Jerzy Gołowanow
Egzystencjalne przesłanie opowiadania o Kainie w Rdz 4, 1-16
„1 I Adam poznał Ewę, żonę swoją i poczęła i urodziła Kaina i powiedziała: „otrzymałam
mężczyznę od JHWH”
2 I znów (poczęła) aby urodzić brata jego Abla i był Abel pasterzem drobnego
bydła, a Kain był robotnikiem (przy) glebie”
3 I stało się przy końcu dni, (że) przyniósł Kain (coś) z owocu gleby (jako) ofiarę dla JHWH
4 I Abel, przyniósł więc on (coś) z pierworodnych drobnego bydła swojego i (coś) z tłuszczu jego i spojrzał JHWH na Abla i na ofiarę jego,
5 a na Kaina i na ofiarę jego nie spojrzał i rozgniewał się Kain i opuścił twarz swoja.
6 I rzekł JHWH do Kaina: „dlaczego gniewasz się ty i dlaczego opuszczona
twarz twoja?
7 Czy nie (jest tak): jeśli czynisz dobrze, podniesiona (twarz twoja), a jeśli nie czynisz dobrze, przy wejściu leży grzech i na ciebie czyha on, a ty zapanujesz nad nim.
8 I rzekł Kain do Abla brata swego:... I stało się, gdy byli oni na polu wtedy powstał Kain na Abla brata swego i zamordował go.
9 I rzekł JHWH do Kaina: „gdzie (jest) Abel brat twój?” I rzekł: „nie
wiem. Czy stróżem brata mojego ja (jestem)?”
10 I rzekł (JHWH): „Co uczyniłeś? Głos krwi brata twego woła do Mnie z
gleby!
1I teraz jesteś przeklęty ty z powodu gleby, która otworzyła usta swoje aby przyjąć krew brata twego z ręki twojej.
12 Gdy więc będziesz pracował przy glebie nie da tobie więcej siły swojej. Tułaczem
i wygnańcem będziesz na ziemi.”
13 I rzekł Kain do JHWH: „większa wina moja niż mógłbym znieść.
14 Jeśli wypędzasz mnie z oblicza gleby i przed obliczem Twoim wymazujesz (mnie)
i będę tułaczem i wygnańcem na ziemi i każdy, kto mnie znajdzie, zamorduje mnie”.
15 I rzekł do niego JHWH: (gdyby) tak (było), każdy zabójca Kaina siedem razy
będzie pomszczony”. I uczynił JHWH Kainowi znak aby nie zabił go każdy
kto znajdzie go.
16 I odszedł Kain sprzed oblicza JHWH i zamieszkał w ziemi wygnania na wschód
od
Edenu”[1]
Nie jest bynajmniej pomyłką nazywać ten znany tekst „opowiadaniem o Kainie”, pomijając role jego brata – Abla. Brat Kaina nie gra tu prawie żadnej roli, jest jedynie statystą, który ma za zadanie ukazać sytuację, w której znalazł się Kain. Samo imię jego –Abel
(hebr. hewel
– „powiew, nicość, marność”)[2] ukazuje
nikłość zarówno jego istnienia jak i roli w tym opowiadaniu. Jedynie dialogalna
rolę posiada również sam Bóg w Rdz 4, 1-16. Jest tym, z którym Kain rozmawia
i przed którym ukazuje swoje rozterki i bóle. Jest to w zasadzie dialog wewnętrzny,
który prowadzi Kain z samym sobą, ze swoim sumieniem, które przyjęło się
nazywać „głosem Boga”.
Głównym i w zasadzie jedynym bohaterem jest tu sam Kain. Samo jego imię jest symboliczne (hebr.
kajin –od kana – „wziąć, nabyć, posiąść, otrzymać”, czyli – „dar”, domyślnie – „dar Boga”).
Radość rodziców z powodu urodzenia pierworodnego wyrażała się
w słowach Ewy:
„Otrzymałam mężczyznę od Pana” (Rdz 4, 1b)
Więc Kain był nie tylko pierworodnym, był to „człowiek od Pana”, czyli podobnie jak prorocy czasów póĽniejszych był nazwany „mężem Bożym”. Jego szczególna więĽ z Bogiem nie ulegała wątpliwości w oczach jego rodziców. Przecież był tym, na którym spełniła się obietnica i został wykonany nakaz Pana:
„BądĽcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28)
I rzeczywiście, właśnie Kain był
posłuszny nakazu Pana, bo właśnie spełniał podstawowy obowiązek człowieka,
był przecież rolnikiem (Rdz 4, 2), więc kontynuował tradycję swojego ojca,
który też „uprawiał ziemię”(Rdz 3,
23)[3]. Nie był to więc zbrodniarz, tylko kochający
i kochany syn swoich rodziców i osoba bliska Bogu. Tak właśnie przedstawia go
autor, który chce wyraĽnie stworzyć atmosferę pogody i radości w „rodzinie na wygnaniu”,
w rodzinie wypędzonych z raju Adama, Ewy i ich synów.
Od Rdz 4,3 autor opowiada o ofiarach Kaina i Abla. Jak należało, zaczyna od ofiary pierworodnego:
„przyniósł Kain (coś) z owocu gleby (jako) ofiarę dla JHWH” (Rdz 4, 3)
Ofiary takiego rodzaju były szeroko praktykowane w Izraelu w czasie póĽniejszym, przynoszono na ofiarę pierwsze płody wszystkich roślin w okresie zbiorów, było nawet ustanowione specjalne święto, w czasie którego przynoszono takie ofiary do świątyni.
Potem jest mowa o tym, jak
„I Abel, przyniósł więc on (coś) z pierworodnych drobnego bydła swojego i (coś) z tłuszczu jego” (Rdz 4, 4)
Wzmianka o tłuszczu wskazywałaby na to, że było to całopalenie (Izraelitom zabraniało się spożywać tłuszcz, gdy zwierzę ofiarowywano, cały tłuszcz musiał być spalony). Charakterystyczne, że większość ofiar Izraelitów posiadała charakter łączony: składano ofiary ze zwierząt w połączeniu z plackami z dodatkiem oliwy, - czyli z produktami rolniczymi. Nie ma więc tu mowy o antagonizmie między rolnikami a pasterzami. Obie grupy ludności mieszkały w Izraelu razem. Świadczy o tym choćby wzmiankowany już rolniczo-pasterski charakter składanych ofiar.
Nie wykluczamy oczywiście Ľródeł tego opowiadania w konflikcie między ludnością osiadłą a koczowniczą w okresie podboju Kanaanu przez Izraelitów, ale ten tekst na tym się nie koncentruje.
Potem lakonicznie autor tekstu relacjonuje powstały konflikt pomiędzy braćmi:
„spojrzał JHWH na Abla i na ofiarę jego, a na Kaina i na ofiarę jego nie spojrzał” (Rdz 4, 4b-5a)
Dokładnie tymi samymi wyrazami
autor określa ofiarę Kaina i ofiarę Abla , też jeden i ten sam wyraz: „spojrzał” i „nie spojrzał”ukazuje
reakcję Boga na ich ofiarę. Więc nie chodzi tu o to, że Kain bądĽ Abel składali
ofiarę lepszą czy tez gorszą. Była to ta sama ofiara, nakazana przez nieistniejące
jeszcze prawo, które natomiast ciągle ma w głowie autor tekstu. Według niego
były to ofiary jednakowej wartości i reakcja Boga jest tu całkiem niezrozumiała.
Stwarza to napięcie dramatyczne, a czytelnik jest zdumiony tym, co się stało.
Nasuwają się pytania: dlaczego? Jaka przyczyna nagłego braku przyjęcia dobrej
przecież ofiary? Nie wiemy w jaki sposób poznali Kain i Abel, czyja ofiara
została dobrze przyjęta, a czyja nie. Jest to tez nieważne. Chodzi tu tylko
o pewną sytuację życiową: mimo najlepszej woli i porządnej pracy spotyka
nas klęska, rozczarowanie, lekceważenie lub brak akceptacji. Właśnie tutaj
ma swój początek studium psychologiczne nad osobowością i czynem Kaina. Dla
niego brak przyjęcia ofiary był sprawa życia i śmierci. W przekonaniu starożytnych
Izraelitów jedynie Bóg sprawia, że ziemia rodzi owoce, więc pozwala rosnąć
zbożu jedynie wtedy, gdy uprawia je człowiek pobożny, który nieustannie czci
Boga ofiarami. Przyjęcie ofiary oznacza jednocześnie, że ziemia będzie nadal
rodzić i że człowiek będzie miał co jeść. Brak akceptacji ofiary oznaczał
jałowość ziemi i niechybną śmierć z głodu. Więc nie wykluczone, że oznaka
braku akceptacji ofiary Kaina była nagła jałowość ziemi i nieurodzaj. Ilustruje
tę przekonanie również dalszy ciąg rozpatrywanego fragmentu.
Reakcja Kaina jest więc całkiem zrozumiała. On gniewa się i smuci się. Pierwszy
czasownik w języku hebrajskim oznacza dosłownie „być gorącym (z powodu gniewu)”, „rozpalić się (gniewem)”. Natomiast drugi zwrot : „opuścić twarz”jest
oznaką smutku i rezygnacji. Wic zwróćmy uwagę, że Kainem targają sprzeczne
emocje. Z jednej strony chce on dochodzić swoich racji, a z drugiej strony
wie, że na nic to się nie zda i gotów jest zamknąć się w swoim smutku. Bardzo
podobnie czynił tez Hiob, który na przemian był albo bojownikiem, który pragnie
rozprawy sądowej z Bogiem, który go niesłusznie jego zdaniem krzywdzi albo
człowiekiem złamanym klęskami i chorobą, który błaga tylko o śmierć i o wybawienie
z bólu i hańby.
Zaczyna się dalej dialog, który ma formę rozmowy wewnętrznej Kaina. On zadaje
sobie pytanie: „dlaczego tak się stało?”, „co jest tego przyczyną?”Kwestie
Boga tak naprawdę nie należą do Niego, ponieważ nie ma w nich wyjaśnienia
przyczyny braku akceptacji ofiary
Kaina[4]. Następny werset wbrew pozorom tez nie wyjaśnia braku błogosławieństwa. Jest to poniekąd odpowiedĽ Kaina samemu sobie, odpowiedĽ Boga, mówiącego przez jego sumienie. Jest to odpowiedĽ pozytywna, szczególnie ostatni zwrot:
„przy wejściu leży grzech i na ciebie czyha on, a ty zapanujesz nad nim.” (Rdz 4, 7)
Więc Kain próbuje się pocieszać,
że przecież jeśli czynił dobrze – wszystko w porządku, jest to jakaś pomyłka, a jeśli zgrzeszył, no to przecież wszystko można jeszcze naprawić. Szczególnie ważna jest tu strategia, którą wyznacza sobie Kain: panowanie nad grzechem. Ciekawe, że tez Hiob jako najważniejszy argument swojej niewinności podaje to, że zawsze panował nad swoją wolą, aby nie zgrzeszyć. Jest to też całkiem zrozumiałe. Naturalną reakcją człowieka w sytuacji ekstremalnej jest pragnienie działania na zasadzie: „weĽ się w garść!” Kain postanawia pilnować się i walczyć z grzechem, co do którego jest on pewien –zapanuje
nad nim. Przecież jest to głos Boży, przecież właśnie On zakazał rodzicom
Kaina spożywać z drzewa poznania i oczekiwał, że zwalczą pokusę. Tak samo
rozumuje Kain. Lecz efekt jest taki sam jak w przypadku Adama i Ewy.
Następny werset jest niepełny. Nie wiemy, o czym rozmawiał Kain z Ablem. Na miejscu trzykropka powinna znajdować się wypowiedĽ Kaina skierowana do jego
brata[5]. Jednak tej wypowiedzi brakuje... Możemy jedynie
się domyślać, że nie była to zapewne rozmowa owocna, Kain jak to każdy z nas
usiłował znaleĽć pomoc ze strony brata, może pocieszenie...
Zwróćmy uwagę, że rzecz się dzieje na polu, czyli na terenie rolniczym, terenie Kaina. Abel był więc jego gościem. Pokazuje to zasadnicza życzliwość tej nieznanej rozmowy, ponieważ zgodnie ze zwyczajami Wschodu w sytuacji nieszczęścia do ofiary przychodzą jego krewni i
przyjaciele[6]. Tak samo postąpił Abel, ale z tego pocieszenia nic nie wyszło. Walka Kaina z grzechem była przegrana. Właśnie tam, na polu, Abel ginie z ręki Kaina. Starodawne opowiadanie staje się nagle bliskim. Każdy człowiek przypomni zapewne niezliczone sytuacje, gdy nawet najcięższa walka z pokusą czy też z grzechem była przegrana i pozostawało jedynie pytanie: dlaczego? Czy nie zrobiłem wszystkiego, co miałem zrobić?
Dalszy ciąg opowiadania ukazuje dalsze rozterki Kaina. Najpierw on próbuje się usprawiedliwić:
„ I rzekł: „nie wiem. Czy stróżem brata mojego ja (jestem)?” (Rdz 4, 9b)
Wyraz pierwszy: „wiedzieć” oznacza też: „poznać”, a w konsekwencji: „być bliskim”. Kain próbuje sobie wmówić, że nie jest aż tak bliski bratu, że nie mogła być między nimi sprzeczka, w której bili się i jeden z nich zginął. „Nie jest stróżem”,
czyli nie jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo brata.
Jednak te tłumaczenia nie wystarczają. Kain widzi krew na swoim ukochanym
polu, które uprawiał i owocami którego Bóg wzgardził. Ma więc gotowe wyjaśnienie: „Bóg wiedział, że zabije brata i dlatego nie przyjął moja ofiarę i przeklął moje pole”.
Mówi więc do Kaina jego serce:
„Gdy więc będziesz pracował przy glebie nie da tobie więcej siły swojej” (Rdz 4, 12a)
Jest to moment prawdy dla Kaina. Jego nieudana próba „panowania”nad grzechem, nad gniewem, nad rezygnacja, nad negatywnymi uczuciami doprowadziła do gwałtownego czynu, do wyładowania tłumionej agresji i do zbrodni zdawać by się mogło nie do naprawienia. Jego mentalność robotnika rolnego, który wkłada cała swą siłę w niekończącą się prace teraz go zawiodła. Rozpaczliwa walka nic nie dała. Tłumienie w sobie gniewu spowodowało tylko jego nasilenie, walka z grzechem dała mu siłę. Dobrze ilustruje tę sytuację zdanie Apostoła Pawła:
„Kiedyś
i ja prowadziłem życie bez Prawa. Gdy jednak zjawiło się przykazanie -
grzech ożył,
ja zaś umarłem. I przekonałem się, że przykazanie, które miało prowadzić do życia, zawiodło mnie ku śmierci.
Albowiem grzech, czerpiąc podnietę z przykazania, uwiódł mnie i przez nie zadał
mi śmierć.” (Rz 7, 9-11)
Czegoś podobnego doświadczył tez Kain. Jego zniszczyła nawet nie sama walka z grzechem, tylko niepokój związany z poczuciem zagrożenia grzechem. Więc jego wniosek płynie z obserwacji gleby, która wchłonęła krew jego brata. Tak samo jak on jest bez siły gdy próbuje walczyć z pokusami i z grzechem ziemia pozbawiła się własnej siły gdy skosztowała walki, przemocy, których symbolem jest właśnie krew.
Kain traktuje swoje przestępstwo poważnie. Jest jaskrawym przeciwieństwem Adama i Ewy, którzy aż do końca nie uznali swojej winy. Brak przemyślenia z ich strony doprowadził do powtórzenia tragedii. Kain zdaje sobie sprawę z tego, co uczynił:
„większa wina moja niż mógłbym znieść” (Rdz 4, 13b)
Charakterystyczne, że najpierw mówi Kain o winie, dopiero potem o karze. Jest więc odpowiedzialny za swój czyn, zaakceptował to, że go popełnił i stawia czoło konsekwencjom
Jednak Kain się nie poddaje. Podejmuje jedynie słuszna decyzję: odchodzi. Rozumie, że musi odbudować swoją zniszczona osobowość przez oderwanie się od zwykłego trybu życia, przez zerwanie ze swoim środowiskiem, z jego konwenansami, zwyczajami i poglądami. On powinien odejść, stać się tułaczem i wędrowcem, więc zupełnie kimś innym, niż tym, kim był dotychczas. Jest to symbol pełnej wewnętrznej odnowy, całkowitej zmiany poglądów i całego wnętrza. Nie jest to łatwa decyzja. Oderwanie się od swojego środowiska kosztuje:
„każdy, kto mnie znajdzie, zamorduje mnie” (Rdz 4, 14c)
Społeczeństwo nie toleruje tych,
którzy chcą uwolnić się od jego zasad i zerwać więzy, aby być samodzielnym.
Kain postanawia jednak być zupełnie sam, aby rozpocząć nowe życie na innych
zasadach. Ostatecznie jednak Kain decyduje się, przekonany, że właśnie teraz
posiada prawdziwe błogosławieństwo Boże, o które tak długo i bezskutecznie
zabiegał. Wystarczyła jedynie decyzja, aby otrzymać „znak” od Boga. Jest to decyzja związana z zaufaniem. Przypomina to decyzję Apostoła Mateusza, też przecież grzesznika, który na słowa Jezusa: „pójdĽ za Mną”zostawił
wszystko i poszedł za Nim.
Samotny wędrowiec rzeczywiście był w starożytności narażony najczęściej na
śmierć, ponieważ nie tolerowano takiego zachowania. Nie chodzi tu tylko o
dosłowne „wędrowanie”, ale też o postawę nonkonformistyczną, gdy człowiek będąc członkiem społeczeństwa nie tolerował jego zasad. Nie chodzi w przypadku Kaina o morderstwo. On nawet sam nie argumentuje w ten sposób. Paradoksalnie większym przestępstwem i zagrożeniem jest w oczach społeczeństwa pragnienie doskonałości, które opiera się na własnej decyzji zaufania Bogu. Klęska nie załamała Kaina, on udał się do „ziemi wygnania”, która znajdowała się „na wschód od Edenu”. Nie jest to przypadek. Wygnanie stało się dla niego drogą do kraju utraconego przez rodziców. On nie chciał więcej iść ich drogą – droga rozpaczliwej walki z grzechem, która doprowadziła do tak wielkich nieszczęść. On odchodzi, aby odnaleĽć własną drogę. On do końca wierzy, że jest przecież „Kainem” – „własnością Boga”,
który go nie opuści aż do końca.
--------------------------------------------------------------------------------
[1] Tłumaczenie własne. JHWH – transkrypcja imienia Bożego, brzmienie którego jest nam nie znane, w nawiasach okrągłych –dodatki
wyjaśniające nieobecne w tekście oryginalnym.
[2] Ten wyraz przetłumaczony jako „marność”również występuje jako
motto Księgi Koheleta.
[3] W oryginalnym tekście hebrajskim zajęcie Adama i Kaina określono identycznymi
zwrotami (dosł. – „służyć glebie”).
[4] Tak samo w Księdze Hioba rolę wewnętrznego głosu Hioba odgrywają jego przyjaciele.
[5] Jest to zgodne ze zwyczajnym szykiem zdania i ze stylistyką hebrajską.
[6] Znów tak samo mamy w sytuacji Hioba. Tam też przyjaciele zamiast go pocieszyć jeszcze bardziej go zdenerwowali. Cóż, trudno szczęśliwemu zrozumieć nieszczęśliwego...