie dowodów i wytoczenie procesu o zdradę stanu. Bezpośrednim skutkiem puczu było także wystąpienie przez Królestwo Scholandii o zawarcie międzynarodowego Traktatu o ściganiu przestępstw (Traktat Almerski, 31 marca 2003), który przewidywał pociąganie do odpowiedzialności w innych krajach tych przebywających w nich przestępców, którzy popełnili przestępstwo w innym państwie-sygnatariuszu porozumienia, a przestępstwo jest uznawane za takie także w kraju przebywania. Traktat był wyraźną reakcją na pucz M. Hasse, która była wówczas obywatelką lub mieszkanką przynajmniej 5 innych krajów wirtualnych. Na mocy tego Traktatu stało się możliwym ściganie puczystki w sześciu innych krajach, co w końcu zmusiło ją do ograniczenia swojej działalności do swej ojczyzny, Cyberii, nie będącej sygnatariuszem Traktatu. Niezależnie od skutków kryzysu dla samej Scholandii, jego konsekwencją był upadek znaczenia i zakończenie działalności międzynarodowej Magdaleny Hasse, uważanej dotąd za szara eminencję polskojęzycznego wirtualnego świata.
b) Sarmacko-komunistyczna rewolucja. Wbrew nazwie, przyjętej przez samych autorów owego wydarzenia był to raczej happening albo najwyżej prowokacja, mająca służyć doraźnym celom kilku osób: dostarczeniu sobie i swoim czytelnikom rozrywki oraz skłóceniu dwóch zaprzyjaźnionych wirtualnych państw. Dwaj mieszkańcy Scholandii Michał Winnicki i Johnny English (B. Baziński), obydwaj pochodzący z Sarmacji i świeżo przybyli do Królestwa (przy czym jeden utaił swoje pochodzenie, dzięki czemu otrzymał obywatelstwo Scholandii, drugi zaś posiadł prawo stałego pobytu), wygłosili dnia 3 maja 2003 apel rewolucyjny na liście dyskusyjnej Scholandii, wzywając jej mieszkańców do sprzeciwienia się demokratycznie wybranemu rządowi. Następnie co chwila posyłali na listę kolejne enuncjacje, w których już to oczerniali poszczególnych członków rządu scholandzkiego, już to wzywali do nieposłuszeństwa i buntu, już to "informowali" o rzekomych postępach swojej rewolucji, zajęciu kolejnych miejscowości i rozgromieniu sił zbrojnych Scholandii albo ich przejściu na swoja stronę. Jednocześnie ich zwolennicy publikowali w mediach Dreamlandu i Sarmacji kłamliwe raporty o rzekomej anarchii i rewolucji, ogarniającej jakoby Scholandię.
Komunistyczna rewolucja została wzięta bardzo poważnie, według wielu analityków polityki scholandzkiej nawet zbyt poważnie. Od samego początku potraktowano burzycieli porządku jako prowokatorów. Przez pierwszy dzień "rewolucji" członkowie władz scholandzkich ograniczyli się do odpowiadania na maile i deklaracje komunistów, przy czym temperatura dyskusji stale wzrastała. Po kolejnym ekscesie Johnny ego Englisha, otwartym wezwaniu do złamania Konstytucji Scholandzkiej zareagował Król, który M. Winnickiego pozbawił prawa pobytu, J. Englishowi zablokował konto obywatela w panelu scholandzkim i wezwał rząd do wszczęcia stanowczych kroków wobec odpowiedzialnych. Rząd Królewski zebrał dowody i złożył pozew do sądu o podżeganie do łamania konstytucyjnego porządku a także zwrócił się do rządu Sarmacji (bezskutecznie) o ukaranie obu sprawców zamieszania. Jednocześnie, niezależnie od działań Korony i Rządu, kilku obywateli scholandzkich (pierwsi byli P. Nowak i A. Piątkowiak) założyło ruch "Scholandia przeciw Komunie", do którego w ciągu pierwszych tylko 3 godzin zgłosiło akces 24 Scholandczyków (naówczas 18% społeczeństwa i niemal 50% uczestników listy dyskusyjnej Scholandii, na której rozegrała się "rewolucja" Byli wśród uczestników tego ruchu prawie wszyscy najaktywniejsi obywatele, w tym przedstawiciele wszystkich partii politycznych. Także zarówno liberalna ("Spectator"), umiarkowana ("Res Publica" i "Przegląd") jak i konserwatywna prasa Scholandii ("Przekrój") jednogłośnie potępiła obcą próbę ingerencji w życie publiczne naszego kraju. Ta próba przewrotu okazała się więc zupełnie nieudana, zjednoczyła raczej Scholandczyków w niechęci do komunizmu jako ideologii i jako praktyki w wirtualnym świecie. Natomiast jako prowokacja spełniła ona swoje cele: rozpoczęła proces wzajemnego oddalania się od siebie elit scholandzkich i sarmackich, zasiała wzajemną nieufność i w konsekwencji wywołała lawinę wydarzeń, które ostatecznie doprowadziły do zerwania scholandzko-sarmackiego sojuszu. Walnie do tego przyczynił się M. Winnicki i jego poplecznicy w prasie sarmackiej, nieustannie podsycając antyscholandzkie nastroje.
c) Bunt Daniela Pankowskiego
Daniel Pankowski (danpan) był założycielem i pierwszym burmistrzem miasta Mariusburg (Arden). Przez około dwóch miesięcy przyczynił się do dynamicznego rozwoju miasta, zastosował wiele nowych pomysłów (teatr, Klinika Zdrowia Psychicznego). Wprawdzie nie potrafił do nich znaleźć współpracowników, przez co śmiało zaplanowane projekty faktycznie nie funkcjonowały, niemniej swoimi nowatorskimi działaniami zyskał sobie pewną popularność w Scholandii. Jednak na początku lipca 2003 oficjalnie i publicznie zrezygnował z funkcji burmistrza, motywując to swymi osobistymi problemami. Za swoje zasługi został nawet podniesiony do stanu szlacheckiego. Kiedy jednak po ponad miesiącu Minister SWAiI mianował jego następcę, DP zaprotestował przeciw temu, mimo rozmów z przedstawicielami rządu, następczynią a nawet królem i złożenia mu innych, prestiżowych propozycji nie przekazał strony www. miasta w nowe ręce. Jednak zupełnie niespodzianie dla wszystkich ogłosił nagle swoje miasto niezależnym organizmem politycznym (wolnym miastem), siebie sam ogłosił jego gubernatorem, wezwał mieszkańców miasta do poparcia go a innych mieszkańców Scholandii do przeniesienia się do tego miasta. W sposób prowokacyjny zażądał od władz scholandzkich dalszej systemowej obsługi tego miasta (gospodarka, mieszkanie, żywienie itd.) oraz uznawania podwójnego obywatelstwa mieszkańców Mariusburga. Parlament Scholandii uznał to za otwartą rebelię i zażądał od władz wykonawczych jej uśmierzenia. W ciągu trzech godzin miasto zostało zajęte, jego strona www. usunięta z linków scholandzkich, obywatele ewakuowani, sam były burmistrz pozbawiony praw korzystania z systemu scholandzkiego, pozbawiony tytułu szlacheckiego i wypisany z listy, a sprawa oddana do sądu z zarzutem zdrady stanu i łamania Konstytucji.. DP po tych wydarzeniach nadal wyrażał groźby pod adresem Królestwa, zajmował cudze nicki na czacie Scholandii, podszywając się pod ministrów a nawet pod Króla. Zapowiadał utworzenie własnego państwa pod nazwą Scholandii, zastrzeżenie sobie nazwy "Scholandia", założył listę dyskusyjna "Ludowej Republiki Scholandia". Na 15 września 2003 zapowiedział zmasowany atak hakerski na Królestwo, do którego jednak nie doszło, a to z powodu zabezpieczeń systemowych i stałego nadzoru nad jego działaniami w sieci. Próba buntu została w ten sposób stłumiona bez szkód dla Królestwa.
2. Podłoże kryzysów politycznych w najnowszych dziejach Scholandii.
Analizując wszystkie trzy kryzysy typu politycznego można pokusić się o przedstawienie ich bezpośrednich przyczyn. Spróbujemy tego dokonać w sposób generalizujący, łącząc je wszystkie i podając kolejno. Kolejność nie odgrywa przy tym żadnej wartościującej roli w naszym opisie. Można więc do nich zaliczyć:
- Osobiste ambicje osób wywołujących kryzys. Szczególnie wyraźnie można to prześledzić na przypadku D. Pankowskiego. Opisane to może być jako przemożna chęć osobistego znaczenia, nie zaspokojona nawet nobilitacją, nieumiejętność oddania stanowiska przy jednoczesnej niemożliwości sprawowania go (syndrom "psa ogrodnika") zbyt wysoka samoocena swojej osoby i charyzmy, wyrażająca się w uwierzeniu w możliwość realnego poparcia ze strony mieszkańców miasta, nierealistyczna ocena własnych umiejętności i możliwości, ukazana w sprowokowanym konflikcie z całym aparatem państwowo-systemowym i wszystkimi legalnymi władzami Królestwa jednocześnie. Osoby tego pokroju często odnajdują się w państwach wirtualnych, nie mogąc zrealizować e realnym świecie swoich ambicji i prędzej czy później powodują konflikty, rozłamy, zakładają krótko żyjące nowe organizacje, partie a nawet sezonowe państwa. ożywiają się przede wszystkim w atmosferze wywołanego przez samych siebie zamętu, poświęcając mnóstwo czasu i umiejętności na działalność destrukcyjną. Po poniesieniu klęski (co jest nieuchronne) albo tracą zainteresowanie wirtualnym światem, albo (pod własnym lub nowym, cudzym nazwiskiem) szukają sobie innego wirtualnego środowiska, w którym wcześniej czy później rozpoczynają tego typu działania od nowa. Popycha ich do tego wciąż nie zaspokojona ambicja, połączona z cechami, opisanymi powyżej. D. Pankowski jest "scholandzkim" przykładem pewnego "species" gatunku wirtualnych obywateli, którego okazy można spotkać niemal we wszystkich państwach wirtualnych.
- Prywatne interesy, osobiste porachunki osób wywołujących kryzys. Najlepszym przykładem może tu być sprawa listy dyskusyjnej i działania M. Hasse, nazwane w scholandzkiej historiografii najnowszej "wojną hassydzką". M. Hasse, zaangażowana bardzo wielostronnie i będąca osobą konfliktową, pełniąc funkcje państwowe w różnych miejscach nie potrafiła się powstrzymać, aby nie wykorzystać pełnionej przez siebie funkcji do upokorzenia osobistego przeciwnika. Podobnie w dalszym przebiegu konfliktu wykorzystywała własną funkcję do blokowania wypowiedzi swoich oponentów lub przeinaczania ich, rozpowszechniała kłamliwe informacje lub manipulowała prawdziwymi, za nic mając prawdę i prawo obywateli do rzetelnej informacji. W tym wypadku urząd był na usługach prowadzącej prywatną wojnę osoby. Z takimi przypadkami rzadko można spotkać się w rozwiniętych państwach wirtualnych, a jeśli występują są one szybko opanowywane przez ich władze, jak to było w przypadku Scholandii. Niemniej bardzo trudno wskazać ich zachodzenie w państwach mniej rozwiniętych lub rządzonych absolutnie, gdzie cała władza leży często w rękach jednej osoby. Może ona tak skutecznie blokować wypowiedzi innych, ze opinia publiczna nie dowie się nawet post factum o tym procederze. Niemniej kryzys zachodzi i w takim przypadku, pociągając za sobą zniechęcenie zmanipulowanych lub dyskryminowanych obywateli i ich odejście, a w konsekwencji osłabienie lub nawet upadek państwa. Zagranicznym przykładem takiego wewnętrznego kryzysu był upadek Brunlandu (luty-kwiecień 2003.), dyktatorsko zarządzanego przez swojego prezydenta, który w końcu pozostał sam w swoim państwie.
- Prowokacja grupy osób lub zewnętrznego rywala. Państwa wirtualne często ze sobą rywalizują. W przypadku państw szybko rozwijających się i dysponujących zaawansowanymi rozwiązaniami systemowymi taka rywalizacja może przybrać formy ukrytego zwalczania rywala wieloma środkami. W takich przypadkach osoby, grupy osób lub nawet państwa sięgają czasem po broń prowokacji, stosowanej na terytorium rywala w celu zdyskredytowania go, urządzenia mu antyreklamy lub osłabienia efektu jego osiągnięć albo po prostu (jeśli się uda) zdestabilizowania jego wewnętrznej sytuacji. znamiona takiej akcji nosiła "rewolucja komunistyczna", zaplanowana i przeprowadzona przez dwóch obywateli obcego państwa na terenie Scholandii w początkach maja 2003. Ponieważ nie ma dowodów na uczestnictwo wprost władz ich ojczystego kraju, pozostaniemy w naszej analizie przy określeniu: "prowokacja służąca osłabieniu Scholandii, zorganizowana z zewnątrz". Bezpośrednimi wykonawcami (a pewnie i pomysłodawcami) tej akcji było 2, może 3 obywateli innego państwa, działających w zmowie, jednak brak reakcji tego władz państwa na ich działania wobec sojuszniczego kraju może sugerować, że były im one przynajmniej na rękę. Nawet po oficjalnych zadaniach władz scholandzkich wobec prowokatorów nie tylko nie zostały wyciągnięte żadne konsekwencje, ale nawet nie podniósł się żaden oficjalny glos krytyczny wobec ich ekscesów (podczas i po rzekomej rewolucji) ze strony władz.
II. KRYZYSY EKONOMICZNE I SYSTEMOWE.
Drugą grupą kryzysów wewnętrznych są te, które wynikają z ekonomicznego i systemowego rozwoju (lub jego braku) państw wirtualnych jako symulacji życia realnego. Ta grupa zjawisk kryzysowych z pewnością posiada charakter mniej widowiskowy, niż poprzednia. Można powiedzieć, że w państwach wirtualnych przybierają one raczej charakter kryzysów "pełzających", to znaczy nie jest łatwo wskazać w ich analizie konkretnego, dla wszystkich obserwatorów oczywistego punktu przesilenia. Są wiec mało wdzięczne w opisywaniu i nie interesują opinii publicznej w tym samym stopniu, co kryzysy natury politycznej. Z tego powodu właśnie, ponieważ nie są one zauważane i analizowane w codziennych środkach przekazu, warto poddać ja w tym miejscu dokładniejszemu opisowi i analizie. Wyniki tej refleksji mogą służyć w dalszym planowaniu rozwoju państwa.
1. Opis kryzysów ekonomicznych:
Do kryzysów na tle ekonomicznym z pewnością można zaliczyć kryzys wstępny (bankowy) , spór o system sprzedaży automatycznej, konflikt o państwową sprzedaż dóbr oraz tzw. "kryzys zdrowotny". Permanentnym, pełzającym kryzysem wirtualnej gospodarki mikronacji (a więc malej społeczności, jakim jest państwo wirtualne) jest także chroniczny brak oczekiwanej aktywności sporej grupy obywateli, który na użytek naszego opisu nazwiemy "kryzysem inercji"
a) Kryzys Bankowy. Po Powstaniu Królestwa Scholandii (październik 2002), jasne było od początku, że państwo to ma zamiar być możliwie pełną symulacją realnego państwa, zatem musi uwzględniać ekonomikę indywidualną i społeczną. Było zatem przesądzone, ze Scholandia przystępuje do budowy systemu walutowego, opartego o Bank emisyjny. Pieniądz jest koniecznym pierwszym krokiem w państwach wirtualnych dla zbudowania gospodarki. Przystąpiono zatem do budowy Banku Centralnego Misję tę otrzymał Tomasz Gałczyński, późniejszy Książę Darei, naówczas jedyny odpowiedzialny za funkcjonowanie systemowe państwa. Bank powstał w ciągu 4 tygodni i już pod koniec listopada można było wypacać pensje urzędnikom. W zrozumiałym pośpiechu systemy bankowe nie zostały należycie przetestowane, zatem dopiero po uruchomieniu Banku można było odnaleźć ich błędy i braki. Spowodowało to szereg błędnych transakcji, których skutki, o ile zgłaszane, były usuwane na bieżąco. Jednak choroba twórcy banku, a potem odmówienie posłuszeństwa przez jego komputer na 4 kolejne tygodnie wstrzymały prace bankowe, Istniejące do tej pory usterki nie mogły być na bieżąco usuwane, pojawiły się nowe błędy które na krótki czas spowodowały niemal paraliż płatniczy państwa. Na pewien czas poderwane zostało zaufanie obywateli do Banku. Kryzys został opanowany po powrocie T. Gałczyńskiego do pracy nad systemami a jego skutki usunięte całkowicie. W połowie stycznia 2003 Bank Centralny funkcjonował już bez zarzutów, wprowadzono nowe opcje systemowe (np. automatyczne wnioski o kredyty, historie kont) i odbudowano pełne zaufanie obywateli do systemu bankowości scholandzkiej.
b) Spór o system sprzedaży automatycznej (tzw. "wojna febusowa"). W miarę rozwoju gospodarki scholandzkiej i wzrostu aktywnych dziedzin gospodarki coraz bardziej stratni stawali się ci obywatele, którzy utrzymywali się z działalności, nie wytwarzającej dóbr materialnych: dziennikarze, twórcy kultury, pisarze i poeci, graficy. Istniejący system sprzedaży (Bazar Scholandzki) nie obejmował ich wytworów, przez co nie byli w stanie ich sprzedać. Część z nich (właściciele gazet) pozostawała na utrzymaniu państwa, część nie otrzymywała żadnych dochodów, przez co ulegała stopniowej pauperyzacji oraz zniechęceniu. Trudno określić, ilu aktywnych potencjalnie twórców zrezygnowało w tym okresie z życia i pracy w Królestwie Scholandii. Z tego właśnie powodu przedłużający się stan nieistnienia systemu dystrybucji dóbr niematerialnych można nazwać kryzysem i określić go jako kryzys ekonomiczny, choć jego zasięg był daleko większy. Tę niezdrową sytuację zauważyli przedstawiciele mediów scholandzkich (sami cierpiący z tego powodu). I oni też rozpoczęli walkę o zmianę tej patologicznej sytuacji. W marcu 2002 wydawca największego tytułu prasowego, hr. Adrian von Reichenau (Bartkiewicz), ogłosił w swej gazecie "Spectator Scholandzki" artykuł, ukazujący tę niezdrową sytuację i wzywający do stworzenia systemu sprzedaży dóbr niematerialnych. Przez pewien okres "Spectator" sam nieustannie przypominał i walczył o stworzenie zespołu ludzi, którzy byliby w stanie stworzyć taki system. Stopniowo nawoływanie Spectatora, wsparte przez inną gazetę "Przekrój" Michała Strudzińskiego, stworzyło odpowiednią atmosferę do publicznej debaty na temat potrzeby takiego systemu. Gorąca atmosfera wokół debaty o potrzebie wdrożenia takiego systemu określana była nawet nazwą "wojny o system". Wreszcie , w maju 2003 rząd Premiera de Belli powołał dwuosobowy zespół fachowców (Jakub Lamperski "Jumper" oraz Piotr "Pijac" Jackowski) dla opracowania systemu dystrybucji dóbr niematerialnych. system ten powstał na początku czerwca 2003 i otrzymał nazwę "Febus". Stopniowe wdrożenie systemu (czerwiec-wrzesień 2003) umożliwiło wszystkim potrzebującym zastosowanie go w swoich gazetach, galeriach, dziełach artystycznych itd.) i zamknęło okres "wojny febusowej". Rozwiązanie problemu umożliwiło dużej grupie obywateli utrzymanie się ze swojej pracy oraz przyniosło znaczne dochody budżetowi państwowemu, mogącemu odtąd poprzez automatyczny podatek partycypować w zyskach sektora dóbr niematerialnych.
c) Konflikt o państwową sprzedaż dóbr. W początkach istnienia Królestwa Scholandii, na etapie budowy zrębów ekonomicznych państwa utworzony został Scholandzki Skład Surowców (SSS), rodzaj państwowej hurtowni wszystkich potrzebnych towarów. Mogli je stamtąd kupować przedsiębiorcy (firmy), w celu dalszej przeróbki i produkcji towarów finalnych, które następnie mogli sprzedawać na Bazarze Scholandzkim. Oczywiście towary w SSS były czysto wirtualne, to znaczy nie pochodziły z faktycznej produkcji, lecz twórcy systemu nie wyobrażali sobie innego początku systemu ekonomicznego - gdzieś musiało być źródło przeróżnych surowców, potrzebnych w łańcuchach produkcyjnych. Ceny w SSS były tak skalkulowane, aby zachęcać do tworzenia prywatnej konkurencji, czyli aby prywatne producent mógł skalkulować swoje ceny poniżej nieco zawyżonych cen SSS i tym samym zachęcić potencjalnych klientów do zakupów właśnie u niego. W założeniu SSS było, że po utworzeniu minimum 3 firm (zapewniona konkurencja), produkujących określony towar, zaprzestanie się jego sprzedaży w SSS, aby pozostawić dany dział ekonomiki w całości wolnemu rynkowi. System SSS, posiadający swoje braki (niewłaściwie, czyli za nisko skalkulowane ceny określonych produktów) funkcjonował do stycznia 2003. W tym to okresie pojawiała się coraz większa liczba prywatnych firm, będących w stanie przejąć produkcję konkretnych dóbr. Niemniej niemal zawsze było ich w danym sektorze mniej niż trzy, co powodowało niezdrową konkurencję w sprzedaży pomiędzy SSS (posiadającym czysto wirtualne, więc darmowo wyprodukowane towary) a prywatnymi przedsiębiorcami. Ci ( w szczególności Michał Strudziński, Wojciech Hollenstein, oraz wspierający ich medialnie hr. Reichenau, "Spectator") zaczęli żądać zamknięcia sprzedaży w kolejnych działach SSS. Udało się to w wypadku zboża już w lutym 2003, ponieważ w Scholandii istniały faktycznie już 3 farmy. Jednak w innych działach gospodarki sytuacja była nadal trudna. Rząd barona Łukasza Kędziory mimo protestów przedsiębiorców nie zmienił zasad funkcjonowania SSS. Dopiero po wyborach nowy rząd barona de Belli (marzec 2003) postanowił, ze SSS będzie zamykał działy sprzedaży, jeśli na rynku występuje dwóch oferentów danego towaru. Znacznie złagodziło to konflikt. Do jego rozwiązania przyczyniło się też podniesienie cen w SSS na niektóre towary (maj 2003), co pozwoliło także pojedynczym oferentom z poszczególnych branż dojść do opłacalności sprzedaży swoich produktów. Ostatnią odsłoną konfliktu, rozgrywającą się już poza sprawą SSS był spór pomiędzy prywatnymi restauratorami a państwem o zamknięcie państwowego Supermarketu, sklepu sprzedającego żywność, której regularne nabywanie jest koniecznym warunkiem przeżycia w Scholandii. Supermarket był jednym z głównych źródeł dochodów państwa, lecz jego istnienie dławiło prywatny rynek restauracji i sklepów. Ponieważ jednak prywatnych oferentów żywności było już 4, a następnie 5, rząd barona de Belli podjął decyzję, by korzystając z precedensu SSS, zamknąć także Supermarket państwowy, co dokonało się dnia 31 maja 2003. Tę datę można uznać za wycofanie się państwa z najważniejszych działów gospodarki (monopol państwowy pozostał już tylko w sektorze bankowości) i ostateczne rozwiązanie największego chyba konfliktu ekonomicznego w dziejach Królestwa. Zamknięcie działów SSS oraz państwowego Supermarketu, choć znacznie utrudniło funkcjonowanie budżetowe państwa, umożliwiło rozwój prywatnej gospodarki. Trzeba jednak stwierdzić, ze obie te instytucje odegrały pozytywną rolę w rozruchu gospodarki narodowej, który bez nich byłby niemożliwy.
d) Kryzys zdrowotny. W Wirtualnym Królestwie Scholandii zdrowie obywatela jest bardzo ważnym czynnikiem jego funkcjonowania. Utrata punktów zdrowia na skutek nie żywienia się powoduje skierowanie obywatela do szpitala (wyjście z którego kosztuje opłacenie wysokiego rachunku) a wskutek nie podjęcia leczenia nawet śmierć wirtualną. Jest to główna metoda pozbywania się tzw. martwych dusz, czyli obywateli, nie biorących żadnego aktywnego udziału w życiu scholandzkiej społeczności. System zdrowotny w sposób automatyczny umieszcza obywateli, których punkty zdrowia spadają poniżej 70 (na 100 możliwych) w szpitalu i tylko zapłacenie rachunku może spowodować ich wyjście stamtąd i podjęcie funkcji w życiu społecznym, kierowanie swoją firmą, dokonywanie wszelkich transakcji itp. Także system automatycznie uśmierca obywateli, których stan zdrowia spadł w szpitalu poniżej zera. Ten system nie był w zasadzie nigdy krytykowany, jednak poważne wątpliwości budziły dwa jego mankamenty: Pierwszy z nich to fakt, że państwowy szpital, podobnie jak SSS i państwowy market, leczy w sposób wirtualny, nie używając lekarstw wyprodukowanych w systemie gospodarczym, a rachunek w całości kasowany jest przez państwo. Drugi to liczne wady systemu, które niejednokrotnie powodowały już to hospitalizacje ludzi regularnie odżywiających się (a więc z założeniu zdrowych), już to niemożność zapłacenia rachunku i wyjścia ze szpitala przez tych, którzy już tam trafili. W skrajnych przypadkach system pobierał nawet opłatę szpitalną a nie wypisywał pacjenta ze szpitala. Liczne skargi obywateli na system zdrowotny były ignorowane przez rząd Królewski albo tez nie miał on możliwości na nie reagować. Twórcy systemu, zajęci tworzeniem kolejnych jego segmentów, reagowali na indywidualne skargi, nie usuwając jednak samych błędów systemowych. Stan ten osiągnął swoje apogeum w momencie , gdy nie tyle do szpitala, co na scholandzki cmentarz trafił jeden z najaktywniejszych obywateli, następca Tronu i rektor Uniwersytetu scholandzkiego, Książe Filip von Schwaben (maj 2003). Dzięki uporowi Księcia Filipa, a także zmasowanej akcji krytyki medialnej (Spectator, Res Publika, Przekrój, Przegląd Dolijski oraz lista dyskusyjna Scholandii), Rząd nakazał twórcom systemu przerwanie innych prac i zajęcie się jego wadami. Zostały one usunięte do końca maja 2003, kończąc tym samym kryzys zdrowotny. Wprowadzenie prywatnych aptek, sprzedających punkty zdrowia poprzez dystrybucje wyprodukowanych w systemie gospodarczym leków (początek września 2003) ostatecznie uczyniło także z opieki zdrowotnej branżę konkurencyjną.
e) Pełzający kryzys inercji. Jest to zjawisko typowe dla niewielkich społeczności internetowych, w tym także państw wirtualnych. W wypadku ekonomiki scholandzkiej (i wszystkich innych tzw. państw gospodarczych) wyraża się on zwłaszcza brakiem jakiejkolwiek aktywności sporej grupy obywateli, nazywanych "martwymi duszami". Obywatele ci od początku albo od pewnego momentu nie wywiązują się ze swoich obowiązków w państwie wirtualnym, nie nabywają dóbr konsumpcyjnych, nie płacą za mieszkania itd. Tym samym nie generują oni oczekiwanego popytu, zmniejszając zyski przedsiębiorców i zyski budżetu. Inną stroną inercji jest zbyt mała aktywność w zakładaniu nowych , potrzebnych firm albo nieregularna produkcja dóbr przez istniejące już firmy. Powoduje to z kolei zatykanie się łańcucha surowcowo-produkcyjnego i braki na rynku potrzebnych towarów, co z kolei uniemożliwia innym producentom ich działalność gospodarczą. Z tym rodzajem kryzysu permanentnego państwo scholandzkie jak dotąd nie poradziło sobie do końca skutecznie. Jego przyczyny tkwią bowiem w ciągle za małej liczbie aktywnych obywateli, problem ten może rozwiązać tylko czas i skuteczna promocja państwa na zewnątrz.
2. Krótka analiza kryzysów ekonomicznych w państwie wirtualnym na przykładzie Królestwa Scholandii.
Kryzysy i konflikty natury ekonomicznej, choć, jak wspomniano, mniej widowiskowe i o mniejszym dramatyzmie rozwoju niż konflikty polityczne, posiadają jednak większy wpływ na rozwój państwa i jego możliwości symulacyjnych. Innymi słowy: występowanie tego rodzaju kryzysów a przede wszystkim ich umiejętne rozwiązywanie jest niemal zawsze korzystne dla państwa i społeczeństwa, gdyż skutkuje potrzebnymi reformami (usunięciem błędów systemowych) modernizacją systemu gospodarczego, wzrostem atrakcyjności działalności gospodarczej i pojawianiem się nowych oryginalnych rozwiązań ekonomicznych lub systemowych. W celu wspomożenia wysiłków analitycznych obserwatorów życia gospodarczego państwa, pokusimy się tu o przedstawienie podłoża tego typu kryzysów oraz nazwanie typów działań, zmierzających do ich rozwiązywania.
Podłoże kryzysów ekonomicznych:
- brak lub wadliwe działanie określonych systemów. Szczególnie dobrze można to było zaobserwować na przykładzie kryzysu bankowego (wadliwe funkcjonowanie Banku scholandzkiego, zamarcie ruchu przelewów pieniężnych i stagnacja w gospodarce), oraz w okresie "wojny febusowej" (niemożność dystrybucji dóbr niematerialnych wskutek nieistnienia systemu przeznaczonego do tego). Tego rodzaju brak uniemożliwia rozwój ekonomiczny i zniechęca duże grupy ludzi, gotowych wziąć w nim udział, do określonych działań (dokonywanie zakupów, oszczędzanie, inwestowanie, produkcja określonych typów dóbr). Tym samym ma bezpośrednie przełożenie negatywne na ekonomikę krajową, a przede wszystkim na aktywność obywatelską w państwie wirtualnym.
- konflikt interesów na linii państwo-prywatni przedsiębiorcy. Klasycznym przykładem było istnienie państwowego supermarketu pomimo założenia i działalności prywatnych sklepów. Państwo trzymało się zasady trzech oferentów, i jak długo było ich w branży mniej, utrzymywało prywatny market, co przysparzało mu zysków do budżetu, ale dławiło rozwój prywatnego sektora spożywczego. Inną tego typu sytuacją było długie utrzymywanie sprzedaży określonych towarów w SSS, także trzymając się zasady trzech oferentów, która choć słuszna, obiektywnie hamowała rozwój prywatnej inicjatywy. Istotnym błędem kierowników gospodarki było niewykorzystanie innego możliwego instrumentu, a mianowicie znacznego podniesienia w państwowej hurtowni (SSS) i sklepie (Supermarket), co jednocześnie umożliwiłoby zysk prywatnym przedsiębiorcom a zarazem oddaliło niebezpieczeństwo monopolizowania przez nich rynku - w chwili, gdyby ich ceny przekroczyły poziom tych w SSS (Markecie), klienci powróciliby do państwowych oferentów.
- brak reakcji organów odpowiedzialnych na zgłaszany problem systemowy. Tu przykładem jest zwłaszcza kryzys zdrowotny, do którego w ogóle nie doszłoby, gdyby po pierwszych zgłoszeniach przeprowadzono kompleksową kontrole i uzdrowienie systemu. Brak reakcji władz na etapie wstępnym doprowadził nie tylko do kryzysu i sporej kompromitacji systemu, ale i do podważenia zaufania obywateli do systemu zdrowia oraz wystawienia państwa na międzynarodową krytykę w wirtualnym świecie.
- brak aktywności obywateli w sferze gospodarki. Inercję sporej grupy obywateli państwa wirtualnego należy przedstawić jako główny czynnik hamujący rozwój wirtualnej ekonomiki. Nie wywiązywanie się wielu obywateli (tzw. martwych dusz) z obowiązku żywienie i zamieszkania a także ich brak aktywności w konsumpcji dóbr niematerialnych obniżają popyt, przez co znacznie utrudniają przedsiębiorcom nie tylko osiąganie założonych zysków, ale także spłatę zaciągniętych kredytów. Z drugiej strony zbyt mała aktywność obywateli w sferze zakładania nowych firm i uruchamiania produkcji w nowych dziedzinach powoduje zastój gospodarczy, blokady łańcucha produkcyjnego a tym samym wymierne straty dla wielu producentów i dla państwa, żyjącego z ich podatków.
III. KRYZYSY SPOŁECZNE
Pojawianie się tego typu kryzysów i konfliktów jest naturalnym zjawiskiem w życiu każdej społeczności, dopuszczającej pluralizm poglądów i postaw. Demokratyczne państwo wirtualne jest taką społecznością, nie należy się zatem dziwić, że dotykają go i te kryzysy. Ich wspólną cechą są gorące spory uczestników, często dzielące bardzo nawet zintegrowaną społeczność na zwalczające się grupy. zdarza się, że na skutek konfliktów społecznych niektórzy mieszkańcy opuszczają internetowe państwo, co wyrządza społeczności obiektywną szkodę, zubożając ją o aktywne jednostki. Niemniej i one, jak wszystkie kryzysy, są w stanie przyczynić się do pozytywnego rozwoju, wyrabiając postawy tolerancji i ucząc współpracy z ludźmi o skrajnie czasem przeciwstawnych poglądach.
1. Opis wybranych konfliktów społecznych w Scholandii.
Dla potrzeb naszej analizy wybrane zostały tylko niektóre, szczególnie nośne konflikty na tle społecznym. Jest to: tzw. "konflikt o Pornolandię" oraz problem antysarmatyzmu.
a) Konflikt o "Pornolandię" wybuchł w czerwcu 2003, kiedy to jeden z obywateli Scholandii, pan Snaps, postanowił otworzyć dom publiczny wraz z galerią zdjęć pornograficznych i poinformował o tym na liście dyskusyjnej Scholandii. Natychmiast rozgorzała zacięta dyskusja, w której udział wzięli zwolennicy "delikatnej pornografii" (P. Szmidt, , P. Ligocki) i zdecydowani jej przeciwnicy (M. Strudziński, P. Prezes). Argumentacja obu stron sięgała od argumentów praktycznych (bezsens powielania czegoś, czego w necie w najlepszym gatunku jest nieskończenie wiele, z drugiej strony "promocja" państwa), poprzez prawne (zakaz kodeksowy) po czysto światopoglądowe (moralność, zagrożenie nieletnich obywateli) W toku konfliktu doszło do powołania Ruchu Przeciw Pornografii, eskalacji wzajemnych oskarżeń włącznie z ukuciem nazwy "Pornolandia" jako nazwy Królestwa, w którym tego typu zjawisko byłoby tolerowane a także oskarżeń o wykorzystywanie zdjęć pornograficznych w kampanii reklamowej. Ostatecznie konflikt wygasł, gdyż do założenia Galerii nie doszło a jej inicjator zajął się inną działalnością (w samorządzie lokalnym). Dodatkowymi reperkusjami sprawy stały się ostre dyskusje przedstawicieli dwóch wielkich wyznań Scholandii, prof. Jerzego Gołowanowa, hr. Lahnstein (ChKS) i Michała Strudzińskiego (PSKP), wyrażające się także w ich kazaniach w kościołach oraz artykułach prasowych. Osobiste animozje, wyrosłe na gruncie tego sporu, dają o sobie znać także i po wielu miesiącach, niemniej nie spowodowały one odejścia któregoś z adwersarzy, co społeczeństwo zawdzięcza łagodzącej interwencji Korony. Konflikt o "Pornolandię" odkrył głęboki podział społeczeństwa scholandzkiego w kwestiach etycznych, ujawnił istnienie skrajnych liberałów i niemal równie skrajnych konserwatystów. Pokazał, że w społeczności internetowego państwa demokratycznego obecny jest przekrój realnego społeczeństwa.
b) antysarmatyzm scholandzki. O ile konfliktowe często odniesienia pomiędzy Scholandią a Sarmacją, dwoma najaktywniejszymi państwami wirtualnymi, nalezą do sfery polityki międzynarodowej i przez to wymykają się ramom niniejszego opracowania, o tyle samo zjawisko antysarmatyzmu, które ujawniło się w Scholandii już dość dawno (luty 2003), należy zdecydowanie do faktów społecznych, generujących konflikty i kolejne kryzysy. Początki tego zjawiska związane są z zawarciem tzw. Porozumienia Grodziskiego pomiędzy 4 krajami, w tym Scholandią i Sarmacją. W jego wyniku pierwsi Sarmaci uzyskali prawo pobytu na terenie Królestwa. Byli to ludzie skądinąd aktywni i zasłużeni dla swojego kraju, mający bezsprzecznie dobre intencje. Jednak sposób, w jaki w pierwszych godzinach swojego pobytu poddali totalnej krytyce (słusznej i niesłusznej) zasady funkcjonowania Królestwa i jego gospodarki natychmiast wzbudził niechętne im reakcje. Od tego momentu można mówić o fenomenie antysarmatyzmu wśród obywateli Scholandii. Kamieniami milowymi w rozwoju tego poglądu, a także z czasem ruchu społecznego była sarmacko-komunistyczna rewolucja (patrz wyżej), a także działalność sarmackiego tygodnika "Ab Ovo", zajmującego się w sferze politycznej głównie krytyka władz i mieszkańców Scholandii, posuwającą się często do obmowy i ośmieszania osób, szkodliwych politycznie dowcipów i stronniczych antyscholandzkich tekstów. W naturalny sposób wywoływało to w scholandzkich mediach odzew na różnym poziomie ("Spectator", "Przekrój"), co stawało się z kolei pożywką dla kolejnych antysarmackich wypowiedzi i publicznych wystąpień. Rezygnacja Sarmacji z umiejscowienia na mapie państw wirtualnych obok Scholandii, wbrew wstępnym ustaleniom, wykazała dowodnie, że zawarte porozumienia polityczne są w zasadzie martwe. Histeryczne nawoływania antyscholandzkie niektórych polityków sarmackich (m.in. Mirthandil, M. Winnicki) doprowadziły do powstania silnych resentymentów po stronie sarmackiej. Efektem tego było wypowiedzenie Sojuszu Scholopolitańskiego przez stronę sarmacką. Mianem prawdziwego kryzysu można określić wydarzenia z dni 4-6 października 2003, kiedy to doszło do żądania odwołania scholandzkiego ambasadora z Sarmacji a jeden z obywateli tego kraju przez użycie podstępu wszedł w posiadanie scholandzkiego obywatelstwa, co jednak bardzo szybko zostało odkryte. Niezależnie od jego, być może dobrych, intencji stało się to pożywką do kolejnej publicznej kłótni. Gdy ta, dzięki działaniom Korony scholandzkiej z jednej i Kanclerza Sarmacji z drugiej strony została zażegnana, kilka firm sarmackich na terytorium scholandzkim (w tym firma samego Kanclerza) rozpoczęło agresywną akcję promocyjną, obniżając ceny swych produktów do poziomu, uniemożliwiającego osiągnięcie zysku. Wywołało to kolejny konflikt i doprowadziło do powstania prawdziwego antysarmackiego ruchu społecznego. Punktem kulminacyjnym była demonstracja przeciwników sarmackiej obecności gospodarczej w Scholandii, która przerodziła się w otwarty konflikt z międzynarodowymi reperkusjami i doprowadziła do odłożenia sarmacko-scholandzkich rozmów rządowych. Antysarmatyzm, powracający falami, okazał się trwałym zjawiskiem w scholandzkim życiu publicznym. Jako czołowych zwolenników antysarmatyzmu w Scholandii wymienia się spośród znanych obywateli: Księcia Filipa von Schwaben, Michała Strudzińskiego, Hr. Liceas, barona Jakuba Lamperskiego, (antysarmaci umiarkowani) oraz Nadina de Belli, Markgrafa Finagorii, Pawła Wilczyńskiego oraz Piotra Kalmusa (antysarmaci skrajni). Z powyższego wyliczenia wynika, że antysarmatyzm nie jest zjawiskiem, które możnaby kojarzyć z którymkolwiek kierunkiem politycznym, jego zwolenników można znaleźć we wszystkich scholandzkich partiach i poza nimi. zdaniem niektórych obserwatorów scholandzkiej sceny politycznej antysarmatyzm jest jednym z objawów rodzącego się scholandzkiego nacjonalizmu.
Podłoże kryzysów społecznych w państwach wirtualnych
Przykład Scholandii nie wystarczy tu dla zilustrowania wszystkich przyczyn konfliktów społecznych lub kryzysów społeczeństwa jako takiego. Dlatego w końcowej części tego omówienia przytoczymy też inne, znamienne naszym zdaniem podłoża tego typu kryzysów w innych państwach wirtualnych.
- silnie wykrystalizowane różnice światopoglądów i ich zderzenie. Dobrą ilustracją tego faktory stał się spór o "Pornolandię". Na bazie zwykłego sporu o zamieszczenie lub nie określonej strony czy też otwarcie kontrowersyjnej działalności w państwie wybuchł konflikt, polaryzujący spora część społeczeństwa. Główni adwersarze tego sporu byli gotowi opuścić państwo, momentami nie widząc dla siebie miejsca w społeczeństwie, w którym przeważyłyby poglądy ich przeciwników. Oczywiście taką groźbę łatwiej jest zrealizować w państwie wirtualnym, którego opuszczenie nie pociąga za sobą kosztów materialnych i jest możliwe w każdej chwili. Także społeczeństwo niewielkiego przecież wirtualnego państwa może znacznie boleśniej, niż w państwie realnym odczuć stratę wybitnej, a aktywnej jednostki. Kryzysy społeczne są więc dla niego szczególnie groźne. Z drugiej strony rozwiązanie takiego kryzysu w wyraźniejszy sposób odbija się pozytywnie na atmosferze społecznej wewnątrz państwa. Społeczności internetowe są skazane na tego typu konflikty Prawdziwym problemem dla nich jest tylko, czy będą umiały je rozwiązywać. Przykład upadku Konfederacji Cyberii na skutek światopoglądowego, a potem personalnego konfliktu jej ważnych obywateli (wrzesień 2003) świadczy, że możliwe jest także negatywne rozwiązanie ostateczne.
- poczucie zagrożenia interesów grupowych przez inną grupę. Z całą pewnością możliwe także wewnątrz społeczeństwa, niemniej jego najlepszym przykładem w niedługiej scholandzkiej historii był problem ekonomicznych przyczyn antysarmatyzmu. Zagrożenie interesów grupy producentów i dystrybutorów żywności przez zapowiedziany dumping sarmackich konkurentów, działających na terenie Królestwa, dodatkowo wzmocnione celnymi argumentami przeciwników sarmackiej obecności (Lamperski, von Schwaben) doprowadziło w efekcie nie tylko do wzrostu antysarmackich nastrojów, ale wręcz do błyskawicznej eskalacji konfliktu w październiku 2003.
- utożsamianie działania aktywnych jednostek z ich całą społecznością (tzw. "projekcja społeczna", generalizacja). Tego typu zjawisko było generatorem scholandzkiego antysarmatyzmu. Przypisanie intencji działań Mirthandila i M. Winnickiego całemu sarmackiemu społeczeństwu, wzmocnione dodatkowo stwierdzeniem udziału ministrów sarmackiego rządu (W. Zieliński, R. Czekański) w antyscholandzkich przedsięwzięciach stanowiło główne podłoże powstania silnego ruchu antysarmackiego w Scholandii.
- Pozbawienie większości społeczeństwa jakiegokolwiek wpływu na życie i rozwój państwa. Nie opisywany przez nas dotąd przykład Cesarstwa Leblandii może być znakomitą ilustracją tego rodzaju kryzysu. Leblandia, chlubiąca się posiadaniem 700 obywateli, w istocie jest polem działania 4, może 6 osób, które od czasu do czasu zamieszczają nowości na stronach www Cesarstwa. Sam monarcha jest jedynym przedstawicielem swego państwa na zewnątrz, wewnątrz nie można zaobserwować żadnych działań osób spoza kręgu jego realnych przyjaciół. Powoduje to sytuację, w której osoby, które przychodzą do Leblandii w poszukiwaniu państwa wirtualnego, istniejącego w sieci, bardzo szybko zniechęcają się do udziału w życiu Leblandii i "umierają" wirtualnie lub przenoszą się do innych państw, będących prawdziwymi symulacjami życia. Jest to największy możliwy , "pierworodny" kryzys społeczny, gdyż w tym przypadku niemożliwe jest powstanie samego wirtualnego społeczeństwa jako takiego.
IV. ROLA KRYZYSÓW WEWNĘTRZNYCH W ROZWOJU PAŃSTW WIRTUALNYCH.
W świetle powyższych opisów można pokusić się o próbę podsumowania wpływu (pozytywnego i negatywnego), który kryzysy i konflikty wewnętrzne wywierają na życie i rozwój wirtualnego państwa.
1. Pozytywny wpływ kryzysu na życie i rozwój wirtualnego państwa
Jak już napisaliśmy na wstępie do naszej analizy, jesteśmy zwolennikami teorii, że kryzys wewnętrzny może jak najbardziej pozytywnie odbić się na rozwoju internetowej społeczności. Na potwierdzenie tej tezy zbierzemy tu i przedstawimy nasze argumenty. Będą one znacznie lepiej zrozumiałe po zapoznaniu się z trzema pierwszymi częściami niniejszej pracy.
- Kryzys jako wyzwanie do poprawiania państwa. Kryzys, po swoim ujawnieniu się, jest dla państwa żyjącego i funkcjonującego wyzwaniem. Jako takie wymaga nie tylko działań doraźnych (szybkiego zgromadzenia sil i środków, podjęcia określonych działań interwencyjnych) ale też stworzenia nowej metody pracy i działania urzędów państwowych, powołania nowego zespołu ludzi, stworzenia odpowiednich regulacji prawnych lub systemowych dla usunięcia zjawiska, które kryzys wywołało oraz dla zapobieżenia wystąpieniu podobnej sytuacji w przyszłości. Jako przykłady prawidłowej i trwałej w swych skutkach reakcji na kryzysy rożnych rodzajów można tu wymienić choćby zmianę zasad funkcjonowania i moderowania listy dyskusyjnej Królestwa Scholandii bo "wojnie hassydzkiej", wprowadzenie zasady sprawdzania danych osobistych i systemowych (np. kontrola i spisywanie IP) nowych obywateli po rebelii Danpana, usunięcie błędów w systemie działania szpitala scholandzkiego po "kryzysie zdrowotnym". Gdyby nie ostre nasilenie negatywnych zjawisk (nazywane często właśnie kryzysem) lub konfrontacja poglądów albo wyraźne złamanie prawa przez określone osoby, które doprowadziły do sytuacji kryzysowych, wadliwe lub nie zapewniające bezpiecznego działania rozwiązania polityczne lub systemowe funkcjonowałyby nadal i groziły w każdej chwili ujawnieniem się problemów na większą skalę lub też, w innej dziedzinie - zniechęcały obywateli, nękanych przez psujące się systemy, do aktywnego życia w kraju i przez to trwale hamowały jego rozwój. Działania, wymuszone przez zaistnienie kryzysu, o ile tylko nie są działaniami doraźnymi, lecz mają charakter trwałych rozwiązań, przyczyniają się do poprawy warunków działania państwa, jego bezpieczeństwa i ogólnej atmosfery w społeczeństwie. W szczególny sposób do poprawy działania państwa przyczyniają się właściwe rozwiązania kryzysów typu ekonomicznego.
- Kryzys jako katalizator integracji społeczeństwa (narodu) wirtualnego. Dzięki kryzysom, zwłaszcza natury politycznej, społeczność wirtualnego państwa ma okazje dokonać refleksji na temat wartości, które są jej wspólne i ją spajają. Obywatele wirtualnego państwa mogą w obliczu konfliktu łatwiej i szybciej zdefiniować wspólne dobro, w postaci państwa, którego chcą i powinni wspólnie bronić przed próbami jego zdestabilizowania lub nawet likwidacji. W tych warunkach ludzie, czujący bardziej intensywnie swoją przynależność zagrożonej społeczności i uświadamiający sobie łatwiej wspólną potrzebę jej obrony zbliżają się do innych odczuwających to samo w stosunku do swojego państwa. W takiej atmosferze możliwe jest stopniowe przekształcanie się grupy mieszkańców internetowego państwa w prawdziwy naród, połączony wspólnymi doświadczeniami historycznymi, świadomością uczestnictwa w budowie i obronie społeczeństwa i jego zdobyczy. Zaistnienie i rozwiązywanie konfliktów i kryzysów buduje te wspólne dzieje realnie, a nie tylko w postaci wydumanych wykładów o rzekomych pradziejach wirtualnego państwa. Przykładami mogą tu być integracyjna rola kryzysu związanego z sarmacko-komunistyczną rewolucją oraz wojna hassydzka, po których cale społeczeństwo poczuło się jednością. Godnym osobnego omówienia byłby wpływ kryzysów w dziejach społeczności internetowego państwa na rozwój jego kultury: literatury (książki, artykuły), sztuki (pomniki, obrazy) teatru (dramaty) i innych dziedzin, które z kolei tworzą stopniowo dziedzictwo narodowe i ze swej strony dalej integrują naród. Naród zaś, połączony wielorakimi doświadczeniami i wytworami wspólnej kultury, ma znacznie większą siłę przetrwania niż tylko zwykła, powiązana systemem i nazwą społeczność, uczestnicząca w sieciowej symulacji.
- Kryzys i konflikt jako okazja do wytworzenia pozytywnych postaw społecznych. Ta cecha kryzysów i konfliktów ujawnia się zwłaszcza podczas rozwiązywania konfliktów typu społecznego. W toku zaistniałego konfliktu dochodzi do polaryzacji postaw. Osoby, reprezentujące poszczególne opcje, o ile faktycznie angażują się w życie swoich internetowych społeczności (a takich osób jest zdecydowanie więcej), stopniowo uczą się wyrażania swoich stanowisk w sposób nie obrażających godności innych. Dochodzą też często do wytworzenia w sobie umiejętności zawierania kompromisów. Najbardziej trwałą zdobyczą uczestników tego typu konfliktów jest w efekcie wykształcenie w sobie samych tolerancji dla poglądów innych ludzi i umiejętności cywilizowanej dyskusji. Być może jest to nawet największy zysk, wynoszony przez indywidualną jednostkę z aktywnego życia w wirtualnym państwie. Z kolei osoby konfliktowe, o niedojrzałej osobowości wywołujące kolejne konflikty, są stopniowo poddawane społecznemu ostracyzmowi i same opuszczają internetowe państwa lub też są w skrajnych przypadkach zmuszane do ich opuszczenia. W naturalny sposób oczyszcza to wirtualną społeczność z postaci jej szkodzących. Dla nich samych zaś może także - w sposób możliwie bezbolesny - stać się okazją do refleksji nad własnym postępowaniem i do stopniowej przemiany. Znakomitym przykładem stopniowego dojrzewania postaw tolerancyjnych był spór o Pornolandię, którego obie strony potrafiły ostatecznie wznieść się ponad osobiste urazy i podjąć dalszą współpracę, w wielu innych sprawach współpracując ze sobą.
2. Negatywny wpływ kryzysu lub konfliktu na życie internetowego państwa (czyli: nie leczona choroba prowadzi do śmierci).
Kryzys i konflikt może mieć także wpływ negatywny. Czy tak się stanie, zależy głownie od samej społeczności, której stał się udziałem. Brak reakcji na kryzys może doprowadzić do jego szybkiego pogłębienia. W zależności od typu kryzysu pociąga ono za sobą z kolei: albo zniechęcenie obywateli do aktywnych działań (głównie na skutek nierozwiązanego kryzysu natury ekonomicznej), albo eskalację napięcia wewnątrz wspólnoty (głównie nie rozwiązywane kryzysy natury społecznej), albo też konflikt wewnętrzny typu wojny domowej lub zewnętrzny, wyrażający się w izolacji państwa lub nawet aktywnych działaniach wrogich (tego tylu skutki generują głównie przeciągające się kryzysy natury politycznej). Niezależnie od wprowadzonego tutaj podziału, wszystkie te zjawiska prowadzą ostatecznie do jednego głównego, ostatecznego skutku: upadku wirtualnego społeczeństwa, kresu istnienia internetowego państwa. W tym kontekście można więc zauważyć, że paradoksalnie i tu kryzys ma działanie pozytywne: oczyszcza bowiem międzynarodową społeczność państw wirtualnych z krajów niezdolnych do życia, nie umiejących poradzić sobie z zaistniałym kryzysem. Historia państw wirtualnych, także polskojęzycznych, zna wiele takich przypadków. Fakt, że nie wskazano dotąd na prawdziwe przyczyny ich upadku, a tymi były właśnie nierozwiązane kryzysy wewnętrzne, bierze się tylko stąd, iż nie znalazł się jeszcze historyk wirtualnego świata, zainteresowany takim opracowaniem. Zainteresowanie upadłymi państwami, jako bytami już tylko historycznymi nie jest duże, przez co aktywni uczestnicy wirtualnego życia są pozbawieni możliwości zapoznania się z cennymi analizami ich życia i upadku, które mogłyby być dla wszystkich bardzo pouczające.
V. ZAPOBIEGANIE I PRZEZWYCIĘŻANIE KRYZYSÓW WEWNĘTRZNYCH.
Dla zapewnienia całościowej analizy kryzysów konieczne jest także wskazanie sposobów ewentualnego zapobiegania im oraz metod przezwyciężania już zaistniałych w życiu wirtualnych społeczności. Wnioski, zawarte w tej części opracowania wynikają w sposób oczywisty z trzech pierwszych jego części.
1. Zapobieganie kryzysom w społecznościach wirtualnych.
Na tę działalność natury profilaktycznej poświęca się stosunkowo najmniej uwagi. Jest to spowodowane przede wszystkim szczupłością kadr w państwach wirtualnych, gdzie każdy niemal aktywny i rozsądny obywatel jest obarczany kilkoma funkcjami, absorbującymi go niemal bez reszty,. Innym powodem tego faktu może być niewielkie doświadczenie młodych przecież obywateli, nieumiejętność prowadzenia działalności zapobiegawczej trudnym do przewidzenia zjawiskom oraz zapewne także niewdzięczność tego rodzaju pracy, nie przynoszącej tak chętnie widzianych efektów w postaci spektakularnych sukcesów. Brak wydarzenia nie jest sukcesem, uniknięcia kryzysu lub konfliktu niemal nikt nie zauważa, mało kto chciałby zatem poświęcić się takiej działalności. Potrzeba jednak takich działań jest duża ,dlatego warto zastanowić się nad sposobami ich przeprowadzenia. Należy stwierdzić że działalność zapobiegawcza ograniczy się zapewne tylko do dwóch typów kryzysów: ekonomiczno-systemowego i politycznego. Kryzysom i konfliktom społecznym w warunkach państw wirtualnych zapobiec nie sposób. Wskażmy tu tylko parę typów działań zapobiegawczych:
- stała kontrola systemów informatycznych i usuwanie na bieżąco usterek. Idzie tu głównie o systemy php, funkcjonowanie wszelkich instytucji, opartych na systemach automatycznych (banki, giełdy, sprzedaż itd.), linki do stron www, tworzących państwo i jego jednostki i agendy. Dzięki takiej kontroli można uniknąć przede wszystkim kryzysów natury ekonomicznej i systemowej, zatorów systemów, błędnej obsługi obywateli. Te zaś kryzysy w najwyższym stopniu przyczyniają się do zniechęcenia i opuszczenie państwa przez jego ludność. Zapobieżenie zatem im właśnie ma największy wpływ na dynamiczny rozwój państwa i jego dobrą opinię wśród internautów, w szczególności zaś mieszkańców innych państw internetowych, a także dobre samopoczucie ludności. Byłoby wskazane, by w bardziej rozwiniętych państwach istniała funkcja kontrolera systemów, nie obarczonego obowiązkami tworzenia zupełnie nowych rozwiązań, lecz tylko mającego za zadanie bieżące testowanie istniejących. Z czasem może on także zgłaszać propozycje kompleksowej naprawy konkretnej dziedziny systemu, jako osoba doświadczona w usuwaniu powtarzających się błędów. Jego działania winny być zintegrowane z działaniami twórców systemu, a kontakt miedzy nimi stały. W celu zapewnienia jego pracy skuteczności dobrze byłoby gdyby to on właśnie był adresatem zgłoszeń o usterkach i brakach, o których poniżej.
- szybkie reagowanie na skargi i propozycje poprawy, zgłaszane przez mieszkańców. Sami mieszkańcy państwa wirtualnego, jako bezpośrednio dotknięci skutkami działań wadliwych systemów, najprędzej odkryją ich braki i w większości zgłoszą je pod odpowiednim adresem. Ważną jest zatem rzeczą, by ten adres istniał i był powszechnie znany. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby był to adres wspomnianego już kontrolera. Wówczas sprawą jego sprawności będzie najpierw szybka odpowiedź na skargę czy wniosek, a następnie zajęcie się nim.
- sprawne działanie organów politycznych państwa. Przede wszystkim chodzi tu o jego ministerstwa i inne urzędy centralne. Ich adresy powinny być zawsze aktualne, urzędnicy kompetentni i przede wszystkim łatwo dostępni. Istnienie sprawnego rządu, cieszącego się autorytetem sądownictwa oraz administracji publicznej jest prawdziwym murem przeciwko narastaniu potencjału kryzysowego w dziedzinie politycznej. Mieszkańcy traktowani są poważnie, ich wnioski rozpatrywane. Nawet w wypadku pojawienia się inspirowanej prywatnymi ambicjami rebelii nie zostanie ona poparta niemal przez nikogo i umrze naturalną śmiercią. Dobrym przykładem na to jest najnowsza historia Scholandii. Do sprawnego działania organów państwowych należy także dobra komunikacja społeczna, czyli ich obecność w mediach a także prowadzenie swoistego dialogu publicznego na temat państwa nie tylko podczas kampanii wyborczej. Władza musi mówić otwarcie o swoich planach, osiągnięciach i porażkach, reagować na konstruktywną krytykę, brać poważnie opinie społeczne wyrażane w komunikatorach, sondażach i mediach.
- stałe podejmowanie działań, aktywizujących ludność. Chodzi tu nie tyle o imprezy, zakłady i loterie, choć i one powiększają atrakcyjność państwa, lecz przede wszystkim o dbałość władz państwowych i lokalnych o zapewnienie zajęcia obywatelom, tworzenie miejsc pracy, rozwijanie nowych dziedzin życia w państwie, w których mogliby się oni realizować, proponowanie wciąż na nowo zwłaszcza świeży przychodzącym mieszkańcom państwa i jego poszczególnych regionów i miejscowości zajęcia się czymś przynoszącym ogólny pożytek (na przykład otwarcia działalności produkcyjnej, na którą jest aktualnie popyt albo zajęcie się twórczością, która może przynieść także utrzymanie). regularny kontakt władzy (zwłaszcza lokalnej) z jej naturalnymi partnerami - mieszkańcami danego terytorium za pomocą komunikatorów (listy dyskusyjnej, gg, tlenu, maili, forum, serwisu informacyjnego) umożliwia stałą aktywność przynajmniej sporej grupy obywateli, a to z kolei zachęca innych do powiększania tego grona a zniechęca do podejmowania działań destrukcyjnych. Taka grupa obywateli nie poprze także żadnego działania wywrotowego.
- rozsądna działalność prawodawcza i regulacyjna, uwzględniająca aktualne, faktyczne potrzeby społeczeństwa. Odnosi się to nie tylko do ustaw państwowych czy kodeksów (zwłaszcza praw gospodarczych), ale i (a może przede wszystkim) dobrego przemyślenia algorytmów działania gospodarki i ewentualnego ich poprawiania w miarę potrzeb rozwojowych. Umożliwia się przez to bezkonfliktowy rozwój nowych branż gospodarki i zapewnia sprawne i zyskowne działanie firm i przedsiębiorstw. Ale także na płaszczyźnie politycznej i administracyjnej należy podejmować inicjatywę ustawodawczą w celu zmiany czy reformy istniejącego np. podziału administracyjnego (łączenie, dzielenie prowincji, zakładanie lub likwidacja miast, podział parcel ziemskich, podział, wyodrębnianie czy łączenie funkcji administracyjnych), aby powstały takie rozwiązania, które najlepiej służą aktywizacji obywateli i ich integracji wzajemnej.
2. Przezwyciężanie i rozwiązywanie ujawnionych kryzysów i konfliktów wewnętrznych.
Druga grupą działań, określanych powszechnie jako "crisis management" jest rozwiązywanie już zaistniałych zjawisk konfliktowych i posiadających charakter kryzysu. Wskażemy tutaj te z nich, które maja odniesienie do wirtualnego państwa.
- dobra i natychmiastowa komunikacja pomiędzy osobami odpowiedzialnymi. W zależności od typu kryzysu są to osoby odpowiedzialne za całe państwo (a więc władze centralne, głowa państwa i szef rządu, Parlament, ministrowie, odpowiedni urzędnicy) lub za wycinek jego funkcjonowania (np. tworzący, kierujący i kontrolujący systemy informatyczne, odpowiedzialni za konkretna instytucje). Zdecydowane działanie tych osób może doprowadzić do bardzo szybkiego usunięcia wad systemowych, które udrożnią procesy informatyczne lub zlikwidują skutki błędów, podjęcia błyskawicznych działań politycznych, mogących zdusić w zarodku rebelię lub inne działanie szkodzące państwu, dobrze konsultowane działanie poszczególnych służb i decydentów, mogące doprowadzić do szybkiego wykrycia oszustwa, włamania itd. i zminimalizowania strat z jego powodu.
- ustalenie jednolitych zasad postępowania w zaistniałej sytuacji, koordynacja działań. W naturalny sposób należy to zadanie do ośrodka centralnego. W zależności od typu systemu politycznego w kraju może być to premier lub głowa państwa, w szczególnych przypadkach kierujący siłami zbrojnymi lub odpowiedzialny za systemy informatyczne. Rozwiązywanie kryzysu musi być kierowane przez jedną osobę, ponoszącą odpowiedzialność za całą akcję, dostępną dla wszystkich współdziałających podczas jej trwania. Osoba ta może współpracować z osobami z urzędu odpowiedzialnymi za daną dziedzinę życia państwa (służby bezpieczeństwa, moderatorzy listy, kontrwywiad, odpowiedzialni za system, finanse itp.) lub powołać potrzebne jej osoby do utworzonego na czas akcji sztabu antykryzysowego. W takiej sytuacji wszyscy dokładnie wiedza, co należy zrobić i mogą otrzymywać dla swoich działań na bieżąco zgodę kierownika akcji. Także kierownictwo polityki informacyjnej (oficjalnego podawania informacji na temat kryzysu, konfliktu) musi znajdować się w jednym ręku, różne i sprzeczne informacje wprowadzają tylko dodatkowy zamęt, przedłużając kryzys i potęgując jego negatywne skutki. Niezależnie od wyniku działań, zdecydowanie i szybkość reakcji wywołują zawsze pozytywne wrażanie wśród obywateli oraz potwierdzają dobrą opinie państwa na zewnątrz.
- konsekwencja w podejmowanych działaniach. Władza, walcząca z kryzysem lub rozwiązująca konflikt musi być w swym działaniu konsekwentna. Kiedy więc już dojdzie do ustalenia linii postępowania, wszyscy odpowiedzialni a także wszystkie inne organy państwowe muszą, niezależnie od osobistych poglądów, współdziałać zgodnie według wspólnie ustalonej linii. Obowiązek zachowania konsekwencji dotyczy również stosowania sankcji wobec osób, które przez świadome działanie na szkodę państwa wywołały kryzys. Nie może być tak, że najpierw osoby te są potępiane i społeczeństwo mobilizowane do opowiedzenia się przeciw nim, a następnie nie zostają one ukarane, gdyż władza "dogadała" się z nimi. W takiej sytuacji inni, uczciwi obywatele czują się traktowani niepoważnie a potencjalni inni generatorzy kryzysów uzyskują rodzaj przyzwolenia dla swoich planowanych działań. Niekonsekwencja w działaniu ujawnia słabość państwa, a ta prędzej czy później zostanie przez kogoś wykorzystana. Dlatego, jeśli wykroczenie było duże, jeśli u podstaw kryzysu politycznego lub systemowego stało na przykład sprzeniewierzenie się podstawowej zasadzie lojalności wobec państwa,. osoba winna musi zostać bezwzględnie ukarana, nawet, jeśli jej aktywność była filarem działania państwa a jej dotychczasowe zasługi olbrzymie. Inaczej państwo samo narazi się na kolejne kryzysy.
- działalność arbitrażowa i stabilizująca w sytuacjach kryzysowych. Szczególne znaczenie posiada ten aspekt działań w przypadku kryzysu lub konfliktu o charakterze społecznym. Dlatego koniecznym jest, by w wirtualnym państwie istniała instytucja, posiadająca odpowiedni autorytet, która w razie potrzeby może interweniować, podejmując się godzenia racji przeciwników, wypracowywania kompromisu lub chociażby nawołując do uspokojenia nastrojów, co często może nawet wystarczyć. Taka jednak osoba musi cieszyć się ogromnym autorytetem osobistym lub instytucjonalnym. Żeby zaś taki autorytet zaistniał, musi to być nie tylko osoba zrównoważona charakterologicznie, ale także nie biorąca bezpośredniego udziału w życiu politycznym i bieżących sporach. Wtedy tylko jej głos może zostać uznany za głos rozsądku (a nie wsparcie tego lub innego stanowiska) i uszanowany. W krajach, gdzie głowa państwa ma silne uprawnienia wykonawcze i bezpośrednio uczestniczy w codziennych działaniach politycznych, nie powinna ona pełnić tej funkcji, gdyż mogłoby się okazać, ze jej autorytet jest niewystarczający, a wtedy jej urząd poniósłby uszczerbek na prestiżu, natomiast cel arbitrażu nie zostałby osiągnięty. Może wtedy być to np. przewodniczący Sądu, osoba posiadająca autorytet z uwagi na pełnienie funkcji religijnych lub inna osoba. Taj jej stabilizująca funkcja nie musi być oficjalnie uznana i "wpisana" w system państwowy, ważne, jeśli będzie ona spełniała takie zadanie w sytuacjach kryzysowych i będzie w tym skuteczna. Wystąpienia rozjemcy (stabilizatora) nie muszą być wyłącznie publiczne, choć te są najczęstsze. może on podjąć się dyskretnej mediacji miedzy stronami sporu, która często doprowadza do pozytywnego jego rozwiązania. Mediacja niepubliczna może przynieść często lepsze rezultaty, gdyż odbywa się ona bez nacisku opinii publicznej a strony sporu zachowują osobistą godność i publiczny prestiż nawet wtedy, gdy zmuszone są do ustępstw.
- krytyczna refleksja nad przyczynami, przebiegiem i rozwiązaniem kryzysu. Działanie tego typu jest integralną częścią metod działań antykryzysowych. Poprzez ustalenie przyczyn konkretnego kryzysu można wskazać na konkretne działania, które powinny być podjęte w przyszłości dla zapobieżenia podobnym zjawiskom. Tym samym państwo osiąga z rozwiązanego kryzysu podstawową korzyść: doświadczenie w radzeniu sobie z tego typu wyzwaniami. Dlatego warto po rozwiązaniu kryzysowej sytuacji na odpowiednim forum (lista dyskusyjna rządu, komunikatory, Instytut Politologii) dokonać dokładnej analizy sytuacji, która była jego generatorem, podjętych lub zaniechanych działań i ich bezpośrednich skutków, dokonać bilansu strat i zysków, ocenić postaw i działania uczestników akcji. Refleksji może także dokonać zespół pokryzysowy lub, na drodze zlecenia, naukowiec-politolog, który otrzyma wszelkie potrzebne dla opracowania materiały. Osiągnięte ta droga rezultaty mogą stać się podstawą wyjściową do koniecznej reformy niektórych państwowych instytucji lub systemowych rozwiązań, co wzmocni państwo. Mogą też być materiałem szkoleniowym dla innych odpowiedzialnych i pomóc im w przyszłym "crisis management" , czyniąc tym samym całe państwo bardziej bezpiecznym na przyszłość. Opublikowanie takich materiałów może także być dobrym źródłem dla badań historycznych w danym państwie wirtualnym.
Zakończenie: Przytoczone tu metody i środki nie wyczerpują listy dostępnych działań w celu rozwiązywania konfliktów i przezwyciężania zjawisk kryzysowych. Mamy jednak nadzieję że ich stosowanie przyniesie pozytywne rezultaty w konfrontacji z nieuniknionym: kryzysami i konfliktami, które dotykają każdą społeczność, a jak staraliśmy się tu wykazać: mogą jej przynieść także i trwałe korzyści.