Kodowanie windows-1250
WSTĘP:
Liturgia jest centralną
rzeczywistością życia chrześcijańskiego, tak jest dzisiaj i tak było już u jego
początków. Wszystkie chrześcijańskie Kościoły i zbory żyją bowiem ze
sprawowania Paschalnego Mysterium Swego Założyciela, ich zaś głównym zadaniem
jest głosić je i przez jego ustawiczne świętowanie dawać kolejnym pokoleniom
ludzi przystęp do tego źródła uświęcenia, stwarzać im możliwość prawdziwego i
pełnego dialogu z Bogiem. Ponieważ tak wielkie jest znaczenie Liturgii, była
ona i jest także przedmiotem głębokich studiów i rozważań. Bardzo wielu
chrześcijan odczuwa , i słusznie,
pragnienie bliższego poznania jej istoty, aby pogłębić także swoje
duchowe przeżywanie jej i móc uzyskać jego jak najpełniejsze owoce dla swojego
codziennego, chrześcijańskiego życia. Z drugiej strony jednak nie brakuje także
tych, którzy albo tęsknią wciąż jeszcze za nie tak odległym czasem tajemniczych
(bo sprawowanych w nieznanym języku) i wzniosłych (bo odbywających się w
świętym milczeniu) ceremonii "przedsoborowej" Liturgii, albo też
goniąc za wciąż uciekającym , źle rozumianym "duchem czasu" (objawiającym
się im w postaci aktualnej mody czy popularnego akurat stylu) pragnęliby na jej
żywym organizmie nieustannie eksperymentować, rozumiejąc konieczną odnowę
liturgii jako pole dla własnej, często posiadającej wątpliwą wartość
"twórczości".
Dlatego wciąż aktualna wydaje się
potrzeba przybliżenia sobie przez tych, którzy tego pragną, albo też tych,
którzy tego potrzebują, dziejów Liturgii chrześcijańskiej. Dzięki temu studium
będą oni bowiem w stanie łatwiej zauważyć, co jest w niej święte i niezmienne,
bo pochodzące od Niego - prawdziwego i Jedynego Kapłana (por. List do
Hebrajczyków, rozdz. 7 i 8), co zaś - choć może piękne i czcigodne, a może
porywające i przekonywujące - stanowi tylko element drugorzędny, a zatem i
podlegający zmianom.
Pozycja niniejsza, zamykająca nasz cykl
podręcznikowy na temat Liturgii
("Rok Liturgiczny", "Fundamentalne rzeczywistości
Liturgii", "Teologia i obrzędy Eucharystii"), ma stanowić
skromny i ujęty w szczupłych ramach wykład historii Liturgii od początków
chrześcijaństwa do czasów dzisiejszych. Naturalnie lektura tej książki nie
wystarczy w żadnym wypadku do dokładnego poznania tej niezwykle bogatej
rzeczywistości, jaką są dzieje Liturgii w ciągu minionych dwudziestu wieków.
Może dać jednak przynajmniej pewien wgląd w ten długi i niejednolicie
przebiegający proces, pełen przeróżnych uwarunkowań, może pomóc do zrozumienia
dzisiejszego kształtu naszej Liturgii, a także zachęcić niektórych do dalszego
studium. Może pomoże także tym, którzy w swoich Kościołach, wspólnotach czy zborach
mają za zadanie kształtowanie przebiegu i ustalanie elementów
celebracji, nabożeństw czy poszczególnych obrzędów – zapoznanie się z ich
źródłami i dziejami może im pomóc w prawidłowym ich umieszczeniu oraz ukształtowaniu.
Przede wszystkim jednak chce ta niewielka książka za pomocą przedstawionych w
niej faktów i ocen pomóc Czytelnikowi w dostrzeżeniu tej podstawowej prawdy, iż
Liturgia Kościołów, ponieważ nieustannie sprawowana w każdym czasie, jest żywą,
a zatem nieustannie rozwijającą się rzeczywistością, tak jak żywy jest i wciąż
rozwija się Kościół Boży, który ją sprawuje.
Autor
ROZDZIAŁ
I.
Przedstawione
zagadnienia:
0.Wstęp:
"zmienne" i "niezmienne" w Liturgii chrześcijańskiej.
1.Ustanowione
przez Chrystusa elementy konstytutywne i ich niezmienność w dziejach Liturgii.
2.Źródła
zmiennych form Liturgii - Wpływy kulturowe
a) judaizmu
b) hellenizmu
c) kultury rzymskiej.
0.WSTĘP :
"zmienne" i "niezmienne" w Liturgii chrześcijańskiej.
Święta
Liturgia nie jest rzeczywistością
absolutnie niezmienną. Dowodzi tego cały jej rozwój w dziejach chrześcijaństwa,
od Wniebowstąpienia Pana aż do naszych czasów. Dlaczego tak się dzieje ?
Po
pierwsze dlatego, że Liturgia (gr: leiturgia" czyn publiczny",
"wspólne dzieło", w naszym rozumieniu dzieło święte), nie sprowadza
się do jakiejś jedynie magii, w której jedynie wykonywane gesty czy wypowiadane
formuły niezrozumiałego, raz na zawsze ustalonego rytu miałyby automatycznie
powodować jakiś skutek. Zatem niezmienne trwanie nie poddających się
jakiejkolwiek reformie obrzędów nie jest koniecznym dogmatem chrześcijańskiej
Liturgii. Wypływa z tego logicznie drugie uzasadnienie zmienności form
liturgicznych: historyczny rozwój kultury ludzkiej. Liturgia jest spotkaniem
człowieka z Bogiem, i to spotkaniem zbawczym. Niezmienny i doskonały,
niewidzialny Bóg, któremu nie potrzeba znaków, gestów, słów i formuł, wychodzi
w niej naprzeciw człowiekowi. Człowiek zaś, ze swej natury stworzenie
duchowo-materialne, potrzebuje słowa i znaku stale w swym codziennym życiu, aby
zamanifestować swe uczucia, myśli, poglądy, aby przekazać, zakomunikować je
innym, czy też od innych "odebrać". Także w spotkaniu z Bogiem - by
móc przyjąć Jego orędzie, włączyć się w realizację Jego Zbawczego Planu, i
wypełnić go na sobie. Dlatego Bóg używa znaków i słów oraz naturalnych symboli,
obecnych już w przyrodzie, a także tych "umownych", określonych przez
człowieka samego jako czytelnych znaków głębszej rzeczywistości . Bóg, który
przemawiał ludzkim słowem przez proroków, a w końcu także przyszedł w ludzkiej
postaci, by spotkać się z człowiekiem
na jego płaszczyźnie, poziomie i przekazać mu to, co konieczne dla jego
zbawienia - ten Bóg pozwolił swoje Dzieło Zbawcze zawrzeć w symbolach ludzkiej
kultury. Ponieważ zaś ta ulega ciągłemu rozwojowi, w jakiś sposób zmieniają się
też formy, służące obrazowaniu i nieustannemu uobecnianiu Jego zbawiennych
Mysteriów. Zmieniają się wraz ze zmianą mentalności człowieka, aby zawsze, dla
każdej generacji wierzących pozostać czytelnymi i zrozumiałymi. W ten sposób
Jego orędzie i Jego Dar może być odczytany i przyjęty przez wszystkich ludzi
wszystkich czasów - a to jest przecież sensem i celem Liturgii. Człowiek w swej
odpowiedzi na Boży Dar i wezwanie, także pozostaje wierny swej naturze, i dla
wyrażenia swego uwielbienia, dziękczynienia, prośby i przebłagania używa
zrozumiałego dla siebie języka słów i znaków, tych mianowicie, które są dla
niego jasne i niedwuznaczne, a które Bóg przecież rozumie bez przeszkód. Tak
właśnie wraz z epokami zmienia się wciąż wiele i w języku Liturgii, jej
zewnętrznych formach i obrzędach. treść jednak, którą jest udzielenie (ze strony Boga)
przyjęcie (ze strony
człowieka) Daru Zbawienia, pozostaje
niezmienna, ponad wszelkim upływem czasu, którym Bóg nie jest w żaden sposób
związany.
Mamy więc w Liturgii dwa jakby składniki:
1.To, co Boskie, przynoszące Zbawienie,
czyli jej istotę, fundament, ustanowiony przez Chrystusa, Boga-Człowieka w
wyraźnych słowach lub znakach, element w istocie swej niezmienny ,
2.To, co tradycja chrześcijańska włączała do
obrzędów, obficie przy tym czerpiąc z zastanych w otaczającym ją świecie
wzorów, zwłaszcza zaś z trzech źródeł kulturowych, w zasięgu których tworzyła
się i wzrastała, czyli z judaizmu, kultury hellenistycznej i
zachodnio-rzymskiej. Ten element, stanowiący "materialne przybranie"
Świętego Mysterium, od samego początku wykazywał cechę zmienności i rozwoju.
Dwa te składniki obrzędów Liturgii,
dzięki których obecności jest możliwe z jednej strony uobecnić Boskie działanie
na rzecz człowieka (elementy i słowa konstytutywne, istotne, niezmienne), a z
drugiej skutecznie je mu uświadomić, przekazać, "zaaplikować" jego
wyzwalające skutki (ryty, znaki, słowa wyjaśniające - element zmienny,
podlegający rozwojowi) - wzajemnie nakładają się na siebie, są obecne w
Liturgii wszystkich epok, były w niej i będą zawsze obydwa obecne. Te dwa
elementy razem dopiero konstytuują,
czyli tworzą Liturgię, jako rzeczywistość Bosko-ludzką, gdzie obie strony dialogu wnoszą coś własnego. Od
Boga pochodzi to, co ponadczasowe i nieprzemijające, to, co stanowi źródło, przyczynę mocy liturgicznej czynności,
jej treść, którą jest Jego wezwanie skierowane do człowieka i Jego łaska,
udzielana jednocześnie dla realizacji tego wezwania, łaska płynąca z Mysterium
Paschalnego Chrystusa. Chrystus też sam ustanowił pewne fundamentalne znaki -
ryty, które tę Jego łaskę pośredniczą (zawierają i przekazują sprawującym
Liturgię ludziom). Również i te najbardziej podstawowe słowa i ryty Liturgii,
pochodzące od samego Pana, są niezmienne i były takie zawsze – żaden Kościół
nie ma bowiem kompetencji zmieniać tego, co ustanowił jego Założyciel, jego
Głowa, Chrystus. Inne znaki i słowa w obrębie liturgicznych celebracji pochodzą
z ustanowienia Kościoła czy zboru - on więc ma je także prawo reformować, jeśli
uzna za stosowne, aby bardziej zrozumiale i przystępnie dla ludzi danego
miejsca i czasu wyrażały chrześcijańskie Mysterium.
Historia Liturgii to właśnie dzieje
rozwoju tych zmiennych form, dzieje nieustannego przystosowywania zewnętrznej
"szaty" i kolejnych prób wyjaśnienia i wprowadzenia ludzi wierzących
w istotę Mysterium. Ukazuje ona to Jedyne i najświętsze, jak poprzez wieki było
sprawowane i przekazywane, przeżywane i rozumiane. Historia Liturgii ukazuje
więc raczej to, co w niej zmienne, pod kątem tej właśnie zmienności. Ułatwia
ona przez to nie tylko zrozumienie wymowy świętych znaków, lecz przekazuje
przeogromne bogactwo form, których dzisiaj używają Kościoły na wyrażenie swego
Mysterium, uczy rozumieć je pełniej przez poznanie ich źródeł i licznych pól
znaczeniowych. Pozwala także spojrzeć innym okiem na wciąż dokonujące się
mniejsze lub większe liturgiczne innowacje i dostosowania, pokazuje je w
kontekście całego tego wielkiego dążenia Kościołów do jak najgodniejszego, lecz
i jak najbardziej dla człowieka wymownego i doń przemawiającego sprawowania
Mysterium Pana.
Dlatego w tym rozdziale dokonamy próby krótkiego
ukazania najpierw obu elementów, składających Liturgię w ogóle, aby następnie
zająć się już tylko właściwym przedmiotem Historii Liturgii - ukazaniem dziejów
rozwoju jej zmiennych elementów i najkrótszą choćby charakterystyką
historycznych jej interpretacji. Tak więc, aby łatwiej dokonać naszej refleksji
nad dziejami Liturgii, cofniemy się teraz do jej początków - do czasu
ziemskiego życia Jezusa. Ukażemy pokrótce nowotestamentalne "jądro"
naszej Liturgii, pochodzące od Pana bezpośrednio lub od Jego Apostołów,
następnie zaś te elementy, które od samego początku użyczyły jej swojej
"szaty", stając się jej pierwszym "nośnikiem", środkiem
przekazu, a pochodzące z trzech kultur świata ówczesnego: żydowskiej,
grecko-wschodniej i rzymskiej.
1.ELEMENTY
LITURGII POCHODZĄCE OD PANA JEZUSA CHRYSTUSA (KONSTYTUTYWNE , ZASADNICZE ,
NIEZMIENNE, ISTOTNE ).
Jezus podczas swego ziemskiego życia
najprawdopodobniej nie przekazywał swoim uczniom żadnych szczegółowych reguł
dotyczących Liturgii Nowego Przymierza. Przynajmniej w Ewangeliach nie ma
odnoszących się do tego fragmentów. Bezpośrednio od Niego pochodzą tylko
nieliczne, ale za to zasadnicze dla nowej Liturgii teksty, ustanawiające ją
jako pamiątkę Jego całego zbawczego
dzieła, oraz niektóre inne, włączone przez chrześcijan czasów apostolskich lub
późniejszą tradycję do obrzędów Liturgii, a wypowiedziane pierwotnie w innym
kontekście.
Najważniejsze dla nas jest to, iż Pan sam
bezpośrednio ustalił rdzeń formy trzech
sakramentów, tzn. Chrztu, Pojednania i Eucharystii.
-
Chrzest sprecyzował On w
następującej formie podstawowej:
"Idąc uczcie wszystkie narody, chrzcząc
je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" /Mt 28,19/.
-
Po Zmartwychwstaniu przekazuje Apostołom władzę odpuszczania grzechów własną Jego mocą i mocą Ducha:
"Weźmijcie Ducha Świętego. Którym
odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
zatrzymane"
/J
20,23/
Na innym zaś miejscu, w odniesieniu do tej
samej czynności:
"Co zwiążecie na ziemi, będzie
związane w niebie"/Mt 18,18/.
-
Opisy ustanowienia Eucharystii /Mk
14,24; Mt 26,26-28; Łk 22,19-20; i 1Kor 11,23-26/ przekazują - według dwu
różnych tradycji - słowa:
"Bierzcie...to jest Ciało ...to jest
Krew Moja", a także w niektórych tekstach tzw. mandat Pański, to znaczy
polecenie permanentnego /stałego, ustawicznego/ sprawowania tej Wieczerzy, co
jest podstawą i uzasadnieniem celebrowania w Kościele i przez Kościół
Eucharystii: "To czyńcie na Moją pamiątkę"/Łk 22,20/. "To
czyńcie, ilekroć to czynić będziecie, na Moją pamiątkę" /IKor/
Ponadto spośród słów samego Chrystusa na
trwałe weszły do tekstów liturgicznych Słowa
Modlitwy Pańskiej (Mt 6,9-15; Łk 11,2-4;).
Stały się te słowa centralnym i wzorcowym tekstem każdej
chrześcijańskiej modlitwy, przez co są obecne w bardzo licznych celebracjach
liturgicznych.
Prócz
samych słów jednak ważne są dla nas i ich konteksty - /czyli sytuacje, w
których zostały one wypowiedziane lub też nam przekazane/ które w zasadniczy
sposób wpłynęły na ryt sprawowania później kształtujących się obrzędów
liturgicznych. I tak na przykład fakt ustanowienia Eucharystii podczas uczty
paschalnej, ze swej istoty dziękczynnej /o czym świadczą już choćby słowa:
"dzięki składał", czy "odmówiwszy dziękczynienie", zawarte
w opisach Ustanowienia/ stał się przyczyną takiego właśnie jej nazwania
/Eucharystia, od greckiego eucaristein - "dziękczynne
błogosławienie"/, także jednak i struktury liturgicznej obrzędu i jego
teologicznej treści, "zawartości".
W świetle powyższego należy krótko omówić
jeszcze jedną kwestię: Czy Jezus nie pozostawił jednak Apostołom żadnych
innych, nie spisanych w księgach Nowego Testamentu wskazówek, dotyczących
Liturgii , a przekazanych na przykład przez ustną tradycję i w ten sposób
funkcjonujących od początku i przestrzeganych w gminach pierwszych chrześcijan?
Zarówno starożytni Ojcowie Kościoła i pisarze chrześcijańscy , jak i teologowie
współcześni nie wykluczają takiej możliwości. Przecież Ewangelie przekazują
niektóre wskazówki Jezusa, dotyczące modlitwy ("w miejscu ustronnym",
"w swej izdebce", "gdzie dwaj albo trzej są zebrani w Imię Moje,
tam Ja jestem"(Mt 18,20)), z niektórych stwierdzeń Ewangelii czy Dziejów
Apostolskich można by też wnosić o istnieniu takich wskazań (np. J 20,30: "I
wiele jeszcze innych znaków, których nie zapisano ... uczynił Jezus wobec
uczniów", czy też J 21,25: "Jest ponadto wiele innych rzeczy, które
Jezus dokonał", zwłaszcza zaś Dz 1,3:"Ukazywał się im przez 40 dni i
mówił o Królestwie Bożym"). Niektóre źródła Tradycji wczesnochrześcijańskiej
twierdzą, że między Zmartwychwstaniem a Wniebowstąpieniem Jezus dał Apostołom
wskazówki dotyczące między innymi także i kultu, sądził tak też w okresie
Średniowiecza św. Tomasz z Akwinu, nie wolno nam jednak z tego wysnuwać żadnych
pewnych twierdzeń – „ex tacere nullum argumentum"...
2. ŹRÓDŁA ZMIENNYCH
FORM LITURGII - WPŁYWY KULTUROWE
Chrześcijaństwo zrodziło się w
środowisku, które pozostawało pod wpływem trzech różnych kultur: jego kolebką
był judaizm, czyli religia i integralnie z nią związana kultura żydowska epoki
pobabilońskiej (liczonej od powrotu z wygnania w wieku VI przed Chr.). Kultura
hellenistyczna, czyli grecko-wschodnia, łącząca elementy cywilizacji
starożytnej Grecji i kultur oraz religii orientalnych , ukształtowana po podbojach
Aleksandra Wielkiego na terenach Małej Azji, Syrii, Egiptu i Mezopotamii, a
zatem wokół terenów palestyńskich była dla chrześcijaństwa jakby tłem, ale i
dostarczycielką pojęć, zewnętrznych rytów i nawet form organizacyjnych w
pierwszym okresie rozwoju. Wreszcie zetknęło się ono i z kulturą rzymską,
wywodzącą się od narodu zdobywców i panów Imperium - także i ona wywarła swój
wpływ na obraz Liturgii chrześcijaństwa i pozostawiła w niej własne ślady. Postaramy się więc choćby zarysować pewne
najbardziej widoczne elementy zewnętrznych form liturgicznych, pochodzące z
tych trzech źródeł.
A) Wpływy Judaizmu
Pierwsi chrześcijanie pochodzili ze
społeczności żydowskiej, także wielu spośród nawróconych w okresie misji
Apostołów poza Palestyną, także i Pawła to Żydzi diaspory albo prozelici (ci,
którzy nie mając pochodzenia żydowskiego przyjęli wiarę w Boga Abrahama i
Mojżesza). Zrozumiałe jest więc, że przyjmując wiarę w Chrystusa-Mesjasza,
zachowali swoją tradycyjną religijność i wiele elementów kultu Starego
Przymierza. Nowa religia nie była dla nich aż tak szokująco nowa, nie
przekreślała dotychczasowych powiązań kultycznych, była naturalną kontynuacją
tego, w co wierzyli i czym żyli dotąd, a zatem i nie kłóciła się z
dotychczasowym kultem. Wiemy z Dziejów Apostolskich, że członkowie pierwszej
gminy jerozolimskiej brali jeszcze udział w liturgii świątynnej, w czym
przykład dawali sami Apostołowie (zresztą nie zrezygnowali z tego sami, lecz to
Żydzi wkrótce wykluczyli ich spośród siebie. W innych gminach tzw. judeochrześcijanie
uczestniczyli w nabożeństwach
żydowskich w synagogach, które składały się przede wszystkim z czytania Pisma Świętego, śpiewu Psalmów,
pewnego rodzaju homilii-komentarza, recytacji modlitw oraz błogosławieństwa końcowego. Te właśnie nabożeństwa stały
się pierwowzorem naszej Liturgii Słowa. Po zerwaniu bowiem z Synagogą zostały
one podtrzymane, dołączono do nich obrzęd ściśle chrześcijański - "Łamanie
chleba" (Eucharystię), i w ten sposób zajęły one swe dzisiejsze miejsce w
naszej Liturgii. Oczywiście, zaczęto, w miarę ich powstawania, czytać także
pisma Nowego Testamentu. Świadectwo na takie trwałe już zrośnięcie się
Liturgii
Słowa i Eucharystycznej wśród chrześcijan pierwszych wieków daje św. Justyn w
połowie II wieku, opisując Liturgię niedzielną gminy sobie współczesnej.
Psalmy to, jak wiadomo część Pisma
Świętego ST. Ich liturgiczne zastosowanie wywodzi się także z kultu świątynnego
i nabożeństw synagogalnych oraz domowych (np. wieczerza szabatowa czy paschalna) Izraela. Spora część z nich
powstała w środowisku kultu, tzn. wśród ludzi jemu służących i kierujących się
myślą o ich użyciu w ten sposób. Chrześcijanie przejęli Psalmy nie tylko do swej Liturgii Słowa, lecz również do swej
codziennej modlitwy, nadając im nowy sens, odczytując je w świetle Wydarzenia
Paschalnego Chrystusa, to znaczy z perspektywy wypełnienia. Wzorem samego Pana,
który modlił się Psalmami nawet z krzyża ("Boże mój, Boże mój, czemuś mnie
opuścił...Ps 22), a także wzorem Żydów pierwsi chrześcijanie przyjęli Psalmy do
swej modlitwy porannej i wieczornej. Stały się one przez to głównym elementem
indywidualnej, lecz i wspólnej modlitwy, dzięki czemu weszły później w bardzo
szerokim zakresie w skład kształtującej się Liturgii Godzin Kościoła. Później
jeszcze przejęły je jako śpiewy towarzyszące obrzędom także procesje liturgiczne (mszalne: Procesja
Wejścia, Darów i Komunijna, oraz pozamszalne, np. pokutne).
Ryty poszczególnych sakramentów i użycie
w nich niektórych elementów naturalnych
(np. świece i olej w sakramencie Chrztu, Namaszczenia chorych i przy
święceniach) wzięły się z kręgu kultury judaistycznej lub wprost z liturgii
żydowskiej.
Nawet ryty i formy obrzędowe Eucharystii,
które w Kościołach chrześcijańskich ulegały ciągłemu rozwojowi i ubogacaniu,
zachowały także pewien element swej pierwotnej oprawy, a tą była przecież
żydowska uczta Paschalna, czy też szabatowa. Takim typowym elementem tej uczty,
który w zmienionej formie, lecz w rozpoznawalnej dobrze strukturze zachował się
w naszej Liturgii Eucharystycznej, jest Prefacja,
pochodząca wprost z dziękczynnej modlitwy Żydów nad kielichem błogosławieństwa
(modlitwę tę zwano "berakha" - błogosławienie). Była to prawdziwie
"wielka modlitwa dziękczynienia", poprzedzał ją dialog wstępny, na
którym wzoruje się nasze wprowadzenie do Prefacji ("Dzięki składajmy Panu,
Bogu naszemu") a kończyło spożycie kielicha błogosławieństwa i śpiew
Hallelu (Psalmów dziękczynnych). W czasie takiej uczty, w ramach tego właśnie
dziękczynienia, Jezus połamał chleb, i "podał go swoim uczniom",
"tak samo i kielich z winem", uczyniwszy je, a przez to i uczyniwszy
samą tę Ucztę dziękczynienia
znakiem-Sakramentem swego wydania za nas i zjednoczenia z nami. Tak więc żydowska
uczta paschalna użyczyła Panu i Jego Kościołowi swej formy dla Sakramentu Nowej
Paschy - Eucharystii. Liturgiczny sposób liczenia czasu, który zachował
się u nas w odniesieniu do świąt (tzn. fakt, że uroczystości, Niedziele i
święta Pańskie liczymy już od poprzedzającego wieczora) także wywodzi się z
żydowskich zwyczajów. Święto
cotygodniowe, obchodzone przez Żydów jako szabat na pamiątkę stworzenia i
Przymierza, przesunęło się u chrześcijan na Niedzielę - Pierwszy dzień
tygodnia, i świętowane jest jako dzień Zmartwychwstania Pana - a zatem Nowego
Stworzenia, jako dzień Nowego Przymierza, ustanowionego i zrealizowanego przez
Jego Paschę. W kalendarzu liturgicznym Kościołów chrześcijańskich niewielkiej
tylko zmianie uległ termin obchodzenia świąt
Paschalnych, które chrześcijanie, jak i Żydzi, obchodzą, jako swe
najstarsze i najważniejsze święto, naturalnie nadając mu inną treść, święto zaś Pięćdziesiątnicy ma swój starotestamentalny rodowód (Szawuot-
Święto Tygodni, siedem tygodni po Świętach Paschy), napełnione jednak zostało
jak i Pascha, nową treścią przez fakt
wylania Ducha Świętego na Apostołów i udzielenie misji Kościołowi w tym właśnie
dniu.
Także
pewna liczba tekstów liturgicznych
pochodzi wprost albo z ksiąg Starego Testamentu (np. "Święty" z
Izajasza,6) albo z tradycji żydowskiej ("Pan z wami", "Pokój
wam", formuły błogosławieństw). Wreszcie takie zwroty, obecne w naszej Liturgii, jak: "Amen",
"Maranatha", "Hosanna", "Alleluja" i inne wzięte
są wprost z liturgicznego słownika Izraelitów.
B) Wpływy kultury
grecko-wschodniej (hellenistycznej).
Religie pogańskie świata antycznego I
wieku po Chrystusie miały niesłychanie bogato rozwiniętą obrzędowość.
Chrześcijaństwo przejęło stopniowo niektóre ryty tych kultów, nadając im swoją
własną treść. Szczególnie obrzędy tzw. kultów
mysteryjnych (np. kult Attisa, Mitry, Asklepiosa, mysteria eleuzyńskie)
dobrze odpowiadały mentalności ówczesnego człowieka i były szeroko
rozpowszechnione, ich więc liczne elementy nadawały się do adaptacji dla potrzeb
objawionej religii jako łatwo zrozumiałe i naturalne, głęboko wnikające w sferę
przeżyciową człowieka. Nadawały się one przez to znakomicie do wyrażenia
świętych treści chrześcijańskiego Mysterium, zostały przeto w dużej liczbie
przejęte zwłaszcza do Liturgii inicjacji (wtajemniczenia chrześcijańskiego),
szczególnie zaś do obrzędów
katechumenalnych i chrzcielnych, gdzie przypadła im rola rytów
wyjaśniających. I tak np. podawania nowo ochrzczonym mleka i miodu jako symboli
ich nowo uzyskanego dziecięctwa Bożego, naznaczenie
czoła (consignatio), jako "opieczętowanie" należących do
Chrystusa, czy wcześniej wyrzekanie się
złego z twarzą odwróconą na zachód i składanie wyznania wiary w stronę
wschodu, według niektórych (O. Casel) także i samo obmycie chrzcielne jako symbol nowego narodzenia do życia
zjednoczonego z bóstwem pochodzą z kultów misteryjnych. Nocne celebracje chrześcijan, ich wigilie przed największymi
świętami, wywodzą się jako forma z ówczesnych kultów misteryjnych, w których
taki nocny obchód był szczytową celebracją kultu (roczną) i zawierał
najczęściej także element wtajemniczenia nowych mystów (bardzo duże
podobieństwo obrzędowe (ryty, znaki liturgiczne) wykazuje Liturgia Nocy
Paschalnej u chrześcijan pierwszych trzech wieków).
Z niektórych hymnów tych kultów wywodzi
się starochrześcijańskie słownictwo
hymniczne, przykładem czego jest np. hymn do Asklepiosa, zawierający tak
później w chrześcijaństwie znane , przejęte za pośrednictwem mysteriów od
starożytnych Greków sformułowanie: "Kyrie,
eleison". Z kultury hellenistycznej weszły do chrześcijańskiej
Liturgii także liczne obrzędowe procesje,
zwłaszcza te, związane z cyklem poszczególnych świąt w obrębie roku.
Chrześcijański Rok liturgiczny
"ochrzcił" także, czyli przejął i napełnił nową treścią, niektóre
istniejące przedtem święta
hellenistyczne, szczególnie te związane z naturalnym cyklem przyrody.
Przyczyny tego były proste: to, co nie dawało się całkowicie usunąć jako
naturalne świętowanie zjawisk przyrodniczych, zawsze przecież zachodzących od
nowa, należało, dla zastąpienia zabobonnego kultu pogańskiego,
"przeorientować" i nadać temu nową symbolikę w duchu chrześcijańskiej
wiary. I tak na przykład pogańskie święto Słońca niezwyciężonego (przejęte już
wcześniej przez Rzym jako Sol invictus), obchodzone w dniach po przesileniu
zimowym (24-25 XII) stało się później dla chrześcijan dniem Bożego Narodzenia: świętowania Narodzin jedynego i prawdziwego
Słońca ludzkości - Chrystusa, Słońca, "które wschodzi z wysoka"(Łk
1).
Stopniowo weszły do chrześcijańskiej
Liturgii także elementy naturalne
hellenistycznych mysteriów, takie jak kadzidło czy szerokie kultyczne użycie
ognia i światła.
Język liturgiczny zawdzięcza Grekom
bardzo wiele swych pojęć. Należą do
nich tak podstawowe wyrażenia jak: mysterion,
leiturgia, epikleza, anamnezis, anafora, eucaristia, epifania, parousia i in.
W
ikonografii Kościołów Wschodnich, stojącej przecież przede wszystkim na
usługach Liturgii, zwłaszcza w samych ikonach,
przedstawiających Chrystusa i Świętych, odkrywamy wyraźne wpływy
hellenistycznych stylów malarskich.
C) Wpływy kultury
rzymsko-łacińskiej.
Rozwijając się w zachodnich prowincjach
rzymskiego Imperium chrześcijaństwo zasymilowało stopniowo także zarówno wiele
kultycznych form samego miasta Rzymu, jak i zwyczajów łacińskojęzycznych
mieszkańców Cesarstwa. Pierwotny kult rzymski odznaczał się dużą prostotą,
krótkością form i swego rodzaju "szczerością" wobec bóstw, bez
charakterystycznych np. dla Wschodu długich i pięknych modlitw, obfitych w
próby "przekonywania" a nawet przekupywania bóstwa dla swojej sprawy.
Rzymianie cechowali się wielką konkretnością, a także umiłowaniem porządku i
logiki, które to cechy odbija także ich kult religijny. Do obrządków
chrześcijańskich zostały stopniowo przejęte ich krótkie formuły modlitewne,
tzw. oratio, pochodzące zresztą
pierwotnie z języka świeckiego (zapewne z mów sądowych). Te "mowy" do
bogów, jasne i proste, bez jakiejkolwiek przesady w stylu i treści, posiadały
swą wyraźną strukturę. Wraz z "kanonizacją" - ustaleniem w stały
kanon - Liturgii zajęły one poczesne miejsce w Liturgii papieskiego Rzymu, stąd
zaś w okresie ujednolicenia (od wieku IX) rozeszły się na cały świat
zachodniego chrześcijaństwa.
Także niektóre cechy rzymskiego ceremoniału wojskowo-państwowego przeszły do kultu
chrześcijan. I tak miejsce uroczystych triumfów zajęły później ceremonialne
procesje papieskie, rozpowszechnione później na wszystkie miasta diecezjalne.
Także np. lakoniczne rozesłanie Liturgii rzymskiej, owo "Ite, missa
est" ma swoje początki w żołnierskich zebraniach.
W terminologii chrześcijańskiej pojęcia w rodzaju: auxilium,
praesidium, tabernaculum, officium , Credo, Te Deum, Gloria, Agnus Dei, itd.,
pochodzą właśnie z kręgu kultury łacińskiej. Panowanie łacińskiego języka
Rzymian przez 16 wieków w Liturgii zachodniego chrześcijaństwa pozostawiło w
jej terminologii swoje liczne i wyraźne ślady.
Współczesne szaty liturgiczne
większości Kościołów nurtów katolickich i prawosławnych wywodzą się w
większości z codziennych lub uroczystych strojów Rzymian: krój alby pochodzi z
tuniki, ornat z rzymskiego płaszcza, stuła z rodzaju szala. Dalmatyka czy
manipularz wywodzą się ze strojów rzymskich lub bizantyjskich już dostojników,
ich nazwy zresztą świadczą same o ich pochodzeniu.
Zwyczaj domowej modlitwy rodzinnej
chrześcijan może także wywodzić się z rzymskiej modlitwy do bóstw opiekuńczych
domowego ogniska (lar i penat), choć i Żydzi nie zaniedbywali jej w swych
domach.
Podsumowując, należy raz jeszcze
stwierdzić:
Źródła Liturgii
chrześcijańskiej w jej naturalnym wymiarze (ryty, słownictwo, itd.) nie są
jednorodne.
Prócz tych treści niezmiennych i istotnych, które jej nadał sam Pan Chrystus
istnieje w niej wiele elementów drugo-
i trzeciorzędnych, pochodzących z kultur i religii, pod których wpływem
pozostawało chrześcijaństwo w początkach swego istnienia, gdy formowała się
jego Liturgia. Pierwsze miejsce należy tu przyznać kultowi żydowskiemu, który w
naturalny sposób w bardzo szerokim zakresie znalazł swe wypełnienie i
kontynuację w wielu rytach chrześcijańskich.
Fakt czerpania przez chrześcijańską
Liturgię z otaczającego ją świata, aby przez to uczynić czytelnym Mysterium
wobec współczesnego jej człowieka jest historycznym i niepodważalnym dowodem na
słuszność zachodzącej i dziś inkulturacji
tzn. przystosowaniu na tyle, na ile jest to możliwe (bez utracenia istotnej
treści i orędzia) naszej Liturgii do warunków konkretnej kultury i epoki. Tak
się w chrześcijaństwie działo i dzieje. W każdym czasie i miejscu istniały i
istnieją takie elementy, które lepiej wyrażą mysterium i takie, które dla
uczestników są zupełnie niezrozumiałe albo wręcz odczytywane błędnie w swym
znaczeniu, muszą więc zostać wymienione, zastąpione czytelniejszymi i lepiej
wyrażającymi ducha liturgii w danych warunkach. Dalszy ciąg naszych rozważań, ukazujący rozwój form liturgicznych
potwierdzi nam to jeszcze wyraźniej.
TEKSTY ŹRÓDŁOWE (przykłady inkulturacji):
1.
Judaizm: Modlitwa "18
błogosławieństw" (Szemone esre) - fragment błogosławieństwa:
"...Błogosławiony
bądź Panie, nasz Boże i Boże naszych Ojców
Boże Abrahama, Boże Izaaka i Boże Jakuba
Boże wielki, potężny i pełen czci
Boże najwyższy
Ty okazujesz miłosierdzie
Ty dzierżysz wszechświat
Ty pamiętasz zbożne czyny naszych Ojców
i będziesz Odkupicielem dzieci ich potomków
ze względu na twoje Imię
bądź błogosławiony, Panie
tarczo Abrahama
/błog
3/:
"...Rzesza
nieprzeliczona z wysokości
jak i ziemskie zgromadzenia
złożą u stóp Twoich koronę
wszyscy zgodnym chórem powtarzać będą
świętą Chwałę
jak to powiedział Twój Prorok
"I wołał jeden do drugiego
"Święty, Święty, Święty
jest Pan Zastępów.
Cała ziemia jest pełna Jego chwały"
Następnie, z pełnym mocy i potęgi odgłosem
wielkich wód
podnoszą swój głos ku Tobie i wołają:
"Niech będzie błogosławiona Chwała
Pańska
ze swego świętego miejsca"
Zabłyśnij, o nasz Królu, z Twojego świętego
miejsca
i króluj nad nami
ponieważ oczekujemy na Ciebie...
i oby nasze oczy zobaczyły Twoje Królestwo
zgodnie ze słowem, wypowiedzianym przez
Dawida, Twojego Pomazańca w pieśniach o Twej potędze:
"Pan zakróluje na wieki, Bóg twój,
Syjonie - przez pokolenia
Alleluja".
(Tłum. pol. B. Mokrzycki,
Droga chrześcijańskiego wtajemniczenia, ATK 1986)
2.Hellenizm: Orficki hymn do Światła:
"...
O Pierworodny, o Ty, któryś z jądra Nocy wyszedł w Eter i w górze, na złotych
skrzydłach cieszysz Twym blaskiem. O Ty, któryś wzbudził bogów i ludzi,
Światło, o potężne, o łagodne, sławione pieśniami a przecież niewypowiedziane,
tajemnicze a pełne blasku w swej całości. Zabrałeś noc z naszych zamkniętych
oczu, dając im święty promień i rozlewając go potężnie ponad całym światem. O
królu wszystkich światów, o spoglądający w dale Ty, który oświecasz ziemie, o
dające Rady, rozsiewające wszystko, pełne blasku Źródło świata. Rozlej narodom
szczęście i poślij im swe promienie, udziel światła zamkniętym powiekom i
ześlij życie, o Ty Jeden w dwu Postaciach: Światło i Miłości...Kyrie
eleison".
(Mysteria orfickie, II wiek
przed Chrystusem, tłum. własne – A.
MR)
3.Rzym: (przykłady oracji rzymskich)
1.
Modlitwa ofiarna Rzymianina do Janusa:
"Ojcze
Janusie. Jako ofiarowując ci placek błagam cię dobrze dobrą modlitwą, tak dla
tej samej przyczyny bądź należycie uczczony ofiarowanym winem"
2.Modlitwa
błagalno-ofiarna do Marsa:
"...Odwróć
żywioły i daj dobre plony, zachowaj w zdrowiu pasterzy i trzody, i darz dobrym
zdrowiem gospodarza, dom i czeladź... w tym to celu, by uświęcić moje
posiadłości, ziemię i rolę i dokonać oczyszczenia, bądź należycie uczczony tymi
oto ofiarami."
(Tłum. pol. L. Winniczuk:
Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1980)
ROZDZIAŁ II:
WZAJEMNE
ODNIESIENIA NOWEGO TESTAMENTU I LITURGII.
Omówione
zagadnienia:
0.Wstęp -
rodzaje wzajemnych odniesień
1.Ewangelie
2.Dzieje
Apostolskie i Listy NT
3.List do
Hebrajczyków
4.Apokalipsa
0.WSTĘP - RODZAJE
WZAJEMNYCH ODNIESIEŃ.
Jeden z wielkich pionierów ruchu odnowy
liturgicznej, Pius Parsch, stwierdził
kiedyś: "Dokonałem w moim życiu trzech odkryć: odkryłem Biblię, odkryłem
Liturgię i wreszcie pojąłem ich wzajemne powiązanie". Istotnie, jest to
podstawowe odkrycie dla każdego, kto nieco głębiej pragnie zająć się istotą
Liturgii, ale także i jej dziejami. Faktem jest bowiem, iż w przeciwieństwie do
obiegowej opinii nie tylko Biblia (a zwłaszcza Nowy Testament, co jest
oczywiste) wpłynęła na ukształtowanie Liturgii chrześcijańskiej i stanowi
znaczną część jej treści, ale i odwrotnie:
także praktyka liturgiczna pierwszych gmin była jednym ze źródeł pism Nowego
Testamentu. Pismo Święte nie jest księgą, powstałą wyłącznie na biurku
natchnionego pisarza, to wiara pierwotnych wspólnot chrześcijańskich oraz ich
życie zgodne z orędziem Jezusa były tłem i podstawą powstawania kolejnych ksiąg
Nowego Testamentu. A skoro życie - to i Liturgia, regularne gromadzenie się na
sprawowanie Pamiątki Pana, które dla pierwszych chrześcijan było centrum tego
życia z wiary. Tak więc, przy dokładnym przyjrzeniu się pismom NT z łatwością
odkryjemy w nich refleksy sprawowanej naówczas Liturgii, podstawowe elementy
jej orędzia a nawet niektóre jej ryty. Ponieważ związek ten jest nierozdzielny,
ponieważ ogromną większość naszych wiadomości na temat najbardziej pierwotnej
Liturgii chrześcijańskiej wieku apostolskiego czerpiemy z kart Pisma NT,
sensownym wydaje się ukazanie tej Liturgii właśnie w oparciu o te teksty. Najbardziej
wyraźnie będzie można zauważyć ten rozwój, gdy wskażemy na wzajemne wpływy
Pisma i Liturgii. Nauka Chrystusa przekazana i interpretowana (najpierw ustnie)
przez Apostołów stoi bowiem u początków Liturgii, ona zaś z kolei - jako
pierwszy i najgłębszy wyraz życia najstarszych wspólnot chrześcijańskich -
znalazła sobie także drogę na karty ostatecznie zredagowanych pism
nowotestamentalnych.
1. EWANGELIE A LITURGIA
Niektóre dłuższe teksty a także liczne
fragmenty tekstów ewangelicznych odnajdujemy do dziś w sprawowanej przez nas
Liturgii. Nie może to dziwić, sprawujemy przecież Paschalne Dzieło Chrystusa i
karmimy się Jego orędziem, ono zaś
znajduje swój wyraz przede wszystkim na kartach czterech ksiąg Ewangelii. Fakt
występowania licznych fragmentów Ewangelii w obrzędach liturgicznych nie jest
jednak jedynie skutkiem przejęcia ich z Pisma przez Liturgię - w historii
pierwszych gmin chrześcijańskich zaszedł także proces odwrotny. Oto bowiem
pierwsi wierzący od samego początku interpretowali przekazane im ustnie fakty i
wypowiedzi z życia Jezusa i ta ich interpretacja tak bardzo zrosła się z
najbardziej pierwotnym przekazem apostolskim, iż nie byli w stanie rozdzielić
ich nawet redaktorzy Ewangelii. W związku z tym przejęli oni powstałe w gminie
teksty np. aklamacji, kantyków czy hymnów i włączyli je w opis faktów życia Jezusa. I tak np. kantyk
Symeona z początku Ewangelii Łukasza jest najprawdopodobniej hymnem pierwotnej
Liturgii, śpiewanym albo jako modlitwa przy końcu Zgromadzenia, albo też przy
konających. Łukasz wkłada ją jako okrzyk powitalny w usta starca witającego w
Świątyni Dziecię Jezus, starca, który stał się odtąd symbolem Izraela i całej
ludzkości, która doczekała nadejścia Zbawiciela. Kantyk przypisywany Marii w
tejże Ewangelii (Magnificat), jeśli nawet nie od razu był w powszechnym użyciu,
to z pewnością został przez Łukasza jako taki przewidziany - jego części
składowe pochodzą w ogromnej części z tekstów Starego Testamentu i świadczą o
głębokiej refleksji autora (czy autorów) nt. Boga i jego działania zbawczego.
Podobnie liturgiczne zastosowanie można sobie wyobrazić przy trzecim Łukaszowym
kantyku - Benedictus Zachariasza (modlitwa poranna chrześcijan ?).
Tak zwany opis Ustanowienia Eucharystii, przekazany nam w czterech wersjach (Łk,
Mt, Mk, oraz 1Kor) wykazuje wprawdzie we wszystkich wersjach istotową jedność
idei, jedność czynności i zamiaru Jezusa (ustanowienie sakramentalnej pamiątki
Męki poprzez znak uczty z chleba i wina), różni się jednak licznymi
szczegółami. Różnice te w opisie jednej i tej samej czynności, (raz tylko
przecież dokonanej przez Pana) wskazują wyraźnie, iż już przed zapisem
Ewangelii była ona sprawowana w różnych gminach z użyciem nieco różnych formuł,
i właśnie te formuły zostały przejęte przez autorów ksiąg NT. Owe cztery opisy
możemy przypisać przynajmniej dwóm
różnym tradycjom, nazywamy je od gmin ich pochodzenia : jerozolimską i
antiocheńską. W wielkim uproszczeniu można różnicę między nimi przedstawić za
pomocą występowania względnie braku jednej formuły: tzw. mandatu Pańskiego,
czyli polecenia sprawowania Uczty eucharystycznej na "moją pamiątkę".
Tradycja antiocheńska (której folgował św. Paweł w swym 1 Liście do Koryntian,
a także pochodzący z Syrii Łukasz) zawiera to wyraźne polecenie, tradycja
jerozolimska (Mt i Mk) nie posiada go. Tak więc już na przykładzie tego
najświętszego miejsca chrześcijańskiej Liturgii, przy opisie ustanowienia
Eucharystii, widzimy, jak liturgiczna praktyka wspólnoty wpłynęła na ostateczny
kształt opisu przekazanego nam przez Pismo. Owa większa liczba przekazów była
zresztą zaiste natchniona - przyczyniła się ona bowiem do głębszego pojęcia
mysterium Eucharystii, wzbogaciła znacznie teologiczną refleksję nad nią.
Liczne Anafory (Modlitwy Eucharystyczne) Kościoła Wschodniego i Zachodniego w
ciągu wieków używały tej lub innej formuły ustanowienia, niejedna parafrazowała
je lub mieszała elementy obu form - z takim opisem Ustanowienia, będącym
zmieszaną formą obu tradycji, mamy do czynienia także w zreformowanej
dzisiejszej Liturgii rzymskiej - aby się przekonać, wystarczy porównać znany
nam jej tekst z tekstami ewangelicznymi i 1 Kor.
Także
w Ewangeliach po raz pierwszy napotykamy tak zwaną formułę trynitarną: „W imię
Ojca, i Syna, i Ducha Świętego”(por. Mt 28,19), używaną przede wszystkim
podczas Chrztu, ale również przecież i w tzw. Obrzędach otwarcia (rozpoczęcia)
prawie każdej czynności liturgicznej. Być może zresztą została ona przez
(wtórnego) redaktora Ewangelii włożona w usta odchodzącego Jezusa na podstawie
wcześniejszego użycia jej właśnie w kontekście chrztu nowych wierzących. Znów
zatem liturgia wyprzedzałaby tu Pismo...
2.DZIEJE APOSTOLSKIE I
LISTY NOWEGO TESTAMENTU
Z
Dziejów Apostolskich, Księgi przedstawiającej początki Kościoła, dowiadujemy
się wprawdzie niewiele wprost o jego liturgicznym życiu (które dla wierzącego
czytelnika tamtego czasu było oczywistością dobrze znaną), wszelako te kilka
tekstów, które w niej napotykamy, ma kapitalne znaczenie. Najpierw więc
dowiadujemy się, jakie rozmiary miała liturgiczna
praktyka pierwszych chrześcijan. Było to regularne trwanie na "łamaniu chleba" (Dz 2,42), a
zatem częste sprawowanie Eucharystii (co tydzień? co dzień?) oraz w nauce
Apostołów (częste pouczenie: homilia
albo katecheza) i wreszcie modlitwa wspólna najpierw w Świątyni Jerozolimskiej
(np. Piotr i Jan), potem zaś po domach a właściwie na każdym miejscu - Paweł z
Sylasem śpiewają nawet w więzieniu. Możliwe, iż te codzienne modlitwy z użyciem
psalmów lub pieśni były pierwowzorem Liturgii Godzin. Z drugiej strony Dzieje (na
przykładzie choćby podróży misyjnych Pawła) dostarczają nam dowodu, iż pierwsi
chrześcijanie, przynajmniej ci pochodzący z żydostwa uczestniczyli jeszcze w
żydowskich zgromadzeniach szabatnich w synagogach - brali więc udział w swego
rodzaju liturgii Słowa, którą po
wykluczeniu z synagogi musieli zastąpić sobie własnym zgromadzeniem o tym samym
charakterze. Wiemy także, iż Zgromadzenie samych chrześcijan na "łamanie
chleba" zbierało się pierwotnie raczej wieczorami (a więc po pracy
dziennej) i trwało nawet długi czas w noc (Dz 20,7). Dzieje Apostolskie
dostarczają nam także, wpisanych w Księgę jako mowy Piotra i Pawła przykładów
homilii chrzcielnych z lat 50-tych i 60-tych I wieku, a więc jeszcze z czasu
Apostołów.
Homologie
(aklamacje)
Homologie,
czyli krótkie wyznania wiary w postaci aklamacji (wspólnego okrzyku, krótkiego
zawołania), spotykamy zwłaszcza przy lekturze listów Pawłowych i Janowych.
Stanowią one jedne z najstarszych i dlatego najbardziej
"skondensowanych" wyznań wiary. Obecne były one od samego początku w
życiu liturgicznym Kościoła. Ich treścią jest określenie Jezusa jako Pana
("Jezus jest Panem"- Rz
10,9:, czy "Panem jest Jezus
Chrystus"- Flp 2,11). Chrześcijanie na pewno stosowali takie aklamacje
w codziennym życiu, jednakże najbardziej uprawnionym miejscem dla ich
wypowiadania było zebranie Liturgiczne. Niektóre z nich mogły mieć w tym
zgromadzeniu także szczególną rolę: np. stwierdzenie: "Jezus Chrystus jest
Panem" mogło służyć jako wyraz wiary, dawany przez kandydata do chrztu w
akcie samego obrzędu chrzcielnego. Aklamacje te w bardzo lakoniczny sposób
wyrażają absolutnie podstawowe prawdy wiary: że Jezus żyje, jest obecny i
działa w Kościele. Jest to dowód na fakt, iż są one jednymi z najstarszych
elementów obrzędu liturgicznego pierwotnej gminy chrześcijańskiej. Głębsza
refleksja nad Dziełem Paschalnym, a wraz z nią nowe tytuły Jezusa, przede
wszystkim Soter - Zbawiciel, pojawiła
się według zgodnej oceny egzegetów dopiero później. Oprócz aklamacji
chrystologicznych Liturgia pierwszych gmin, a za nią i Nowy Testament posługuje
się także innymi aklamacjami, znanymi jej ze środowiska żydowskiego, jak np.:
"Amen", "Alleluja", Hosanna", "Maranatha"
oraz "Abba". Mają one charakter przytwierdzającego (Amen) błagalnego
(Abba, Maranatha) lub pochwalnego (Alleluja, Hosanna) zawołania do Boga.
Hymny Nowego Testamentu:
Same
pisma Nowego Testamentu stwierdzają fakt użycia hymnów we wspólnotach
chrześcijańskich (1 Kor 14,26: Kol 3, 16: Dz 16,25 czy sławny fragment: "...napełniajcie się Duchem,
przemawiając do siebie w wzajemnie w psalmach i hymnach i pieśniach pełnych
Ducha..."- Ef 5,19). Fakt śpiewania przez chrześcijan podczas ich
zgromadzeń hymnów "na cześć Chrystusa" potwierdzają także autorzy
pogańscy (np. Pliniusz Młodszy, list do Trajana, ok. r. 116). niektóre z tych
hymnów weszły jednak do samych pism NT, gdzie zostały niejako nobilitowane,
zyskując znaczenie wypowiedzi teologicznej Apostoła. I tak z pewnością użycie
liturgiczne poprzedziło wejście do tekstu Listu hymnu o kenozie (uniżeniu) i
wywyższeniu Chrystusa (Flp 2,6-11 - używany przez Zgromadzenie niedzielne ?
przy obrzędzie chrztu?) czy mówiący o "stworzeniu nowego człowieka" i
"zwiastowaniu pokoju" hymn z Ef 2,14-17 mający wyraźnie chrzcielny
charakter. Z kolei hymnem eucharystycznego uwielbienia jest prawdopodobnie
fragment Kol 1,15-18a, akcentujący Synostwo Boże Chrystusa i Jego rolę Głowy
Kościoła. Już nie tak pewne jest liturgiczne tło hymnów pasyjnych z 1 Listu
Piotra (1P 1,20-21: 1P 2,22-24: 1P 3,18-22) oraz Prologu ewangelii Jana, który
wydaje się być raczej samodzielną teologiczną poezją, nie mającą związku z
praktyką liturgiczną gminy.
Rodzaj
pieśni liturgicznych, czy też ich części, posiadających charakter zbliżony do
hymnów reprezentują też fragmenty Rz 11, 33-35; Ef 1, 3-14. Motyw teologiczny
(hymn skierowany do Boga) przeplata się w nich z wymową chrystologiczną
(Chrystus, Jego Osoba i Dzieło są w centrum uwagi, są obiektem uwielbienia).
Większość
tych formuł i hymnów znajdowała zastosowanie w Liturgii, niektóre z niej
wyrosły, stworzono je po prostu na jej użytek. Stosowano je nie tylko w
Eucharystii, ale i w czasie np. udzielania chrztu. Takim typowym
"chrzcielnym" utworem wydaje się być np. fragment listu do Efezjan
(Ef 5, 14): "Zbudź się o śpiący i
powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus".
Szczególny gatunek hymnu stanowią doksologie (z gr. pieśni pochwalne,
słowa uwielbienia). Charakteryzują się one wielką zwięzłością tekstu, stanowiły
zapewne zakończenia większych całości tekstowych lub obrzędów. Także w Listach
spotykamy je jako zakończenia fragmentów lub nawet całego pisma. Jako przykład
doksologii może służyć fragment z Rz 16,27: "Bogu...
przez Jezusa Chrystusa niech będzie chwała na wieki" czy Gal 1,5: "Jemu chwała na wieki wieków".
Doksologie te są w prostej linii poprzedniczkami naszych dzisiejszych
doksologii, czyli uroczystych zakończeń, zamykających wszystkie modlitwy
liturgiczne, na czele z Wielką Doksologią Modlitwy Eucharystycznej ("Przez
Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie...").
Niektórzy
egzegeci twierdzą, że już w listach znajduje się zapis "wprowadzenia"
do samej formuły konsekracji w Eucharystii. Wskazują oni na tekst 1 Kor 16,
20b,22n, który brzmiałby łącznie "Pozdrówmy się, bracia, pocałunkiem
świętym. Kto nie kocha Pana, niech będzie wyklęty. Maranatha. (Panie nasz,
przyjdź). Niech łaska Pana Jezusa będzie z nami".
W
listach spotykamy także wskazówki
kultyczne. Np. w liście św. Jakuba czytamy: "Choruje ktoś między wami? niech zawoła prezbiterów Kościoła"...
(o namaszczeniu). Paweł zaś podaje wskazówki, dotyczące konkretnych postaw i
zachowań w czasie liturgii (np. osławione zdanie: "Kobiety winny milczeć w zgromadzeniu"(liturgicznym) (1Kor
11)jest osobistym, konkretnym pouczeniem Apostoła, skierowanych do gmin
chrześcijańskich jego czasu). Dzięki jego napomnieniom, skierowanym do
Koryntian dowiadujemy się, iż pierwsi chrześcijanie sprawowali swą Eucharystię
w ramach rzeczywistej uczty wspólnej (agapy - "uczty miłości", albo
przynajmniej w łączności z nią. Streszczając możemy stwierdzić iż liczne
fragmenty listów NT świadczą o szybkim rozwoju chrześcijańskiej liturgii,
mającym w podłożu refleksję nad osobą Jezusa Chrystusa i Jego Dziełem, często
odczytywanym i wyjaśnianym w świetle pism ST.
3.LIST DO HEBRAJCZYKÓW -
TEOLOGIA LITURGII NOWEGO PRZYMIERZA
Napisany
ok. 67-68 po Chrystusie przez nieznanego Autora z otoczenia Pawła (Łukasz ?
Apollos ?...?), adresowany jest do chrześcijan nawróconych z judaizmu,
pozbawionych kultu starotestamentalnego (bo w międzyczasie wykluczonych już z
ze wspólnoty żydowskiej!). Ten brak odczuwali oni dość silnie, przyzwyczajeni
do okazałości i mnogości ofiar. Dlatego wielu z nich chwieje się w wierze
("opadłe ręce" i "słabe kolana", Hbr 12,12) i zaprzestaje
spełniać praktyki liturgiczne ("nie opuszczajmy wspólnego zgromadzenia,
jak się to stało zwyczajem niektórych" Hbr 10, 25).
List,
będący odpowiedzią na te i inne jeszcze, głównie kultyczne wątpliwości, jest
wielkim, pozytywnym wykładem teologii Liturgii chrześcijańskiej, opartej na
refleksji nad Zbawczym Dziełem Jezusa Chrystusa, "podbudowanej"
bardzo licznymi tekstami ST. Chrystus nazwany jest w nim Arcykapłanem Nowego
Przymierza i jedyną, doskonałą Ofiarą, tym, który raz na zawsze złożył siebie
samego i wstąpił do "sanktuarium" ("świętego świętych", Hbr
10, 20). Całe Dzieło Zbawcze Chrystusa pojmuje zatem Autor jako jedną wielką
Liturgię, liturgię doskonałą i niemożliwą do przewyższenia, ani też
powtórzenia, która usunęła raz na zawsze konieczność składania krwawych ofiar.
Tę liturgię sprawuje już wiecznie On sam Jedyny "Arcykapłan na wieki
według obrządku Melchizedeka" (Hbr 6, 20), a nie Aarona - a więc według
tego, który ofiarę raz złożył a nie ponawiał jej wielokrotnie.
Jezus, Kapłan, trwający na wieki (7,24),
ma kapłaństwo nieprzemijające i "zawsze żyje, aby się wstawiać za
nami" (7,25). On to "usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną"
(10,9).
Dalej
Autor, zachęcając do udziału w zgromadzeniu liturgicznym, daje tym samym do
zrozumienia, że wspólne gromadzenie się
w Imię Pana (a więc liturgia) nie jest powtórzeniem, ale uczestnictwem w
Jedynej Ofierze, uobecnieniem Jej pośród ludu i dla niego. Taki jest prawdziwy
sens liturgii chrześcijańskiej - uczynienie człowieka uczestnikiem Wiecznego
Mysterium Zbawienia, dokonanego przez Chrystusa. "Przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem
niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do
Kościoła pierworodnych... do Boga, który sądzi wszystkich - do Pośrednika
Nowego Testamentu - Jezusa " (12, 22-24). Przez wiarę ci, którzy
uczestniczą w liturgii, uczestniczą z Zbawczym Obcowaniu z Bogiem i całym
niebem. Oto ziemski i niebieski zarazem, doczesny i wieczny wymiar świętej
Liturgii.
4. APOKALIPSA (OBJAWIENIE) ŚW. JANA
Ta ostatnia, najtrudniejsza i najbardziej
tajemnicza Księga NT, będąca teologią dziejów świata, Księgą zwycięstwa dobra
nad złem, zawiera bardzo dużo elementów symbolicznych. Zwłaszcza jej rozdział
czwarty, ukazujący wielką Liturgię
niebiańską, powinien nas zainteresować.
W
opisie owym znajdujemy elementy liturgii starotestamentalnej (Starcy, siedem
lamp ognistych) znane na Wschodzie gesty kultyczne (padanie na twarz) i
wreszcie postać Baranka stojącego (jako Pośrednik por. Hbr) przed Bogiem. Jest
to dowód na boski kult Chrystusa i wiary w obcowanie (wspólnotę niebiańską)
świętych. Wielu egzegetów twierdzi, że w niektórych symbolach Apokalipsy można
odkryć refleksy ziemskiej liturgii,
sprawowanej przez chrześcijan, której Autor Księgi chce nadać jakby głębszy
obraz - ukazać jej drugą, istotną warstwę - to mianowicie, co dokonuje się pod
osłoną świętych znaków - Triumf Baranka nad złem i śmiercią i obdarzenie tym
triumfem wybranych. Jest to swoiste "wychylenie się" ku Paruzji
Chrystusa - jak też każda liturgia jest takim znakiem eschatologicznego
zwycięstwa Pana i Jego Przyjścia. Ostatnia księga kończy się słowami
"Maranatha" - Przyjdź, Panie Jezu. Można by powiedzieć, że jest to
wołanie-istota liturgii chrześcijańskiej. Ukazując wiernym Pana w Jego
działaniu, które już tu pod osłoną znaków powinni zobaczyć - przyzywa Jego
bezpośredniej Obecności, Jego ostatecznego nadejścia w chwale. Wypada jeszcze
nadmienić, że z Apokalipsy wywodzi się po części dzisiejsza symbolika
liturgiczna (np. alba - biała szata zbawionych, uczestników Boskiej liturgii),
czy sztuki sakralnej (często spotykana w naszych świątyniach rzeźba Baranka na
Księdze o siedmiu pieczęciach) itd.
WNIOSKI:
Teksty
NT przekazują nam dużą ilość świadectw liturgicznych. W oparciu o nie możemy
nakreślić zarys Liturgii pierwszego wieku. Jej istotnym ogniwem była
Eucharystia ("łamanie chleba"), sprawowana przynajmniej w każdy
pierwszy dzień tygodnia. Składała się ona według opisów nowotestamentalnych z
"wzięcia chleba" z którego wyrasta powoli obrzęd przygotowania darów,
modlitwy dziękczynnej - na razie jeszcze stosunkowo krótkiej, w której mieszczą
się słowa Ustanowienia, oraz "łamania i rozdawania chleba" czyli
obrzędów Komunii. Po tych czynnościach (gdzieniegdzie pomiędzy nimi) miała
miejsce agapa, zanikła ona jednak pod koniec I wieku.
Obok
Eucharystii już w okresie redagowania pism Nowego Testamentu (wiek I)
rozwinięciu uległ obrzęd chrztu (wzbogacony o "własne", typowo już
chrześcijańskie pieśni i hymny), wspólna modlitwa codzienna (psalmy, pieśni, hymny)
oraz inne czynności liturgiczne (np. namaszczenie chorych). Poprzez pierwszą
część I wieku chrześcijanie (przynajmniej ci pochodzenia żydowskiego)
uczestniczyli jeszcze po części w nabożeństwach synagogalnych, składających się
z czytania słowa Bożego i wspólnej modlitwy dziękczynno-błagalnej. Później, po
ostatecznym oderwaniu się ich od synagogi, stopniowo zaczyna się czytać Pismo
św. przed Eucharystią, jakkolwiek pewne świadectwa o tym pochodzą dopiero z
wieku II - w ten sposób powstanie Liturgia Słowa.
TEKSTY
ŹRÓDŁOWE:
OPISY
USTANOWIENIA EUCHARYSTII:
a) Tradycja Pawłowa
(antiocheńska)
"Wtedy
rzekł do nich: "Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę
cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w Królestwie
Bożym. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: Weźcie go i podzielcie między siebie,
albowiem powiadam wam: odtąd nie będę pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie
Królestwo Boże. Następnie wziął chleb i odmówiwszy dziękczynienie, połamał
go i podał mówiąc: "To jest Ciało
moje, które za was będzie wydane, to
czyńcie na moją pamiątkę!" Tak samo i kielich po wieczerzy,
mówiąc: ten kielich to Nowe przymierze we Krwi mojej, która za was będzie
wylana".
1
Kor 11,23-25.
Ja
bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy
został wydany, wziął chleb, i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest ciało moje za was (wydane). Czyńcie
to na moją pamiątkę!
Podobnie,
skończywszy wieczerzę wziął Kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem
we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie na moją pamiątkę!
b)
Tradycja Piotrowa (jerozolimska)
Mk 14, 22-25
A
gdy oni jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest ciało moje. Potem
wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I
rzekł do nich: To jest moja krew
Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę powiadam wam: odtąd nie
będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w
Królestwie Bożym.
A
gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo połamał i dał
uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to
jest ciało moje. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał
im mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, bo to
jest moja krew przymierza, która za wielu będzie
wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz
powiadam wam: odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego
dnia, kiedy pić go będę nowy z wami, w Królestwie Ojca mojego.
(Dla
porównania) :
Opis
Ustanowienia z dzisiejszej Liturgii Rzymskiej (III ME):
On
bowiem tej nocy, której był wydany, wziął chleb i dzięki Tobie składając,
błogosławił, łamał i rozdawał swoim uczniom, mówiąc: "Bierzcie i jedzcie z
tego wszyscy: to jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane".
Podobnie po Wieczerzy wziął kielich i dzięki Tobie składając, błogosławił i
podał swoim uczniom mówiąc: "Bierzcie i pijcie z niego wszyscy:
to jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i
za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją
pamiątkę."
Opis Ustanowienia z rytu
współczesnej ewangelickiej (luterańskiej) Wieczerzy Pańskiej:
Nasz Pan, Jezus Chrystus, w
noc, kiedy został wydany, wziął chleb, dzięki uczynił, połamał go i dał swoim
uczniom i powiedział: „Weźcie i jedzcie, to jest moje ciało, które
za was jest wydawane, tak czyńcie na moją pamiątkę.” Tak samo wziął i
kielich po wieczerzy, dzięki uczynił, i dał im i powiedział: Weźcie
i pijcie wszyscy z niego, ten kielich jest Nowym Przymierzem w mojej krwi,
która za was jest wylewana dla odpuszczenia grzechów. Tak czyńcie, ilekroć
pijecie ją na moją pamiątkę”
Opis Ustanowienia w Liturgii bizantyńskiej (wschodniej):
Prezbiter:
„Weźcie
i jedzcie, to jest moje ciało, które za was jest łamane na odpuszczenie
grzechów.”
W:
Amen
Pr:
W ten sam sposób wziął po wieczerzy także kielich i powiedział: „Pijcie
z niego wszyscy, to jest moja krew Nowego Przymierza, która za was i za wielu
będzie przelana na odpuszczenie grzechów”.
W:
Amen
HYMNY
NT:
„On
istniejąc w postaci Bożej
nie
skorzystał ze sposobności,
aby
na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie,
przyjąwszy
postać sługi,
stając
się podobnym do ludzi.
A
w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka,
uniżył
samego siebie,
stając
się posłusznym aż do śmierci -
i
to śmierci krzyżowej.
Dlatego
też Bóg Go nad wszystko wywyższył
i
darował Mu imię
ponad
wszelkie imię,
aby
na imię Jezusa
zgięło się
każde kolano
istot
niebieskich i ziemskich i podziemnych.
I aby wszelki
język wyznał,
że Jezus
Chrystus jest PANEM
ku
chwale Boga Ojca”.
„A
bez wątpienia wielka jest tajemnica pobożności.
Ten,
który objawił się w ciele,
usprawiedliwiony
został w Duchu,
ukazał
się Aniołom,
ogłoszony
został poganom,
znalazł
wiarę w świecie,
wzięty
został w chwale”.
INNE
FRAGMENTY:
„...Jezus
stał się poręczycielem lepszego Przymierza. I gdy tamtych wielu było kapłanami,
gdyż śmierć nie zezwalała im trwać przy życiu, ten właśnie, ponieważ trwa na
wieki, ma kapłaństwo nieprzemijające. Przeto i zbawiać na wieki może całkowicie
tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać
za nami. Takiego bowiem trzeba nam Arcykapłana: świętego, niewinnego,
nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa,
takiego, który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania
codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem
uczynił
raz na zawsze, ofiarując samego siebie. Prawo bowiem ustanawiało
arcykapłanami ludzi obciążonych
słabością, słowo zaś przysięgi, złożonej po nadaniu prawa (ustanawia) Syna
doskonałego na wieki”.
„Mamy
więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On
to nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez swoje
ciało. Mając zaś kapłana wielkiego, który jest nad domem Bożym, przystąpmy z
sercem prawym, z wiarą pełną, oczyszczeni na duszy od wszelkiego zła świadomego
i obmyci na ciele wodą czystą. Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą
wyznajemy, bo godny zaufania jest ten, który dał obietnicę. Troszczmy się o
siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i dobrych uczynków. Nie
opuszczajmy naszych wspólnych zebrań jak to się stało zwyczajem niektórych, ale
zachęcajmy się nawzajem i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się
dzień.”
„Spotkało
kogoś z was nieszczęście? Niech się modli! Jest ktoś radośnie usposobiony?
Niech śpiewa hymny! Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi prezbiterów
Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A
modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a
jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone. Wyznawajcie zatem sobie nawzajem
grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc
posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego.”
„Cztery
zwierzęta... nie mają spoczynku mówiąc dniem i nocą: Święty, Święty, Święty Pan
Bóg wszechmogący, który był, który jest i który przychodzi... Dwudziestu
czterech starców... rzuca przed tronem wieńce swe mówiąc: Godzien jesteś Panie
i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć i moc, boś Ty wszystko stworzył, a dzięki
Twej woli istniało i zostało stworzone.”
„A
kiedy wziął księgę, czworo zwierząt i dwudziestu czterech starców upadło przed
Barankiem, każdy mając harfę i złote czasze pełne kadzideł, którymi są modlitwy
świętych. I taką nową pieśń śpiewają: "Godzien jesteś wziąć księgę i jej
pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią Twoją (ludzi) z
każdego pokolenia, języka - ludu i narodu i uczyniłeś ich Bogu naszemu
królestwem i kapłanami... Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo
i cześć i chwała i moc na wieki! A czworo zwierząt mówiło: Amen. Starcy zaś
upadli i oddali pokłon.”
ROZDZIAŁ
III:
PIERWSZY
OKRES DZIEJÓW LITURGII (WIEKI I - III)
1. Liturgia czasów poapostolskich - twórczość
liturgiczna
2. Formowanie się stopni posług liturgicznych
i święceń
Rola hierarchii/duchowieństwa w tworzeniu
Liturgii
3. Obrzędy liturgiczne w w.
II-III ustalenie najważniejszych rytów
liturgicznych
4. Miejsca sprawowania Liturgii
Ustaliwszy zasadnicze źródła Liturgii
chrześcijańskiej i jej powiązania z tekstami NT, oraz zapoznawszy się ze
świadectwami liturgicznymi Pisma, przechodzimy do charakterystyki kolejnych
etapów jej rozwoju. Pierwszy okres, jaki należałoby wyodrębnić, to czas od
zakończenia działalności Apostołów i
bezpośrednich uczniów Pana (ok. 95-100 po Chr.), do roku 313, czyli
uzyskania przez Kościół pełnej i trwałej wolności wyznawania wiary (a także
publicznych praktyk religijnych). Data owa, co wyjaśnimy w dalszym ciągu
naszych rozważań, staje się istotnym punktem, wyraźnie oddzielającym nową epokę
w dziejach Liturgii.
1. LITURGIA CZASÓW
POAPOSTOLSKICH - TWÓRCZOŚĆ LITURGICZNA
Jak wiemy, bezpośredni uczniowie Pana
przekazali gminom, które założyli, tylko podstawowe, istotne i nieliczne
wskazówki dotyczące Liturgii. Za ich życia sprawowana ona była pod ich
przewodnictwem, oni to także pouczali żywym słowem, opowiadając o życiu Pana
lub przez listy "okólne". Z całą pewnością kierowali też oni życiem
liturgicznym tam, gdzie nie przebywali bezpośrednio (jak o tym świadczą listy
Pawła), udzielając wskazówek i odpowiadając na zapytania. Z chwilą ich odejścia
zakończyła się era autorytetu apostolskiego, niekwestionowanego i nieomylnego w
sprawach wiary i kultu. Rozsiane po ogromnym imperium rzymskim gminy
chrześcijańskie musiały dalej "tworzyć" swoją Liturgię samodzielnie -
trzymając się tych pouczeń pochodzących od uczniów Pańskich. Nie mogły jednak
na tym poprzestać. Tak więc kształtowanie Liturgii przeszło w ręce uczniów
apostolskich (pierwszych przełożonych gmin) oraz ich współpracowników (starszych)
i następców.
Zachowując istotne obrzędy (zwłaszcza
"łamanie chleba"), przewodniczący obrzędom starsi gminy przyczyniali
jednocześnie znacznie do powstania nowych form obrzędowych,
"prowadząc" Liturgię za pomocą różnych tekstów i obrzędów często
improwizowanych tzn. ułożonych przez nich samych dla konkretnej Liturgii lub -
jak to było najczęściej - tworzonych w trakcie samej akcji liturgicznej. Owe
improwizacje powstałe spontanicznie z inicjatywy przewodniczącego Zgromadzeniu
przełożonego nie były jednak wyłącznym jego dziełem. Z pewnością opierały się
te "jego" teksty na nauce i praktyce liturgicznej jego nauczycieli,
Apostołów, i przez to posiadały powszechny autorytet wśród członków gminy, były
uznawane za "prawowitą Liturgię" według obrządku Apostołów (stąd
pójdzie potem nazwa dla wielu powstałych później kanonów eucharystycznych:
Liturgia Św. Marka, Liturgia Św. Jakuba itd.). Istniała więc w tym czasie swoboda tworzenia, ale przy zachowaniu
zasadniczych myśli i norm. Najważniejszą z tych idei była żywa wiara w obecność
i działanie Pana w Zgromadzeniu. W tej świadomości "komponowano"
modlitwy i obrzędy. Stopniowo, wraz z oddalaniem się od czasów Apostołów i
wymieraniem ich bezpośrednich sukcesorów, zaczęły powstawać bardziej trwałe
"schematy" Liturgii. Było to spowodowane pragnieniem zachowania tego,
co pochodziło od świętych Ojców.
Ponieważ
autorytet tych "ojców apostolskich" wśród chrześcijan był olbrzymi, a
opromieniał ich dodatkowo fakt bezpośredniego obcowania z Apostołami,
pozostawione przez nich schematy obrzędowe zaczęły się utrwalać, nikt bowiem
nie ośmielał się zmieniać w nich zbyt wiele. Zatem następcy uczniów
apostolskich, mając jeszcze dużą swobodę w celebracji Liturgii, najczęściej
odwoływali się do już istniejących, a czcigodnych przez swe pochodzenie
ogólnych schematów. Tak więc mimo znacznych różnic, tłumaczących się miejscem
powstania i osobami "twórców" obrzędów i modlitw, wszędzie
odnajdujemy cechy wspólne pochodzenia pierwotnego. Choć i łączność między
gminami bywała często utrudniona (lata prześladowań, a także po prostu wielkie
odleglości), to jednak względne okresy spokoju i tolerancji były okazją do
wzajemnych kontaktów, a te wpłynęły na pewną jednolitość Liturgii we wszystkich
Kościołach (w zasadniczych obrzędach). Także fakt stopniowego
rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa (a większych ośrodków na pobliskie
tereny) stał się przyczyną dużej stosunkowo jednolitości Liturgii na terenie
całych prowincji. Powodem tego było przede wszystkim wspólne pochodzenie (jedna
gmina macierzysta) i wzajemna więź gmin. Tak więc cechą tego pierwszego okresu
rozwoju Liturgii jest różnorodność wielu konkretnych form przy zachowaniu
jednolitości istotnych obrzędów, improwizacja liturgiczna, autorytet
apostolskich Ojców (uczniowie Apostołów) w dziedzinie Liturgii, stopniowe
tworzenie pewnych stałych schematów (jeszcze nie kanonów) i utrwalanie ich na
większych terenach. W tym to czasie (przełom I i II w.) na stałe połączono
"łamanie chleba" z Liturgią słowa składającą się z lektury ksiąg ST
(stopniowo też NT), modlitw i homilii, a zapewne także śpiewu psalmów. Było to
skutkiem ostatecznego odsunięcia chrześcijan pochodzenia żydowskiego od
Synagogi (lata 60-70) oraz pragnienia słuchania słowa Bożego u nawróconych z
pogaństwa. Liturgia innych sakramentów, prócz Eucharystii, nie była wówczas
jeszcze zbyt rozbudowana. Chrzest i bierzmowanie udzielane były podczas jednego
obrzędu (choć rozumiano ich odrębność), któremu towarzyszyły z pewnością
określone hymny i modlitwy (por. rozdział II). "Didache" (reguła życia chrześcijańskiego, napisana w Syrii na
przełomie I i II wieku) nakazuje przy chrzcie trzykrotne zanurzenie lub polanie
wodą oraz zaleca przed udzieleniem chrztu post zarówno chrzczonemu jak i
szafarzowi. Istniała też z pewnością katecheza chrzcielna udzielana w
najbliższym czasie przed chrztem.
Pojawiły
się także, jako pierwowzór Liturgii uświęcenia czasu, tzw. wigilie (vigilare -
czuwać), czyli nocne czuwania z soboty na niedzielę (por. już Dz,12, 12; 20,7),
a powstałe chyba z wieczornych modlitw Synagogi. Sprawując je w późnych
godzinach nocnych ("Ante lucem" - tzn. przed świtem, jak pisze w
liście do Trajana Pliniusz Młodszy ok. 112 r. po Chrystusie) łączono je często
z Eucharystią.
Możliwe
też, że już u schyłku I w. zaczęto praktykować także wspólną modlitwę poranną i
wieczorną, która przez fakt gromadzenia się wiernych "w imię Pana"
nabrała charakteru liturgicznego, stając się zaczątkiem Liturgii Godzin, a
zwłaszcza jej kluczowych punktów - jutrzni, (utrenii) oraz nieszporów –
(wieczerni).
2.
FORMOWANIE SIĘ STOPNI POSŁUG LITURGICZNYCH I ŚWIĘCEŃ. ROLA HIERARCHII W TWORZENIU LITURGII
Pisma NT nie znają jeszcze precyzyjnego
podziału stopni hierarchicznych w Kościele. Paweł, pisząc o przełożonych gmin,
używa na przemian wyrazów "episkopos"
(mający pieczę, opiekun) oraz "presbyteros"
(starszy). Utrzymał się także osobny stopień diakonów (diakonos - sługa; ten, który służy) ustanowionych jeszcze w gminie
jerozolimskiej do spełniania funkcji pomocniczych w zastępstwie Apostołów (Dz
6,6). Ustanowienie do godności przełożonego gminy (ale także i diakona)
odbywało się, jak w czasach apostolskich przez
modlitwę i włożenie rąk, poprzedzone czytaniem Słowa Bożego. Nazwa
"kapłani" (iereos) (w NT
rezerwowana na określenie samego tylko Chrystusa (por. Hbr7-8) albo też używana
w stosunku do całego Ludu Bożego (1 P, Ap) na określenie hierarchii przyjęła
się dopiero pod koniec II w., prawdopodobnie pod wpływem religii pogańskich
(mających swych kapłanów) jako analogia do ich nazewnictwa, albo też w
nawiązaniu do ST. W każdym razie jeszcze Justyn Apologeta (piszący w połowie II
w.) używa na określenie przewodniczącego Liturgii terminu
"przełożony". Trójstopniowy podział kapłaństwa hierarchicznego
utrwalił się ostatecznie dopiero na początku II w. Pierwszym jej świadkiem jest
Ignacy Antiocheński (piszący ok. r. 106-107), który nie tylko wymienia te trzy
stopnie, ale wyraźnie określa ich funkcję, dając jakąś ogólną
"teologię" kapłaństwa. Biskup zastępuje Boga, Chrystusa,
"drogocenny wieniec kapłanów" - Radę Apostołów, a diakoni mają udział
w posłudze Chrystusa. Wokół biskupa realizuje się jedność Kościoła, zwłaszcza
wtedy, gdy otoczony prezbiterami i diakonami sprawuje Eucharystię. Nie uchodzi
więc – zdaniem Ignacego - niczego w Kościele czynić bez biskupa - prawowitej
głowy gminy w zastępstwie Chrystusa. Kto by to zaś robił, rozrywa jedność
Kościoła, która jest z woli Pana. "Starsi" współpracują z Nim,
współsprawują święte mysteria, są jego pomocnikami w posłudze Słowa i
najbliższą "radą". Diakoni służą całemu Kościołowi nie tylko w
Liturgii, ale we wszelkich dziedzinach (np. posługa biednym itp.).
Na
skutek rozrostu liczebnego i terytorialnego wielu gmin (głównie w wielkich
miastach), oraz pozyskania przez gminy chrześcijańskie stałych budynków dla sprawowania kultu, zaistniała
konieczność ustanowienia "urzędów" i posług o charakterze
pomocniczym. I tak, w poł. III w. powstają funkcje:
-
subdiakon (opiekun ołtarza i świętych naczyń, pomocnik diakona w Liturgii);
-
akolita (gr. acoluthos - towarzysz, sługa) - posługujący przy ołtarzu (wino,
woda, chleb), noszenie światła w procesjach, pomoc przy łamaniu chleba dla
wiernych;
-
egzorcysta ("uzdrawiający") - z początku charyzmatyk z darem
uzdrawiania, potem członek kleru, troszczący się o wodę święconą i
odpowiadająca za porządek w czasie Liturgii;
- lektor (czytający Pismo we wszystkich
gminach, a w gminach wiejskich także często zastępujący diakona w mniej ważnych
posługach);
- ostiariusz (łac. ostium - wejście) - rodzaj
zakrystianina czy stróża świątyni.
Pierwsze
trzy wymienione stopnie hierarchii (biskup, prezbiter i diakon) od początku
uważano za odrębne, wyższe, związane bezpośrednio z funkcją kapłańską,
uczestnictwem w kapłaństwie Chrystusa. Dlatego ordynacja do nich nazwana
została później "święceniami"(consecratio). Znamy je dokładnie z
"Tradycji Apostolskiej" Hipolita Rzymskiego (ok 218 r.). Natomiast do
posług ustanawiało się w Rzymie w sposób znacznie prostszy (bez nałożenia rąk).
Później dopiero na terenie Galii zostaną one rozbudowane i nazwane
"niższymi święceniami".
3. OBRZĘDY LITURGICZNE NA
PRZEŁOMIE III-IV W. USTALENIE SIĘ NAJWAŻNIEJSZYCH RYTÓW
Z
okresu II i III w. nie mamy zbyt wiele źródeł mówiących na temat obrzędów
liturgicznych. Prawdopodobnie było to spowodowane niechęcią do ujawniania przed
pogańskim otoczeniem tajemnic wiary, a Liturgia zawsze była za taką uważana.
Te
jednak przekazy, które posiadamy, mają dla nas bezcenną wartość, ukazują one
bowiem w miarę dokładnie (choć nie dosłownie, z wyjątkiem może Hipolita)
Liturgię chrześcijan, najważniejsze formuły sakramentalne i sposób udzielania
sakramentów. Wymieńmy te podstawowe dokumenty:
-
Apologia Justyna (ok. 150 r. - Rzym)
- zawiera m. in. opis i interpretację obrzędów Chrztu oraz dwa opisy
Eucharystii - niedzielnej i paschalnej;
-
„Męczeństwo Polikarpa”(ok 166 r. -
Azja Mniejsza) - refleksy Modlitwy Eucharystycznej;
-
rozprawy Tertuliana (ok. 185-220)
zwłaszcza "De oratione" (O modlitwie), "De poenitentia" (O
pokucie) "De baptismo" (O
chrzcie) i inne. W nich dokładny opis chrztu i pojednania wraz z bogatą
interpretacją teologiczną:
- Apostolica paradosis (Tradycja Apostolska)
Hipolita Rzymskiego (powstała ok. roku 215) - dokładny opis chrztu, bierzmowania,
obrzędów święceń, poświęceń, różnych modlitw oraz samej modlitwy
Eucharystycznej (podaje także jej dokładny tekst);
-
pisma Cypriana, biskupa Kartaginy
(+258) - obraz życia Kościoła, także liturgicznego, pierwszy traktat
teologiczny o Eucharystii.
Poniżej
przedstawione schematy obrzędów liturgicznych tamtego okresu zrekonstruowane są
na podstawie powyższych źródeł:
1.
Eucharystia:
Według
Justyna na Eucharystię paschalną
składają się kolejno:
-
modlitwy (modlitwa powszechna ?),
-
pocałunek pokoju,
-
przyniesienie darów,
-
modlitwa Eucharystyczna (improwizowana przez przełożonego), z kończącą ją
odpowiedzią ludu: "Amen" oraz
-
Komunia.
Eucharystia
niedzielna, opisywana przez niego obejmuje zaś prócz tego Liturgię Słowa:
czytania ST i NT oraz homilię.
Hipolit Rzymski przytacza niemal
dosłownie Liturgię Eucharystyczną, zaznaczając jednak, że formuła ta nie jest
obowiązująca. Jest to formuła wzorcowa pierwszej Eucharystii nowo wyświeconego
biskupa, która następuje zaraz po jego ordynacji. Obejmuje ona:
-
pocałunek pokoju
-
przyniesienie darów
-
włożenie rąk biskupa i prezbiterów na dary ("wprowadzenie" w modlitwę
eucharystyczną)
-
anafora (modlitwa Eucharystyczna, składająca się z: dialogu wstępnego, prefacji,
opisu ustanowienia, anamnezy, epiklezy i doksologii)
-
Komunia.
Na
przykładzie anafory Hipolita możemy zauważyć, że ustalające się już trwałe
schematy anafor korespondują z tymi, które po reformie liturgicznej Soboru
Watykańskiego II zamieszczone zostały w obecnym Mszale Pawła VI (np. ME
Hipolita jest pierwowzorem naszej II Modlitwy Eucharystycznej). Liturgia
Eucharystyczna, uporządkowana w ten sposób, sprawowana z podziałem funkcji i
posług, była przejrzysta i dla wszystkich zrozumiała - odbywała się też w mowie
zrozumiałej, czyli po grecku, a w Rzymie i na Zachodzie od wieku IV stopniowo
po łacinie. Przedstawione schematy są typowe dla Kościoła Zachodniego -
Kościoły Wschodnie rozwinęły własne, bardzo bogate w treść anafory (będzie o
tym mowa w następnym rozdziale).
Poprzez
aktywny udział całej wspólnoty w Eucharystii rodziło się poczucie wspólnoty,
świadomość udziału w jedności Kościoła jako jednego Ciała, tak bardzo żywa
wśród ówczesnych chrześcijan. Co do Liturgii Słowa w III w. Hipolit podaje, że
prezbiterzy i diakoni winni codziennie gromadzić się z ludem i nauczać go,
modląc się z nim wspólnie. Mamy więc pierwowzór celebracji Słowa Bożego,
rozłączonej z Eucharystią (sprawowanej co dzień, podczas gdy Eucharystia tylko
w niedzielę, może także w łączności z Liturgią słowa), składającej się z
czytań, wykładu Pisma i modlitwy.
2. Liturgia uświęcenia
czasu
Prócz
znanych już w pierwszym wieku modlitw porannych i wieczornych, nakazanych przez
chrześcijański zwyczaj, w II i III w. pojawiają się tzw. "Preces
Apostolicae", czyli modlitwy wzorowane na tradycji Apostołów. Ci, jak
wiemy, modlili się w godzinach trzeciej, szóstej i dziewiątej (wg. naszej
rachuby czasu: dziewiąta, dwunasta i piętnasta) - co pochodzi od trzykrotnej w
ciągu dnia modlitwy narodu izraelskiego. Poszczególne celebracje owej
"modlitwy apostolskiej" przyjmują stąd nazwę godzin (tercja, seksta,
nona) i otrzymują wspólne imię "Preces horarum" (modlitwa godzin).
Ponadto w pewne dni - zwłaszcza wspomnienia świąteczne, modlono się dodatkowo
nocą (wigilie), zaś normalnie rano i wieczorem oraz trzykrotnie "w ciągu
dnia".
Treść
tych modlitw nie była jeszcze ściśle określona, istniała wolność i improwizacja
w ich doborze i układzie. Brali w nich udział wszyscy wierni, którzy mogli to
czynić, pod przewodnictwem biskupa gminy.
3. Liturgia inicjacji
(wtajemniczenia) chrześcijańskiej
Stopniowo
zaczyna być inicjacja "obudowywana" coraz dłuższym przygotowaniem,
związanym także z obrzędami liturgicznymi. Pierwsze pewne wiadomości na temat
systematycznej organizacji katechumenatu znajdujemy na terenie Afryki, u
Tertuliana (+220) i w Rzymie, u Hipolita. Tertulian nazywa ten okres
"nowicjatem życia chrześcijańskiego", gdzie katechumeni
"zaczynają otwierać oczy na boskie słowo" ("De poenitentia"
VI,1). Musiała ta praktyka istnieć od dłuższego czasu, bo dzieło Tertuliana
napisane zostało około 207 r. a nie uważa on tego za coś nowego. Katechumeni
bywali już uczestnikami niektórych zgromadzeń liturgicznych (pierwsza część
Eucharystii- Liturgia słowa, wigilie nocne), a to w tym celu, by "ćwiczyć
się w słuchaniu słowa Bożego i przez udział w wyznawaniu win nauczyć się
właściwej postawy osobistej, co jest - zdaniem Tertuliana - najlepszym sposobem
otwarcia się na łaskę chrztu".
Nie
znamy wyraźnie tekstów egzorcyzmów (modlitw odmawianych przy tych okazjach nad
katechumenami), ale Tertulian potwierdza ich istnienie
("Apologeticus" XXIII,16), Cyprian zaś nazwie je już konkretnie.
Katechumenami i ich przygotowaniem zajmował się "doctor audientium"
(nauczyciel słuchających), pewnie jeden z prezbiterów, wyznaczony przez
biskupa, ten bowiem nie był w stanie osobiście tego czynić, choć zadanie to do
niego należało. Materią pouczeń były Pisma NT i prawdy zawarte w "Symbolu
Apostolskim" (był to swoisty "katechizm" starożytnego Kościoła).
Według Hipolita katechumenat trwał trzy lata, w czasie których (po odpowiednich
egzorcyzmach) katechumen zostawał dopuszczony do Liturgii słowa. Na wschodzie
"Konstytucje klementyńskie"
(IV w.) mówią o okresie trzech miesięcy katechumenatu. Na Liturgię okresu
przygotowania składały się wówczas egzorcyzmy, Liturgia słowa, nałożenie rąk i
nadanie "charakteru" (znaku krzyża na czole) ( Tertulian "De
praescriptione" XL). Zaznaczyć należy, że chrzczono już także i dzieci.
Sama "kąpiel chrzcielna" obejmowała trzykrotne zanurzenie w wodzie i
wypowiedzenie formuły trynitarnej, namaszczenie "olejem
dziękczynienia" i wprowadzenie do Kościoła. Było to poprzedzone
wyrzeczeniem się szatana i ostatnim "badaniem" (pytania i
odpowiedzi). Po chrzcie następowało bierzmowanie (nałożenie rąk lub ręki przez
biskupa i namaszczenie olejem wraz ze specjalną modlitwą). Choć oba te
sakramenty udzielano zaraz po sobie, wyraźnie uświadamiano sobie ich odrębność,
o czym świadczy choćby udzielanie ich przez dwu różnych szafarzy: chrzcił
diakon lub prezbiter w baptysterium (basenie chrzcielnym), bierzmował zaś
biskup w kościele lub specjalnym pomieszczeniu ("signatorium").
Istotą bierzmowania miało być właśnie nałożenie rąk lub jednej ręki i wezwanie
Ducha Świętego (należało tu też namaszczenie, stąd nazwa "sacramentum
christmatis" od "chrisma" - olej; "Christos" -
namaszczony, Pomazaniec). Po chrzcie i bierzmowaniu następowała bezpośrednio
Liturgia Eucharystyczna, w której po raz pierwszy brali udział nowo ochrzczeni
(neofici).
4.
Sakrament Pojednania.
Za
pierwszą i najwłaściwszą pokutę uznawany był od początku chrzest, rozumiany
jako "kąpiel obmycia z wszelkich win" (Dz 2, 38). Nie ma wątpliwości,
że zanim ktoś przyjął chrzest, musiał on wyznać winy (mniej ważne, czy
bezpośrednio przed chrztem, czy znacznie wcześniej). Formuła sakramentu
pojednania także wyrasta z rytu chrztu: "W imię Ojca i Syna i Ducha
Świętego" - ..."ja ciebie chrzczę"; ..."ja odpuszczam tobie
grzechy". Gdy pojawił się katechumenat, w czasie jego trwania istniało
wyznanie win, praktykowane jako sposób wyrzeczenia się „starego człowieka”.
Trudno
ustalić w sposób pewny, czy Apostołowie i ich bezpośredni następcy w ogóle
stosowali w praktyce wtórne pojednanie po chrzcie. Istnieją jednak na to
argumenty: Dz 8,20-21: Szymon Mag prosi już po chrzcie o odpuszczenie symonii i
chyba je otrzymuje; 2 P i Hbr napominają ochrzczonych już wiernych do
pokutowania i nawracania się od konkretnych złych czynów. Także liczne
napomnienia znajdujemy w listach Pawłowych (1 Tym 5,20; 2 Tes 3,14; Tyt 3,10; 2
Kor). Klemens Rzymski (koniec Iw.) pisząc do Koryntian, używa słów:
"przyjmijcie karę jako drogę do nawrócenia (...) podporządkujcie się
waszym prezbiterom" (Klemens 57,1). W każdym razie takie formy pokutne odnosiły
się do naprawdę ciężkich grzechów przeciw wierze (np. odstępstwo, zaparcie się
wiary) lub wspólnocie (np. zabójstwo, odebranie komuś żony itp.), miały więc
zastosowanie do występków naprawdę ciężkich i o charakterze publicznego
zgorszenia.
Wyraźnie
też wypowiada się on na temat publicznego pojednania (Klem 51,5) w formie
wyznania win przed kolegium prezbiterów. Mówi też o niektórych formach
pokutnych, jak modlitwy przebłagalne, prostracja (padnięcie na twarz) i
"łzy". Didache zaś, odnośnie ciężko grzeszących (por. wyżej!),
zabrania dopuszczania ich do wspólnoty "aż nie będą czynili pokuty"
(Did 15,3). Z kolei "łamanie chleba" odbywa się po wzajemnym wyznaniu
win (spowiedź powszechna ?!). Nawet ekskomunika (wykluczenie ze wspólnoty
kościelnej) jest odwracalna na drodze pokuty. Biskup Lyonu, Ireneusz pisze
około roku 140 o heretyku Cerdonie, który parę razy „udawał” pokutę (Adversus
haeresis 3,43). "List Apostołów" (Egipt ok. 160) tylko niektóre
najcięższe grzechy uznaje za niemożliwe do odpuszczenia (np. apostazja -
odpadnięcie od wiary). Pismo to ukazuje modlitwę sprawiedliwych wspólnoty za
grzeszników, jako mającą moc wyjednać im odpuszczenie, zaś w formule symbolu
wiary, którą podaje, widnieją słowa: "wierzę...w odpuszczenie
grzechów". Czy jednak idzie tu o jednorazowe odpuszczenie grzechów przy
chrzcie, czy o pokutę nie jest już jasne. Bardzo ważne pismo chrześcijańskie o
charakterze doktrynalnym: "Pasterz" Hermasa (Rzym ok.
160r.) mówi o odpuszczeniu ciężkich win tylko jeden raz po chrzcie.
Widać
więc, że w pierwszym i drugim wieku istniały w Kościele praktyki pojednania
grzeszących. Wiek III przynosi ich duży rozwój (a także rozwój ich form).
Pojednanie obejmuje wówczas trzy istotne elementy:
-
wyznanie win wobec Kościoła (czy to
całej wspólnoty, czy to w osobie hierarchy jako jej przedstawiciela - można się
już w trzecim wieku dopatrzyć wyznania prywatnego, wskazuje na to Tertulian w
"De poenitentia");
- konsekwentna pokuta
publiczna
(czasem bardzo długa, wieloletnia i różnego rodzaju - w zależności od
popełnionych grzechów rozróżniano różne rodzaje pokuty i różne grupy
poutników), połączona z odsunięciem od wspólnoty eucharystycznej, czyli
wykluczeniem od Komunii;
- pojednanie i absolucja (rozgrzeszenie) o
charakterze sakramentalnym, którego dokonywał publicznie biskup lub prezbiter
przez nałożenie rąk (zapewne także z wypowiedzeniem formuły - jakiej ??),
połączone z dopuszczeniem do komunii eucharystycznej. Takim dniem pojednania w
IV w. i później był zwłaszcza Wielki Czwartek dzień ustanowienia Eucharystii i
jednocześnie początek celebracji Świąt Paschy.
4.MIEJSCA
SPRAWOWANIA LITURGII W WIEKACH I - III.
Ponieważ Eucharystia była najważniejszym
elementem Liturgii pierwszych wieków, całą tę Liturgię wspólnoty sprawowano w
miejscach, które byłyby odpowiednie do tego obrzędu. Były to w I wieku
najczęściej duże sale jadalne w domach zamożniejszych wiernych. Na ich
wyposażenie składał się duży stół do wspólnej biesiady i miejsca dla
uczestników. Błędne jest powszechnie panujące przekonanie, jakoby Liturgię
sprawowano w większości w katakumbach, tj. podziemnych cmentarzach. Z jednej
strony niewiele ówczesnych miast posiadało takie obiekty, z drugiej nie były
one zbyt odpowiednie ani wygodne (ciasne korytarze, brak światła), ponadto to
bynajmniej nie należały do miejsc bezpiecznych (cmentarz publiczny, łatwość
zablokowania wejścia i zasadzki). Z pewnością sprawowano tam sporadycznie
Liturgię we wspomnienia pochowanych tam męczenników (w pobliżu ich grobu), nie
były to jednak miejsca zasadniczo wykorzystywane do jej celebracji.
Dlatego,
choć w pewnych krótkich okresach szczególnego nasilenia prześladowań lub w
wypadku obrzędów żałobnych istotnie sprawowano Liturgię w katakumbach, to
jednak zazwyczaj odbywała się ona w prywatnych domach. Było to podyktowane
faktem, iż w Imperium Rzymskim prawo zostawiało duży stopień wolności i
nietykalności obywatelom na terenie ich posiadłości i bardzo rzadko bywały one
nachodzone przez przedstawicieli państwa. Zwiększanie liczebne gmin spowodowało
jednak, że taki dom stawał się niewystarczający do potrzeb kultu. Wynikło stąd
dzielenie gminy na mniejsze jednostki (późniejsze parafie), a z drugiej zaś
strony konieczność budowy większych obiektów kultu. To pewne, że w wielu
miejscach Cesarstwa, jeszcze w III w., w okresach względnej tolerancji,
chrześcijanie jawnie budowali już swe świątynie. Z początku były to
przebudowywane domy wiernych, którzy oddawali je w całości na potrzeby
Liturgii. Tak powstały pierwsze kościoły rzymskie. Stąd i miejsca te nazwano
"Domami Kościoła" ("domus Ecclesiae") - nazwę
"Kościół" rezerwując dla Zgromadzenia, a nie budynku. Pod koniec
wieku III Rzym posiadał około 25 takich domów.
Na
przełomie wieku III i IV zaczęto wznosić świątynie chrześcijańskie. Bywały one
często niszczone w czasie prześladowań lub też odbierane. Nie były to wielkie
gmachy - dopiero okres po 313 r. przyniesie budowanie wielkich bazylik w
miastach Imperium.
Wróćmy
jednak do naszych "domus Ecclesiae". Na podstawie wykopalisk w Dura
Europos (dziś na terytorium Syrii) możemy go dość dokładnie opisać. Jak
wyglądało wnętrze takiego domu? Składał się on z wielkiej sali zgromadzeń
liturgicznych, sieni, dziedzińca oraz baptysterium (miejsca chrztu). Mógł też
posiadać inne pomieszczenia (rodzaj zakrystii, salę do nauczania katechumenów,
signatorium - pomieszczenie, w którym udzielano bierzmowania) oraz inne. W
samej sali zgromadzeń, przy jednej ze ścian było spore wyniesienie (podium), na
którym umieszczano miejsce dla biskupa, przewodniczącego Zgromadzenia
(katedra). Było to najważniejsze miejsce świątyni, z którego biskup nauczał i
przewodniczył Liturgii. Ołtarz był zwykłym, dużym stołem, na którym składano
dary. Nie przypisywano mu w owym czasie jakiejś szczególnej roli, ponieważ
chrześcijanie nie uważali, jakoby to ołtarz uświęcał ofiarę (myślenie
pogańskie) lecz sądzili raczej, że istotne jest samo "dziękczynienie"
nad darami, które stają się Ciałem i Krwią Pana. Stąd może szokująca nieco
niektórych wypowiedź Tertuliana: "Arae non habemus" (ołtarzy nie mamy
- nie mamy ich w takim znaczeniu, jak je widzą poganie). Brak było szczególnych
miejsc typu tabernakulum czy ambony - biskup nauczał z katedry, a cząstki
eucharystyczne przeznaczone dla chorych chowano w innych pomieszczeniach w
godnym miejscu (np. w sali - zakrystii). Nie były one wówczas otaczane czcią
adoracyjną, bowiem istotą podejścia do Ciała Pańskiego było jego spożywanie, a
nie uwielbianie. Wielbieniem Pana była cała Eucharystia. W "domu
Kościoła" już wtedy często spotykało się ozdoby i malowidła (czasem mozaiki)
o tematyce chrześcijańskiej (np. symbole Chrystusa - Pasterz, ryba, chleb czy
inne) lub sceny biblijne ze ST i NT. W takich to świątyniach chrześcijanie
pierwszych wieków spotykali się z Panem na Eucharystii i na słuchaniu Słowa.
Zapewne niektóre obrzędy i modlitwy (np. Modlitwa godzin) były sprawowane w
domach.
ROZDZIAŁ
IV:
ZŁOTY
OKRES ROZWOJU LITURGII - WIEKI IV-VI.
Opracowane
zagadnienia:
1. Powstanie
rodzin liturgicznych
2. Pierwsze
obowiązujące teksty Liturgii Eucharystii
3. Liturgia
inicjacji - "złoty okres katechumenatu" i początek jego upadku
4. Inne formy
celebracji liturgicznych
5. Dni
liturgiczne
Początek
IV w. zasadniczo odmienił sytuację Kościoła w Imperium. Po okresie 311-313
("edykt mediolański") nastąpił istotny przełom, dzięki któremu
chrześcijaństwo uzyskało najpierw pełną tolerancję, a za panowania Teodozjusza
Wielkiego (379-395) wyraźną przewagę nad dotychczasowymi oficjalnymi kultami
państwa. Począwszy od Konstantyna Wielkiego (+337) cesarze byli już
chrześcijanami. Krótki okres prób przywrócenia państwu jego dawnych wpływów (z
zachowaniem zresztą względnej tolerancji dla chrześcijan) za panowania Juliana
Apostaty (360-363) nie wpłynął już trwale na odwrócenie tego stanu rzeczy. Taka
sytuacja wywołała skutki w dziedzinie organizacji Kościoła i jego kultu.
Nieskrępowana łączność między gminami umacniała związki sąsiadujących ze sobą
kościołów lokalnych. Powstawały większe "jednostki terytorialne" -
metropolie i patriarchaty. Te pierwsze pokrywały się zasadniczo z prowincjami
cesarstwa, te drugie składały się z pewnej liczby metropolii, zgrupowanych
wokół "apostolskiej" stolicy: Jerozolimy, Rzymu, Antiochii,
Aleksandrii, potem "Nowego Rzymu" - Konstantynopola.
Drugi ważny element, który wpłynął, choć
zgoła inaczej, na rozwój form liturgicznych, to pojawienie się licznych i
groźnych herezji, m. in. arianizmu i pelagianizmu. Szczególnie ten pierwszy
zmusił Kościół ortodoksyjny do ustalenia wielu treści i form obrzędów, aby
wyraźnie oddawały one prawdy wiary katolickiej.
1.
UKSZTAŁTOWANIE SIĘ "RODZIN LITURGICZNYCH".
Do końca wieku III można było jeszcze
mówić o względnej jednolitości Liturgii, przy zachowaniu prawa
"improwizacji" przysługującego biskupom. W pierwszej połowie IV w. w
związku z rozwinięciem się organizacji kościelnej, kierowanie ustalaniem form
Liturgii przeszło stopniowo w ręce metropolitów, a potem patriarchów.
Kościoły
lokalne przejmowały po prostu gotowe, ustalone wzory z Kościoła
patriarchalnego, upodabniając swoją Liturgię niemal w całości do tej, którą się
tam sprawowało. Było to może głównie skutkiem tego, że w wielkich ośrodkach
Liturgia była bardzo dobrze zorganizowana i kierowali nią kompetentni, dobrze
przygotowani ludzie. Druga przyczyna to fakt, że coraz częściej biskupi,
których konsekrował patriarcha lub metropolita, nie byli wybierani tylko
spośród ludu diecezji lecz pochodzili albo z otoczenia tego hierarchy albo
spędzili w nim dłuższy okres czasu "nasycając się" jego sposobem
bycia i działania, także w dziedzinie kultu. Odbywające się coraz częściej
synody - prowincjalne zebrania biskupów danego terenu - ustalały także wspólne
prawa (dotyczące również i Liturgii) i przepisy, których zobowiązywane były
przestrzegać wszystkie lokalne Kościoły na danym terenie.
W ten właśnie sposób powstały tzw.
rodziny liturgiczne, związane mocno z danym terenem, jego językiem,
regionalnymi zwyczajami i szczególnie żywymi nurtami teologii. Znajdowała też
odbicie w obrzędach charakterystycznych dla danych "rodzin"
mentalność ludzi danego regionu. Ryty należące do wspólnej rodziny
charakteryzują się podobieństwem słownictwa teologicznego, mocnym (choć nie
absolutnym) upodobnieniem schematu anafor oraz występowaniem lub brakiem
określonych obrzędowych elementów, aklamacji, śpiewów itd. Tradycja Liturgii
wschodnich charakteryzuje się mocnym akcentowaniem działania trójjedynego Boga
podczas akcji liturgicznej, bardzo chętnie też przytaczają Anafory wschodnie
motyw Historii Zbawienia, są przeto z reguły znacznie dłuższe od zachodnich
tekstów eucharystycznych (Prefacja i Postsanctus naszej dzisiejszej IV ME,
wzorowane na Anaforach wschodnich, są jedynie skromnym odbiciem bogactwa treści
i wielości określeń tamtych modlitw Eucharystycznych). Zachodnie Liturgie,
zwłaszcza zaś ryt rzymski, akcentują z kolei motyw Ofiary w sprawowaniu
Eucharystii (jako przykład niech posłuży typowy rzymski kanon - Modlitwa
Eucharystyczna I).
Nie wnikając w drobne szczegóły można
wyróżnić cztery główne rodziny liturgiczne - dwie na Zachodzie i dwie na
Wschodzie Cesarstwa. Rodziny Liturgiczne, jak również większość poszczególnych
rytów istnieją do dzisiaj, jako że współczesne Kościoły lokalne z mniejszymi
lub większymi zmianami zachowały starożytne ryty i teksty. Tak więc mały
następujący poniżej przegląd rodzin liturgicznych i poszczególnych rytów nie
posiada jedynie znaczenia historycznego, lecz także praktyczne - dając
orientację w dzisiejszym stanie rzeczy.
Ukształtowały się one wokół dwóch
wielkich ośrodków patriarchalnych IV w.: Antiochii i Aleksandrii. Jerozolima,
choć miejsce pielgrzymek i miasto czczone, odgrywała jednak - jako mały ośrodek
niewielką rolę, i choć niektóre obrzędy tam ukształtowane (przede wszystkim
obchody świąt paschalnych, por. "Rok Liturgiczny") upowszechniły się
w Kościele, nie był to zbyt duży wpływ. Źródłami naszej znajomości Liturgii
wschodnich tamtego okresu są dla nas przede wszystkim tzw. "Konstytucje
Apostolskie" (księga powstała w Syrii ok. roku 380), a także homilie Teodora
z Mopswestii oraz św. Jana Chryzostoma.
A) Rodzina aleksandryjska (właściwie narodowa
egipska), była znana w Egipcie i Etiopii. Z tego terenu znamy tzw. Liturgię św. Marka, z której pochodzą
późniejsze teksty Liturgii koptyjskiej i abisyńskiej, oraz wcześniejsze zapewne
od niej teksty z tzw. Euchologionu
Serapiona, biskupa Thysis (IV w.). Po wielu perypetiach dziejowych
Aleksandria dostała się pod wpływ późniejszego obrządku bizantyjskiego (IX w.)
a dawne ryty zachowała część Kościołów, odpadłych od jedności.
-
Liturgia koptyjska zna oprócz Anafory Marka także Anaforę Cyryla
Aleksandryjskiego, Bazylego i Grzegorza.
-
Liturgia etiopska (abisyńska) zna około 20 różnych Anafor, z których może
najczęściej używana jest Anafora Ojców naszych Apostołów.
B) Rodzina antiocheńska. Miała ona znacznie
szerszy zasięg terytorialny. Obejmowała tereny Palestyny i Syrii, Azji
Mniejszej i Chaldei (Mezopotamia Środkowa), Armenię - w miarę chrystianizacji
obejmowała także stopniowo Półwysep Bałkański. Jej najstarszym ważnym
dokumentem są Konstytucje Apostolskie,
a zwłaszcza ich VIII Księga. Zawierają one prócz formularza Eucharystii (ks.
VIII), także tekst tzw. "Megale doksologia" - modlitwy porannej,
będącej pierwowzorem późniejszego hymnu "Gloria in excelsis Deo"
(ks.VII). Liturgia na terenach wschodnich odbywała się zasadniczo w języku
greckim, powszechnie tam używanym.
W
skład rodziny antiocheńskiej weszły następujące obrządki (ryty):
-
tzw. Liturgia św. Jakuba
(syro-maronicka)
- Liturgia chaldejska (malabarska) - do dziś
znana w Indiach
- Liturgia ormiańska (Armenia i Gruzja)
- Liturgia bizantyjska - powszechnie dziś
sprawowana w Kościołach Prawosławnych i unickich, a powstała nieco później z
powiązania elementów liturgii antiocheńskiej z jerozolimską (ostatecznie
uformowała się ona około IX w.).
Wielki
wpływ na rozwój Liturgii Antiocheńskiej mieli niektórzy Ojcowie Wschodni,
zwłaszcza św. Bazyli Kapadoocki i św. Jan Chryzostom (“Złotousty”) (IV w.).
Ich imionami nazywa się też dwie używane dziś w obrządku bizantyjskim Anafory.
II. Liturgie Zachodnie:
Ukształtowały
się one w zachodniej części Cesarstwa - łacińskojęzycznej. Stąd w trakcie swego
formowania się, choć brały bardzo wiele wzorów ze Wschodu (zwłaszcza Rzym),
powoli "tłumaczyły" te obrzędy na swój język i "rzymski",
zachodni styl. Obie rodziny liturgiczne wywierały na siebie wzajemnie bardzo
duży wpływ w ciągu dalszych dziejów, aż w końcu niemal całkowicie zlały się w
jeden obrządek zachodni (rzymski), z niewielkimi różnicami o drugorzędnym charakterze
(np. Mediolan, Toledo, ryt dominikański itd.).
A) Rzymska rodzina
liturgiczna.
Liturgia rzymska jest kompilacją tekstów i obrzędów wschodnich, zlatynizowaną w
IV wieku i odtąd nabierającą własnych, odrębnych cech (np. oracje, Liturgia
stacyjna). Jako Liturgia miasta papieskiego szybko stała się ona wzorem dla
całego Zachodu i stopniowo rozpowszechniła się z terenu Italii na misjonowane
kraje Europy. Ryt rzymski tej rodziny liturgicznej stał się po reformach karolińskich właściwie jedynym
obowiązującym na terenie całego Kościoła Zachodniego.
Etapy
jej rozwoju możemy śledzić dzięki badaniu rzymskich ksiąg liturgicznych tego
czasu (V-VI w.) - sakramentarzy.
Prócz
Liturgii ściśle rzymskiej do tej rodziny zaliczyć można Liturgię afrykańską, znaną
nam z pism św. Augustyna. Niektórzy liturgiści wyodrębniają z tej ostatniej dwa
osobne ryty - północnoafrykański i zachodnioafrykański. Liturgia afrykańska
zaniknęła bezpowrotnie w VII w., wraz z islamizacją tych terenów.
B) Gallikańska rodzina liturgiczna. Przyjęła obrządek
łaciński, jednak formy obrzędów znacznie różniły się od rzymskich - odkryć w
nich można także wpływy wschodnie. Jednak większe podobieństwo wykazuje w
stosunku do liturgii Rzymu niż Wschodu - stąd zalicza się ją do rodzin zachodnich.
Jej
obrzędy przyjęły się w Galii, Hiszpanii, Brytanii, Irlandii i północnej Italii.
Stopniowo wypierana przez liturgię rzymską, w końcu rozpłynęła się w niej
niemal całkowicie, nadając jej jednak liczne własne cechy. Śmiertelny cios jej
rozwojowi zadała reforma liturgiczna Karola Wielkiego i Alkuina (przełom VIII i
IX wieku), która przejęła ryt rzymski i wzbogaciwszy go o niektóre elementy
liturgii gallikańskiej (np. tzw. apologie prywatne podczas Liturgii mszalnej)
rozpowszechniła go na terenach cesarstwa karolińskiego, czyli całej zachodniej
Europy.
W
jej skład można zaliczyć różne ryty:
-
Liturgię ściśle gallikańską (Galia),
charakteryzuje się B. długimi formami modlitewnymi, obecnością licznych
apologii,
-
Liturgię ambrozjańską (czyli
mediolańską) - obfituje w liczne hymny,
-
Liturgię wizygocką (staro -
hiszpańską) - powstała w VII w., dziś już szczątkowa (niektóre stare miasta
metropolitalne w Hiszpanii, m. in. Toledo),
-
Liturgię celtycką (w. VI - Irlandia)
- rodzaj kompilacji innych Liturgii zachodnich. Styl dewocyjny (pobożnościowy),
typowy dla klasztorów irlandzkich. Z biegiem czasu została ona całkowicie
wyparta przez Liturgię rzymską.
Patrząc
z dzisiejszego punktu widzenia należy powiedzieć, iż wschodnie i zachodnie
rodziny liturgiczne poprzez fakt podziału najpierw państwa rzymskiego, a potem
także i Kościoła (na katolicyzm i ortodoksję, ostatecznie w XI wieku) stopniowo
utraciły wzajemną łączność i rozwój ich form poszedł odrębnymi drogami.
Ostatecznie najpowszechniej stosowanymi rytami liturgicznymi stały się dwa
nurty "stołeczne" ,a więc
najłatwiej promieniujące, najbardziej „wpływowe”, wzorcowe dla nowo zakładanych
Kościołów.- na Zachodzie absolutny prymat uzyskał ryt rzymski, należący do rodziny rzymskiej, na Wschodzie ryt bizantyjski, należący do rodziny
antiocheńskiej.
2. PIERWSZE OBOWIĄZUJĄCE
TEKSTY LITURGII EUCHARYSTII
Jak już wspomniano wyżej, okres
improwizacji liturgicznej definitywnie skończył się w IV w. Powodem były nie
tylko warunki zewnętrzne, przedstawione w pierwszej części rozdziału, ale także
i fakt, że Liturgia przeszła z małych "domus Ecclesiae" do wielkich
świątyń, gdzie uczestniczyły w niej rzesze wiernych, a miejsce pozwalało na
rozwinięcie obrzędów i zwiększenie ilości funkcji, sprawił, że teksty pisane
stały się głównym warunkiem porządku i "czystości" celebracji. Teksty
te były kontrolowane i zatwierdzane (czasem tworzone) przez samych hierarchów -
głównych celebransów i odpowiedzialnych w tej dziedzinie. Tak doszło do
upowszechnienia się i wejścia w obowiązkowy, wyłączny użytek stałych,
niezmiennych tekstów samych anafor, a następnie całych formularzy Liturgii,
które teraz można było już nazwać kanonami (czyli tym, co stałe i niezmienne).
Należy zaznaczyć, że o ile przy sprawowaniu sakramentów i w obrzędach Eucharystii
były to kanony niepodważalne, o tyle jeszcze w innych celebracjach (np.
modlitwa godzin) za wyjątkiem stałego czasu i ogólnego układu nie doszło do tak
wielkiego "skanonizowania". Stało się to dopiero znacznie później.
Każdy z tych kanonów Liturgii posiadał
swoje duże odrębności obrzędowe i nawet uwypuklał często różne myśli
teologiczne (np. na inne zazwyczaj kładzie nacisk Liturgia zachodnia - ofiara, błaganie; inne uwypuklają wschodnie
- uwielbienie, historia zbawienia). Nie mniej zakładają one wyraźnie pewne
wspólne elementy - dziedzictwo pierwszych pokoleń chrześcijan. Do takich
należał ogólny podział ("msza katechumenów" z Liturgią słowa i
"msza wiernych" z anaforą i komunią), obecność opisów ustanowienia
Eucharystii, modlitwy dziękczynnej (z prefacją w różnych formach), doksologia,
w większości śpiew "Sanctus" i epikleza, anamneza (różne
sformułowania).
Pierwszym znanym nam pełnym kanonem całej
Eucharystii jest właśnie wspomniana już VIII księga "Konstytucji
Apostolskich". Jest to tzw. Msza Klementyńska. Nazwa wywodzi się stąd, że
długi czas przypisywano ją Klemensowi I, biskupowi Rzymu z I w., co oczywiście
nie jest zgodne z prawdą, gdyż powstała ona około roku 380. Przytoczymy tu jej
schemat:
A)
"Msza katechumenów":
1.
czytanie Prawa ST (lektor)
2.
czytanie Proroków ST (lektor)
3.
śpiew Psalmów (psalmista i lud)
4.
czytanie Dziejów Apostolskich lub listów św. Pawła (diakon)
5.
czytanie Ewangelii (diakon)
6.
homilia (biskup)
7.
dłuższe modlitwy litanijne (diakon) z odpowiedziami "Kyrie eleison",
zakończone długą modlitwą biskupa i błogosławieństwem (pierwowzór modlitwy
powszechnej)
8.
odesłanie katechumenów (diakon)
B)
"Msza wiernych":
1.
druga część modlitw litanijnych (za wiernych i Kościół) -
2.
pocałunek pokoju
3.
umycie rąk (biskup i prezbiterzy)
4.
przygotowanie darów (przynoszą je diakoni)
5.
anafora zawierająca:
- dialog wstępny (bardzo podobny do
dialogu przed prefacją w obecnym Mszale Rzymskim)
- prefację (niezwykle długa, jej śpiew
lub recytacja musiała trwać kilkanaście minut)
- śpiew "Święty"
- tzw. "postsanctus" (nazwa
późniejsza) - przejście biskupa od śpiewu do opisu ustanowienia
- anamneza I (wspomnienie zbawczych
wydarzeń)
- opis ustanowienia i konsekracja
- anamneza II i ofiarowanie
- epikleza (prośba o Ducha Świętego i
przemianę darów)!
- modlitwa litanijna I - pierwowzór
modlitw wstawienniczych (biskup)
- doksologia
- modlitwa litanijna II (diakon)
6.
Komunia
7.
dziękczynienie (biskup) i dłuższe modlitwy
8.
błogosławieństwo (bardzo rozwinięte)
9.
rozesłanie: "Idźcie w pokoju" (diakon)
Jako przykład utrwalania tekstów
formularzy liturgicznych na Zachodzie służyć może najstarsza część Kanonu Rzymskiego. Nie wiemy dokładnie,
w jakich okolicznościach powstał, ani kto był głównym jego autorem. Niemniej w
2 poł. IV w. jego zasadniczą część podaje św. Ambroży w swym dziele "De
Sacramentis". Najstarsza ta jego warstwa jest bardzo zbliżona treściowo do
anafor wschodnich, które były klasycznymi wzorami ówczesnych kanonów. Treść
koncentruje się przede wszystkim na uwielbieniu Boga przez ofiarę Chrystusa i
Kościoła. Znacznie później doszły (w. V-VIII) kolejne fragmenty, których
motywem dominującym jest prośba o "aplikację" ofiary Chrystusa dla
dobra człowieka, Kościoła, dla zbawienia, przebaczenia.
Pierwsza,
najstarsza wersja Kanonu, której schemat przytaczamy obejmowała całą modlitwę
eucharystyczną:
1.
dialog przed prefacją (identyczny jak dzisiaj)
2.
prefacja (zasadniczo niezmienna)
3.
aklamacja "Święty"
4.
rodzaj epiklezy bez "imiennego" wymienienia Ducha Świętego
5.
opowiadanie o ustanowieniu i konsekracja
6.
anamneza i ofiarowanie
7.
prośba o przyjęcie ofiary
8.
"jednoczenie" wspólnoty z liturgią niebieską ("niech Twój święty
Anioł zaniesie tę Ofiarę...")
9.
doksologia końcowa ("przez Niego i z Nim i w Nim...").
Taki układ uzyskała liturgia
eucharystyczna w Rzymie i całej Italii (jak świadczy choćby rozprawa
Ambrożego). Stopniowo kanon (uzupełniany o dodatkowe modlitwy) stawał się
obowiązującą i jedyną formą modlitwy Eucharystycznej na Zachodzie. Stało się
tak ostatecznie w w. IX na większości terenów Europy Zachodniej. Stan ten
potwierdził Sobór Trydencki (1545-1563) i wydany po nim Mszał Rzymski (1570).
Dziś w nowym Mszale możemy odnaleźć nieco zreformowany Kanon Rzymski jako ME I.
Przedstawione tu dwie anafory
("Klementyńska" i rzymska) stały się zasadniczą podstawą do rozwoju form
skanonizowanej liturgii na Wschodzie i Zachodzie. O ile jednak Zachód
ostatecznie, na wiele wieków, przyjął jako jedyny Kanon Rzymski, na Wschodzie
Msza Klementyńska ulegała paru jeszcze opracowaniom, z których do dziś w użyciu
powszechnym zachowały się Anafora św. Bazylego (2 poł. IV w. - skrót z Liturgii
antiocheńskiej, klementyńskiej) i Anafora św. Jana Chryzostoma (koniec IV w. -
skrót Liturgii bazyliańskiej). W ogóle możemy dziś, na podstawie źródeł,
doliczyć się ok. 90 modlitw Eucharystycznych, czasem dość znacznie różniących
się między sobą. Wszystkie one jednak posiadają w/w wspólne źródła lub
zawierają liczne odniesienia i podobieństwa. Zaznaczyć należy także, że
dzisiejsza nasza ME IV jest dwudziestowieczną kompilacją tekstów anafor
wschodnich, akcentującą ich główne motywy (zwłaszcza historię zbawienia).
Co do obrzędów wstępnych i zakończenia
oraz Liturgii słowa postać "skanonizowaną" przybrały one nieco
później (w Rzymie ok. VII w., gdzie indziej nawet jeszcze później). Do
ostatecznego uformowania kształtu Liturgii przyczynili się czterej papieże -
reformatorzy tej epoki: św. Leon Wlk. (440-461), św. Galezy (492-496), św.
Wirgiliusz (550-555) oraz św. Grzegorz Wlk. (590-604). Ten ostatni uchodzi za
twórcę i głównego poplecznika nowego, jednogłosowego, łacińskiego śpiewu
liturgicznego, nazwanego od jego imienia gregoriańskim, który na stałe przyjął
się w Kościele Zachodnim. Można więc powiedzieć, że z końcem wieku VI Liturgia
przybrała stałe formy, które w tej postaci przetrwały niemal niezmienione do
naszych czasów. Do istotnych zmian omawianego okresu należy także ograniczenie
czasowe i ustalenie formalne układu Liturgii słowa w tym okresie. Pod Koniec
wieku VI składała się ona z:
1.
czytania z NT
2.
śpiewu Psalmu
3.
śpiewu przed Ewangelią (Alleluja lub tractus)
4.
proklamacji Ewangelii.
W
miejsce czytania ciągłego wprowadzono lekcje dobierane, "na okazję".
Ginęła jako element stały homilia - stała się znacznie rzadsza. Zanikała
stopniowo modlitwa powszechna - papież Gelazy zastąpił ją wezwaniami typu
litanijnego (dialogowanymi, por. lit. klementyńska) i umieścił na początku
Mszy. Grzegorz Wlk. skrócił ją, później zaś malała do rozmiarów samych wezwań.
Tak powstało dzisiejsze "Kyrie eleison" w obrzędach wstępnych
Eucharystii.
3. LITURGIA INICJACJI -
"ZŁOTY OKRES KATECHUMENATU" I POCZĄTEK JEGO UPADKU
Wielki przełom w dziejach Kościoła (313)
i zapanowanie chrześcijaństwa na całym terenie Cesarstwa (IV - V w.)
zdecydowanie wpłynęły na instytucję katechumenatu i zasady przygotowania oraz
obrzędy Liturgii inicjacji. Kandydaci do chrztu tłumnie zgłaszali się do
biskupów, ich intencje nie zawsze były czyste, wielu z nich troszczyło się nie
tyle o religię, co o spokój i zajęcie uprzywilejowanej pozycji (jako wyznawca
religii monarchy i dworu).
Chcąc
wyeliminować takie pobudki, a z drugiej strony właściwie "otworzyć" i
przygotować katechumenów do wejścia w społeczność Kościoła, poszczególni
hierarchowie i kolejne synody zaostrzają i wzbogacają instytucję katechumenatu,
co pociąga za sobą jego wydłużenie i pomnożenie towarzyszących mu rytów i
obrzędów, będących obok nauki wiary - jego istotnym, zasadniczym elementem.
I
tak okres ten wydłuża się definitywnie do trzech lat (gdzieniegdzie np. w
Hiszpanii - 5 lat).
Jak wyglądał okres katechumenatu ?
Pierwszy
etap to tzw. prekatechumenat, którego istotnym elementem była prekatecheza,
mająca dać skrót nauki wiary. Kończył się on swoistym egzaminem, na którym
pytano kandydata, czy chce przyjąć te nauki jako swoje.
W
wypadku twierdzącej odpowiedzi, przez odpowiedni obrzęd (przeżegnanie znakiem
krzyża i podanie święconej soli) przyjmowano kandydata do grona katechumenów.
Czasem także należało do tego rytu nałożenie ręki z modlitwą i egzorcyzmem.
Następuje teraz etap drugi, w którym kandydata traktowano już jako członka
wspólnoty chrześcijan, choć jeszcze nie w pełni (katechumenus - a nie - fidelis). Istotą tego długiego czasu
przygotowania było słuchanie Słowa Bożego (w czasie Liturgii słowa w Eucharystii
- po której opuszczali zgromadzenie, po odmówieniu nad nimi specjalnej modlitwy
- oraz w czasie dodatkowych spotkań). Etap III obejmujący kilka tygodni przed
świętami paschalnymi (Wielki Post), zaczynał się drugim egzaminem i uroczystym
"wpisaniem imienia" kandydata przez biskupa do "Księgi Kościoła".
Dokonywało się tego w pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu.
Od
tej pory zaczynał się znacznie intensywniejszy okres (nawet sama nazwa na
określenie kandydatów na tym etapie jest inna: photidzomenoi - ci, którzy mają
być oświeceni). Uroczystość wpisywania imion kończyła się pierwszą katechezą
wstępną (prokatecheza), ukazującą sens czterdziestodniowego przygotowania.
Teraz uczestniczyli oni codziennie (z wyjątkiem niedziel "wyjętych" z
postu) w katechezach wyjaśniających sens wiary i moralności chrześcijańskiej na
podstawie tekstów biblijnych. Katechezom tym towarzyszyły bardzo liczne i
bogate w treść obrzędy liturgiczne, mające ukazywać życie katechumenów jako
"walkę z szatanem", zmierzającą do ostatecznego zwycięstwa w
Chrystusie (chrzest). Były to zwłaszcza egzorcyzmy. Prócz tego odbywały się
obrzędy przekazania i oddania Symbolu (wyznania) wiary oraz Modlitwy Pańskiej
(traditio - redditio). Ukształtowała się uroczysta forma egzaminów i
egzorcyzmów zwana "skrutiniami" - (badaniami). Było ich trzy, a odbywały
się w III, IV i V Niedzielę Wielkiego Postu, w czasie specjalnej Liturgii.
Obejmowała ona kolektę, lekcję, Ewangelię, modlitwy w milczeniu i znak krzyża,
egzorcyzm z modlitwą oraz końcową modlitwę. Miała dopasowaną prefację i
modlitwy mszalne oraz antyfony. Odbywała się bowiem w czasie Eucharystii, w
której wymieniano także w specjalnym miejscu kanonu imiona "badanych"
katechumenów (modlitwa wstawiennicza). Dzisiejszy układ tekstów mszalnych i
lekcji Niedziel Wielkiego Postu (rok "A") jest powrotem do tamtej
tradycji.
Do tego okresu należał także osobny
obrzęd zwany "Effata" ("Otwórz się"). Sprawowany był w
Wielką Sobotę, a więc parę godzin przed Wigilią Paschalną i chrztem. Zawierał
on symboliczne "otworzenie" uszu i nozdrzy (w zastępstwie ust) dla
słuchania i wyznawania zbawczych prawd. Ostatnie dwa dni przed Chrztem
katechumeni (jak i wszyscy wierni w tym czasie) zachowywali post paschalny. Był
to dla nich okres szczególnej pokuty i "rachunku sumienia".
Sam obrzęd Chrztu, nadal połączony z
Bierzmowaniem i Eucharystią, nie posiadał wielkich różnic w stosunku do
inicjacji w wieku III (por. rozdz. III). Ze znaczących elementów doszło tylko
do wprowadzenia białej szaty chrzcielnej (Antiochia - przełom IV i V w.), którą
nosili neofici po Chrzcie przez cały tydzień. Przez ten tydzień przychodzili
codziennie do świątyni, aby wysłuchać katechez mystagogicznych, wyjaśniających
im święte mysteria, w których mogli wówczas już brać pełny udział. Element po
elemencie otrzymywali pouczenie o treści świętych obrzędów, aż do Chrztu
stanowiący dla nich tajemnicę. W "Białą Niedzielę" (II Niedziela
Paschy) składali szaty chrzcielne, i tak kończył się definitywnie okres ich
inicjacji. Tak rozbudowana Liturgia wtajemniczenia chrześcijańskiego miała
gwarantować wykluczenie przypadkowości i dokładne zapoznanie kandydatów z
zasadami wiary i treścią świętych mysteriów. Katechumenat przeżył swój
"złoty okres" w IV wieku. Jednak nie przetrwał on długo. Z jednej
strony przyczyną był fakt, że katechumenów była wielka masa, niemożliwa do
objęcia i dokładnego zbadania - tak więc skracano II etap do dwóch lat, potem
do roku, w końcu zrezygnowano z niego, ponieważ nie mógł spełnić swojej
podstawowej funkcji - skłonić kandydatów do zapoznania się z doktryną
chrześcijaństwa. Drugi powód to coraz powszechniejszy chrzest dzieci, którego
chrześcijańscy rodzice nie chcieli odkładać na okres dojrzałości, a do którego
i Kościół usilnie zachęcał. Kiedy więc schrystianizowano już całe kraje i
zabrakło katechumenów, zanikła też instytucja katechumenatu (VI - VII w.).
Odbiło się to bardzo niekorzystnie na świadomości chrześcijańskiej wyznawców
Chrystusa i odbija się dzisiaj. Nie potrafi go skutecznie zastąpić jak na razie
katecheza, wprowadzona w jego miejsce w okresie szkół.
4. INNE FORMY CELEBRACJI
LITURGICZNYCH
W wieku IV pozamszalne formy Liturgii
zyskują sobie już stałe obywatelstwo w życiu chrześcijan, szczególnie pewnych
konkretnych wspólnot Kościoła. Idzie tu przede wszystkim o "godziny
modlitwy", czyli poprzedniczki Liturgii Godzin. Dotyczą one zwłaszcza
wiernych, żyjących w kręgu Kościoła biskupiego, gdzie pod przewodnictwem
hierarchy sprawowali to oficjum, a także pierwszych wspólnot mniszych,
pojawiających się w tym czasie. Charakter publiczny posiadają wtedy zwłaszcza godzina
poranna - matutinum (jutrznia) oraz wieczorna - lucernarium, vesperae
(nieszpory). Ich strukturę tworzyły psalmy (dobrane), czytania z Biblii,
homilia i modlitwa wiernych oraz hymny (te ostatnie od VI w.). We wspólnotach
pierwszych zakonów ilość tych godzin była znacznie większa. Wynosiła ona
zazwyczaj sześć, siedem, a gdzieniegdzie nawet do dwunastu.
I
tak w wieku IV doszły dwie godziny tzw. nocne: Pryma i Kompleta (przed świtem i
przed spoczynkiem). Miały one raczej charakter indywidualny, były odmawiane w
sypialniach mnichów. O ile praktyka modlitw liturgicznych jest w kościołach
biskupich jeszcze tylko zwyczajem, to w pierwszych zgromadzeniach zakonnych
staje się prędko obowiązkiem. Później dopiero, z końcem VI w., papież Grzegorz
nakłada na wszystkich duchownych obowiązek odmawiania godzin modlitewnych.
Wiek IV rozwinął również obrzęd
wspólnotowej celebracji sakramentu Pojednania. Dokonywała się ona zazwyczaj w
Wielki Czwartek rano w obrębie specjalnej Mszy (Missa in reconciliatione
poenitentium - Msza pojednania pokutujących), której przewodniczył biskup w
otoczeniu wszystkich prezbiterów. Sam obrzęd składał się z nauki biskupa, oraz
wkładania rąk biskupa i całego prezbiterium, któremu towarzyszyła modlitwa za
pokutników. Następnie pojednani po raz pierwszy brali udział w procesji z
darami i przyjmowali Komunię św. ze wszystkimi. Później modlitwa, którą w
czasie obrzędu zgromadzenie zanosiło za pokutujących przekształciła się
stopniowo w śpiew "siedmiu psalmów pokutnych", wyrażających prawdę o
grzechu i pojednaniu człowieka z Bogiem - Ps 6, 32, 38, 51, 102, 130, 143.
Należy nadmienić, że na przełomie wieków
IV i V zauważa się już praktykę nie zgłaszania się publicznego grzeszących do
"stanu pokutnego" i niepodejmowania przez nich publicznej pokuty.
Spowoduje to kryzysową sytuację rytu pojednania i konieczność znalezienia
innych rozwiązań. Te ukonstytuują się w formę spowiedzi usznej (indywidualnej).
Rodzi
się ona na szerszą skalę w klasztorach iroszkockich benedyktynów (Brytania i
Irlandia) na przełomie wieków V i VI, jako wyznawanie win przed zakonnym
przełożonym. Ten nakładał pokutę, którą często zostawiał tylko do wiadomości
penitenta. Tą drogą również prastara, lecz raczej elitarna i skierowana raczej
do dążących do szczególnej doskonałości osób (pustelnicy, mnisi) forma
kierownictwa duchowego przeszła w ramy sakramentu pojednania i do tego stopnia
się z nim utożsamiła, że stopniowo zanikła prawie całkowicie poza nim.
Wskutek
misji, prowadzonych przez mnichów wśród ludności okolicznych terenów, a później
także w Germanii, praktyka ta szybko rozpowszechniła się w Kościele Zachodnim.
Mnisi po prostu wprowadzali w życie założonych przez siebie gmin
chrześcijańskich znaną sobie klasztorną ( a więc w jakiś sposób specjalną, nie
powszechną) praktykę pokutną. Ostatecznie zapanuje ona na nawróconych terenach
germańskich w wieku VIII. Pokuta staje się bardziej regularna (np. spowiedź
roczna w VII w. staje się na Wyspach Brytyjskich zwyczajem). "Pokuta
wyspiarska" staje się masowa także dzięki "księgom pokutnym",
segregującym grzechy według "kategorii" i nakładającym odpowiednie do
nich pokuty - co ułatwiało zadanie szafarzom sakramentu i było przez nich
chętnie stosowane.
Księgi
te określały także ryt sakramentu. Obejmował on: dalsze (post) i bliższe
(modlitwa) przygotowanie spowiednika, modlitwy wspólne spowiednika i penitenta,
tzw. "egzamin z wiary i miłości", zawierający wstępne pytania
prezbitera, dotyczące prawd wiary i usposobienia moralnego, wyznanie grzechów
(także według pytań zawartych w księdze albo w formie spontanicznej spowiedzi
penitenta), aktu skruchy, naznaczenia pokuty (wg ksiąg), wspólnych modlitw oraz
rozgrzeszenia (nie zawsze od razu - czasem po dopełnieniu pokuty). Dalej
następowała Msza w intencji pojednania (gdzieniegdzie namaszczano także
penitenta olejem chorych).
W
wiekach V-IX obie - publiczna i indywidualna forma pojednania istnieć będą obok
siebie, przy czym ta druga stopniowo wypierać będzie pierwszą.
Obrzędy sakramentu Małżeństwa w interesującym nas okresie obejmowały
zaledwie wspólny udział zaślubiających
się w Eucharystii, w czasie której prezbiter dokonywał tzw. welacji, tzn.
nakrywał wspólnym welonem oboje młodych (aby zaznaczyć ich jedność odtąd) oraz
wypowiadał formułę błogosławieństwa nad samą tylko panną młodą -
"błogosławieństwo macierzyństwa".
Powszechne stosowanie, a tym bardziej konkretne formuły przysięgi
małżeńskiej nie są z tego okresu potwierdzone.
5. DNI SPRAWOWANIA LITURGII
Na wstępie uściślenie: dniami
liturgicznymi nazywa się te, w które sprawuje się pełną Liturgię, a więc
zwłaszcza Eucharystię. Inne dni noszą nazwę aliturgicznych (nieliturgicznych),
choć Liturgia w szerszym sensie ma w nich miejsce (np. Liturgia Godzin).
Może
więc nazwa powinna brzmieć: dni eucharystyczne ?
Od początku Kościoła dniem liturgicznym
był pierwszy dzień tygodnia - Niedziela. W tym dniu i tylko w nim sprawowana
była Eucharystia. Zaznaczyć trzeba jednak, że inny był sposób rachuby czasu:
dzień liczyło się od wieczora (na sposób żydowski). Dlatego to chrześcijanie
sprawowali swą Liturgię Eucharystyczną w sobotę po zmierzchu - licząc ją jednak
jako niedzielną. Do dziś przetrwał w kalendarzu liturgicznym ten zwyczaj,
jednak tylko w odniesieniu do Niedziel i uroczystości - liczymy je od nieszporów
dnia poprzedniego (tzw. pierwsze nieszpory). Stąd nasza - jak widać bardzo
stara - praktyka Mszy niedzielnych w sobotę wieczór. Tak więc uroczystą
Liturgią czczono tylko dzień Zmartwychwstania, czy to w sam dzień (Niedziela),
czy w sobotę wieczorem. Od Konstantyna Wielkiego (r.321) stała się Niedziela
dniem wolnym od pracy, prawdziwie więc świątecznym dla wszystkich. Stopniowo
jednak, na przełomie III i IV wieku pojawiają się spotkania gminy także w środy
i piątki, początkowo tylko na Liturgii słowa Bożego, a od wieku V także
połączone z Eucharystią. Kształtujący się wówczas okres W. Postu, jako
intensywnego przygotowania katechumenów, sprzyjał "liturgizowaniu"
kolejnych dni, bo coraz liczniejsze były spotkania katechetyczne dla kandydatów,
na które uczęszczali także niektórzy wierni - oni więc po zakończeniu Liturgii
słowa (synaksis didactica = Spotkaniu, zgromadzeniu dydaktycznym), pozostawali,
by uczestniczyć w Eucharystii. Z kolei wiek V "zliturgizował"
poniedziałki. W wieku VI i VII wtorki i soboty stały się dniami liturgicznymi.
Jako ostatni, bo dopiero w VIII wieku uzyskał taki charakter czwartek, zapewne
dlatego, iż w czasach pogańskich był on poświęcony Jowiszowi, i papieże chcieli
uniknąć fałszywych skojarzeń. W okresie wieków IV - VI w Rzymie pojawiają się
jednocześnie, także poza W. Postem dni błagalne, następnie tzw. dni kwartalne.
Jednocześnie rozwija się kult męczenników, potem zaś świętych wyznawców, w
rocznicę ich "narodzin dla nieba" (dies natalis) sprawuje się na ich
grobach Eucharystię. Z czasem to właśnie na tych miejscach budowano kościoły
pod ich wezwaniem. Ponieważ zaś lista tych świętych jest bardzo długa,
stopniowo wypełniają oni cały kalendarz wielkich i starożytnych gmin (Rzym), a
stąd ich kult rozszerza się na okolice. Tak więc dniami liturgicznymi w wiekach
IV - VI stały się wszystkie dni roku (wyj. czwartek).
Pozostały
jedynie dwa wyjątki, które zachowane są do dziś: W. Piątek i W. Sobota, jako
dni żałoby i szczególnej pokuty (post paschalny), w które nie sprawuje się Eucharystii.
Jako dni uroczyste pojawiają się prócz
Niedziel święta . Najstarsze święto roczne - Pascha, istniało od początku
chrześcijaństwa, miało jednak charakter ruchomy. Pod wpływem Liturgii
jerozolimskiej jego obchody rozszerzyły się teraz na całe trzy dni (od wieczora
W. Czwartku do Niedzieli Paschy) a
potem dodano do nich całą świąteczną oktawę (biały tydzień neofitów). Do nowych
świąt ze stałymi terminami należy natomiast Narodzenie Pańskie (25 XII, Ofiarowanie
(2 II) - czczone od IV w., Epifania i inne. Dzieje kształtowania się
poszczególnych świąt roku liturgicznego roku omówione są szerzej na innym
miejscu (por. podręcznik: Rok Liturgiczny). Tu wystarczy tylko nadmienić, że
jego zasadnicze zręby utrwaliły się właśnie w omawianym okresie (wieki IV -
VI).
TEKSTY
ŹRÓDŁOWE:
Fragment
Prefacji z Euchologionu Serapiona (IV w.):
"Godne
to i konieczne, byśmy Cię chwalili, opiewali i wysławiali Ciebie, Ojcze
niestworzony Jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa.
Chwalimy
Cię, Boże niestworzony, niewidzialny, niewysłowiony, nieogarniony żadną istotą
stworzoną.
Chwalimy
Ciebie, którego zna Syn Jednorodzony, którego on oznajmił, objawił i dał poznać
naturze stworzonej. Chwalimy Ciebie, który znasz Syna i objawiasz świętym Jego
chwałę, Ciebie, którego Słowo przez Cię zrodzone objawiło świętym.
Chwalimy
Cię, Ojcze niewidzialny, dający nieśmiertelność. Ty jesteś źródłem życia,
źródłem światła, źródłem wszelkiej łaski i prawdy. Przyjacielu ludzi,
przyjacielu ubogich, łaskawy dla wszystkich, Ty przyciągasz wszystkich ku Sobie
przez przyjście Twego umiłowanego Syna...
Niech
mówi w nas Pan Jezus wraz z Duchem Świętym, niech On Ci przez nas cześć oddaje.
Ty bowiem Jesteś ponad wszelką Zwierzchnością, Władzą, Mocą i Panowaniem, ponad
wszelkim imieniem wzywanym nie tylko w tym czasie ale i w przyszłym. Tysiąc
tysięcy i dziesięć tysięcy miriad Aniołów, Archaniołów, Tronów, Państw, Księstw
i Mocy znajduje się w pobliżu Ciebie... oni to opiewają Twoją świętość.
Przyjmij naszą aklamację wraz z ich śpiewem, gdy wołamy:
Święty,
Święty, Święty...”
Epikleza "Mszy
Klementyńskiej":
"Ześlij
na tę Ofiarę Twojego Ducha Świętego, Świadka cierpień Pana Jezusa aby uczynił
ten chleb Ciałem Twego Chrystusa, a ten kielich Krwią Tego Chrystusa. Spraw, by
wszyscy przyjmujący te dary zostali utwierdzeni w pobożności, by dostąpili
odpuszczenia swoich grzechów, aby zostali uwolnieni od szatana i jego zgubnych
wpływów, niech ich napełni Duch Święty, niech staną się godnymi Twojego
Chrystusa, niech dostąpią pojednania z Tobą, wszechmogący Boże i niech osiągną
życie wieczne".
Modlitwa o charakterze
epikletycznym ze starszej warstwy Kanonu Rzymskiego:
"Ciebie
przeto, najmiłościwszy Ojcze, pokornie i usilnie błagamy przez Jezusa Chrystusa
Syna Twego, Pana naszego, abyś łaskawie przyjął i pobłogosławił te dary, te
daniny, te święte ofiary nieskalane..."
Doksologia z anafory św.
Jana Chryzostoma
(koniec IV w.):
"I
daj, abyśmy jednym głosem i jednym sercem głośno wychwalali Twoje wspaniałe i
przedziwne Imię: Ojca, Syna i Ducha Świętego, teraz i zawsze i na wieki wieków.
Amen".
Doksologia tzw.
"aleksandryjskiej anafory św. Bazylego":
"Przez
Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Ojciec jest w Synu, Syn jest w Ojcu. Z
Duchem Świętym i Twoim jedymym Kościele Katolickim "powszechnym". Jak
było, jest i będzie, z pokolenia w pokolenie i na wszystkie wieki wieków.
Amen".
ROZDZIAŁ
V:
LITURGIA
WCZESNEGO ŚREDNIOWIECZA: WIEKI V-X.
Opracowane
zagadnienia:
1.Księgi
liturgiczne
2.Rzymska
Liturgia bazylik . Liturgia Stacyjna
3.Ujednolicenie
się Liturgii w Kościele Zachodnim
4.Tendencje w
rozwoju Liturgii w wiekach VIII-X.
5.Liturgia
Godzin w wiekach VI-X. W kierunki Brewiarza
6."Naukowa"
refleksja liturgiczna Średniowiecza - Alegoryści
WSTĘP:
Wczesne
wieki średnie (V-IX), to czas wielkich niepokojów w zachodniej części byłego
Cesarstwa (upadło ono pod koniec V wieku, powszechnie przyjmuje się datę 476),
ale także okres wzmożonej działalności misyjnej. Nie była ona prowadzona
"ad extram" - poza dawnymi granicami imperium, ale polegała głównie
na chrystianizowaniu plemion "barbarzyńskich", które opanowały
ogromne połacie byłego Imperium i założyły tam swoje państwa. Byli to zwłaszcza
Ostrogoci (schrystianizowani w wieku V), Frankowie (V-VI), Wizygoci (V-VI),
Anglowie itd.
Dla
Liturgii był to okres dalszej "kanonizacji", oraz stopniowego
upraszczania obrzędów. Mocno rozwinięta Liturgia siedzib biskupich musiała ulec
dużym skrótom w małych ośrodkach formujących się "parafii" wiejskich,
we wczesnych posiadłościach feudalnych, czy też w niewielkich kaplicach
obronnych gródków. Większość funkcji liturgicznych stopniowo zaczyna spełniać
jedna osoba ("proboszcz"), będąca jedynym duchownym w danej
wspólnocie. Z drugiej strony w większych ośrodkach utrzymuje się nadal okazała
i bardzo rozwinięta Liturgia katedralna, przede wszystkim zaś bogactwo form
obrzędowych napotykamy w papieskim Rzymie, gdzie biskup (z braku trwałej władzy
świeckiej) jest praktycznie od połowy wieku V uważany za jedyny poważny
autorytet i naturalnego przywódcę ludności, otaczany więc rosnącym szacunkiem,
dowodami czci, także i w czasie sprawowanej przez niego Liturgii. W ten sposób liturgiczny ceremoniał papieski
ulega szybkiemu rozwojowi, dając wzór dla typowych celebr biskupich całego
Zachodu. W Rzymie więc należy szukać głównego źródła ewolucji Liturgii Zachodu
wieków Średnich, oddziaływanie wzorów papieskich Miasta w dziedzinie
liturgicznej stale się zwiększa i w coraz większym stopniu obejmuje
"łaciński" świat nowego Zachodu.
Prócz klasycznej formy sprawowania
Liturgii, z udziałem kleru i całego ludu, dochodzi także do wykształcenia się
drugiej linii - oto w pierwszych klasztorach benedyktyńskich (VI w.) sprawuje
się obrzędy w zamkniętych wspólnotach mnisich. Z jednej strony jest to jakieś
odcięcie się od świata, "zamknięcie drzwi świątyni", z drugiej zaś
pozwala na pieczołowite kultywowanie najbardziej bogatych form obrzędowych,
zachowanie wysokiego poziomu śpiewu liturgicznego. Klasztory przyczyniły się
także walnie do zachowania i ujednolicenia życia liturgicznego poprzez
przepisywanie i rozpowszechnianie ksiąg liturgicznych. Gdy zaczną ożywioną
działalność misyjną (VII w.) wychodzący z nich misjonarze będą nieść ze sobą
także te księgi, szczepiąc łacińską Liturgię na wzór rzymski na nowych
terenach.
Nadmieńmy
jeszcze tylko, że specyficzną cechą Liturgii benedyktyńskiej było (i pozostało)
szczególne przywiązanie do celebry Liturgii Godzin, tak bardzo u nich
rozwiniętej.
Przejdźmy
do analizy dokumentów liturgicznych tego czasu:
1. KSIĘGI LITURGICZNE
Od czasów Hipolita do wieku VI niewiele
znamy zachodnich dokumentów Liturgii. W tym czasie (VII i VIII w.) ich liczba
znacznie wzrośnie. Na szczególną uwagę jako źródło naszej dzisiejszej wiedzy o
Liturgii tamtego czasu zasługują tu sakramentarze
i tzw. "Ordines Romani".
a) Sakramentarze
Są
to zbiory modlitw liturgicznych, przeznaczone dla przewodniczącego celebracji
biskupa lub prezbitera. Używane były one do celebracji Mszy lub przy udzielaniu
sakramentów czy sakramentaliów (czyli znaków świętych o mniejszym znaczeniu:
poświęceń, błogosławieństw). Były więc w nich kolekty, "sekrety"
(modlitwa nad darami), "postkomunie", prefacje, kanon (z częściami
zmiennymi) oraz inne formuły modlitw. Pierwsze przekazy o użyciu takich zbiorów
w Liturgii pochodzą z V w., jednak zachowały się dopiero egzemplarze pochodzące
z wieków późniejszych i będące wynikiem kompilacji (czyli zestawiania tekstów
lub większych całości z fragmentów, pochodzących z innch, starszych źródeł).
Spośród setek sakramentarzy,- znanych nam w całości lub częściowo, trzy
sakramentarze uważane za najstarsze, i posiadające zdecydowanie największe
znaczenie to: Leoniański, (weroniański), gelazjański i gregoriański,
przypisywane przez dłuższy czas trzem
papieżom - Leonowi I (+461), Gelazemu I (+496) oraz Grzegorzowi Wlk.
(+604), lecz niemal na pewno nie będące ich autorstwa.
Tytułem
przykładu przedstawimy bliżej jeden z nich - uważany za najstarszy - dwa
pozostałe znacznie krócej.
- Sakramentarz leoniański, pochodzący z klasztoru w
Bobbio, odnaleziony został w bibliotece - kapitularium w Weronie (stąd nazywany
jest często weroniańskim). Znany jest tylko jeden jego egzemplarz. Podzielony
jest on według układu roku cywilnego (miesięcy), podając pełne formularze na
poszczególne święta. Brakuje pierwszych trzech i pół miesięcy. Nieuporządkowany
układ sugeruje, że jest on kompilacją z różnych, wcześniejszych źródeł.
Sakramentarz ten jest księgą spisaną w Rzymie i dla Rzymu. Dowodzą tego liczne
odniesienia do miejsc celebr (bazyliki i cmentarze rzymskie) oraz postaci
związanych z Miastem (św. Piotr i Paweł wielokrotnie), czy osoby papieża jako.
przewodniczącego Liturgii. Jego bardzo żywe relacje do czasów współczesnym
autorom (w tekstach napotykamy nawet echa polemik doktrynalnych i gorących
sporów politycznych) zdają się wskazywać, że nie był typowym sakramentarzem do
użytku publicznego, ale raczej prywatnym zbiorem jakiegoś biskupa lub
prezbitera. Najstarsze prefacje zawierają aluzje do sytuacji i wydarzeń z
czasów papieża Damazego (II połowa IV w.!) natomiast ostateczna redakcja całego
zbioru dokonała się prawdopodobnie w połowie wieku VII. Autorem nie był więc
Leon Wielki, choć i jego wpływy w niektórych fragmentach są możliwe.
Sakramentarz zawiera wielką ilość formularzy na te same okazje, np. 14 na dzień
św. Wawrzyńca, 28 (!) na św. Piotra i Pawła, oraz 23 na rocznicę święceń
biskupich etc. Na skutek uszkodzeń brak w nim tekstu kanonu.
-
Sakramentarz gelazjański. Redakcja
jego miała miejsce w VIII w. Powstały i bardzo rozpowszechniony na terenie
Francji. Przyjmuje już Rok Liturgiczny, zaczynając jednak od Świąt Narodzenia
Pańskiego. Zachowało się kilkanaście
jego egzemplarzy.
- Sakramentarz gregoriański. Powstał pod koniec VII w.
Ma jednak swoje źródła rzeczywiście w osobistym sakramentarzu Grzegorza Wielkiego.,
zredagowanym ok. 595, który stanowi jego trzon. Był to sakramentarz raczej do
osobistego użytku, posłużył jednak także jako wzór dla innych. Ulegał on
licznym ewolucjom (znamy trzy główne jego redakcje: Hadriańską (Hadrianum),
Padewską (Paduense) i redakcję Alkuina. Sakramentarz gregoriański posiada chyba
największe ze wszystkich znaczenie, gdyż to właśnie on w latach 784-791 został
wysłany Karolowi Wielkiemu przez pap. Hadriana, cesarz zaś po przeróbkach
wprowadzonych przez swego sekretarza Alkuina,
wprowadził go jako obowiązujący na terenie całego swego państwa. W ten sposób
stał się on pierwszą oficjalną księgą liturgiczną Zachodniego Kościoła.
b) Ordines Romani.
W
związku z upowszechnieniem się rytu rzymskiego w Kościele Zachodnim powstała potrzeba
spisania rodzaju "przewodnika" po obrzędach rzymskich, który
podawałby schemat przebiegu Liturgii, kolejność rytów, sposób ich wykonywania
oraz podział funkcji. Tak powstał drugi typ ksiąg liturgicznych: Ordines Romani
(Obrzędy Rzymskie). Ten rodzaj podręczników ceremonii podaje głównie ryt Mszy
papieskiej (tzw. Liturgii stacyjnej), obrzędu chrztu i święceń kapłańskich. Za
pośrednictwem tych Ordines przejął później strukturę celebracji (z niewielkimi
zmianami) Mszał Rzymski, wiele z tych elementów istnieje więc także i w
dzisiejszym Mszale. Znamy 17 tego typu ksiąg, najważniejszy dla nas jest ORDO ROMANUS I (Primus), powstały ok.
680 r., rozpowszechniony we Francji za Pepina Małego (połowa VIII w.).
Przedstawia on bardzo dokładnie Liturgię stacyjną w Rzymie, która stała się
później wzorem dla wszelkich Liturgii pontyfikalnych Zachodu.
c) Antyfonarze.
Są
to księgi, zawierające śpiewy mszalne. Przeznaczone one były nie dla celebransa
(jak sakramentarze), czy dla ceremoniarza (jak Ordo), ale dla scholi.
Najstarszy znany nam pochodzi z południowych Niemiec, z klasztoru Reichenau z
wieku VIII. Prócz antyfonarzy mszalnych istniały także osobne przeznaczone do
użytku w czasie Liturgii Godzin.
d)
Ewangeliarze i lekcjonarze.
Ponieważ
długi czas czytano Pismo Święte w Liturgii na sposób ciągły, posługiwano się po
prostu księgą Pisma. W omawianym okresie jednak zaczęto czytania dobierać (od
Grzegorza Wielkiego), a z drugiej strony wykonywały je różne osoby (diakon,
subdiakon, lektor), powstały więc dla nich osobne księgi. Lekcjonarz był księgą
lektora, zawierającą czytania mszalne z wyjątkiem Ewangelii. Ewangeliarz to
księga diakona, z której proklamował on Ewangelię, ją też uroczyście wnosił on
w pośrodek Zgromadzenia.
e)
Inne księgi liturgiczne.
Zaliczamy
do nich np. homiliarze i pontyfikały.
Pierwsze były spisami gotowych homilii na cały rok liturgiczny, zgodnych z
dobranymi czytaniami Liturgii słowa. Drugie zaś to podręczniki obrzędów dla
biskupów, zawierające najdrobniejsze szczegóły celebracji - (a więc znowu
rodzaj ceremoniału). Z czasem z antyfonarzy wyodrębniły się też graduały, z których śpiewano psalmy
między czytaniami.
2. RZYMSKA LITURGIA BAZYLIK
- LITURGIA STACYJNA
W wielkim mieście, jakim był Rzym,
istniało bardzo wiele świątyń, posiadających własnych prezbiterów. Pozostało
jednak jeszcze w tym okresie poczucie jedności gminy, jakże teraz licznej.
Dlatego w niektóre dni uroczyste, czy w ciągu szczególnych okresów (np. Wielki
Post), wierni z różnych "parafii" wraz z całym duchowieństwem gromadzili
się w jednym, wybranym kościele, aby uczestniczyć wspólnie w celebrze, której
przewodniczył biskup Rzymu.
Kościoły
te (były to oczywiście największe świątynie rzymskie) nazywano stacyjnymi
(statio). Ta uroczysta Liturgia papieska, rozwinięta w wiekach V-VIII,
przetrwała długie wieki i na jej wzór układano porządek obrzędów w innych
kościołach lokalnych.
Ponieważ
ten rzymski wzór Mszy przyjął się w całym świecie zachodnim i stał się w pewnej
mierze podstawą także do dzisiejszej Liturgii rzymskokatolickiej, przytoczymy
go tu w wielkim skrócie. Na wstępie jednak dwa zastrzeżenia:
-
ten rodzaj uroczystej Liturgii nie był oczywiście jedynym w Rzymie - istniały
obok niej znacznie skromniejsze formy, które znajdowały zastosowanie na co
dzień w poszczególnych "tituli" - kościołach
"parafialnych";
-
nawet Liturgia stacyjna nie była całkiem identyczna na każdy dzień. Np. w
czasie W. Postu lud gromadził się w jednej świątyni (collecta) i procesjonalnie
udawał się do właściwego kościoła stacyjnego (statio), śpiewając litanie,
antyfony i psalmy pokutne.
Poniżej
przytoczony zostaje w skrócie schemat wzorcowej Liturgii uroczystości.
I.
Obrzędy wstępne:
1.
Zgromadzenie ludu i duchowieństwa (prezbiterzy, diakoni, a także okoliczni
biskupi) w kościele stacyjnym.
2.
Przybycie orszaku papieskiego z Lateranu (papież przybywał konno, poprzedzany
przez akolitów, siedmiu diakonów i subdiakonów oraz krucyfera (niosącego krzyż
procesyjny), za papieżem podążał zaś jego świecki dwór).
3.
Przywitanie papieża (proboszcz z asystą) i przygotowanie do Liturgii (w
zakrystii).
4.
Procesja do ołtarza (z krzyżem, kadzidłem i siedmioma akolitami, niosącymi
świece). Podczas procesji chór (umieszczony w pobliżu ołtarza) śpiewał introit
(śpiew procesjonalny). Pod koniec procesji przynoszono papieżowi cząstki
eucharystyczne z poprzedniej Mszy, którym oddawał cześć (ukłon) i badał czy
wystarczy ich, by móc dodać je po konsekracji do kielicha.
5.
Uczczenie ołtarza (ukłon), pocałunek pokoju (z biskupem, prezbiterem i
diakonami), krótka modlitwa na klęczniku, zajęcie miejsca przy tronie, twarzą
na wschód - a więc plecami do ludu.
6.
Kyrie - podczas gdy chór je śpiewał, papież stał zwrócony na wschód potem dawał
znak zakończenia. Następnie intonował Gloria.
7.
Pozdrowienie ("pax vobis") - twarzą do ludu.
8.
Oracja - modlitwa dnia.
II.
Liturgia słowa.
1.
Subdiakon wchodził na podwyższenie i czytał Epistołę (czyli czytanie Listu
apostolskiego NT)
2.
Śpiewak z tegoż miejsca śpiewał z Graduału Psalm (wybrane wersy).
3.
Tenże śpiewak wykonywał Alleluja lub Tractus (inny śpiew zamiast Alleluja np.
podczas postu).
4.
Diakon prosił o błogosławieństwo, następowała procesja z Ewangelią i
proklamacja Ewangelii (śpiewana). Procesja była z kadzidłem i światłem. Po
Ewangelii podawał do ucałowania Księgę papieżowi i jego otoczeniu (!). Po czym
papież pozdrawiał lud ("Dominus vobiscum") i śpiewał wezwanie
"módlmy się" (oremus).
III.
Liturgia Eucharystyczna.
A.
Przygotowanie darów (offertorium).
1. Przygotowanie ołtarza (diakon z akolitą).
2. Odbieranie darów od wiernych (każdy
przynosił chleb i wino, wlewane do wspólnego kielicha). W tym czasie chór
wykonywał śpiew offertoryjny. Przy odbiorze darów papieżowi pomagał diakon,
subdiakon oraz akolici.
3. Umycie rąk (po odebraniu darów).
4. Porządkowanie darów przy ołtarzu
(archidiakon) oraz zmieszanie wina z wodą.
5. Zajęcie miejsc przy ołtarzu przez asystę
oraz biskupów i prezbiterów.
6. Modlitwa nad darami (secreta), zakończona
głośnym: "Przez wszystkie wieki wieków" na co subdiakoni
odpowiadali:"Amen".
B.
Wielka Modlitwa Eucharystyczna.
7. Prefacja (w dialogu uczestniczą tylko
subdiakoni).
8. Sanctus (odmawiają papież i subdiakoni).
9. Kanon (odmawia w całości sam papież).
10. Doksologia (śpiewa papież, a kielich trzyma
archidiakon).
C.
Komunia.
11. Znak pokoju - po wezwaniu papieża:
"Pokój Pański niech zawsze będzie z wami" - archidiakon przekazywał
znak pokoju wszystkim przy ołtarzu oraz przedstawicielom ludu.
12. Łamanie chleba i śpiew "Baranku
Boży" - zostawia się cząstkę chleba (fragmentum) do następnej celebry.
13. Komunia papieża i wyższego kleru (papież
rozdaje Ciało Pańskie klerowi, Krew podaje w kielichu jeden z biskupów).
14. Komunia wiernych i śpiew komunijny
(chór). Lud otrzymuje Komunię pod obiema postaciami (Krew Pańską przyjmowano za
pomocą rurek lub podania kielicha).
15. Komunia niższego kleru, asysty i chóru
(rozdziela ją papież i archidiakon).
16. Postkomunia (modlitwa po Komunii).
Papież poprzedza ją pozdrowieniem "Dominus vobiscum".
IV.
Obrzędy zakończenia.
1. Rozesłanie wiernych (diakon:"Ite
missa est").
2. Procesja do zakrystii i błogosławieństwo.
Papież udziela go idąc spotykanym po drodze, mówiąc po prostu: "Niech was
Bóg błogosławi".
W
przytoczonej Liturgii papieskiej możemy zauważyć cechy szczególne:
-
potrójną procesję w Mszy (Wejścia, z darami oraz komunijną) wszystkie ze
śpiewem chóru. Procesja odejścia jest już po Mszy.
-
brak modlitwy powszechnej (przeniesionej w V w. na wstęp, a potem zredukowanej
do wezwania "Kyrie eleison".
-
brak modlitwy Pańskiej.
-
zanika, jak widać, koncelebracja Eucharystii - papież jest tu jedynym
celebransem, inni mu tylko asystują.
-
wyraźnie malejący aktywny udział zewnętrzny ludu w celebrze (śpiewy przejmuje
chór, w dialogach uczestniczy głównie asysta). Ludowi pozostają już tylko
niektóre odpowiedzi i udział w procesji z darami oraz komunijnej.
Tendencje
te utrwaliły się z biegiem wieków, separując lud niemal zupełnie od czynnego
udziału.
Ekskurs historyczny:
Zaznaczyć
należy, że niemal identyczny kierunek zmian: od żywego udziału ku niemal
zupełnemu wyłączeniu obecnego w kościele ludu od aktywnego uczestnictwa,
dokonał się w Kościołach Wschodnich. Tam większość ról przejął na siebie diakon
(zastępowany ewentualnie przez innego śpiewaka) i chór, wierni zaś stali się
jedynie słuchaczami odbywającego się mysterium. Spowodowało to zresztą znaczny
zanik praktyk religijnych w Kościołach prawosławnych, którego skutki trwają do
dziś.
3. UJEDNOLICENIE SIĘ
LITURGII W KOŚCIELE ZACHODNIM
Jak już wyżej wspomniano, wzory rzymskie
przyjmowały się stopniowo na całym Zachodzie. Początkowo wpływ Rzymu był
największy w samej Italii, później jednak, najpierw przez Pepina Małego (ok.
połowy wieku VIII), a następnie za panowania jego syna, Karola Wielkiego
(przełom VIII/IX w.), rzymskie księgi liturgiczne zostały rozpowszechnione z
polecenia tegoż cesarza w całym jego państwie. Wówczas to ryt rzymski spotkał
się na "szerokiej linii" z dotychczas panującym na tych terenach obrządkiem
gallikańskim, gdzieniegdzie celtyckim. Na przełomie wieków i w wieku IX
zdecydowanie wypiera on je, zajmując niepodzielnie ich miejsce. Jednak nie jest
to już czysty ryt rzymski - Alkuin
sporządził bowiem na podstawie otrzymanego z Rzymu sakramentarza gregoriańskiego
(wersji Hadrianum) kompilację, do której włączył także pewne elementy
galijskie. Ten to nowy sakramentarz rzymski choć "zgallikanizowany",
przepisywany w tysiącach kopii rozchodził się po imperium karolińskim. Ten
otrzymywali także mnisi-misjonarze, mający nawracać Germanów. W końcu powrócił
on także "rykoszetem" do samego Rzymu (IX-XI w.) i tak ostatecznie w
wieku XI możemy już mówić o jednolitej Liturgii - obrządku rzymskim (z
dołączonymi nielicznymi elementami pochodzenia gallikańskiego, np. liczne
apologie mszalne). W miarę terytorialnego rozrostu Kościoła ryt rzymski
przyjmował się także na kolejnych obszarach schrystianizowanych. W zasadzie
nigdy, aż do XX w., nie było żadnych większych prób zmiany lub stworzenia
innego obrządku w zachodnim Kościele katolickim (wyjątek stanowiły misje
jezuickie w Indiach, jednak w końcu eksperyment ten upadł). Ryt rzymski wszedł
także wraz z chrześcijaństwem do nawróconej Polski i przetrwał u nas do lat
siedemdziesiątych XX w. Wielką jego reformę podjął Sobór Watykański II.
Niewielkie odstępstwa w celebrowaniu Liturgii zachowały się na stałe w
nielicznych miejscach: w Mediolanie (ryt ambrozjański), w Toledo i Salamance
(ryt starohiszpański) itp.
4. TENDENCJE W ROZWOJU
LITURGII W WIEKACH VIII-X
a) Nowe obrzędy
Proces
ujednolicania Liturgii na Zachodzie nie pozostał tylko czynnikiem zubażającym
ilość form liturgicznych. Swoiste "łączenie" rytów powodowało
przecież ich wzajemne przenikanie.
Stąd
w obrębie jednego rytu zachodniego, powstałego w tym okresie, pojawiły się nowe
obrzędy, jak np. poświęcenia Kościoła, poświęcenia ołtarza, błogosławieństwo
opata i ksieni. Znacznie bogatsze stały się obrzędowe formy udzielania
Sakramentów i Sakramentaliów.
Rozwinął
się dalej Rok Liturgiczny (ubogacone zostały zwłaszcza celebracje Wielkiego
Tygodnia). Jednocześnie Liturgia wchłonęła przeróżne dodatki w rodzaju
procesji, hymnów, sekwencji i apologii...
b) Ostateczny upadek
katechumenatu
(redukcja obrzędów inicjacji chrześcijańskiej)
Ponieważ nie było już w zasadzie dorosłych
katechumenów, a śmiertelność wśród małych dzieci była bardzo duża - rodzice
ich, przekonani o konieczności chrztu do zbawienia, domagali się coraz
wcześniejszego przyjmowania ich do Kościoła. Dlatego bogate formy inicjacji,
rozwinięte w złotym wieku, skrócono do dwuaktowego obrzędu (w połowie W. Postu
1.skrutinium, a w Wigilię Paschalną bogaty w obrzędy Chrzest, Bierzmowanie i
udzielenie Eucharystii), następnie zaś (ok. X w.) jednoaktowy. Toteż obrzęd ten
choć będąc jeszcze pełną inicjacją - zawierał on w sobie także skrócone ryty
wszystkich dawnych skrutiniów i egzorcyzmów - odbywał się jednakże jednego
dnia. Zawierał się więc w takim rycie cały "pseudokatechumenat".
Jednakże stopniowo coraz częściej rozdziela się chrzest od bierzmowania,
praktyka ta przeważy ostatecznie w XII-XIII w.
Misjonarze,
nawracający pogan w IX w. i później nie stosują już katechumenatu, lecz chrzczą
po pierwszej katechezie, nauczanie wiary odkładając na później. Zresztą
chrystianizacja plemion pogańskich przebiegała zgoła inaczej niż nawracanie
obywateli praworządnego państwa - chrzest księcia oznaczał przymus nawrócenia
dla całej ludności - która "dokonywała konwersji" niemal od razu.
Jeszcze
jeden ważny fakt w tej dziedzinie - to stopniowe rozdzielenie czasu udzielania
Chrztu od czasu Paschalnego - stopniowo zaczyna się chrzcić w większe święta, a
nawet w ogóle w każdym czasie, nie czekając na Wielkanoc.
c) Początki
"klerurgii"
Na
nowo schrystianizowanych terenach nie znano języka łacińskiego. Nie był on
także powszechny wśród plemion zakładających swe państwa na gruzach Rzymu.
Także w Galii i Italii powoli zanika znajomość łaciny wśród szerokich rzesz
ludności. Łacina pozostaje jednak językiem obrzędowym, a to z czysto
historycznych przyczyn. Otóż wiele spośród plemion germańskich, które nawróciły
się już w IV i V wieku, przyjęło chrzest ariański (heretycki), i sprawowało
Liturgię od razu w języku narodowym. Plemiona, które przyjęły katolicyzm,
uważały przeto sprawowanie Liturgii w języku łacińskim - języku Rzymu, za wyraźny
znak swej wierności wobec prawowitego Kościoła, różnica języka była bowiem dla
każdego łatwo dostrzegalna i świadczyła jednoznacznie o przynależności
kościelnej. Łacina pozostała jednak dla szerokich warstw prostego ludu językiem
obcym - znali go nieledwie dworscy urzędnicy, dwór, kler i część sfer wyższych.
Dlatego lud coraz mniej czynnie uczestniczy w Liturgii.
Jednocześnie
zaś sprawowanie jej w małych ośrodkach, gdzie jest tylko jeden duchowny,
powoduje, że przejmuje on stopniowo na siebie wszystkie funkcje liturgiczne
dawnej całej hierarchii i asysty. Tak rodzi się powoli "klero-ergon",
przy milczącym udziale ludu. Pierwsze tego przykłady pokazały się już w
Liturgiach stacyjnych. Proces ten trwał i zmierzał stopniowo do niemal
całkowitego upadku aktywnej postawy wiernych. Jednocześnie bardzo rygorystyczne
przepisy przyjmowania Komunii Św. (Księgi pokutne i ich prawodawstwo) powodują,
że coraz mniejszy odsetek wiernych i coraz rzadziej do niej przystępuje.
Dochodzi
więc do tego, iż kolejne synody epoki karolińskiej (wieki VIII-X) usiłowały
utrzymać obowiązek Komunii już tylko w Niedziele W. Postu, stopniowo zaś trzy,
dwa, a w końcu raz do roku, na Wielkanoc. Ponieważ zaś nie przystępujący do
stołu Pańskiego opuszczają coraz częściej świątynię przed Komunią, zmusza to
niektórych biskupów i prezbiterów, by udzielali błogosławieństwa przed - a nie
po Komunii. Tak Komunia staje się jakby nabożeństwem "po Mszy" dla
nielicznych. Stopniowo (niejako w "zamian") rośnie natomiast cześć
adoracyjna dla Najświętszej Eucharystii - rozwinie się ona w późniejszym
czasie.
d) Deprecjonowanie
znaczenia Słowa Bożego w Liturgii i jego skutki
Począwszy
od przełomu VI i VII w. powoli daje się zauważyć pomniejszanie roli Liturgii
Słowa i zawężanie jej objętości w ramach celebracji Eucharystycznej i innych
obrzędów. Zanikają (wraz z katechumenatem) zgromadzenia liturgiczne, na których
"słuchano i głoszono Słowo". Teksty biblijne w Liturgii zostają
bardzo ograniczone, a niektóre partie w ogóle wyeliminowane.
Przykładowo
- "odsuwano" od Liturgii zwłaszcza teksty Starego Testamentu. Proces
ten doszedł do szczytu w IX w. i taki stan utrzymał się niemal do naszych
czasów. Powstające na przestrzeni tych wieków nowe obrzędy nie zawierały
elementu biblijnego, albo też posiadały go w minimalnym stopniu. Skutkiem tego
w świadomości ludu:
e) Ginie biblijna koncepcja
relacji Bóg - człowiek jako dialogu miłości, a za tym zanika świadomość żywego dialogu
Boga ze swym ludem w Liturgii. Tworzy się więc inna wizja Liturgii, jako
wyłącznie kultu, oddawanego jakiemuś "Bogu niedostępnemu", kultu
rozumianego jako przede wszystkim działanie człowieka, w którym Bóg jest tylko
statycznym adresatem.
Zaprzestaje
się też całościowego, biblijnego wyjaśniania Liturgii jako Mysterium Zbawczego,
dokonującego się w życiu uczestników (w stylu katechez mystagogicznych). Jego
miejsce zajmie alegoryczne wyjaśnianie obrzędów.
5. LITURGIA GODZIN W
WIEKACH VI-X. W STRONĘ BREWIARZA
Zasadniczo ustalenie oficjum w Rzymie przypada
na czasy papieża Grzegorza Wielkiego (+604). Ostatecznie przybrała ona formę
stałą w wieku VIII. Ta skanonizowana postać Liturgii Godzin wzorowana jest
głównie na tradycji kościołów biskupich (katedralnych), jest w niej jednak
także wiele elementów z tradycji monastycznej (benedyktyńskiej). Pojawia się
wówczas obowiązek wspólnego odmawiania poszczególnych godzin w tzw.
"chórze".
Godzin
tych było zasadniczo osiem: nokturn, laudes, pryma, tercja, seksta, nona,
nieszpory, kompleta. Jednak ci, którzy nie mogli w nich uczestniczyć, nie
musieli prywatnie uzupełniać tego Oficjum. Równocześnie w VIII w. pojawiły się
nowe reguły klasztorne, które określają czas wspólnej modlitwy zakonników.
Wszystkie one są bardzo zbliżone do reguły św. Benedykta (+543). W VII w.
Oficjum przyjmuje nowe formy i elementy - tzw. Commune Sanctorum (oficja o
Świętych - wspólne) oraz czytania hagiograficzne (z życiorysów Świętych). Z
początku istnieją więc teraz dni podwójnego Oficjum (tzw. duplicia), przy
spotkaniu ferii (czyli zwykłego dnia tygodnia) ze wspomnieniem świętego - potem
stopniowo oficjum wspomnienia zajmowało miejsce oficjum dnia - i tak zaczął się
chaos w formularzach liturgicznych poszczególnych okresów, który stopniowo - z
upływem wieków zamazał ich główną myśl i linię teologiczną.
Na przełomie wieków IX i X Oficjum
Rzymskie rozszerza się na cały Kościół Zachodni. Przyjmuje ono z innych rytów
homilie patrystyczne (teksty pochodzące od Ojców Kościoła) i nowy porządek
lekcji, a także modlitwy dodatkowe (np. po raz pierwszy do Liturgii właśnie w
Officium divinum wchodzi Credo). Przy celebrze tej używa się teraz bardzo wielu
ksiąg liturgicznych: Psałterza, Pisma św., Antyfonarza, Martyrologium,
Hymnarium, Lekcjonarza, Pasionarium, Homiliarza, Collectorium oraz Kapitularza.
Taki układ spowoduje w niedługim czasie potrzebę stworzenia jakiegoś wyciągu z
tych wszystkich ksiąg - w ten sposób powstanie potem Brewiarz (breviarium =
skrót).
Drugi
ważny proces w tym okresie: istnieje wówczas praktyka pewnego rodzaju
"zastępstw". Przy wielkich kościołach istnieją zgromadzenia
zakonników, którzy odprawiają w nich uroczyście pełną Liturgię Godzin,
natomiast właściwy kler diecezjalny, związany z aktywnym duszpasterstwem,
zadowala się uczestnictwem w "godzinach" porannych (Jutrznia=Laudes)
i wieczornych (Nieszpory). I tak w Rzymie w VIII w. przy bazylice św. Piotra
istnieją aż cztery klasztory.
Natomiast
po kościołach parafialnych praktykuje się zazwyczaj tylko wspólne modlitwy
poranną i wieczorną. Synody galijskie w VII-IX w. zobowiązują do niej
proboszcza oraz tzw. scholarów (jego uczniów, zazwyczaj kandydatów do stanu
duchownego).
W
VIII w. biskup Chrodegang z Metzu, starym wzorem św. Augustyna rozpoczyna na sposób
stały skupiać wokół głównych godzin modlitewnych całe duchowieństwo swej
katedry. W ten sposób powstają najpierw zgromadzenia kanoników, a następnie
przekształcają się one w kapituły katedralne. Ruch kanoników szybko się
rozprzestrzenia, już na synodzie w Akwizgranie (rok 817) przepisuje się tę
formę życia wspólnego jako obowiązującą we wszystkich większych ośrodkach.
Tworzą się więc prócz katedralnych, kapituły kolegiackie (kolegia duchownych,
zobowiązanych do wspólnego życia i modlitwy) przy innych kościołach. Ta forma
życia "kanonicznego" rozluźnia się w X w. (zwyciężają jednak
mieszkania prywatne i prywatna własność), pozostają jednak "Hory" tj.
wspólne godziny śpiewane w chórze.
6. "NAUKOWA"
REFLEKSJA LITURGICZNA ŚREDNIOWIECZA - ALEGORYŚCI
Całkowicie zmienia się profil wykładu Liturgii - z biblijnego
wyjaśnienia mystagogicznego przechodzi w bardziej spekulatywny, potem zgoła
alegoryczny. W VII w. pisze na temat Liturgii m.in. św. Izydor z Sewilli (+636).
Jego dzieła są pierwszą próbą jakiejś encyklopedii liturgicznej. W okresie
restauracji karolińskiej (cywilnej i religijnej) pojawiają się z inspiracji
władzy liczne kapitularze (dające wskazówki i zalecenia odnośnie Liturgii i
ustalające je prawa i rytuały obrzędów, niektóre nawet dość krytycznie
opracowane). Karolińską szkołę liturgiczną (wśród najważniejszych autorów
konkretnych dzieł) reprezentują:
- Alkuin (+804) - pierwszy minister
Karola Wielkiego, twórca rewizji sakramentarza i lekcjonarza, autor nowych
tekstów liturgicznych i kompilator;
-
Amalariusz z Metz (+ok. 850) - uczeń
Alkuina, zajmował się historią Liturgii i egzegezą jej tekstów w duchu
symbolizmu. Główne jego dzieło "Cztery księgi o obowiązkach
kościelnych" zawiera traktaty o Roku liturgicznym, Mszy św., święceniach i
Oficjum godzin. Inne dzieło "Explanatio Missae" (wykład Mszy św.)
jest pełne odniesień symbolicznych;
-
Agobard (+840) - główny przeciwnik
Amalariusza i jego dzieł, zwolennik wykładu bez "wtrętów"
symbolicznych. Napisał m.in. "De actione Missae" - wykład kanonu
mszalnego;
- Rhabanus
Maurus (+865) - także autor wielu dzieł, głównie prawno - liturgicznych,
oraz homiliarza;
-
Walafryd Strabo (+849) - napisał on
parę dzieł o poważnym znaczeniu dla historii Liturgii.
Prócz
tego znamy z tego okresu kilka dzieł anonimowych. Na uwagę zasługuje tu wykład
Mszy św. nazwany "Dominus vobiscum" od swych pierwszych słów.
W połowie IX w. pojawia się w refleksji
nad Liturgią nowy prąd, który będzie trwał nieprzerwanie (choć nie wyłącznie)
aż do XV w. Ten kierunek nazywamy alegoryzmem
średniowiecznym. Polegał on na tłumaczeniu ("naukowym",
"teologicznym") obrzędów liturgicznych jako widzialnych symboli
pewnych konkretnych wydarzeń z męki Chrystusa, tajemnic Bożych czy życia
Kościoła, jako symboli cnót itd.
To
mistyczno-symboliczne znaczenie wyszukiwano dla uzasadnienia rytów z powodu
nieznajomości ich prawdziwego, biblijnego lub historycznego znaczenia. Nie
będąc przesiąknięci (jak Ojcowie Kościoła) duchem ST i NT jako Historii
Zbawienia i nie znając dziejów ani genezy poszczególnych obrzędów, alegoryści
na podstawie przeróżnych spekulacji myślowych i porównań nadawali im pewne
mysteryjne znaczenie. Czasem ta symbolika była bardzo głęboka i wryła się na
stałe w wymowę jakiegoś znaku (np. mieszanie wina z wodą jako Boska i ludzka
natura Chrystusa). Jednak "mistycyzm liturgiczny" miejscami szedł za
daleko (np. interpretacja pocałunku pokoju jako pocałunku Judasza w Ogrójcu, a
cingulum zakładanego na albę jako więzów krępujących Chrystusa itd.). Stąd też
prąd ten wzbudził już bardzo wcześnie gwałtowną reakcję wśród teologów (por.
wyżej Agobard) i miał przez cały czas swoich przeciwników. Ostatecznie upadł
pod ciosami refleksji naukowej w XV-XVI w., rodzącej się pod wpływem renesansu
(m.in. zainteresowanie patrystyką i historią Liturgii) oraz Reformacji. Na
razie jednak, w średniowieczu, święcił triumfy i był powszechnie uznawaną formą
wykładu świętych czynności.
Główni
znani przedstawiciele alegoryzmu to, nie licząc Amalariusza, prekursora z IX
w., Bernon z Reichenau, św. Piotr Damiani, Bonicjusz z Piacenzy, a
później Odon z Cambrai, Hugon od św. Wiktora, Siccard, Wilhelm Durandus i inni.
TEKSTY
ŹRÓDŁOWE:
Fragment
opisu Mszy z "Ordo Romanus I":
"Tam
siada papież na krześle. Uroczyście ubierają go w szaty liturgiczne. Tymczasem
w przedsionku nałożyli swe szaty diakoni... Pełniący służbę okręgowy diakon
udaje się do drzwi zakrystii wychodzących do kościoła i woła: "chór".
Ten odpowiada: "Jestem". Diakon pyta: "Kto będzie śpiewał?"
Dyrygent: "Ten i ten". Subdiakon udaje się do papieża i uwiadamia,
klękając przed nim "Słudzy pana mojego, okręgowy diakon N., będzie czytał
epistołę, a chórzysta N., będzie śpiewał. Wstaje i czeka na znak papieża. Po
rozkazie wraca ku drzwiom i woła: "Zapalać!" Odnosi się to do siedmiu
niosących świece. Subdiakon nakłada ogień do kadzielnicy, którą niosą przed
papieżem. Na podobny rozkaz ustawia się chór śpiewaków przed ołtarzem, a
dyrygent rozpoczyna antyfonę Introitu. Wtedy diakoni udają się do papieża do
zakrystii. Ten wstaje, podaje prawą rękę archidiakonowi, lewą najbliższemu
usługującemu diakonowi, i tak postępując między nimi, skierowuje się ku
drzwiom. Cały pochód rusza: płynie powoli nawą kościoła ku ołtarzowi...".
"...Papież
odłamuje kawałek Hostii i kładzie go na ołtarzu, a pozostałą część na patenie,
trzymanej przez diakona. Po czym odchodzi od ołtarza i wstępuje na tron.
Archidiakon bierze z ołtarza kielich i podaje okręgowemu subdiakonowi, który
ujmuje go obu rękoma, stojąc po prawej stronie ołtarza. Teraz zbliżają się inni
subdiakoni z akolitami, niosąc małe woreczki, zatrzymują się przed
archidiakonem, aby do nich nałożyć część darów ofiarnych. Po tej czynności
akolici rozchodzą się na prawo i lewo do ołtarza, ku biskupom i kapłanom, aby
podać im chleb do łamania na cząstki, które przygotowują do Komunii św."
Opis symboliczny katedry
(Durandus)
/tłumaczenie z łac. własne/:
"Wejście
kościoła oznacza Chrystusa, jego wieże - to Apostołowie i prałaci Kościoła,
którzy są jego tarczą i obroną. Szczyt wieży - życie lub myśli prałata - które
winny wznosić się ku górze... kogut na wieży... głosiciela Ewangelii, a gałąź
żelazna, na której jest umieszczony - jego język..."
Opis symboliki turybularza
(kadzielnicy) (Durandus) /tłum jw./:
"Turybularz
złoty oznacza mądrość, srebrny zaś Ciało Chrystusa, czyste od wszelkiej zmazy,
miedziany - zniszczalność i śmiertelność, żelazny - moc zmartwychwstania. Jeśli
ma cztery łańcuszki - oznaczają one cztery cnoty główne (kardynalne, AZ). Jeśli
jest otwarty, oznacza duszę oddzieloną od ciała Pana przez trzy dni
śmiertelnego spoczynku. Jeśli ma trzy łańcuszki - oznacza duszę, ciało i słowo
- trzy części składające (Jego) osobę. Jeśliby zaś był tylko na jednym
łańcuszku oznacza Jednorodzonego i Jedynego Syna Dziewicy. Kółeczko, dołączone
u góry, symbolizuje bóstwo, które nie zna początków ni końca, które zawsze trwa
i działa".
Objaśnienie czynności i
modlitw alegorystów
- za Righettim (Manuale la Storia liturgica) /tłum. z wł. własne/:
"Sanctus
oznaczał zazwyczaj śpiewy triumfalne przy wjeździe do Jerozolimy, cisza, w
której kapłan mówił kanonu część I - początek bolesnej agonii na krzyżu,...
rozwarte ramiona celebransa ukrzyżowanego Chrystusa. Pięć głównych modlitw
kanonu /rzymskiego AMR/- pięć ran Pana, Modlitwa "Również nam,..." i
uderzenie się w piersi - wyznanie dobrego łotra, trzy części Ojcze nasz (wstęp,
Pater Noster, embolizm) - trzy dni spędzone w grobie, ministranci służący z
pateną - niewiasty, które przyszły namaścić ciało. Pozdrowienie zaś:
"Pokój Pański" to słowa Zmartwychwstałego Chrystusa do Apostołów...
Ostatnia modlitwa /postkomunia AZ/, symbolizować ma nieustające wstawiennictwo
Chrystusa za nami w niebie".
OKRES
PÓŹNEGO ŚREDNIOWIECZA I POCZĄTKÓW RENESANSU
(XI-XV
w.)
Opracowane
zagadnienia:
1.Refleksja nad
Liturgią. Spory o Eucharystię.
2.Tendencje
rozwojowe w praktyce liturgicznej.
3.Nowe księgi
liturgiczne - Mszał i Brewiarz.
4.Stan
Liturgii Kościoła w przeddzień Reformacji
WSTĘP:
Wieki
XI-XV w dziedzinie kultu Kościoła nie przyniosły jakichś nadzwyczajnych
wydarzeń czy większych zmian. Procesy rozwojowe, które rozpoczęły się już
wcześniej (por. Rozdz. V) pogłębiały się coraz bardziej i doprowadziły do
pewnych powolnych lecz tym bardziej trwałych zmian nie tylko w samych
obrzędach, ale także w świadomości wiernych. Teologiczne spory owego okresu
wywołały spory oddźwięk w oficjalnej doktrynie i praktyce kultu a znalazło to
swój wyraz w zaakcentowaniu (często też - przeakcentowaniu) nowych form
obrzędowych. W niektórych dziedzinach kultu stopniowo pojawiają się i
wyolbrzymiają pewne deformacje, które potem - jak każde wynaturzenie - odbiją
się w odwrotną stronę.
Tą
ostrą reakcją, często z kolei ze swej strony przesadną będzie Reformacja (od 1517), dla której
czołowych przedstawicieli bardzo ważną dziedziną pozostał kult - jego teologia
i praktyka. Dla zrozumienia jej haseł, jak również głównych założeń katolickiej
kontr-reformy, konieczne nam będzie zapoznać się w zarysie z poglądami
średniowiecznych teologów na temat istoty Liturgii (zwłaszcza Eucharystii), a
także scharakteryzować główne linie rozwojowe form praktyki liturgicznej tego
okresu.
1.
REFLEKSJA NAD LITURGIĄ. SPORY O EUCHARYSTIĘ.
Główny
nurt refleksji "teologicznej" nad Liturgią szedł drogą wyznaczoną już
przez Amalariusza - drogą symbolicznego wykładu obrzędów. Jednak powrót
zainteresowań filozoficznych wśród wykształconych ludzi tej epoki (a byli to
przecież głównie duchowni) wyraził się także w swoistej filozofii Boga, a co za
tym idzie - zrodził filozoficzne próby ujęcia Jego tajemnic.
Nie
ominęło to także istoty kultu. Oto już w IX w. rozgorzał pierwszy poważny
"spór o Eucharystię" pomiędzy Paschazjuszem
Radbertusem a Ratramnusem.
Pierwszy z nich twierdził, że Ciało i Krew Chrystusa w Eucharystii to ten sam
historyczny Jezus, tożsamy z Jezusem Umęczonym i Ukrzyżowanym ale również
Zmartwychwstałym. W ten sposób człowiek przystępujący do Komunii przyjmuje w
siebie Jego Boską substancję. Zatem: Ciało Chrystusa dzięki Zmartwychwstaniu
staje się Eucharystią i daje nam udział w Jego Życiu. Można by istotę jego
poglądów określić jako: Przemiana cielesna, fizykalna.
Przeciwny
pogląd będzie głosić Ratramnus (nie on jeden zresztą). Opierając się na inaczej
przez siebie interpretowanych pismach św. Augustyna, utrzymywał, że w
Eucharystii mamy do czynienia tylko z chlebem i winem, natomiast istotne jest
jej znaczenie duchowe i w tym znaczeniu przekracza ona chleb i wino.
Tą
negację wyraził już bardzo konkretnie w XI w. Berengariusz z Tours. Ostatecznie rozdzielił on i przeciwstawił
sobie dwa pojęcia, wzięte jeszcze z filozofii greckiej: Prawdę=rzeczywistość
oraz obraz=symbol=figurę. W jego rozumieniu znak czy symbol nie mógł
jednocześnie być tożsamy (identyczny) z rzeczą, którą prezentował. Zatem
Eucharystia będąc znakiem obecności i działania Chrystusa - jest jednocześnie
czymś różnym od Niego Samego. A więc w Eucharystii- symbolu nie dokonuje się
jego zdaniem rzeczywista przemiana, czyli Msza św. jest tylko symboliczną
ofiarą, wspomnieniem.
Te
naukę Kościół oficjalnie odrzucił kilkakrotnie jeszcze za życia Berengara i
zmusił go w 1059 do odwołania tych tez i złożenia swoistego
"eucharystycznego wyznania wiary". Ponieważ jednak także i skrajni
przeciwnicy Berengara głosili naukę, dochodzącą miejscami do absurdu
(prymitywny realizm), powstała potrzeba jasnego sformułowania nauki o
rzeczywistości Eucharystii. Tę naukę przygotowywali jeszcze w wiekach XI-XIII
teologowie tacy jak: Lanfranc, Piotr Lombard, Wilhelm z Auxerre i wielu innych.
Oficjalnie
potwierdza ją Sobór Laterański IV (1215). Ponieważ słowem-kluczem tego poglądu
jest termin "transsubstantiatio" - przeistoczenie, nazywamy ją nauką o transsubstancjacji. Jej
zasadnicza teza brzmi "W Eucharystii chleb przeistacza się w Ciało, a wino
w Krew Chrystusa Boską Mocą".
Choć pozostają przypadłości chleba i wina (smak, kształt, wygląd itd.), to
jednak zmienia się substancja=istota (następuje prze-istoczenie) a nową istotą
jest Ciało i Krew Chrystusa. Tak Jezus jest obecny w sposób sakramentalny - pod
osłoną znaków chleba i wina - w Eucharystii.
Tezę
tę potwierdza i podbudowuje argumentami św.
Tomasz z Akwinu (+ 1273), największy teolog Średniowiecza. Jego wykład
Eucharystii w ramach Sumy Teologicznej jest przykładem typowego filozofującego
podejścia do tajemnic wiary. Rozważa więc on m.in. problemy sakramentalności
(Eucharystia jako znak obecności Chrystusa), materii i formy eucharystycznej
oraz Obecności (czyli sposobu uobecniania się) Chrystusa w Eucharystii,
Transsubstancjacji, działania zbawczego (łaska, odpuszczenie grzechów - w jaki
sposób?) Komunii i ewentualnych przeszkodach w niej, szafarza (osoby
udzielającej sakramentu) i rytu sakramentalnego. W tych sporach oraz
definicjach Średniowiecza możemy więc łatwo zauważyć pewne znaczące
ograniczenie horyzontu teologicznego - jakieś "zejście" w jeden tylko
temat: problem obecności, czyli
"czy i jak realizuje się rzeczywiste istnienie Chrystusa w sakramencie
Eucharystii" oraz jakie ma ono skutki. Na dalszy plan schodzą wielorakie
aspekty działania tegoż Chrystusa na przyjmującego sakrament oraz związku Eucharystii
z życiem chrześcijańskim, potrzebą jej sprawowania i przyjmowania, a także
problemy należytego uczestnictwa i usposabiania wiernych. Krótko - cała niemal
problematyka zamyka się wokół nielicznych aspektów tej wielkiej i nieskończenie
bogatej rzeczywistości. Zajmując się Obecnością i (także) problemem Eucharystii
jako ofiary odsunięto w tło i stopniowo zapomniano jej znaczenie jako Uczty,
Pamiątki, Pokarmu duchowego, Komunii czyli Zjednoczenia. Odbije się to niemal
natychmiast na praktyce liturgicznej i świadomości wiernych, a w dalszym etapie
spowoduje ostrą reakcję reformatorów XVI w. i stanie się jednym z głównych
punktów nowego sporu. Głównym jego powodem był fakt, że akcentując wielokrotne
"pojawienie się" Chrystusa na ołtarzu (przeistoczenie w każdej Mszy),
liczni teologowie operowali terminem (bezkrwawego) powtarzania Ofiary Krzyżowej
w czasie każdej Mszy. Reformatorzy, uważając Biblię za jedyne źródło objawionej
prawdy, zadadzą sobie na podstawie Listu do Hebrajczyków pytanie: Jedna Ofiara
czy wiele ofiar? - i opierając się na autorytecie Pisma św. (Hbr: JEDNA
Ofiara!) zanegują w ogóle ofiarniczy charakter Mszy, zarzucając katolikom błąd,
bluźnierstwo i odstępstwo od prawowiernej nauki. Zredukowali więc i oni z kolei Mszę do obrzędu pamiątkowego, nazywając ją
"Wieczerzą (Pańską)". Ten spór w zasadzie trwa do dzisiaj.
2. TENDENCJE ROZWOJOWE W
PRAKTYCE LITURGICZNEJ
a) Nurt adoracyjny
Na
efekty przedstawionych powyżej sporów i dyskusji w praktyce liturgicznej nie
trzeba było długo czekać . I tu stopniowo coraz bardziej zostaje uwypuklony
element obecności Chrystusa pod
eucharystycznymi postaciami. Od XII w. zaczyna się powszechnie przechowywać N.
Eucharystię w tabernakulach w ołtarzu, otacza się ją adoracyjną czcią
(przyklękanie). Tabernakula stają się centralnym punktem świątyni, a adoracja
Hostii najważniejszym momentem Mszy i celem obecności wiernych. Moment
Przeistoczenia wybija się stopniowo na "szczyt" Mszy. Wierni domagają
się ukazywania im postaci Eucharystycznej (od ok. 1000 r. celebruje się bowiem
powszechnie tyłem do wiernych - przy ołtarzu wmurowanym w ścianę kościoła). Od
początku XIII w. praktyka tzw. Podniesienia staje się powszechna.
Dochodzi
do tego, że wierni nazywają udział we Mszy św. "oglądaniem Ciała
Chrystusa". W czasie tzw. Podniesienia bije się w dzwony, zapala świece
itd. Lud domaga się od celebransów ciągłego przedłużania Podniesienia - w
oglądaniu bowiem Hostii upatrywano źródło przeróżnych łask. Wierzono
powszechnie, że kto np. z rana oglądał Hostię, jest cały dzień bezpieczny od
nagłych nieszczęść i głodu.
Przedłużanie
Podniesienia zrodziło w końcu praktykę adoracji N. Eucharystii poza Mszą św.,
czyli tzw. wystawienia N. Sakramentu. Szczytowy punkt adoracyjnego kultu
Eucharystii to ustanowienie (1264) i rozpowszechnienie święta Bożego Ciała oraz
jego wspaniałej teoforycznej (z obecnością Boga w postaci chleba) procesji
(1317).
b) Mnożenie Mszy św. i ich
"prywatyzacja"
Ponieważ
powszechne stało się pojmowanie Mszy św. jako jakiegoś "środka
zbawienia" czy "dystrybucji łask" mnożono ich ilość w
przekonaniu, że większa ilość Mszy na tę samą intencję przyniesie tych łask
więcej czy też zagwarantuje pewniej uzyskanie łaski oczekiwanej (np. zbawienie
duszy zmarłego). Zaczęto więc celebrować Msze w kolejne "uprzywilejowane"
dni: siódmy, dziesiąty, trzydziesty itd. od dnia śmierci czy też pogrzebu.
Dalej praktykowano "zamawianie" i odprawianie tzw. "serii"
Mszy za zmarłych, w przekonaniu wiernych mających większą skuteczność (serie po
3, 5, 7, 9, 30 /tzw. "gregoriańska"/ 41, 45 itd.). Niektórzy
zamożniejsi "fundowali" za swoje dusze tzw. Mszą
"wieczystą" czyli odprawianą codziennie przez "wszystkie"
czasy. W tym celu darowywali jakąś wieś czy inną posiadłość (beneficjum), z
której dochody przeznaczone były odtąd na utrzymanie prezbitera (beneficjanta),
który tę Mszę miał codziennie odprawiać. Ponieważ dana Msza była odprawiana
przy jednym ołtarzu (często fundowanym przez tę samą osobę) - nazywano takich
księży altarzystami tj. "celebransami jednego ołtarza". Następuje więc
wzrost liczby zarówno ołtarzy bocznych w kościołach (w niektórych 20 i więcej)
jak i wzrost liczby duchownych, często święconych "ad solam missam" -
czyli tylko po to, by odprawiać owe "wieczyste intencje" Np. we
Wrocławiu na początku XV w. przy samych tylko dwóch większych kościołach
(Katedra i kościół farny św. Elżbiety) było takich altarzystów około 240. Jedną
z przyczyn takiego mnożenia Mszy było też powszechnie panujące przekonanie, że
w czasie Mszy za zmarłego jego dusza doznaje ulgi, przerwy w cierpieniach czyśćcowych.
W związku z taką ilością Mszy niemożliwe było uczestnictwo w nich większej
ilości wiernych. Zachodzi więc stopniowe zjawisko "prywatyzacji"
Eucharystii na której obecna jest najbliższa rodzina lub nawet tylko sam
celebrans - altarzysta z ministrantem lub bez niego ("ciche Msze",
"Msze prywatne").
c) Niewłaściwe pojmowanie
Mszy i upadek aktywnego uczestnictwa wiernych w niej
Mszę
zaczęto rozumieć jako źródło łask i to działających "ex opere
operato" tzn. z samego działania obecnego Chrystusa a zatem jej wartość
obiektywna przysłoniła konieczny ze strony ludzkiej aspekt subiektywny -
aktywnego włączenia się w celebrę i należytego usposobienia uczestników. Nie
liczyło się tyle ich świadome uświęcenie, co przedmiotowo pojmowana łaska. W
związku z tym wiernym nie zależało zbytnio na aktywnym uczestnictwie w Mszy
lecz raczej na samej obecności na niej (by być odbiorcą łaski). Z tego to
okresu pochodzi osławione określenie: "wysłuchać Mszy św." Pod
wpływem alegorystów rozumiano zresztą jej obrzędy jako elementy swoistego
"dramatu Męki Chrystusa" - jakiejś liturgicznej inscenizacji w
wykonaniu celebransa. Stopniowo zanikają więc ostatnie wyraźne elementy
aktywnej partycypacji w Eucharystii - procesja z darami (zanika zasadniczo w
XII w., pozostaje jako jej relikt tylko "obchodzenie" ołtarza z
datkiem w święta cechowe itd. datek ten miał jakby "wyjednać łaskę
Boga"). Zanika postawa stojąca, upowszechnia się klęczenie, także od XIV
w. siedzenie. Stoi się już tylko w Niedziele i święta. Śpiewy w czasie Mszy uroczystej
wykonuje chór lub organista (w miarę upowszechniania się organów). W XI wieku
celebransi "odwracają się plecami do ludu" - ołtarz "staje przy
ścianie" kościoła, a prezbiterium oddziela się od reszty świątyni tzw.
emporą, która czasem była dość wysokim murem. Już około roku 1000 według
zwyczaju frankońskiego, stopniowo w całym Kościele Zachodnim wycisza się słowa
kanonu, by wierni nie słyszeli go, i aby przez to "nie uległ on
spowszednieniu". Czytania wykonuje się po łacinie, lektor - duchowny nawet
nie zwraca się w stronę ludu. Wszystko to, wraz z łacińskim (niezrozumiałym dla
ogółu) językiem obrzędów powoduje, że wierni stają się nawet już nie
słuchaczami lecz widzami obrzędów i to jeszcze nie mogą ich "oglądać"
w całości. Z form czynnego udziału zachowały się jedynie niektóre śpiewy ludowe
oraz modlitwy błagalne po kazaniu.
d) Deprecjacja innych
czynności liturgicznych i pojawienie się tzw. "paraliturgii"
Publiczna
celebra Liturgii Godzin zanika zupełnie, z wyjątkiem klasztorów i kapituł. Jest
to podyktowane głównie niezrozumiałością języka tych obrzędów. Sami duchowni
"odprawiają" je więc prywatnie. W ten sposób Eucharystia - szczyt
Liturgii została pozbawiona "stopni" do niej jako szczytu, jej
naturalnego otoczenia innymi formami Liturgii. Stopniowo na miejscu tych celebr
pojawia się co innego - wierni bowiem "nie znoszą pustki" i muszą się
czymś zająć (w czasie Liturgii!). Tak to powstają tzw. nabożeństwa
"paraliturgiczne" czyli obok-liturgiczne. W kościołach podczas Nieszporów,
Jutrzni, także Mszy zaczyna się śpiewać litanie, godzinki, odmawiać różaniec
itd. Te nabożeństwa oraz przeróżne śpiewy pobożne jeszcze skuteczniej odrywają
wiernych od "akcji liturgicznej" - teraz zauważają oni co najwyżej
moment Podniesienia, ewentualnie Ewangelii - i na ten krótki czas przerywają
swe pobożne zajęcie. Doszło wreszcie i do tego, że w świątyni dokonywała się
czynność paraliturgiczna, podczas gdy przy bocznym ołtarzu lub w kaplicy
"odprawiała się" cicha Msza (albo przy kilku ołtarzach - kilka Mszy
jednocześnie). Wspólnota wiernych "jednoczyła się" w ludowym śpiewie,
gdy w tym samym czasie czynność sensu stricto liturgiczna jak np. udzielanie
Chrztu czy sakramentu Małżeństwa miała miejsce "na boku" często w
zakrystii czy w przedsionku kościoła. Wpłynęło to z pewnością na powszechną
świadomość (czy może lepiej: nieświadomość) istoty i rangi sakramentów. Np.
Chrzest rozumiano bardziej jako "prywatne" uwolnienie z grzechu
pierworodnego niż jako włączenie do wspólnoty Ludu Bożego, co przecież również jest
jego zasadniczym skutkiem.
e) Kult relikwii.
Pomniejszenie znaczenia Roku Liturgicznego.
Czasy
Średniowiecza, w wyniku m.in. wypraw krzyżowych (od końca XI w. do końca XIII
w.) sprzyjają jeszcze jednemu procesowi w dziedzinie kultu. Oto krzyżowcy
przywożą ze sobą z Ziemi Świętej przeróżne relikwie, prawdziwe i domniemane.
Ich liczba mnoży się bardzo, zaś ich posiadacze składają je w najgodniejszych
miejscach swych parafialnych świątyń, oprawiając w wielkie i kosztowne
relikwiarze. Szerzy się kult owych "cudownych" relikwii, pewne
czynności kultyczne zostają powiązane z tzw. odpustami (tj. darowaniem części
kary za grzechy). Relikwie i ich kult zajmują więc coraz ważniejsze miejsce w
kościołach, w uroczystości i wspomnienia świętych urządza się wielkie festyny i
procesje, podczas których są one obnoszone, pojawiają się pielgrzymki do miejsc
sławnych relikwiami. Mnoży się także liczba wspomnień świętych mających rangę
świąt. Święta i uroczystości ogólnie czczonych czy lokalnych (czasem nawet
zupełnie legendarnych) patronów zajmują bardzo liczne dni w kalendarzu
liturgicznym, "rozmywając" Rok Liturgiczny i spychając jego założenia
oraz wychowawcze znaczenie na dalszy plan. W XIV w. w każdym niemal tygodniu
przypada już prócz Niedzieli jedno lub dwa święta nakazane. Proces ten rozwija
się dalej aż do czasów Reformacji. Upada więc stopniowo znaczenie Niedzieli
jako jedynego dnia prawdziwie świątecznego - w którym obchodzi się
zmartwychwstanie Pana.
3. NOWE KSIĘGI LITURGICZNE
- MSZAŁ I BREWIARZ
a) Mszał
Wieki
IX-X to jeszcze okres powszechnego użycia klasycznych sakramentarzy. Już wtedy
niektóre z nich określa się mianem "liber Missale" - księga mszalna.
Wówczas jednak nazwa ta odnosiła się jeszcze do sakramentarzy czyli ksiąg
celebransa. Natomiast Mszał w znaczeniu późniejszym, rozumiany jest jako księga
zawierająca wszystkie teksty, potrzebne do celebry mszalnej, a więc:
1.
formularze i modlitwę Eucharystyczną - kanon (czyli to co zawierał dotychczas
sakramentarz),
2.
śpiewy dla scholi (antyfonę na Introit, Offertorium, śpiew komunijny, Graduał
/psalm Alleluja lub Tractus/,
3.
perykopy biblijne (Epistoła i Ewangelia) na wszystkie Msze roku kościelnego.
W
takim charakterze księga ta pojawiła się w XI-XIII w., otrzymując nazwę "Missale plenum" - Mszał Pełny.
W
Kościele Zachodnim upowszechnił się on właśnie w XIII w., wypierając
ostatecznie sakramentarze. Głównym powodem powstania tej księgi była
wzmiankowana już praktyka tzw. Mszy prywatnych - gdzie w "samotnej"
celebrze zachodziła potrzeba redukcji ilości ksiąg do minimum - dla potrzeb
jednej osoby. Także kościoły wiejskie - posiadające zazwyczaj jednego tylko
duchownego - były miejscem użycia takich "zbiorczych" ksiąg
liturgicznych. W wielkich klasztorach z kolei, poprzez rozwój Mszy za zmarłych
("wieczystych") oraz przeróżnych Mszy wotywnych z fundacji pobożnych
wiernych - pojawiły się najpierw Mszały "cząstkowe", przeznaczone dla
danego ołtarza, obejmujące tylko teksty danej Mszy wotywnej i czytania do niej,
potem jednak łączono takie mszały w pełną kolekcję i "opanowywały"
one wszystkie ołtarze, włącznie z głównym. Ich geneza: Z początku na
marginesach sakramentarzy pisano (do użytku pojedynczego duchownego), gdzie i
jakimi słowami zaczynają się inne potrzebne teksty zawarte w innych księgach -
aby je można było szybko znaleźć. Były to tzw. "incipit" (tu zaczyna
się...) np. lekcji, śpiewów itd. Potem wpisywano te "didaskalia"
oficjalnie w treść księgi (przy jej przepisywaniu). Taki właśnie gatunek
przejściowych Sakramentarzy-Mszałów znamy z XI w. Były one popularne w XII i
XIII w. Ponieważ w tym czasie autorytet Stolicy Apostolskiej upadł a jej
kontrola (także w dziedzinie Liturgii) osłabła (były to czasy tzw. niewoli
awiniońskiej, definitywnie zakończonej dopiero w 1378) poszczególni biskupi,
opaci, rektorzy kościołów pozwalali sobie na własne "wynalazki"
liturgiczne w tekstach. Choć były one czynione w dobrej wierze - zdarzały się
jednak liczne deformacje tekstów i uchybienia w obrzędach.
W
wieku XV doszło wreszcie do takiej sytuacji, iż co gorliwsi biskupi, którym
dobro Liturgii leżało na sercu, podjęli próby interwencji na własną rękę. I tak
np. w roku 1453 kardynał Mikołaj z Kuzy rozesłał do ważniejszych kościołów
swojej diecezji Brixen Mszał wzorcowy, z którym w obecności jego delegata miano
konsultować mszały miejscowe i usuwać z nich wszystkie nieścisłości. Za
ujednoliceniem i poprawieniem ksiąg liturgicznych wypowiadały się też liczne
synody, już w XVI w., zwłaszcza synod w Kolonii (1535) i Augsburgu (1548).
Na
Soborze Trydenckim, zwołanym w celu zapobieżenia skutkom Reformacji sprawa
Mszału stanęła na porządku dziennym w roku 1562. Do redakcji Mszału Rzymskiego
(nazwanego później potocznie "Trydenckim" lub "piusowym")
przystąpiła komisja soborowa pod przewodnictwem kardynała Marini, arcybiskupa Lanciango. Pierwsze zatwierdzenie uzyskał
projekt nowej księgi w roku 1564, a ostatecznie promulgowany został dla całego
Kościoła łacińskiego przez Piusa V, bullą "Quo primum" 14 lipca 1570 r. Wyjątkiem od nakazu stosowania
nowego Mszału objęto te diecezje, które posiadały osobny ryt liturgiczny od
więcej niż 200 lat. Były to m.in. Toledo, Rawenna, Akwilea.
Za
wzór do stworzenia nowej księgi posłużyły głównie trzy poprzednie Mszały:
1. Ordinarium Missae - używane w kaplicy
papieskiej,
2. Ułożony wg niego Mszał Zakonu Braci
Mniejszych (Franciszkanów) z XIII w.,
3. Ordo Missae Secundum consuetudinem
Romanae Curiae z 1474 (tzw. Mszał Kurii Rzymskiej).
Późniejsze
modyfikacje Mszału za papieży: KLemensa VIII (1604), Urbana VIII (1634),
Benedykta XV (1920), Piusa XI (dwie) i Piusa XII (głównie w roku 1950 - reforma
obrzędów Triduum) nie wniosły istotnych zmian, za wyjątkiem może ostatniego.
Mszał
"Trydencki", obowiązujący aż do Soboru Watykańskiego II, obejmował:
a) kalendarz,
b) rubryki (ogólne),
c) Temporale (proprium de anno) Msze Roku
Liturgicznego,
d) Ordinarium Missae (obrzędy),
e) Sanctorale (Msze o świętych),
f) Missae Comunne (Msze wspólne) - tu też:
wotywne, nieliczne błogosławieństwa (wody itd.) oraz tzw. Proprium dioecesianum
- formularze Mszy celebrowanych na terenie danej diecezji, dla której był
wydany.
b) Brewiarz - Księga
Liturgii Godzin
Termin
"Breviarium" znany był już u Ojców w znaczeniu istotnego skrótu,
czyli zbioru tego, co najważniejsze w danej dziedzinie (np. "Breviarium
fidei" - skrót dogmatów wiary). Alkuin psałterz dla świeckich nazywa
Brewiarzem, ponieważ zawiera on skrócony ryt niektórych tylko godzin
liturgicznych. Kiedy w XI-XII w. z wielu ksiąg służących do sprawowania
Liturgii Godzin stworzono jeden ciąg, włączono na początku skrót rubryk
odnoszących się do jego odmawiania - tzw. Breviarium. Ten Brewiarz był po
prostu jedną z ksiąg lub jedną z części w jednej całości, obok Calendarium,
Psalterium, Hymnarium, Commune etc. Spotykamy taki układ jeszcze w 1489 w znanym
egzemplarzu Augsburskim. Stopniowo dla recytacji prywatnej oznaczano, jak w
Mszale "incipit". Ponieważ wszystkie teksty psalmów były właściwie
znane na pamięć, duchowni coraz częściej posługiwali się jedną księgą -
Brewiarzem, do którego dodano incipit i antyfony, oraz dołączono hymny. W ten
sposób wiele ksiąg połączono stopniowo i skrócono. Nazwa Brewiarza - skrót -
przeszła na tę księgę. Istotnym punktem znów stała się praktyka franciszkanów,
którzy w XIII w. rozpowszechnili swój Brewiarz. Na nim właśnie w głównej mierze
opiera się wydany po Soborze Trydenckim przez Piusa V Brewiarz Rzymski - "Breviarium Romanum" (1568).
4. STAN LITURGII KOŚCIOŁA W
PRZEDDZIEŃ REFORMACJI
Jak już wyżej powiedziano, krytyczny stan
Stolicy Apostolskiej, jakim była "niewola awiniońska" odbił się
bardzo niekorzystnie na wielu dziedzinach życia Kościoła. Tu właśnie należy
upatrywać wielkiego upadku dyscypliny kościelnej w późnym Średniowieczu. Próby
reformy, podejmowane przez niektórych liturgistów, jak np. Rudolf de Rivo
(+1403) zmierzające do zatrzymania procesu niekontrolowanego rozwoju rytów
lokalnych i oczyszczenia Liturgii rzymskiej, nie przyniosły zbyt wielkich
rezultatów, a to z powodu braku poparcia papieża i kurii, która miała wówczas
zgoła inne kłopoty. Do prób reformy na polu Liturgii przystąpili także
przedstawiciele europejskiego Renesansu. Humaniści mieli dużo dobrej woli i
zapału, ale z jednej strony zajmowali się raczej szczegółami niż istotą rzeczy,
z drugiej zaś wprowadzali w teksty kościelne obcego im ducha kultury
klasycznej, a nawet elementy mitologiczne.
Różnica
łaciny schrystianizowanej, "kościelnej" i łaciny klasycznej, do
której wracali humaniści, okazała się nie do przezwyciężenia. Wiele bowiem
pojęć miało tu i tam zgoła różny zakres i treść, wiele też zostało
wprowadzonych dopiero poprzez wieki rozwoju doktryny chrześcijańskiej (od
Tertuliana coraz częściej wyrażano pojęcia typowo chrześcijańskie poprzez
wprowadzenie neologizmów w łacinie). Zaciemniali więc oni bardziej niż
poprawiali teksty liturgiczne, wprowadzając jeszcze większy zamęt. Za plus ich
działalności należy jednak policzyć większe zainteresowanie pismami Ojców
starożytnych, co później zaowocowało rozwojem rzetelnej wiedzy historycznej o
Liturgii, opartej na tekstach źródłowych.
Z
drugiej strony mnożenie Mszy, ich prywatnej celebry, niezrozumiały coraz
bardziej język, oraz będąca skutkiem tego wszystkiego klerykalizacja Liturgii
coraz bardziej odsuwała wiernych od aktywnego udziału w obrzędach, obniżając
przez to stopniowo ich świadomość liturgiczną. Pojmowanie Liturgii stało się
bardziej rytualne, a nawet w pewnym stopniu magiczne. Samo już zamówienie
odpowiedniej ilości Mszy, ewentualnie ich wysłuchanie miało „po tamtej stronie”
automatycznie osiągać zamierzony skutek, Bóg zaś był w świetle tych teorii
właściwie już tylko dystrybutorem konkretnie opisanych „łask” czy odpustów.
Położenie
nacisku na obecność Chrystusa w Eucharystii i jej ofiarniczy aspekt, z
całkowitym niemal pomijaniem innych wymiarów Liturgii Eucharystycznej, a także
powszechne przekonanie o "powtarzaniu ofiary" w każdej Mszy musiało w
końcu zrodzić jakieś kontrowersje. Wystąpienie Marcina Lutra, a potem innych reformatorów będzie m. in. właśnie
taką reakcją na deformację w pojmowaniu Liturgii.
Niestety,
żarliwie zwalczając jedne błędy, popadną oni w inne skrajności, dojdą do
zanegowania rzeczy oczywistych (jak wyraźny przecież ofiarniczy aspekt
Eucharystii). Wreszcie bujnie rozwijająca się "paraliturgia" i liczne
przerosty kultu świętych także staną się powodem ostrego protestu i wielu
nieporozumień. Z jednej strony oddalą one uwagę wiernych i ich pobożność od
akcji liturgicznej, z drugiej zaś staną się kamieniem obrazy dla reformatorów i
ich zwolenników.
Kalwin
z kolei posunął się znacznie dalej w sprawie kultu świętych i związanych z nim
przedmiotów, obrzędów i zwyczajów, likwidując to wszystko zupełnie. Jego
zwolennicy niszczyli wszelkie obrazy świętych i relikwie, usuwali ze świątyń
"wszystko poza ławkami i amboną" oraz Stołem Wieczerzy. W takiej to
sytuacji Sobór Trydencki miał podjąć
obronę doktryny i kultu Kościoła Katolickiego. Jest zrozumiałe, że położył on
nacisk przede wszystkim na te dogmaty, a w liturgii także te obrzędy, które
były poddawane w wątpliwość przez
zwolenników rozłamu. Stąd też w niektórych miejscach dekretów soborowych
zbytnio wyeksponowane są pewne kwestie
(np. ofiara Mszy - jako "bezkrwawe powtórzenie" Ofiary Krzyża, oraz
obecność Chrystusa w Eucharystii i jej kult), pominięte są zaś inne (np.
właściwa hierarchia - stosunek wzajemny Liturgii i innych kościelnych
nabożeństw). Zaciążyło to z kolei bardzo negatywnie na duchowości liturgicznej
następnych wieków.
ROZDZIAŁ
VII:
OD
SOBORU TRYDENCKIEGO (1545-63) DO POCZĄTKÓW RUCHU ODNOWY.
Opracowane
zagadnienia:
1. Dzieło
Soboru Trydenckiego w zakresie Liturgii
2.Powstanie i
działalność Kongregacji Obrzędów. Centralizacja i opór.
3.Kierunki
refleksji liturgicznej i praktyki kultu
4.Rozwój nauk
liturgicznych w wiekach XVI-XVIII
1. DZIEŁO SOBORU TRYDENCKIEGO W ZAKRESIE LITURGII
Sobór, trwający 18 lat /1545-1563/, miał
poważne znaczenie dla rozwoju teologicznej refleksji nad liturgią, a także -
pośrednio wielki wpływ na jej ujednolicenie i stabilizację form oraz na tzw.
duchowość liturgiczną, czyli przeżywanie i pojmowanie Liturgii przez wiele
następnych pokoleń wiernych, aż do naszych czasów. Stąd i całą erę w dziejach
Kościoła, która nastąpiła po tym Soborze /w Liturgii okres aż do połowy XX
wieku/ nazywa się często "trydencką".
a) Teologia eucharystyczna
Soboru Trydenckiego (1545-1563)
Już
niemal na początku Soboru /1547/ zdecydowano, że kwestie dotyczące Eucharystii
będą rozpatrywane w ramach trzech osobnych posiedzeń. I tak osobno rozważono
problem obecności Chrystusa w Eucharystii /1551/, osobno przyjmowanie Komunii
przez dzieci i rozdzielanie jej pod dwiema postaciami (1562) i w końcu kwestię
ofiarniczego charakteru Mszy świętej (w tym samym roku). Takie
"rozłożenie" materiału doprowadziło do oddzielenia w refleksji
teologicznej (i co za tym szło, także w rozumieniu katolickiego duchowieństwa
oraz wiernych) a długie stulecia Eucharystii jako sakramentu od Eucharystii
jako wydarzenia Mszy świętej. Wykazano, więc, że Msza jest ofiarą, bo taką była
uczta Chrystusa w Wieczerniku z Apostołami.
Zajęto
się udowodnieniem niesprzeczności Hbr 9 i 1O ("jedyna Ofiara") i
doktryny Ofiary Mszy świętej. Liturgia Eucharystyczna, stwierdzono, jako ofiara
sama w sobie (ze swej istoty) - jest uobecnieniem Ofiary Krzyża. Także i
adoracja eucharystyczna , negowana przez protestantów, została w nauce Soboru
potraktowana bardzo szeroko - poświęcono jej cały rozdział w dekrecie o
Najświętszym Sakramencie: Natomiast w kwestii Komunii - uczty eucharystycznej
wypowiedział się Sobór tylko mimochodem i to w kontekście właśnie adoracji, co
mogło budzić wrażenie jakoby to ona właśnie była pierwszym i głównym celem
Eucharystii. W obawie przed złym zrozumieniem przez wiernych jako zgody na
naukę Lutra (nacisk na powszechne kapłaństwo wszystkich wiernych i
przeciwstawienie go kapłaństwu hierarchicznemu ) uczestnicy Soboru nie podjęli
w ogóle refleksji nad kwestią świadomego, aktywnego i owocnego udziału wiernych
w Mszy. Odbije się to bardzo niekorzystnie na praktyce liturgicznej - w dalszym
ciągu będą zanikały ostatnie już formy aktywnego uczestnictwa. Sobór stanął też
w obronie ważności Mszy sprawowanej prywatnie, (czyli jednego tylko
celebransa), negowanej przez protestantów, twierdzących w oparciu o teksty
Nowego Testamentu, ze od początku Liturgia, a już zwłaszcza Eucharystia ma
charakter wspólnotowy, że to właśnie jej sprawowanie naprawdę ujawnia, objawia
i w najgłębszym sensie konstytuuje, tworzy chrześcijańską wspólnotę.
b) Księgi Liturgiczne
Z
inicjatywy Soboru Trydenckiego
przystąpiono także do pracy nad unifikacją ksiąg liturgicznych. Już po
jego zakończeniu ostatecznie promulgowano Mszał, będący dziełem Komisji
Soborowej /157O/ oraz Brewiarz /1568/. Obie te księgi, jak na owe czasy, były
bardzo dobrze skomponowane, pozbawione przerostów pochodzenia gallikańskiego
oraz elementów nadmiernego symbolizmu. Zaopatrzono je także w dokładne rubryki, czyli bardzo szczegółowe
przepisy, odnoszące się do wykonywania poszczególnych obrzędowych czynności,
które odtąd powszechnie obowiązując, wyznaczą nową, jednolitą praktykę
liturgiczną, chroniąc przed deformacjami i ... przed jakimkolwiek dalszym
rozwojem form. Nadmienić także należy, że również owocem Soboru były inne
księgi liturgiczne: Pontyfikał, Ceremoniał biskupi oraz Rytuał Rzymski
(zawierający obrzędy sakramentów, błogosławieństwa itp.) Skutkiem postulatów
soborowych i ducha reformy liturgicznej wniesionej przez Tridentinum była także
reforma Roku liturgicznego i cywilnego oraz kalendarza liturgicznego, tzw. reforma "gregoriańska" (od
imienia jej twórcy - papieża Grzegorza XIII, dokonana w roku 1588), która stoi
u także podstaw dzisiejszego datowania czasu (lata przestępne itd.).
Najważniejszym może przedsięwzięciem centralizacyjnym w zakresie Liturgii,
będącym również wynikiem Soboru było powołanie Kongregacji Obrzędów (w r. 1588), czyli centralnego papieskiego
urzędu do spraw Liturgii i nabożeństw.
2.POWSTANIE I DZIAŁALNOŚĆ
KONGREGACJI OBRZĘDÓW /1588/ - CENTRALIZACJA I OPÓR
Kongregację
tę powołał do istnienia papież, uchodzący dziś za jednego z najbardziej
konsekwentnych reformatorów Kościoła w kierunku centralizacyjnym - Sykstus V.
Dokonał tego poprzez wydanie bulli "Immensa" w 1588 r. Kongregacja -
papieski urząd kurialny, nadzorujący wszelkie sprawy związane z Liturgią
Kościoła, otrzymała pełną nazwę: Sacra Congregatio pro sacris ritibus et
caeremoniis, - "święta Kongregacja Obrzędów". Miała ona za zadanie
nie tylko nadzór nad oficjalnym kultem Kościoła Katolickiego, ale także jego
organizacją /wydawaniem ksiąg i przepisów liturgicznych/ oraz opiekę nad nim
/zarządzenia porządkujące/ ochronę jego czystości /sprawdzanie tekstów modlitw
i badanie ich zgodności z doktryną katolicką/. Czuwała ona nad jednolitością
Liturgii katolickiej, likwidując wszelkie deformacje i błędy, oraz
zatwierdzając nowe formy kultu dla całego Kościoła. Jej też zostało przyznane wyłączne prawo inicjatywy w dziedzinie kultu, co wprawdzie z jednej strony
uratowało jego teologiczną czystość i "katolickość" /powszechność/ to
jednak z drugiej strony stanęło na przeszkodzie normalnemu rozwojowi form
liturgicznych. Tak usztywniona centralnie Liturgia, ubrana w "rzymski
gorset" powoli musiała stać się w pewien sposób "martwą",
patrząc z zewnątrz, tzn. jej teksty i formy zewnętrzne przestały odzwierciedlać
życie współczesnego sobie człowieka. Rozwój obrzędów nie szedł odtąd ze zmianą
mentalności ludzkiej i znaki liturgicznych rytów stawały się coraz mniej
zrozumiałe dla przeciętnego chrześcijanina. Poza tym prawne podejście
Kongregacji, jej czysto przepisowe w swym stylu rozstrzygnięcia kwestii
liturgicznych za pomocą dekretów dołączyły się do licznych przyczyn powstania
"mentalności rubryk" czyli jurydyzmu
(czysto prawniczego podejścia) w dziedzinie Liturgii. Tak więc przez
działalność s t a ł e g o organu, który w imieniu papieża ustalał prawo
liturgiczne i je interpretował, kosztem rezygnacji ze swobodnego rozwoju form
liturgicznych osiągnięto ich ujednolicenie i swego rodzaju "czystość
dogmatyczną", oraz pełną kontrolę w tej jakże ważnej dziedzinie życia
Kościoła. Odtąd Liturgia rzymska staje się ściśle określonym monolitem, a na
jej straży stoi jedyny i najwyższy autorytet rzymski. W dziejach działalności
Kongregacji Obrzędów natrafimy jednak na liczne przypadki oporu wobec jej
zarządzeń i to oporu zorganizowanego. Będzie to między innymi ruch gallikański we Francji oraz
liturgiczne (i nie tylko) reformy cesarza Józefa II /panującego w Austrii w latach 1780 - I790/, nazwane od
jego imienia józefinizmem. Tak zwani
gallikanie na przekór centralizacyjnym posunięciom Rzymu ogłosili niezależność
narodowego Kościoła galijskiego, a co za tym idzie "narodowych" form
obrzędowych, wywodzących się z dawnego rytu gallikańskiego. Ruch ten miał duże
oparcie na dworze francuskim związane ze stałym sporem o annaty, tj. kościelne
opłaty z biskupstw, dwór ten patrzył na
na
silną władzę kościelną zawsze niechętnym okiem, identyfikowała się też z nim
przeważająca część duchowieństwa francuskiego. Gallikanie wydali własny Mszał i
Brewiarz, tworząc ryt neogallikański, który zadomowił się na sporych obszarach
Francji. Zlikwidowany on został dopiero w trakcie Rewolucji francuskiej (od
1789), a ostateczny kres przyniosły mu konkordaty (układy) Napoleona z papieżem
Piusem VII (1804). Z kolei cesarz rzymsko-niemiecki Józef II traktował kult
Kościoła jedynie jako środek wychowywania i oddziaływania na swoich poddanych.
Dlatego bardzo często ingerował w przepisy liturgiczne, czasem w sprawach
zupełnie drobnych (np. różna ilość świec podczas ślubu szlachcica i chłopa)
przez co zasłużył sobie na złośliwy przydomek "wielkiego zakrystiana Europy".
Pod jego wpływem synod w Pistoi (1786) podjął szereg uchwał w sprawach
liturgicznych, które w imię "pierwotnej prostoty" usuwały szereg
średniowiecznych elementów w obrzędach a wprowadzały w ich miejsce inne,
wypływające bardziej z lekko "spoganiałego" ducha Renesansu. Już
krótko po śmierci Józefa w 1794 r. papież Pius VI potępił te dekrety.
3. KIERUNKI REFLEKSJI
LITURGICZNEJ I PRAKTYKI KULTU
Ostateczna
stabilizacja form Liturgii, która mimo lokalnych oporów dokonała się przez
jednolite księgi i działalność ustawodawczo-kontrolną Kongregacji Obrzędów,
przyniosła uspokojenie na tym polu, niemniej znacznie ograniczyła kierunki
rozwoju refleksji liturgicznej, duchowości związanej z kultem, a także
zunifikowała i "zatrzymała" praktykę kultyczną w pewnym, nazwijmy go
"trydenckim" punkcie rozwoju. Omówmy charakterystyczne cechy tego
"punktu", i dające się zaobserwować tendencje interpretacyjne tego
okresu.
a) Ożywienie i wzrost kultu
eucharystycznego
Po
krótkim regresie w okresie Reformacji, od II połowy wieku XVI
poprzez
wieki XVII i XVIII następuje dalszy proces rozrostu kultu adoracyjnego. Dużą
rolę odegrał tu wpływ kardynała Karola Boromeusza oraz zakonu jezuitów.
Niektóre formy tego kultu znacznie prześcignęły późne Średniowiecze. W
kościołach budowanych w omawianym okresie tabernakulum staje się coraz bardziej
punktem centralnym i najważniejszym, jest ono coraz ozdobniejsze (jako
"mieszkanie Króla królów"). Ołtarz staje się właściwie tylko ozdobnym
tłem, jakby dodatkiem do tego "świętego
świętych",
"pałacu i tronu" Chrystusa Obecnego. Idzie to w naturalnej
konsekwencji za ówczesnym pojmowaniem Eucharystii: Msza jest właściwie tylko
"narzędziem konsekracji" jej rola polega głównie na sprawieniu
obecności Pana, a dalej zaczyna się "właściwy" kult - adorowanie Go.
Procesje Bożego Ciała są organizowane z ogromną pompą (baldachimy, kadzidło,
sztandary, obecność przeróżnych bractw, stroje ludowe itd.) i w powszechnej
świadomości uchodzi za największą uroczystość kościelnego roku. Powstaje model
nabożeństwa tzw. 40-godzinnego (Włochy, przełom XVI i XVI w.). Z tej epoki
pochodzi też praktyka urządzenia "Grobów Pańskich" w czasie Triduum
Paschalnego, gdzie wystawia się monstrancję w welonie. Upowszechnia się
praktyka Mszy "coram Sanctissimo exposito", czyli przed wystawionym
Najświętszym Sakramentem, która jest uważana za szczególnie uroczystą - a jest
przecież przykładem niezrozumienia natury i godności eucharystycznej celebry.
Oczywiście te formy czci adoracyjnej były rodzajem odpowiedzi na
"antyadoracyjną" postawę protestantów, ale ich efektem okazała się
nie tylko deformacja w drugą stronę (nadmiar) lecz również przesłonięcie
właściwego, pierwszego celu Eucharystii, jej roli pokarmu duchowego.
XVIII-wieczna herezja jansenizmu, której zwolennicy pod pretekstem wielkiej
godności Eucharystii powstrzymywali się od jej częstego spożywania (a nawet w
skrajnych przypadkach unikali tego zupełnie), także w jakiś sposób wpłynęła na
tę postawę "niegodnych czcicieli", tak powszechną niemal do naszych
czasów. Rygoryzm w dziedzinie sakramentalnej praktyki wyraził się i tym, iż
wymagano teraz od wiernych przed każdym przystąpieniem do Komunii, aby się
wcześniej spowiadali. W ten sposób z jednej strony znacznie ograniczono
praktykę komunijną (mogli ją praktykować tylko tzw. "najpobożniejsi",
nie zaś zwykli chrześcijanie), z drugiej zaś doprowadzono do niewłaściwego
rozumienia sakramentu Pojednania, który odtąd, zamiast stać się okazją do
prawdziwego nawrócenia,. zwłaszcza dla tych, którzy go szczególnie potrzebują,
stał się nieodłącznie związanym z każdym przystąpieniem do Eucharystii
"przygotowaniem" i rodzajem świątecznego "odczyszczenia"
duszy. Reakcja na ten kult bez uczestnictwa pojawia się w Niemczech i Austrii w
okresie Oświecenia (XVIII w. ) ale początek wieku XIX przynosi znów ożywienie
tego prądu. Kulminacyjnym punktem rozwoju tego kierunku kultu stanie się
początek instytucji Kongresów Eucharystycznych /pierwszy w 1874 w Awinionie/,
choć w wieku XX przybiorą one inne formy, zgodne z założeniami ruchu odnowy
liturgicznej.
b)Barok w Liturgii
Ten
"styl wojującej Kontrreformacji" to nie tylko epoka w architekturze i
sztuce. Także okres w rozwoju Liturgii katolickiej, pomiędzy początkiem XVIIw.
a połową XVIIIw. może być określony tym mianem. Wielka zewnętrzna wystawność budowli
i strojów, sztuka i muzyka "wdarła się" szerokim strumieniem do
największego "sacrum" Kościoła - jego Liturgii. Barok
"katolicki" uwypuklał te dziedziny, które kwestionowali protestanci.
Powstawały więc monumentalne świątynie, pełne bogatych ozdób, zatłoczone
bocznymi ołtarzami, kaplicami oraz obrazami świętych, zaludnione niezliczonymi,
czasem skąpo przybranymi rzeźbami aniołków. Ogromne "główne ołtarze"
były rodzajem wielkiego relikwiarza, mającego w swym centrum tabernakulum.
Celebra Mszy św. w takich wnętrzach przybiera szybko formę rodzaj wielkiego
widowiska, "dramatu liturgicznego", odbywającego się na oczach wielu
nie rozumiejących, ale oczarowanych pięknem obrzędów, barw i strojów
wiernych.
Dochodzi do tego bujnie rozwijająca się muzyka oratoryjna. Utwory organowe i
śpiewy chóralne zajmują miejsce ostatnich momentów "dialogicznych" w
Liturgii, przeobrażając poniekąd "widowisko" w
"słuchowisko" /również/. Celebrans i jego
liczna
na uroczystych celebrach asysta, mają coraz bardziej odczucie, że są
"aktorami" w tym wielkim dramacie - mysterium, stworzonym przez
wnętrze, znaki, światło i dźwięk. Choć
więc obiektywnie dokonuje przecież się Liturgia Kościoła, to większość członków
tegoż Zgromadzenia jest tylko jej biernymi odbiorcami, zastępującymi sobie
udział osobisty formami prywatnej pobożności (litanie, nowenny, różaniec,
osobiste modlitwy adoracyjne)- Tak następował ostatni akt wielkiego
"rozejścia się" Liturgii i pobożności ludu.
c)Rubrycyzm, walidyzm,
jurydyzm
Rok
ukazania się ostatniej potrydenckiej księgi liturgicznej, którą był Rytuał
Rzymski (Rituale Romanum 1614) uważa się za początek "ery rubryk" w
Liturgii zachodniej. Oto z tą chwilą kończy się właściwie okres twórczości
liturgicznej - odtąd najważniejsze będzie sumienne przestrzeganie przepisów w
dziedzinie obrzędów i literalne ich wypełnienie. Rubryki (przepisy odnoszące
się do wykonywania czynności obrzędowych, drukowane w księgach czerwonym
kolorem czcionki - od: "rubrum",
czyli "to, co czerwone" pochodzi właśnie ich nazw) są autorstwa
wyłącznie Kongregacji Obrzędów. Nie jest możliwe dyskutowanie z jej przepisami,
a idzie tylko o dokładne ich wprowadzenie w życie - Szczegółową interpretacją
rubryk zajęli się ówcześni liturgiści. W ten sposób powstała cała nowa gałąź
liturgiki, którą nazwano rubrycystyką.
Stopniowo w wieku XVII i XVIII wysunęła się ona na czoło nauk związanych z
Liturgią, i dla większości kleru utożsamiała się z całą liturgiką. Powodem był
fakt, iż cały niemal kurs liturgiki w seminariach duchownych, kształcących duchowieństwo
/powołanych przez Sobór Trydencki/ sprowadzał się właśnie do wykładu rubryk i
objaśnienia ceremonii
kościelnych.
Główny nacisk kładziono na to, by dzięki ścisłemu zachowaniu przepisów
obrzędowych liturgia była sprawowana ważnie,
duchowość celebransa stała na drugim miejscu i nie było aż tak istotne nawet
to, czy on sam rozumie wszystko, czego dokonuje. Ten pogląd w liturgice określa się mianem walidyzmu (od łacińskiego przysłówka "valide"= ważnie).
Można zaryzykować stwierdzenie, iż mimo reformy liturgicznej coś z tego ducha
pokutuje jeszcze do dziś wśród pewnej części starszego kleru. Wskutek rozwoju
rubryk liturgika upodabnia się do dziedziny prawnej, ponieważ prawo-przepis
normuje w niej wszystko, uchodząc za element najważniejszy i niezmienialny.
Takie prawnicze ujmowanie liturgiki, przeniesione zostaje na samą Liturgię -
nazywamy to prądem jurydycznym w
Liturgii. Uwidacznia się on w sposób skrajny w pojmowaniu Liturgii jako
"zbioru obrzędów i formularzy, którymi Kościół posługuje się podczas Mszy
św. , przy udzielaniu sakramentów i sakramentaliów, oraz podczas modlitwy
Brewiarzowej. Przedstawiciele jurydyzmu
nie interesują się tyle istotą Liturgii, jej Mysterium, co raczej tekstami i
czynnościami obrzędowymi, sposobem ich wykonania. Takie pojmowanie Liturgii i
liturgiki zacznie ulegać zmianie bardzo powoli dopiero pod koniec XIX wieku,
pod wpływem rozwijającego się ruchu odnowy liturgicznej, a ostatecznie zostanie
przezwyciężone w wyniku Soboru Watykańskiego II. Jednak do dziś trwają liczne
jego relikty. . .
4. ROZWÓJ NAUK
LITURGICZNYCH W WIEKACH XVI - XVIII
Jak
już wyżej wspomniano, jedną z ważniejszych dziedzin liturgiki stała się w
omawianym okresie rubrycystyka.
"Rubrycyści", będący pracownikami Kongregacji Obrzędów lub działający
poza nią, zajmowali się interpretacją przepisów liturgicznych lub ich
uzupełnieniem (tzw. luki prawne), w wypadku, gdy brak było przepisu w jakiejś
dziedzinie, lub gdy był on niejasny czy niepełny. Zajmowali się także wykładem
przepisów ogólnych i ich szczegółowym zastosowaniem w konkretnych przypadkach.
To ostatnie zadanie - wyjaśnienie sposobu postępowania w sytuacjach
jednostkowych /łacińskie "casus = przypadek/ zrodziło swoistą kazuistykę
liturgiczną - czyli jakby rubrycystykę szczegółową. Era rubryk jest
"złotym okresem" różnych "ceremoniałów" i podręczników
ceremonii kościelnych. Do najbardziej znanych rubrycystów należał Francuz Bouvry. /XIX wiek/.
Oprócz
rubrycystyki rozwijały się jednak także inne nauki związane z Liturgią, choć
nie towarzyszyło im tak powszechne zainteresowanie duchowieństwa. Dla nas
jednak ich rozwój jest rzeczą bardzo ważną, bez ich badań i wyników bowiem
najprawdopodobniej nie mogłoby dojść do dwudziestowiecznej odnowy Liturgii.
Nauki te to przede wszystkim historia Liturgii, archeologia, krytyka źródeł
liturgicznych. Do ich bujnego rozwoju doszło z prostej przyczyny: Reformatorzy
i ich następcy - teologowie protestanccy kwestionowali tradycję
dogmatyczno-liturgiczną katolicyzmu i nie uznawali bardzo dużej części obrzędów
Kościoła Katolickiego, których trzeba było bronić, uzasadniając je na
płaszczyźnie naukowej, dokumentując. Ta nowa dziedzina, jakby swego rodzaju
apologia Liturgii, stanęła u podstaw rozwoju prawdziwie naukowej już historii
Liturgii, opierającej się na krytyce źródeł, których dostarczała m.in.
archeologia przeżywająca swój pierwszy okres rozkwitu w wieku XVIII a zwłaszcza
XIX. Ponadto wynalazek druku /Gutenberg, XV w/, który rozpowszechnił się
zwłaszcza w wieku XVI, pozwalał na tanie i szybkie wydawanie bardzo wielu
pozycji naukowych i zbiorów, oraz na lepsze i szersze zapoznanie się z nimi
wielu zainteresowanych (coraz większe nakłady). W ogniu wzajemnych polemik i w
sytuacji coraz szerszego dostępu do źródeł znacznie przyśpieszył kroku rozwój
nauk historyczno-liturgicznych. Poniżej przedstawiamy pokrótce najważniejszych
przedstawicieli tych gałęzi wiedzy:
a) Teologia Liturgii:
Do
jej przedstawicieli zaliczyć należy zwłaszcza Schultinga /+1640/,autora znanego
wykładu Mszału i Brewiarza 13 , oraz Jerzego Witzela di Vacha /+1573/, który
napisał polemiczne dzieło:" Defenisio coeremoniarum Ecclesiae",
"Obrona ceremonii kościelnych". Do tej również grupy można wpisać
kardynała Jana Bona /+1674/, teologa Liturgii Godzin, oraz papieża Benedykta
XIV /+1753/, autora licznych dzieł na temat Mszy, sakramenów św. i Roku
liturgicznego. Wypada też wspomnieć znakomitych specjalistów z dziedziny
Liturgii wschodniej: Giacomo Goara OP, autora munumentalnego "Euchologionu",
oraz dwu braci Ascemani - Józefa /napisał 13 - tomowy Kodeks liturgiczny
Kościołów wschodnich/ i Szymona /wydawcę kolekcji kalendarzy liturgicznych/.
b)
Historia Liturgii:
Tu
należy wymienić: Corrado Brauna
/+1563/, Maldonato /+15O3/, Dobrecka, Jana Pamello di Brugge (autora znanej
"Liturgia Latinorum" zawierającej dokumenty i ryty m.in. starożytnych
Liturgii Liturgii ambrozjańskiej i mozarabskiej). Zasłużył się tu także
Melchior Hittorp z Kolonii, redaktor "Corpus" kolekcji historycznych dzieł
liturgicznych /w większości średniowiecznych/. Prócz nich godzien wzmianki jest
Gavanti - autor "Skarbca świętych obrzędów" /1630/, rodzaju
encyklopedii liturgicznej oraz trzej benedyktyni - mauryni: Mabillon, Martene,
Menard, znawcy dzieł Ojców Kościoła pierwszych wieków i ich interpretatorzy.
Także i słynny skądinąd Muratori/+1759/,
odkrywca tzw. Kanonu Muratoriego Pisma św. zajmował się w swych dziełach
historią Liturgii. Nie sposób nie wspomnieć jeszcze innej grupy historyków,
pośrednio związanych z liturgiką: Bollanda i jego szeregu współpracowników i
następców (tzw. bollandystów),
którzy na nowo krytycznie i w oparciu o autentyczne źródła opracowali żywoty
świętych, oczyściwszy je z postaci i wydarzeń legendarnych, co znacznie
przyczyniło się później do odnowy Roku Liturgicznego.
c)Archeologia
Na
kanwie badań, odbywanych zwłaszcza w Wiecznym Mieście, należy wyróżnić
najbardziej znanych i zasłużonych dla rozwoju liturgiki archeologów tego okresu
- poszukujących najstarszych świadectw liturgicznych: Gretzera TJ, Viscontiego,
oraz Antoniego Zaccarię.
Wszyscy
ci uczeni, przez swą pełną oddania pracę dla dobra nauki, przygotowali,
świadomie lub nieświadomie drogi, którymi pójdą za nimi pionierzy ruchu odnowy
liturgicznej.
DODATEK:
SCHEMAT MSZY ŚW. WEDŁUG MSZAŁU PIUSA V ("TRYDENCKIEGO")
źródła:
1. Missale Romanum /ex Decr. SS. Conc. Tridentini
Restitutum/
I.
Tzw. Przygotowanie:
1.Przygotowanie
Celebransa w Zakrystii (ubieranie szat liturgicznych z towarzyszącymi
modlitwami, przygotowanie paramentów, modlitwy przed Mszą (antyfona Psalm,
modlitwa).
2.
Podejście do Ołtarza (do stóp stopni), rewerencje, Znak Krzyża, psalm
"Judica mo /ps 43/
3.
Tzw. Ministrantura, tj. dialog z ministrantem, Confiteor (spowiedź powszechna),
część II Ministrantury, podejście do Ołtarza i pierwsza modlitwa mszalna
("Aufer a nobis")
4.
Ucałowanie ołtarza z odpowiednią modlitwą, okadzenie ołtarza
5.
Kyrie (odmawiane na przemian z ministrantami)
6.
Gloria (odmawiane przez Celebransa zwróconego przodem do ołtarza, tj. tyłem do
wiernych)
7.
Kolekta (jedna lub więcej, w razie zbiegu dni liturgicznych)
Celebrans zwraca się przodem do
wiernych
8.
Epistoła (czytanie z NT) - czyta subdiakon lub w jego braku sam Celebrns
9.
Graduał (b. krótki fragment Psalmu z antyfoną) ewentualnie Sekwencja świąteczna
1O.
Tractus (Alleluja z odpowiednim wersetem)
11.
Ewangelia (przed nią błogosławieństwo diakona lub modlitwa przygotowawcza
Celebransa "Munda cor meum")
12.
Kazanie (czasem bywało po Mszy - czytano wówczas przed nim Ewangelię jeszcze
raz, tym razem w języku narodowym
13.
Credo (odmawia sam Celebrans - jeśli śpiewa je chór - Celebrans w tym czasie
odmawia Credo dodatkowo sam)
14.Modlitwa
na Ofiarowanie (odmawia ją Celebrans zwrócony do
wiernych, następnie odwraca się do
ołtarza)
15.
Ofiarowanie Hostii (podanej przez diakona lub wziętej z
kielicha) - słowa wymawia Celebrans
szeptem
16.
Wlanie wody i wina do kielicha - ofiarowanie wina
17.
Obrzęd "lavabo" - obmycia rąk, ewentualnie także okadzenie ołtarza.
Modlitwa (cicha)
18.
Orate fratres - Celebrans zwraca się twarzą da wiernych dialog prowadzi jednak
tylko z ministrantem
19.
Secreta (odmawiana szeptem - "Modlitwa nad darami") Celebrans kończy
ją jednak głośnym, śpiewanym "Per omnia saecula saeculorum" Wierni lub tylko sam ministrant. Amen
2O.
Prefacja - dialog z ministrantem, Celebrans zwrócony jest do wiernych plecami
(prefację może także celebrans śpiewać głośno, w języku łacińskim)
21
. Sanctus (odmawia sam celebrans), jednocześnie może je także wykonywać chór
(także w j. łacińskim)./po
22.
Kanon /Dziś Modlitwa Eucharystyczna I/
odmawiany przez Celebransa zwróconego twarzą do ołtarza. Kanon odmawiany jest
półgłosem, niesłyszalny dla wiernych. W kościele panuje w tym czasie
cisza,(wierni odmawiają jednak swoje prywatne modlitwy, litanie itd. - AZ).W
czasie Podniesienia ministrant dzwoni.
23.
Doksologia ("per Ipsum"). Lud lub ministrant odpowiada :
"Amen"
24.
Wezwanie i Pater Noster z embolizmem (Celebrans odmawia sam lub z ministrantem)
25.
Łamanie Hostii i mieszanie postaci (z towarzyszącymi modlitwami)
26.
Agnus Dei (śpiewane przez chór lub odmawiane przez ministranta)
27.
Trzy modlitwy Celebransa przed Komunią (tzw. Apologie) -
wymawiane ściszonym głosem
28.
Komunia Celebransa (po ukazaniu "Ecce Agnus) oraz ministranta. (Wierni
albo nie przystępowali. , albo przyjmowali Komunię w innym czasie np.
bezpośrednio po zakończeniu Mszy - dopiero w wieku XX w tym miejscu zaczęto
rozdzielać Komunię także wiernym).
29.
Antyfona "Communio" i Modlitwa "Postcommunio (Ministrant:
odpowiada: Amen)
3O.
Rozesłanie: "Ite Missa est" - odpowiada ministrant
31
. Modlitwa "Placeat" - Celebraas odmawia ją sam
32.Tzw.
Ostatnia Ewangelia Prolog Ewangelii św.Jana (J1,1-14)
w przypadku Kommemoracji /spotkania
dni liturgicznych odmawiało się tu też Ewangelię drugiego dnia
liturgicznego).
33.
Błogosławieństwo kapłańskie
UWAGA
:
Należy
zaznaczyć, że niniejszy schemat był w użyciu w tzw. Mszach z ludem. Nieco inny ryt
miał tzw. Msze prywatne (por. Nowowiejski 238nn) oraz Msze ciche (z jednym
ministrantem, wszystko wówczas recytowano). Miejsca "ciche" tj.
momenty, gdy Celebrans nie zwracał się do wiernych, a zatem większa część Mszy,
"wypełniali" oni osobistymi praktykami pobożnymi. W typowej Mszy
"Trydenckiej" uwaga wiernych koncentrowała się na ołtarzu w zasadzie
tylko podczas Podniesienia i Doksologii. W pozostałych czynnościach i dialogach
lud był zastępowany przez ministranta. Śpiewy wykonywał chór lub też sam organista
w języku łacińskim.
Confessio Augustana
(luterańskie wyznanie wiary, 1530) . Nauka o Eucharystii (Fragment Art. 24):
„Święty
Sakrament nie po to został ustanowiony, by złożyć ofiarę za grzechy, bo ta
Ofiara już się dokonała, lecz po to, by nasza wiara została pobudzona, sumienia
zaś pocieszone. Przez ten sakrament doświadczają one bowiem, że przez Chrystusa zapewniona im została łaska i odpuszczenie grzechów. Dlatego
Sakrament ten wymaga wiary, bez wiary zaś na próżno jest udzielany.
Msza
więc nie jest ofiarą (składaną po to), by innym ludziom zdjąć ich grzechy, lecz
ma być wspólnym świętem (dosłownie: Komunią, A.MR), w której i kapłan i inni
(wierni) przyjmują sakrament dla siebie...”
„Ponadto Msza, ten smoczy
ogon przyniosła jeszcze wiele trucizny i zabobonu: po pierwsze czyściec:
ponieważ handlowano mszami za dusze zmarłych, (mszami w ) wigilie, siódmy dzień
(od śmierci), trzydziesty, rocznicę i dzień zaduszny, tak że msza odprawiana
była już niemal tylko za zmarłych, choć przecież Chrystus ustanowił ten
sakrament tylko dla żywych. Dlatego to czyściec z całym jego inwentarzem,
nabożeństwem i całym jego interesem ma być uważany za czysty wymysł diabelski.
Jest bowiem przeciw głównym artykułom wiary, według których tylko sam Chrystus,
nie zaś ludzkie działania pomagać może duszom...”
Sobór Trydencki: Nauka o
Świętej ofierze Mszy (1562):
„Ponieważ w tej Boskiej
Ofierze, która w Mszy jest sprawowana, ten sam Chrystus jest zawarty i bezkrwawo
ofiarowany, który sam siebie raz złożył krwawo na ołtarzu Krzyża, tak oto uczy
Święty Sobór: Ta Ofiara jest prawdziwą Ofiarą przebłagania i sprawia, że
„dostępujemy zmiłowania i znajdujemy łaskę pomocy” (Hbr 4,16), gdy z czystym
sercem, prawdziwą wiarą, z bojaźnią i respektem, skruszeni i w duchu pokuty
stajemy przed Bogiem. Przejednany przez zlożenie Tej Ofiary, daje nam Pan łaskę
i dar pokuty... Bo jest to jedna i ta sama ofiara i Ten sam Jest, który teraz
przez służbę kapłanów składa Ofiarę i który
siebie wydał wtedy na Krzyżu, tylko rodzaj ofiarowania jest inny... Składana
jest ona słusznie nie tylko za grzechy żywych wiernych... lecz także i za
umarłych w Chrystusie, którzy jeszcze niesą doskonale oczyszczeni...”
...
„Kto by powiedział, iż Ofiara Mszy świętej jest tylko Uwielbieniem i
dziękczynieniem Bogu albo samą tylko pamiątka śmierci krzyżowej, nie zaś Ofiarą
za grzechy, albo też, że przynosi ona owoce tylko temu, który przyjmuje
komunie, nie można zaś jej ofiarować za żywych i umarłych, za grzechy, kary i
ku przebłaganiu oraz w innych
potrzebach, ten niechaj będzie odłączony (od Kościoła)”.
ROZDZIAŁ
VIII:
ODNOWA
„OD DOŁU” - RUCH LITURGICZNY, POCZĄTKI
I ROZWÓJ.
Opracowane
zagadnienia:
1.Geneza i
poprzednicy ruchu odnowy Liturgii
2.O.Lambert
Beauduin i Kongres w Malignes (Mechelen) - nieoczekiwany przełom.
3.Inni
przedstawiciele i ośrodki ruchu odnowy. Pierwsze czasopisma liturgiczne. Wielki
rozwój (1909-1947)
4. Początki i
rozwój ruchu odnowy liturgicznej w Polsce
5.
"Mediator Dei" i reformy liturgiczne Piusa XII /O.H.S.I./
1.
GENEZA I PORZEDNICY RUCHU ODNOWY LITURGII.
Wiek XIX okazał się pod wieloma względami
przełomowym w naukach w ogóle, zaznaczył się on powstaniem i wielkim rozkwitem
wielu nowych gałęzi wiedzy. Naukowe metody w historii i krytyce źródeł posunęły
też znaczenie dalej badania w dziedzinie historii Liturgii rozpoczęte poważnie
już w wiekach XVI - XVII. Wyniki tych prac stworzyły wystarczającą bazę dla
prób historycznych syntez, a co za tym idzie, wpłynęły na wyciąganie wniosków
dotyczących kierunków rozwoju liturgii i ewentualnych postulatów jej odnowy w
duchu prawidłowego rozumienia kultu. Prócz znanych nam już kolekcji wydawnictw
autorów katolickich (Por. Rozdz. VII, 4), w I połowie XIX wieku w akademickim
ośrodku angielskim w Oxfordzie rozwija swe prace protestancka grupa /od roku
184O/ badaczy Liturgii chrześcijańskiej, zgrupowana wokół tzw. Sourtees
Society. Od 1890 powstaje tam Bradshaw Society - Towarzystwo ufundowane przez
Henryka Bradshaw'a dla publikowania tekstów liturgicznych Kościoła Zachodniego.
Do bardziej znanych przedstawicieli tego środowiska zaliczyć należy M. Rule a i
Wilsona. Wyniki ich badań i rozległych prac katolików w postaci coraz bardziej
obfitych zbiorów dokumentacji liturgicznej wieków, doskonale opracowanej
krytycznie, stały się już niedługo podstawą nowego ruchu w teologii
chrześcijańskiej - głównie jednak katolickiej - ruchu odnowy liturgicznej. Był on poprzedzony innym reformatorskim ruchem
powrotu do źródeł, nieco wcześniej zainaugurowanym - ruchem biblijnym (również
zapoczątkowanym przez protestantów). Prąd ów stworzył już biblijne podstawy
odnowy kultu (zwłaszcza nowego spojrzenia na jego podstawy i źródła
nowotestamentalne). W połączeniu z archeologią, historią i patrologią (nauką o
Ojcach Kościoła i ich teologii) stworzył on przesłanki do pierwszych wystąpień
"odnowicielskich" w dziedzinie Liturgii. Ten XIX - wieczny ruch
liturgicznej odnowy w Kościele Katolickim
rozpoczyna
się całkiem skromnie we francuskich opactwach benedyktyńskich. Będzie on
rozszerzał się na inne kraje Europy Zachodniej i potężniał, aż w końcu
doprowadzi do wielkiej odnowy liturgicznej Soboru Watykańskiego II. Jego
początki datują się na lata 3O-te XIX wieku i wiążą się z odnowieniem zakonu
benedektynów we Francji - a konkretnie z ich pierwszym klasztorem w Solesmes i
pierwszym opatem - Dom Prosperem Gueranger. W roku 1837 Prosper Gueranger /1805 -
1875/ - 32 letni zakonnik został przez papieża Grzegorza XVI mianowny
arcyopatem Kongregacji Benedyktyńskiej we Francji. Stało się tak, ponieważ to
on właśnie był głównym odnowicielem tegoż zakonu, nieistniejącego na ziemiach
francuskich od czasów Wielkiej Rewolucji (rok 1789). Tenże Gueranger zaznaczył
się jednak w Historii Kościoła inną jeszcze działalnością: on to, na podstawie
swoich solidnie przeprowadzonych badań historycznych jako pierwszy wystąpił z
postulatem odnowy Liturgii rzymskiej i przeprowadził pierwsze reformy
praktyczne w swoim opactwie św. Piotra w SOLESMES. Przez te działania stał się
on inspiratorem wielkiego ruchu, którego skromne początki oznacza się dziś
właśnie w latach 3O - 40 -tych XIX wieku, a jako jego kolebkę wskazuje klasztor
w Solesmes. Sam Gueranger był, jak już wspomniano, nie tylko praktykiem. Jego
dzieła liturgiczne uczyniły go prekursorem nowoczesnej teologii Liturgii.
Należy tu
wymienić
głównie dwie monumentalne prace: "Institutions
Liturgiques", napisana w I. 1840-1851, jakby wielka suma
dotychczasowej wiedzy liturgicznej /1O tomów/, oraz "L'annee Liturgique -Rok liturgiczny /15-tomowa praca, 5
ostatnich tomów już po śmierci Guerangera wydali jego uczniowie i współpracownicy. Dzieło to, traktujące o teologii Roku Kościelnego, zawierało
obszerne komentarze jego świąt i obrzędów, bardzo bogate i to zarówno od strony
liturgicznej jak dogmatycznej i ascetycznej. To ogromne dzieło stało się jakby
encyklopedią heortologii chrześcijańskiej. Pisząc je, chciał Autor na powrót
zbliżyć pobożność chrześcijańską i Liturgię, zjednoczyć je we wspólnym nurcie,
gdyż jedynie takie połączenie mogło dać pełnię wykorzystania tego zbawczego
środka, jakim jest liturgiczne Mysterium. W swej praktyce kładł Gureanger
nacisk na modlitwę wspólnotową i jak najaktywniejsze uczestnictwo w Liturgii.
Wprawdzie niektórzy późniejsi liturgiści zarzucają mu, że traktował Liturgię
jakby jakiś wspaniały "ceremoniał dworski", jakąś "etykietę
wielkiego Króla" , że szło mu raczej o zewnętrzną wystawność i piękno
obrzędów. Nie zmniejsza to jednak zasług tego, który jako pierwszy potraktował
Liturgię samą w sobie jako podstawowe źródło pobożności i szczyt wszelkiego
dialogu z Bogiem. Gueranger pierwszy zerwał z panującymi rubrycystycznymi
określeniami Liturgii. Jego koncepcja, choć akcentuje wciąż jeszcze tylko
akcent kultyczny Liturgii, /wstępujący, anabatyczny/, jest poważnym krokiem na
drodze odnowy pojmowania tej świętej rzeczywistości. "Czynności
liturgiczne to. . . postawy, przy pomocy których Kościół wyraża .... akty
adoracji, dziękczynienia, uwielbienia, prośby czy przebłagania, czy to przez
swoich ministrów czy przez wiernych".
Gueranger
zdaje sobie sprawę i mówi wprost na innym miejscu: " To Chrystus sprawuje
Liturgię". Widać więc, że jest on jakby już w "połowie" drogi do
definicji Soboru Watykańskiego II - jego dzieła i cała praca w znacznym stopniu
przygotowały i sprawiły przemianę myślenia. Po śmierci Guerangera /1875/ jego
reformatorskie prace kontynuowali zakonnicy z klasztoru w Solesmes i innych
domów jego kongregacji, przede wszystkim O.Cabrol i O.Leclercq - już w wieku XX
wydając monumentalne dzieła z dziedziny liturgiki, jak: "Dictionnaire d'archeologie chretienne et de
liturgie" (Słownik archeologii chrześcijańskiej i liturgii) w blisko
3O tomach /Cabrol/ oraz Monumenta
Ecclesia liturgicae" /Leclercq/. Tak rozpoczęła się, po historii i
rubrycystyce, po pierwszych "teologiach", nowożytnych wielka
współczesna teologia Liturgii. Powstaje także odnowa w praktyce - poprzez
krzewienie aktywnego udziału uczestników w obrzędach. Zaczyna się ona od klasztorów
benedyktyńskich, wzorem Solesmes reformujących swą wspólną Liturgię Godzin i
sprawowanie Eucharystii.
2. O.LAMBERT BEAUDUIN I
KONGRES W MALIGNES (MECHELEN) - NIEOCZEKIWANY PRZEŁOM.
O
ile pierwszy okres rodzącego się ruchu odnowy można by nazwać monastycznym (a
zatem dokonującym się w klasztorach, elitarnym, o wąskim zasięgu), to
wydarzenie, które nastąpiło w roku <B>1909 </B>na Kongresie Dzieł
Religijnych w Malignes w Belgii dało
początek innemu strumieniowi tego ruchu. Kongres ów zwołany został przez
prymasa Belgii, kardynała Merciera w celu ożywienia życia religijnego. Ponieważ
sam od pewnego czasu z podziwem obserwował odżycie pobożności liturgicznej w
nowo założonym opactwie Mont-Cesar, Kardynał uznał, iż byłoby rzeczą pożyteczną
wstawienie w program Kongresu także jednego referatu, podejmującego problem
Liturgii i jej sprawowania przez Kościół. Do wygłoszenia tego referatu wybrał
on sobie benedyktyna z owego klasztoru, o. Lamberta Beauduin. Wybór ten okazał się natchniony. Beauduin przygotował
swój referat tak znakomicie i potrafił tak gruntownie przekonać swych słuchaczy
o racji swych tez, iż referat i następująca po nim dyskusja stały się
przełomowym wydarzeniem w dziejach odnowy liturgicznej. Tezy Beauduina
poruszyły środowisko katolickie. W swym długim przemówieniu , zatytułowanym "Le piete' de L'Eglise"
(Prawdziwa modlitwa Kościoła) Beauduin dowodzi, iż właśnie duchowość
liturgiczna, jako mająca za swój przedmiot Dzieło Zbawcze Chrystusa, jest
prawdziwym centrum i szczytem wszelkiej duchowości w Kościele. Wnioski
praktyczne, które stąd wypływają, są według niego następujące:
1.
Konieczne jest intensywniejsze studium Liturgii w zakładach formacyjnych
(seminaria, nowicjaty itp.), uwzględniające aspekty: biblijny, historyczny,
teologiczny i duszpasterski,
2.
Wszelkie życie duchowne, zwłaszcza kleru, należy oprzeć na Liturgii jako
źródle,
3.
Winno się podjąć pracę nad szeroką odnową życia liturgicznego kleru i ludu (w
parafiach)
oraz
4. Teksty liturgiczne powinny zostać przetłumaczone na języki narodowe - by
przybliżyć ich treść wiernym.
Jak
to sam określił, wszelkie te działania miały zmierzać do głównego celu -
"demokratyzacji" liturgii, "przekazania" jej na nowo ludowi
chrześcijańskiemu. Swój referat wydaje Beauduin wkrótce potem w formie
książkowej. Znalazły się w niej bardzo konkretnie sformułowane postulaty
odnowy, które zostały przyjęte z entuzjazmem i rozeszły się szerokim echem w
Belgii i całej Europie zachodniej, zyskując wielu zwolenników wśród
duchowieństwa zakonnego (głównie Benedyktynów) i diecezjalnego. Dlatego rok
1909, w którym odbył się Kongres, uważa się powszechnie za początek
międzynarodowego, szerokiego, ogólnokościelnego ruchu liturgicznego, który w
ten sposób ostatecznie wyszedł z książek i klasztorów do parafii i ludu. O.
Beauduin gorliwie popiera ruch, który zapoczątkował na taką skalę. Przy pomocy
benedyktynów belgijskich organizuje "Tygodnie
liturgiczne" (od 1912) i "Gregoriańskie" (mające za swój
przedmiot muzykę liturgiczną), komitety, koła studiów, redaguje i rozprowadza
pierwsze mszaliki dla wiernych z
dwujęzycznymi (łacińskim i narodowym) tekstami modlitw i obrzędów. Wydaje
pierwszy biuletyn liturgiczny "Vie liturgique" - "Życie
Liturgiczne". W 191O zakłada
pierwsze poważne, stałe czasopismo liturgiczne "Questions liturgiques", które wychodzi do dziś. Pisze
też szereg artykułów, w których stawia podstawowe kwestie i postulaty,
rozwinięte później przez cały ruch odnowy. W latach 1931-1951 pracuje we Francji,
tam głosi także liczne serie rekolekcji, których celem jest odnowy życia
liturgicznego. W wyniku jego publikacji, wykładów i rekolekcji szybko rodzi się
i wzrasta krąg ludzi, zainteresowanych poważnymi studiami nad Liturgią. Dzięki
temu w roku 1943 stworzone zostaje CPL (Centre de Pastorale-Liturgique =
Ośrodek Duszpasterstwa Liturgicznego), którego głównym organizatorem i
pierwszym kierownikiem jest O. Beuduin. Współdziała on także przy powstawaniu
czasopisma "La Maison-Dieu" ("Dom Boży"), będącego do dziś
jednym z najpoważniejszych wydawnictw liturgicznych. Przez swoją działalność
przygotował on w znacznej mierze encyklikę Piusa XII o Liturgii, a także stanął
u podstaw soborowej odnowy. Nie doczekał jej, zmarł w roku 196O, lecz mimo to
stał się jednym z jej twórców i symboli.
3.
INNI PRZEDSTAWICIELE I OŚRODKI RUCHU ODNOWY. CZASOPISMA LITURGICZNE. WIELKI ROZWÓJ /LATA 1909-1947/.
a)Francja:
Z
osobami dwu wyżej wspomnianych liderów ruchu odnowy związane są dwa już znane
nam ośrodki: opactwa w Solesmes i Mont-Cesar. Prócz tego należy wymienić
opactwo benedyktyńskie Chevetogne, gdzie kontynuowano pracę O. Beauduina na
bardzo szeroką skalę. W środowisku francuskojęzycznym te trzy ośrodki, oraz
powstałe później Centrum paryskie /por.2/, stanowią do dziś liczące się
środowiska odnowy liturgicznej. Z bardziej znanych przedstawicieli tych
ośrodków wymieńmy tutaj: O. Festugiereza, O. Capelle i O.Rausseau, wspomnianych
już wyżej Leclercqa i Cabrala - wszyscy oni byli benedyktynami. W Paryżu
pracował także, znany nawet w Polsce przez tłumaczenia jego dzieł Louis Buyer
("Misterium Paschalne, Kraków 1961). Wyjątkowo intensywnie rozwijały się
te ośrodki (i wzrastała aktywność ich przedstawicieli) w okresie
międzywojennym. Wśród bardziej znanych zwolenników odnowy liturgicznej
pojawiają się też pierwsi duchowni diecezjalni. Najbardziej znani z nich to:
Ks. Battifal (autor wybitnego traktatu liturgicznego o Mszy św./ oraz Duchesne
(badacz źródeł kultu chrześcijańskiego).
b)Kraje
niemieckojęzyczne:
W
tym to czasie ruch odnowy Liturgii zatacza już coraz szersze kręgi w krajach
niemieckojęzycznych. Dwie drogi rozwoju ruchu: kierunek naukowy i
popularyzatorski ukażą się właśnie w Niemczech z całą wyrazistością. I tu
głównym "rosadnikiem" idei ruchu (obu jego kierunków) staje się od
początku benedyktyńskie opactwo Maria-Laach w Niemczech środkowych.
Działają w nim liturgiści tej klasy co:
Iledfons Herwegen, Baumstark (specjalista w dziedzinie tradycji
liturgicznych Kościołów Wschodnich i Zachodnich), Mohlberg - wybitny znawca
najstarszych dokumentów Liturgii, wydawca trzech najstarszych Sakramentarzy,
zajmował się głównie krytyką i interpretacją liturgicznych tekstów
historycznych. Rozpoczął on też wydawanie naukowego periodyku "Liturgische
Quellen und Forschungen" (Źródła i badania liturgiczne), wychodzącego do
dziś. Największe jednak znaczenie spośród tej grupy uzyskał bezsprzecznie o.
Odo Casel. On to rozwinął na szeroką
skalę zupełnie nową naukę teologii Liturgii, którą sam określił mianem
"Mysterienlehre" - nauki o Mysteriach. W szeregu znaczących książek
(m.in. "Chrześcijańskie Mysterium kultyczne"), niezliczonych
artykułach, oraz w redagowanym przez siebie w latach 1921-41 "Roczniku
Liturgicznym" (Jahrbuch für Liturgiewissenschaft) rozwinął on tę naukę i
bronił jej niestrudzenie przed atakami licznych krytyków. Nawet jego
najzacieklejsi przeciwnicy przyznawali, iż po jego wystąpieniu nie da się
Liturgii pojmować i definiować tak, jak dotychczas, - mimo swych słabych
punktów i błędów dał Casel temu Mysterium Kościoła nowy wyraz. Może największą
jego zasługą pozostanie, iż przez swe
prace przywrócił on świadomości chrześcijańskiej prawdę o absolutnie centralnym
znaczeniu Świąt Paschalnych w Roku liturgicznym oraz wiedzę o rzeczywistości
zstępującego, uświęcającego nurtu chrześcijańskiej liturgii, wynikającego z
Historii Zbawienia -konkretnie- z Mysterium Paschalnego Chrystusa. Choć nie
wprost, - echa jego nauki odbiją się później w encyklice "Mediator
Dei" oraz (jeszcze wyraźniej) w pierwszej, "teologicznej" części
Konstytucji Liturgicznej Soboru Watykańskiego II. Można niemal stwierdzić, że
soborowa teoretyczna podstawa odnowy liturgii była dziełem zza grobu Odona
Casela. Eksperci odnowy, kształtujący Konstytucje o Liturgii, byli niemal
wszyscy „z jego ducha”.
Drugi
- praktyczno-popularyzatorski nurt niemieckiego ruchu odnowy Liturgii rozpoczął
swój rozwój od organizowanych przez opata Herwegena w Maria-Laach rekolekcji
liturgicznych dla elit świeckich (od 1913). Reprezentował go także związany z
opactwem Maria-Laach ksiądz diecezjalny: Romano Guardini. Jeden z największych mystagogów (pedagogów Liturgii) XX
wieku, zajmował się on głównie liturgiką pastoralną, czyli problemami
wtajemniczenia wiernych w Liturgię i ich aktywnego i owocnego uczestnictwa.
Jego wydane w roku 1917 dzięki staraniom Herwegena dziełko "Vom Geist der
Liturgie" (O duchu Liturgii) zapoczątkowało całą popularyzatorską serię,
samo zaś stało się na długie lata rodzajem bestsellera literatury
chrześcijańskiej i miało wielki wpływ na wychowanie całego pokolenia
"liturgicznie świadomych" katolików. Był on też założycielem
młodzieżowego ruchu katolickiego "Quickborn", który (ze swym
pierwszym duchowym centrum na zamku w Rothenfels) pod jego przewodnictwem
rozwijał się bujnie w latach 30-tych (na przekór nazistowskiemu reżimowi) i
potem, pod kierownictwem o. Gregora Langa OSB, w drugiej połowie lat
czterdziestych i w latach pięćdziesiątych. Główne centra tego najszerszego może
ruchu młodzieżowego ruchu odnowicielskiego w dziejach Kościoła to: Monachium,
Augsburg i Kolonia.
W
Austrii wybija się przede wszystkim O.Pius Parsch
- kanonik regularny. Jego działalność szła w dwóch kierunkach - uwzględniał on
bowiem wielkie znaczenie właściwego rozumienia Pisma św. dla właściwego
uczestnictwa w Liturgii. Dlatego m.in. od roku 1926 wydaje czasopismo "Bibel und Liturgie". Jest on
autorem trzytomowego dzieła "Rok Liturgiczny", znanego też w Polsce.
W latach dwudziestych rozpoczyna także swą działalność naukową w Innsbrucku
jezuita Josef Andreas Jungmann. Był
to bodajże jeden z tych nielicznych, którym udało się połączyć pracę ściśle
naukową z faktycznymi wpływami na aktualnie rozwijający się ruch liturgiczny. w
którego działalności tej mocno się zaangażował. Spośród jego licznych książek i
rozpraw naukowych największe znaczenie miało osiągnąć wydane po wojnie, w 1948
gruntowne omówienie dziejów i znaczenia obrzędów Mszy świętej "Missarum
solemnia". Jako ceniony nauczyciel wywarł on też znaczny wpływ na wielu
późniejszych uczestników Soboru, do którego ekspertów zresztą sam także
należał.
c)
Włochy:
Pozostaje
jeszcze omówić środowisko włoskie. Od 1914 roku benedyktyńskie opactwo w Finalpia zaczyna wydawać naukowe
czasopismo "Rivista Liturgica", wydawane do dziś. Pod redakcją twórcy
tegoż pisma – A. Caronti, benedyktyna, powstaje także inne - o bardziej
popularnym charakterze - "Bolletino liturgico" (Biuletyn liturgiczny)
. Do bardziej zasłużonych i znanych przedstawicieli włoskiego ruchu odnowy
liturgii należy oprócz Caronti inny jeszcze benedyktyn - kardynał Ildefons Schuster (arcybiskup Mediolanu, autor
m.in. "Liber Sacramentorum - dziewięciotomowego wykładu historii i
obrzędów Mszału). Do tych czasopism już wkrótce dołącza, znana dziś znacznie
bardziej niż wówczas, rzymskie "Ephemerides liturgicae", drukujące
różnojęzyczne artykuły na bardzo wysokim poziomie. Już od roku 1922 we Włoszech
organizowane są Tygodnie Liturgiczne. Niedługo po wojnie ta instytucja zostanie
wskrzeszona (pierwsza Tydzień 1949 w Parmie). W okresie powojennym do wielkich
zwolenników ruchu należał biskup, później kardynał Lercaro. To właśnie jemu przypadnie później, z polecenia Pawła VI
jedna z czołowych ról w dziele wdrażania liturgicznej odnowy w Kościele po
Soborze.
Ruch liturgiczny rozwijał się, choć
znacznie słabiej i z o wiele mniejszym skutkiem także i w naszym kraju. Ze
względu jednak na jego rodzime uwarunkowania, przedstawiony zostanie osobno.
d)Ruch
odnowy po II wojnie światowej:
Wypada
jeszcze tylko krótko zarysować rozwój ruchu po II wojnie światowej oraz jego
główne postulaty - jako całości. Po krótkim okresie stagnacji spowodowanej
warunkami wojennymi i związaną z nimi wzajemną izolacją ośrodków, od roku 1945
ruch liturgiczny odżywa i kontynuuje bardzo dynamiczną działalność. Zaczyna się
również organizować bardziej formalnie (komitety, zjazdy itp.). To stopniowe
organizowanie się ułatwiają istniejące już "środowiska" i redakcje
czasopism - wokół których gromadzą się zwolennicy ruchu. Prócz wymienionego już
ośrodka w Paryżu, powstałego w czasie wojny (1943), wybijają się tu jeszcze dwa
inne: we Włoszech od 1949 działa Centro di Azione Liturgica, a w Niemczech w
1947 zostaje założony Instytut Liturgiczny w Trewirze - oficjalny kościelny
ośrodek badań naukowych i kształcenia liturgicznego. Owocem współpracy między
tymi ośrodkami stały się organizowane niemal corocznie Międzynarodowe Kongresy
Liturgiczne (pierwszy w 1951 w Maria-Laach). Podejmują one i rozważają tematy,
które już niedługo staną się (m.in. dzięki nim właśnie), przedmiotem obrad
Soboru Watykańskiego II.
W
roku 1956 zostaje zwołany pierwszy międzynarodowy Kongres Liturgiczny w Asyżu,
z ponad 1500 uczestników, między nimi 5 kardynałów i bardzo liczni biskupi.
Wydarzenie to wykazało, jak potężny stał się ruch odnowy, sam fakt
międzynarodowego zebrania skonsolidował odnowicielskie nurty, z drugiej jednak
strony dał okazję do licznych negatywnych reakcji, posuwających się w swej
krytyce aż do oskarżeń o herezję. Fakt przyjęcia wszystkich uczestników
kongresu na audiencji przez papieża Piusa XII i wygłoszenia do nich ciepłego w
formie przemówienia dał dowód, iż ruch ten cieszy się najwyższym poparciem, co
uciszyło ataki i zwiększyło otuchę działaczy.
Z
pewnością uprawnione będzie stwierdzenie, że ruch liturgiczny był głównym
czynnikiem, który powoli, lecz bardzo systematycznie przygotowywał mentalność
tych ludzi, którzy w czasie Vaticanum II odegrali kluczową rolę w przygotowaniu
i wprowadzeniu w życie Konstytucji o świętej Liturgii, a co za tym idzie -
soborowej odnowy Liturgii. Jej zasadnicze postulaty są przecież owocem myśli i
praktyki przedstawicieli tego ruchu i to ich można bez wątpienia nazwać Ojcami
Odnowy. Należy jeszcze jednak i to zaznaczyć, że sam "ruch
liturgiczny" (biorąc go tu jako całość) nie od początku proponował wprost
odnowę czy reformę Liturgii - nie czuł się kompetentny do sformułowania takich
wniosków. Postulował on jednak odnowę życia duchowego, opartego na Liturgii
czyli duchowości liturgicznej, jako jedynej właściwej i pełnej duchowości
chrześcijańskiej. Dopiero z czasem i ze wzrostem tego ruchu coraz głośniejsze stało
się wołanie o udostępnienie Liturgii szerokim rzeszom wierzących - przede
wszystkim poprzez jej głośne, dialogiczne sprawowanie w językach narodowych.
Przykładowo: niemieccy pionierzy tego ruchu uczynili nawet już pierwsze kroki -
wprowadzili dialog pomiędzy celebransem a Zgromadzeniem i przetłumaczyli stałe
śpiewy mszalne na język narodowy oraz wykonywali je w celebracjach
wspólnotowych. Ten krok przysporzył im wówczas (rok 1941-42) wiele kłopotów ze
strony niektórych przedstawicieli hierarchii, którzy zadenuncjowali ich nawet w
Rzymie - na szczęście jednak dla nich w obronę wziął ich kardynał Innitzer
(Wiedeń), zaś kompromisowe stanowisko zajął indagowany przez Rzym kardynał
Bertram (Wrocław), ówczesny przewodniczący niemieckiej konferencji biskupów.
4.POCZĄTKI I ROZWÓJ RUCHU
ODNOWY LITURGICNZEJ W POLSCE
KORZONKIEWICZ, KORDEL I "MISTERIUM CHRISTI"
Ruch
odnowy, choć z różnych przyczyn później i w znacznie skromniejszych rozmiarach,
dotarł także i na teren Polski. Do 1918 roku trudno mówić o jakichś zakrojonych
na szerszą skalę działaniach w tej dziedzinie - wszak ziemie polskie,
rozdzielone między zaborców traktowane były jako odległa prowincja i nie
popierano na nich rozwoju myśli naukowej - także teologicznej, zresztą Rosja i
Niemcy wręcz utrudniały kontakt katolików z innymi ośrodkami
"papieskimi" w Europie.
Jedynym
"wolnym" wyjątkiem w tej sytuacji był wówczas Kraków - liczący się
ośrodek myśli kościelnej. Pierwsze sygnały nadchodzącego renesansu myśli
liturgicznej związać należy z nazwiskiem krakowskiego księdza Józefa Korzonkiewicza, który powróciwszy ze
studiów w Niemczech i Austrii (19O6), gdzie zetknął się m.in. z Gatererem,
Caselem i innymi, rozpoczyna w krakowskiej "Gazecie Kościelnej"
publikację artykułów o treści biblijnej i liturgicznej. Jako rektor
krakowskiego Seminarim Duchownego organizuje konferencje liturgiczne dla
kleryków, sprowadza liczne książki z tej dziedziny, propaguje śpiew
gregoriański. Drugi godny wspomnienia
duchowny, który całym sercem zaangażował się w ruch odnowy i odegrał w nim
jeszcze donioślejszą rolę, to ks.Michał Kordel.
Dołącza on do Korzonkiewicza około roku 1925 i ostatnie 11 lat swego życia
poświęca w całości dziełu odnowy. Ks. Kordel jest autorem bardzo licznych prac
i artykułów (ok. 400 w różnych pismach), wykładowcą liturgiki w krakowskich
seminariach i założycielem licznych "kółek liturgicznych", których
celem jest pogłębienie znajomości Liturgii.
W
roku 1929 Korzonkiewicz wespół z Kordelem zakładają pierwsze polskie pismo
liturgiczne - Dwumiesięcznik "Misterium
Christi".
Redaktorem
naukowym zostaje Kordel, a siedzibą redakcji jest oczywiście Kraków. W ciągu
jednego roku środowisko tego pisma staje się faktycznym ośrodkiem krajowym
akcji liturgicznej i literatury w tej dziedzinie. Skupia się wokół niego coraz
szerszy krąg duchownych, pragnących współpracować w dziele odnowy duchowości
liturgicznej. Należy tu wymienić m.in. ks.Gładysza, Mantheya, ojca
Pirożyńskiego, o. Recelija itd. Pismo istnieje do wybuchu II wojny
światowej.
Powoli
prócz Krakowa na polskiej mapie kościelnej pojawiają się także inne ośrodki
ruchu. Są to: Lwów, Płock, Lublin, Pelplin i Poznań. W Gnieźnie i poznaniu
wybija się swymi wykładami Ks. Andrzej
Wronka. Wydaje się tam także lokalne czasopisma, przede wszystkim zaś
prowadzi pracę formacyjną, organizując dni i tygodnie liturgiczne, rekolekcje
itd. Do popularyzacji tematyki liturgicznej przyczyniają się też liczne
"Mszaliki" i "Wykłady Mszy św.", wychodzące w tym czasie,
m.in. autorstwa ks. Szmyda (Lwów) i ks. Hozakowskiego (Poznań).
Po
II wojnie światowej ruch utracił jeden ze swych bardziej znaczących ośrodków -
Lwów. Zaangażowani "liturgicznie duchowni już do końca okupacji
kontynuowali swoją działalność na razie jeszcze bardziej praktyczną. Bardzo
powoli (także na skutek utrudnień ze strony nowych władz) postępowała
wydawnicza działalność, tak ważna w szerokiej popularyzacji tematyki
liturgicznej. W roku 1948 udało się jednak stworzyć nowe pismo liturgiczne:
"Ruch biblijno-liturgiczny" - dwumiesięcznik ukazujący się do dziś.
Należy jednak przyznać, że z biegiem czasu zaczęła w nim zdecydowanie dominować
tematyka biblijna. Do ważniejszych ośrodków oddziaływania ruchu liturgicznego
należy oczywiście nadal Kraków - w mieście tym istnieje właściwie nawet parę
środowisk:
Tyniec-opactwo benedyktynów
/m.in. o. J. Wierusz-Kowalski, o. P. Szczaniecki, o.F. Małaczyński/,
Wydział Teologiczny UJ (potem Papieska Akademia
Teologiczna)oraz Opactwo Cystersów w Nowej Hucie - Mogile (kierunek bardziej
praktyczny).
Prócz
tego powoli tworzy się środowisko naukowców zajmujących się historią Liturgii
na lubelskim KUL-u (Wiodącą rolę odgrywa tu ks. prof. M. Rechowicz, późniejszy
biskup i ks. doc. Wacław Schenk). W kilkunastu parafiach polskich proboszczowie
- przekonani "liturgiści", jak ich nazywano, próbują prowadzić
duszpasterstwo po linii "Wprowadzania w życie liturgiczne. Najbardziej
chyba znanym z nich był ks.Aleksander
Fedorowicz, proboszcz z Izabelina pod Waraszawą, wprowadzający nawet za
zgodą prymasa Wyszyńskiego pewne innowacje w Liturgii parafialnej, by bardziej
przybliżyć ją ludowi. We Wrocławiu wreszcie - wypada nadmienić - działa wybitny
teoretyk odnowy liturgicznej - Bp. Andrzej Wronka.
Tak
rozwijający się ruch nie zdołał zapuścić może głębszych korzeni w sferze
naukowej, ani przygotować szerokich mas katolików na przyjęcie dzieła Soboru
Watykańskiego II, niemniej jednak był czynnikiem, zwracającym uwagę na
Liturgię, wywołującym większe niż dotąd zainteresowanie jej powiązaniem z
aktywnym duszpasterstwem. Przygotował on część mlodszego duchowieństwa do
wdrożenia odnowy w życie parafialne, oraz (choć tylko częściowo) zmienił
"rubrycystyczną" mentalność licznych polskich duszpasterzy, co
pomogło w spokojnym i w miarę bezkonfliktowym przejęciu i wprowadzeniu reformy
soborowej w naszym kraju. Stał się także początkiem wielu nowych
"stylów" w pracy duszpasterskiej (np. "ruchy ministranckie,
początki "oaz" ks. F. Blachnickiego,
niektóre duszpasterstwa akademickie) i spowodował wejście formacji liturgicznej
do ich programów formacyjnych i zajęcie tam przez nią poczesnego miejsca
(przykładem może tu służyć "posoborowy" już Ruch Światło Życie,
wywodzący się z "oaz"). Z pewnością nie da się dokonać wymiernej
oceny wpływu, jaki wywarli przedstawiciele ruchu odnowy w naszym Kościele,
niemniej jednak nie należy go lekceważyć.
5.
"MEDIATOR DEI" I REFORMY LITURGICZNE PIUSA XII (O.H.S.I.)
Odnowienie
Liturgii było jednym z punktów programu już papieża Piusa X (pontyfikat
19O3-1914). On to wydał m.in. Instrukcję o Muzyce Kościelnej (1903) oraz dekret
a częstej Komunii świętej ("Quam singulari, 191O"). Pierwsze reformy
Brewiarza i Roku liturgicznego (1913) także zawdzięczamy temu papieżowi.
Dopiero jednak pontyfikat Piusa XII /1939-1958/ okazał się czasem wyraźniejszej
opieki kościelnej władzy centralnej nad ruchem liturgicznym, a sam papież
dokonał w zakresie Liturgii sporego kroku w dziele przygotowania odnowy. Duży
wpływ wywarły zwłaszcza jego dwie oficjalne wypowiedzi na ten temat. Pius XII
okazał się dość współczesnym teologiem kultu. Pierwszy raz zawarł swoją
oficjalną naukę na temat Liturgii w encyklice "Mystici Corporis"
("Ciało mistyczne" - o Kościele) wydanej w roku 1943. Podaje on tam
dokładnie określenie istoty Kościoła a Liturgię utożsamia z jego funkcją
uświęcania Drugi z dokumentów Piusa XII, który należy przypomnieć, dotyczy już
w całości świętej Liturgii Kościoła. Była to encyklika "Mediator Dei" (Boski Pośrednik) z roku 1947.
Papież wprost zaznacza, że głównym powodem jej napisania jest ruch liturgicznej
odnowy, rozwijający się w Kościele, któremu w ten sposób chce okazać swoje
poparcie i wytyczyć dalsze kierunki pracy. Dlatego właśnie i ze względu na
swoją treść, encyklikę nazywało się często "Magna Charta liturgistorum"
- Wielką Kartą liturgistów. W pierwszej części encykliki papież określa istotę
Liturgii, opisuje też pokrótce jej rolę w Kościele oraz rozwój. Bardzo ważna
dla dziejów liturgicznej odnowy jest definicja Liturgii, jaką dał Pius XII w
swej encyklice. Papież określił Liturgię jako "wszelki kult publiczny
Ciała Mistycznego Jezusa Chrystusa - a więc Jego Głowy i członków". Tak
więc bardzo mocno zaakcentował on fakt, że Liturgia jest przede wszystkim
działaniem samego Chrystusa wśród swego ludu, a nie tylko składaniem ofiary czy
często ludzkim "kultem religijnym". Z tego faktu wynika zdaniem Piusa
XII właśnie obiektywna wartość Liturgii, jej skuteczność jako dzieła Boskiego
Pośrednika, jednającego (w niej) świat z Ojcem. Do pełnego ukazania istoty Liturgii,
jakie przyniesie w kilkanaście lat później konstytucja "Sacrosanctum
Concilium" brakuje już tylko wyraźnego wskazania na funkcję uświęcającą
Liturgii (nurt zastępujący), choć i to można bez większego trudu wywnioskować z
omawianego dokumentu. Pius XII zwraca też uwagę na to, że duszą Liturgii jest
prawdziwa "devotio" - całkowite oddanie, ofiarowanie się Bogu jej
uczestników. Druga część dokumentu nakreśla cechy kultu eucharystycznego.
Papież zarysowuje m.in. krótko teologię Ofiary Eucharystycznej, którą charakteryzuje
jako: 1. Oddanie chwały Ojcu, 2. Złożenie dziękczynienia, 3. Zadośćuczynienie
(przebłaganie) oraz 4. Prośba. Wszystko to dokonuje się przez Chrystusa -
Pośrednika, z Nim i w Nim. W ten sposób Msza daje wszystkim wiernym udział w
Odkupieniu, którego dokonał Chrystus w Ofierze Krzyża. Zatem istotnym
postulatem staje się rzeczywiste uczestnictwo chrześcijan w eucharystycznej
celebrze. Pius XII analizuje tu właściwie cechy "współofiarowania"
wiernych wraz z celebransem, co dosłownie powtórzy potem za nim KL. Omawia też
papież krótko Komunię i adorację eucharystyczną. Trzecia część encykliki omawia
Officium Divinum (Brewiarz - dziś Liturgię Godzin), jako liturgiczną modlitwę
ludu Bożego (Ciała Mistycznego), czwarta zaś zawiera duszpasterskie wskazania, w
których szczególnie gorąco zaleca liturgiczne formy pobożności oraz wypowiada
się w sprawie śpiewu liturgicznego. Kończy Pius XII zachętą do dalszego
krzewienia wiedzy i duchowości liturgicznej w seminariach, wśród służby
liturgicznej i wszystkich wiernych. Dokument ten, często teraz zapominany
(przysłoniła go bardzo Konstytucja o Liturgii Soboru watykańskiego II) był
znaczącym impulsem dla przygotowania odnowy i dużym krokiem na jej drodze.
Pierwszy to raz papież wypowiedział się tak szeroko, oficjalnie na temat kultu
Kościoła.
Pius
XII nie poprzestał zresztą tylko na wypowiedziach. On to właśnie dokonał bardzo
ważnej reformy liturgicznej - mianowicie odnowił obrzędy Triduum Paschalnego.
Najpierw unormował na nowo Liturgię samej Wigilii Paschalnej (1951), następnie
zaś poprzez dekret Kongregacji Obrzędów wprowadził nowy ryt obrzędów Wielkiego
Tygodnia (O.H.S.I. - Ordo Hebdomadae Sanctae Innovatum)- 1955. Przywrócono więc
Wigilii Paschalnej jej wyjątkowe miejsce w celebracjach liturgicznych, a całe
Triduum stało się na powrót dla wiernych jądrem Roku Liturgicznego i największą
jego uroczystością. Ta "mała" reforma Piusowa stała się preludium do
wielkiej reformy Soboru.
TEKSTY
POMOCNICZE:
Z
dzieła L. Beauduina "Prawdziwa Modlitwa Kościoła":
"(...)
życie Boże jest w Chrystusie, życie Chrystusa jest w hierarchii Kościoła:
hierarchia realizuje to życie w duszach poprzez swą moc kapłańską, ta moc
kapłańska dokonuje się poprzez całokształt autentycznych znaków systematycznie
zebranych w księgach liturgicznych. (...) Wypełnienie tych znaków jest więc
pierwszym i niezastąpionym źródłem pobożności katolickiej" (s.86).
"Trójca
św. jest przedmiotem kultu - Jezus Chrystus, a przez Niego Jego Ciało Mistyczne
jest podmiotem, Ofiara Eucharystyczna jest aktem centralnym (...) Kościół
konsekruje nas każdego dnia na chwałę Trójcy przez Ofiarę Eucharystyczną"
(s.95).
"Odrywając
się od liturgii pobożność chrześcijańska łatwo popada w przesadę i wchodzi na
drogi jakichś drugorzędnych praktyk z uszczerbkiem dla zdrowej pobożności. Stąd
u katolików wykształconych pomieszanie pobożności z dewocją, a dla prasy
antyreligijnej wdzięczny temat do ironii". (s.96)
Z
książki O. Casela "Chrześcijańskie Mysterium Kultyczne":
"
Trojaki a przecież jednak jeden jest sens Boskiego Mysterium:
Mysterium
jest to najpierw B ó g s a m w
s o b i e, Bóg jako Ten nieskończenie daleki, święty i niedostępny,
do którego żaden człowiek nie może się zbliżyć, by przy tym nie umrzeć - Bóg,
wobec porównania z którym wszystko jest nieczyste,
jak
mówi Prorok: "Jestem mężem o nieczystych wargach, i mieszkam pośród ludu o
nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów". I ten
właśnie Przenajświętszy odsłania swe Mysterium, zniża się ku swemu stworzeniu i
objawia mu się, znów jednak "w Mysterium", to znaczy w łaskawym
objawieniu, skierowanym do wybranych przez Niego pokornych, czystego serca, nie
do dumnych i "samoświadomych". Tak więc i Jego objawienie pozostaje
wciąż Mysterium, które "laickiemu" światu nie stoi otworem, lecz
ukrywa się przed nim, odsłaniając się jedynie przed wierzącym, wybranym przez
Niego samego.
Istota
Boga jest więc nieskończenie wyniesiona ponad świat, a jednak łaskawie
zamieszkuje on w stworzeniu, w ludzkości: jest on jednocześnie transcendentny i
immanentny, przerasta wszelkie stworzenie swoją istotą i przenika je swą
wszechobecnością i wszechdziałaniem.
Pewne
mgliste pojęcie tego Mysterium posiadał już stary świat. Wiedział on już coś o
tym, że wszelkie ziemskie rzeczywistości są tylko odbiciem i działaniem ponadziemskiej
wspaniałości. Z tego przeczucia wielkiego Mysterium narodziły się zikkuraty
Babilończyków i Sumerów, owiane tchnieniem wiecznotrwałości piramidy i sfinksy
Egipcjan. O nim mówi w swej najgłębszej warstwie platońska mądrość Grecji, do
niego chcą prowadzić misteryjne kulty czasów greckich i hellenistycznych.
Wszędzie tęsknota i pragnienie, by ściągnąć Niebo na ziemię, by zbliżyć to, co
Boskie temu, co ludzkie i złączyć obie sfery. Pośród Żydów sam Bóg potwierdził tę tęsknotę przez
swe Objawienie. Prawda, Prawo zaostrzyło mocno granice między Bogiem
a
człowiekiem. Było ono jak ogrodzenie wokół świętej góry, gdzie tronował Bóg.
Lecz Prorocy we wciąż nowych, wciąż pełniejszych obrazach mówili o nadchodzącym
królestwie Boga, w którym On sam "rozbije swój namiot" pośród swego
ludu, a Jego duch przeniknie wszelkie ciało.
Spełniło się, i to ponad wszelkie
oczekiwanie, owo pragnienie i owa obietnica poprzez Przyjście Boga w ciele. W
tym
fakcie
uzyskuje treść Mysterium nowy, pogłębiony sens.
Dla
Pawła Mysterium to cudowne o b j a w i e n i e s i ę
B o g a w C h r y s t u s i e. Bóg, ukryty w
wiecznym milczeniu, "który zamieszkuje światłość niedostępną, którego
żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć", On objawił się w ciele:
Logos, Jego Syn, stał się człowiekiem i na krzyżu ukazał całą miłość Ojca w
sposób niepojmowalny dla człowieka. "Bóg ... okazuje nam swoją miłość
właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze
grzesznikami." Jan mówi to samo innymi słowami: "Boga nikt nigdy nie
widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył". We
wcielonym i ukrzyżowanym Synu Bożym oglądamy boskie Mysterium, ukryte przed
aionami, teraz jednak w Chrystusie objawione i udzielone Kościołowi.
Chrystus
jest o s o b o w y m M y s t e r i u m, ponieważ objawia on w ciele niewidzialne
Bóstwo. Czyny Jego uniżenia, przede wszystkim ofiarnicza śmierć na krzyżu, są
Mysteriami, ponieważ w nich objawia się Bóg w sposób przekraczający
ludzkie miary i pojęcia. Zwłaszcza zaś
są Mysteriami Jego Zmartwychwstanie i Wywyższenie, gdyż tu Boża chwała i
wielkość objawia się na człowieku Jezusie i to w takiej formie, która ukryta i
niezrozumiała jest wobec świata, otwarta zaś jedynie wierzącemu. To właśnie "Mysterium
Chrystusa" głosili Apostołowie
Kościołowi,
Kościół zaś przekazuje je dalej wszystkim pokoleniom. Ponieważ zaś Plan Zbawczy
nie jest samą tylko Bożą nauką, lecz w pierwszej linii obejmuje Zbawczy Czyn Chrystusa,
przeto i Kościół nie tylko przez samo słowo głoszenia, lecz i poprzez święte
czynności prowadzi ludzkość do Zbawienia. Poprzez
wiarę
i poprzez Mysteria Chrystus żyje w Kościele.
W ten sposób otrzymuje Mysterium swe t r z
e c i e znaczenie, które jednak
najściślej wiąże się z obydwoma poprzednimi, będącymi zresztą w istocie
jednością. Od kiedy Chrystus nie jest już pomiędzy nami w widzialnej postaci,
to, co "w Panu było widzialne, przeszło w Mysteria", jak mówi św.
Leon Wielki. Jego Osoba, Jego Zbawcze Dzieła, działanie Jego łaski odnajdujemy
w Mysteriach kultycznych, jak mówi Ambroży: "Znajduję Cię w Twych
Mysteriach".
(str.
14-16)
Z
encykliki Piusa XII "Mediator Dei":
"...oddalają
się od prawdziwego pojęcia świętej liturgii ci,
którzy
uważają ją tylko za część zewnętrzną kultu lub ozdobną
okazałość
...".
ROZDZIAŁ
IX:
„ODNOWA
OD GÓRY”- SOBÓR WATYKAŃSKI II I REFORMA LITURGICZNA.
Opracowane zagadnienia:
1.
Konstytucja o Liturgii świętej Soboru Watykańskiego II - geneza i założenia
2. Inne
dokumenty odnowy liturgicznej - stopniowe wdrażanie odnowy
3.Reforma w
praktyce - główne dokonania i problemy
4. Recepcja
reformy liturgicznej
WSTĘP:
Sobór
Watykański II zwołany przez papieża Jana XXIII i kontynuowany przez jego
następcę Pawła VI trwał trzy lata (1962- 1965). Decyzja przeprowadzenia Soboru
wynikała głównie ze świadomości dużej części hierarchii Kościoła iż istnieje
nagląca potrzeba otwarcia Kościoła na świat współczesny. Oznaczało to
konieczność zmiany form - bo treści, czyli posłannictwo Kościoła =
przepowiadanie i aktualizowanie Zbawienia w dziejach świata i człowieka
pozostawało i pozostaje wciąż to samo. Trzeba było jednak i w naszym wieku, jak
tylekroć już przedtem - dostosować formy tej działalności do mentalności
współczesnego człowieka i jemu samemu w odpowiednio "docierający doń"
sposób raz jeszcze otworzyć bogactwo Kościoła i głoszonego przezeń orędzia.
Istotę tego wszystkiego, co wniósł Sobór do Kościoła XX wieku można określić
dwoma słowami, symbolami pochodzącymi od dwóch papieży soborowej odnowy. Jan
XXIII użył określenia "aggiornamento" ("uwspółcześnienie,
udzisiejszenie"), po prostu otwarcie - zwrot Kościoła jeszcze bardziej ku
światu i ku człowiekowi, nawiązanie dialogu z tym współczesnym światem i
człowiekiem. Drugie słowo-hasło, pochodzące od Pawła VI - to
"approfondimento" ("pogłębienie") - czyli spojrzenie
jeszcze raz na istotę posłannictwa Kościoła, uświadomienie sobie jego źródeł i
zadania, jakie mu powierzył Boski Założyciel. "Kościele, jaki jesteś,
powiedz sam o sobie". Sobór Watykański II na naszych niemal oczach
dowiódł, że "Ecclesia semper reformanda" Kościół jest wciąż zdolny do
odnowy i nieustannie - bardziej czy mniej żywiołowo i energicznie odnawiający
się, czerpiący soki ze swych życiodajnych korzeni - Bożego posłannictwa, Bożej
obecności, Bożego prowadzenia i opieki. Cenmtralnym dokumentem Soboru, mającego
być duszpasterskim, nie dogmatycznym (tj. nie chcącego ustalać nowych dogmatów,
ale linie duszpasterskie) okazała się jednak Konstytucja Dogmatyczna o Kościele
(KK) - "Lumen Gentium" - ("światło Narodów"). Ukazuje ona
Kościół jako Mistyczne Ciało Chrystusa i Jego Sakrament w świecie. Drugim,
komplementarnym dokumentem stała się Konstytucja o Kościele w świecie
współczesnym "Gaudium et spes" - ("Radość i nadzieja")
określająca kierunki "otwarcia", dialogu i duszpasterskiej pracy
Kościoła. Dwie następne Konstytucje (czyli dokumenty o największym znaczeniu i
zasadniczej treści) to efekty długoletniej działalności dwóch oddolnych ruchów
odnowy: ruchu biblijnego ("Dei Verbum" - Słowo Boże) Konstytucja o
Objawieniu Bożym, oraz ruchu liturgicznego "Sancrosanctum Concilium"
(święty Sobór). Ta ostatnia była pierwszym dokumentem, jaki przyjął Sobór:
została ona uroczyście promulgowana już 4.12.1963. Stało się tak głównie
dlatego, że odnowa Liturgii była już gruntownie przygotowana przez rozwijający
się od wielu dziesiątek lat silny, zorganizowany i dobrze
"zakorzeniony" naukowo oraz sprawdzający się w praktyce, w Ośrodkach
duszpasterstwa ruch liturgiczny. Teraz przyszedł czas na spełnienie jego
postulatów i ukazanie jeszcze raz Liturgii jako istotnego, konstytutywnego
elementu posłannictwa Kościoła, oraz oficjalne zapoczątkowanie powszechnego
procesu jej odnowy. Odnowa ta nie oparła się na jakichś "nadzwyczajnych"
nowinkach, ale na prawdziwym powrocie do źródeł - do tych form, które od
pierwszych wieków sprawiały, że Liturgia mogła być należycie przeżywana i
stanowiła w duchowości chrześcijan prawdziwe "źródło i szczyt".
1.
KONSTYTUCJA "SANCROSANCTUM CONCILIUM" - JEJ GENEZA I GŁÓWNE ZAŁOŻENIA.
Papież
Jan XXIII przed Soborem jeszcze zapowiedział, że przedłoży Ojcom Soboru ogólne
zasady reformy Liturgii. Zatem już na dwa lata przed pierwszym zgromadzeniem
było powszechnie wiadomo, że zajmie się ono m.in. kwestiami liturgicznymi.
Kiedy więc komisja przygotowawcza Soboru rozesłała ankietę do Biskupów, wśród
odpowiedzi (propozycji tematów na Sobór) aż 25% dotyczyło odnowy liturgicznej.
Między rokiem 1960 a 1962, sugerując się tymi propozycjami, przygotowawcza
komisja liturgiczna opracowała pierwszy schemat Konstytucji o Liturgii.
Po przyjęciu spornych poprawek projekt
ten "przeszedł" pod obrady soboru. W październiku 1962 sobór wyłonił
komisję liturgiczną, składającą się z 42 członków (biskupów i ekspertów - przedstawicieli
wszystkich ważniejszych ośrodków ruchu liturgicznego). W listopadzie 1962
opracowany już schemat został przyjęty przez Zgromadzenie Soboru jako
podstawowy projekt. Wreszcie 22.11.1963 odbyło się głosowanie tajne, zaś 4.grudnia 1963 głosowanie publiczne
(2147 głosów "za" i tylko 4 "przeciw"). Tego też dnia
papież Paweł VI uroczyście promulgował Konstytucję o Liturgii świętej jako
pierwszy dokument Soboru.
Nakreślmy
teraz główne linie tego dokumentu. Będzie to niezbędne dla zrozumienia istoty
wielkiej reformy, której dał on początek.
Wstęp do Konstytucji do jej n-ry 1-4.
Sobór zaznacza tam cel jej wydania (odnowa Liturgii) oraz określa zakres jej
obowiązywania (w obrządku - rycie rzymskim).
Rozdział I: Charakteryzuje on
najpierw naturę Liturgii, podaje on źródła Liturgii chrześcijańskiej oraz
"ustawia" Liturgię w całej Historii zbawczego działania Boga,
określając ją jako przedłużenie zbawczego dzieła Chrystusa. Liturgia będąc
aktualizowaniem Misterium Zbawienia dokonanego przez Pana (nr 7) jest
jednocześnie już uczestnictwem w eschatologicznym zbawieniu końca czasów (nr
8). W punkcie 10 spotykamy słynne już w międzyczasie określenie Liturgii jako
"źródła i szczytu" całej działalności Kościoła. Dalej pojawia się
pierwszy raz ów najważniejszy postulat, który stał się przyczyną całej reformy:
konieczność czynnego, świadomego i owocnego uczestnictwa wiernych w Liturgii
(11). Nic dziwnego, że ze względu na swoją wagę, będzie się ten postulat
pojawiał jeszcze wielokrotnie, stanowiąc jakby stały "refren" całego
dokumentu. Punkt 13 określa stosunek pozaliturgicznych nabożeństw do Liturgii,
przyznając im funkcję podporządkowaną, "pomocniczą". Druga część
rozdziału 1 (n-ry 14-20) zajmuje się problemem właściwej formacji liturgicznej
wszystkich wiernych na wszelkich stopniach - od instytutów liturgicznych po
parafie. Widzi ona w tym "wychowaniu do Liturgii" jedno z głównych
zadań duszpasterskich (19). Część trzecia rozdziału (n-ry 21-40) podaje zasady
odnowy Liturgii, najpierw ogólne (n-ry 22-25), dotyczące prawd i kompetencji
przeprowadzania reform, głównych warunków i wytycznych, następnie zaś (n-ry
26-32) precyzuje istotę społecznego charakteru Liturgii, przywracając jej rolę
prawdziwego "czynu publicznego", wspólnego, określając funkcje
należące do wszystkich uczestników jao prawdziwie liturgiczne i zachęcając do
promowania na różne sposoby aktywnego udziału całej wspólnoty (30). W końcu tej
części następują wyliczenie zasad odnowy, którymi należy się kierować przy
wszelkich przedsięwzięciach, mających na celu przeprowadzenie zmian (33-40).
Należą
tu zwłaszcza postulaty:
-
uproszczenia obrzędów (by uczynić je łatwiej zrozumiałymi dla
wiernych (nr 34)
-
przywrócenia w Liturgii należnej roli Słowa Bożego (zwiększenie zakresu jego
lektury w Liturgii (35,4)
-
wprowadzenia katechezy liturgicznej i komentarza (35,3)
-
wprowadzenia do Liturgii języków narodowych (36) z zachowaniem także języka
łacińskiego
-
przyjęcia zasady tzw. "akomodacji" liturgicznej, tj. dostosowania
obrzędów do mentalności poszczególnych kręgów cywilizacyjnych w rzeczach
drugorzędnych i nie dotykających istoty Liturgii (głównie nr 40). Tę akomodację
i nadzór nad jej przebiegiem pozostawia Sobór w gestii kompetentnych władz
terytorialnych (w praktyce dzisiejszej są to Konferencje Biskupów), Stolica
Apostolska zachowuje sobie jedynie prawo zatwierdzania wszelkich zmian.
Czwarta
część Rozdziału zajmuje się życiem liturgicznym parafii i diecezji (41-42), zaś
piąta omawia problem rozwoju "duszpasterstwa liturgicznego", nakazując
ustanowić terytorialne (dla krajów) i diecezjalne Komisje liturgiczne, mające
czuwać i kierować akcją liturgiczną pod kierunkiem Biskupów (43-46).
Rozdział II omawia odnowę Liturgii
eucharystycznej. Podaje jej bardzo krótką teologię (47)., w której wylicza
główne aspekty tej Liturgii, nazywając ją Ofiarą, Pamiątką, Ucztą Paschalną,
znakiem jedności, węzłem miłości oraz sakramentem miłosierdzia. Określając w
n-rze 48 przymioty czynnego uczestnictwa w Liturgii wylicza następnie (n-ry
49-58) postanowienia Soboru odnośnie odnowy obrzędów Eucharystii. Nakazuje
zwłaszcza:
-
jak wyżej, uprościć obrzędy i rozszerzyć Liturgię Słowa,
-
wprowadzić homilię (tu podaje jej zasady ogólne (52)),
-
przywrócić Modlitwę Powszechną (nr 53) - precyzuje jej główne zadania (4 grupy
próśb) - nr 53
-
precyzuje zakres użycia języków narodowych w Mszy (54 - obecnie już
nieaktualny)
-
zaleca przyjmowanie Ciała Pańskiego z tej samej Ofiary oraz zezwala na Komunię
św. pod dwoma postaciami przy niektórych określonych okazjach,
-
zaleca przywrócić częstszą praktykę Mszy koncelebrowanych
Rozdział III, dotyczący innych
sakramentów i sakramentaliów (nr 59-82), także zawiera ich "skróconą
teologię" (59-61). Następnie podaje zasady reformy obrzędów sakramentów
(62-82).
Główne
z nich to:
-
użycie języka ojczystego w celebracjach sakramentalnych
-
przygotowanie nowych rytuałów krajowych (dostosowanych do potrzeb miejscowych)
-
przywrócenie na stałe katechumenatu dorosłych jako instytucji
liturgiczno-formacyjnej.
-
akomodacja (przystosowanie) obrzędów sakramentów w ich punktach drugorzędnych
do miejscowych zwyczajów (idzie tu głównie o pozaeuropejskie kręgi kulturowe)
-
odnowa i uproszczenie obrzędów chrztu i bierzmowania
-
rozszerzenie obrzędów sakramentu pokuty - by lepiej ujawniały jego naturę i
skutki
-
częste stosowanie sakramentu chorych (nie ograniczenie go tylko do przypadków
"w obliczu grożącej śmierci")
-
wzbogacenie i ewentualna akomodacja obrzędu zawarcia małżeństwa
-
reforma obrzędów sakramentaliów i rozszerzenie możliwości ich sprawowania przez osoby świeckie
-
przywrócenie "paschalnego" charakteru pogrzebowi chrześcijańskiemu
Rozdział IV, podając ogólnie znaczenie
i strukturę Liturgii Godzin (83-88), nakazuje dalej w celu jej odnowienia co
następuje:
-
zreformowanie układu niektórych Godzin (np. komplety) i ograniczenie ich liczby
-
rozłożenie psałterza na szerszy okres czasu (w praktyce: cztery tygodnie
zamiast jednego jak dotąd)
-
reforma układu i treści czytań brewiarzowych oraz hymnów
-
zachęta do uroczystej celebry (z udziałem wiernych) przynajmniej niektórych Godzin Liturgicznych (zwłaszcza
Nieszporów) i zaproszenie samych wiernych do odmawiania Liturgii Godzin,
wspólnie czy prywatnie.
-
zezwala na dokonanie przekładu Liturgii Godzin na języki narodowe
Rozdział V dotyczy Roku liturgicznego.
Po podaniu jego znaczenia
i
ogólnego układu (102-106) określa on główne punkty jego odnowy.
Należy
tu wymienić przede wszystkim:
-
przywrócenie rangi i znaczenia Niedzieli, jako najstarszego i pierwotnego dnia
świątecznego, danie jej pierwszeństwa przed innymi obchodami za wyjątkiem tylko
najważniejszych (uroczystości i świąt Pańskich)
-
"oczyszczenie" poszczególnych okresów liturgicznych z niekoniecznych
wspomnień i jaśniejsze ukazanie ich myśli i pedagogii, zwłaszcza gdy chodzi o
Wielki Post (109-110).
-
zmniejszenie rangi wielu obchodów ku czci Świętych i przeniesienie ich do
kalendarzy partykularnych, aby nie
przesłaniały Roku Liturgicznego - a
zatem reforma Kalendarza Liturgicznego.
Rozdział VI dotyczy muzyki sakralnej.
Określa on jej rolę w Liturgii i związek z czynnościami liturgicznymi, podając
też wymagania ogólne, odnoszące się do prawdziwej muzyki liturgicznej (112).
Dalej
zachęca do szerokiego stosowania śpiewów w uroczystych obrzędach, jak również w
Mszy św., celebracji sakramentów i Liturgii Godzin. Zaleca popierać i tworzyć
zespoły śpiewacze oraz dbać o znajomość śpiewu wśród wiernych (114). nakazuje
uwzględnić formację muzyczną w kształtowaniu kleru oraz formację liturgiczną w przygotowaniu
służby "muzycznej" Kościoła. Zaleca popierać śpiew gregoriański jako
własny śpiew Kościoła rzymskiego, pielęgnować jednak również śpiew ludowy, o
ile nie kłóci się on z duchem Liturgii. Zaleca uszanowanie tradycji muzycznej
ludów i w miarę możności przyznanie jej pewnego miejsca w Liturgii. Przepisuje
zachować organy jako podstawowy instrument kościelny, zezwalając jednak
jednocześnie na użycie innych instrumentów (na mocy decyzji terytorialnej
władzy kościelnej). Wreszcie przy kompozycji nowych śpiewów i utworów
liturgicznych nakazuje zwrócić uwagę na prawdziwy artyzm i możliwość ich
wykonywania przez wiernych (czyli względną prostotę).
Rozdział VII wreszcie zajmuje się
sztuką kościelną (122-130).
Wymagając
od niej respektowania szczególnej godności Liturgii, pozwala na akomodację
sztuki związanej z Liturgią do mentalności
i
stylów poszczególnych narodów i regionów. Nadzór nad Sztuką Kościelną Sobór
zleca Biskupom oraz powołanym przez nich Komisjom Sztuki Kościelnej.
Dodatek do Konstytucji wyraża
zgodę Soboru na ewentualne ujednolicenie międzynarodowe kalendarza cywilnego
(związane z odejściem od kalendarza gregoriańskiego), jeśli tylko zachowałoby
ono siedmiodniowy tydzień z Niedzielą.
Bez wątpienia uchwalenie przez Sobór tej
Konstytucji stało się zwrotnym punktem w dziejach Liturgii Kościoła rzymskiego.
Fakt ten bowiem oznacza najwyższą zgodę na dokonanie głęboko sięgającej odnowy
Liturgii i wskazuje jej konkretne drogi. Konstytucja, będąca owocem wielu lat
działalności oddolnego ruchu i wyrazem zrozumienia ducha czasu, jest
jednocześnie wielkim powrotem do źródeł Liturgii chrześcijańskiej (opiera na
nich w dużej mierze swoją reformę), a jednocześnie inspiracją dla dalszego
rozwoju Liturgii - zmniejsza bowiem znacznie stopień centralizacji kompetencji
decyzyjnych w dziedzinie kultu, przyznając wiele uprawnień Kościołom lokalnym.
Stając też zdecydowanie na stanowisku szczególnej roli Liturgii w Kościele -
akcentuje Konstytucja jej nadrzędną rangę w jego życiu i w życiu każdego
chrześcijanina. Staje się więc ona także źródłem powszechnego odrodzenia
zdrowej pobożności liturgicznej - jedynej w pełni chrześcijańskiej duchowości.
Wydanie
Konstytucji o Liturgii jest nie tyle kresem działalności liturgicznego ruchu
odnowy, co jego punktem kulminacyjnym i jednocześnie początkiem nowego etapu.
Konstytucja wytycza bowiem program działania, który jest aktualny dziś i
właściwie pozostanie zawsze. Program ten przewiduje jakby podwójne działanie: z
jednej strony mające dostosować formy Liturgii do "mentalności"
człowieka współczesnego (owo "aggiornamento" -
"udzisiejszenie" Liturgii), a z drugiej tegoż człowieka
"przygotować" do sprawowania Liturgii - dać mu właściwą liturgiczną
formację, pogłębić go ("approfondimento") i przez to stworzyć mu
możliwość do do owocnego udziału w
Liturgii.
W
tych dwu nurtach mieszczą się właściwie wszystkie wyżej wymienione szczegółowe
zalecenia i nakazy.
2. INNE DOKUMENTY ODNOWY
LITURGICZNEJ
Uściślenie i wprowadzenie w życie nakazów
Konstytucji zlecone zostało Radzie liturgicznej "Consilium", którą
powołał Paweł VI w 1964 roku. Jej przewodniczącym został kardynał Lercaro, sekretarzem zaś (dźwigającym
na sobie główny ciężar pracy koordynacyjnej i odpowiadającym za szczegółowe
prace) arcybiskup Annibale Bugnini. W
skład Komisji weszło około 40 biskupów i ponad 200 konsultorów - specjalistów z
całego świata. Rada pracowała w niemal 40 tematycznych grupach roboczych.
Istniała ona od roku 1969, kiedy to jej kompetencje przyjęła utworzona przez
papieża na miejsce dawnej Kongregacji Obrzędów - Kongregacja Kultu Bożego.
Kluczową postacią w tej kongregacji był wspomniany już abp. Bugnini, on to
położył największe zasługi w odnowie poszczególnych dziedzin Liturgii, on też
był bodajże najbardziej zaciekle przez konserwatystów kościelnych atakowanym
hierarchą. System pracy Rady był następujący: najpierw przeprowadzanie
dokładnych studiów poszczególnych (po kolei) działów Liturgii (były to dogłębne
studia teologiczno-dogmatyczna, historyczne, duszpasterskie i in.), następnie stworzenie
i wydanie regulujących je na nowo ksiąg liturgicznych. Ta "etapowa"
reforma, bardzo dokładnie przygotowana, lecz powolna, trwała w zasadzie około
10 lat (1964-1974), ale w niektórych działach dopiero po prawie dwudziestu
latach doszła do zakończenia np. w roku 1988 ukazał się dopiero posoborowy
Benedykcjonał typiczny.
Już
po opracowaniu pierwszych materiałów Komisja wydawać zaczęła pierwsze
Instrukcje wykonawcze do KL /1964 "Inter oecumenici", 1967 "Tres
abhinc annos"/, regulujące dokładnie
zmiany w porządku Mszy i Liturgii Godzin oraz Sakramentów. Między rokiem
1964 a 1970 wydano ponad 120 dokumentów, związanych z najdrobniejszymi czasem
szczegółami poszczególnych dziedzin kultu. Znalazły się między nimi także
pierwsze odnowione Księgi liturgiczne, jak: Gruduał i Kyriał Rzymski (oficjalne
księgi śpiewów Mszalnych) oraz Kalendarz Rzymski (1969) - regulujący nowy układ
Roku Liturgicznego. Rok 1970 okazał się bardzo owocny
w
zasadnicze dokumenty odnowy liturgicznej. Było ich wiele, ale największe znaczenie
posiadają trzy z nich, które bardzo krótko przedstawiamy:
-
26.03.1970 Kongregacja Kultu Bożego wydała edycję typiczną (wydanie wzorcowe)
Mszału Rzymskiego. To wydanie miało stać się wzorem dla wszystkich Mszałów narodowych.
W samym Mszale przywrócono wiele modlitw z dawnych Sakramentarzy, dodano trzy
nowe Modlitwy Eucharystyczne, uwzględniające tradycję liturgiczną i współczesną
teologię Kościoła, zwiększono liczbę Prefacji (to już w drugim wydaniu
Typicznym 1975 - do około 90). Nowy Mszał daje możliwości szerokiego wyboru
tekstów, a także dopuszcza w wielu miejscach możliwość inicjatywy celebransa i
wiernych. W tłumaczeniach na języki narodowe zezwolono zresztą na wiele jeszcze
innych dodatków lokalnych. Jedną całość z Mszałem stanowi - i z punktu widzenia
odnowy obrzędów niemniej nas interesuje - zawarte z nim razem w jednym tomie "Wprowadzenie Ogólne do Mszału
Rzymskiego" (Institutio Generalis Missalis Romani), podpisane przez
papieża Pawła VI. Nie ma ono charakteru samych tylko "czystych
rubryk", jak wprowadzenie do Mszału Trydenckiego, lecz oprócz dokładnego
opisu obrzędów Eucharystii zawiera także wiele krótkich teologicznych wyjaśnień
dotyczących tej celebracji, jej części i nawet poszczególnych obrzędów,
pozwalając lepiej zrozumieć, czym jest i dlaczego właśnie tak powinno wyglądać
sprawowanie Mszy św. We wstępie i ośmiu rozdziałach tego dokumentu zawarty jest
po prostu teologiczny i liturgiczno-duszpasterski podręcznik Liturgii
Eucharystycznej.
-
Dopełnieniem odnowy Liturgii mszalnej była reforma struktury i zawartości
Liturgii Słowa. I ona w 1970 roku otrzymała swoją księgę: Lekcjonarz Mszalny,
ułożony według zasad wskazanych przez Sobór odnośnie czytania Pisma w Liturgii
i zgodnie z nowym Kalendarzem Liturgicznym. Także Lekcjonarz Mszalny został
poprzedzony specjalnym wstępem: Wprowadzeniem Teologiczno - Pastoralnym do
Lekcjonarza Mszalnego (z roku 1969). Przypominając naturę Słowa Bożego,
wyjaśnia ono sens jego czytania w Liturgii, uwypukla związek między czytaniem
Słowa i działaniem Ducha świętego, akcentuje głęboką więź Słowa Bożego i
tajemnicy Eucharystii. Dalej przedstawia strukturę Liturgii Słowa w celebracji
liturgicznej, sposób jej sprawowania oraz układ Lekcjonarza Mszalnego.
-
W tymże roku papież Paweł VI wydał Konstytucję Apostolską "Laudis
Canticum" ("śpiew chwały"), przez którą promulgował odnowioną
Księgę Liturgii Godzin Kościoła Katolickiego (Liturgia Horarum). Także i ta
konstytucja jest teologiczno - duszpasterskim wprowadzeniem w modlitwę
liturgiczną Kościoła, której już nie należy odtąd nazywać Brewiarzem, albowiem
po odnowie przestała być "skrótem", wzbogacona o bogaty wybór
tekstów. W roku następnym (1971) wychodzi Wprowadzenie Ogólne do Liturgii
Godzin (Institutio Generalis de Liturgia Horarum), które normuje szczegółowo
poszczególne części Oficjum i sposób ich odprawiania.
11
kwietnia 1971 roku Kongregacja Kultu Bożego wydaje edycję łacińską
(wzorcową=typiczną) księgi Liturgii Godzin. W niedługim czasie zostaje ona
przetłumaczona na języki narodowe (polski dopiero w latach 1984-1988).
Prócz
tych trzech ksiąg należy jeszcze wymienić dwa ważniejsze liturgiczne "owoce" owego
błogosławionego dla odnowy roku:
Instrukcję
"Liturgicae instaurationes", szczegółowo normującą część obrzędów
mszalnych oraz Instrukcję "Calendaria particularia", ustalającą
zasady, w myśl których mają być odtąd układane Kalendarze Liturgiczne dla
poszczególnych krajów i diecezji (kościołów lokalnych i partykularnych).
W sumie ilość dokumentów odnowy
liturgicznej w ciągu jej pierwszych 10 lat (lata 1964 - 1973) jest bliska 200.
W tym okresie zrealizowano w zasadzie na stopniu centralnym wszystkie
ważniejsze postulaty KL, odnoszące się do odnowy Liturgii. Dalej Rzym zachował
dla siebie właściwie rolę kontrolną, nadzorującą reformy w poszczególnych
Kościołach lokalnych i kierującą nimi za pomocą wydawanych instrukcji.
Stopniowo też "dochodziły" i dochodzą nowe, o mniejszym już znaczeniu
dokumenty, normujące na nowo dziedziny kultu. "Odgórna" reforma
będąca konsekwencją Soboru i KL już się w zasadzie dokonała. Towarzyszyła jej
od początku reforma praktyczna, która nie zakończyła się i właściwie nigdy się
nie skończy, bo jej zadaniem jest stałe "udzisiejszanie" Liturgii dla
potrzeb człowieka współczesnego i ciągłe "wprowadzanie " kolejnych
pokoleń w jej Misterium.
3. REFORMA W PRAKTYCE -
GŁÓWNE DOKONANIA I PROBLEMY
Spróbujmy nakreślić choćby w ogromnym
skrócie dokonania reformy liturgicznej czasu posoborowego.
-
W pierwszym etapie tzw. "małej reformy" we wszystkich kręgach
językowych (w zasadzie do roku 1970) przetłumaczono teksty obrzędów. Liturgia
stała się więc nie tyle zrozumiana, co możliwa do zrozumienia dla wszystkich
wiernych. Otworzyło to możliwość prawdziwej i skutecznej mystagogii - czyli
wprowadzenia ludu w tajemnicę Liturgii (mystagogii dotąd i teraz jeszcze wciąż
za mało wykorzystanej) - a co za tym idzie - umożliwiło czynny udział w
obrzędach i ich rzeczywiste przeżywanie. Wydaje się więc, że spełnienie
"językowego" postulatu Soboru bardzo wpłynęło na zrealizowanie (choć
w części), jego największego pragnienia w kwestii Liturgii: czynnego,
świadomego i owocnego uczestnictwa wiernych w Liturgii.
-
Poprzez reformę ksiąg liturgicznych (lata głównie 1964-1971) osiągnięto
ożywienie aktywności wiernych w Liturgii (dzięki nowej strukturze obrzędów,
wprowadzającej dużo elementów dialogicznych). Rozszerzyła się znacznie ilość
wykorzystywanych tekstów liturgicznych, wierni mogą wreszcie spotkać w Liturgii
niemal całe bogactwo myśli Kościoła (w jej modlitwach, Prefacjach itp.
obrzędach sakramentów).
-
Udostępniono w nowym Lekcjonarzu bardzo szeroko Pismo Święte, co pozwoliło na
lepsze zapoznanie katolików z Biblią. Istnieje wreszcie szansa, by Biblia
stanęła jak niegdyś u podstaw duchowości większości katolików. Wprowadzono
celebrację specjalnych Liturgii Słowa Bożego (szkoda, że w tak wąskim zakresie
w Polsce).
-
Uregulowano w nowy sposób stosunek pobożności ludowej do Liturgii. Wydaje się,
że z każdym rokiem rośnie świadomość liturgiczna wiernych i coraz większa (lecz
wciąż za mała!) ich liczba żyje "duchowością" liturgiczną, przyjmując
ją wraz z Pismem Świętym za podstawę "swojego" przeżywania
chrześcijaństwa
-
zreformowany Rok Liturgiczny stał się bazą "szkoły" chrześcijańskiego
życia i modlitwy - w jasno wyodrębnionych okresach wprowadza on wiernych w
zbawcze mysteria Chrystusa, ukazując im i pozwalając uczestniczyć w Jego
Jedynym Mysterium Paschalnym, oraz poucza ich o podstawowych prawdach chrześcijańskiej
wiary przez ich wspólne celebrowanie.
-
Przez reformę i przetłumaczenie Liturgii Godzin wierni zyskali (oczywiście
tylko ci, którzy tego pragnęli, a nie jest ich jeszcze zbyt wielu) dostęp do
publicznej modlitwy Kościoła. Mogą więc i poza Eucharystią uczestniczyć nawet w
braku duchownych we wspólnej całemu Kościołowi Liturgii i budować na niej swoje
życie, karmić nią swoją wiarę.
-
Zreformowano liturgiczną formację duchowieństwa, co pozwala żywić nadzieję na
pojawienie się nowych pokoleń duchownych, umiejących własnym przykładem i
rzetelną mystagogią budować duchowość liturgiczną wiernych.
-
Dzięki pewnym "przystosowaniom" liturgicznym w krajach misyjnych
katolicyzm zyskał nowy dynamizm i siłę "przyciągania". Liturgia
wychodzi coraz szerzej naprzeciw mentalności człowieka żyjącego w
pozaeuropejskich kręgach kulturowych /Azja, Afryka/ i dzięki temu może być
przez niego zrozumiana i przyjęta jako "swoja", pozostając przecież w
swej niezmiennej istocie Boską i ludzką Liturgią Kościoła. Można by to określić
następująco: Liturgia "przystosowywana" tracąc nieco na
"rzymskości" zyskuje na "powszechności".
-
Dzięki reformie stopni święceń /1973/ udało się w dużej części Liturgię
"odklerykalizować" i dać szerokie możliwości wiernym świeckim
pełnienia funkcji liturgicznych w Zgromadzeniu (jako akolici, lektorzy,
członkowie scholi etc./. Przywrócenie stałego diakonatu może stać się formą
"zasypania" przepaści między klerem a ludem świeckim - jakąś formą
łączącą je w sobie.
Na ogół Reforma została przyjęta przez
duchowieństwo i zaangażowanych wiernych z dużym zrozumieniem, zadowoleniem i
nawet wdzięcznością. Było to m.in. skutkiem wcześniejszych szerokich działań
oddolnego ruchu liturgicznego, przygotowującego nie tylko reformę, ale i samych
wiernych na jej przyjęcie. Przecież oto pojawiło się to, na co czekano od
dawna, czego się ostatecznie po Soborze spodziewano.
Bardzo
przychylne były reakcje większości wiernych na tzw. "małą reformę"
(wprowadzenie do Liturgii języków narodowych i pewne uproszczenia w obrzędach).
Wypowiedziało się za nią ponad 92% pytanych o to w przeróżnych ankietach.
Jednak reforma nie dała się wdrożyć bez przeróżnych tarć i nieporozumień.
Pojawiły się one nawet po obu stronach:
Konserwatyści (integryści):
Ze
strony w miarę nielicznych, za to niezwykle głośno dających wyraz swym poglądom
kręgów tradycjonalnie nastawionych dały się natychmiast niemal słyszeć głosy
przeciwne. W USA np. działa jeszcze do dziś organizacja katolików -
tradycjonalistów, odrzucająca w ogóle całą soborową odnowę. Istnieje także
organizacja "obrońców" łaciny, "Una Voce" (Jednym Głosem).
We Włoszech i Francji w latach 60-tych i początku 70-tych ukazało się szereg
listów otwartych, sprzeciwiających się reformie, za którymi stali niejednokrotnie
wysocy dostojnicy kościelni i znani działacze katoliccy. Po ogłoszeniu nowych
obrzędów Mszy został został zorganizowany tzw. "Marsz na Rzym",
którego uczestnicy zebrali ok. 100 tysięcy podpisów pod otwartym sprzeciwem.
Wreszcie szeroko znana stała się sprawa arcybiskupa
Marcela Lefebvre'a, który rozpoczął od sprzeciwu wobec odnowy liturgicznej
(sprzeciwu czynnego! - 1964) a zakończył dokonaniem formalnej schizmy, czyli
rozłamu (1989) na tle odrzucenia całej w ogóle nauki Soboru Watykańskiego II i
ostatnich papieży. Poszła za nim bardzo nieliczna część duchowieństwa (około
200 księży) i kilkadziesiąt tysięcy wiernych, głównie we Francji, Szwajcarii i
Niemczech. Wielokrotne próby doprowadzenia do pojednania ze strony papieża
Pawła VI i Jana Pawła II nie doprowadziły do zmiany poglądów zacietrzewionego
biskupa. On sam, i w większości przypadków cały nurt konserwatywny zarzuca
odnowie nadmierne zracjonalizowanie Liturgii (jej rozumowe ujmowanie, bardziej
naukowe niż teologiczne i duchowe) oraz jej desakralizację, czyli pozbawienie
jej elementów wyróżniających, wynoszących ją ponad świat życia codziennego,
nadmierne "sprowadzenie na ziemię". Przeciwnicy reformy o
decentralizacji w kierowaniu sprawami liturgicznymi jako o łamaniu jedności
kościelnej oskarżają odnowę o porzucenie kultury liturgicznej chrześcijaństwa
(mając tu na myśli śpiew gregoriański, i łaciński język obrzędowy).
Rzeczywiście, niektóre z tych zarzutów można do pewnego stopnia poprzeć faktami
zwłaszcza zaś ostatni z nich, jednak tego typu uchybienia wypływają więcej z
niezrozumienia ducha odnowy przez jej gorliwych, acz nie zawsze odpowiednio
przygotowanych realizatorów.
"Progresiści". Z drugiej strony
zaobserwować można także działania tych, którzy w procesie realizowanej odnowy
nie zawsze zachowują umiar. Nie potrafią ich zadowolić te mniej lub bardziej
daleko idące zmiany, które władza kościelna wprowadza po wcześniejszym
rozważeniu, na własną rękę szukają swojego własnego "modelu"
Liturgii, chcą ją kształtować według własnych upodobań czy aktualnych trendów
kulturowych, a nawet muzycznych. Ci z kolei coraz to inne rzeczywistości
liturgiczne chcieliby uważać za nieistotny przeżytek i rezygnować z nich, z
drugiej zaś strony wprowadzić do kultu coraz więcej elementów nie mających
zakorzenienia już nie tylko w liturgicznej tradycji, ale nawet i w podstawowym
przesłaniu chrześcijaństwa, za to idących "z duchem" czasu. Wydają
się przy tym zapominać, iż istotą Liturgii jest jej trwanie ponad czasem, i
choć formy drugorzędne mogą i powinny podlegać zmianie, to musi się w nich
ukazywać wciąż to jedno i nie ulegające zmianie Mysterium. Choć bowiem Liturgia
niejedno "z wieków wzięła", to jednak zawsze zachowuje ona swój
nadrzędny, sakralny charakter i nie może ulegać zmianom w rzeczach pierwszorzędnego
znaczenia, zwłaszcza pod wpływem chwilowej "mody" czy stylu. Nie
można też zrezygnować z fundamentalnego przesłania Liturgii jako autentycznego
spotkania Boga z człowiekiem, a o tym
skrajni progresiści zdają się tak często po prostu nie pamiętać: obserwując,
co się dzieje w niektórych kościołach na tzw. nabożeństwach dla „specjalnych
grup”, czasem po prostu dla młodzieży, odnosi się wrażenie, iż niektórzy z
nich, zamiast pogłębiać wiarę wspólnoty chcieliby zamienić świętą Eucharystię
na zwykłe spotkanie muzyczne z „przesłaniem dnia”, „tematem tygodnia” czy może
jeszcze „jakąś modlitwą dziękczynną”.
Protagoniści dalszej
odnowy.
Niektórzy znani teologowie katoliccy
jak Hans Küng czy Edouard
Schillebeecx rozważają nawet, wbrew dotychczasowej tradycji katolickiej
możliwość celebrowania Eucharystii bez koniecznej obecności prezbitera, na
mocy powszechnego kapłaństwa wszystkich
ochrzczonych. Ten nurt reformy jest dla aktualnego obrazu katolickiej Liturgii
zapewne jak na razie równie odległy, czy też, jak uważają hierarchowie,
„niebezpieczny”, co konsekwentny opór przeciw zmianom. Także i on wywoływał
niejednokrotnie reakcję Watykanu - starającego się jak dotąd zawsze doprowadzić
sytuację do zgodnego z normami soborowymi stanu. W odpowiedzi na ich to poglądy
papież Paweł VI wydał m.in. swą encyklikę "Misterium Fidei" (1965 -
Mysterium wiary), stającą w obronie oficjalnej, tomistycznej wersji pojmowania
katolickiego tajemnicy i kultu Eucharystii (nauki o transsubstancjacji, czyli
przeistoczeniu, wyraźnego rozdzielenia kapłaństwa hierarchicznego i
powszechnego). Także instrukcja Kongregacji Kultu Bożego "Eucharisticum
Misterium" (1967 - mysterium Eucharystii), daje wobec istniejących różnic
w nauczaniu o Mszy św. oraz w jej praktyce pełny centralny wykład norm Kościoła
katolickiego w tej dziedzinie. Przeciw takim różnym „odstępstwom” od prawa
liturgicznego jak: używanie prywatnych, czyli nie zatwierdzonych tekstów Modlitwy Eucharystycznej, zarzucanie
lub zmiana stroju liturgicznego, oraz brak (dość konserwatywnie rozumianych)
czci i poszanowania dla Najświętszej Eucharystii występuje także Instrukcja
tejże Kongregacji z 1980 "Inaestimabile donum" (Niedoceniony dar),
będąca uściśleniem Listu papieża Jana Pawła II z tegoż roku o Mysterium
Eucharystii.
Trudności z przyjęciem reform były
spowodowane przede wszystkim nieumiejętnością "przestawienia się" na
zgoła inne myślenie. Duchowni, wychowani w duchu rubrycyzmu, pojmującego
Liturgię od strony prawa i "ważności") oraz wierni, przywiązani do
swoich przeróżnych nabożeństw i żyjący bardziej nimi niż odległą, tajemniczą
łacińską Liturgią, nie potrafili tak szybko pożegnać się z dotychczasowym
stylem pojmowania i praktykowania "pobożności" i kultu. Stąd
obowiązek sprawowania obrzędów w zupełnie nowej formie dla jednych a
konieczność ich zrozumienia i aktywnego udziału dla drugich w tak krótkim
czasie była powodem swego rodzaju szoku i rodziła odruchy sprzeciwu. Wielkim
mankamentem reform w niektórych krajach (zwłaszcza dobrze widzimy to w Polsce)
był także brak odpowiedniej katechezy liturgicznej, wyjaśniającej zmiany i w
ogóle istotę Liturgii. W świadomości bowiem wielu duchownych starszej generacji
zniknęły najdokładniejsze w szczegółach rubryki, a ich miejsca nie zajęło nic,
nastąpił rodzaj pustki - w oczach zaś wiernych odebrano im "ich"
kult, każąc bez wyjaśnienia i wprowadzenia przyjąć "nowe". Wielu z
nich, widząc jak na ich oczach znika to, co uważali za niezmienne i święte,
obawiało się wręcz, że nastąpiła jakaś niewyjaśniona "zmiana religii".
Dlatego z jednej strony zrozumiała była postawa kardynała Stefana Wyszyńskiego w Polsce, który nie
pozwalał wprowadzić wszystkich reform od razu, ale wpłynął na rozłożenie tego
procesu na lata i usiłował wraz z Konferencją Episkopatu przygotować na kolejne
etapy duchownych (konferencje rejonowe, okólniki) oraz wiernych (listy
pasterskie poprzedzające zmiany w obrzędach). Z drugiej strony z pewnością pogłębiło to nie tylko nieufną
postawę polskiego kleru wobec liturgicznej odnowy i opóźniło ją znacznie: także
specyficzne polskie („zaściankowe”
)warunki i brak liczniejszej "kadry" liturgicznej (słabość ruchu
odnowy Liturgii w Polsce) do dziś odbijają się w wielkiej nieświadomości
naszych wiernych a często i duchownych co do właściwej istoty Liturgii i , co
za tym idzie, istoty praktykowanej wiary. Tzw. ludowa pobożność, ujawniająca
się w całej swej okazałości w miejscach takich jak Licheń, wspierana przez
kler, zwłaszcza zakonny, ma zaiste niewiele wspólnego z prawdziwym, biblijnym
przecież duchem chrześcijańskiej wiary. Konserwując te formy Kościół w Polsce
nie tylko stoi w sprzeczności z odnowioną Liturgią katolicką, ale i generuje
coraz większe ryzyko rozłamu międzypokoleniowego wśród polskich katolików,
których młodsza część tych form nie rozumie i nie akceptuje, którą one w coraz
wyższym stopniu rażą i ... wyganiają z kościołów.
Do
niedostatków odnowy można by zaliczyć w tej chwili:
-
Słabe (zwłaszcza w Polsce) "apostolstwo liturgiczne". Jego brak
powoduje w wielu środowiskach słabą "świadomość" liturgiczną i brak
prawdziwie owocnego udziału w Liturgii. Jest tu zwłaszcza żywy problem braku
właściwej katechezy liturgicznej we wspólnotach podstawowych, przede wszystkim
parafiach. Najczęściej po prostu nie było komu jej głosić, ponieważ sami duchowni
nie posiadają wciąż jeszcze do tego odpowiedniego przygotowania ani też serca.
-
Brak powszechnego przyjęcia się Liturgii Godzin jako modlitwy całego Ludu
Bożego. Wskutek tego Eucharystia wydaje się być jedyną powszechną formą
Liturgii, a brak nabożeństw (wiele z nich zlikwidowano) nie został niczym
zastąpiony wywołując swoiste uczucie "pustki" u wiernych.
-
U bardzo wielu chrześcijan nie istnieje jeszcze świadomość, że konieczny jest
związek uczestnictwa w Liturgii z właściwym życiem (według prawd przeżywanych w
niej). Ten brak "owocności" może być spowodowany niedostatecznym
wprowadzeniem w istotę Liturgii i małą skutecznością gloszenia. Wzmożenie tego
przepowiadania we wszystkich jego rodzajach, także na katechezie dzieci i
zwłaszcza młodzieży i zaakcentowanie w nim związku Liturgii z Chrystusowym
Mysterium jest chyba najważniejszym postulatem, odnoszącym się do dalszego
etapu odnowy liturgicznej. Należy po prostu - parafrazując nieco starą zasadę
chrześcijańską, uświadomić wszystkim wiernym związek nierozłączny tego, jak się
modli i tego, jak się żyje - "lex orandi" i "lex vivendi",
-
Rzeczywiście prawdziwy kryzys wydaje się przeżywać muzyka kościelna. Znajomość
śpiewu gregoriańskiego jest bardzo nikła, polifonię i wielkie chóry zarzucono,
jako niezgodne z duchem "dialogowości" Liturgii, zaś nowe - nieliczne
zresztą - formy muzyki liturgicznej jakoś nie potrafią zdobyć sobie własnego
miejsca, czy też uznania w oczach wiernych, często też nie spełniają
teologicznych lub choćby artystycznych wymagań Kościoła. Brakuje też pieśni na
niektóre okresy (w Polsce na przykład na okres "w ciągu roku").
Mimo tych usterek, które wyraźnie
wskazują dalsze kierunki ciągłej odnowy, reforma już teraz okazała się czymś
pożądanym, co już teraz przyniosło Kościołowi błogosławione owoce. Nigdy
jeszcze w historii katolicyzmu reforma Liturgii nie była tak dogłębnie
przygotowana i zaplanowana, nigdy też nie sięgała tak głęboko jak ta, którą
przeżył on w ostatnich kilkudziesięciu latach. Na naszym zresztą terenie, w
polskim Kościele Katolickim jej złoty okres wydaje się dopiero nadchodzić ...
TEKSTY
POMOCNICZE:
Z
Konstytucji o Liturgii świętej Soboru Watykańskiego II:
Nr.7:
"(...)Słusznie
przeto uważa się liturgię za wykonywanie kapłańskiego urzędu Jezusa Chrystusa:
w niej przez znaki widzialne wyraża się, i w sposób właściwy poszczególnym
znakom urzeczywistnia uświęcenie człowieka, a mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa,
to jest Głowa ze swymi członkami, wykonuje całkowity kult publiczny.
Dlatego
każdy obchód liturgiczny, jako dzieło Chrystusa-Kapłana i jego Ciała, czyli
Kościoła, jest czynnością w najwyższym stopniu świętą , a żadna inna czynność
Kościoła nie dorównuje jej skuteczności z tego samego tytułu i w tym samym
stopniu."
Nr
14:
"Matka
Kościół pragnie, aby wszystkich wiernych prowadzić do pełnego, świadomego i
czynnego udziału w obrzędach liturgicznych, którego się domaga sama natura
liturgii. Na mocy chrztu lud chrześcijański, "rodzaj wybrany, królewskie
kapłaństwo, naród święty, lud nabyty" jest uprawniony i zobowiązany do
takiego udziału. To pełne i czynne uczestnictwo całego ludu trzeba mieć
dokładnie na uwadze przy odnowieniu i pielęgnowaniu świętej liturgii. Liturgia
bowiem jest pierwszym i niezastąpionym źródłem, z którego wierni czerpią ducha
prawdziwie chrześcijańskiego. Dlatego duszpasterze w całej swej działalności
pasterskiej powinni gorliwie dążyć do osiągnięcia takiego udziału przez
należyte urabianie wiernych. Ale osiągnięcia tych rezultatów nie można się
spodziewać, jeżeli najpierw sami duszpasterze nie będą przeniknięci duchem i
mocą liturgii i nie staną się jej nauczycielami. (...)"
Z
"Listu katolika w sprawie reformy liturgicznej" do kardynała G. Lercaro: (reakcja konserwatywna)
"...
w mojej pamięci pozostałeś, Eminencjo takim, jakim cię widziałem w dniu, w
którym z zakrwawioną tuniką Chrystusową bez szwu czyniłeś to, czego się nie
odważyli czynić nawet żołnierze rzymscy. Widziałem i widzę Cię, jak rozdzierasz
tę szatę, obraz i więź wierzących minionych, obecnych i przyszłych jak ją
rwiesz na sztuki, na strzępu z wściekłością ... która doprawdy świadczy o
delirium Twoim i Twoich - Eminencjo"
(Tino
Casini z Florencji)
"...
wielu autorów różnego języka i krajów opublikowało w ostatnich latach ułożone
przez siebie "dla celów naukowych" nowe Modlitwy eucharystyczne.
Często również zdarza się, że kapłani, nie bacząc na przepis Soboru
Watykańskiego II, jak również zakazy biskupów - posługują się w odprawianiu
tekstami prywatnie skomponowanymi ... Wydało się więc rzeczą wskazaną, ażeby w
obecnym czasie nie przyznawać Konferencjom Biskupim ogólnej władzy sporządzania
lub zatwierdzania nowych Modlitw Eucharystycznych. Natomiast wydaje się
bardziej wskazanym przypomnieć obowiązek podejmowania katechezy na temat natury
i istoty Modlitwy eucharystycznej".
Trwające dwadzieścia wieków istnienie
Kościołów Chrystusowych to jednocześnie dwa tysiące lat ewolucji ich Liturgii.
Zachowując to, co istotne i niezmienne, rozwijała ona swe formy i obrzędy
bardziej lub mniej dynamicznie, lecz nieustannie. Te dwadzieścia wieków
ciągłego "stawania się" Liturgii dało także Kościołowi Katolickiemu
jedno bardzo cenne doświadczenie. Tam otóż, gdzie ludzie współtworzący
wydarzenie Liturgii umieli dojrzeć i zrozumieć uwarunkowania kulturowe i
zwyczajowe, po prostu przyjąć człowieka takim, jakim go tworzy jego
cywilizacja, jego praca, jego codzienne życie, nie było problemów z właściwym
odbiorem i przyjęciem dokonującego się w znakach Liturgii Mysterium Pana. Tam,
gdzie zapomniano, iż Liturgia jest nośnikiem i środkiem przekazu Mysterium dla
żyjącego człowieka, a nie człowiek żyje dla Liturgii, szybko dopuszczono do
skostnienia jej form, uważanych za nienaruszalne i przez to mniej lub bardziej
osłabiono tę funkcję przekazu, zrabowano Liturgii jej transparencję. Odbijało
się to zawsze bardzo niekorzystnie na całym życiu kościelnym, przede wszystkim
zaś na samoświadomości chrześcijan, ich rozumieniu Kościoła i ich stosunku do
tego Kościoła. W naszym wieku, niemal na naszych oczach, podjęta została wielka
korekta tego "kursu" rozwojowego Liturgii. Dokonał jej ostatni Sobór
i postanowiona przez niego odnowa. Wydarzenie Odkupienia, świętowane przez
Kościół i owocujące dla wiernych w jego Liturgii jaśnieje dziś pełnym blaskiem
w odnowionych obrzędach, jest dostępne dla każdego człowieka dobrej woli, jest
dla wszystkich sprawowalne i rozdawalne.
Aby jednak owoce tej odnowy pozostały trwałe, nie można po prostu skwitować
dokonanej już reformy i pozostawić rzeczy ich własnemu biegowi. Godność świętej
Liturgii, jej centralna pozycja w życiu Kościoła domaga się od wszystkich
odpowiedzialnych za jej kształt i sprawowanie, aby nie zaprzestali swej służby
dla niej. Ich zadaniem jest z jednej strony strzec odzyskanej czystości i
jasności form, z drugiej zaś, tam gdzie to tylko możliwe, wciąż akomodować te
formy do mentalności współczesnego człowieka. Nie może już nigdy dojść do sytuacji,
w której idealnie ukształtowane i wszelkimi siłami bronione przed jakąkolwiek
zmianą obrzędy znów stałyby się dla człowieka obce i niezrozumiałe. Nam
wszystkim, szczególnie jednak tym, którzy powołani są do przewodniczenia
obrzędom i do wypełniania w nich szczególnych funkcji, powierzony jest wielki
skarb Chrystusa i Jego Kościoła.
Kończąc
ten krótki zarys dziejów Liturgii, chciałbym teraz zwrócić uwagę Czytelnika na
te problemy, które wydają się być ważne dla prawidłowego rozwoju świadomości
liturgicznej oraz dla zwiększenia możliwości czynnego i owocnego udziału
wierzących w obrzędach. Wydaje się, iż aktualnie panującej sytuacji, a także w
nadchodzącym bezpośrednio okresie, szczególnie ważne będą:
PRZEKAZ
SŁOWA BOŻEGO W LITURGII
Konieczne
jest znalezienie odpowiednich form dla skutecznego przekazu Słowa Bożego w
Liturgii. Współczesna inflacja słowa wskutek jego nadużycia, a także fakt, że
człowiek dzisiejszy "atakowany" jest ze wszystkich stron (czy to
reklama, czy propaganda polityczna, kino, prasa, telewizja itd.) przy pomocy
słowa najróżniejszej wartości, intensywności i o różnej zawartości prawdy,
wszystko to doprowadza do swego rodzaju zniechęcenia człowieka wobec słowa.
Przestaje się po prostu słuchać, choć wciąż się coś słyszy. Docierają dźwięki,
świadomość broni się przed zbyt wielkim natłokiem kłócących się wzajemnie
treści. Ta postawa obronna nie urywa się niestety na progu kościelnym
podświadomie stosuje się i tu wypróbowaną reakcję. Przez fakt ten Słowo,
głoszone w Liturgii w imieniu i z nakazu Chrystusa także coraz trudniej dociera
do człowieka i oddziałuje na niego. A przecież "wiara rodzi się ze
słyszenia" (Rz).... Trudno wskazać tu od razu konkretną receptę, jak
zapobiec inflacji Słowa w Liturgii. W każdym razie na pewno dobrze będzie,
jeśli nie dopuścimy, by nasza Liturgia była "zagadana", jeśli
rozważymy dobrze każde słowo, które mamy w niej wypowiedzieć, uczyńmy (tu do
duchownych) z naszej homilii krótką, lecz ukierunkowaną naukę, która istotnie
przemawia do serc, bo wie, czego chce i czego się trzyma. W ten sposób głoszone
słowo Boże nie będzie musiało znosić
naszej "konkurencji", nie będzie przytłumiane masą innych
słów, lecz znajdzie w nas dobrego interpretatora i sojusznika w walce o
pozyskanie ludzkich serc. Z drugiej strony przekaz tego Słowa musi być stale
pielęgnowany i na najwyższym poziomie. Dobrze więc postarać się o solidną
formację lektorską, dobrze zaprosić do tej służby także dorosłych ludzi, dobrze
starać się o to, aby lektor miał czas i możliwość zawsze przygotować się do
swej posługi. W ten sposób będzie on głosił Słowo z godnością, która mu
przystoi, z mocą własnego przekonania, bo Słowo to zdołało już przepłynąć i
przez jego umysł i serce. Powierzanie przekazu Słowa przypadkowym i
nieprzygotowanym ministrantom tylko dlatego, iż osiągnęli już jakiś wiek, jest
niczym innym, jak lekceważeniem tego Słowa!
WSKAZANIE
SENSU CHRZEŚCIJAŃSKIEGO ŚWIĘTOWANIA
Liturgia
jest świętem chrześcijan, bo jest ich zgromadzeniem wokół Zmartwychwstałego
Pana. Świętowanie jest zaś wspólnym wyrażeniem radości, lecz ma też zawsze za
zadanie wzajemne zespalanie świętujących we wspólnocie ludzi. Świętowanie jest
punktem kulminacyjnym dla codziennego życia, pozwala człowiekowi oderwać się
choć na krótko od jego trosk i trudów, aby zaczerpnąć nowej nadziei i umożliwić
z kolei zaczerpnięcie siły i otuchy do codziennego życia. Lecz niestety samo
pojęcie świętowania dziś się zaciera. Po pierwsze, bo ludzie dzisiejsi nie
widzą już dnia świętego jako tak bardzo nadzwyczajnego - dni wolnych jest znacznie
więcej, Niedziela jest więc dla wielu dniem wolnym, którego wolność ograniczona
jest obowiązkiem pójścia do kościoła. Po drugie, bo w wielu rodzinach nie
świętuje się już razem - każdy spędza dzień święty na własną rękę, i niestety
owo rozbicie rodzin zaczyna się właśnie w kościele, kiedy to każdy idzie na
"swoją" Mszę: rodzice, młodzież, dzieci, a może i dziadkowie. Należy
zastanowić się, czy na dłuższą metę służy nam naprawdę, jeśli tak gruntownie
dzielimy domowe Kościoły, jakimi są rodziny, właśnie przy sprawowaniu ich
najświętszej czynności - o tym jeszcze niżej. Nasze starania powinny iść też w
tym kierunku, aby nadać niedzielnej Liturgii faktycznie ów odcień świętowania -
aby naprawdę dużo i radośnie śpiewać, aby przez scholę i liczne śpiewy dialogiczne
dać wiernym świadomość faktycznego udziału w tym święcie, aby stworzyć - o ile
to możliwe - okazję do faktycznego spotkania się po Liturgii np. w sali
parafialnej przy herbacie itd., dla wszystkich, którzy tego pragną. W ten
sposób szczytowy punkt świętowania - Liturgia, jest jakby podkreślona i
obudowana innymi wydarzeniami świątecznymi.
Nie
idzie tu oczywiście o próbę podważenia sensowności Liturgii dla grup specjalnych,
klas szkolnych itd., o ile tylko ma ona miejsce poza Dniem Pańskim. Pytanie,
które chcemy tu zadać, brzmi: czy faktycznie co Niedzielę osobna Liturgia dla
dzieci czy młodzieży? Pierwszy fakt, który przemawia przeciw temu, to fakt
dzielenia rodzin, drugi to tradycja Kościoła, trzeci - to zdrowy rozsądek w
połączeniu z obserwacjami. Otóż liczni duszpasterze w zachodniej Europie,
wprowadzając przed laty Msze św. dla dzieci (specjalnie przygotowane, krótsze,
z dodatkowymi "efektami" jak pantomima czy teatralne
"sceny"), obiecywali sobie po tym duży napływ dzieci oraz zatrzymanie
ich w przyszłości przy praktyce religijnej. Po dłuższym okresie czasu
stwierdzają, że ogromna większość z nich, iż wysiłek ten nie przyniósł
rezultatów. Po I Komunii nie pojawia się w kościele nawet 25 procent tych dzieci, które dotąd
przychodziły regularnie, a i te, które nadal uczęszczają na "swoje"
Msze, po następnych paru latach przestają przychodzić. Kto więc dalej pozostaje
wierny niedzielnej Eucharystii?
Statystyki pokazały, iż właśnie ci, którzy zawsze przychodzili na
"normalne" Msze święte, najczęściej z innymi członkami rodzin.
Powodem tak zaskakujących wyników jest fakt prosty do psychologicznego
wyjaśnienia: jeśli się komuś nieustannie wszystko wyjaśnia na najniższym
poziomie, to albo się on nie rozwinie (bo tego nie potrzebuje), albo się
zbuntuje, i zażąda "rzeczy dorosłych". Dziecko chodzące dotąd zawsze
na "Msze dziecięce", które nagle przestaje być dzieckiem, czuje się w
kościele obco - na Mszy dla dzieci - bo już go nie "bawi" cała gra,
wyrosło z niej - natomiast na Mszy dla "dorosłych" - bo nigdy się do
niej nie miało czasu przyzwyczaić i jej sobie przyswoić. Na skutek tego często
przestaje praktykować i - co gorsza, uważa religię, Kościół i Liturgię za wielką
"dziecinadę", bo tak ją przeżyło. Takich ludzi najtrudniej jest potem
przekonać. To krótkie zamyślenie wypada dedykować tytułem przestrogi tym
wszystkim, którzy chcieliby Liturgię naginać, "zniżać" do poziomu
dzieci, zamiast pomagać im dojrzewać do niej. A można pomagać na wiele
sposobów: przez dobrą katechezę szkolną nt. Liturgii, przez spotkania w grupach
przed np. Bierzmowaniem i wreszcie w rodzinach - przez wspólną praktykę
liturgiczną i częste rozmowy na ten temat. Do tego powinniśmy rodziców zachęcać
i o tym z nimi także rozmawiać.
LITURGIA
JUTRA W KOŚCIOŁACH JUTRA
Czas
w który wkroczyło już nasze społeczeństwo, jest czasem szeroko rozumianej
demokracji i pluralizmu. Musimy się dostosować do tego myślenia, które zresztą
tak jest bliskie Ewangelii - przecież to my, chrześcijanie jako pierwsi
nazwaliśmy wszystkich ludzi braćmi i siostrami, to my uznaliśmy wszystkich za
równych sobie. Nie chodzi tu, rzecz jasna, o próbę
"zdemokratyzowania" Liturgii i przyznania wszystkim tych samych
funkcji i zadań -to kłóciłoby się zresztą z nakazem Pańskim. Trzeba jednak w
kościołach jutra, które przecież budujemy już dziś, stworzyć prawdziwy klimat
wspólnoty, przez samo już rozplanowanie świątyni dać wyraz jedności. A zatem
precz z wielością stopni wiodących do ołtarzy, dosyć już filarów i załamań
ścian, zmniejszyć należy odległość od ołtarza do pierwszych miejsc dla
wiernych, nie budować żadnych barier. Schola czy chór musi zejść z empory i
zająć miejsce wśród ludu, celebrans musi stanąć i usiąść tak, aby zawsze można
go było dobrze widzieć. Musimy przestać widzieć w nim wyniesionego na scenę
aktora, musimy dojrzeć w nim przewodniczącego naszego wspólnego świętowania. W
ten sposób poczujemy się wreszcie razem z nim, a on z nami, a wtedy może opuści
nas poczucie bycia widownią...
Język
rozwija się wraz z człowiekiem, jego formy zmieniają się stale. Jedne słowa
uzyskują niezwykłą popularność, inne wychodzą z użycia. Wiele pojęć zmienia z
czasem swe znaczenie lub wskutek przeróżnych wydarzeń zaczyna być zupełnie
inaczej rozumiane, niż dotąd. I my sami, kiedy w niektórych tekstach litanii
spotkamy wyrażenia jak "przenajsłodszy Jezu", nie możemy często
powstrzymać się od uśmiechu, kiwając z podziwem nad emocjonalnością naszych
pradziadków. Nie o to przecież chodzi jednak, by nasze święte teksty były
przechowalnią anachronizmów, lecz o to, by potrafiły apelować, przemawiać
skutecznie do dzisiejszego chrześcijanina. Każdy ma prawo, by mówić do niego w
języku, który rozumie. Dlatego nie zadowala nas dzisiaj tłumaczenie Biblii
pióra ks. Wujka, tworzymy nowe i wciąż nowe, w naszym dzisiejszym języku. Sam
Jezus był w swym ziemskim życiu mistrzem żywego, zrozumiałego i trafiającego w
sedno słowa (patrzmy na przypowieści i logia z Ewangelii). Za jego wzorem
musimy nadawać naszej Liturgii stale taką szatę słowną, która pozwoli jej z
całą mocą oddziaływać na człowieka. Nawet już komisja liturgiczna, powołana
przez papieża Pawła VI w celu wdrożenia reformy Liturgicznej (Consilium ad
exsequendam...) w wydanej przez siebie Instrukcji, dotyczącej tłumaczenia
tekstów liturgicznych na języki narodowe (1969) stwierdza, że jest koniecznym
teksy te tłumaczyć nie dosłownie, lecz ideowo, na język współczesny i łatwo
zrozumiały dla każdego. Ani więc najwyższa w locie teologia, ani język
specjalistycznej publicystyki, ale także nie jakiś żargon tej czy innej grupy
społecznej, ale czysty i piękny język literacki na poziomie dostępnym
wszystkim. Dlatego zadaniem naszych liturgistów jest i będzie czuwać stale nad
"dzisiejszością" języka tekstów liturgicznych. Nie mogą one stać się
jakimś świętym tabu, lecz muszą być co jakiś czas (15-20 lat) krytycznie
przeglądane i odnawiane, aby mogły pozostać żywe.
Jest dziś już rzeczą
oczywistą, że w różnych kulturach, posiadających rożne rozumienie znaków, różną
wrażliwość na gesty, słowa, różne środki wyrazu także obrzędy liturgiczne muszą
zostać dostosowane, choćby po to, by mogły zachować swoją siłę przekazu
świętych treści. Istotną kwestią jest jednak problem głębokości tego dostosowania: czy ma ono dokonywać się, jak
dotychczas, tylko w sferze trzeciorzędnych, czysto zewnętrznych znaków: jak np.
kolor szat liturgicznych czy formy procesji obrzędowych, czy też ma dotknąć
bardziej wewnętrznej sfery obrzędu: znaków materialnych i słów. Staje tu np.
problem znaku chleba i wina, w wielu kulturach zgoła nieznanych, nie mogących
zatem czytelnie wyrażać znaku prawdziwej uczty, którą sprawował Jezus z
uczniami i którą nam zostawił „na Swoją pamiątkę”: czy nie powinien to być np.
w Indiach np. ryżowy placek, a w USA nawet (o zgrozo!) hamburger, jeśli pokarm
ten całkiem wyparł już chleb? Czy np. Eskimos zrozumie wymowę znaku wina, które
dla niego jest raczej egzotycznym niż codziennym napojem? Czy kadzidło,
wywołujące u współczesnych ludzi raczej alergie niż przyjemne odczucie nadal ma
być elementem uroczystej Liturgii?
Drugi problem to kwestia obszaru inkulturacji. Może dotyczyć ona
powinna już nie tylko i nie tyle poszczególnych krajów i regionów, co raczej
środowisk i grup społecznych? One przecież różnią się dziś od siebie bardziej
niż odległe często narody. Inaczej żyją, inaczej pojmują przyrodę, inaczej
kształtują swój świat, mają tak często
inne rozumienie słów i znaków. To musi zostać uwzględnione przez kształtujących
współczesne oblicze chrześcijańskiej Liturgii, jeśli ma ona pozostać żywa i do
tych ludzi trafiać...
I
o tym nie wolno nam zapomnieć. Stale musimy szukać ludzi, którzy swym talentem
(np. jako lektor, psałterzysta, śpiewak, instrumentalista, członek chóru czy
scholi), swą gorliwością (jako ministrant, służba daru czy ładu) czy swą wiedzą
(jako komentator) zechcą służyć Liturgii. Wraz z nimi całe ich rodziny poczują
się głęboko wciągnięte w świętą "akcję" (starożytne określenie
Liturgii!). Tych ludzi musimy stale formować, nie tylko do wykonywanej przez
nich służby, ale także do pełnego i świadomego udziału w całym wydarzeniu. Oni
sami odniosą z tego wielką korzyść duchową, staną się rozsadnikami
liturgicznego apostolstwa w kręgach rodzin, kolegów, przyjaciół i znajomych,
wszyscy inni umocnią zaś swe poczucie, iż Liturgia jest dziełem całego
Kościoła, zgromadzonego wokół swego Pana.
Powyższe
przemyślenia czy propozycje nie wyczerpują oczywiście całej skali problemów,
związanych ze służbą żywej Liturgii. Jeśli jednak pobudzą kogoś do własnych
przemyśleń i do konsekwentnych działań, spełnią pokładane w nich nadzieje. Nikt
z nas nie wie, jaka będzie w szczegółach Liturgia jutra. Nauczeni nauką z wczoraj
musimy wszyscy podjąć wysiłek dziś, aby jutro nie straciła ona nic ze swej mocy
oddziaływania, aby i człowiek jutra ją pojął i całym sercem przyjął.
Acta
Apostolicae Sedis (szczególnie roczniki 1960,1965)
Adam A., Grundriss Liturgie, Herder (Freiburg.Basel.Wien)
1985
Beauduin
L., "Modlitwa Kościoła" - Kraków 1987
Bolz
H. "Zwięzły wykład Mszy św. według Liber officiorum", ST. Gnesnensia
1985
Bouyer
L., "La vie de la liturgie" Paris 1960
Bouyer
L., "Triduum Paschalne" Kraków 1961
Bugnini
A., La riforma liturgica, Roma 1981
Casel O., "Das christliche Kultmysterium", w.
IV Maria Laach
1970, tł. polskie A.J.Znak,
Oleśnica 1992
Casel O., Mysterientheologie, Ansatz und Gestalt, hrsg.
Abtei Maria-Laach, Regensburg 1986
Collectanea
Theologica - Biuletyn liturgiczny, rocz. 1967-1975
Czerwik
S., Wprowadzenie do Konstytucji o Liturgii Soboru Watykańskiego II,
zamieszczone w wydaniu Konstytucji: Wrocław 1985
Dictionnaire de l'Archelogie chretienne et de Liturgie
(głównie vol.XIII-XIV)
Dąbrowski
E., "Dzieje Pawła z Tarsu", Poznań, 1967
Enchiridion Documentorum Instaurationis Liturgicae,
Marietti Romae 1976
Eucharystia
pierwszych chrześcijan, (dz.zb.) red. M.Starowieyski, wyd."Znak",
Kraków 1987
Fischer B., Das "Mechelner Ereignis"... w: LJ
9(1959)s.203-219
Guardini R., Von heiligen Zeichen, Mainz 1923
Grześkowiak
J., "Liturgia dziś", Katowice 1982
Jungmann J.A., "La liturgie des premiers
siecles" Wien 1962
Jungmann J.A., "Missarum solemnia" Wien 1979
Klauser Th., Kleine AbendlÖndische Liturgiegeschichte,
Bonn 1965
Kolbe F., Die liturgische Bewegung, Aschaffenburg 1964
Koperek
S., "Teologia roku liturgicznego w ujęciu o. P. Guerangera", Kraków
1984
Koperek
S., "Wprowadzenie" do książki "Prawdziwa Modlitwa
Kościoła", zamieszczone na
wstępie, Kraków 1987
Langkammer
H., "Teologia Nowego Testamentu" Wrocław 1986
tom I i II.
Lenczewski
M., "Liturgika" (prawosławna), Warszawa (CHAT)
1981
Łach
S., Komentarz do Listu do Hebrajczyków" Poznań 1959
Maliński
M., "Historia Eucharystii od pierwszej gminy do Soboru Trydenckiego, Znak
(28)1976
Maliński
M., "Zrozumieć Eucharystią, żyć Eucharistią" Wrocław 1988
Mass-Ewerd T., "Liturgie und Pfarrei",
Paderborn 1969
Mokrzycki
B.,"Droga chrześcijańskiego wtajemniczenia" ATK
Warszawa, 1982
Mokrzycki
B., "Kościół w oczyszczeniu" ATK, Warszawa 1986
Mokrzycki
B., "Kościół w świętości" ATK Warszawa, 1983
Mokrzycki
B., "Msza Rzymska według Ordo Romanus I", Coll.Theol.1983
Margański
B., "Historia kształtowania Liturgii Godzin" w: Liturgia uświęcania
czasu, Kraków (dz.zb.), 1986
Miazek
J., "Msza św. pierwszych chrześcijan", w: "Pokarm
nieśmiertelności" , (dz.zb.),
Poznań 1987
Migne
T., "Patrologia Latina" - fragm. dot.m.in.Tertuliana,
Justyna,
in.
Missale Romanum, (ex decr.Tridentini Syn.), wyd. Chicago 1959
Mszał
Rzymski dla Diecezji Polskich, Pallotinum 1986
"Notitiae",
Roczniki gł. 1966-1967
Nowowiejski
A., "Liturgika", Płock 1890, t.I-III
Nowowiejski
A., "Ceremoniał Parafialny" Płock 1892
Małunowiczówna
L., "Zarys historyczny udziału wiernych we
Mszy św." w: Homo Dei 1970
"Misterium
Christi" - czasopismo liturgiczne, Kraków, roczniki 1-10: 1929-39.
Ogólne
Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, zaw.w Mszale jw.
Pius
XII, Encyklika "Mediator Dei", wyd.pol. I, Kielce 1948
"Pierwsi
świadkowie", dz.zb.pod red. M. Starowieyskiego, Kraków 1988
"Pokarm
Nieśmiertelności", dz.zb. 1987
Righetti M., "Manuale la storia liturgica"
vol.I i IV
Torino 1952-59
Romaniuk
K., "Eucharystia w przekazach biblijnych" w: II
Kongres Eucharystyczny (dz.zb.),
Warszawa 1987
Sinka
T., Zarys liturgiki, Gościkowo-Paradyż, 1985
Sobór
Watykański II, Konstytucje, dekrety, deklaracje, Pallotinum 1983 (wydanie
reprintowe wyd. I. z r.1967
Świerzawski
W., "Pro cuius amore", Kraków 1985
Schenk
W., "Udział ludu w ofierze Mszy św." w: Wprowadzenie
do liturgii", por. niżej
Słownik
Teologiczny, Katowice 1985
Śpikowski
W., "Liturgia Mszy św.", Poznań 1960
Steiner A., Die Liturgiereform in der AufklÖrungszeit,
Freiburg i.Br 1976
"To
czyńcie na moją pamiątkę" - Eucharystia w dok. Kościoła,
Warszawa 1987
Tomasz
z Akwinu, "Summa Teologiczna" III, oraz II-II, Londyn
1974
Trapp W., Vorgeschichte und Ursprung der liturgischen
Bewegung, Regensburg 1940
Tyrawa
J., "Duchowość eucharystyczna", w: "Eucharystia",
dz.zb.pod red. J. Kruciny, Wrocław
1987
Tyrawa
J., "Nauka W. Nowopolczyka o Eucharystii", Wrocław
1987
Wegmann A.J., Die Geschichte der Liturgie im Westen und
Osten, Regensburg 1982
Wprowadzenie
do Liturgii - dz. zb. pod red. F.Blachnicki, W.Schenk, R.Zielasko, Poznań 1967
Wprowadzenie
teologiczno-pastoralne do II wydania Lekcjonarza Mszalnego wyd. skryptowe,
Katowice 1986
Wierusz
Kowalski J., "Liturgika" t.II, Warszawa 1955
Wrzeszcz
P., "Paweł VI", PAX, Warszawa 1988
Zahajkiewicz
M., "Zarys historii liturgii" w: "Liturgika
ogólna", dz.zb., KUL Lublin 1958
Zielasko
R., "Z dziejów modlitwy brewiarzowej" w: Wprow. do
liturgii , jw.
Znak
A-J., "Zarys dziejów Ruchu Odnowy Liturgicznej w Polsce"
PWT Wrocław 1987