WSTĘP:
Po raz kolejny stoimy
przed sprawowaniem Świąt Paschalnych. Nie po raz pierwszy w naszym życiu i
zapewne nie ostatni. Jesteśmy tymi samymi ludźmi, którzy obchodzili Paschę w zeszłym
roku i każdy z nas pozostanie tym, kim jest także w przyszłości. Ale czy
jesteśmy ciągle tacy sami? Czy nasze życie, ze wszystkim, co ono przynosi, ze
wszystkim, czego my chcemy w nim dokonać, co zmienić, nie stawia nas wciąż w
innej sytuacji, nie bogaci w nowe doświadczenia, także doświadczenia wiary? I w
tym momencie, gdy podejmiemy choćby krótką refleksję nad naszym własnym stanem
duchowym, naszym samo-poczuciem, odkrywamy fundamentalną prawdę: wszystko
przechodzi jakąś zmianę, życie jest nieustannym ciągiem zmian i przejść w nowe
stany, niekończącym się dojrzewaniem. W świetle wiary tę rzeczywistość
nieprzerwanego wzrastania naszego ducha można by nazwać paschalną konstytucją
człowieka. Pascha to przejście, zmiana, dynamiczny proces, w którym akcent pada
na świadome działanie. Sprawując co roku Paschę Chrystusa, Jego Przejście przez
Mękę i Śmierć do nowego życia w Zmartwychwstaniu, przypominamy sobie, iż
jesteśmy powołani do ciągłego przechodzenia-ku-nowemu. Włączeni przez Chrzest w
tę Paschę Pana, zaproszeni przez Boga do wiecznego życia, winniśmy z każdym
dniem i z każdym rokiem podejmować wysiłek duchowej odnowy, wznosić się coraz
wyżej na stromej i kamienistej drodze ku świętości. Coroczne Święta Paschalne
stawiają nam z całą wyrazistością przed oczy nasz ideał: Jezusa Chrystusa, Syna
Boga, ale i człowieka jak my, Człowieka który żył miłością i który dla miłości
umarł. Patrząc na Niego możemy na nowo skorygować nasz własny duchowy horyzont,
nabrać otuchy do dalszego marszu. Ale nie tylko to - On przecież żyje i działa
we wspólnocie swoich wierzących. Sprawując w Świętej Liturgii Jego Mysterium
Odkupienia nie tylko przypominamy sobie, ale i aktualizujemy pośród nas te
zbawcze Dzieła pod osłoną świętych znaków, otwieramy się dzisiaj i tutaj na ich
działanie, otrzymujemy niewymierną, lecz potężną moc, płynącą od Boga, moc,
która ma nas przemienić. Jeśli podejmiemy współpracę z tą Jego łaską -
posuniemy się dalej na naszej paschalnej drodze, znajdziemy się bliżej Jego
doskonałego wzoru. Taki jest sens chrześcijańskiego świętowania, w którego
centrum stoi Bóg, uświęcający człowieka, przenikający go coraz głębiej Swoją
łaską.
Niniejszy tekst jest
owocem wielu przeżyć, rozmów i przemyśleń. Jest wynikiem osobistej drogi jego
autora, któremu na wielu miejscach i w wielu różnych sytuacjach było danym
przeżywać Święta Paschalne. To ich tak różnorakie przeżywanie, a także
niezliczone rozmowy z przyjaciółmi, współuczestnikami i słuchaczami udowodniły
mi, jak wiele jej świadome sprawowanie może dać każdemu chrześcijaninowi, jak
bardzo zbudować go i podnieść, jak głęboko odnowić drzemiącą czasem świadomość
przynależności do Jezusa. Przez udostępnienie Czytelnikowi nieco szerszego
zarysu dziejów Świąt Paschalnych (Rozdział I), obszernego opisu i teologicznej
interpretacji odnowionej Liturgii Triduum w jej najbardziej znanym, katolickim
obrzędzie (Rozdział II) i kilkunastu różnego rodzaju tekstów, mogących być
pomocnymi w jej przygotowaniu i duchowym pogłębieniu jej przeżycia (Rozdział
III) pragnie ta praca dopomóc Czytelnikowi do pełniejszego, bo bardziej
świadomego uczestnictwa w celebracji najświętszych Mysteriów Chrześcijaństwa.
ROZDZIAŁ I: HISTORIA ŚWIĄT PASCHY
Chrześcijańskie święta
Paschy wywodzą swój początek i sens od wydarzenia o decydującym, fundamentalnym
znaczeniu dla naszej wiary - od faktu Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa
Chrystusa. Jeśli jednak chcielibyśmy dokładniej poznać i zrozumieć
religijno-historyczne tło tego święta i należycie zinterpretować obrazy
prastarej, jemu własnej typologii, jeśli chcemy głębiej zarysować także i tło
samego Paschalnego Wydarzenia Jezusa, musimy cofnąć się do o wiele
wcześniejszych czasów.
1. Pra-izraelskie święto
Pesach
Oto plemiona
pra-izraelskie, na długo zanim jeszcze stały się wybranym
"sprzymierzonym" ludem Boga, nawet zanim jeszcze osiadły na
terytorium Egiptu, prowadziły wędrowno-pasterski tryb życia. Pasterze zaś
posiadali "od zawsze" swą własną, związaną z ich życiem i zajęciem
religijność i obrzędowość. Być może największym ich świętem było wiosenne święto
zmiany pastwisk, kiedy to przechodzono (przepędzano
stada) z leży zimowych na świeże łąki. Odbywało się ono w noc wiosennej pełni
księżyca (albo w jej pobliżu) i było związane nie tylko z kolejnym początkiem
(roku naturalnego), ale i ze zmianą na dłuższy czas miejsca pobytu, związaną z
koniecznością wypasu stad na świeżych pastwiskach. Stąd nosiło owo święto
znamiona zmiany stanu, przejścia, jakiegoś zaczynania od nowa. Najważniejszą
ceremonią tego pasterskiego rytu było zabicie młodego zwierzęcia (baranka lub
kozła), pomazanie jego krwią odrzwi namiotów (krew ta, jako symbol życia, miała
chronić życie rodziny przed wpływem złych demonów) i wspólnego spożycia jego
mięsa przez wszystkich członków rodziny, a może i całego szczepu. Wspólna ta
wieczerza wyrażała symbolicznie wzajemną jedność wszystkich członków grupy,
zapewne fakt świętowania umacniał też rzeczywiście poczucie tej wspólnoty. Nie
spożyte resztki zwierzęcia były spalane, aby nikt inny, zwłaszcza zaś któryś z
obecnych wszędzie demonów, nie mógł pożywić się nim i tym samym stać się przez
to (jak wierzono) stałym towarzyszem stołu i życia rodziny czy grupy.
Następnego dnia z rana wyruszano w drogę. Tego typu ceremonia znana była
szeroko wśród wielu wędrownych ludów pasterskich, a jej początki toną w
zamierzchłych czasach prehistorii. Przodkowie plemion izraelskich zapewne tego
rytu nie stworzyli, a po prostu przejęli jego praktykowanie od innych.
2. Pascha Starego
Przymierza
To właśnie stare
pasterskie, pogańskie święto, którego obchodzenie Izraelici, jako lud osiadły w
Egipcie, zdążyli już może zarzucić, nagle, na skutek wydarzeń towarzyszących
ich wyjściu z Egiptu, staje się dla nich na zawsze znakiem wyzwolenia i
Przymierza z Bogiem Jahwe (por. Wj 12). Oto w noc wybawienia, na rozkaz Jahwe ponownie,
jak niegdyś, gdy byli wolnymi wędrowcami, dokonują obrządku rytualnego zabicia
baranka i pomazawszy jego krwią odrzwia domostw, czekają w nich na znak do
wyruszenia w drogę. W pośpiechu spożywają swoją wieczerzę, tym razem jest to
jednak według polecenia, przekazanego im przez Mojżesza "Pascha na cześć
Pana" (Wj 12,11). Tej nocy, według opowiadania Księgi Wyjścia "Pan
przechodzi przez Egipt" i karze go, oszczędza zaś pomazane krwią baranków
domy synów Izraela. Tej samej nocy lud, zabierając swoje stada, wychodzi z
kraju niewoli. W drodze do wolności Izraelici przekraczają wody Jeziora Sitowia
(w historycznej symbolice hebrajskiej "Morze Czerwone") w których
grzęzną wysłane za nimi bojowe wozy egipskiej pogoni i wychodzą na Pustynię
Synajską. To wydarzenie jest początkiem związku Pana z Jego wybranym ludem -
związek ten zostaje przypieczętowany na Synaju w formie typowego dla owych
czasów przymierza. Jego stronami są Bóg i Izrael jako jednolita grupa, jako
"naród wybrany". Lud izraelski słusznie widzi w tym wydarzeniu swoje
narodziny jako narodu i jako wspólnoty religijnej, początek swego wybrania
przez Boga jako całości. To już nie pojedynczy ludzie czy ich rodziny wchodzą w
związek z Bogiem (jak Abraham, Izaak, Jakub), to wszyscy Hebrajczycy stają się
uczestnikami Przymierza i odtąd też widzą siebie samych w coraz większym
stopniu jako wspólnotę narodową. Łączy ich bowiem odtąd nie tylko wspólny język
i kultura, łączy ich wspólne przeżycie wyzwolenia i wspólna wiara w Jahwe, w
Boga-Wybawiciela. Dlatego też wydarzenie Paschy będzie przez nich odtąd zawsze
uroczyście wspominane. Po zajęciu przez Izrael Ziemi Obiecanej świętowanie tego
wspomnienia będzie się odbywało co roku, zawsze dnia 14 Nisan we wszystkich
rodzinach izraelskich w formie uroczystej wieczerzy, w której powtarza się ryty
tamtej nocy: krwią zabitego uprzednio jednorocznego baranka pomazuje się
odrzwia domów, a jego mięso spożywają wszyscy członkowie rodziny. Spożywają
gorzkie zioła, na przypomnienie gorzkiego losu niewoli i nie kwaszony chleb, na
znak pośpiechu przy opuszczaniu wrogiego kraju. W odpowiedzi na przepisane
rytem pytanie najmłodszego członka rodziny ("Dlaczego ta noc jest tak inna
od wszystkich nocy ?") ojciec opowiada raz jeszcze wydarzenia Wyjścia
(Haggada paschalna), po czym wspólnie śpiewa się pochwalne psalmy (Ps 113-118,
"Hallel") na cześć Pana "który swą potęgę okazał". Z kolei
jeden z wypijanych podczas wieczerzy kielichów (trzeci, "Kielich
błogosławieństwa") przypomina fakt zawarcia Przymierza - ojciec rodziny
wypowiada przed jego wypiciem błogosławieństwo Jahwe - Dawcy Życia i Boga
Przymierza. Od czasów powrotu Izraelitów z niewoli babilońskiej (wiek VI przed
Chr.) pojawia się w tekście błogosławieństwa kielicha paschalnego mocny akcent
oczekiwania, skierowanego ku przyszłości: w tej przepięknej modlitwie ojciec
rodziny nie tylko sławi Pana za Dzieło Stworzenia i za Wyzwolenie Izraela, ale
też i wzywa Go do dalszego wspierania wybranego ludu i do ostatecznego
wypełnienia danej przez niego Obietnicy - do pełnego wyzwolenia od wszystkich
wrogów i obdarzenia pokojem w kraju obietnicy. Ta nadzieja, także dzięki
przepowiadaniu proroków, przybiera stopniowo w oczach Izraelitów coraz bardziej
konkretne i osobowe kształty - to Mesjasz, który nadejdzie, w imieniu Jahwe i
Jego mocą ostatecznie ich wyzwoli i wywyższy.
3. Nazwa:
"psh"- Pesach - Pascha i jej przedchrześcijańskie interpretacje
Historia hebrajskiej
nazwy tego święta (psh , prawdopodobnie wymawiane jako: "pesach"),
pozostaje nie do końca wyjaśniona. Księgi Starego Testamentu interpretują ją
jako: "oszczędzające (naród) przejście" (zwłaszcza Wj 12,13.23.27)
czy też "oszczędzenie (kogoś)" (Iz 31,5), lecz mamy w tych tekstach
już do czynienia z pewną późniejszą interpretacją teologiczną, opierającą się
na doświadczeniu Wyjścia Izraela z Egiptu. Inne teksty Starego Testamentu wiążą
czasownik pesach ze znaczeniem
"utykać", "być okulałym", może w znaczeniu kultycznym -
rytualnego "utykania"- "podskakiwania" wokół ołtarza - a
więc rodzaju ceremonialnego tańca. Tłumaczenia greckie tego słowa (Septuaginta
w brzmieniu: "Pascha") oddają je jako "przechodzić obok".
Józef Flawiusz, historyk żydowski (koniec I w. po Chr.) tłumaczy nazwę święta
swym pogańskim czytelnikom natępująco: "Tak zwane święto Paschy oznacza przejście, ponieważ Bóg tego wieczoru,
którego zesłał zarazę na Egipcjan, przeszedł obok Izraelitów (nie czyniąc im
tego - Autor)". Tak więc za podmiot wydarzenia, za tego
"przechodzącego" jest tu uważany wyraźnie sam Jahwe. Filon z
Aleksandrii (I w. przed Chr.) z kolei
tłumaczy psh/pesach jako diabazis -
przejście-przekraczanie. W jego tekście jednak to lud izraelski wychodzi z
Egiptu i "przekracza" morze, samo zaś święto czy też ofiara z baranka
ma wyjednać szczęśliwe jego przekroczenie. Tak więc za czasów Chrystusa znane
są dwie zasadnicze interpretacje słowa pesah:
1.Oszczędzające przejście
Jahwe. Podmiotem jest tu Bóg, a akcent leży na pierwszej fazie wyzwolenia z
Egiptu (zaraza i ocalenie od niej)
2.Przejście,
przekroczenie (morza). Podmiotem są tu Hebrajczycy, akcent leży na drugiej
fazie wyzwolenia (przejście przez Morze Sitowia).
4.Istotne aspekty
świętowania Paschy ST
Dokonując jako
chrześcijanie refleksji na temat rozumienia i świętowania Paschy przez
Izraelitów musimy zwrócić uwagę na dwa fakty, mające dla nas podstawowe
znaczenie:
Po pierwsze, określenie "wspominać"
(hebr. zikkaron, gr. anamnezin) w odniesieniu do religijnego
świętowania, oznacza dla Izraelitów coś o wiele głębszego niż w naszym
współczesnym języku. Na wyjaśnienie ich rozumienia tego słowa przytoczymy tu
traktat z żydowskiej Miszny (komentarza do Biblii), odnoszący się właśnie do
święta Paschy: "W tym czasie każdy
jest zobowiązany, tak siebie samego traktować, jak gdyby to on sam wyszedł z
Egiptu... dlatego zobowiązani jesteśmy do dziękczynienia, do uwielbiania...
Tego, który na nas i naszych ojcach uczynił te wszystkie wspaniałe dzieła. On
to wyprowadził nas z niewoli do wolności." (Pes 10,5bc). Tak więc było
to dla Izraelitów nie jakieś przypominanie, lecz prawdziwe przeżywanie -
uobecnianie w znaku uczty paschalnej tamtych wydarzeń, które dla nich jako
narodu były ciągle aktualne, gdyż stały u korzeni ich narodowej i religijnej
tożsamości, gdyż były niejako początkiem wolności każdego z nich i jakby
źródłem ich "wybraństwa" w oczach Boga. Tu właśnie ma swoje źródło
nasze chrześcijańskie pojmowanie Dzieł Boga jako dokonujących się "tu i
teraz", jako nieustannie aktualnych - jest to przecież ten sam Bóg, który
żyje w wiecznym "teraz", wciąż obecny i aktywny w swym działaniu na
naszą rzecz.
Po drugie: wydarzenie Wyzwolenia z Egiptu,
świętowane i uobecniane w wieczerzy paschalnej, stało się dla Izraela jakby
punktem skupiającym całej historii
Zbawczej. Tak np. jeden z przeznaczonych na noc paschalną hymnów Targumu (inna
żydowska księga komentarzy), odnoszący się do Wj 12,42 ("noc ta będzie
czuwaniem na cześć Pana dla wszystkich Izraelitów po wszystkie pokolenia")
jednoczy w świętowaniu nocy Paschy elementy czterech decydujących nocy historii
Zbawienia: pierwszej nocy Stworzenia ("...ciemność była nad powierzchnią
bezmiaru wód", Rdz 1,2), nocy, w której Jahwe objawił się Abrahamowi a ten
usłuchał jego wezwania, nocy wyzwolenia z Egiptu i nocy, w której ma przyjść
Mesjasz (powszechnie wierzono, iż stanie się to podczas której z nocy
paschalnych, stąd i wspomniana modlitwa paschalna o jego nadejście). Tak więc w
nocy tej łączyła się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, była ona nocą
świętowania, nocą czuwania i nocą nadziei. Dla nas, chrześcijan, nadzieja ta
spełniła się, Jezus zaś jako obiecany Mesjasz ustanowił swe Nowe Przymierze
właśnie podczas Wieczerzy Paschalnej.
5. Pascha Jezusa
Chrystusa
Stało się to w przeddzień
żydowskiego święta Paschy, w Dzień Przygotowania, w porze, kiedy w świątyni zabijano
baranki, przeznaczone na wieczerzę paschalną. Niedaleko od tejże Świątyni, z
wyroku Rady Starszych, potwierdzonego przez rzymskiego prokuratora Poncjusza
Piłata został ukrzyżowany Jezus z Nazaretu. W przeddzień swej Męki, wiedząc, że
będzie wydany, zasiadł On ze swymi uczniami do Wieczerzy, którą antycypował
jako Wieczerzę paschalną. Opisy Ewangelistów wyraźnie wskazują, iż Jezus miał
zamiar swoją ostatnią Wieczerzę spożywać jako paschalną (por. Mt 26 17-19 i
par.) i że zachowywał przy niej ryty, przepisane dla sprawowania tej wieczerzy.
Spożywano potrawy przepisane na wieczór paschalny, śpiewano hymny i psalmy
(por. Mk 14,26). Nad chlebem, który rozdał uczniom, odmówił Jezus wpierw
przepisane Prawem błogosławieństwo, podobnie nad kielichem, który im podał. Do
tego błogosławieństwa dołączył słowa, które stały się Jego testamentem:
"To jest moje ciało, za was wydawane... to jest Kielich Przymierza we Krwi
mojej, za was wylewanej... to czyńcie na moją pamiątkę" (Łk 22,19-20). W
ten sposób wypełnił On Stare Przymierze i jego obietnice, a jednocześnie
zastąpił je Nowym Przymierzem - w swojej Krwi. To, co Jezus ustanowił i co
sprawował w znaku uczty paschalnej, dokonało się następnego dnia w krwawej
ofierze na krzyżu i zostało dopełnione i "odpowiedziane" przez Boga w
fakcie Jego Zmartwychwstania. Przez fakt sprawowania tej uczty i ustanowienia
właśnie w jej ramach swojego Przymierza, nowego, pełnego i ostatniego
Przymierza między Bogiem a ludzkością, sam Jezus "ustawił" jakby
wydarzenie swej Śmierci i Zmartwychwstania w dotychczasowej tradycji
paschalnej, w tradycji Przymierza. Stanęło ono w tej tradycji jako punkt
ostatni i szczytowy. Historia Zbawienia ludu wybranego doszła w tym wydarzeniu
do swojego wypełnienia i stała się jednocześnie odtąd uniwersalną Historią
Zbawienia, stała się własnością wszystkich ludzi. Dlatego Jan Ewangelista w
swoich opisach-obrazach słusznie wskazuje na zbawczą Śmierć Chrystusa jako na
ofiarowanie Prawdziwego Baranka (nazywanie Go "Barankiem Bożym", tj.
wybranym przez Boga na ofiarę, określenie czasu Jego śmierci w godzinie
zabijania baranków). Święta Paschalne stały się odtąd dla chrześcijan pamiątką Paschy Jezusa Chrystusa, Jego Przejścia
(Paschy) przez Mękę i Śmierć do nowego Życia, Jego ofiarowania się za
wszystkich ludzi i wyzwolenia wszystkich przez Jego krew już nie z niewoli
faraona, a z niewoli złego, z upadku grzechu. Tamta Pascha, Pascha Izraela,
jest dla nas wprawdzie wspaniałym, ale tylko obrazem, typem, wskazującym na o
wiele wspanialszą Rzeczywistość. Uczta paschalna Starego Przymierza została
zastąpiona nową, którą sam Pan ustanowił w Wieczerniku przed swoją Męką, a w
świętowanej przez chrześcijan nocy paschalnej centralnym punktem wspominanej i
uobecniającej się w Liturgii Historii Zbawczej staje się Jego Przejście dla
nas. Słowo "Pascha"=przejście, ma jednak dla wierzących w Chrystusa,
podobnie jak niegdyś dla Izraelitów podwójne znaczenie. Jest nim dla nas, prócz
faktu Jego Przejścia, także i nasze przejście ze stanu grzesznych, oddalonych
od Boga, pogrążonych w ciemności, do stanu dzieci światłości, ludzi pojednanych
ze Stwórcą, do stania się nowym ludem Przymierza. Przejście to dokonuje się
dzięki Jego przelanej krwi. Zatem jest dla nas świętowanie Paschy nie tylko
wspominaniem Jego Dzieła, ale i celebracją (przeżywaniem, świętowaniem) naszej
Paschy z Chrystusem, radosnym uświadamianiem sobie faktu naszego włączenia w
Jego Dzieło. W początkach chrześcijaństwa św. Paweł potwierdza takie rozumienie
świętowania Paschy następującymi słowami: "Chrystus został ofiarowany jako
nasza Pascha... odprawiajmy przeto święto nasze... przy użyciu przaśnego chleba
czystości i prawdy" (1 Kor 5,7-8).
6.Początki
chrześcijańskiej celebracji paschalnej
Doroczne świętowanie
Paschy jest obok Niedzieli bez wątpienia najstarszym świętem chrześcijan.
Potwierdza to choćby zacytowane wyżej zdanie Pawła Apostoła. Samo zresztą już
tak wyraźne przedstawienie w Ewangeliach ostatniej Wieczerzy Jezusa z uczniami
jako wieczerzy paschalnej wskazuje na przywiązanie pierwszych chrześcijan (w
tym także i redaktorów Ewangelii) do tego rytu. Rzecz jasna, chrześcijanie od
początku rozumieją swoje świętowanie Paschy chrystologicznie, tzn. stawiają
Chrystusa, Jego Śmierć i Zmartwychwstanie w centrum uwagi i w centrum anamnezy
paschalnej. Innymi słowami: to głównie On jest tu wspominany, to Jego wydanie
się i Zwycięstwo jest w tej celebracji uobecniane, wreszcie to na Jego Powtórne
przyjście w chwale oczekują i przyzywają go zgromadzeni w noc paschalną
chrześcijanie. Dlatego też od początku niemożliwym było dla chrześcijan
obchodzenie tego święta wraz z Żydami, którzy Jezusa i Jego misji nie uznawali.
Chrześcijanie musieli pójść własną drogą. To najbardziej pierwotne świętowanie
chrześcijańskiej Paschy posiadało zapewne wielkie podobieństwo do Wieczerzy Jezusa:
z zachowaniem żydowskich zwyczajów i hymnów, powtarzano jednak słowa i gesty
Pana z Wieczernika i to one były kulminacyjnym punktem święta. W ten sposób
Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa było przez pierwszych chrześcijan niejako
naocznie uwyraźniane jako urzeczywistnienie i wypełnienie wszystkich nadziei i
oczekiwań narodu wybranego, które znajdowały swój wyraz w rytach i tekstach
dorocznej wieczerzy paschalnej.
Po trwającym wśród
chrześcijańskich Kościołów od połowy II do połowy III wieku tzw. sporze wielkanocnym (dzięki któremu
zresztą dysponujemy dziś wieloma cennymi dokumentami nt. praktyki wielkanocnej)
doszło do ostatecznego ustalenia się daty dorocznego obchodzenia Paschy. W
całym Kościele utrwaliła się ostatecznie praktyka rzymska, według której chrześcijanie
świętowali zawsze w pierwszą Niedzielę, następującą po 14 Nisan (data Paschy
żydowskiej), a nie w sam ten dzień, jak tego chciały liczne Kościoły Azji
Mniejszej. Na tle tego sporu doszło nawet do rozłamu i utworzenia się
ugrupowania tzw. kwatrodecymanów (od daty: 14., łac: quatuordecem), którzy pozostali wierni pierwotnej praktyce i
obchodzili Paschę dokładnie w dniu 14 Nisan, bez względu na przypadający dzień
tygodnia. Na skutek przyjęcia rozwiązania "rzymskiego" Wielkanoc
stała się świętem "ruchomym" w kalendarzu, przypadającym zawsze w
"Dzień Pański", dzień Zmartwychwstania - przez to jednocześnie
zanikło ostatnie wyraźne podobieństwo Żydów i chrześcijan. Sam spór
wielkanocny, w którym obydwie strony od początku powoływały się na apostolskie pochodzenie
reprezentowanej przez nie praktyki świętowania Paschy jest dodatkowym dowodem
na starożytność tej celebracji.
7.Przebieg świętowania
nocy paschalnej w pierwszych wiekach
Świętowanie miało miejsce
w nocy z soboty na Niedzielę, była to jedna, niepodzielna celebracja Męki,
Śmierci i Zmartwychwstania Pana, podczas której wspominano i przez to stawiano
"w pośrodku Zgromadzenia" jako aktualnie obecne Zbawcze Dzieła Boga w
przeszłości i oczekiwano powtórnego Przyjścia wywyższonego Pana i zakończenia
dziejów świata ostatecznym wyzwoleniem wszystkich wierzących od wszelkiego zła,
ich przeprowadzeniem do Królestwa Ojca. Ta bardzo konkretna nadzieja Paruzji
Chrystusa (powtórnego, chwalebnego nadejścia) wiązana była przez chrześcijan
pierwszych dziesięcioleci właśnie z tą nocą. Wierzono, że Pan objawi się
ostatecznie podczas którejś kolejnej celebracji paschalnej, dlatego jej
świętowanie było tak intensywne i trwało od wieczora aż do świtu. W tym nocnym
"czuwaniu" tamtego okresu łatwo wyróżnić dwie zasadnicze
"fazy": najpierw faza żałoby (wspominanie Męki i
Śmierci Pana), na którą składało się poszczenie, odczytywanie czytań prorockich
i ewangelicznych oraz modlitwy, potem faza radości, sprawowanie Uczty
Eucharystycznej (połączonej z długą agapą) wśród dziękczynnych hymnów i pieśni.
Występujące w pierwszej fazie modlitwy były prośbami za Żydów, którzy odrzucili
Mesjasza, ale także i za wszystkich grzeszących. Post był znakiem żałoby z
powodu cierpienia i Śmierci Chrystusa, ale także i miał być rodzajem zadośćuczynienia
za winę Żydów. W nim także zaznaczało się od początku świadome przeciwstawianie
Paschy chrześcijańskiej obrzędowi żydowskiemu: podczas gdy Izraelici wieczorem
radośnie ucztowali, chrześcijanie w tym samym czasie pościli. Na czytania
składały się przepowiednie Proroków ST, dotyczące Męki Pańskiej (zapewne przede
wszystkim fragmenty o Słudze Pańskim z Deutero-Izajasza), jej opisy wyjęte z
Ewangelii i fragmenty Psalmów (z pewnością Ps 22, uważany za proroczy opis
męczeństwa Pana). Już bardzo wcześnie (najpóźniej przełom II i III w.) w wielu
Kościołach Azji Mniejszej odczytywano także czytanie z Księgi Wyjścia o
wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu i komentowano je szeroko jako zapowiedź i
obraz Paschy Jezusa (por. m.in. Homilie paschalne Melitona z Sardes,
Pseudo-Hipolita i Orygenesa). Czytanie to wydaje się być traktowane jako główna
zapowiedź Pasji Chrystusa i wraz z samym opisem Męki stanowiło jądro Liturgii
Słowa nocy paschalnej. Homilia, głoszona przez przewodniczącego Zgromadzenia,
nawiązuje swymi tradycjami do haggady paschalnej ojca rodziny izraelskiej.
Podczas jednak gdy ten wyjaśniał członkom rodziny religijne znaczenie baranka,
niekwaszonego chleba i gorzkich ziół, chrześcijański biskup wyraźnie
koncentruje się na baranku i wypełnieniu tego znaku w osobie Chrystusa
(por.m.in. Homilia paschalna Melitona). Uczta składała się z dwóch zasadniczych
elementów: najpierw ze sprawowania Eucharystii, potem zaś z odbywającej się w
atmosferze dziękczynienia z powodu Zmartwychwstania Pana wspólnej agapy, która
zamykała świętowanie nocy paschalnej. Sam fakt tak wyraźnego, nagłego jakby
"przejścia" podczas nocnego zgromadzenia od poważnego, medytatywnego
czuwania do radosnego ucztowania zaznaczał w sposób niezwykle wyrźny dla
wszystkich uczestniczących owo "Przejście" (Paschę) od Śmierci do
Życia w Wydarzeniu Chrystusa i w życiu jego wiernych. Tak więc już sama
pierwotna struktura celebracji paschalnej, utrzymująca w wiernych swego rodzaju
napięcie między owym wypełnionym czuwaniem i modlitwą "jeszcze nie",
a pełnym radości "już" powstania Chrystusa ze Śmierci - była wyraźnym
obrazem-znakiem paschalnym dla wszystkich wierzących, oddziaływującym na nich w
sferze przeżycia skuteczniej niż najpiękniejsza nawet homilia.
8.Wczesnochrześcijańskie interpretacje
Paschy
Dla zrozumienia korzeni
dzisiejszej Liturgii paschalnej, ale przede wszystkim dla pełniejszego pojęcia
jej orędzia, konieczne jest w tym miejscu ukazanie pierwotnych chrześcijańskich
interpretacji samego pojęcia Paschy, dokonywanych w oparciu o teksty Starego i
Nowego Testamentu ale i o ówczesne opisane wyżej obrzędy liturgiczne, związane
ze świętowaniem nocy paschalnej.
We wczesnym
chrześcijaństwie rozróżniamy dwie zasadnicze tradycje interpretacji Paschy:
Tradycja małoazjatycka,
wywodzi pojęcie Paschy wprawdzie etymologicznie (językowo) nieadekwatnie, ale
całkiem logicznie z teologicznego punktu widzenia jako pathos (gr.) albo passio
(łac.): obydwa te pojęcia oznaczają (wzniosłe) cierpienie, tu zaś konkretnie:
Mękę Chrystusa. Oba te pojęcia wprawdzie nieco różnorodnie akcentują sens owego
cierpienia, jednak, co najistotniejsze, przy użyciu ich obu Ojcowie Kościoła
łączyli je zawsze także ze Zmartwychwstaniem Chrystusa i jako
takie jedno Wydarzenie Męki, Śmierci i Zmartwychwstania stawiali w punkcie
centralnym swej interpretacji Paschy. Jaśniej: w interpretacji małoazjatyckiej
Pascha to sprawowanie Śmierci i Zmartwychwstania Pana. Akcent kładziony jest tu
na zbawczym działaniu Boga w osobie Chrystusa. Jest przeto zupełnie jasne, iż w
tej interpretacji sakramentem Paschy jako takim jest przede wszystkim
Eucharystia - sakrament Jego wydania się za nas.
Tradycja aleksandryjska,
nazwana tak od miejsca jej powstania, tłumaczy (etymologicznie także
niezupełnie właściwie) Paschę jako diabazis
(gr.) względnie transitus (łac.),
czyli jako przejście (przez coś, albo z czegoś do czegoś innego). W nawiązaniu
do żydowsko-hellenistycznej interpretacji Pisma ST w wydaniu Filona z
Aleksandrii, dokonuje ta tradycja alegorycznego (wyjaśniającego wydarzenia jako
symbole, obrazy prawdziwych rzeczywistości) wykładu historii Wyjścia z Egiptu.
Idzie więc o przejście ze stanu upadku do cnoty, z tego, co materialne - do
rzeczywistości duchowych. Całe życie chrześcijan i Kościoła to swego rodzaju
Exodus z Egiptu w postaci przeróżnych przejść, od pierwszego
przejścia-nawrócenia do wiary w Chrystusa, aż do ostatniego Wyjścia ze świata i
z ciała. W tej koncepcji, reprezentowanej przez Klemensa z Aleksandrii i
Orygenesa, wydarzenie Paschy odnosi się przede wszystkim do człowieka, także i
eschatologia (teologiczne kwestie ostatecznego celu i dopełnienia) ma tu raczej
charakter indywidualno-moralny - ukazuje jednostkowe dopełnienie się życia
wierzącego człowieka w Bogu. Przy takim spojrzeniu na świętowanie Paschy w centrum
uwagi jako sakrament paschalny znajdzie się oczywiście przede wszystkim
sakrament Chrztu, jako zapoczątkowanie osobistego Przejścia, i jako wezwanie do
nieustannej Paschy w życiu każdego chrześcijanina.
Oczywiście, od samego
początku obie te tradycje nie stały sobie wzajemnie naprzeciwko w jakiejś
izolacji od siebie - po prostu w większym, lub w mniejszym stopniu wpływały one
najczęściej jednocześnie na wyjaśnianie istoty świętowania świąt paschalnych
przez poszczególnych liturgów tamtego czasu, a przez nich - także i na
rozumienie Paschy przez pozostałych wiernych. Nigdzie na Wschodzie nie
występowały te dwie interpretacje w postaci zupełnie "czystej", nie
uwzględniającej w ogóle interpretacji drugiej, lecz w praktyce wzajemnie się
stykały, przenikały i były kombinowane ze sobą, co poświadczają znane nam
komentarze, katechezy i homilie z obszaru ówczesnej teologii grecko- i
syryjskojęzycznej. Teologia łacińska (zachodnia) do połowy czwartego stulecia
pozostawała w znaczniejszym stopniu pod wpływem tradycji małoazjatyckiej -
dopiero wraz z działalnością kaznodziejską i pisarską św. Ambrożego (bp.
Mediolanu, II poł.IV w.) także i tradycja aleksandryjska zajęła na Zachodzie
należne sobie miejsce i doszło do ich bardzo szczęśliwej syntezy. Ślady tych
wzajemnie przenikających się wpływów interpretacyjnych w całościowej syntezie
zachodniej teologii paschalnej może zauważyć z łatwością każdy, kto z uwagą
prześledzi tekst Exsultetu - paschalnego orędzia, którego autor pozostawał z
pewnością pod wrażeniem teologii św. Ambrożego. Wszystkie aspekty Paschy lśnią
w tym tekście pełnym blaskiem - zwycięskie Przejście Chrystusa przez Śmierć do
Życia czci tam Matka-Kościół jako początek wyzwolenia wszystkich swoich dzieci
do nowego życia. Za ostatecznego twórcę syntezy uważany jest św. Augustyn,
który zdefiniował Paschę jako transitus
per passionem - Przejście przez (dzięki) cierpienie, rozumiał to przy tym
jako Przejście Jezusa przez Śmierć do Życia i nasze Przejście mocą Jego
cierpienia. "Bo przez cierpienie przeszedł Pan ze śmierci do Życia, nam
zaś, którzy wierzymy w Jego Zmartwychwstanie utorował On drogę, abyśmy i my
mogli przejść ze śmierci do Życia". (Augustyn, Enarr. in Ps 120,6).
9.Od świętej nocy do
świętego Triduum (wieki IV-VI)
Jednocześnie z
rozwijaniem się refleksji teologicznej nad wydarzeniem Paschy dochodzi do
rozwoju Liturgii paschalnej. Rozwój ten przebiega w poszczególnych Kościołach
lokalnych w różnym tempie a także w różnych kierunkach, to, co jest mu wspólne
wszędzie, to m.in. dołączenie obrzędów Chrztu i Bierzmowania na styku
"czuwania" i Uczty oraz stopniowe rozszerzenie ram czasowych obrzędów
o sąsiadujące dni. O ile dotąd obrzędy nocy paschalnej poprzedzał tylko
dwudniowy (piątek i sobota) post przygotowawczy, to od wieku IV widać już
postępujące "zliturgizowanie" dni poprzedzających ową noc. Augustyn
np. wylicza nam około roku 400 oprócz samej celebracji paschalnej dodatkową
Liturgię Słowa w Wlk. Piątek oraz niezależną od nocnej Liturgię Eucharystyczną
w Niedzielę rano. Ta ewolucja pojawiła się prawdopodobnie z powodów nie całkiem
pobożnościowych - z biegiem czasu chrześcijanie utracili jakby gorącość serca
pierwszego okresu. Noc paschalna nie była już teraz dla nich - jak niegdyś -
tak pełną napięcia nocą oczekiwania na mające już-już nastąpić powtórne
przyjście Pana. Pogodzono się z myślą o nie tak rychłym końcu dziejów świata. W
związku z tym na wielu miejscach nie czuwano już przez całą noc (a przynajmniej
nie wszyscy w tym czuwaniu uczestniczyli), lecz sprawowano Eucharystię znacznie
wcześniej (może koło północy) i dlatego wprowadzono drugą celebrację w dzień.
Wprawdzie już Ambroży ok. r. 386 nazywa piątek, sobotę i Niedzielę razem "sacrum
triduum" (co czyni za nim i Augustyn), ma on jednak na myśli
szczególne znaczenie i zawartość treściową tych dni, nie zaś ich Liturgię. W
wieku IV wciąż jeszcze tylko nocna celebracja pozostawała punktem kulminacyjnym
i tylko ją samą określało się mianem Paschy.
Drugim czynnikiem, który
zadecydował o rozszerzeniu się świętowania na trzy dni była ówczesna (w połowie
IV wieku) praktyka gminy jerozolimskiej. Otóż tam, gdzie miały miejsce
wydarzenia Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana, wspólnota chrześcijańska
zaczęła stopniowo gromadzić się w dane dni na faktycznych miejscach, gdzie się
te wydarzenia rozegrały. Sprawozdanie galijskiej mniszki Egerii, z pielgrzymki, jaką odbyła ona do Jerozolimy w roku 383
dostarcza nam dokładnego opisu bardzo już rozwiniętej Liturgii Wielkiego
Tygodnia (początek w Niedzielę wjazdu Jezusa do Jerozolimy), której akcenty
treściowe rozkładają się przede wszystkim na piątek, sobotę i Niedzielę
Zmartwychwstania. Liczne celebracje odbywają się we wszystkich miejscach, o
których wspominają opisy pasyjne Ewangelistów - sprawuje się je też w miarę
możności we wskazanym w tych opisach czasie. Punktem centralnym tych zgromadzeń
są odpowiednie czytania z Ewangelii i dobrane do nich proroctwa Starego
Testamentu oraz psalmy, kończą je zaś procesje, w których uczestnicy Liturgii
kroczą "śladem Jezusa". W ten sposób chciała gmina jerozolimska jakby
"wraz z Chrystusem przejść" drogę Pasji i "być" przy Jego
Zmartwychwstaniu. Wzór jerozolimski rozprzestrzenia się przez naśladownictwo w
innych Kościołach lokalnych, począwszy od Galii, a później poprzez Rzym po
całym Kościele Zachodnim. Tak dochodzi do powstania Liturgii Świętego Triduum.
Jej akcent rozkłada się z dotychczasowej jedynej świętej nocy,
nocy-czuwania-i-radości, na dwie główne celebracje: Liturgię Męki Pańskiej w
piątek i coraz bardziej od niej niezależną Liturgię Wigilii Paschalnej, stającą
się teraz w poczuciu wiernych raczej Wigilią samego tylko Zmartwychwstania. Ta
ostatnia zdominowana jest zresztą dodatkowo przez udzielanie w jej ramach
sakramentów inicjacji chrześcijańskiej (Chrzest, Bierzmowanie, pierwszy udział
nowoochrzczonych w Eucharystii). Z "nocy czuwania dla Pana" (Wj
12,42), jak ją pojmowali pierwsi chrześcijanie, przekształca się ona w noc, a
potem w miarę skracania Liturgii właściwie już tylko wieczór udzielania
Mysteriów, podczas którego świętowane jest Zmartwychwstanie Pana i udzielane
jest Wtajemniczenie chrześcijańskie. Stary ryt zapalenia i błogosławieństwa
światła w którym widziano symbol Chrystusa (lucernarium), występujący już
wcześniej w prostej formie we wszystkich wieczornych zgromadzeniach
liturgicznych, przybiera szczególnie uroczystą formę w Wigilii paschalnej, jako
rodzaj wstępu do niej, jednak teraz zaczyna być w jej ramach rozumiany dość
jednostronnie w odniesieniu do obrzędów chrzcielnych: jako światło Nowego Życia
ochrzczonych. W Wigilii nie czeka się już na mające nastąpić powtórne Przyjście
Pana, lecz na wejście nowoochrzczonych w Zgromadzenie. Podczas czuwania nie
czyta się już tekstów pasyjnych (te przeszły na piątek). Celebracja zyskuje
wprawdzie na ilości i wspaniałości rytów, traci wszelako na charakteryzującym
ją od początku wewnętrznym napięciu, na oczekiwaniu "przejścia". W
początku wieku VII w Rzymie do już rozwiniętych obrzędów Triduum Sacrum zacznie
się także zaliczać wieczorną Eucharystię Wielkiego Czwartku (jedną z trzech,
sprawowanych w ten dzień), będącej pamiątką Wieczerzy Jezusa (Missa in coena Domini). Pod koniec tego
okresu rozwoju, a więc i początku wieku VII w najlepiej poświadczonej przez
źródła papieskiej Liturgii rzymskiej Triduum Paschalne wyglądało następująco:
Wielki Piątek:
Wieczorna Eucharystia
Wielkiego Czwartku (zaliczana już do Piątku - "Msza Wieczerzy
Pańskiej")
Popołudniowa Liturgia
Słowa m.in. z odczytywaniem tekstów Męki Pańkiej i wielką Modlitwą Powszechną
(adoracja Krzyża i Komunia pojawiły
się najwcześniej w wieku VIII)
Wielka Sobota:
dzień bez Liturgii (poza
oficjum Godzin), czas postu, modlitwy i pokuty.
Niedziela Paschy:
Wigilia Paschalna
(odbywająca się po zachodzie słońca w sobotę, a więc już jako liturgia
niedzielna), a składająca się z
Eucharystia "w dzień
Paschy" w godzinach przedpołudniowych.
Jak z tego zarysu widać,
papieska Liturgia Triduum w Rzymie przed niemal czternastu wiekami mocno
przypomina dzisiejszą modelową , odnowioną katolicką strukturę. Wniosek z tego
porównania narzuca się sam: odnowa liturgiczna naszego wieku przy reformowaniu
obrzędów świąt Paschy sięgnęła po wzory właśnie do rzymskiej Liturgii Triduum
tzw. złotego okresu.
I w tym właśnie miejscu
należy wtrącić mały ekskurs. Taki schemat liturgiczny (Triduum) posiada
oczywiście swoje dobre i złe strony. Zapewne, obchodzenie Mysterium Paschy w
ciągu trzech dni umożliwia głębszą refleksję jego uczestnikom, bo pozostawia na
nią sporo czasu. Z pedagogicznego punktu widzenia także jest on poprawny, jako
że Liturgia Triduum wprowadza swych uczestników jakby kolejnymi krokami w
głębię Dzieła Odkupienia. Jednak tkwi tu i pewien znaczny minus: pierwotna
jedność teologii paschalnej i paschalnej Liturgii nie dochodzi przez to do
głosu. Osobno wspomina Liturgia Śmierć Pana, osobno Jego Zmartwychwstanie.
Oczywiście, jest to logiczne z chronologicznego punktu widzenia (takie było
faktycznie następstwo czasowe wydarzeń). Podział taki jednak jest sztuczny,
jeśli patrzeć na niego od strony teologii paschalnej: Pascha - to dynamiczne
przejście Pana przez Śmierć do życia, a nie statyczne przypominanie kolejnych
wydarzeń. Już w okresie Średniowiecza takie odrębne, rozdzielające pojmowanie i
interpretacja Mysterium Paschalnego - na skutek rozdzielenia jego obrzędów na
poszczególne dni - zdominowało myślenie i duchowość wiernych, którzy zamiast
Paschy czcili Zmartwychwstanie Jezusa, "po drodze" niejako opłakując
w Wielki Piątek Jego Śmierć. Wynikły z tego poważne szkody dla całej
świadomości religijnej.
10.ZACHÓD: Od wieku VI do
odnowy liturgicznej Soboru Watykańskiego II.
Ponieważ we wczesnym
Średniowieczu, wskutek postępującej chrystianizacji Europy stopniowo po prostu
zabrakło dorosłych katechumenów, dzieci zaś ze względu na wysoką śmiertelność
niemowląt chrzczono w najbliższych dniach (a nawet godzinach) po urodzeniu,
Wigilia Paschalna z czasem utraciła swój charakter celebracji inicjacyjnej. W
związku z tym uległa ona dalszemu skróceniu, nie trwała już do późna w noc i
zaczęła być dlatego coraz częściej określana jako Liturgia wielkosobotnia
(Niedziela Zmartwychwstania miała już wszak w międzyczasie swą własną
Eucharystię poranną !). Z biegiem czasu przesuwano Wigilię na coraz
wcześniejsze godziny, w końcu ma ona miejsce przed południem i uczestniczy w
niej niemal sam tylko kler. Doszło więc do takich logicznych sprzeczności, iż
uroczyście w jasny dzień zapalało się paschał i obnosiło go wokół ołtarza ze
śpiewem "Światło Chrystusa", śpiewało uroczyste "Alleluja",
głosiło Ewangelię Zmartwychwstania, po czym po zakończeniu Liturgii... pościło
się nadal aż do Niedzieli rana i adorowało Jezusa w "grobie Pańskim".Zwyczaj
urządzania takiego "grobu" do którego kładło się początkowo Krzyż,
jako symbol Pana, potem zaś (od w.X) owiniętą w płótno hostię, w końcu zaś
wystawiano w nim Najśw. Eucharystię w monstrancji pochodzi z okresu wczesnego
Średniowiecza i z biegiem czasu odgrywa on coraz poważniejszą rolę w duchowości
i pobożności wiernych. Wokół Grobu Pańskiego ogniskują się z czasem ich
prywatne nabożeństwa o charakterze adoracyjnym, z kolei pojawiają się też
liczne nowymi zwyczaje ludowe (straż "honorowa" itd). Funkcję
Liturgii wielkanocnej w oczach wiernych przejmuje stopniowo coraz bardziej Msza
św. w Niedzielę, zwłaszcza, iż pojawiają się w jej otoczeniu bliskie
mentalności ludu formy "zastępcze", "paraliturgiczne", jak
dramaty ("misteria") wielkanocne, a przede wszystkim barwna i
uroczysta procesja rezurekcyjna. Z drugiej strony na skutek skrócenia
obowiązującej w czasach konstantyńskich oktawy paschalnej ("biały
tydzień") i ograniczenia czasu wolnego od codziennej pracy do trzech tylko
dni (Niedziela-wtorek), pierwsze dwa dni po Niedzieli Zmartwychwstania
nabierają charakteru świątecznego i zaczynają być uważane wraz z tą Niedzielą
za jedną całość. Ponieważ z kolei Liturgia, odbywająca się w Wielką Sobotę
przed południem, nie jest kojarzona z Niedzielą Zmartwychwstania, dochodzi w
końcu do wykształcenia się dwóch osobnych triduów: pierwszego, jakby
przygotowawczego Triduum (Męki): czwartek-piątek-sobota i drugiego, właściwego,
mającego charakter świąteczny Triduum Zmartwychwstania:
niedziela-poniedziałek-wtorek. Fakt, iż tak było nie tylko w świadomości
wiernych, lecz że błędny ten rozwój uznały też z czasem ustawodawstwa wielu
Kościołów lokalnych, udowadniają znane nam dziś liczne kalendarze liturgiczne z
okresu późnego Średniowiecza. W czasie późniejszym zrezygnowano z charakteru
świątecznego (powstrzymanie się od pracy) Wielkiego Piątku i Soboty, w zwiąku z
czym dni te i ich Liturgia straciły też i w oczach wiernych na znaczeniu.
Błędny pogląd, utrzymujący, iż święta Wielkanocne to Niedziela Zmartwychwstania
i następujące po niej dni utrwalił się w ten sposób wśród szerokich warstw
wiernych i jest powszechny niestety po dziś dzień. W Wieku XIX i początku XX
doszło w końcu do tego, iż najbardziej oficjalnie określono dni Triduum Sacrum
"najbardziej czcigodnymi... powszednimi dniami w roku liturgicznym"
(tak sformułowanie papieża Leona XIII).
11. Katolicka Reforma
Liturgiczna i powrót do Triduum Sacrum
Nic przeto dziwnego, iż
wraz z pojawieniem się ruchu odnowy liturgicznej (początek XX wieku) i szerokim
zainteresowaniem dziejami Liturgii Kościoła od jego początków pojawiły się
także pierwsze postulaty reformy świętego Triduum, które wśród kleru i licznych
zaangażowanych świeckich katolików zyskiwały coraz szersze poparcie. Od połowy
lat dwudziestych wielu pionierów ruchu liturgicznego (m.in. I.Herwegen,
R.Guardini, G.Lang) wzięło inicjatywę we własne ręce i w gronie entuzjastów
odnowy (głównie młodzieży akademickiej) rozpoczęli sprawowanie Liturgii nocy
paschalnej, tak jak ją poznali na podstawie własnych badań historycznych lub
też pojawiających się licznie publikacji na ten temat. Oczywiście nie brakło
negatywnej reakcji na te usiłowania, które w oczach wielu były po prostu
bezprawnymi liturgicznymi "wybrykami". W powstałej sytuacji konieczna
się stała decyzja najwyższej władzy kościelnej: trzeba było albo wszystkiego
całkowicie zakazać, albo podjąć decyzję o częściowej choćby odnowie obrzędów
Liturgii Paschalnej. Zdecydowano się, choć z oporami, na to drugie. Pierwszy podjął oficjalne działania papież Pius
XII, reformując i przesuwając z powrotem na noc obrzędy Wigilii paschalnej (rok
1951), a następnie odnawiając w sporym zakresie całą Liturgię Wielkiego
Tygodnia (1955 - OHSI- Ordo Hebdomadae Sanctae Restauratum). Po Soborze
Watykańskim II (1962-65), w ramach postanowionej przez jego uczestników ogólnej
odnowy Liturgii, uczyniony został następny, decydujący krok. Wraz z wydaniem
nowego Mszału w roku 1970 weszła w życie odnowiona Liturgia Triduum. Nawiązuje
ona do struktury Triduum Rzymskiego z wieku VII, uzupełniając ją dodatkowo o
najważniejsze spośród obrzędów, które pojawiły się w czasie późniejszym
(adoracja Krzyża, komunia wielkopiątkowa, w niektórych okolicach Grób Pański,
procesja rezurekcyjna). Bardzo istotnym punktem reformy jest oczywiście
wprowadzenie w całości języka narodowego do obrzędów (jak zresztą w całej
Liturgii). Ponadto wprowadzono szereg komentarzy i wprowadzeń liturgicznych,
ułatwiających wiernym zrozumienie znaczenia poszczególnych obrzędów. Liczne
niejasne ryty i fragmenty tekstów o drugorzędnym znaczeniu zostały uproszczone
lub zastąpione innymi. W tej odnowionej postaci celebruje dziś Liturgię
paschalną cały Kościół rzymskokatolicki. Jej przedstawieniu jest poświęcony
kolejny rozdział.
ROZDZIAŁ
II: ODNOWIONA KATOLICKA LITURGIA TRIDUUM PASCHY
WSTĘP I:
W opisie świętowania
Świąt Paschalnych oprzemy się głównie na odnowionej po Soborze Watykańskim
katolickiej liturgii rytu rzymskiego. Wydaje się to najbardziej sensowne, jako
że jest to najbardziej rozpowszechniona forma tego świętowania w naszym kraju.
Na tej podstawie Czytelnik najłatwiej wyrobi sobie zdania na temat treściowej zawartości, głębi liturgicznej
celebracji Świąt Paschalnych. Jeśli zaś stoi przed zadaniem ich ukształtowania
w swojej chrześcijańskiej wspólnocie, na pewno znajdzie tu niejeden impuls do
twórczej akomodacji.
Zaznaczam jednak, że
opisane tu obrzędy są formą wzorcową,
idealną. Zapewne nieczęsto spotkać ją można w takiej dokładnie, pełnej postaci
w przeciętnych parafiach katolickich.
WSTĘP II:
Liturgia paschalna,
sprawowana na przestrzeni trzech dni, od wieczora Wielkiego Czwartku do
wieczora Niedzieli Paschy, jest punktem centralnym każdego Roku liturgicznego.
Odnowiony rzymski Kalendarz Liturgiczny w swych ogólnych normach przypisuje tym
trzem dniom w odniesieniu do całego Roku liturgicznego taką rangę i znaczenie,
jakie "ma niedziela w tygodniu" (Nr.18). Dokument ten podaje pełną
oficjalną nazwę Triduum w brzmieniu: "Święte Paschalne Triduum Męki i
Zmartwychwstania Pańskiego" (w oryginale łacińskim nazwa ta brzmi: "sacrum paschale Triduum Passionis et
Resurrectionis Domini" (także Nr.18)). Samo już takie określenie
wydaje się być na pierwszy rzut oka zbędnym powtórzeniem: przecież słowo
"Pascha" i pochodzący od niego przymiotnik "paschalne" zawiera
w swojej treści - jak to już przedstawiliśmy - zarówno Mękę i Śmierć, jak i
Zmartwychwstanie Chrystusa. Ta tautologia jest jednak od początku zamierzona.
Użycie na dopełnienie słowa "paschalne" zarówno pojęcia
"Męka" (oryginał łaciński: "passio")
jak i "Zmartwychwstanie" ("resurrectio")
ma w intencji władzy kościelnej zaznaczyć nierozerwalną jedność tej celebracji
(Pascha jest przejściem ze Śmierci do nowego Życia!) i przypomnieć obydwa jej istotne elementy. W ten
sposób pragnie się w przyszłości zapobiec jakiemukolwiek sztucznemu, choćby
tylko myślowemu rozdzielaniu poszczególnych celebracji i przypisywaniu im
osobnego, niezależnego znaczenia. Skutkiem takiego pojmowania Mysterium mogłaby
być (jak to już miało miejsce w historii) błędna, niepełna interpretacja
Wydarzenia Paschy, nieprawidłowy przekaz jego treści w przepowiadaniu
kościelnym, a co za tym idzie - niezrozumienie jego integralnej jedności (jeden
akt zbawczy) i jego dynamicznej istoty (wyrażającej się w
"przejściu", zmianie stanu, a nie statycznym "fakcie").
Ponieważ przystąpimy teraz do analizy tekstów i obrzędów Liturgii świętego
Triduum, która z konieczności musi kierować się kolejnością dni i dla jasności
dokonywać wielu podziałów i rozróżnień, konieczne jest na wstępie przypomnienie
tej właśnie wewnętrznej jedności i tej dynamiki Mysterium. Istotne jest, aby
Czytelnik, zagłębiając się w treść i orędzie poszczególnych rytów i tekstów
zachował stale świadomość jedności całej celebracji trzech dni, podobnie jak
jedno jest Mysterium, które ma ona w pośrodku Kościoła uobecnić. Poniżej
przedstawione zostaną tylko trzy główne celebracje Triduum: Msza Wieczerzy
Pańskiej, Liturgia Męki Pańskiej i Wigilia Paschalna. Liturgie te stanowią
trzon świętowania Triduum, jednak grupy pragnące głębiej przeżywać Paschę mogą
także sprawować Liturgię. Nie będziemy także w naszym opisie podawać przebiegu
nabożeństw pasyjnych, które nie zaliczają się do Liturgii. Opis poniższy może
posłużyć Czytelnikowi jako impuls,
mogący pobudzić do osobistej medytacji tekstów tej Liturgii.
1. MSZA WIECZERZY PAŃSKIEJ
Eucharystia wieczorna w
przeddzień Wielkiego Piątku Męki Pańskiej rozpoczyna obrzędy Triduum Paschy.
Jest ona sprawowana na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy Jezusa z uczniami, którą
spożywał On bezpośrednio przed swym wydaniem. Wieczerza ta zawsze była
pojmowana w szczególnym związku z Męką Pana, nie tylko ze względu na ich
czasową bliskość. Sam Jezus, gdy rozdawał chleb i podał wino, nazwał je swym
wydawanym za ludzi Ciałem i swoją przelewaną za nich Krwią. Faktyczne wydanie
się Pana nastąpiło w Jego Męce. Zatem podczas uczty Jezus antycypuje swoją Śmierć, to znaczy czyni dla Siebie i swoich to, co
w czasie dopiero ma nastąpić, już teraz rzeczywistością. Dokonuje tego za
pomocą znaku łamania i spożywania chleba, oraz wspólnego spożywania kielicha z
winem. Uczta paschalna staje się odtąd z woli Pana ("...to czyńcie na Moją
pamiątkę") znakiem=sakramentem Jego oddania się - i jako taki znak będzie
sprawowana na Jego Pamiątkę w Kościele przez wszystkie pokolenia. Jezus wybrał
ucztę jako znak nie tylko dlatego, iż chciał nawiązać do Paschy Starego
Przymierza i ukazać jej wypełnienie w swojej osobie. Uczta - wspólne pożywianie
się wielu ludzi - była już od najdawniejszych czasów i we wszystkich niemal kulturach
znakiem wspólnoty. Ponieważ tak bardzo odpowiada on ludzkiej naturze, znak
uczty ma znaczenie ponadczasowe, jego wymowa do dziś się nie zmieniła. Razem
jedzą ci, których łączy wzajemnie życie: więzy rodzinne, wspólna praca,
szczególna uroczysta okazja. Dzielić z kimś stół i jego dary oznacza przeto
dzielić z nim coś więcej. Przy stole ludzie wymieniają swoje doświadczenia,
przy stole tworzą się wspólne plany, tu często zapadają ważne dla grupy czy
rodziny decyzje. Ucztowanie nie tylko wyraża wspólnotę, ono często samo ją
wprowadza, tworzy. Trudno sobie wyobrazić ludzi zasiadających stale razem jako
pozostających w stosunku do siebie całkowicie obcymi, prędzej czy później
zainteresują się oni sobą nawzajem i staną sobie bliscy. Także w odwrotnym
kierunku: jeśli dwaj ludzie wzajemnie się nie znoszą, nie wytrzymają długo przy
wspólnym stole. Dlatego wspólne spożywanie, dzielenie się pokarmem i napojem
stało się także w życiu politycznym i religijnym wyrazem wzajemnej
przynależności, zgody, wspólnoty interesów, przymierza. Gdy w starożytności
zawierano sojusz, towarzyszyła tej ceremonii zawsze uroczysta uczta, podczas
której obie strony zasiadały przy wspólnym stole. Nieprzypadkowo też na
spotkanie Abrahama Melchizedek, król i kapłan, wynosi chleb i wino, które w
jego imieniu składa Jahwe. Dar ten, mający przypominać ucztę, oznacza tu
Przymierze Boga ze swym sługą, Abrahamem. Izraelici sprawowali w Uczcie
paschalnej pamiątkę zawarcia Przymierza z Bogiem. Jezus podejmuje ten prastary
znak i czyni go znakiem Nowego Przymierza. Odtąd Uczta Eucharystyczna,
sprawowana w imię Jezusa, będzie na zawsze uobecniała ten na nowo przez Niego
odtworzony związek Boga z ludźmi. Gdziekolwiek jest sprawowana, przywołuje
tamto jednorazowe wydarzenie Jego Krzyża i czyni go tu i teraz obecnym i
skutecznym między nami. Mocą Boga, dla którego upływ czasu nie jest żadną
przeszkodą, dzięki woli Tego, który zawsze jest, dla którego nie istnieje
"wczoraj" ani "jutro", podczas obchodzenia tej Pamiątki
tamto jednorazowe i niepowtarzalne Wydarzenie staje się dla nas
"teraz". Dzieje się ono pośród nas i dla nas ze wszystkimi swymi
skutkami, staje się naszym udziałem. Przeżywamy to wydarzenie w znaku Uczty
Eucharystycznej i łączymy się z nim w Komunii. Przez wspólne spożywanie Jego Ciała
i Krwi stajemy się wspólnikami stołu Jezusa, towarzyszami Jego życia -
sojusznikami Boga w Jego Dziele Zbawienia. Stąd każde uczestnictwo w
Eucharystii ma charakter zobowiązujący - jeśli jesteśmy z Nim, winniśmy dzielić
także Jego oddanie się za innych ludzi, Jego pro-egzystencję - życie dla
drugich. Jak On złożył ofiarę z Siebie, winien i każdy Jego uczeń, każdy, kto
bierze udział w Jego uczcie, wciąż na nowo składać Bogu ofiarę z siebie tak,
jak najlepiej potrafi. Takie jest orędzie każdej Mszy świętej, jednak zwłaszcza
dziś, w obliczu Jego Męki, szczególnie wyraźnie możemy uświadomić je sobie i
przyjąć je jako Jego testament. Dziś może słowa, które wypowiedział Jezus, będą
miały dla nas szczególne znaczenie, bo dziś jesteśmy na nie bardziej otwarci.
Msza Wieczerzy Pańskiej
zachowuje zasadniczą strukturę każdej Eucharystii. Zatem po otwierających ją
obrzędach wstępnych sprawowana jest Liturgia Słowa, następnie Liturgia
Eucharystyczna. Celebrację zamyka przeniesienie Najświętszej Eucharystii do
miejsca jej adoracji i symboliczne obnażenie ołtarza.
Liturgię rozpoczyna
uroczyste Wejście celebransa wraz z asystą. Podczas procesji Wejścia śpiewana
jest antyfona, od samego początku celebracji zwracająca uwagę wiernych na wzajemny związek
rozpoczynanej Eucharystii i krzyżowej Męki Chrystusa: "Chlubimy się krzyżem naszego Pana Jezusa Chrystusa: w nim jest
zbawienie, życie i zmartwychwstanie, przez niego jesteśmy zbawieni i
oswobodzeni". Nie można zrozumieć wiary chrześcijan bez Krzyża, nie
można wytłumaczyć sensu ich gromadzenia się bez wskazania na jego powód: nakaz
Pański, aby po wszystkie czasy obchodzić Pamiątkę Jego wydania się. W tym celu:
aby wspominać Krzyż Chrystusowy i jego owoc - Zmartwychwstanie, schodzą się i
tego wieczoru chrześcijanie na całym świecie. W razie niemożności jej
wykonania, antyfona może być zastąpiona pieśnią o Krzyżu Pańskim ("W
krzyżu cierpienie", "Krzyżu Chrystusa" itd.).
Po wprowadzeniu, akcie
pokutnym i śpiewie "Kyrie eleison" celebrans intonuje hymn
"Chwała na wysokości Bogu". Jednocześnie uderza się we wszystkie
dzwony. Ich bicie jest dla zewnętrznego świata znakiem rozpoczęcia świąt
paschalnych. Hymn "Gloria" jest wyrażonym w śpiewie uwielbieniem Boga
w Trójcy. Śpiewa się go co Niedzielę, lecz tego wieczoru może szczególnie
powinno się zwrócić uwagę na ukazany w nim obraz Boga. Nie jest to jakaś
abstrakcyjna Istota Najwyższa, nie jest to tylko wspaniały i nieśmiertelny,
wszechmogący "król nieba" lecz przede wszystkim Bóg Historii
Zbawienia, Bóg angażujący się w życie człowieka: Ojciec zsyłający Syna,
"Syn Jednorodzony", który stał się jednym z nas, podarowany nam przez
Ojca jako "Baranek Boży, który zgładził grzechy", jest to Bóg
wysłuchujący swoje dzieci: "przyjm błaganie nasze". Przez zasłonę
tych starożytnych formuł, kiedyś po raz pierwszy wyśpiewanych z pełnym
wdzięczności entuzjazmem w Dniu Pańskim przez chrześcijan II wieku, dostrzega
się Boga jako Dobrego Ojca, który dla
naszego zbawienia sprawił, że wydarzyła się Pascha Pańska, że Syn Jego
przeszedł przez ziemskie życie i przez śmierć. Wraz z nimi, twórcami hymnu,
uznaje śpiewający tego Chrystusa za Pana, widzi w Nim wywyższonego na prawicę
Bożą Pośrednika, przyczynę wszelkiego Zbawienia, sprawcę Pojednania.
Zamykająca obrzędy
wstępne Kolekta, czyli modlitwa dnia wskazuje na Wieczerzę Pańską jako
wydarzenie ustanawiające Ucztę Nowego Przymierza, a nas, zgromadzony Kościół,
jako wykonujących testament Chrystusa: "obchodzimy pamiątkę najświętszej
Wieczerzy, podczas której Twój Jednorodzony Syn, mając się wydać na śmierć
pozostawił Kościołowi nową wiekuistą Ofiarę i ucztę swojej miłości". Znów dochodzi do głosu integralna jedność
między Eucharystią a Męką Jezusa, ta Uczta jest niezwykłym Darem Pana w obliczu
Jego śmierci. Cóż można bowiem ofiarować więcej, jak dać siebie samego ?
Pierwsze czytanie z
Księgi Wyjścia ukazuje ustanowienie przez Boga wieczerzy paschalnej w noc
Wyzwolenia z Egiptu. Uczta ta ma odtąd zawsze przypominać Izraelitom wielkie
dzieło Jahwe, ("...obchodzić będziecie ten dzień jako święto dla uczczenia
Pana. Po wszystkie pokolenia w tym dniu świętować będziecie na
zawsze..."). Wieczerza staje się znakiem ocalenia, bo bezpośrednio po niej
Pan pokonuje wrogów swego ludu i oddaje mu wolność ("Tej nocy Ja przejdę
przez Egipt... i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu"). Dla wierzących
w Chrystusa jest to wyraźna figura i zapowiedź innej Uczty i innego wyzwolenia:
Po spożyciu Wieczerzy z uczniami Pan udał się na Mękę, aby pokonać wroga całej
ludzkości: zło, grzech i śmierć, aby przywrócić człowiekowi godność dziecka
Bożego. W tych dniach przeto i my czcimy Jego zbawienne Przejście i obchodzimy
Ucztę, którą nam jako znak wyzwolenia polecił sprawować. Bardzo wyraźnym
obrazem jest dla nas w świetle Historii Zbawienia znak baranka: zostaje on
zabity na ofiarę, Izraelici spożywają jego mięso, a jego krwią zostają pomazane
drzwi domów, których mieszkańcy mają zostać oszczędzeni w noc sądu. Chrystus,
nazwany Barankiem Bożym, zostaje zabity, stając się ofiarą pojednania, a ci,
którzy spożywają jego Ciało i Krew, będą ocaleni od śmierci wiecznej, stają się
uczestnikami Przymierza z Bogiem.
Taką interpretację obrazu
Księgi Wyjścia potwierdza psalm responsoryjny, śpiewany po czytaniu. Jego
refren brzmi: "Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela". Ile razy
wierzący podnoszą na Jego pamiątkę kielich paschalny w Eucharystii i
"wzywają imienia Pana", staje się wśród nich obecny moment zawarcia
Nowego Przymierza, a oni sami widzą siebie jako jego bezpośrednich uczestników.
Drugie czytanie, wzięte z
1 Listu Pawła do Koryntian przypomina testament Jezusa z Wieczernika: "To
jest Ciało moje... kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej... Czyńcie
to na moją pamiątkę". Do tych słów Pana przydaje Paweł swój tak krótki, a
tak brzemienny w znaczenie komentarz: "Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb
albo pijecie kielich - śmierć Pańską głosicie, aż (On) przyjdzie". Każde sprawowanie Wieczerzy Pańskiej jest
zatem dla chrześcijan nie tylko wspominaniem historycznego wydarzenia Jego
Paschy, ale i jej aktualnym głoszeniem, to znaczy przywoływaniem w nasze obecne
życie jej zbawiennych skutków, stawianiem nas samych w jej obliczu i
odnawianiem tego Przymierza, a jednocześnie nieustającym wołaniem do Pana o
Jego ostateczne Przyjście i dopełnienie Dzieła Zbawienia. "Maranatha"
- "przybądź, Panie" - tak nazywali Eucharystię pierwsi chrześcijanie.
Fragment Ewangelii,
przeznaczony na ten wieczór zawiera opowiadanie o umyciu nóg uczniom przez
Jezusa i podaje Jego interpretację tego nieoczekiwanego - jak mogłoby się
wydawać - gestu: "Jeśli... ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i
wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi, dałem wam bowiem przykład, abyście i
wy tak czynili...". Umywanie nóg było naówczas w dostatnich domach zwykłą
służebną czynnością niewolnika. Dlatego tak bardzo broni się Piotr przed tym
zawstydzającym go gestem swego Mistrza. Jezus przez dokonanie tego chce
powiedzieć swoim uczniom wszystkich czasów, a więc i nam także: "Chcę,
abyście i wy żyli dla siebie nawzajem, abyście stale pozostawali w służbie wobec
drugich. Nie czyńcie siebie samych pierwszymi, lecz poświęcajcie się dla innych
- to jest właśnie miłość. Taką miłość ja wam okazuję - i okażę do końca w tej
Mojej godzinie, która właśnie nadeszła - takiej miłości względem innych domagam
się też od was. Tych, którzy byli towarzyszami Jego stołu Jezus uczcił swą
posługą, a jednocześnie nauczył, iż konsekwencje tej braterskiej uczty idą w
życiu bardzo daleko i mogą wymagać czasem wiele osobistego poświęcenia. Nowe
Przymierze, którego zawarcie obchodzimy w Eucharystii, przymierze, którego
uczestnikami w niej jesteśmy, nie jest tylko związaniem się każdego z osobna z
Bogiem, lecz wymaga okazania się solidarnym z każdym człowiekiem i to aż do
końca, aż do oddania życia, tak jak On je dla nas oddał. Wspólnota tego stołu zobowiązuje więcej, niż
każda inna.
Po homilii następuje
powtórzenie gestu Jezusa przez celebransa: obrzęd umycia nóg kilku lub
kilkunastu mężczyznom ze wspólnoty. Kościół chce przez to wyrazić, iż przyjmuje
i chce właściwie rozumieć naukę Pana - Jego przykazanie pokornej miłości wobec
wszystkich. Dlatego głowa wspólnoty - prezbiter - jako pierwszy w znaku
wiernego powtórzenia uwidacznia swoją wolę wypełnienia tego przykazania w
codziennym życiu. Czyni on to w imieniu
wszystkich obecnych, wszyscy oni są przecież uczestnikami Uczty Pańskiej
i do każdego z nich odnosi się Jego wezwanie. Podczas umywania nóg śpiewa się
przeznaczone do tego antyfony - po pierwszych trzech, wyjętych z teksu
Ewangelii, pozostałe trzy z nich wyraźnie akcentują w swej treści przykazanie
miłości i konieczność dawania świadectwa przynależności do Chrystusa właśnie
przez praktykowanie tego polecenia: "Po tym wszyscy poznają, że jesteście
moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali".
W modlitwie powszechnej
tego wieczoru uwzględnić się powinno
zwłaszcza trzy prośby: o ducha prawdziwego oddania i naśladowania Pana dla
wszystkich chrześcijan, o zjednoczenie wierzących w Chrystusa w jeden Kościół,
oraz o prawdziwe wewnętrzne otwarcie wszystkich, którzy na całym świecie
przystępują do świętowania Triduum Paschy Pańskiej na Jego Słowo i Jego
przykład, o łaskę głębokiej wiary dla nich, aby to świętowanie przyniosło im
jak największe duchowe owoce.
Ponieważ już cała
Liturgia Słowa koncentrowała się na temacie Uczty Pańskiej, jej znaczenia dla
chrześcijan oraz płynącego z niej orędzia, przejście do części Eucharystycznej
wydaje się teraz bardzo płynne. Podczas procesji z darami do ołtarza (która
tego dnia powinna być przeprowadzona szczególnie uroczyście) śpiewana jest
pieśń: "Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego"
lub inna o tej samej wymowie treściowej. Mszał zaleca, aby tego dnia przynieść
do ołtarza prócz chleba i wina także konkretne dary, przeznaczone dla ubogich.
Jest to jeszcze jeden wyraźny znak ze strony wspólnoty, że pragnie ona
wykonywać nakaz Pana i służyć bliźnim także tym, co posiada. Przynoszenie darów
na Eucharystię jako konkretny wyraz solidarności z potrzebującymi braćmi jest
prastarym zwyczajem chrześcijańskim, i w pierwszych stuleciach było
praktykowane przy każdej Mszy św. Dziś mało już wyraźną tego pozostałością jest
zbiórka pieniężna "na tacę", najczęściej przeznaczona na utrzymanie
świątyni. Dlatego ważne jest, aby szczególnie w wieczór ustanowienia Eucharystii
przypomnieć ten starożytny obrzęd, tak bardzo chrześcijański w swym duchu.
Treść pieśni towarzyszącej procesji z darami zawiera także znamienny fragment:
"Niech ustaną wszystkie gniewy i spory, a pośrodku nas niech będzie
Chrystus". Tak, Eucharystia jest Ucztą pojednania między Bogiem i ludźmi,
dlatego każde jej sprawowanie wzywa nas do zupełnego pojednania z innymi. Nic
nie ma prawa brukać dziś naszego serca, i oddzielać nas od daru miłości,
składanego na ołtarzu. Ani gniew ani nawet mała niechęć nie może dziś kalać
naszych czystych intencji, oddalać nas od Pana i braci. "Strzeżmy się
tego, co nas rozdziela": oto Chrystus pośrodku nas oddaje się Ojcu, On ma
teraz królować niepodzielnie w sercu każdego z nas, uzdolnić nas do tego, abyśmy
z wraz Nim mogli ofiarować Bogu wszystko.
Modlitwa nad darami
ukazuje sprawowanie Eucharystii jako anamnezę Mysterium Paschalnego:
"ilekroć...sprawujemy pamiątkę ofiary Chrystusa, spełnia się dzieło
naszego odkupienia." W żaden inny jednak dzień w roku nie jest to tak
wyraźnie widoczne, jak w ten wieczór wydania się Pana, wieczór ustanowienia
Eucharystii.
Prefacja (nr.46) podaje
jako motyw dziękczynienia nie tylko jednorazowe oddanie się Jezusa "w
zbawczej Ofierze" lecz akcentuje błogosławione skutki uczestnictwa w
eucharystycznej pamiątce tej Ofiary przez wiernych: "...Jego Ciało za nas
wydane umacnia nas, gdy je spożywamy, a Krew za nas wylana obmywa nas, gdy ją
pijemy". Po raz kolejny stawiana
jest nam przed oczy ta oczywista prawda, iż sprawowanie Eucharystii nie jest
naszym darem dla Boga czy jakimś obrzędem na Jego cześć, lecz przede wszystkim
odbywa się dla naszego dobra, jest Jego darem w Chrystusie dla nas, Eucharystia
jest pokarmem na naszej drodze do Niego.
Jeśli odmawia się I
Modlitwę Eucharystyczną, Mszał przepisuje specjalny fragment zmienny (tzw.
"Communicantes") oraz odnoszącą się do tego wieczoru
"wstawkę" we wprowadzeniu do słów Ustanowienia: "On to w dzień
przed męką za zbawienie nasze i całego
świata, to jest dzisiaj ...". Jest to jeden z wielu momentów, w
których sam tekst Liturgii wskazuje na ponadczasowy charakter Mysterium
Paschalnego i niezależną od czasu i okoliczności obecność i oddziaływanie
zbawczego Dzieła Jezusa wobec wszystkich, którzy w wierze je sprawują. Owo "dzisiaj",
czy "oto
teraz", które tak łatwo umyka
uwadze wierzących, gdy w ciągu roku wciąż na nowo słuchają tych samych
tekstów liturgicznych, zostaje tego wieczoru wielokrotnie mocno zaakcentowane –
redaktorzy tekstów liturgicznych czynią to z nadzieją, iż wszyscy wierni wezmą
je sobie do serca i odtąd może z pełniejszą jeszcze świadomością i jeszcze
większą otwartością podejmą dialog ze spotykającym ich obdarowującym w każdym
liturgicznym spotkaniu Bogiem. W II i III Modlitwie Eucharystycznej wspomnienie
dnia występuje na miejscu wspomnienia niedzielnego, czyli przed epiklezą (wezwaniem Ducha Świętego) i opisem
Ustanowienia, i wyrażone jest za pomocą zwrotu: "uroczyście obchodzimy
święty dzień, w którym nasz Pan Jezus Chrystus został za nas wydany". W
dalszym ciągu anafory także sam Opis Ustanowienia (tym razem w szczególny
sposób) i zdanie w anamnezie, odnoszące się do zbawczej Męki Chrystusa wskazują bezpośrednio na centralne miejsce
i znaczenie obchodzonego dziś Mysterium w całej Historii Zbawienia.
Komunia eucharystyczna,
czyli wejście we wspólnotę, zjednoczenie (łac. "communio") z
oddającym się za nas i nam Jezusem, jest wyrazem naszego udziału w Jego Dziele
i jednocześnie zobowiązaniem do zachowania tej jedności duchowej z Nim, czyli
do codziennego życia zgodnego z Jego wskazaniami, zwłaszcza zaś z nakazem
miłości. Przez przyjęcie bowiem tego Daru odchodzącego na Mękę Jezusa stają się
wierni nie tylko obdarowanymi, ale i współwykonawcami Jego testamentu, który
pozostawił nam wszystkim w ten ostatni
wieczór.
Modlitwa po Komunii
wreszcie, zamykając Liturgię Eucharystyczną, kieruje wzrok uczestników w stronę eschatologicznej (ostatecznej)
przyszłości: uczestnicząc w Jego Ciele i Krwi już teraz, a za każdym kolejnym
przyjęciem Komunii głębiej wrastając w tę wspólnotę z Nim, mamy prawo oczekiwać
udziału w wiecznej Uczcie Jego Królestwa i jednocześnie obowiązek uczynić
wszystko, aby naszym wiernym życiem na nią zasłużyć.
Na zakończenie wieczornej
celebracji Najświętsza Eucharystia zostaje przeniesiona do miejsca, gdzie
będzie się odbywało nocne czuwanie i gdzie będzie przechowywana aż do
popołudniowej Liturgii Piątku. Podczas uroczystej procesji śpiewa się hymn
"Sław języku tajemnicę". Śpiew ten można nazwać hymnem na cześć
ustanowienia Najświętszej Eucharystii albo hymnem o Uczcie Pańskiej. Ukazuje on
ją w kontekście całego Wydarzenia Jezusa. W swej pierwszej części hymn
streszcza opis ziemskiej drogi Jezusa, od narodzenia z Dziewicy do Ostatniej
Wieczerzy. Po wyrażeniu tożsamości przemienionego chleba i wina z Panem
odwołuje się do wiary chrześcijan, koniecznej do pojęcia i przyjęcia tego
Mysterium, w końcu wzywa do uwielbiania Eucharystii jako sakramentu Nowego
Przymierza i kończy doksologią na cześć Trójcy Świętej. Hymn w swej prostocie i
głębi jest najlepszym wprowadzeniem do osobistej adoracji wiernych, dlatego po
jego zakończeniu nie wypowiada się już żadnych słów, lecz celebrans wraz z
asystą, po oddaniu czci Panu obecnemu w Sakramencie przez okadzenie i
przyklęknięcie, w ciszy odchodzą do zakrystii.
Bardzo zaleca się wiernym
katolikom, aby możliwie każdy z nich znalazł tego wieczoru nieco czasu na
"czuwanie przy Panu". Adoracja powinna mieć charakter przede
wszystkim dziękczynny - przeżycie Liturgii Wieczerzy Pańskiej z pewnością
uświadomiło wszystkim niejeden motyw dziękczynienia.
Wstęp:
Piątek Męki Pańskiej, nie
jest dniem żałoby. Jeśli byśmy chcieli go nazwać bardziej adekwatnie, jest on
dniem skupienia, zamyślenia, ale jednak przede wszystkim dniem celebracji tego
szczytowego i fundamentalnego dla chrześcijaństwa wydarzenia, jakim była
odkupieńcza śmierć Jezusa Chrystusa. Nie jest to przy tym pełnia, całość Dzieła
Odkupienia, Pascha Chrystusa obejmuje nie tylko Jego Śmierć i Zmartwychwstanie
ale całe życie Pana, które rozegrało się w całkowitym posłuszeństwie Ojcu w
imieniu całej ludzkości.
I to posłuszeństwo
kulminuje, osiąga swój szczyt w posłuszeństwie aż do śmierci i to śmierci
krzyżowej. Poprzez sprawowanie wielkopiątkowej Liturgii Męki Pańskiej Kościół
katolicki uobecnia w szczególnie uroczysty sposób wydarzenie Krzyża Pańskiego i
czci Wydanie się Jezusa za wszystkich ludzi.
Liturgia Wielkiego Piątku
składa się z trzech głównych części, do których niektóre lokalne Kościoły (w
tym także i Kościół polski) dołączają jeszcze czwarty element. Te części to w
kolejności:
Liturgia Słowa,
Adoracja Krzyża i
Obrzędy Komunii,
zaś element dołączony
historycznie później przez Kościół w Niemczech, a także w Polsce i obecny dziś
w niektórych Kościołach lokalnych Włoch i Francji, to
Przeniesienie Najświętszej Eucharystii do tzw. Grobu Pańskiego
i wystawienie jej w nim do adoracji. Liturgia Wielkiego Piątku jest jedną z
najstarszych form liturgicznych, jakie przez wieki i do dzisiaj były i są
celebrowane w Kościele Katolickim w niewiele tylko zmienionej formie.
Celebracja rozpoczyna się
w wyjątkowy sposób. Wszyscy uczestniczący w posłudze liturgicznej, na czele z celebransem
i wyższą asystą podchodzą do ołtarza w milczeniu, bez krzyża, świec, kadzidła.
Celebrans bez słowa, nie rozpoczynając jak zazwyczaj znakiem krzyża i
pozdrowieniem, pada na twarz przed ołtarzem. Ten gest prostracji jest bardzo
stary, starszy niż chrześcijaństwo, wyraża on najpierw całkowite uniżenie się
człowieka, ("aż do ziemi") - stąd nawet łacińskie słowo określające
ten gest - humiliatio, "ad humum" - uniżenie aż do gruntu, zrównanie
się z ziemią, jakby się chciało wyrazić: "prochem jestem przed Tobą".
Ten gest pokory celebransa wyraża przede wszystkim jego szacunek i cześć dla
tego wielkiego Mysterium które się w Wielki Piątek dokonało. W obliczu tak
wielkiej ofiary Chrystusa, w obliczu wydania przez Niego własnego życia,
człowiek odpowiada pokornym i pełnym przejęcia milczeniem. Nie masz niczego co
by mogło ująć w słowa to wielkie oddanie. Jest to jakby ilustracja do słów
Izajasza, które za chwilę będą czytane: "Osłupieją na jego widok ...
mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed nim usta, bo ujrzą coś, czego
im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego". Otóż i wierzący w obliczu tego najwyższego Mysterium także
przez chwilę zachowują święte milczenie. W tej chwili ciszy zgromadzona
wspólnota rozważa to wielkie poświęcenie, ostatnie oddanie się, które Pan dla
nas wziął na Siebie.
Natychmiast po powstaniu
celebrans przechodzi ku miejscu przewodniczenia i rozpoczyna Liturgię
odśpiewaniem kolekty. I tu, już u początku pojawia się myśl, która będzie nam
dziś towarzyszyć przez cały czas trwania Liturgii aż do jej końca, myśl
wyrażająca ten niesłychany paradoks śmierci, która zrodziła życie: "Boże
Ty przez mękę Chrystusa, Twojego Syna a naszego Pana zniweczyłeś śmierć
...". Przez mękę i śmierć Bóg przezwyciężył śmierć, a więc śmierć pokonała
śmierć, zrodziła nowe życie, które stało się udziałem ludzi. W dalszym ciągu
kolekty pada porównanie, które ukazuje znaczenie Paschy Chrystusa w świetle
całej historii ludzkości Spraw, abyśmy przez łaskę nosili w sobie podobieństwo
do Chrystusa, jak z konieczności natury nosiliśmy w sobie podobieństwo
Adama". Adam i Chrystus. Adam jako Symbol człowieka, który upada, całej
ludzkości, która upada, i przez to odpada od Boga, odwraca się od Niego, i
Chrystus, który jest Nowym Adamem, jak nazywają go Ojcowie, idąc za porównaniem
św. Pawła: jak w jednym: ... w Adamie wszyscy umierają tak też w jednym: w
Chrystusie wszyscy będą ożywieni. "Przez nieposłuszeństwo jednego grzech
wszedł na świat a z grzechem śmierć, tak przez posłuszeństwo jednego jeszcze
obficiej rozlała się łaska". Chrystus jest tym, który przez swoje
posłuszeństwo zmazuje cały dług nieposłuszeństwa, a zatem niszczy cały skutek
grzechu. Ostatnim i najbardziej bolesnym skutkiem grzechu była śmierć. I ten
skutek traci swe oddziaływanie: w śmierci Chrystusa śmierć wszystkich ludzi nie
zostaje całkowicie usunięta, ale przemieniona, odtąd staje się ona bramą do
nowego, nieśmiertelnego już życia z Bogiem.
Jako pierwsze czytanie
czytane jest proroctwo Izajasza, nazywanego często Ewangelistą Starego Testamentu,
czyli tym , który życie Chrystusa, Mesjasza mającego przyjść, ujął w obrazach.
Przede wszystkim w obrazie cierpiącego sługi Pańskiego. Deutero-Izajasz ukazuje
obraz cierpiącego, który "obarczył się cierpieniem nas wszystkich, dźwigał
nasze boleści", a myśmy go nie zrozumieli. To proroctwo spełniło się w
Chrystusie, "On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy,
spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze zdrowie...
wola Pana spełni się przez Niego". Proroctwo nie kończy się na tym. Oto
zapowiadana odpowiedź Boga na posłuszne cierpienie Sługi: "...Dlatego w
nagrodę przydzielę mu tłumy, posiądzie możnych jako zdobycz". I to także
spełniło się w Chrystusie: jako wywyższony na prawicę Boga Kyrios stał się
Panem Kościoła, Panem całej ludzkości, bo nabył ją sobie i Bogu za własną Krew.
On sam tylko jest w stanie skutecznie "orędować za przestępcami".
Chrystus stał się wiecznym Pośrednikiem, jako ten, który jedynie jest w stanie
ludzkość z Bogiem pojednać, do Niego z powrotem przyprowadzić, z Nim na zawsze
powiązać.
Psalm następujący po tym
czytaniu, ze swym wymownym refrenem: "Ojcze w twe ręce składam ducha
mego", nawiązuje do słów Chrystusa, które wypowiedział na krzyżu, gdy
umierał. Sam psalm jest skargą wierzącego ST, który przed Bogiem wypłakuje
swoją boleść, swoje poczucie samotności, ale pomimo wszystko nie zapomina o
zaufaniu do Niego: "...ja pokładam ufność w Tobie Panie i mówię: Ty jesteś
moim Bogiem, w twoim ręku są moje losy, wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców".
Ten psalm możemy dziś włożyć w usta Chrystusa. Chrystus, który na krzyżu
wypowiedział te same słowa: "Ojcze w twe ręce składam ducha mego",
który wypowiedział inne słowa psalmu wcześniej, także podczas swej Męki:
"Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił". On zapewne nie mówił tego
tylko jako fragmentu, zawołania, lecz po prostu modlił się na krzyżu psalmem,
tak jak modlił się Psalmami cały Izrael. W Jego ustach jednak te słowa Psalmu
przybierają swe ostateczne znaczenie - bo do Niego w swym najgłębszym sensie
się odnoszą, bo na Nim się w tym momencie spełniły.
Drugie czytanie z Listu
do Hebrajczyków nie wchodzi bezpośrednio w tematykę krzyża, mogłoby się więc
wydawać jakby ciałem obcym w tym miejscu. Nie jest nim jednak, bo w swej
refleksji ukazuje ten prawdziwie eklezjologiczny czyli istotny dla Kościoła i
dla wszystkich jego członków wymiar śmierci Chrystusa, mówi nam, kim stał się
On dla nas przez fakt swojej Paschy: "Mając arcykapłana wielkiego, który
przeszedł przez niebiosa, Jezusa Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu
wiary". W dalszym tekście czytania pojawia się następny ważny punkt
teologicznej refleksji: "Chrystus za dni ciała swego zanosił gorące prośby
do Tego, który mógł go wybawić do śmierci i został wysłuchany dzięki swej uległości"
- oto stwierdzenie, którego prawie nikt nie rozumie. Został wysłuchany, a
przecież umarł na krzyżu ? Otóż jednak Chrystus został wysłuchany. On umarł,
jak umiera każdy człowiek, umarł po to, ażeby los człowieka, los ludzkości
podzielić do końca, żeby do samego dna przejść przez to życie. Ale Chrystus
natychmiast otrzymał od Boga odpłatę, odpowiedź na swoje posłuszeństwo, On
został do końca wysłuchany, bo życie zostało mu oddane, bo otrzymał - jako
Człowiek - Nowe Życie, życie, które się już nie skończy. Chrystus przez Swoją
śmierć przeszedł do nowego życia i w Nim wszyscy, którzy w niego wierzą będą
wysłuchani, ale właśnie w ten sam sposób. Nie ma być naszym pragnieniem, aby
nie umrzeć, nam jest obiecane, że pomimo
śmierci będziemy żyli. Sam Jezus mówi o sobie: "Każdy kto we Mnie
wierzy, choćby i umarł, żyć będzie na wieki". Śmierć należy do życia i
jest tym progiem przejścia, jest naszą Paschą. w śmierci Chrystusa uczymy się
przyjąć na siebie to, co jest nieuniknione dla większości z nas. Wyjątkiem będą
tylko ci, którzy na tym świecie doczekają Jego Paruzji. Śmierć jest dla
chrześcijanina bramą do życia, tak jak bramą stał się Jezusowi Krzyż, choć dla
wszystkich wtedy wydawał się być Jego końcem.
Męka Pańska czytana jest
w Wielki Piątek według św. Jana. To ten z Ewangelistów, który faktycznie stał i
patrzył. To on do samego końca przeszedł tę drogę z Chrystusem i nie dał się
odsunąć od Krzyża. On jednak patrzy na Chrystusa nie tylko oczami człowieka,
który widzi rany, krew, blizny i ból, lecz człowieka, który wierzy. Jan w swoim
opisie męki Chrystusowej od samego początku zaznacza dobrowolne wydanie się
Pana, Jego zgodę na to, jego pójście świadome, pójście tą drogą aż po Krzyż.
Jezus konający na krzyżu nie jest dla Jana kimś wywołującym współczucie,
litość, żal czy smutek, ale jest wywyższonym Królem, który w ten sposób daje
ostateczne świadectwo swojej prawdy. Przypomnijmy sobie przesłuchanie Jezusa u
Piłata. Ten Rzymianin nie ma przecież właściwie pojęcia o tym, o co kłócą się
Żydzi, wie tylko, iż oskarżają Jezusa o uzurpację, o bunt przeciwko władzy
cezara. Piłat pyta: "Jesteś królem ?" i oczekuje oczywiście
negatywnej odpowiedzi. Nie pragnie skazać Jezusa, którego uważa za niewinnego.
Jego rzymska, prawnicza natura wzdraga się przed uczynieniem czegoś takiego
dlatego i tylko dlatego, że przywódcy Izraela tego chcą. Otóż Jezus odpowiada w
Ewangelii św. Jana "Jestem królem" i natychmiast komentuje to sam:
"Moje królestwo nie jest stąd. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat - na to żyję, i po to też umrę - aby dać świadectwo prawdzie" -
tej Mojej prawdzie. I tu pytanie cynika: "A cóż to jest prawda ?" -
prawdopodobnie Piłat, człowiek wykształcony, miał do czynienia z filozofiami
tego czasu, które prawdę tak różnie ujmowały. O którą prawdę chodzi temu
człowiekowi ? Otóż Jezus świadczy o najważniejszej Prawdzie: że jest Bóg, że
ten Bóg z człowiekiem chce dzielić Swoje własne życie, człowieka do Swego życia
zaprasza. I że ten Bóg posunął się aż do ostateczności, przekroczył wszelkie
granice. Bóg obleka swego Syna w człowieka, wydaje Go aż po śmierć, aby
człowiek uzyskał nowe życie. To jest prawda tego króla - Jezusa Chrystusa,
prawda o Bogu który kocha - nie do końca, lecz bez końca.
Królestwo nie z tego
świata, tak dziwne od samego początku Królestwo Jezusa, którego fundamenty
opierają się na zupełnie innych przesłankach. Jezus wiszący na krzyżu, to nie
jest w świetle Ewangelii przegrany człowiek, to jest król zwycięski, który
jednocześnie sam potrafi, jest władny jak prawdziwy król dawać, nagradzać, udzielać
dowodów swej potęgi. Jezus nawet wisząc na krzyżu to według Synoptyków z kolei
Ten, który z tego drzewa największej hańby potrafi powiedzieć do wiszącego
wspólnie z nim: "jeszcze dziś ze mną będziesz w raju". On daje
więcej, niż jakikolwiek król ziemi dać potrafi. On daje to, co poza ziemię
wykracza - daje życie wieczne. To jest potęga tego króla.
Po czytaniu Męki Pańskiej
i homilii następuje ostatnia część Liturgii Słowa - Wielka Modlitwa Powszechna.
Jest ona najstarszą modlitwą tego rodzaju, jaką zna dziś Kościół. Jest ona też
prawdziwie powszechną modlitwą,
jakże odróżniającą się od różnych mniej lub bardziej udanych schematów,
wykorzystywanych tak często w Liturgii i nie zasługujących wcale na tę nazwę.
"Módlmy się za nas", "abyśmy my...", "Panie Boże, abyś
nam ...". "My", "nam", "nas" - we wszystkie
możliwe sposoby deklinuje się to "my" - i jest to wielkie
nieporozumienie, bo modlitwa powszechna, zwana modlitwą wiernych, jest modlitwą
za cały Kościół („wszystkie Kościoły”, jak to w starożytności formułowano) i ma
modlącym pomóc w tym, by się nie zamykali w swoim egoistycznym "my",
lecz właśnie spojrzeli na cały świat
chrześcijański i w ogóle wierzący i szukający Boga, powiedzieli: stawiamy Panie,
przed Twoje i nasze oczy wszystkich, wszystkie ich prawdziwe potrzeby,
pamiętamy o tych, którzy najbardziej łakną i pragną.
Modlitwa Wielkiego Piątku
jest może najbardziej doskonałym wzorem, jaki współczesny Kościół zna. Właśnie
bowiem tego dnia każdy potrafi sobie
łatwiej wyobrazić, że faktycznie modli się spod stóp samego Krzyża: Oto
czytaliśmy Mękę Pańską, jesteśmy w Liturgii, w tym świętym znaku, świadkami
Mysterium śmierci Pana. Spod tego Krzyża, na którym On pojednał świat z Bogiem,
na którym On stał się na zawsze Pośrednikiem, aby się za nami nieustannie
wstawiać, teraz od razu, bez zwłoki, przez Jego pośrednictwo prosimy Boga o to
wszystko co jest dla nas najważniejsze.
Oto w skrócie
(przeformułowane, oddane w samym ich najgłębszym znaczeniu) prośby tej
Modlitwy, komentujemy tu tylko wybrane niektóre z nich:
Za cały Kościół święty,
ażeby trwał z niewzruszoną wiarą pod Krzyżem Chrystusa, aby ją wyznawał i
głosił tak, jak ją otrzymał.
Za papieża, ażeby pod
jego mądrym kierownictwem Kościół katolicki wzrastał w zasługach swojej wiary.
Za wszystkie stany
Kościoła: biskupów, prezbiterów, diakonów, za innych, którzy służą Kościołowi,
za cały lud wierny, ażeby dzięki łasce Pana wszyscy wierni pozostali wierni
Jemu w codziennej służbie swego życia.
Za katechumenów - o tych
Kościół nie może dziś zapomnieć. Następnego dnia zostaną ci dorośli,
przygotowujący się do chrztu, włączeni w naszą wspólnotę. Kościół modli się za
tych, którzy stoją pod jego bramami, ażeby mogli teraz złączyć się z wiernymi w
Chrystusie Jezusie, ażeby odrodzeni w wodzie chrztu zostali zaliczeni do
przybranych dzieci Boga.
O jedność chrześcijan.
Kościół katolicki uznaje, że chrześcijan wiele dzieli pomiędzy sobą, że z
powodu ludzkiej winy, ludzkich słabości, które w Kościołach są obecne, doszło
do hańbiącego faktu rozłamu. Nie jesteśmy dziś "jedno", choć Pan o to
dla nas się modlił. Niech nadejdzie dzień, prosimy, abyśmy połączyli się w
prawdziwej wierze i bratniej miłości, żeby nie było już niczego, co nas dzieli.
Ta świadomość jedności także płynie spod Krzyża. Chrystus przed Męką prosił za
nas, abyśmy wytrwali w jedności. Na krzyżu umarł za każdego z nas bez różnicy,
dlatego spod Krzyża Chrystusowego modlimy się, ażeby był nam dana łaska
stawania się na powrót jednością, tak jak wierzymy w jeden Krzyż.
Modlitwa za wybrany naród
Starego Przymierza, za Izrael. "Panie Ty dałeś swoje obietnice Abrahamowi
i jego potomkom, wysłuchaj prośby Kościoła aby lud, który niegdyś był narodem
wybranym, mógł osiągnąć pełnię odkupienia." Prosimy o zrozumienie dla tego
narodu, który Bogu był wierny przez tyle stuleci, który pozostał wierny na swój
sposób, ażeby była mu dana łaska uznania, iż Jezus jest zapowiedzianym
Mesjaszem, na którego ciągle jeszcze czeka.
Za niewierzących w
Chrystusa, aby postępując zgodnie z sumieniem odnaleźli Prawdę. Kościół prosi
Pana, żeby na tą Prawdę, której On złożył świadectwo, otworzyli się wszyscy
ludzie, szukający prawdy w różnych religiach. Niech Pan ukaże im tajemnicę
Życia, aby mogli odtąd stać się świadkami Jego miłości do wszystkich ludzi.
Za niewierzących w Boga.
Kościół prosi ażeby mogli oni dostrzec znaki dobroci Bożej, choćby w
świadectwie czynów ludzi, którzy w Boga wierzą. Jeśli w samego Boga nie mogą
uwierzyć, niech dane im będzie poznać Go poprzez ludzi, którzy dobroć Boga
ukazują przez swoje szlachetne oddane Mu życie.
Za rządzących państwami.
Każda modlitwa chrześcijańskiego Zgromadzenia powinna tych ludzi którzy są pod
naciskiem najważniejszych, najtrudniejszych decyzji włączać w swoją prośbę,
Kościół powinien pamiętać, że od decyzji tych ludzi zależy przecież dobro
narodów. Za nich należy szczególnie się modlić, by Pan ustrzegł ich od błędu,
by dał im jasne spojrzenie i dobrą wolę, ażeby na całym świecie panował trwały
pokój i pomyślność wszystkich narodów, a religia cieszyła się wolnością.
Wreszcie ostatnia prośba,
która obejmuje to wszystko, co może być codzienną intencją Kościoła, prośba za
strapionych i cierpiących. Oto wezwanie do tej prośby: "Módlmy się,
najmilsi do Boga wszechmogącego, aby oczyścił świat z wszelkich błędów,
odwrócił od nas choroby, głód oddalił, otworzył więzienia, rozerwał kajdany,
raczył dać bezpieczeństwo i szczęśliwy powrót podróżującym zdrowie chorym, a
umierających obdarzył zbawieniem." Następuje prośba celebransa:
"Wszechmogący Boże... usłysz głosy tych, którzy w jakimkolwiek utrapieniu
wołają do Ciebie, aby mogli się radować, że doznali w swoich potrzebach Twego
miłosierdzia... Przez Chrystusa..."
Wezwanie do modlitwy
("Módlmy, się bracia...aby") śpiewa zawsze diakon (o ile jest
obecny), następnie, i nie jest to przypadkiem, następuje słuszna chwila
milczenia, żeby te intencje, które diakon przedstawił, każdy z osobna mógł
sobie uświadomić, żeby je w jakiś sposób wprowadził do swojego serca, żeby
zaczął się własnymi myślami, sercem modlić.
Dopiero potem celebrans
śpiewa zbierającą nasze prośby w jedną modlitwę ("Wszechmogący wieczny
Boże..."), w ten sposób w naszym imieniu przedstawiając Bogu wszystkie
prośby jako modlitwę całego Kościoła. Każda kolejna modlitwa kończy się naszym
wspólnym "Amen", - "niech tak się stanie". Jest ono jakby
wspólnym podpisem, postawionym przez każdego z osobna i wszystkich razem pod
modlitwą i mającym świadczyć: i ja tego chcę, i ja dołączam się do tego,
proszę, niech się tak stanie.
Tak kończy się pierwsza,
najbardziej obszerna i bogata w treść część celebracji - Liturgia Słowa.
Adoracja Krzyża
Po zakończeniu Wielkiej
Modlitwy Powszechnej diakon lub jeden z posługujących w towarzystwie
ministrantów ze świecami przynosi do ołtarza zasłonięty krzyż, który podaje
celebransowi, stojącemu przed ołtarzem lub na środku prezbiterium. Teraz w
bardzo krótkich słowach śpiewu, wykonywanego trzykrotnie przez prezbitera i
towarzyszącego stopniowemu odsłanianiu przez niego krzyża dochodzi do głosu
najgłębszy sens wydarzenia, które staramy się przeżyć od początku dzisiejszej
Liturgii. Celebrans odsłania ten krzyż, który był zasłonięty, którego Mysterium
ciągle jeszcze przed oczami wielu naszych braci jest jakby zamglone, śpiewając:
"Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata". Tym właśnie jest
dla nas krzyż. Był narzędziem śmierci, a przecież otworzył nam on drogę do
życia. Na nim śmierć jednego Człowieka stała się początkiem nowego życia dla
wielu. Wierni odpowiadają: "Pójdźmy z pokłonem". I to jest już ich
adoracja. Samo podejście do krzyża, jeżeli może mieć miejsce także ucałowanie
go, jest jej naocznym dowodem, znakiem tego, że faktycznie przyjmują ten krzyż
do swojego życia, że wyrażają swoją cześć dla niego, ale równocześnie swą
wiarę, iż na tym krzyżu zawisło w osobie Chrystusa ich Zbawienie i że tam się
Jego Dzieło dokonało. "Pójdźmy z pokłonem" - te słowa oznaczają
adorację, uwielbienie. Wierzymy, wysławiamy, dziękujemy Mu za to, co uczynił.
Obrzęd Adoracji Krzyża może dokonywać się na dwa różne sposoby. Według
pierwszego celebrans, asysta i kolejno wszyscy wierni podchodzą do Krzyża i
przyklękając całują go, według drugiego, jeśli jest zbyt wielu wiernych i
adoracja trwałaby zbyt długo, unosi się odsłonięty krzyż wysoko w górę, wszyscy
klękają i przez dłuższą chwilę w milczeniu adorują go tak, jak się adoruje
Najświętszą Eucharystię. Adoracja według sposobu drugiego może być przedłużona,
przez odśpiewanie tych śpiewów, które śpiewa się podczas procesji do krzyża
przy pierwszym sposobie adoracji. Śpiew ten nosi nazwę Improperiów, ("Ludu
mój ludu", przeplatany ze śpiewem "Święty Boże"). Wyraża on
jakby skargę Jezusa, który przyniósł światu to, co dla niego najlepsze, darował
Mu w sobie nieskończoną miłość, a przecież został przez ludzi odrzucony. W
ukrzyżowaniu Pana dochodzi do szczytu cała niewdzięczność człowieka wobec Boga:
śpiew ukazuje opiekę Boga nad jego ludem od wyzwolenia z Egiptu i jako kontrast
- umęczenie Jego Syna jako niegodną odpowiedź tego ludu. Podmiot pieśni - owo
"Jam" - odnosi się tu zatem do Boga Izraela i jednocześnie do Jezusa Chrystusa
- chrześcijanie bowiem uznają w Nim, odrzuconym przez Żydów, prawdziwego Syna
Bożego, a w Jego ziemskim Życiu i Dziele Paschalnym kulminację całej Historii
Zbawienia narodu wybranego. Śpiew ten jest bardzo stary, pochodzi z wieku IX,
niektóre jego fragmenty są zaś jeszcze wcześniejsze. Ta "skarga"
Jezusa nie pozostaje bez odpowiedzi - odpowiada na nią zgromadzony nowy naród
wybrany - lud chrześcijański, który niejako tytułem zadośćuczynienia wszelkiej
złości, jaką człowiek wyrządził Bogu, śpiewa na przemian z pieśnią Jego
wyrzutów suplikacje błagalne: "Święty Boże, święty mocny, święty
nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami." Mówi do Niego: To Ty, Chryste, jesteś
nieśmiertelnym Bogiem, zmiłuj się nad nami, przebacz nam wszystko zło i okaż nam
Twą łaskę. Druga forma adoracji może jeszcze bardziej zdramatyzować ów śpiewany
dialog Boga i człowieka przez podział ról: celebrans, reprezentujący przecież w
Zgromadzeniu samego Chrystusa, trzymając wzniesiony wysoko krzyż mówi w imieniu
Chrystusa, śpiewa kolejne strofy pieśni "Ludu mój ludu", zaś
zgromadzona wspólnota w imieniu całej odkupionej ludzkości odpowiada śpiewem
"Święty Boże". Po zakończeniu adoracji krzyż zostaje umieszczony w
pobliżu ołtarza, tak by po Liturgii można go było prywatnie jeszcze adorować,
do niego jeszcze podejść.
Następuje trzecia część
Liturgii - Komunia święta. Najświętsza Eucharystia zostaje przeniesiona z
miejsca adoracji na ołtarz i następują, jak podczas Mszy św. elementy obrzędów towarzyszących
rozdzielaniu Komunii. Śpiewa się więc Modlitwę Pańską, po niej zaś przynależący
do niej embolizm. W Wielki Piątek ostatnie słowa "Ojcze nasz",
powtórzone przez embolizm: "Wybaw nas, prosimy Cię, Panie od zła
wszelkiego" wydają się mieć szczególnie głęboką wymowę, właśnie w obliczu
Krzyża Pańskiego, na którym Pan raz na zawsze odkupił nas wszystkich od
ostatecznych skutków zła, od niego oderwał, wyzwolił i otworzył drogę
pojednania i pokoju. Opuszczając śpiew "Baranku Boży", ponieważ tego
dnia nie łamie się chleba, celebrans odmawia w ciszy modlitwę przed przyjęciem
Komunii, i następuje ten znany nam z każdej Eucharystii dialog: "Oto
Baranek Boży, który zgładził grzechy świata... Panie, nie jestem
godzien...". Dzisiaj szczególnie wyraźnie stanęło nam przed oczami to
zgładzenie grzechów świata, które dokonało się na Krzyżu Chrystusa. Podczas
Komunii rozdaje się hostie konsekrowane poprzedniego wieczoru, co jest jeszcze
jednym znakiem jedności pomiędzy Ostatnią Wieczerzą Chrystusa a jego krzyżową śmiercią.
Wierni więc są świadomi: przyjmujemy
Jego, wydanego z własnej woli i ukrzyżowanego. Procesja komunijna odbywa
się jak zazwyczaj. Po przyjęciu Ciała Pańskiego odmawiana jest Modlitwa po
Komunii, przypominająca owoce "błogosławionej śmierci i zmartwychwstania
Chrystusa" - nowe życie wszystkich wierzących. Nawet w ten wieczór, nawet
w myśli nie dzieli się więc Śmierci
Pana i Jego Zmartwychwstania, lecz podkreśla ich wzajemną jedność jako jednego
, przynoszącego Zbawienie Wydarzenia.
Jest ona ostatnią i
najkrótszą częścią Liturgii Męki Pańskiej. Tradycja ta pochodzi z wieku
dziesiątego, pierwszy raz procesja taka poświadczona jest w Winchester w
Anglii. Wówczas nie była jeszcze powszechna procesja z Najświętszą Eucharystią,
w tamtych czasach kult adoracyjny Eucharystii nie był jeszcze tak mocno
rozwinięty. Kultem uwielbienia otaczano właśnie krzyż, tenże krzyż zaraz po
ukazaniu go wiernym i adoracji zanoszono do miejsca, które urządzone było na
kształt grobu skalnego, przykładano go kamieniem, który czasem biskup jeszcze
pieczętował - tak jak Ciało Pańskie zostało złożone w grobie i przypieczętowane
kamieniem. Jednak już i w X wieku w kilku miejscach biskup zanosił do grobu
właśnie hostię, owiniętą w białe płótno. Ta forma pierwszy raz poświadczona
jest w II. połowie X wieku w Augsburgu. Biskup wkładał chustę z zawiniętą w nią
hostią pod kamień, kamień ten zapieczętowywał i to był właśnie Pański Grób.
Welon, który osłania dziś zanoszoną do grobu monstrancję jest pamiątką tej
chusty, symbolizującej całun, którym owinięto ciało Pana. Dziś do
"Grobu", w którym w większości miejsc przygotowana jest już figura
zmarłego Chrystusa, zanosi się owiniętą welonem monstrancję z Najświętszą
Eucharystią i tam ją wystawia. Po przeniesieniu Ciała Pańskiego do
"grobu" następuje jeszcze tylko ostatnia modlitwa, którą śpiewa
stojąc przy grobie celebrans. Zacytujmy tylko jej pierwsze słowa, te słowa
które jeszcze raz mają nam przypomnieć, że na Krzyżu nic się nie kończy, że
Krzyż jest właśnie bramą do nowego życia. Otóż celebrans, chociaż właśnie
Chrystusa symbolicznie "pogrzebał" - śpiewa teraz: "Panie Jezu
Chryste, nasze zmartwychwstanie i życie, podźwignij nas z grobu
grzechów...". Jak On powstał z martwych, tak i wierzący w niego powstaną, bo
w Jego oddanym za nich życiu odzyskał On ich życie dla Boga, bo w Swojej
Śmierci stał się raz na zawsze ich Zmartwychwstaniem i Życiem. Życie zwycięża -
tak kończy się Liturgia na cześć Męki i Śmierci Pana.
WIELKA SOBOTA:
Cały dzień Wielkiej
Soboty, oddzielający Liturgię Męki od świętowania nocy paschalnej, przeżywany
jest bez wielkich celebracji. W ten dzień - w który Kościół wspomina czas
grobowego spoczynku Jezusa i (szczególnie mocno akcentowane w Kościołach
Wschodnich) Jego Zstąpienie do Ojców, wyzwolenie zmarłych - sprawuje się
wspólnotowo tylko Liturgię Godzin: Jutrznię, Godzinę Czytań, Godzinę w ciągu
dnia i Nieszpory. Adorację przy Grobie Pańskim należy zakończyć przed
rozpoczęciem Wigilii Paschalnej, Najświętszą Eucharystię zaś zdeponować (schować)
w tabernakulum Grobu Pańskiego, a jeśli takiego się nie urządza - w
tabernakulum używanym zazwyczaj. Figurę Chrystusa z Grobu Pańskiego usuwa się
lub przynajmniej przykrywa, na jej miejsce można postawić figurę
Zmartwychwstałego albo też napis, świadczący o Zmartwychwstaniu (np. "Nie
ma Go tu - Zmartwychwstał", "Powstał jak zapowiedział",
"Trzeciego dnia Zmartwychwstał..." itp.).
WIGILIA PASCHALNA.
Wstęp:
Obrzędy Wigilii
Paschalnej winny (według umieszczonych w mszale przepisów!) rozpoczynać się
najwcześniej po zapadnięciu zmierzchu a kończyć najpóźniej przed świtem
Niedzieli. Zgodnie z najbardziej starożytną tradycją chrześcijańską, ta noc ma
charakter "czuwania na cześć Pana". Za świętym Augustynem Kalendarz
Liturgiczny nazywa ją "Matką wszystkich świętych Wigilii" w którą
Kościół, "czuwając oczekuje Zmartwychwstania Chrystusa i obchodzi je w
sakramentach" (Normy Ogólne KR, Nr.21). Ta noc, która u samego początku
była jedyną celebracją paschalną, do dziś ma charakter duchowej kulminacji całego
Triduum, jego "centrum" (Normy, Nr 19). W katechezie na jej temat czy
też w homilii powinno się podkreślać,
że w dalszym ciągu obchodzone jest całe Wydarzenie Paschy Pańskiej, nie tylko
zaś sam "oderwany" fakt Zmartwychwstania. Zarówno udzielany sakrament
Chrztu, jak i sprawowana Eucharystia powinny być przedstawiane jako sakramenty paschalne, wypływające
wprost jako skutki z "Przejścia" Jezusa przez Śmierć do Nowego Życia.
Z pewnością, poprzez historyczny fakt rozdzielenia celebracji Męki od nocy paschalnej
i przeniesienia jej na W. Piątek, akcent tekstów liturgicznych wyraźnie
przesunął się i leży do dziś na chwalebnym aspekcie Paschy - powstaniu Pana z
martwych, jednak analizując aktualne obrzędy i teksty łatwo można wskazać, iż
dzięki zachowaniu przez wieki, względnie przywróceniu wielu pierwotnych tekstów
czytań i euchologii mszalnych, także i idea jedności Mysterium znajdzie w nich
bez trudu punkty oparcia. Liturgia Wigilii Paschalnej składa się z czterech
części:
Liturgii Światła,
Liturgii Słowa (najdłuższa pod względem
trwania część Wigilii),
Liturgii Chrzcielnej i
Liturgii Eucharystycznej.
Zalecane jest także, aby
odbywającą się w Polsce Procesję
Rezurekcyjną dołączyć na zakończenie obrzędów Wigilii, jako że ona to
(Wigilia) jest właśnie główną celebracją Zmartwychwstania, którego uroczystą
formą ogłoszenia wobec świata ma być procesja. Dołączanie przeto tej procesji
tradycyjnie do porannej Mszy niedzielnej od czasu odnowy Liturgii Triduum i
wprowadzenia na powrót nocnej Wigilii straciło już swój sens, jakkolwiek Mszał
pozostawia (na razie) i taką możliwość, uznając dla wprowadzenia tak dużej
zmiany potrzebę odpowiedniego duchowego "przygotowania" na to
większości wiernych.
Liturgia Światła ("lucernarium")
W odpowiednim miejscu na
zewnątrz kościoła rozpala się ognisko. Na to miejsce udaje się celebrans wraz z
wiernymi. Jeden z posługujących niesie świecę paschalną (paschał), jeden tzw.
"gwoździe", inny wygaszoną kadzielnicę, pozostali zgaszone świece lub
pochodnie. Po dojściu do płonącego ogniska celebrans wypowiada wprowadzenie do
Liturgii (wzór zawarty w Mszale, s.151). Już w nim wyraźnie powinny paść słowa,
określające paschalny, tj. dynamiczny charakter obchodzonego tej nocy
wydarzenia - wzorcowe wprowadzenie z Mszału ujmuje go w następujący sposób:
"Drodzy bracia i siostry, w tę najświętszą noc, w którą nasz Pan Jezus
Chrystus przeszedł ze śmierci do
życia, Kościół wzywa swoje dzieci... aby zgromadziły się na czuwanie i
modlitwę...". Następnie poświęca się ogień oraz przygotowuje i zapala paschał,
który ma być symbolem samego obecnego wśród nas Chrystusa w Jego wydarzeniu
Męki i Zmartwychwstania. Najpierw celebrans żłobi na paschale rylcem krzyż -
znak męki Pańskiej, następnie nad- i pod nim greckie litery Alfa i Omega,
zaczynającą i kończącą alfabet (oznaczają tu Przedwieczne istnienie Chrystusa
jako Boga i Jego Przyjście w Chwale na zakończenie dziejów świata), wreszcie
cyfrę bieżącego roku (wyraża aktualność Mysterium Pańskiego, Jego nieustającą
obecność i oddziaływanie wśród nas, oraz panowanie Chrystusa nad czasem). Przy
tej czynności celebrans wypowiada słowa, które ją symbolicznie wyjaśniają:
"Chrystus wczoraj i dziś - Początek i Koniec - Alfa i Omega - Do Niego
należy czas i wieczność - Jemu chwała i panowanie - przez wszystkie wieki wieków.
Amen.". Z kolei zostaje na
paschale umieszczone pięć symbolicznych "gwoździ", sporządzonych z
czerwonego wosku. Zostają one umocowane na kształt krzyża i symbolizują
Chrystusowe rany - a więc pośrednio - Jego przejście przez Mękę. W końcu
paschał zostaje zapalony - światło symbolizuje Jego nowe, nieśmiertelne życie.
Przy tej czynności celebrans mówi głośno: "Niech światło Chrystusa
chwalebnie zmartwychwstałego rozproszy ciemności naszych serc i umysłów.".
Natychmiast rusza
procesja w kierunku kościoła. Na czele tej procesji diakon (jeśli jest),
poprzedzony tylko przez ministranta z dymiącą kadzielnicą niesie zapalony
paschał, następnie podąża celebrans (i duchowieństwo), asysta i wierni.
Procesja przystaje trzykrotnie (przy wejściu do kościoła, na jego środku i
przed ołtarzem), przy czym diakon śpiewa za każdym razem: "Światło
Chrystusa" na co wszyscy odpowiadają: "Bogu niech będą dzięki".
Przy każdym kolejnym zatrzymaniu się zapala się od paschału kolejne świece: za
pierwszym razem tylko celebrans (i koncelebransi), następnie ministranci (i
część wiernych), wreszcie wszyscy wierni. Po świątyni rozlewa się morze
światła, wszyscy stoją w swoich miejscach z zapalonymi świecami - znakiem
czuwania i wspólnoty z całym Kościołem, jednocześnie zaś symbolem oświecenia,
które zostało nam udzielone w naszym Chrzcie.
Diakon prosi celebransa o
błogosławieństwo, po czym rozpoczyna śpiew Orędzia
Paschalnego (Exsultetu). Ten prastary śpiew, potwierdzony przez źródła już
w wieku IV, rozwinął się ze śpiewu pochwalnego na cześć światła, śpiewanego
przy jego zapalaniu na początku wieczerzy. Taki śpiew znali już Izraelici na
początku wieczerzy szabatowej i paschalnej, z pewnością śpiewano podobny śpiew
we wspólnocie chrześcijańskiej, zapalając światło u początku wspólnego czuwania
przed Niedzielą i na początku Nocy Paschalnej. Światło miało oczywiście
znaczenie przede wszystkim praktyczne: rozpraszając ciemności umożliwiało
odczytywanie tekstów czytań i modlitw podczas celebracji. Religijna
interpretacja jego symboliki narzuciła się chrześcijanom sama: Chrystus
powiedział o Sobie: "Ja jestem światłością świata", On jest
Światłem-Słońcem, które wzeszło z wysoka (Łk 1, "Benedictus"). Kiedy
więc zapala się światło, tym samym głosi się chwałę Boga, Stworzyciela
wszelkiej światłości i Jego Syna, który oświecił świat Swoim przyjściem, Swoją
nauką i blaskiem swego Zmartwychwstania. Do dziś Kościoły Wschodnie
rozpoczynają swe Liturgie wieczorne od śpiewania pochwały światła przy
zapalaniu pierwszej świecy. Rzecz jasna, u początku najważniejszej z Wigilii -
Nocy Paschy - chciano owo dziękczynienie wyrazić szczególnie uroczyście,
dlatego z biegiem czasu rozwijano i upiększano ten śpiew pochwalny. Znalazła w
nim swe odbicie cała wspaniała teologia najświętszej nocy. Exsultet z jednej strony
ma wyraźny charakter dziękczynienia, z drugiej zaś wykazuje liczne motywy
anamnetyczne, to znaczy akcentuje w swym tekście jedność i aktualność Bożego
Dzieła Zbawienia w całej historii ludzkości i opisuje je (zgodnie z zasadą
Liturgii Eucharystycznej: "tu i teraz") w czasie teraźniejszym - stąd
możemy mówić o jego pokrewieństwie w stosunku do Modlitwy Eucharystycznej. Wraz
z przesunięciem akcentu Liturgii nocy Paschalnej na Zmartwychwstanie Chrystusa,
także tekst Exsultetu doznał z czasem kilku uzupełnień i zmian, możemy jednak
pomimo to wyczytać z treści jego najstarszej warstwy wiele wyraźnych
stwierdzeń, wskazujących na integralne rozumienie całej celebracji paschalnej
jako jedności. Do dziś zachowało się osiem pełnych tekstów lub fragmentów
różnych exsultetów. Ten, który śpiewamy w naszych kościołach, nosi nazwę
gallikańskiego i powstał na terenie Galii w początku wieku V, pod wpływem
teologii św. Ambrożego. Przyjrzyjmy się krótko tekstowi tego Orędzia i obecnym
w nim elementom teologii paschalnej:
Orędzie rozpoczyna Prolog ("Weselcie się już
...pochwałę tej świecy"), składający się z triumfalnego Wezwania całego
świata do radości z powodu "zwycięstwa...wielkiego Króla", oraz ze
zwróconej do wszystkich zgromadzonych osobistej Apologii (prośby o modlitwę
wstawienniczą) samego śpiewającego, aby "mógł godnie wyśpiewać pochwałę
tej świecy". Już w tej pierwszej części pojawia się typowe dla Exsultetu
przeciwstawienie światłości i mroku, przy czym jasność kojarzona jest
jednoznacznie z osobą Chrystusa i Jego triumfem: "...ziemio...oświecona
jasnością Króla wieków". Tekst Exsultetu stawia uczestników Liturgii w
bardzo szerokim gronie: nie tylko ta zgromadzona wspólnota, lecz cały Kościół,
Matka nasza, raduje się tej nocy wraz z niebem i ziemią.
Od prefacyjnego wezwania:
"Pan z wami...w górę serca...dzięki składajmy" rozpoczyna się część dziękczynna Exsultetu.
Przedstawianym w prefacji Exsultetu motywem tego dziękczynienia jest Pascha
Jezusa Chrystusa. W tej właśnie części dochodzi do głosu najbardziej pierwotna
teologia paschalnej nocy, opierająca się o typiczne obrazy Wyjścia z Egiptu -
Paschy Izraela: "Oto są bowiem święta paschalne, w czasie których zabija
się prawdziwego Baranka, a Jego krew poświęca domy wierzących".
W sposób niemal
niedostrzegalny prefacja przechodzi w anamnezę
(uobecniające wspomnienie zbawczych wydarzeń). Anamneza Exsultetu
"zbiera" w świętowaniu nocy paschalnej całą Historię Zbawienia,
streszczoną za pomocą jej najważniejszych wydarzeń. Przeplata się to, co się
stało, z tym, co się dzieje, a pod wszystkim tym stoi wspólny mianownik:
"ta noc" - tu i teraz. "Jest to ta sama noc, w której niegdyś
ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu... Jest to zatem ta noc,
która... rozproszyła ciemności grzechu, a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich
wierzących w Chrystusa... od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w
społeczności świętych. Tej właśnie nocy Chrystus, skruszywszy więzy śmierci,
jako zwycięzca wyszedł z otchłani." W następujących zdaniach,
rozpoczynających się od wykrzyknikowych wprowadzeń "O", w pięknych
obrazach ukazany zostaje paradoks Wcielenia i Paschy Chrystusa: "O jak
niepojęta Twoja miłość - aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna. O zaiste
konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa. O
szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel... O tej nocy
napisano: a noc jako dzień zajaśnieje..." Dzieło Chrystusa jest skuteczne
i dzisiaj pośród nas, ono oddziaływuje po wszystkie czasy. W miejscu, w którym
Modlitwa Eucharystyczna wzywa mocy Bożej dla uświęcenia Darów (epikleza) Exsultet opisuje moc Bożą,
spływającą na świat i uświęcającą go za przyczyną Paschy Pana:
"Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, z przewin obmywa, przywraca
niewinność upadłym a radość smutnym, rozprasza nienawiść, usposabia do zgody i
ugina potęgi".
Paralelnie do ofiarowania Modlitwy Eucharystycznej
Exsultet składa Bogu uwielbienie Kościoła w symbolu płonącej świecy: "W tę
noc pełną łaski, przyjmij, Ojcze święty, wieczorną ofiarę uwielbienia, którą Ci
składa Kościół święty, uroczyście ofiarując przez ręce swoich sług tę
świecę...". Po krótkim fragmencie, wyjaśniającym symbolikę światła świecy
(będącym zaledwie pozostałością dłuższej starożytnej "pochwały
świecy", i "pochwały pszczoły" które jako niekonieczne w tym
miejscu usunęła liturgiczna odnowa), Exsultet powraca do wyśpiewywania chwały
tej najświętszej nocy, streszczając jakby jej istotę: "O zaiste
błogosławiona noc, w której się łączy niebo z ziemią, sprawy ludzkie ze
sprawami boskimi". Następuje prośba o udzielenie świecy paschalnej
trwałego płomienia (w obrazie tym większość interpretatorów w historii widziało
prośbę o trwałe owoce duchowe świętowania nocy paschalnej dla wszystkich
uczestników celebracji), po niej zaś inwokacja o powtórne Przyjście Pana i
ostateczne dopełnienie Dziejów Zbawienia, która przechodzi w formę doksologii (uroczystego, uwielbiającego
Boga zakończenia): „Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające
zachodu: Jezus Chrystus, Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim
światłem i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków". Uroczyste, potrójne
"Amen" zgromadzonego ludu kończy i potwierdza treść orędzia.
Po odśpiewaniu Exsultetu
gasi się świece, wszyscy siadają i celebrans wprowadza do Liturgii Słowa. Także
i w tym wprowadzeniu wzorcowym zaakcentowana jest wzajemna jedność Śmierci i
Zmartwychwstania Chrystusa jako Dzieła Paschalnego:".....Chrystus przez
swoją śmierć i zmartwychwstanie dał nam nowe życie. Módlmy się, aby Pan Bóg dał
nam pełny udział w paschalnym dziele zbawienia". Rozpoczyna się właściwa
Wigilia: Czuwanie, na które składają się czytania, psalmy i modlitwy. Liturgia
Słowa Nocy Paschalnej składa się z dziewięciu czytań biblijnych (7 ze Starego i
2 z Nowego Testamentu), przy czym pierwszych siedem następuje w tradycyjnym
schemacie kolejnych "bloków" treściowych, na które składają się
zawsze w kolejności: 1. czytanie, 2.
psalm, 3. chwila skupienia i 4. zamykająca modlitwa. W czytaniach
przedstawiona jest w swych najważniejszych wydarzeniach starotestamentalna
Historia Zbawienia (Stworzenie, Abraham, Wyjście z Egiptu) i proroctwa,
odnoszące się do odnowy Przymierza. Psalmy podkreślają i reflektują główną myśl
czytania, przez co nabierają często charakteru głębokiej medytacji nad Słowem Bożym.
Modlitwa, kończąca blok, stanowi pomost między starotestamentalnymi tekstami a
ich chrześcijańską interpretacją, "odczytuje" ich znaczenie na nowo w
pośrodku słuchającego ich chrześcijańskiego Zgromadzenia - nowego ludu Boga,
"bogatszego" od Izraela o doświadczenie Paschy Chrystusa. Dopiero
więc uważne prześledzenie całego bloku, od czytania po modlitwę, umożliwia
pełne odczytanie jego orędzia, skierowanego do zgromadzonych uczestników
Liturgii. Poniżej przedstawimy w skrócie interpretację czytań starotestamentalnych:
Grupa I: Stworzenie. (Rdz 1,1-2,2).
Początkiem historii związku Boga z człowiekiem jest już początek Stworzenia.
Bóg tworzy świat dla człowieka, jego samego uważa za koronę swego stworzenia,
jemu oddaje wszystko. Człowiek jest obrazem samego Boga - wyposażony jest w
nadzwyczajne dary duchowe - jest też przez Niego powołany do uczestnictwa w
dalszym tworzeniu świata. Świat jednak nie może istnieć bez Bożego tchnienia
życia (Psalm). On sam w swojej dobroci i wspaniałomyślności utrzymuje Stworzenie
w jego podstawach. Dziełu Stworzenia odpowiada w Nowym Testamencie Dzieło
Odkupienia (modlitwa). Całe Stworzenie, które odpadło od Boga na skutek grzechu
człowieka, zostaje odnowione w posłuszeństwie Chrystusa.
Grupa II: Ofiara Abrahama (Rdz 22,1-18).
Bóg powołuje i żąda posłuszeństwa. On działa poprzez ludzi, którzy Mu się bez
zastrzeżeń oddają, którzy potrafią poświęcić Jego sprawie wszystko co
najdroższe. Wiara i posłuszeństwo wobec Boga jest właściwą odpowiedzią
człowieka, ludzie tacy jak Abraham są Jego partnerami w całej Zbawczej
Historii. Bóg nie żąda tego jednak tylko od nas: On sam, który oszczędził
Izaaka, nie żałował Swego Jedynego Syna, gdy szło o odkupienie ludzkości.
Takiemu Bogu można ufać: On nie zostawi nikogo ani w życiowej potrzebie, ani w
grobie (Psalm), On, który kocha ludzi, zawsze jest z nimi i kroczy przy ich
boku przez życie. Przymierze zawarte z Abrahamem wypełniło się ostatecznie w
Nowym Przymierzu Chrystusa, do którego przez Chrzest włączani są coraz nowi
uczestnicy (modlitwa). I to Przymierze opiera się na wierze i posłuszeństwie
Bożemu powołaniu.
Grupa III: Ocalenie (Wj 14,15-15,1).
Bóg nasz interweniuje w historię, jest Bogiem mocy i "wyciągniętego
ramienia". On, który uratował Izrael przed wrogami, a ukarał zło faraona,
nigdy nie dopuści do ostatecznej przegranej tych, którzy należą do Niego. To On
bowiem jest ostatecznie źródłem mocy Swoich wiernych (Psalm), a Jego żadna siła
nie jest w stanie pokonać. Wyzwolenie z Egiptu jest dla chrześcijan tylko typem
i zapowiedzią innego wyzwolenia: z wszelkiego grzechu i zła. Morze
"Czerwone", którego wody stały się ratunkiem Izraela jest obrazem
ratującej ludzkość krwi Chrystusa i zapowiedzią wód Chrztu, które uśmiercają
starego Człowieka i rodzą do Nowego Życia w Chrystusie (modlitwa). Tak więc
Izrael - Lud Przymierza, jest dla nas pewnym etapem Bożego planu uniwersalnego
(dotyczącego wszystkich ludzi) Zbawienia, którego wypełnieniem jest otwarty na
wszystkich Nowy Lud Boży, zrodzony przez Chrzest - Kościół.
Grupa IV: Trwałość Przymierza (Iz 54,4a.5-14).
Nawet, kiedy człowiek upadnie, gdy zachwieje się jego wierność wobec Boga, On
jest wierny Swemu Słowu. On bowiem powziął plan doprowadzenia ludzi z powrotem
do Siebie i od tego planu nie odstąpi. Dlatego ciągle na nowo wybawia i podnosi
tych, którzy wołają o Jego łaskę (Psalm), łaski tej nie odmawia nikomu. Jego
Przymierze rozwija się i przybiera nowe, coraz głębsze formy, trwa jednak
niewzruszenie (modlitwa). Świadkami tego Przymierza dziś jesteśmy my sami - na
nas spełnia się obietnica, dana praojcom w wierze.
Grupa V: Przymierze Wieczne (Iz 55,1-11).
Wszystkie Jego obietnice spełnią się, bowiem Jego Słowo samo już ma stwórczą
moc. Narody, które Boga nie znają, dojdą do poznania Jego prawdy. Jego dzieła
staną się sławne na świecie (Psalm) dzięki świadectwu, które im składa naród
wybrany. Z Jego nieustannego natchnienia i pomocy pochodzi także ciągły wzrost
cnót pośród wierzących w Niego - dzisiaj i zawsze (modlitwa).
Grupa VI: Droga Przykazań (Ba 3,9-15.32-4,4).
Pan nie tylko ratuje i wspomaga - On wskazuje drogę życia. Jego nakazy są
światłem pośród ciemności tego świata, Jego mądrość zaradzi brakowi orientacji
i niepewności ludzi. Kto za Jego wskazaniami idzie, nie zbłądzi. Słowa Pana,
droga, którą On wskazuje, prowadzi wprost do życia wiecznego (Psalm),
postępowanie według Jego wskazań jest nie tylko źródłem wewnętrznej radości,
ale i gwarancją osiągnięcia tego życia. Pan pomnaża swój Kościół przez wzywanie
nowych ludów do wiary (modlitwa) i kieruje drogami tego Kościoła przez nieustanne
karmienie go swoim Słowem. W tym także wyraża się Jego opieka nad wybranym
ludem.
Grupa VII: Nowe serce i nowy duch (Ez 36,16-17a. 18-28).
Bóg zapowiada definitywną odnowę Swego ludu. Czyni to przez wzgląd na Swe dane
Słowo i dla chwały Swego Imienia - czyli na świadectwo Sobie samemu. Bóg
zbierze rozproszonych w nową wspólnotę i odnowi ją przez tchnienie Swego ducha.
Ta zapowiedź, odpowiadająca na tęsknoty zagubionego Izraela (Psalm), spełniła
się w Mysterium Paschalnym Jezusa (modlitwa), przez które Bóg utworzył Nową
Wspólnotę, przywrócił jej pierwotną nieskazitelność i od początku obdarował ją
Duchem Świętym - Przewodnikiem i Obrońcą.
Po odśpiewaniu siódmej
modlitwy następuje moment "przejścia" w znaku liturgicznym do Nowego
Testamentu. Zapala się świece na ołtarzu, a celebrans intonuje hymn
"Chwała na wysokości Bogu"- uwielbiający Boga hymn paschalny,
śpiewany od początków Kościoła. To, co dotąd było wspominane jako obraz albo
przepowiadane przez proroków jako przyszłość, zostanie teraz ogłoszone jako
dokonana rzeczywistość, która podczas świętej celebracji staje się ze
wszystkimi swymi skutkami obecna pośród nas: Przez paschalne Przejście
Chrystusa dokonało się zawarcie Nowego i Wiecznego Przymierza, przywrócenie
człowiekowi synostwa Bożego (kolekta), a wszyscy, ochrzczeni w Jego imię, są
dziećmi Boga, oni są właśnie uczestnikami tego Przymierza.
Ósme czytanie (Epistoła: Rz 6,3-11)
ukazuje Śmierć i Zmartwychwstanie = Paschę Jezusa Chrystusa, jako początek i
źródło nowego bytu wszystkich chrześcijan. Chrzest - symboliczne
"pogrzebanie" starego człowieka w znaku zanurzenia w wodzie, jest
sakramentalnym złączeniem chrześcijanina ze Śmiercią Chrystusa. Ponieważ jednak
On powstał ze śmierci do Nowego Życia, także i my" jeżeli umarliśmy z
Chrystusem, wierzymy, iż razem z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus
powstawszy z martwych więcej już nie umiera...".Wszyscy przeto, którzy
przyjęliśmy Chrzest, odrodziliśmy się do zupełnie nowego życia - życia
"dla Boga w Chrystusie Jezusie".
Po zakończeniu czytania
Epistoły wszyscy powstają, celebrans zaś uroczyście intonuje potrójne
"Alleluja", które wierni powtarzają. Ten radosny okrzyk uwielbienia
Boga (hebr. "Chwalmy Jahwe"), śpiewany po raz pierwszy od ponad
czterdziestu dni, tym bardziej wprowadza podniosłą, świąteczną atmosferę w
Zgromadzenie. Aklamacja ta i dołączony do niej psalm pochwalny sławi wielkie
Dzieła Pana, którego "prawica moc okazała", który w Zmartwychwstaniu
Chrystusa dokonał największego cudu i darował wszystkim ludziom gwarancję
nieśmiertelności. "Nie umrę, ale będę żył i głosił dzieła Pana".
Uroczysty śpiew tego psalmu, wyśpiewując chwałę zwycięskiego, wywyższonego
Jezusa: "kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem
węgielnym" jest wprowadzeniem do proklamacji Ewangelii, szczytowego punktu
Liturgii Słowa.
Ewangelia nie mówi
bezpośrednio o fakcie Zmartwychwstania, którego żaden z ludzi nie oglądał.
Radosna Nowina dzisiejszej nocy przekazuje świadectwo pustego grobu na dowód, że Pan powstał. On spełnił przepowiednie
proroków, wypełnił własne zapowiedzi i przeszedłszy poprzez Mękę chwalebnie
powstał, aby żyć na wieki. W Nim okazała się do końca potęga Boga, który ma moc
nad życiem i śmiercią, który ze śmierci potrafi odrodzić nowe życie. W Nim cała
ludzkość otrzymuje owoce tego Zwycięstwa.
Ostatnim elementem celebracji Słowa Bożego
jest homilia, która powinna wyjaśnić wiernym konsekwencje zwycięskiej Paschy
Chrystusa dla ich chrześcijańskiego życia. Całe życie włączonych w Chrystusa ma
odtąd charakter paschalny, to znaczy jest nieustannym przechodzeniem od tego,
co stare do Nowego, od własnych słabości do zwycięstwa nad sobą, od obojętności
i rezygnacji do nadziei. Odtąd On jest ich Drogą. Przyjęcie Chrztu nie jest
przecież jednorazowym aktem, lecz narodzeniem do życia, oddanego Bogu,
postawieniem u początku drogi, którą On dla czlowieka wybrał, powołaniem do
świętości i wierności Przymierzu.
Liturgia Chrzcielna
W tę noc paschalną
wspólnoty chrześcijańskie jako Kościół-Matka od niepamiętnych czasów włączały
swe nowe dzieci do Ciała Chrystusowego. Po uroczystym ogłoszeniu
Zmartwychwstania Chrystusa i początku Nowego i wiecznego Przymierza Boga z
ludzkością następuje moment przystąpienia do tego Przymierza kolejnych
"wybranych". Liturgia Chrzcielna rozpoczyna się od procesji do
chrzcielnicy (jeśli jest ona możliwa). Następnie celebrans wzywa wszystkich
wiernych do modlitwy za tymi, którzy mają być ochrzczeni.
Następuje śpiew Litanii
do Wszystkich Świętych. Kościół chrześcijański
wzywa nad swymi nowymi dziećmi wstawiennictwa tych, którzy w blasku
cnoty i dobrego świadectwa przeszli przez życie i już cieszą się wieczną
wspólnotą z Bogiem. Prosi ich, by wyjednali tym, którzy rozpoczynają swą drogę
ku Bogu łaskę wierności Przymierzu, wytrwania w dobrym. Nie sposób wymienić w litanii
wszystkich świętych uczniów Chrystusa - ich liczba - znanych i nieznanych -
jest niepoliczona. Zostają przeto przywołane postacie najbardziej znane,
reprezentujące wszystkie stany i okresy historii chrześcijaństwa: głosicieli
Ewangelii, męczenników, pasterzy i dziewice, zakonników i Doktorów Kościoła, a
także innych chrześcijan, spełniających swe powołanie w świecie, których życie
zabłysło blaskiem szczególnego świadectwa. Przy chrzcielnicy stają nie tylko
obecni w świątyni wierni: w tym miejscu i w tym momencie, w którym wspólnota
wierzących rodzi Bogu nowe dzieci, obecni są duchowo wszyscy jej członkowie.
Jeśli droga do chrzcielnicy jest dłuższa, można litanię śpiewać podczas
procesji, na której czele niesie się paschał. W ten sposób staje się owa procesja
symbolem całej drogi Kościołów poprzez wieki, drogi którą kroczyli w nich
niezliczeni Święci, drogi, na której staną za chwilę nowo ochrzczeni. Pod
koniec litanii śpiewa się szczególne wezwania o uświęcenie wody chrzcielnej i
obdarzenie łaską Bożą katechumenów.
Następnie celebrans
śpiewa nad wodą chrzcielną modlitwę konsekracyjną, która ma formę prefacji. We
wspaniałych obrazach ukazana jest w nich rola symbolu wody w dziejach
zbawienia: symbolu zmazania grzechu (potop), wybawienia (Morze "Czerwone"),
i narodzin Kościołów (wody z boku Chrystusa). Pod koniec tej modlitwy,
przywołującej Dzieła Zbawcze w Historii Świętej, następuje epikleza (prośba o
uświęcenie wody mocą Ducha Świętego), "...aby wszyscy przez Chrzest
pogrzebani razem z Chrystusem w śmierci, z Nim też powstali do nowego
Życia." Prośbie tej towarzyszy gest zanurzenia paschału w wodzie, mający
unaocznić zstąpienie łaski, mocy Bożej na nią i na tych, którzy będą nią
ochrzczeni. Kościół wierzy bowiem, iż kiedy wzywa Imienia Bożego nad kimś lub
nad czymś (jak nad darami eucharystycznymi), dokonuje się na pewno faktyczne
wylanie łaski Boga i uświęcenie Jego mocą.
Po wspólnym odśpiewaniu
aklamacji "Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu..." następują
Obrzędy Chrztu: wyrzeczenie się szatana i wszelkiego grzechu, wyznanie wiary
(czynią to rodzice i chrzestni w imieniu dzieci) i samego obrzędu
sakramentalnego. Jeśli są dorośli kandydaci do Chrztu, zostają oni zaraz po
udzieleniu tego sakramentu także bierzmowani.
Kiedy obrzęd chrzcielny dobiegnie
końca, wszyscy stojąc i trzymając w rękach zapalone świece (znak swego
"oświecenia" poprzez Chrzest) odnawiają przyrzeczenia chrzcielne. Po
wprowadzeniu celebransa następuje ten sam dialog, który ma miejsce przed każdym
udzieleniem chrztu: obecni wyrzekają się wszystkiego, co sprzeciwia się Bogu i
wyznają swoją wiarę w Niego, Stworzyciela świata, w Jego umęczonego i
Zmartwychwstałego Syna Jezusa, w Ducha Świętego, w Kościół, odpuszczenie
grzechów, zmartwychwstanie umarłych i życie wieczne. Ten moment Liturgii
Chrzcielnej ma ogromne znaczenie dla każdego chrześcijanina. Każdy niemal z nas
został bowiem ochrzczony jako małe dziecko, kiedy nie mógł jeszcze świadomie
wyznać swojej wiary. W naszym imieniu wyrazili wolę Chrztu nasi rodzice,
kierując się swoją własną wiarą i pragnieniem tego, co najlepsze dla nas. Tej
nocy wierni stoją przed Bogiem jako świadomi ludzie, którzy mogą sami określać
swój światopogląd i sami wybierać swoją drogę. Dlatego udzielają jeszcze raz
odpowiedzi na te same pytania, w ten sposób świadomie i z własnej woli
odnawiając (co roku) przyrzeczenia swojego Chrztu, odnawiając więzy Przymierza,
które każdego z nich łączy z Bogiem. W tę noc paschalną, w którą przypominają
sobie całą Historię Zbawienia, a w znakach Liturgii aktualizuje się ona w
pośrodku ich Zgromadzenia, odpowiadają Bogu swoim "Wierzę" jak co
Niedzielę w mszalnym "Credo". Teraz czynią to jednak w atmosferze
szczególnej wdzięczności, świadomi wszystkiego, co On dla nich uczynił. Jako
widzialny znak odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych celebrans, przechodząc przez
kościół kropi cały lud poświęconą wodą, mającą przypominać moment Chrztu
Świętego - chwilę zawarcia Przymierza. W tym czasie śpiewana jest pieśń
"Com przyrzekł Bogu przy Chrzcie raz" lub inna, o podobnej treści.
Na zakończenie tej części
Liturgii nowo ochrzczeni zajmują swoje miejsca pośród zgromadzonej wspólnoty i
następuje Modlitwa Powszechna, w której prośbach należy szczególnie uwzględnić
wszystkich, którzy tej nocy zostali włączeni do Kościoła.
Liturgia Eucharystyczna
Po przyniesieniu darów do
ołtarza i obrzędach przygotowania celebrans odmawia Modlitwę nad darami. Jej
treść akcentuje paschalne pochodzenie Eucharystii i wyraża wiarę w jej
wzmacniające i uświęcające skutki w życiu wierzących: "...spraw, aby
Ofiara, która wzięła początek w misterium paschalnym, stała się dla nas
lekarstwem na wieczność. Przez Chrystusa...".
Modlitwę Eucharystyczną
otwiera Prefacja - wezwanie do dziękczynienia i przedstawienie wielkich Dzieł
Bożych, które są jego motywem. Prastary tekst Prefacji, która powstała jeszcze
za czasów jedynej, nocnej celebracji paschalnej odbija starożytną teologię tej
jednej nocy, w której obchodzono zarówno Śmierć, jak i Zmartwychwstanie
Chrystusa: "...abyśmy zwłaszcza tej nocy głosili Twoją chwałę, gdy
Chrystus został ofiarowany jako nasza
Pascha. On bowiem jest prawdziwym Barankiem, który zgładził grzechy świata.
On przez swoją śmierć (dosłownie w tekście łacińskim: "umierając" -
"moriendo") zniweczył śmierć naszą i zmartwychwstając przywrócił nam
życie. Dlatego pełnią łask paschalnych radują się wszystkie ludy na całej
ziemi...". Za pomocą starożytnej typologii Baranka zabitego, a przecież
żyjącego (porównaj Apokalipsa Jana, 5) zostaje wiernym u początku Uczty
Paschalnej jeszcze raz ukazany centralny punkt nocnego świętowania, centralne
wydarzenie chrześcijańskiej wiary w ogóle. To Jego Pascha uczyniła nas
wspólnotą odkupionych, Jego Pascha jest źródłem i początkiem naszej wiary i
naszego życia, Jego Pascha gromadzi nas dzisiaj w radosnym świętowaniu. Po
przypomnieniu sobie i uobecnieniu w Liturgii Słowa całej Bosko-ludzkiej
historii, odnowiwszy nasze Przymierze z Bogiem, teraz wierni w dziękczynieniu
rozpoczynają uczestnictwo w Chrystusowej Wieczerzy i w ten sposób, jednocząc
się z Nim, stają się współuczestnikami Jego oddania się Ojcu. Jego Pascha staje
się także ich Paschą z Nim.
W Modlitwie
Eucharystycznej tej nocy dwa specjalnie dołożone fragmenty przypominają o jej
wyjątkowym charakterze: wspomnienie tajemnicy dnia (ME II i III) mówi o
"uroczystym obchodzeniu świętej nocy Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa
Chrystusa" (żal, że nie ma tu mowy o całym wydarzeniu paschalnym), zaś
wstawka w modlitwach wstawienniczych anafory włącza do prośby za Kościół tych,
"których odrodziłeś z wody i Ducha Świętego, udzielając im odpuszczenia
wszystkich grzechów". Ponadto szczególnie aklamacja po Przeistoczeniu
(wszystkie, formy, najbardziej wymowna jednak, może przez swą lakoniczność,
forma IV: "Chrystus umarł, Chrystus zmartwychwstał, Chrystus powróci")
oraz anamneza Eucharystyczna ("wspominając, Boże zbawczą mękę Twojego
Syna, jak również cudowne Jego zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie, oraz
czekając na powtórne Jego przyjście...") wiążą uwagę świętujących przy
wydarzeniu Przejścia Pana.
Wprowadzenie do Modlitwy
Pańskiej, otwierające obrzędy Komunii interpretuje "Ojcze Nasz" jako
prośbę odkupionych, pojednanych przez Chrystusa z Bogiem dzieci Przymierza,
skierowaną do ich kochającego Ojca w niebie: "Nazywamy się dziećmi Bożymi
i nimi jesteśmy, dlatego ośmielamy się mówić:...". Prośba o pokój z kolei
ukazuje go jako dar Zmartwychwstałego Pana: "...w dniu zmartwychwstania
pozdrowiłeś uczniów słowami: pokój wam...". Jako największy dar paschalny
Jezusa wymieniony jest jednak Duch Święty, który wszystkich wierzących w Niego
jednoczy we wzajemnej miłości w jeden lud Boży: "...Boże, tchnij w nas
Ducha Twojej miłości i w swojej dobroci zjednocz wszystkich, których posiliłeś
wielkanocnym sakramentem".
Cała atmosfera obrzędów
Liturgii Eucharystycznej, a także wielokrotnie same ich teksty podkreślają jej
(obok Chrztu) charakter sakramentu paschalnego.
W niej to bowiem umacnia się i pogłębia nieustannie związek chrześcijanina z
Jezusem Chrystusem, z Jego całym Dziełem Odkupienia, w niej, z Jego
posłuszeństwa Ojcu czerpie siły do swego wzrostu i rozwoju owo niewidzialne, a
przecież decydujące o wszystkim nowe życie duchowe, zapoczątkowane we Chrzcie.
Natychmiast po
zakończeniu Liturgii Eucharystycznej (a więc po Modlitwie po Komunii) celebrans
lub diakon dokonuje wystawienia Najświętszej Eucharystii na ołtarzu. Wykonuje
się uroczysty śpiew na cześć Chrystusa Zmartwychwstałego (np. "Oto dzień,
w którym Pan nasz Zmartwychwstał"), po jego zakończeniu zaś celebrans
wypowiada wprowadzenie do procesji (we wzorze tego wprowadzenia, umieszczonym w
Mszale, opiera się w nim na tekście prologu Exsultetu - wezwaniu do ogłaszania
paschalnej radości). Przy śpiewie "Wesoły nam dzień dziś nastał"
rusza eucharystyczna procesja rezurekcyjna, która przy biciu w dzwony okrąża
kościół (raz lub trzy razy). Na czele procesji niesie się krzyż, ten sam, który
był odsłonięty w Wielki Piątek, tym razem przyozdobiony jest on czerwoną stułą
- znakiem arcykapłańskiej (pośredniczącej łaski) godności Jezusa i Jego
przejścia przez krew Męki do nowego Życia. Procesja jest daniem na zewnątrz
świadectwa wiary obecnych, świętujących
chrześcijan w zbawczą Śmierć i chwalebne Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
Kościół w znaku tej procesji dzieli się swą radością z całym światem, ogłasza
wszystkim ludziom zwycięstwo swego Pana nad grzechem i śmiercią. Idąc za Nim w
tym triumfalnym pochodzie wierni wyrażają także publicznie swoją wolę podążania
Jego drogą przez całe życie - aż do ostatecznego "przejścia", którym
będzie ich własna śmierć i zmartwychwstanie.
Po powrocie procesji do
świątyni intonuje się starożytny hymn uwielbienia "Ciebie Boga
wysławiamy" (Te Deum), w którego czternastu zwrotkach jako centralna myśl
przewija się Wcielenie i Pascha Chrystusa dla wybawienia ludzi. Po ukończeniu hymnu
i śpiewie aklamacji ("Niebo i ziemia się radują... Alleluja")
celebrans śpiewa ostatnią modlitwę ("Boże, Ty przez wielkanocną ofiarę
Chrystusa dałeś swojemu ludowi zbawienie...") i błogosławi lud Najświętszą
Eucharystią. Przy schowaniu jej do tabernakulum śpiewana jest tradycyjna
antyfona wielkanocna do Marii, Matki Pana ("Wesel się Królowo miła"),
która zamyka Liturgię nocy paschalnej.
W sam dzień Paschy także
celebrowana jest Eucharystia, posiadająca własny formularz mszalny. Należy tu
zwrócić uwagę na czytania biblijne z NT (zwłaszcza Czytanie II z listów Pawła)
oraz na tekst przepięknej sekwencji paschalnej ("Niech w święto radosne
paschalnej ofiary..."), opowiadającej o odkupieniu ludzkości i zwycięstwie
Jezusa, "Baranka bez skazy", i
"Króla życia" . Święte
Triduum kończą uroczyste Nieszpory Niedzieli Paschy, sprawowane późnym
popołudniem lub wieczorem. Cały jednak czas pięćdziesięciu dni do Niedzieli
Zesłania Ducha Świętego obchodzi Kościół "z wielką radością, jako jeden
dzień świąteczny, co więcej jako "wielką niedzielę"(Normy Og. Kal.
Lit., Nr.22).
W trzeciej i ostatniej
części naszego opracowania podajemy szereg pomocnych materiałów (przykłady
medytacji do głównych liturgii, teksty, przeznaczone do osobistego zamyślenia
oraz uwagi, odnoszące się do sprawowania Liturgii). Wszystkie te teksty i
propozycje wypływają z praktycznego doświadczenia i zostały wykorzystane
(względnie: wprowadzone w życie) z pozytywnym echem wśród bardzo rożnych (także
wyznaniowo) grup uczestników Liturgii. Jeśli przydadzą się innym w praktyce lub
staną dla nich impulsem, pobudzającym do twórczej pracy, spełnią pokładane w
nich nadzieje. Czasem zresztą mogą się przydać dla pogłębienia przeżycia Świąt
Paschalnych, gdyby miało się okazać, że w ojczystej wspólnocie Czytelnika
sposób świętowania Paschy znów (i pewnie nie po raz pierwszy) nie okazał się
prawdziwym chrześcijańskim świętem PRZEJŚCIA. Niech mu to wtedy pomoże w
osiągnięciu tego głębokiego przeżycia, którego pragnie i do którego dąży...
1. „AUTOHOMILIE”: Powiedz je sobie samemu po liturgii, jeśli z
ambony znów mówiono nie na temat...
I. Msza Wieczerzy Pańskiej:
Co takiego jest w tej Uczcie,
co sprawia, że nie przestajemy jej obchodzić, że ciągle na nowo schodzimy się
wokół tego stołu ? Dlaczego właśnie ta Wieczerza została ustanowiona jako
sakrament, właśnie przy jej sprawowaniu Jezus staje między nami? Otóż w tamtą
noc Jezus przekazał nam jakby streszczenie swego całego życia. Znak tej uczty,
jeśli mu się dokładniej przyjrzymy, jest dla nas jakby otwartą księgą, z której
możemy odczytać, jakie były najgłębsze motywy Jego działania, Jego życia i
umierania. Sprawując Eucharystię, stając w obecności łamiącego chleb Jezusa,
ciągle na nowo odczytując Jego słowa i gesty, mamy sobie z tygodnia na tydzień
uświadamiać, jakie powinny być główne motywy naszego własnego postępowania,
perspektywy naszego chrześcijańskiego życia. Przyjrzyjmy się wspólnie trzem
najważniejszym wydarzeniom tego wieczoru:
Jezus ustanowił sakrament
swego cierpienia i śmierci.
Według zwyczaju
żydowskiego Jezus wraz z uczniami spożywa pierwszego dnia Przaśników, w
żydowskie Święto Paschy, świąteczną wieczerzę. Miała być ona corocznym
przypomnieniem Wyzwolenia Izraela z egipskiej niewoli. Ewangelia Jana wprowadza
do tej Wieczerzy niecodziennymi słowami: "Jezus wiedząc, że nadeszła Jego
godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do
końca ich umiłował". W ramach tej Wieczerzy Jezus ustanawia sakramentalną
Pamiątkę swej Męki i Śmierci. Dając uczniom chleb mówi: "To jest moje
Ciało za was wydawane. To czyńcie na Moją Pamiątkę". "Tak samo wziął
po wieczerzy kielich i powiedział: Ten kielich jest nowym Przymierzem w Mojej
Krwi. Czyńcie to, ile razy z niego pić będziecie, na Moją pamiątkę". A
Paweł Apostoł dopowiada do tych słów: "Ile razy spożywacie ten chleb i
pijecie z tego kielicha, głosicie śmierć Pańską, aż On nadejdzie". Jezus
chciał, by Jego oddanie się, które ocaliło nas i pojednało z Ojcem, pozostało w
pośrodku nas na zawsze, nie tylko jako przypomnienie, ale jako prawdziwa i
darząca zbawieniem teraźniejszość. Chrystus pozostał odtąd w tym znaku pośród
nas jako ten, który za nas i w naszym imieniu oddaje się Ojcu i przelewa krew,
ustanawiając Nowe Przymierze między Bogiem a ludźmi.
Jezus uwidacznia swoją
posługującą i pełną oddania miłość w znaku umycia nóg.
W tamtych czasach było to
zajęcie niewolników i służących. Umywali oni pokryte kurzem ulicy nogi swych
panów i ich gości. Jezus, obmywając nogi własnym uczniom, przełamuje w tym
obrazie uznawany powszechnie schemat panowania i służenia. Już przy
wcześniejszej okazji pouczył uczniów: "Kto chce być wielkim między wami,
niech będzie waszym sługą, a kto chce być pierwszym, niech będzie waszym
niewolnikiem. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby
służyć, i aby dać swoje życie na okup za wielu". Teraz dołączy do tej
nauki konkretny znak i komentuje go słowami: "Dałem wam przykład, abyście
i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem". Dał nam przykład, iż zadaniem
chrześcijanina nie jest szukanie pierwszych miejsc, ale stałe służenie innym,
bycie dla nich, zaradzanie ich potrzebom. Bo kto potrafi kochać człowieka i
służyć mu, umie też służyć Bogu, on już służy Bogu, poświęcając się dla
człowieka.
Jezus w godzinie swego
wydania orientuje się według woli Ojca.
Po zakończeniu Wieczerzy
Jezus udał się na Górę Oliwną. Tam naszła go trwoga i bojaźń - jak każdego
człowieka, który wie, że umrze. W tej bojaźni zwraca się do Ojca, w modlitwie
powierza się Jemu, postanawia do końca spełnić Jego wolę. Pozostaje
konsekwentny. Przez cały czas swego nauczania wyrażał głośno tę swoją postawę
posłuszeństwa, mówił: "Moim pokarmem jest spełniać wolę Tego, który Mnie
posłał", doprowadzić Jego Dzieło do końca. Udowadniając swoją wierność do
ostatniej chwili, Jezus daje swym uczniom wszystkich czasów naukę życia,
wskazuje im właściwą hierarchię wartości: najpierw Bóg i Jego wola. Z Jego słów
i czynów w tę ostatnią noc możemy odczytać, iż posługująca miłość i wierne
posłuszeństwo są istotą Jego życia. Tym samym stają się one zasadami naszego
postępowania.
Bracia i siostry! W tej
godzinie, gdy uroczyście sprawujemy Jego Ucztę Wydania się, chcemy sobie
jeszcze raz uświadomić: Ten sam Jezus jest pośrodku nas, który z uczniami
spożywał Ostatnią Wieczerzę. Ten sam Jezus podaje nam swoje wtedy wydane Ciało
i swoją przelaną Krew. Ten Jezus pragnie nas dzisiaj włączyć w Swoje oddanie
wobec Ojca, o Nim to powiemy za chwilę w Modlitwie Eucharystycznej: "Niech
On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie". Kto zaś pozwoli Mu, aby go
włączył w to kochające i ofiarowujące siebie oddanie, temu Jezus daruje także i
siłę, aby kształtował swoje codzienne życie według woli Boga, aby swój
codzienny krzyż niósł niezłomnie, i aby w służącej braciom miłości rósł z dnia
na dzień, aby ujrzał w niej wypełnienie całego swego życia.
II. Wielki Piątek:
Człowiek, stojący przed
Piłatem, na jego pytanie, kim właściwie jest, odpowiada: "Ja się po to
narodziłem, by dać świadectwo Prawdzie". W zdziwionej reakcji rzymskiego
namiestnika możemy odnaleźć echo odwiecznego pytania całej ludzkości, niewiedzę
władców i uczonych, niespełnioną tęsknotę filozofów, problem wszystkich
religii: "Cóż to jest Prawda ?". Piłat pyta Jezusa nie tylko, jaką
prawdę On ma na myśli, z jego słów przebija ta wieczna, egzystencjalna
niepewność człowieka: "co jest właściwie prawdą, co jest sensem istnienia
tego świata, czy w ogóle istnieje jedna absolutna Prawda, która do końca
wyjaśnia wszystko, objawia tajemnicę wszelkiego bytu, odpowiada na pytanie:
dlaczego, po co to wszystko?". Piłat nie ma pojęcia, że właśnie w tym
momencie, w jego obecności, wybiła godzina Prawdy. Że właśnie w osobie tego
oskarżonego przed nim Żyda największa Prawda zostanie ogłoszona i potwierdzona,
i że on sam, rzymski ateista, stanie się nieświadomie pomocnikiem w dziele
objawienia Prawdy.
Godzina Prawdy to godzina
krzyża Jezusa. On, wywyższony ponad ziemię, oddaje Swoje życie na ostateczne
świadectwo Prawdzie Boga. Jego krzyż po wszystkie wieki będzie odtąd mówił
ludziom: "oto prawda: Bóg cię kocha, Bogu nie jesteś obojętny." Nic
więcej nie może Bóg nam dać, jak tylko Siebie samego. I czyni to w krzyżu
Jezusa. Odpowiedź na pytanie o sens istnienia ludzkości brzmi: człowiek został
stworzony dla szczęścia, dla wspólnoty z Bogiem. Zamierzeniem, planem Boga jest
doprowadzić człowieka do Siebie, dać mu to przygotowane szczęście i
wypełnienie. Ale Bóg nie czyni niczego wbrew woli człowieka. Nawet do szczęścia
nie można nikogo przymuszać. Bóg pozostawia człowiekowi wolny wybór, czy opowie
się za Prawdą, czy za błędem, czy kłamstwem. Ale Prawda została już ogłoszona,
droga prawdy jest otwarta. Kto przyjmie krzyż Jezusa, uwierzy w Niego, ten
przyjął Prawdę, przyjął miłość Boga, pojednał się z Nim i stanął na Jego
drodze. Dokonał wyboru na całe życie. Jeśli pozostanie wierny krzyżowi, nigdy
już nie zbłądzi. Jeśli będzie na co dzień naśladował miłość Boga, której
wielkość ujawnia się w krzyżu, sam stanie się świadkiem Prawdy dla innych
ludzi. Przyczyni się do tego, że Prawda zajaśnieje ponad horyzontem błędów,
omyłek, nieporozumień i braku orientacji tego świata.
Nazywamy siebie
wyznawcami Jezusa Chrystusa, czyli świadkami Jego Prawdy. Naszym zadaniem jest
dawać tej prawdzie świadectwo, każdego dnia. Nie musimy już pytać, jak Piłat:
"cóż to jest Prawda", ale musimy postawić sobie inne pytanie:
"Jak ja sam świadczę o Prawdzie Boga ? Czy moje świadectwo jest
przekonujące ? Czy jest to dla mnie ważne, bym dawał to świadectwo ? Czy nie
zapomniałem o tym ?" Patrząc na Ukrzyżowanego, który do końca złożył swoje
świadectwo, postanówmy sobie dzisiaj, że podejmiemy ten trud od zaraz z nowym
zapałem. Tam, gdzie nas Bóg postawił, w pośrodku rodziny, w pracy, w szkole, w
kręgu przyjaciół i znajomych, a jeśli nadarzy się okazja , także na ulicy i w
drodze, czynem i słowem, całą naszą ludzką i chrześcijańską postawą spróbujemy
dać świadectwo, że Prawdą naszego życia jest Jezus Chrystus, że naszym Bogiem
jest Ten Bóg głoszony przez Niego, Bóg kochający wszystkich bez różnicy i
żądający miłości do każdego bez różnicy.
III. Wigilia Paschalna:
"Prawica Pana
wzniesiona wysoko, prawica Pańska moc okazała... nie umrę, ale będę
żył..." .
Oto dlaczego jesteśmy tutaj, oto przyczyna naszego świętowania. Oto odpowiedź
na wiecznie aktualne pytanie: Kim jest Bóg. Najpierw odpowiedzmy, kim nasz Bóg
na pewno nie jest. Bóg, w którego wierzymy nie jest jakąś abstrakcyjną Istotą
Najwyższą, nie jest jakimś ewentualnie istniejącym wytłumaczeniem tego świata,
jak Go sobie wielu chciałoby wyobrazić, jak Go sobie według własnych potrzeb
przykrawają liczni nam współcześni. On jest Bogiem Mocy i działania. On wchodzi
w historię człowieka i czyni z niej Swoją świętą historię wybawienia. Nasz Bóg
to wołający człowieka Bóg Abrahama, to Bóg Mojżesza i jego braci, podnoszący
się w ich obronie. To wierny Partner przymierza, które zawarł, wierny także w
obliczu niewierności ludzkiej. To Bóg objawiający się i wskazujący drogę, Bóg
proroków. I wreszcie to Bóg Jezusa Chrystusa.
Oto stoimy u pustego
grobu, u zwycięskiego końca paschalnej drogi Syna Bożego. Tu się wszystko
potwierdza, tu się wszystko do końca odsłania, tu znajduje swój szczyt cała
dotychczasowa bosko-ludzka historia. Bóg wszedł sam pomiędzy ludzi, aby ich
przyprowadzić do Siebie, On związał się z całą ludzkością w niesłychany sposób
- w Jezusie stał się jednym z nas. Już nie tylko ukazał nam drogę życia, lecz
sam ją przeszedł. Jezus przeszedł ją tak, jak Bóg tego chciał, w niezłomnym
posłuszeństwie, w nieustannej otwartości na wszystkich współ-ludzi, wiernie
słowem i czynem udowadniając, że Bóg nas kocha. Jezus przeszedł tą drogę od
początku do końca, na końcu zaś oddał się za wszystkich, by pokazać, że miłość
Boga nie zna granic. Jezus umarł i powstał - przeszedł przez śmierć do nowego
życia. W Nim to właśnie, w Jego zmartwychwstaniu okazała się "moc Bożej
prawicy". Moc nieskończona i niewyobrażalna, dla której nawet śmierć nie
jest niczym, a koniec staje się nowym początkiem. Ta Boża wszech-moc nie zna też
ograniczeń czasu. Dla niej nie istnieje "wczoraj" ani
"jutro", ona trwa i działa gdzie i kiedy chce. Tą mocą Jezus, jako
Bóg i człowiek, odtąd już zawsze pozostaje wśród nas, stale wstawia się za
swymi braćmi u Ojca. Ponieważ On, jako człowiek, wszedł na zawsze w życie
Bóstwa, stało się to w Nim możliwe dla wszystkich ludzi. Życie każdego z nas,
wyznających to Przejście i to Nowe Bycie Jezusa, jest włączone w Jego paschalne
Mysterium. Jesteśmy już teraz, żyjąc na tym świecie, uczestnikami życia Jezusa.
Jest nam obiecane zmartwychwstanie, podobnie, jak On zmartwychwstał. To nie
bajka - dla Boga jest to możliwe, On to w Jezusie udowodnił. Ponieważ
"Jego prawica wtedy moc okazała", mogę dziś ja i ty, ochrzczeni w
Imię Jezusa, powiedzieć: "nie umrę, ale będę żył". Żył także po
śmierci, wskrzeszony mocą Pana. Dlatego "głoszę Jego dzieła". Dlatego
jestem tu, aby z całą wspólnotą odkupionych przez Jezusa głosić dzieła Pana.
Wyśpiewuję tę chwałę Pana, to "Alleluja" razem z moimi braćmi i
siostrami tej nocy, z pełnej piersi. Pełen szczęścia, bo przecież będę żył,
pełen wdzięczności, bo On mi dał to nowe życie, pełen uniesienia, bo Jezus jest
tutaj i znów wkracza w mój czas. Nie jestem sam, nigdy już nie będę sam.
2. TEKSTY DO OSOBISTEJ MEDYTACJI: SYMBOLE LITURGII TRIDUUM
Czwartek wieczór: Uczta.
Być razem, dzielić się
życiem. Cieszyć się tą wspólnotą, czuć się w niej inaczej: nie jestem sam. Ten
obok i ta naprzeciw mnie dzielą moje ideały, przeżywają tę samą radość i
rozumieją moje problemy. Nie musi być wielkich przemówień, samo bycie razem
przy jednym stole często wystarczy. Ktoś zaprasza, otwiera swój dom dla mnie i
zastawia swój stół - czuję się zauważony, jestem mu nieobojętny.
Być z kimś przy ważnym
wydarzeniu, dzielić jego stół w przełomowych chwilach. To znaczy być mu
bliższym niż inni. Przeżywać razem z nim, stać się uczestnikiem jego życia.
Stać się jego powiernikiem, towarzyszem, przyjacielem. Związać się z nim na
dobre i złe. Poczuć się wobec niego zobowiązanym.
Ucztować z Jezusem, w
przeddzień Jego Śmierci. Być świadkiem Jego miłości, która idzie do końca. Stać
się wykonawcą Jego testamentu. Być Mu bliskim, uczestniczyć w Jego życiu.
Otworzyć się na Niego i sprzymierzyć z Nim na trwałe: na wielkie dni i na szare
momenty. Nie zapomnieć - zawsze mogę tu przyjść, do Tego Stołu jestem stale
zaproszony. Przyjdę. Gdy mogę coś dać z siebie, i gdy ja potrzebuję przyjaźni i
pomocy.
Piątek: Krzyż.
Myśląc: Krzyż nikt
inaczej nie myśli, jak tylko: Chrystus, który na tym krzyżu umarł. Nawet świat
laicki, ten, który Chrystusa dawno zapomniał i nie bierze Go poważnie pod
uwagę, zupełnie nieświadomie tę formę krzyża jako czegoś bardzo cennego
zachował: najważniejsze, najbardziej liczące się ordery wszystkich państw kręgu
kultury europejskiej to ordery w formie krzyża. Krzyż "Polonia
Restituta", "Virtuti Militari", Krzyże Zasługi, Krzyż Grunwaldu,
to tylko niektóre z polskich odznaczeń. Bo Krzyż, ten niegdysiejszy symbol
hańby, ta szubienica starożytności, od czasu Chrystusa stał się symbolem
największego poświęcenia, nie cofającego się przed niczym, i największego
męstwa, oddania za innych, dla ich dobra. Niech ten znak Krzyża będzie dla mnie
nie tylko dzisiaj, ale zawsze znakiem, w którym potrafię się odnaleźć, odnaleźć
moją wiarę w Chrystusa i Chrystusowi. Widok krzyża, znak krzyża powinien dla
mnie być zawsze impulsem do zastanowienia się nad tym, w co ja właściwie
wierzę, jakie są moje nadrzędne wartości, za co lub za kogo oddałbym moje życie
- raz jeden, albo co dzień od nowa w szarej i mało widocznej, lecz wytrwałej
pracy, co jest dla mnie tak naprawdę istotne. Bo być chrześcijaninem to być
uczniem i naśladowcą Tego Ukrzyżowanego, który nie pytał, ile kosztuje
ludzkość, lecz wykupił ją, wykupił mnie i wszystkich moich, oddając wszystko,
bo oddając Siebie aż do końca.
Krzyż - dwie skrzyżowane
linie. Znak pojednania. Ta jedna - łączy mnie z Bogiem. Ta druga - łączy nas,
ludzi, między sobą. Pośrodku wisi Jezus: między Bogiem a mną, między jednym a
drugim z nas. On ustawił Swój krzyż na drodze historii świata, aby odtąd nikt
nie był sam dla siebie. Abym miał przystęp do Boga, aby człowiek dla człowieka
nie był więcej obcym. Bo przez Niego mogę ujrzeć Boga, w Nim widzę, jak mnie
ten Bóg kocha. Bo w innych ludziach dostrzegam odtąd Jego oblicze - za nich też
umarł, im się oddał, tak jak mnie. Każdy z nas jest Bogu tak samo cenny -
bezcenny. Jaką wartość ma drugi człowiek w moich oczach ?
Noc Paschy: Paschał.
Światło. Pierwsze światło
w ciemności tej nocy. Jak pierwszy promień nadziei pośród rezygnacji, jak
pierwsze dobre słowo, zwrócone do kogoś, kto zwątpił w siebie i innych ludzi.
Płomyk na dobry początek - bo na nim się przecież nie kończy. On zapali kolejne
płomienie, a te podadzą światło innym, niezliczonym, od niego rozejdzie się
morze światła. I moja świeca rozjarzy się pożyczonym od niego blaskiem.
"Wystarczy iskra, by zapłonął wielki ogień".
Jezus: "Ja jestem
światłem świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia, ... nie będzie
chodził w ciemności." To Jego światło rozbłyska tej nocy, aby rozświetlić
wszelki mrok tego świata. Aby na miejsce ciemności i półmroku wprowadzić blask
pełnego dnia, na miejsce znużenia i zniechęcenia nowy zapał, na miejsce
obojętności ideę, dla której warto żyć. On jest ponad czasem, a więc i tu jest
i chce działać, przemieniać. On jest pierwszym płomieniem, od którego ci, co Go
przyjmują odpalają świece swoich serc. Aby stało się jaśniej, w całym tym
świecie wokół nas. Ja też odpalam moją świecę, biorę z Jego płomienia, chcę zapalić
się na nowo... dla Jego Sprawy, dla mojej Sprawy: aby ten świat stał się inny.
Zacznę ode mnie. Może ode mnie zapalą się inne płomienie, może uda mi się
użyczyć dalej zapału dla tej Sprawy ... a wtedy świat powoli zacznie stawać się
inny, lepszy - wokół mnie. Warto.
3. UWAGI DO PRZEBIEGU
LITURGII PASCHALNEJ
Poniżej przedstawione
zostaną krótko uwagi i propozycje, odnoszące się do przebiegu Liturgii Paschy w
chrześcijańskiej wspólnocie. Niniejszy tekst można rozumieć na dwa sposoby:
Po pierwsze:
Dla katolickich wspólnot
odnowy można go odczytać raczej jako rodzaj glosy (uzupełnienia) do obrzędów
katolickich, najpowszechniejszych w naszym kraju, w której podkreślone zostają
elementy w nich pominięte lub skąpo zarysowane,
albo też przedstawione propozycje odbiegające od wskazań katolickich ksiąg
liturgicznych. Oczywiście, nikt nie jest zmuszony przejąć się tymi
propozycjami. Autor wychodzi jednak z założenia, iż przytoczone poniżej
przepisy liturgiczne, aczkolwiek w sporej większości już naprawdę odnowione i
solidnie przemyślane, oraz zestawione zgodnie z polską tradycją liturgiczną,
nie są jednak nieomylne, a w paru punktach wykazują nawet wyraźne luki lub
pewien brak konsekwencji. Niech przeto następujące uwagi staną się impulsem do
przemyślenia dla odpowiedzialnych za Liturgię, a może i impulsem do dyskusji na
ten temat. Wyrastają one z doświadczeń, nabytych przy wielokrotnym
przygotowywaniu i współsprawowaniu czcigodnych obrzędów Triduum w ciągu
ostatnich piętnastu lat.
Po drugie:
Dla wspólnot niekatolickich,
wolnych, może dopiero kształtujących swoją paschalną liturgię i będących często
w poszukiwaniu właściwych znaków staną się te uwagi być może punktem wyjścia do
nowej refleksji. Realizacja w praktyce
poniższych propozycji może (zdaniem piszącego te słowa) pomóc w jaśniejszym
ukazaniu wymowy kilku szczególnych znaków liturgicznych i bardziej
konsekwentnym wykorzystaniu niektórych bardzo bogatych w znaczenie symboli.
Liturgia Wieczerzy Pańskiej:
1.Procesja z darami.
W tym dniu wymowa tego znaku
jest szczególnie mocna. Katolicki mszał podaje nawet specjalną antyfonę wraz z
odpowiednimi wersetami, mającą towarzyszyć tej procesji. Wydaje się przeto
dziwić, iż w rubryce na temat procesji użyte jest sformułowanie "może się
odbyć". Z pewnością bardziej odpowiednie powinno być sformułowanie:
"Winna się odbyć szczególnie uroczysta procesja z darami". Bo jeśli
nie dziś, to kiedy ? Trudno przecież żądać, (choć byłoby to ideałem) aby ten
starożytny zwyczaj, symbolizujący wzajemną solidarność członków chrześcijańskiej
wspólnoty, był praktykowany w każdej niedzielnej Eucharystii. Jeśli jednak ten
jeden raz w roku się to nie stanie, to może on w ogóle zaniknąć. A przecież
należy także unaocznić wszystkim, iż udział w Wieczerzy wydającego się za nas
Jezusa także i nas do czegoś zobowiązuje. Nie wystarczy "duchowa postawa
oddania", z której jedynie my sami coś zyskujemy, a która i tak jest
niepełna albo nawet nieprawdziwa bez konkretnego czynu dla dobra drugiego
człowieka. Zwróćmy też uwagę na wychowawcze wartości takiego gestu w stosunku
do dzieci i dorastającej młodzieży. Zapewne one też mogłyby brać w tej procesji
udział, przynosząc np. zaoszczędzone w okresie Przygotowania Paschalnego
pieniądze, nie wydane na przyjemności, czy też zabawki i dobre ubrania, z
których już wyrosły itp. Zebrane pieniądze można przeznaczyć na jakiś wybrany
cel (np. borykający się z problemami finansowymi dom dziecka czy dom opieki
społecznej) i cel ten podać do wiadomości wiernych przed kolektą.
2.Komunia święta pod dwoma postaciami.
W wieczór, w który
Chrystus ustanowił Pamiątkę Swego wydania w znaku Uczty, używając do tego
chleba i wina, byłoby bardzo pożądane, jeśli można byłoby Komunię świętą rozdać
pod obiema postaciami. Jeśli bowiem tak często przepowiadamy, w ten dzień zaś w
samych tekstach liturgicznych (czytania, antyfony, pieśni, modlitwy) powtarzamy
"mandat Pański" w brzmieniu: "jedzcie... pijcie", to
powinniśmy także umożliwić naprawdę wszystkim wiernym przynajmniej tym razem
takie uczestnictwo w Komunii, które zawierałoby także widzialnie pełnię tego
sakramentalnego znaku. Przypomnijmy sobie Jego Słowa: "Krew
Przymierza" - w znaku przelewanej krwi ofiarnej wyrażało się zawarcie
przymierza, tak przecież uczymy nasze dzieci na katechezie. Pełny znak Uczty eucharystycznej
staje się dla wielu widoczny dopiero w jedzeniu i piciu. Kiedy choć raz w roku
mogą tak uczestniczyć w Komunii, będą też liczni wierni głębiej rozumieli każdą
swoją Komunię niedzielną. W większych parafiach zwłaszcza, gdzie jest kilku
prezbiterów, udzielanie wszystkim Komunii pod obiema postaciami nie nastręcza
nazbyt wielkich trudności. W mniejszych wspólnotach problem taki także może być
łatwo rozwiązany: można tam wyznaczyć jakąś godną osobę spośród świeckich i za
zgodą biskupa wreszcie zrobić użytek z tzw. jednorazowego upoważnienia do
rozdawania Komunii świętej, tekst błogosławieństwa zawarty jest w mszale na
stronie (6) (w dodatku). Główny kontrargument, wysuwany na tym miejscu przez
przeciwników Komunii pod obiema postaciami to (obok rubryki, a raczej jej
braku) kwestia czasowego przedłużenia Liturgii. Taki argument w odniesieniu do
odbywającej się raz do roku i stanowiącej jego szczyt Liturgii Świętego Triduum
nie ma żadnego znaczenia. Zresztą, ci, którzy przychodzą na Mszę Wieczerzy
Pańskiej, z pewnością nie są ludźmi na poziomie zegarkowego
"odliczania" minut. Nie obrażajmy wiernych podobnymi
przypuszczeniami.
Dla wspólnot
niekatolickich komunia pod dwoma postaciami zapewne nie będzie żadnym
problemem, ponieważ z jednaj strony liczba wiernych nie jest w nich aż tak
wielka, z drugiej zaś zazwyczaj praktykują one jedynie tę formę komunii. Warto
jednak zaznaczyć: jeśli nie w każdej ich liturgii jest element komunii, to w
ten dzień po prostu nie mogą one z niego zrezygnować, bo TO JEST DZIEŃ USTANOWIENIA
EUCHARYSTII!
Liturgia Męki Pańskiej:
1.Wielka Modlitwa Powszechna
Podawanie (śpiewanie) jej
kolejnych wezwań Mszał (rubryka nr.10) przypisuje tylko diakonowi. W praktyce
większości parafii, w których nie ma przecież diakonów, wygląda to tak, iż wezwania
śpiewa lub wypowiada sam celebrans. Tymczasem jest to nielogiczne. Przecież w
każdej Eucharystii także jest modlitwa Powszechna, której wezwania, w braku
diakona, podaje kantor, lektor, albo nawet sami wierni (Wprow. do Mszału,
nr.47). Przecież i ta Modlitwa jest także Modlitwą Powszechną, choć w znacznie
uroczystszej formie. Przecież w obrzędach Wigilii Paschalnej nawet Exsultet,
mający formę prefacji, (a więc euchologii, czyli ze swej istoty tekstu
prezydencjalnego) może być śpiewany przez kantora (z wyłączeniem wezwania
"Pan z wami" i krótkiego fragmentu apologii). Także wrażenie
estetyczne i oddziaływanie tekstu na zgromadzoną wspólnotę jest inne, jeśli
wezwania śpiewa (z ambony) kto inny, zaś modlitwy zbierające prośby w jedno sam
celebrans, z miejsca przewodniczenia, które wyraża jego funkcję reprezentanta
całej wspólnoty. Oba te teksty: wezwania i modlitwy są zresztą świadomie podane
w różnym tonie melodycznym.
2.Figura Jezusa w grobie ?
Składanie w
"grobie" Pańskim figury Pana Jezusa ma swoją długą tradycję. Jej
korzenie tkwią w unikającej wszelkiej myślowej abstrakcji i dążącej do
maksymalnego uproszczenia symbolice pobożności ludowej. Pana Jezusa można było
np. pokazać dzieciom i wyjaśnić im, że został zabity i leży w grobie. W ten
sposób doszło jednak do niepotrzebnego nagromadzenia symboli przy tzw.
"grobie" i zaciemnienia jego wymowy. Oto wystawia się Najświętszą
Eucharystię, kładzie do "grobu" figurę i obok niego (zazwyczaj)
umieszcza jeszcze krzyż dla osobistej adoracji wiernych. Gdzie jest centrum
adoracji ? W którym kierunku idzie pobożność wiernych: do wystawionego
Sakramentu, do figury czy do krzyża ? Trudno jest wskazać pełne rozwiązanie
tego problemu. wydaje się jednak, iż najprędzej redukcja figury jest do
wykonania. W grobie można przecież położyć ... krzyż z widocznym na nim
Ukrzyżowanym. Z pewnością, i to jest nie do końca logiczne, ukazuje jednak nie
Jezusa Zmarłego, lecz Jezusa umęczonego, Ukrzyżowanego i pogrzebanego. Jeśli
potem, u początku procesji rezurekcyjnej z grobu podnosi się ten krzyż i
ozdabia go stułą, a następnie niesie na czele pochodu, to wymowa znaku tego
krzyża zyskuje dla uczestników Triduum swego rodzaju kontynuację: znak
zbawiennej Męki i Zwycięstwa nad Śmiercią. Odpada też problem z zakrywaniem
figury zmarłego Jezusa (jak tego chce rubryka - typowy "półśrodek")
lub usuwaniem jej z "grobu" bezpośrednio przed Liturgią Wigilii
Paschalnej, co w wielu parafiach jako żywo przypomina plotkę rozpuszczoną przez
strażników żydowskich: "Uczniowie Jego przyszli w nocy i wykradli go"
(Mt 28,13).
Liturgia Wigilii Paschalnej:
1. Czas świętowania Wigilii Paschalnej
Sama nazwa „wigilia”
zawiera już w sobie określenie czasu: jest to nocne czuwanie. Tradycja
chrześcijańska także od początku umieszczała tę najświętszą liturgię roku w
nocy (por. rozdział I). Tak więc jej zaczynanie w świetle dnia, jak to ma
miejsce w znakomitej większości polskich kościołów katolickich, a i w niejednym
tzw. wolnym zborze jest chyba nieporozumieniem! Wszystkie zresztą teksty, od
najbardziej starożytnych znanych nam (np. Exsultet) po prostu w swej wymowie
nie będą się zgadzały z takim czasem. Czyż nie można jednej nocy poświęcić na
prawdziwe czuwanie z Panem? Będziemy
wtedy naprawdę duchowo bliżej pierwszych chrześcijan, którzy nie tylko w tę noc
wspominali i uobecniali wśród siebie Przejście Pana, ale też byli głęboko
przekonani, że i Jego powtórne Przyjście dokona się także w jedną z nocy
Paschalnych. Chcieli więc „być trzeźwymi i czuwać” w te noc, aby On „zastał ich
czuwającymi”. Niech dla nas stanie się ta noc choćby pięknym symbolem owego
nieustannego czuwania, tej chrześcijańskiej gotowości na spotkanie z Panem.
To ta Wigilia jest Matką wszystkich wigilii, jak pisali
Ojcowie, więc tak ją traktujmy. I niech w naszym tradycyjnie patrzącym społeczeństwie
znów zajmie właśnie ona swoje PIERWSZE miejsce, przed wtórna Wigilią Bożego
Narodzenia, w którą tak wielu i tak chętnie jest gotowych w nocy się modlić!
2.Zapalanie świateł w Wigilię Paschalną.
Według wskazówek Mszału
(s.154, nr.16), po trzykrotnym śpiewie "Światło Chrystusa" zapalane
są wszystkie światła w kościele. Wskazówka ta jest z liturgicznego punktu
widzenia czystym nieporozumieniem. Oto przy zapalonych elektrycznych światłach
stoją wierni z zapalonymi świecami w rękach, przy ambonie zaś góruje płonący
paschał. Śpiewana jest "pochwała" płomienia, którego nikt w ogóle nie
zauważa. Cała symbolika Exsultetu, z jego przeciwstawieniami światła i mroku, z
jego inwokacjami o "tej nocy" traci na wyrazistości, jeśli wykonywany
jest on w pełnym świetle reflektorów. Jest to gwałcenie całej liturgicznej
symboliki światła i ciemności. Zabija się mysteryjną atmosferę tej jedynej nocy
czuwania ze światłem w ręku (jak mądre panny z Ewangelii, jak czuwający słudzy:
"niech będą zapalone pochodnie w waszych rękach"). Taka praktyka jest
po prostu nie do zniesienia. Rozwiązanie narzuca się samo: nie zapalać świateł
aż do przełomowego punktu w Liturgii Słowa, do początku śpiewu
"Gloria", kiedy to zapala się świece przy ołtarzu. Zapalenie światła
wtedy właśnie ma swoją głęboką symboliczną wymowę: od czuwania przechodzimy do
radosnej proklamacji Zmartwychwstania Pana (po hymnie "Chwała" i
kolekcie czytana jest Epistoła i Ewangelia), wszystkie półcienie i obrazy
Starego Przymierza ustępują wypełnieniu w jaśniejącej blaskiem Zwycięstwa
rzeczywistości Wydarzenia Paschalnego Chrystusa. Tymczasem podczas Exsultetu i
samej Liturgii Słowa dobrze jest posługiwać się zainstalowanym w tym celu na
ambonie małym światłem, skierowanym wprost na tekst, a przysłoniętym od strony wiernych.
Taką lampkę jest w stanie skonstruować każdy manualnie uzdolniony uczeń.
3.Uroczyste, potrójne "Alleluja"
Nie wiadomo dlaczego w
nowym wydaniu Mszału polskiego nie znalazło się miejsce dla zapisu nutowego
przepięknego, uroczystego "Alleluja", intonowanego przez Celebransa
po przeczytaniu Epistoły i stanowiącego wprowadzenie do pochwalnego psalmu i
następującej po nim proklamacji Ewangelii. Wszystkie inne Mszały narodowe
zachowały zapis tego śpiewu. Jak ma wykonać celebrans lub kantor tą uroczystą
aklamację, skoro nie wie, jak ona powinna poprawnie brzmieć ? Na razie
większość z nas ciągle jeszcze potrafi odtworzyć tę melodię, znaną nam ze
starego Mszału. Z biegiem czasu jednak ulegnie ona pewnie zapomnieniu. Stąd
apel do redaktorów kolejnego wydania Mszału, aby znaleźli w nim odpowiednie
miejsce i naprawili to przeoczenie.
4.Symbole używane w procesji rezurekcyjnej.
Na czele tej procesji
niesiony jest według przepisów Mszału zarówno krzyż z czerwoną stułą, jak i figura
Zmartwychwstałego (Mszał s.161,nr.63). Ta ostatnia (pochodząca z ludowej
tradycji) jest tu niepotrzebnym powtórzeniem, nie wynikającym zresztą z
wcześniejszego przebiegu Liturgii, podczas gdy krzyż był już uroczyście
odsłonięty podczas Liturgii Męki Pańskiej i (może) złożony w grobie, oraz z
niego uroczyście podniesiony. Jest to nielogiczne, iż w procesji niesione są
obok siebie dwa różne symbole tego samego Pana, z których w dodatku jeden
pojawił się jak "deus ex machina" specjalnie tylko w tym celu.
Jeszcze wyraźniejszy staje się problem po zakończeniu procesji, kiedy figura ma
być postawiona obok ołtarza, w którego pobliżu stoją już inne, uprawnione przez
dotychczasowy przebieg Liturgii symbole paschalne: krzyż i paschał. Należałoby
przeto po prostu z niej zrezygnować. Obrońców figury trzeba pocieszyć, iż
wierni, którzy aż do tej chwili uczestniczyli w obchodach Triduum, zapewne i
bez niej są w stanie zrozumieć, iż Ukrzyżowany i Zmartwychwstały Jezus to jeden
i ten sam Pan.
Na zakończenie tych uwag jeszcze jeden
gorący apel: Niczego nie skracać, niczego nie wyrzucać. W Liturgii Triduum nie
jest najważniejszy czas trwania, lecz jej jak najgłębsze przeżycie. Każdy, kto
redukuje np. liczbę czytań w Wigilię Paschalną, przenosi jej obrzędy na
popołudniowe godziny dnia, sprzeciwia się, by w noc paschalną faktycznie
dokonać Chrztu, powinien być świadomy, iż przez to okrada wiernych z tego, co
im się należy: pełnego przeżycia Mysterium Paschalnego w świętych znakach,
pełnego orędzia Słowa Bożego. Nie można usprawiedliwiać tej kradzieży faktem,
iż Mszał dopuszcza możliwość niektórych redukcji (w razie konieczności). Także
jego rubryki należy czytać przede wszystkim zgodnie z ich duchem. Jeśli więc
pada w nich określenie: "gdy wymagają tego okoliczności", albo:
"w szczególnych przypadkach" czy: "w razie konieczności",
to nie można interpretować go jako "zawsze", "normalnie",
lub "zazwyczaj". A może by tak odejść od minimalistycznego rozumienia
wszystkich przepisów i zacząć interpretować je wielkodusznie w takim duchu:
"co jeszcze możemy zrobić" zamiast: "co jeszcze da się
skrócić" ? Duchowe owoce przeżycia świąt Paschalnych przez nasze wspólnoty
wynagrodzą nam sowicie nasz czas i nasz trud, włożony w przygotowanie i
przeprowadzenie celebracji.
4.KOMENTARZE DO CZYTAŃ I
OBRZĘDÓW RZYMSKOKATOLICKIEJ LITURGII ŚWIĘTEGO TRIDUUM:
Dla tych, którzy będą
świętowali we wspólnocie katolickiej, lub zechcą posłużyć się katolickim
lekcjonarzem albo też wybrać z niego
choćby niektóre teksty:
I. Msza Wieczerzy
Pańskiej:
Wprowadzenie do I
Czytania /Wj 12, 1-8. 11-14./.
Usłyszymy opis uczty
paschalnej Starego Przymierza. Tę ucztę spożywali synowie Izraela w noc ich
wyzwolenia - i zawsze potem na pamiątkę tej nocy. Naszym wyzwoleniem jest Pascha
Chrystusa - prawdziwego Baranka, który wyzwala nas z grzechu. My więc podobnie
świętujemy tę Ucztę Nowego Przymierza, którą zostawił nam Pan na swoją
pamiątkę. Przez nią dostępujemy łaski zbawienia.
Wprowadzenie do II
Czytania /1 Kor 11, 23-26/.
Słowa, które przekazuje
święty Paweł, słyszymy podczas sprawowania każdej Eucharystii. Ich mocą i mocą
działania Ducha staje się obecna wśród nas Śmierć Zbawiciela i jej zbawienny
skutek - nasze Odkupienie. To, co celebrujemy pod osłoną świętych znaków Liturgii,
dopełni się w Paruzji - ostatecznym przyjściu Chrystusa.
Wprowadzenie do Ewangelii
/J, 13, 1-15/.
Przed Ostatnią Wieczerzą,
w której ustanowił Sakrament swej Ofiary i zbawiającej Obecności, Chrystus umył
nogi uczniom. To symbol pokory i miłości. Do takiej miłości umiejącej służyć
zobowiązał nas wszystkich Pan. Ona jest największym przykazaniem i warunkiem
owocnego udziału w Eucharystii. Od najdawniejszych czasów chrześcijanie
nazywali Eucharystię Ucztą Miłości. On przecież zostawił nam Siebie, bo do
końca nas umiłował.
W ten wieczór, w którym
Pan nasz ustanowił Nowe Przymierze we Krwi swojej i zostawił nam Siebie pod
postacią chleba i wina, przystąpmy z wiarą do sprawowania Najświętszego
Mysterium . Dziękujmy Jezusowi za Jego Ofiarę i za Jego obecność, otwórzmy
serca na przyjęcie największego Daru, jaki daje nam Bóg - Jego samego.
Komentarz do modlitwy Pańskiej /po Doksologii/.
Chrystus, który w Swojej
Męce i Śmierci pojednał nas z Bogiem, On sam nazwał Go naszym Ojcem. Dlatego
tak, jak nas nauczył Pan, będziemy modlić się z ufnością, prosząc Boga o chleb
powszedni i o Chleb wiecznego życia, błagając o odpuszczenie win.
Komentarz przed
przeniesieniem Najświętszej Eucharystii do miejsca Adoracji /lub przed nocnym
czuwaniem/.
Pan nasz przed swoją Męką
prosił uczniów słowami: "Czuwajcie i módlcie się!". Pragnął, aby byli
oni z Nim tej samej nocy, której już wcześniej zostawił im Siebie samego.
Zostańmy przy Nim i my, uwielbiając Chrystusa i dziękując Mu przez naszą
obecność i modlitwę za Dar Jego obecności w naszym życiu, którym jest
Eucharystia.
II. Wielki Piątek -
Liturgia Męki Pańskiej:
Wprowadzenie do I
Czytania /Iz 52,13 - 53,12/.
Sługa Pański, którego
cierpienie za grzechy wielu zapowiada prorok, to Jezus Chrystus - Mesjasz i
Odkupiciel. Przez Niego spełnia się wola Boga - a wolą Jego jest zbawienie
człowieka.
Wprowadzenie do II
Czytania /Hbr 4,14-16: 5,7-9/.
Chrystus umarł za nas i w
ten sposób wyjednał nam wszystkim zbawienie. Raz na zawsze pojednał nas z Ojcem
i stał się Wiecznym Pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Wszelkie
przebaczenie i wszelka łaska zostały nam darowane mocą Jego Męki.
Wprowadzenie do Męki
Pańskiej /J 18,1 - 19,42/.
Wsłuchajmy się uważnie w
opis Męki Chrystusa, jaki zostawił nam święty Jan - Jego umiłowany uczeń. On
najpełniej ze wszystkich ukazał nam Krzyż Chrystusa jako miejsce wypełnienia
woli Bożej, pojednania i łaski.
Wprowadzenie do Modlitwy
Powszechnej:
Do Boga, który pragnie
zbawienia wszystkich ludzi, módlmy się za wszystkich chrześcijan i za cały
świat. Modlimy się dziś spod stóp Krzyża Chrystusa, na którym stał się
pośrednikiem i Arcykapłanem, przez którego przychodzi wszelka łaska. Niech
nasze "Amen" - "niech się tak stanie" będzie prawdziwie
osobistym potwierdzeniem prośby, którą prezbiter w imieniu naszym i całego
Kościoła zanosi przed oblicze Boga.
Wprowadzenie do obrzędu
Adoracji Krzyża /przed wniesieniem Krzyża/:
Krzyż był niegdyś znakiem
hańbiącej śmierci. Krzyż, na którym zawisł Chrystus, to dla chrześcijan znak
łaski i zwycięstwa, symbol Odkupienia. Adorując ten krzyż wyrazimy nasze
uwielbienie i wdzięczność Temu, który na nim dokonał naszego Zbawienia, zmył
wszelki grzech i pojednał ludzi z Bogiem.
Komentarz przed Modlitwą
Pańską:
W Komunii, która jest
pokarmem nowego, wiecznego życia wyjednanego przez Krzyż, łączymy się z
Chrystusem, który za nas umarł. Za Nim, naszym Panem, który do końca wypełnił
wolę Boga, módlmy się, aby i w naszym życiu zawsze spełniało się to, czego nasz
Ojciec od nas oczekuje.
Komentarz przed
przeniesieniem Najświętszej Eucharystii do "grobu Pańskiego":
Jezus umarł za nas i
został pogrzebany. Na pamiątkę Jego przebywania w grobie będziemy czuwać przy
nim tego wieczora i przez dzień jutrzejszy. Trwając na modlitwie rozważajmy
Mysterium Męki i Śmierci Chrystusa, która przyniosła wyzwolenie całemu światu i
każdemu z ludzi. Jego Śmierć - to zwycięstwo nad naszą śmiercią wieczną, a Jego
Zmartwychwstanie - to przyczyna i gwarancja naszego przyszłego zmartwychwstania
i życia w chwale.
III. Wigilia Paschalna:
Obrzęd katolicki:
Wprowadzenia do Liturgii Światła (poświęcenie ognia i Exsultet) wypowiada
Celebrans. Są one umieszczone w mszale.
Liturgia Słowa:
Wprowadzenie do I
Czytania /Rdz 1,2- 2,2/.
Bóg jest początkiem
wszystkiego, co istnieje . Własną mocą dał życie wszelkiemu stworzeniu.
Człowiek z woli Bożej nosi w sobie Jego podobieństwo. To Boże życie, otrzymane
wraz z istnieniem, a utracone przez grzech, odnowiło w nas mysterium Paschalne
Chrystusa. Otrzymujemy je w chrzcie, który czyni nas uczestnikami Jego Paschy.
Bóg - Stwórca człowieka, przez Odkupienie stwarza go jakby na nowo, do
wiecznego życia, do którego przeznaczył go od początku.
Wprowadzenie do II
Czytania /Rdz 22, 1-18/.
Bóg wystawił Abrahama na
ciężką próbę, ale nie odebrał mu jedynego syna. Uratowanie Izaaka i obietnica
Boga - to nagroda za wiarę i posłuszeństwo Abrahama. Ale sam Bóg - w swej
nieskończonej miłości do ludzi nie zawahał się oddać SWOJEGO Syna na ofiarę za
nich. Dzięki posłuszeństwu Chrystusa zostaliśmy uwolnieni z grzechu, w chrzcie
włączeni w jego śmierć i Zmartwychwstanie - możemy stać się uczestnikami jego
wiecznej chwały. Stanie się to, jeśli nasza wiara będzie mocna jak wiara
Abrahama. Wiara bowiem - to przede wszystkim posłuszeństwo Bogu.
Wprowadzenie do III
Czytania /Wj 14,15 - 15,1/.
Dzięki cudownej pomocy
Bożej Izrael został uwolniony z niewoli egipskiej. Jak przez wodę morza Pan
uwolnił Izraelitów, tak wodą chrztu wyzwala nas wszystkich z niewoli grzechu i
śmierci i wprowadza do Swego Kościoła. Dziś właśnie, wspominając tamto
przejście ludu wybranego i nasze "przejście" chrztu, radośnie
świętujemy to odkupienie. Będziemy śpiewać wraz z Izraelem pieśń chwały i
wdzięczności ku czci Pana, który "moc okazał".
Wprowadzenie do IV
Czytania /Iz 54,4a. 5-14/.
Jerozolima, Oblubienica
Boga - to w ustach proroka symbol nowego Ludu Bożego. Bóg w swej wiernej
miłości zawrze z nim nowe, wieczne Przymierze, wybawi go, oddali wszelką trwogę
i obdarzy szczęściem. Do Kościoła - Oblubienicy Bożej wszyscy należymy poprzez
chrzest. W nim to zawiera się właśnie Nowe Przymierze Boga z ludźmi.
Wprowadzenie do V
Czytania /Iz 35, 1-11/.
Pan chce zawrzeć z ludźmi
Przymierze, Bóg "pozwala się nam znaleźć". Oby tylko człowiek
zechciał usłuchać Stwórcy, nawrócić się do Niego i przyjąć Jego zmiłowanie.
Zawarliśmy wszyscy Przymierze z Bogiem - chciejmy w nim teraz trwać i czerpać
ze zdrojów zbawienia, czyli wsłuchiwać się w Słowo Boże, które umacnia w nas
dobro.
Wprowadzenie do VI
Czytania /Ba 3,9-15.32 - 4,4/.
Odrodzeni przez chrzest z
wody i Ducha Świętego bądźmy posłuszni pouczeniom Boga. On chce, abyśmy
chodzili Jego drogą i nigdy jej nie opuszczali. Wówczas na pewno staniemy się w
pełni uczestnikami wiecznego życia. To właśnie posłuszeństwo Słowu Bożemu jest
warunkiem zbawienia.
Wprowadzenie do VII
Czytania /Ez 36,16-17a.18-28/.
Mimo grzechów swego ludu
Bóg zapowiada swoją interwencję. Dla chwały swego Imienia i wierności własnej
Obietnicy zbierze On wiernych i "pokropi ich czystą wodą". Tym
oczyszczeniem, zapowiadanym przez proroka, jest chrzest. To jego mocą Pan
obdarza nas Swym Duchem i daje łaskę życia zgodnego z przykazaniami. Tym,
którzy będą żyli "pragnieniem Boga", pozwoli On oglądać Swoje oblicze
w wieczności. W ten sposób przez Paschalne Dzieło Chrystusa wszyscy włączeni w
nie przez chrzest i posłuszni nakazom Boga osiągną życie chwały.
/Następująca część
komentarza może być odczytana po czytaniu, przed śpiewem "Gloria",
lub jako dalszy ciąg tekstu, zamieszczonego powyżej:/
Bóg Święty i Miłosierny,
Bóg w Trójcy Jedyny, Bóg przebaczający, uświęcający i zbawiający człowieka. On
Sam tylko jest godzien przyjąć wszelką chwałę i uwielbienie. Wyrazimy Mu je we
wspólnym hymnie - jednym z najstarszych hymnów chrześcijaństwa.
/Celebrans intonuje "Gloria in Excelsis Deo"/.
Wprowadzenie do VIII
Czytania(Epistoły) /Rz 6,3-11/.
Wielki hymn ku czci Boga w
Trójcy, który darzy człowieka wszelkim dobrem, był przejściem ze Starego do
Nowego Przymierza. Oto usłyszymy teraz, jak zapowiedzi proroków stały się
faktem. Mysterium Paschy Chrystusa, Mysterium Zbawienia, staje się udziałem
każdego z nas przez chrzest. On rozpoczął w nas Boże życie - w Nim rozpoczęło
się nasze zmartwychwstanie. W chrzcie umarliśmy dla grzechu - odtąd żyjemy dla
Boga w Chrystusie, naszym Panu.
Pełni radosnej
wdzięczności witajmy Zmartwychwstałego Pana - żyjącego i zbawiającego Chrystusa,
paschalnym "Alleluja". Dziękujmy Mu za Jego Dzieło Odkupienia, za
darowane nam życie wieczne.
/Następuje Epistoła,
Śpiew "Alleluja" Ewangelia i homilia/.
Liturgia Chrzcielna:
Komentarz przed Litanią
do Wszystkich Świętych:
W ważnych momentach Kościół
Boży zawsze w swej liturgii zwraca się
o wstawiennictwo do tych, którzy osiągnęli już zjednoczenie z Chrystusem
Zmartwychwstałym w niebie. Teraz więc, stojąc, czyli w postawie odkupionych
dzieci Bożych , będziemy prosić Świętych o pomoc, abyśmy na zawsze pozostali
wierni temu Przymierzu, które w sakramencie chrztu zawarliśmy z Bogiem. Prosimy
też za tych, którzy będą ochrzczeni /dziś - w najbliższym czasie/ tą wodą, aby
i oni w całym swoim życiu potwierdzali tę przynależność do Chrystusa i
Kościoła, która stanie się ich udziałem, a kiedyś szczęśliwie weszli do
wieczności, do której ich Bóg powołuje.
Liturgia Eucharystyczna:
Wprowadzenie do Modlitwy
Eucharystycznej /przed Prefacją/Przed Łamaniem Chleba:
W tę świętą noc Paschy,
gdy w szczególny sposób staje przed nami obecne zwycięstwo Życia nad śmiercią,
przystąpmy z radością do złożenia Jego i naszej Ofiary - Ofiary za zbawienie
całego świata. Dziś widzimy niezwykle wyraźnie Chrystusa - naszą Paschę. Niech
ta Eucharystia będzie też dla nas w jak największym stopniu naszą Paschą z
Chrystusem.
Komentarz przed Modlitwą
Pańską:
Pan, który dokonał Dzieła
naszego Odkupienia, na nowo uczynił nas dziećmi Bożymi. Dzięki Jego Ofierze
możemy dziś i zawsze zwracać się do Boga "Ojcze!" Módlmy się więc
tak, jak nam nakazał Chrystus:
/W obrzędzie katolickim: Celebrans:
"Nazywamy się dziećmi Bożymi. ."W: Ojcze nasz/.
Komentarz przed
rozesłaniem:
Za chwilę rozejdziemy się
do naszych domów. Przyjmijmy błogosławieństwo Boga, które umocni nas, byśmy
każdym słowem i czynem dawali świadectwo o naszej przynależności do Chrystusa,
który przywrócił nam wieczne życie. Wówczas każdy nasz dzień będzie radosnym
"Alleluja" - chwaleniem Pana. Chwalmy Go wszystkim i wszędzie.
Jeśli bezpośrednio po
Eucharystii następuje procesja rezurekcyjna:
Idźmy z radością i głośmy
całemu światu tryumf Życia nad Śmiercią. Przez uczestnictwo w tej procesji
okazujemy naszą wolę pójścia za Zmartwychwstałym Chrystusem we wszystkich
okolicznościach życia, aby móc stać się kiedyś uczestnikami Jego Chwały w
niebie. Ten, który przeszedł przez śmierć do Życia, ma bowiem moc i nas
wskrzesić do nowego, wiecznego życia.
U końca czasu, spędzonego
przez nas wspólnie przy lekturze tej książki, pragnąłbym złożyć jej Czytelnikowi
paschalne życzenia. Życzę mu, aby jego przeżycie Liturgii Świętego Triduum było
jak najbardziej świadome i owocne. Aby pozwolił się głęboko porwać Słowu
Bożemu, które nieustannie szuka sobie miejsca w jego sercu. Aby z całym
entuzjazmem i z nową mocą odnowił swoje Przymierze z Bogiem Zbawienia,
przechodzącym obok niego w świętej Liturgii jak niegdyś przed oczami Mojżesza.
Aby jego związek z Jezusem Chrystusem, Panem Paschalnym, który trwa i działa w
swoim Kościele pogłębił się jeszcze bardziej i stał tak mocny, by żadna siła
nigdy nie zdołała go od Niego oderwać. Aby przez uczestnictwo w świętych
Mysteriach postąpił do przodu na swojej duchowej drodze ku pełni życia.
Proszę Go także o jego
modlitwę. Modlitwę za wszystkich, którzy będą sprawować Liturgię świąt
Paschalnych, aby czynili to godnie i z pełnym oddaniem. Za głoszących Słowo,
aby dali się prowadzić Duchowi, który przez nich chce mówić i przemieniać. Za
wszystkich, którzy podczas tych Świąt zostaną włączeni do chrześcijańskich
wspólnot , aby byli dobrymi i wiernymi dziećmi naszej wspólnej Matki. Wreszcie
za wszystkich wiernych, by pozwolili Bogu działać w swoich sercach i wciąż na
nowo odnawiać i rozgrzewać ich wiarę tchnieniem swojej łaski.
Autor
WYKORZYSTANA LITERATURA:
Adam A., Das Kirchenjahr - Schlüssel zum Glauben. Betrachtungen., Herder,
Freiburg i B., 1990
Adam/Berger, Pastoral-liturgisches Handlexikon, Herder, Freiburg i.B.,
1980, has³a: Ostern, s.389-393 i Pascha, s. 401-402
Antonelli F., La reforme liturgique de la Semaine sainte: importance,
realisation, perspectives, w: La Maison Dieu 47/48, 1956, s.223-245
Auf der Maur H., Feiern im Rhytmus der Zeit I., Herrenfeste in Woche und
Jahr, Kap. 13: Die jÖhrliche Osterfeier, Pustet, Regensburg 1983
Baltasar H.U.v., Theologie der Drei Tage, Freiburg 1990
Becker H., Eine Nacht der Wache fÜr den Herrn, Die Paschavigil als
Ursprung..., w: Lebendiges Stundengebet, dz.zb. pod red. Klöckener/Rennings,
Herder, Freiburg i. B, 1987, s.462-491.
Berger R., Die Tauffeier in der Osternacht, w: Lit. Jahrbuch 21. 1971,
s.53-58.
Bieger E., Das Kirchenjahr. Entstehung-Bedeutung-Brauchtum, MÜnchen 1985
Cantalamessa R., La Pasqua nella Chiesa antica, Torino
1978
Fuchs G., Weikmann H.M., Das Exsultet. Geschichte, Theologie und Gestaltung
der Österlichen Lichtdanksagung, Pustet, Regensburg 1992
Füglister N., Die biblischen Wurzeln der Osterfeier, w: Dies ist die Nacht,
Hilfen zur Feier... Dz.zb. pod red. Berger R./Hollerweger H., Regensburg 1979, s.11-36
Haag H., Vom alten zum neuen Pascha. Geschichte und Theologie des
Osterfestes, Stuttgart 1971
Harnoncourt Ph., Vollständige Ostervigil. Kritische Überlegungen und
Erfahrungen, Gottestienst 17 (1983), s.9-12.
Lenczewski M., Liturgika
(Prawoslawna), ChAT, Warszawa 1981
Maas-Ewerd Th., Auf dem Weg durch die Zeit. Predigten und Besinnungen zum
Kirchenjahr, Pustet, Regensburg, 1982
Magrassi M., La pedagogia della Chiesa - Madre nell'anno liturgico, Bari
1978
Ordo Hebdomadae Sanctae Instauratus. Editio typica. Romae
1956
Paschatis solemnia. Studien zu Osterdeier und Osterfrommigkeit. dz.zb. pod
red. B. Fischer/J. Wagner, Freiburg i.B. 1959.
Rahner K., Das große Kirchenjahr. Geistliche Texte, Herder, Freiburg i.B,
1987
Znak A-J., Przeżyć
Paschę. Zarys teologii Liturgii cyklu Paschalnego w Roku liturgicznym,
Augsburg-Wrocław 1991
Znak A-J., Burghardt T.,
Wielkie i Święte Triduum Paschy, w: Rok liturgiczny, dz.zb. pod red. Znak A-J.,
Wrocław 1991, s.65-90.
"Zwycięzca
śmierci". Teksty liturgiczne i komentarz na Wielki Tydzień i oktawę
Wielkanocy, red. Sobeczko H., Opole 1984
Wykorzystane dokumenty i
księgi liturgiczne:
Calendarium Romanum, Romae 1969, Enchiridion...
Dokumenty odnowy
liturgicznej cytowane są według: Enchiridion documentorum instaurationis
liturgicae, red. Kaczyński R., Marietti, Romae 1976, tom I (1963-1973)
Missale Romanum ex decr. sacros. Oec. Conc Vaticani II
instauratum, Pauli pp. VI promulg..., editio typica altera, Romae 1975
Msza³ Rzymski dla Diecezji Polskich, Pallotinum
1986
Lekcjonarz Mszalny, Tom
II, Pallotinum 1973
List okólny Kongregacji
Kultu Bożego ("De festis...") "O przygotowaniu i sprawowaniu
świąt paschalnych, 1988, przekład polski WWK I-III/1989, s. 19-40.
Kalendarz Rzymski (Normy
ogólne), zawarty w : Mszał Rzymski Dla Diecezji Polskich, jw.
Cytaty biblijne, które nie zostały zaczerpnięte z Lekcjonarza Mszalnego t.II (jw), pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wyd.III, Poznań-Warszawa 1982