TEOLOGIA CZASU ADWENTU, NARODZENIA I EPIFANII: 
CHRYSTUS, KTÓRY PRZYSZEDŁ, PRZYCHODZI I PRZYJDZIE
.

1. Wstęp teologiczny

2.Adwent 

3.Narodzenie Pańskie - czas świąteczny 

4.Postulaty liturgiczno - pastoralne.

1. WSTĘP TEOLOGICZNY

 W tym okresie kilku tygodni, zwanym w Roku Liturgicznym cyklem Wcielenia,  w Liturgii obchodzone jest Mysterium zbawczego Przyjścia Pana. Chrystus, który (oczekiwany) przyszedł, jest Tym samym, który w świętych Mysteriach wiary przychodzi nieustannie, i Tym także, którego ostatecznego przyjścia w chwale na końcu czasów oczekujemy.

                Kluczowe dla refleksji nad tym okresem stają się dwa greckie pojęcia, które obejmują swoim znaczeniem jądro tej Tajemnicy. Są to: parousia (paruzja) i  epiphaneia (epifania). Pierwsze z nich można by przełożyć jako obecność lub nadejście, przybycie, (por. łac. adventus), drugie zaś raczej jako objawienie się,  ukazanie się Boga, niosące interwencję zbawczą. Znamienne jednak, że oba te słowa są zamiennie stosowane w słowniku pierwotnego chrześcijaństwa (por. 1 i 2 List Pawła do Tessaloniczan) i oznaczają tam powtórne Przyjście Pana na końcu czasów, powszechny sąd i zbawienie "wybranych". Jeśli chrześcijanie pierwszych wieków mówili o przyjściu Chrystusa i celebrowali je w znaku Liturgii, to raczej to Drugie Przyjście mieli na myśli. Ku niemu "wychylała się" niejako każda Eucharystia, będąca głoszeniem "aż przyjdzie" (1 Kor 11, 23-26), nazywana nawet przez wielu "Marana tha" i uobecniająco – antycypująca, czyli już teraz świętująca, obchodząca ten ostateczny (eschatologiczny) moment dziejów Zbawienia. Ze względu na takie pojmowanie Zbawczego Dzieła Pana, zwracając uwagę na istotę tego Mysterium Odkupienia, mniej zaś na samą osobę Jezusa i Jej ziemską historię, chrześcijanie przez trzy wieki obywali się bez specjalnego, konkretnego wspomnienia faktu Boskiego Wcielenia. Ich Rok Liturgiczny to ciąg Niedziel (obchodzone z pewnością już pod koniec I wieku) oraz doroczny obchód Paschy (pojawił się najpóźniej na początku II wieku).

 Kiedy już pojawił się liturgiczny obchód Wcielenia,(pocz. w. IV), narastał on właściwie wokół głównego święta (Narodzenie (nativitas) na Zachodzie, a  Objawienie (epifaneia) na Wschodzie). Z tego też względu byłoby czymś sztucznym oddzielenie od siebie tych dwu okresów Liturgii składających jeden cykl - a mianowicie Adwent i okres Narodzin - Objawienia. Choć w wielu konkretnych miejscach tego czasu napotykamy w nim jednostkowe uobecnienia faktów (wystąpienie Jana Chrzciciela, kolejne wydarzenia związane z Narodzeniem Jezusa, Zwiastowanie, Spotkanie Marii z Elżbietą, pokłon Mędrców itp.), które mogłyby być pewnymi cezurami, niemniej - jak wiemy - Liturgia nie jest tylko odczytaniem kronik, lecz ponadczasowym, historiozbawczym zetknięciem człowieka z żywą tajemnicą, a ta jest tu w zasadzie jedna. Tajemnica ponadhistoryczna tego okresu, a więc wykraczająca poza ciąg wspominanych faktów, to właśnie nieustannie dokonujące się Przyjście Pana. Jezus Chrystus, Bóg w ludzkim ciele, który przyszedł na świat po to, by dokonać odkupienia człowieka, jest przecież Tym właśnie czczonym i działającym w naszej Liturgii. Kiedy więc wspominamy i obchodzimy Jego przyjście, zawsze aktualizujemy je wśród nas ze wszystkimi zbawczymi (paschalnymi) owocami i zawsze antycypujemy (zaczątkowo przeżywamy) chwalebny koniec dziejów w Jego ostatecznym pojawieniu się.

 Owo więc jedno święto w wielości swoich aspektów i faktów towarzyszących wspominanych w Liturgii, ze swoim czasem przygotowania, jest obchodzeniem Boskiej interwencji na rzecz świata i człowieka w Synu. Boskiej, a więc ponadczasowej i wciąż aktualnej, raz dokonanej, nieprzemijającej, przez nas, ludzi, często nieudolnie, choć może bardziej zrozumiale  przedstawianej w możliwym do przyjęcia schemacie:  przeszłości (przyszedł) - teraźniejszości (przychodzi) i przyszłości (przyjdzie).

 W każdym razie jednak nie daje się nam ta Boża interwencja w ludzkie dzieje ograniczyć do czysto historycznego świętowania tego, co wydarzyło się przed tysiącami lat. Wierzący przez przeżywanie tego okresu odnawia w sobie kondycję człowieka przyjmującego Pana, Otwartego na Niego w każdym czasie i okolicznościach. Tym samym staje się wciąż od nowa i wciąż coraz bardziej zdolny do nieustannego oczekiwania (czynnego ! "czuwającego") Przyjścia Chrystusa w "końcu czasów".

 Chrześcijaninowi, który każdego dnia żyje w oczekiwaniu Przyjścia Chrystusa, Jego Mysterium Wcielenia objawia się w całej swojej jasności. W celebracji eucharystycznej (zwłaszcza tego czasu) "odkrywa swego Zbawiciela", posiadając zaś osobiste doświadczenie "Przychodzącego" odnawia swoją nadzieję aż ku Paruzji, kiedy to przemieniony w chwale będzie mógł ujrzeć Ojca. Tak dopełni się w jego życiu zbawienny skutek Mysterium Wcielenia, mającego swój początek, cel i dopełnienie w Mysterium Zbawienia człowieka i będącego jej integralną częścią. Tak zatem wspominając i aktualizując w skutkach "dla nas" ową Tajemnicę stajemy się wszyscy wykonawcami zbawczej woli Boga względem nas, która wyraża się w nieco szokującym dzisiejszych teologów stwierdzeniu jednego z Ojców: "Bóg stał się człowiekiem po to, by człowiek stał się bogiem". Po to przyszedł - przychodzi - przyjdzie, by nas "przebóstwić" (theosis – Cyprian z Kartaginy, III wiek) i na wieczność postawić w swojej obecności, zjednoczyć ze sobą i napełnić wszelkim "błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie".

 Oto jest jedyny i prawdziwy powód naszej anamnezy, naszej czci i naszego dziękczynienia. Pamiętajmy o tym, by sentymentalny żłóbek, kolędowanie i czysto uczuciowe przeżywanie świąt nie zasłoniło istoty Mysterium. Jeśli będziemy jej świadomi, to wszystkie te piękne dodatki pomogą nam ją przeżyć jeszcze pełniej i jeszcze radośniej.

2.     ADWENT

 a) Rozwój historyczny Adwentu.

Czas Adwentu rozwinął w Kościele Zachodnim jako przygotowanie do świąt Narodzenia Pańskiego. W kręgu kultury rzymskiej (pogańskiej) termin "adventus" określał oficjalne odwiedziny panującego po objęciu władzy, jak też doroczne "przyjście", „odwiedziny” bóstwa do świątyni w symbolu jego obrazu, praktykowane w religiach pogańskich. Chrześcijaństwo, rozwijające się szybko w Europie zachodniej w wiekach III i IV, przyjęło tę myśl nadając jej odpowiedni charakter. Adwent był nawet początkowo, zgodnie ze swoim pierwotnym znaczeniem, obok terminów "natale" i "epiphania" określeniem samego święta Narodzenia Pańskiego, a potem dopiero zaczął oznaczać okres przygotowania do świąt.

 Jego pierwsze ślady jako takiego okresu napotykamy w IV w. na terenie Galii i Hiszpanii. Miał on charakter pokutny i był okresem przygotowania wierzących do radosnego obchodu święta Objawienia Chrystusa. Natomiast po VI w., gdy Boże Narodzenie było już wspominane osobno w 25 dzień grudnia - poprzedzał właśnie bezpośrednio to święto. Różny był okres trwania Adwentu. W Hiszpanii w VIII i IX w. istniały np. praktyki zakonne, nakazujące rozpoczęcie postu adwentowego już od końca września. W Rzymie w VI w. znano 2-tygodniowe przygotowanie przed Narodzeniem Pańskim, które nie miało jednak (jak w Galii) charakteru pokutnego. Było czysto liturgicznym przygotowaniem do zbliżających się świąt. Zachowując taki charakter, Adwent za czasów Grzegorza Wielkiego (koniec VI wieku) wydłużył się do 4 tygodni. Przez pewien czas w samym Rzymie jego praktyka była różna: w Liturgii papieskiej trwał 4 tygodnie, w kościołach tytularnych (parafialnych) obchodzono go przez pewien czas w okresie 6 tygodni. Sakramentarze okresu karolińskiego (w. IX) rozpowszechniły "kompromisową" wersję 5-tygodniowego czasu trwania Adwentu.

 Na synodzie w Orleanie (999) ujednolicono te tradycje, opowiadając się za Adwentem 4-tygodniowym . Okres ten był oczekiwaniem przyjścia Chrystusa jako Sędziego w chwale przy końcu czasów, oraz wspominaniem Jego przyjścia jako człowieka.

Ciekawą jest rzeczą, że w Polsce 5-tygodniowy Adwent utrzymał się aż do XIII w., o czym świadczą homilie wawelskie przeznaczone na 5 niedziel adwentowych.

W wieku IX i X, gdy Liturgia rzymska rozpowszechniła się ostatecznie w Galii, nastąpiło wzajemne przenikanie rytów i w konsekwencji Adwent przejął z Liturgii gallikańskiej pewien koloryt pokutny. Wyrażał się on w użyciu fioletowych szat liturgicznych i opuszczeniu uwielbieniowych w swym charakterze hymnów  "Gloria" i "Te Deum", jak również w skromniejszej dekoracji świątyń.

 Obchodzenie Adwentu wzbogacone o aspekt pokutny i takie właśnie formy zewnętrzne „wróciło” do Rzymu. Ta forma przygotowania, za pośrednictwem całej bardzo wówczas rozpowszechnionej w Europie Zachodniej benedyktyńskiej Kongregacji Kluniackiej w X i XI wiekach, a potem i franciszkanów (od XIII w.) rozeszła się w całym Kościele Zachodnim.

Następne wieki przez stopniowe wprowadzanie wielkiej liczby wspomnień Świętych niewiele zostawiły miejsca na rozwój istotnych myśli adwentowych, a właściwie skutecznie je zagłuszyły. Na dodatek zagubiono po drodze eschatologiczną (nakierowaną na czasy ostateczne) wymowę oczekiwania na przyjście Chrystusa, skupiając uwagę na zewnętrznych okolicznościach Jego narodzin. Bogata i bardzo piękna obrzędowość i rodzinny charakter świąt przesłoniły przesłanie religijne, które nadaje sens całej tej oprawie. W tej perspektywie trudno było i jest nawet dziś  dostrzec właściwy sens oczekiwania.

 Odnowa Liturgii po Soborze Watykańskim II, usuwając zbyt liczne obchody przypomniała starożytne rozumienie Adwentu, wiążąc go z całym Mysterium Odkupienia i ukazując jego wewnętrzną logikę. Ma on być zatem przygotowaniem do świętowania przyjścia Pana na świat, które kieruje jednocześnie myśl ku Jego Przyjściu ostatecznemu. Jest to okres radosnego - bo pełnego wiary w Odkupienie – czuwania w gotowości.

b) Adwent w Roku Liturgicznym

Obecnie Adwent rozpoczyna się pierwszymi Nieszporami I Niedzieli Adwentu. Niedziela ta jest zawsze Niedzielą najbliższą święta Andrzeja Apostoła, które przypada na 30 listopada. Adwent kończy się z chwilą rozpoczęcia I Nieszporów w Wigilię Narodzenia. Może się zdarzyć, że wypadną one wieczorem w IV Niedzielę Adwentu, którego długość może się zatem wahać od 23 do 28 dni.

Popularnie mówi się, że Adwent rozpoczyna rok kościelny, lecz nie należy tego tak rozumieć, jak gdyby Kościół Zachodni stosował jakiś własny kalendarz, według którego oblicza czas, nie chcąc mieć nic wspólnego z kalendarzem świeckim. Rok Liturgiczny nie jest pomocą do oznaczania czasu, a Adwent właściwie niczego nie rozpoczyna i nie kończy. Czytania ostatnich tygodni okresu w ciągu roku podają w tekstach ewangelicznych jedną z centralnych myśli nauczania Jezusa: prawdę o Królestwie Bożym, które ma nadejść. Przypowieści, jak np. o pannach mądrych i głupich (32 Niedziela cyklu "A"), o talentach (33 Niedziela cyklu "A") podkreślają niezwykłość wydarzeń, jakie się dzieją, i konieczność zajęcia konkretnego stanowiska wobec Jezusa, którego przyjście na świat zawróciło historię w jej biegu. Oto powstaje nowa sytuacja i ludzie wiedzeni zmysłem wiary muszą wytężyć wszystkie siły, by ją wykorzystać. W tej właśnie chwili trwa "rekrutacja" do Królestwa Bożego.

 Pod koniec okresu w ciągu roku stopniowo pojawiają się tematy eschatologiczne. Okazuje się, że Królestwo Boże nie przyjdzie nagle. Oto trwa teraz wśród wierzących, jest rozwijane i wciąż rośnie, nierozłącznie związane z obecnym życiem chrześcijan. Liturgia przekazuje klimat rosnącego napięcia eschatologicznego. Niedziele 32 i 33 są całe przeniknięte myślą o zbliżającym się końcu czasów i w związku z tym wezwaniem do nieustannej czujności. Wieńczy ten okres święto Chrystusa Króla, Pana wszelkiego czasu i Stworzenia, "Jego jest czas i wieczność".

I Niedziela Adwentu

Z chwilą rozpoczęcia Adwentu wydźwięk tekstów liturgicznych pozostaje taki sam jak w poprzednim okresie. Tematem pierwszej Niedzieli jest powtórne Przyjście Pana na końcu czasów. Czytania mocno podkreślają aspekt czujności, nawołując, by życie chrześcijan było trzeźwe, bez złudzeń, do końca przeniknięte miłością do Pana, który tylko na chwilę odszedł.

Nadchodzący kres czasów opisany jest językiem apokaliptycznym. W zrozumieniu sensu tych czytań pomocne są teksty Starego Testamentu. W czasie Adwentu czytana jest przede wszystkim księga proroka Izajasza. Nazywana bywa "Ewangelią Starego Testamentu" ze względu na bogactwo proroctw mesjańskich w niej się znajdujących. Odczuwa się w nich ogromną tęsknotę za nowym porządkiem na ziemi, który ma zapanować z przyjściem Mesjasza. Oczekiwanie pokoju, sprawiedliwości, owego przysłowiowego "przekucia mieczy na lemiesze" miało swoje uzasadnienie w wielkich dziełach, jakich wcześniej dokonał Bóg wśród Izraela. Prorocy mieli je nieustannie w pamięci i w chwilach trudnych, krytycznych dla narodu izraelskiego podtrzymywali nadzieję, będąc głosem Boga, który nigdy narodu wybranego nie opuścił mimo jego niewierności: "A jednak Panie, Tyś naszym Ojcem, myśmy gliną, a Tyś naszym Stwórcą" (Iz 64, 7).

Apokaliptyczny język autorów Ewangelii wskazuje na wypełnianie się proroctw. Przyjście Jezusa na świat odmieniło go radykalnie przez zwycięstwo nad grzechem. Ostateczne przyjście Pana objawi całą chwałę Syna Bożego, jakiej nikt do tej pory nie widział. Łukasz pisze o "znakach na słońcu, niebie i gwiazdach" oraz że "ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi". Wszystko to jest zrozumiałe, jako że jest to opis przyjścia Pana Wszechświata. Pośród tego wszystkiego chrześcijanie mają podnieść głowy i nabrać ducha. Nadejdzie bowiem Pan, na którego czekają. Nie będzie to sędzia okrutny, badający życie człowieka i odkrywający każde najdrobniejsze przewinienie, ale nasz Pan, Jezus Chrystus, w momencie przyjścia objawiający nam ostatecznie Swoją miłość i dokonujący ostatniego czynu Zbawienia. Dopiero na tym tle należy rozważać problem zła i grzechu, przez który z własnej woli możemy odrzucić miłość Boga.

Fragmenty z pism Apostołów, przekazywane w okresie całego Adwentu w drugim czytaniu niedzielnym podają różnorakie pouczenia, zachęty i hymny zgodne z myślą tego okresu. W pierwszą Niedzielę nawołują one do wytrwania w łasce, jakiej dostąpiliśmy, i stawaniu się coraz doskonalszymi w naśladowaniu Chrystusa w konkretnej sytuacji życia (Rz 13, 11). Chrystus natomiast nieustannie wspomaga nas w takim dążeniu swą łaską (1 Kor 1, 7). Kolekta niedzielna wspomina oczekiwanie przyjścia Chrystusa, odnosząc wprost do nas teksty liturgiczne, przypominając, iż trwamy w oczekiwaniu.

II Niedziela Adwentu

Proroctwa, odczytywane w II Niedzielę, wyjęte ze Starego Testamentu, odnoszą się już ściślej do samego Przyjścia Mesjasza. Mowa jest o "różdżce, która wyrośnie z pnia Jessego" (Iz 11) oraz przytaczany jest tekst Izajasza o przygotowaniu drogi dla Pana (Iz 40, 3). W roku "C" czytany jest tekst z księgi Barucha o spodziewanym przejściu narodu wybranego do obiecanej ziemi opromienionej chwałą Boga. Atmosferą powstawania tych tekstów była sytuacja niewoli babilońskiej. Izrael, przesiedlony pod obce panowanie, stracił wówczas aktywność religijną, względne powodzenie materialne zaś oddaliło jego myśl o powrocie do zniszczonej ojczyzny i świątyni. Stąd wołanie Izajasza o wyjście na pustynię, albowiem powrotna droga rzeczywiście przez nią wiodła. Podjęcie jej to wysiłek, konieczność porzucenia dobrobytu i droga w nieznane, poparta słowem Bożym. Zachęcając do niej prorok przypomina dotychczasowe Dzieła Pańskie, właściwe powołanie ludu izraelskiego i przyszłą obiecaną chwałę.

Zwróćmy uwagę na refreny psalmów responsoryjnych w cyklu czytań "A": "Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie". – i w cyklu "C": "Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie". Kierują one myśl ku obietnicom, które zawsze trwają, bo pochodzą od wiernego Boga.

O ile Liturgia Słowa I Niedzieli przypomina ogólną prawdę o eschatologicznym ukierunkowaniu ludzkiego życia, o tyle II Niedziela przynosi posłanie skierowane ku konkretnemu człowiekowi. Ewangelie w trzech cyklach przekazują kolejno relacje trzech synoptyków o wystąpieniu Jana Chrzciciela. Przedstawiony jest na wzór proroków Starego Testamentu. Mateusz ukazuje go wprost jako Eliasza, nawiązując tym samym do powszechnego przekonania, że przybycie Mesjasza poprzedzi ten właśnie prorok. Przekonanie to ukształtowało się na podstawie tekstu z 2 Krl 2, 11 (por. Mt 11, 14), gdzie Eliasz zostaje porwany z ziemi. Spodziewano się jego powrotu w czasach ostatecznych. Mateusz w ten sposób daję do zrozumienia, że Jezus jest spodziewanym Mesjaszem.

Gdy Jan występował ze swoim orędziem, bardzo żywe było w społeczeństwie żydowskim czekanie na Tego, który miał niezawodnie przyjść (Ha 2, 3). Napięcie eschatologiczne można porównać z tym, jakie panowało w Europie przed rokiem 1000. Wyjątkowość Jana polegała i na tym, że mówił o przyjściu Mesjasza jako o spełniającym się w danym momencie, dzisiaj.

Drugie czytania nawiązują do sytuacji konkretnej gminy chrześcijańskiej, która - tak jak i teraz Kościół - oczekiwała Paruzji. Paweł pisze o obietnicach i nadziei płynącej z Pisma (Rz 15, 7-9). Obejmują one każdego, kto odpowie miłością na objawioną miłość Chrystusa (Flp 1, 11).

Kolekta II Niedzieli wprowadza we właściwe rozumienie Liturgii Słowa, przypominając, że my właśnie jako Kościół chrześcijański jesteśmy w sytuacji ostatecznej. Jednocześnie wyraża prośbę o pomoc Bożą, byśmy nie powtórzyli postępowania Izraela z czasów niewoli i zachowali w sobie pamięć Bożych obietnic, podążając za nimi.

III Niedziela Adwentu

Motywem przewodnim III Niedzieli jest radość. Stąd też jej nazwa "Gaudete" - "radujcie się", wzięta z antyfony na Wejście. Liturgia tego dnia może być sprawowana w szatach koloru różowego, jak w IV niedzielę Przygotowania Paschalnego. Kolor ten podkreśla jej główną myśl. Niedziela ta rozpoczyna okres bliższego przygotowania do świąt Narodzenia Pańskiego. W trzecim tygodniu przygotowania lub w samą III Niedzielę przypada dzień 17 grudnia, od którego począwszy każdy dzień ma swój własny formularz i czytania opisujące bezpośrednie zdarzenia przed Narodzeniem Pańskim. W tym okresie zwraca się szczególną uwagę na rolę Marii w dziele Zbawienia.

Czytania ze Starego Testamentu w roku "A" i "B" przedstawiają proroctwa Izajasza, rysujące cechy czasów mesjańskich. Wówczas sam Bóg zajmie się troskami swego ludu, będzie uzdrawiał ludzi kalekich - niewidomych, głuchych, niemych, chromych ("A"). Czasy te przyniosą wolność wszystkim gnębionym ("B"). Radość będzie tym większa, że chwałę Boga ujrzą wszystkie narody.

Ewangelie, podobnie jak w II tygodniu, dotyczą osoby Jana Chrzciciela. Ukazują nowy aspekt jego działalności w spotkaniu z Jezusem, kierując myśl ku niedalekiemu już Narodzeniu. Chociaż w rodzinnym Nazarecie Jezus nie został przyjęty jako Mesjasz, Jego mesjańskie posłannictwo zostało objawione przez Jana Chrzciciela. Wprowadza on już bezpośrednio do nowej rzeczywistości mesjańskiej, używając słów, które kiedyś ją zapowiadały. Jezus w Ewangelii Mateusza ("A") również cytuje Izajasza, wskazując na wypełnienie proroctw w Jego osobie i działaniu. Ewangelie w roku "B" i "C" wyjaśniają rolę Jana Chrzciciela, który niejako wyprowadza Jezusa z obietnic starotestamentalnych. Radość przenikająca teksty podkreśla użycie "Magnificat" jako psalmu responsoryjnego. Ta wielka pieśń wdzięczności Nowego Testamentu jest bardzo głęboko zakorzeniona w Starym (por. Iz 61, 10).

Kolekta III Niedzieli wprowadza w klimat bliższego przygotowania. Mówi o dniu narodzin Chrystusa jako człowieka, wskazuje na sens jego przypominania, który płynie z tajemnicy naszego Odkupienia.

IV Niedziela Adwentu

Liturgia Słowa IV Niedzieli dotyczy już bezpośrednio wydarzeń, które poprzedziły Narodzenie Jezusa.

Ciekawą myśl podają teksty roku "B" (2 Sm 7). Pierwsze czytanie ukazuje moment, gdy po wielu zwycięstwach, jako dowód wiary i wdzięczności Dawid pragnie wybudować świątynię. Bóg jednak sprzeciwia się temu zamiarowi, dając jednocześnie obietnicę zbudowania własnego, boskiego domu dla rodu Dawida. Ostatecznie świątynię wybudował Salomon (2 Krn 5). Ale dopiero Ewangelia wprowadza nas w zrozumienie obietnicy Bożej, ukazując prawdziwą i nową Świątynię. Jest nią Świątynia ciała Jezusa. Bóg zatem zamieszkał w człowieku, czyniąc go swoją świątynią.

W roku "C" czytamy w scenie Nawiedzenia o poruszeniu dzieciątka w łonie Elżbiety. Tak jak Dawid tańczy przed Arką Przymierza, tak teraz Jan "tańczy" przed Nową Arką, jaką jest Maria, nosząca. w sobie świętość Jahwe w osobie Jezusa. Przez Jego Narodzenie Bóg rzeczywiście stał się Emmanuelem - "Bogiem z nami". Obietnicą Bożą okazuje się więc On sam . (Mi 5, 4a).

Prefacje adwentowe

Na okres Adwentu Mszał przewiduje 2 prefacje, pierwsza używana do dnia 17 grudnia. Można w niej wyróżnić 3 zasadnicze tematy:

1) Pierwsze przyjście Syna Bożego: "On przez pierwsze przyjście w ludzkiej naturze, spełnił Twoje odwieczne postanowienie, a nam otworzył drogę wiecznego zbawienia". Można te słowa rozumieć dwojako, jako odnoszące się do momentu Wcielenia albo (i) do całego Mysterium Paschalnego, wprowadzającego człowieka według Bożego planu do Jego chwały.

2) Konsekwencją Wcielenia jest drugie przyjście Chrystusa, jako dopełnienie i cel pierwszego. Ukaże się On wtedy w całej chwale, która jest chwałą Boga (Hbr 1,3). "On ponownie przyjdzie w blasku swej chwały, aby nam udzielić obiecanych darów". Celem Drugiego Przyjścia Chrystusa jest udzielenie pełni darów, o jakich słyszeliśmy w adwentowej Liturgii Słowa: trwałego pokoju, nie będącego tylko stanem równowagi (Iz 61, 1), ale i wolności i sprawiedliwości, szczęścia i radości (So 3, 18).

3) Pozyskanie ich jednak wymaga stałego wysiłku. Postawa wspólnoty chrześcijańskiej: Kościoła Bożego jest trzecim tematem rozwijanym w prefacji: "...czuwając, z ufnością oczekujemy". Oczekuje ona, zawieszony jakby w tym napięciu między pierwszym a drugim przyjściem, "rezygnując ze snu", by pozostawiając wszystko, co nie jest prawdziwą wartością, żyć zgodnie z posiadanymi pierwszymi darami Ducha (Rz 8, 9).

Druga prefacja adwentowa (śpiewana od 17 XII) ukazuje jedność Historii Zbawienia, układając w dyptyk oczekiwanie proroków, Marii i Jana Chrzciciela z oczekiwaniem Kościoła. Dziękczynienie składane Bogu za radość w oczekiwaniu święta Narodzenia jest właściwą postawą również na dzień Paruzji. Radość Kościoła jest kontynuacją radości proroków, tym większą, że podobnie jak Maria Kościół ogląda spełnienie Bożych obietnic. Końcowa część prefacji podkreśla modlitwę jako sposób podtrzymywania gotowości. Prefacja ta mimo swego przeznaczenia na okres przygotowania do samych świąt nawiązuje także do Paruzji.

c) Znaczenie Adwentu

Od starożytności istniał zwyczaj nocnego czuwania jako sposób przygotowania się do święta. Adwent możemy przedstawić jako wielką wigilię Kościoła chrześcijańskiego przygotowującego się do swego spotkania z Chrystusem. To oczekiwanie posiada podwójny wymiar - jako przygotowanie do świąt Narodzenia Pańskiego, będące jednocześnie jednak wyrazem tego prawdziwego, najważniejszego czekania: oczekiwania na Jego ostateczne Przyjście. Są one przeniknięte duchem radości i nadziei płynącej z wiary. Trudno je oddzielić od siebie, przeplatają się bowiem nawzajem, a Liturgia zwraca uwagę jeden lub drugi ich aspekt.

Uroczystość Narodzenia Pańskiego, upamiętniająca pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi jest przygotowana przez drugą część Adwentu, począwszy od 17 grudnia wraz z trzecią Niedzielą. Każdy dzień posiada własny formularz, odnoszący się do zdarzeń, które poprzedziły bezpośrednio narodziny Jezusa. Wspomina on też o roli Marii w Dziele Odkupienia, jako tej, która pierwsza w posłuszeństwie przyjęła w pełni Boże Objawienie. A że istnieje u nas bardzo stary, sięgający XV w. i oryginalnie polski zwyczaj odprawiania w Adwencie Mszy wotywnej o NMP, tzw. „Roraty”(od pierwszych słów łacińskiej antyfony na Wejście, otwierającej Liturgię: „rorate, coeli desuper”), to w tym miejscu należy zauważyć, że mszy tej nie odprawia się po 17 grudnia. Teksty własne tego czasu (czytania i formularze) każdego dnia przynoszą bogactwo treści, również mariologicznych, i nie należy ich usuwać, okrawając w ten sposób treści Adwentu. Można by jednak zachować zewnętrzne znaki towarzyszące Roratom, jak gaszenie światła w świątyni czy procesję z lampionami.

 Przygotowanie świąt Narodzenia Pana zmierza ostatecznie ku przygotowaniu świąt Paschalnych. Narodzenie nie jest świętem samym w sobie, lecz jest zapowiedzią i początkiem ostatecznego Zbawienia świata. Staje przed naszymi oczami Chrystus jako prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, a więc rzeczywisty i jedyny możliwy Pośrednik między nami a Ojcem. Dwie natury, a jedna Osoba. Nie można chyba lepiej przekazać prawdy o człowieczeństwie Chrystusa jak przez świętowanie Jego narodzin.

Adwent, ta czterotygodniowa wigilia nie jest przygotowaniem do uroczystości, która przeminie. Wyraża ona sposób życia i sens istnienia Kościoła jako oczekującego przyszłości i w nią zapatrzonego. Liturgia streszcza to i przedstawia jako paradoksalne i ciągłe napięcie między "już" a "jeszcze nie" Bożego Zbawienia, którego nadejścia ona przyzywa, jednocześnie już je w świętych znakach antycypując.

Wezwanie rozbrzmiewające w tym czasie: "Pan jest blisko", zachęca do czujności, która nie zazna zawodu. Albowiem w "łamaniu Chleba", jakim zakończy się Adwent, rozpoznamy Tego, którego kochamy, nie widząc Go jeszcze. Chleb Pański pozwoli nam na nowo i z nowym zapałem podjąć wędrówkę ku Bogu Ojcu. Wchodzimy w ten sposób w drugi aspekt Adwentu, jakim jest oczekiwanie ostatecznego Przyjścia Jezusa, kiedy jedność Oblubieńca i Oblubienicy nie będzie chwilowa i ukryta w znakach, ale pełna i wieczna.

 Adwent skłania także do zastanowienia się nad tajemnicą śmierci. Chrześcijanie, rozumiejąc ją jako granicę między życiem teraźniejszym a życiem przyszłym, muszą odważnie podejmować tematy eschatologiczne jako jedne z najistotniejszych. W obecnym świecie szybkich zmian, nietrwałości, efekciarstwa, oczekiwania wciąż nowych odkryć, m. in. w genetyce, w medycynie, i odsuwania na bok problemu śmierci, trudno jest mówić o ostatecznych rzeczach człowieka. Ale chrześcijaństwo nie jest religią doczesnych wartości, lecz religią wybitnie eschatologiczną. Kościół Jezusa nie może realizować się w polityce czy też gospodarce, jak też nie może zupełnie oderwać się od rzeczywistości. Życie jest dobrem, jednakże nie posiadamy tego dobra w stanie doskonałym. Prawdziwe życie rozpocznie się dopiero w Paruzji, w jej liturgicznym sprawowaniu już się ono wśród nas rozpoczęło. Sam zaś koniec dziejów nie może być opisywany jako szereg zdarzeń mających nastąpić. W takim wypadku mielibyśmy do czynienia z "fizyką" rzeczy ostatecznych, a nie z orędziem religijnym. Paruzja więc dotyczy przede wszystkim osób, mówi o Jezusie, człowieku i świecie (Rz 8, 21), jej celem jest Chrystus (J 5, 22), a dążenie ku Chrystusowi, całe poznanie i łaska nas wspierająca są darem. Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi i po to też daje nam Swego Ducha (Rz 8,11). Cokolwiek się powie o Paruzji, zawsze należy mieć świadomość, że jest to Mysterium pozostające poza naszymi możliwościami pełnego poznania (1 Kor 2, 9). Jest to obietnica Boża, a z nią związana nadzieja ludzka.

Od momentu śmierci Chrystusa dzieje świata zostały przesądzone. Jeżeli toczy się jakaś walka, to tylko w sercu człowieka. Ten kosmiczny przełom i ostateczne nadejście Królestwa Bożego nie pokrywają się z sobą w czasie. Różnica pokazuje wymiar zła, od jakiego mamy być wyzwoleni. I nie chodzi tu o zmianę warunków zewnętrznych, bo to do niczego nie prowadzi, ale o przemianę w sercu człowieka. Prawda Boża nie służy do słuchania i podziwiania. To apel, by zająć konkretną postawę. Chrystus wielokrotnie podkreślał, że Królestwo Boże urzeczywistnia się już teraz. Przyszłość więc ma ścisły związek z teraźniejszością, a każdy czyn wchodzi swymi konsekwencjami w wieczność. Można się na nią zamknąć, pozostając w swoim egoizmie, czyli swojej przeszłości, bo tylko to posiadamy rzeczywiście. Bóg otwiera przed nami kolejne etapy historii i nie ma wśród nich takiego, który - głęboko przeżyty - nie wprowadzałby nas do wieczności.

Chrześcijanin jest człowiekiem żyjącym nieustannie "teraz", czyniącym to, co jest właściwe w danej chwili, nie czekając na "lepsze czasy", bo już teraz żyje tym, czym jeszcze nie żyje w pełni, i uczestniczy w tym, czego do końca jeszcze nie posiada. Nadzieja, która w nas podtrzymuję tę świadomość, każe też angażować się w przekształcanie świata w "nowe niebiosa" i "nową ziemię".

Termin grecki "parousia" oznacza przyjście. Paruzja jest więc oczekiwaniem Chrystusa. Ale termin ten ma i drugie znaczenie - obecność. I tak jest rzeczywiście. Chrystus jest między nami, choć jednocześnie jeszcze Go nie ma.

Adwent ma odnowić nasze spojrzenie eschatologiczne w sensie ponownego zaznaczenia najważniejszych wartości i przypomnieć rolę chrześcijańskiego Kościoła w świecie. Jest spojrzeniem na całą historię świata oczami człowieka wierzącego. Ma ponownie odbudować radość i nadzieję opartą na wierze.

Maria, Matka Pana w Adwencie

W rocznym obchodzie Dzieła Zbawienia w wielu miejscach napotykamy wspomnienia Matki Bożej. W Adwencie teksty podają do rozważenia miłość, z jaką Maria oczekiwała Syna. Ponieważ tytuł Bożej Rodzicielki jest tytułem najgodniejszym, z którego wypływa cała wielkość i rola Marii, Adwent, w którym przygotowujemy się do Narodzin Pana jest najdogodniejszym okresem do oddania Jej czci. Kościół chrześcijański uważa ją  za wzór gotowości w wyjściu naprzeciw Zbawiciela. Naśladuje Ją, "oczekując na modlitwie i radując się w swoich uwielbieniach" (Mszał). Matka Jezusa nigdy nie może być wyodrębniona czy postawiona obok od tajemnicy Wcielenia Swego Syna. W Adwencie zaś pełne czci i podziwu wspomnienia Matki łączą się z Jej oczekiwaniem mesjańskim, co staje się wzorem oczekiwania całego Kościoła. Należy w tym wszystkim unikać przesady we wzruszeniach uczuciowych, obcych Ewangelii, wymagającej raczej wytrwałości i gorliwości.

    3.NARODZENIE PAŃSKIE - OKRES ŚWIĄTECZNY 

a) Geneza dwóch świąt.

Zachód: Jak już wspomniano we wstępie, chrześcijanie pierwszych wieków poza Niedzielą i doroczną Paschą nie obchodzili żadnych świąt. Pojawienie się liturgicznego obchodu Narodzenia Chrystusa datuje się dopiero na IV w., a pierwszym źródłem wskazującym na jego istnienie jest chronograf rzymski (kalendarz) Filokalesa z 354 r. Rozszerzyło się szybko na Italię, Hiszpanię i Afrykę Północną (IV w.), nieco później także na Palestynę (VI wiek).

To zachodnie w swojej genezie święto miało u swych korzeni kilka zasadniczych przyczyn. Pierwsza to rzymsko - hellenistyczny obyczaj obchodzenia tzw. "urodzin" władców i sławnych bohaterów. Tak zwanych, bo nie musiały one przypadać na prawdziwą rocznicę, ale na wybrany dzień o znaczeniu symbolicznym. Chrystus, czczony jako Jedyny wśród chrześcijan, został przez nich, wzorem rzymskim, "obdarowany" urodzinami. Wyznaczono je na dzień 25 grudnia, ponieważ tego właśnie dnia poganie czcili "Sol invictus" - Niezwyciężone Słońce. Analogia pomiędzy fałszywym bogiem - słońcem a Słońcem Zbawienia, Słońcem Sprawiedliwości (Łk 1, 78), jakim jest dla chrześcijan Chrystus, narzuciła się sama. W ten sposób "ochrzczono" pogańskie święto, nadając mu jakże chrześcijańską treść.

Drugą, a zarazem może główną przyczyną pojawienia się takiego obchodu, były ówczesne spory chrystologiczne. Otóż niektórzy heretycy negowali, jakoby Chrystus był prawdziwym Bogiem - i jednocześnie człowiekiem. W odpowiedzi na to prawowierni chrześcijanie coraz częściej kładli duży nacisk na akcentowanie pełnej prawdy o osobie Chrystusa, a cóż mogło o tym świadczyć dobitniej, jak fakt ludzkiego narodzenia, poczętego z Ducha w łonie Dziewicy. W związku z tym pojawiły się tendencje do dania temu faktowi miejsca w Liturgii Kościoła (patrz zasada: lex orandi - lex credendi !) dla utwierdzenia wiernych we właściwej wierze. Nałożenie się dwóch zasadniczych tendencji: woli świętowania "urodzin" Chrystusa i prawdy o Bogu, który stał się człowiekiem, stanęło u podstaw narodzin i tak szybkiego rozprzestrzenienia się święta.

Wschód: Tak rozszerzające się świętowanie Narodzenia Chrystusa napotkało na Wschodzie znacznie starsze święto - Epifanię albo Teofanię (Objawienie Pana – Objawienie Boga). Już od połowy II w. sekty gnostyckie "ochrzciły" tam bowiem starożytny kult Zwycięskiego Słońca obchodzony 6 stycznia. Świadectwo tego mamy u Klemensa Aleksandryjskiego w jego "Stromatach", gdzie opisuje, jak  to "uczniowie Bazylidesa świętowali także dzień Chrztu Pana i całą noc poprzedzającą ten dzień spędzali na lekturze pism". Według nich to wydarzenie miało dokonać się w 15 roku Tyberiusza (około 29 r. Po Chr.), dnia 11 miesiąca Tubi (tj. 6 stycznia). Otóż chwila Wcielenia Słowa (Logosu), drugiej Osoby Trójcy Świętej w człowieczeństwie Jezusa, miała według nich dokonać się właśnie podczas Chrztu w Jordanie ("To jest mój Syn umiłowany..."). Stąd też ten dzień obchodzili tak uroczyście. To święto zostało również przyjęte przez chrześcijan prawowiernych jako Epifania najpóźniej w początkach IV w. W końcu Zachodnie i Wschodnie Kościoły przyjęły ostatecznie obydwa święta.

b)Współegzystencja dwóch świąt i ich podział "tematyczny"

W wyniku wzajemnej "penetracji" teologicznych aspektów obu świąt w starożytności, przez pewien czas w różnych Kościołach lokalnych, gdzie obchodzono je, obu nadawano różne znaczenie (jak np. pamiątki Narodzenia, adoracji pasterzy i magów, Chrztu Pańskiego, nawet godów w Kanie, jako pierwszego objawienia mocy Jezusa). Ostatecznie w Kościele Zachodnim ustaliły się oba święta i "podzieliły" między siebie Tajemnicę Wcielenia:

-          Narodzenie Pańskie, obchodzone 25 grudnia, upamiętnia przyjście na świat Chrystusa w Betlejem i pierwszą adorację pasterzy, którzy uznali w Nim Zbawiciela (Łk 2), oraz

-          Objawienie Pańskie, związane na Zachodzie głównie z motywem pokłonu (=adoracji) magów za Wschodu, czyli Objawienia prawdziwego Boga poganom (byli oni jakby ich pierwszymi przedstawicielami). To drugie święto nazwane zostało później świętem Trzech Króli (potoczna nazwa ludowa, wywodzi się od trzech darów i od tytułów nadanych składającym pokłon przez proroctwo Ps 71). W znacznym stopniu wymowę tego święta spłyciła pobożność ludowa, co próbuje zmienić odnowa Liturgii. Natomiast na Wschodzie czci się tego dnia także Chrzest Pański, który w Kościele rzymskim przypada w Niedzielę po Epifanii. Należy jednak znowu podkreślić, że dopiero obydwa święta wraz z ich okresami świątecznymi (do Chrztu Pańskiego włącznie) są integralnym odbiciem Mysterium Wcielenia - Objawienia Syna Bożego.

c) Zwyczaje liturgiczne związane z obydwoma świętami

Trzy Msze w Dzień Narodzenia. W uroczystość Narodzenia Pańskiego liturgia rzymska polecała odprawienie 3 Mszy św. Pochodzi to stąd, że papież przewodniczył najpierw Mszy w nocy, później o świcie w kościele św. Anastazji (dworskim kościele namiestnika cesarskiego) oraz trzeciej w sam dzień uroczystości. Każda z tych Mszy miała własny formularz i zachowały się one do dzisiaj. Swego czasu widziano nawet w 3-krotnym sprawowaniu Eucharystii symbol jakby potrójnego narodzenia Chrystusa: z Ojca w Wieczności (pierwsza msza), następnie zrodzenia w czasie, w Betlejem (druga) i wreszcie "zrodzenie w sercach ludzkich dzięki łasce".

Oczywiście dzisiejszy porządek mszalnej Liturgii Słowa nie odpowiada tej interpretacji, raczej jest przemieszany: Ewangelia o Słowie Przedwiecznym zamieszczona jest we Mszy w dzień, o pokłonie pasterzy (a więc przyjęciu Jezus jako Zbawiciela) we Mszy o świcie, a zwiastowanie wieści o Narodzeniu Pana we Mszy w nocy. Do dziś w ten dzień każdy prezbiter kościoła rzymskiego może celebrować 3 Msze.

Święcenie kredy i kadzidła. Na pamiątkę darów Mędrców święci się w kościołach (od XV w.) kadzidło i mirrę (dawniej także i złoto) oraz od 200 lat kredę. Kredą znaczy się drzwi domów na znak ich wiary w Objawionego Pana. Jest to rodzaj wyznania i świadectwa. W ten prosty sposób Liturgia podaje zasadniczą prawdę: działaniu Boga, w tym wypadku Objawienia się, towarzyszyć będzie odpowiedź wiary otwartego na to działanie człowieka.

Oktawa Narodzenia Pańskiego. Do końca VII w. przywilejem Paschy był fakt, że obchodzono ją przez 8 dni. Podobną oktawę zyskał wkrótce dzień Pięćdziesiątnicy (VII w.). Uroczystość Narodzenia Pana nie miała wprawdzie podstaw do takiego statusu (oktawy zrodziła praktyka mystagogii pochrzcielnej), ale uzyskała go dzięki temu, że ósmego dnia po Narodzeniu zaczęto obchodzić dzień Obrzezania Chrystusa, które to święto (1 stycznia) bardzo szybko uzyskało wymiar maryjny (Boże Macierzyństwo Marii) i stało się najstarszym świętem maryjnym w Rzymie. 

Trzy kolejne dni następujące po 25 grudnia także bardzo szybko uzyskały rangę świąteczną. I tak 26 grudnia obchodzono na Wschodzie już od IV w. jako dzień św. Szczepana święto diakonów, a 28 grudnia - dzień Młodzianków Betlejemskich, święto dzieci i młodzieży (od V/VI w.). W rezultacie tego ciągu świąt, a zwłaszcza dużego pierwotnie znaczenia święta Obrzezania, obchody tygodnia po Narodzeniu zyskały charakter świątecznej oktawy. Od 1921 r. dodatkowo w Niedzielę w oktawie lub 30 grudnia Kościół Katolicki obchodzi święto Świętej Rodziny z Nazaretu. Reforma liturgiczna zachowała oktawę świąteczną i jest ona aktualnie jedną z dwóch obowiązujących w Roku Liturgicznym.

d) Orędzie Liturgii

Ograniczymy się tu do podania głównych myśli przewijających się przez Liturgię Słowa i teksty euchologijne (uwielbiające) dwóch kluczowych uroczystości: Narodzenia i Epifanii, krótko zarysowując inne święta. Nie będzie to w żadnym wypadku wyczerpująca analiza, jedynie uwypuklenie zasadniczych treści.

Narodzenie Pańskie (25.12).

Co do tej uroczystości, można stwierdzić, że w omawianym okresie charakteryzuje się ona największym bogactwem tekstów. Jest to spowodowane historycznymi zwyczajami (zob. historia świąt w Rzymie). Narodzenie Pańskie posiada 4 formularze mszalne: wigilijny, nocny, o świcie i za dnia, oraz 4 zestawy czytań biblijnych.

Teksty liturgii słowa Mszy Wigilijnej akcentują temat Dawidowego pochodzenia Jezusa i wypełnienia się w Jego osobie starożytnych obietnic. W ten sposób jest jakby łącznikiem pomiędzy ostatnimi Niedzielami Adwentu a punktem szczytowym, ku któremu jego ostatni okres prowadził - momentem przyjścia na świat Syna Bożego - i w jednej Osobie obiecanego Mesjasza.

Pierwsze czytanie, wzięte z Iz 62, 1-5: "Pan upodobał sobie w tobie" - przypomina prawdę o zbawczej woli Boga, który nie opuszcza swojego ludu, lecz chce wypełnić obietnice, które mu złożył. Teksty euchologii zawierają motyw oczekiwania i przygotowania duchowego do obchodzenia w Liturgii wydarzeń, które stały się początkiem naszego Odkupienia" (por. modlitwa nad darami). Mają więc element łączący przeżywane Mysterium z całym Mysterium Paschalnym. Z drugiej strony napotykamy w nich także motyw eschatologiczny - przyjście Chrystusa jako Sędziego na końcu czasów (modlitwa po komunii). Ten sam, którego przyjście w ciele dziś celebrujemy, przyjdzie w chwale, by dopełnić dzieła Zbawienia rozpoczętego we Wcieleniu.

W Liturgii Mszy w nocy dominuje temat ukazania chwały Bożej w darze Zbawiciela dla ludu oraz radości ludzi, którzy przyjmują dobrą nowinę (o tym Zbawicielu). Śpiewy mszalne, szczególnie zaś psalm responsoryjny (Ref: "Dziś się narodził Chrystus Pan Zbawiciel") kładą na usta Zgromadzenia świadectwo tej samej radości, jako że przyjmuje ono tę samą nowinę, radosne orędzie o Tym, który przyszedł.

Jezus rodzi się w mieście Dawida, a pierwszymi, którzy Go witają, są ubodzy pasterze. To znak, że Jego misja Odkupienia będzie dotyczyła wszystkich, że wszyscy są wezwani do przyjęcia Go. Życzenie pokoju umieszczone przez Łukasza w ustach aniołów, śpiewających hymn chwały, przedziwnie koresponduje z o wiele późniejszymi słowami Zmartwychwstałego: "Pokój wam", i jest jeszcze jednym powiązaniem Tajemnicy Narodzenia z całym Mysterium Chrystusa. On przyszedł, aby zbawić i obdarzyć pokojem. To przyjście w świetle pierwszego czytania (Iz 9) jest wypełnieniem największych oczekiwań Izraela - jest przyjściem Wyzwoliciela. Drugie czytanie (Tt 2) "Objawiła się łaska Boga" zaświadcza, że owo wyzwolenie Boże jest skierowane do wszystkich ludzi, jest zbawieniem powszechnym dokonanym przez Bożą łaskę w chwalebnym życiu Zbawiciela. Apeluje do wszystkich, którzy ten dar przyjęli, o zachowanie go w sobie. Główne linie tematyczne modlitw formularza mszalnego korespondują z tymi motywami. Można je rozpisać następująco:

1. Chrystus jest "prawdziwą światłością świata" - my prosimy o udział w Jego chwale (kolekta).

2. Analogia działania Bożego pomiędzy faktem Narodzenia a Eucharystią (!) polega na tym, że tu aktualizuje się owa cudowna wymiana darów, która dokonała przemienienia życia człowieka - w Chrystusie bowiem przyjmującym ludzką naturę człowieczeństwo zostaje wyniesione do chwały niebios.

3. W otrzymanym darze eucharystycznym (tak jak wówczas jest nim Chrystus dla naszego zbawienia) jesteśmy powołani (uzdolnieni), aby wejść do niebieskiej chwały. Warunek, który mamy spełnić, aby to osiągnąć - to świadczenie życiem o przyjmowaniu Bożego zbawienia.

Centralnym tematem czytań Mszy o świcie jest wiara - jako droga ku zbawieniu, zaczynająca się od przyjęcia orędzia jako daru. Kontynuacja nocnej lektury ewangelicznej ukazuje adorację Dzieciątka przez pasterzy. Istotna tu jest zwłaszcza ich reakcja na usłyszane orędzie, wyrażająca się w poszukiwaniu Jezusa i w daniu Mu świadectwa oraz chwalenia Boga. Wezwanie do radości dzięki doświadczeniu wyzwolenia skierowane jest do nas jak ongiś do Izraelitów na ziemi wygnania, do których pisał (Trito) Izajasz (Iz 62). "Oto przychodzi twój Zbawiciel", będziesz odtąd "ludem świętym" i "odkupionym przez Pana". Zbawienie zapowiadane przez proroków i "ujrzane" przez pasterzy jest doświadczane przez wszystkich wierzących, odrodzonych przez "obmycie w Duchu" (Chrzest). Jest to nasza sakramentalna aktualizacja Zbawienia, które dokonuje się w historii świata dzięki przyjściu Chrystusa. Ostateczne dopełnienie się dla nas i dla wszystkich Zbawienia Bożego dokona się w eschatonie Paruzji. Usprawiedliwieni przez Jego łaskę staliśmy się już dziedzicami życia wiecznego, którego oczekujemy. To treść czytania z Listu do Tytusa (Tt 3,4-7). Obrazy dopełniają, jakby z naszej strony, teksty euchologii. W ich świetle widzimy życiową konieczność: panowanie Boga, który stał się człowiekiem, musi rozbłysnąć w naszych czynach (kolekta), wyrażających miłość (postkomunia).

Zbawiciel Izraela i wszystkich ludów ziemi jest Synem, równym Ojcu, posłanym przez Niego między ludzi i dla ludzi, uwielbionym w Jego chwale. Liturgia Mszy w dzień ukazuje nam bardzo jasno naturę Syna - Zbawiciela. Niezwykła głębia Janowego Prologu (J 1,1-14) mieści w sobie podstawowe prawdy związane z Tajemnicą Wcielenia:

1. To Bóg okazuje inicjatywę zbawczą - to On chce nas uczynić swymi dziećmi.

2. Napięcie między Światłem i świadectwem Światłości w życiu.

3. Ludzkie narodzenie Boskiego Słowa i Boże "pochodzenie" wierzących ("z Boga się narodzili").

4. Wypełnienie historycznego Zbawienia w Jezusie Chrystusie. Autor Listu do Hebrajczyków ukazuje misję Syna jako szczyt Boskiego Objawienia ludziom. W Nim wypełnia się ("w ostatecznych dniach") Boża wola zbawienia. Ten, który jest Pośrednikiem Stworzenia, stał się także Pośrednikiem Odkupienia. Czytanie pierwsze upewnia Boskim autorytetem, że radość z ujrzenia Zbawiciela i pokój darowany od Boga staną się udziałem wszystkich ludzi (Iz 52). Kolekta tej mszy wydaje się być najpełniejszym wysnuciem wniosku z przeżywanej Prawdy. Oto ukazuje ona przyjęcie ludzkiej natury przez Boga - Syna jako otwarcie drogi dla każdego człowieka do uczestnictwie w Bóstwie Chrystusa. Człowiek, cudownie stworzony przez Boga na Jego obraz, a jeszcze cudowniej odkupiony, może prosić Boga o największy z darów - dzielenie z Nim Jego Wieczności. Tu mamy wyjaśnienie owego "przebóstwienia" człowieka, jako zamierzonego skutku podjętego przez Ojca, a realizowanego przez Syna i aktualizowanego przez Ducha dzieła odkupienia, zaczętego od Wcielenia. Postkomunia, wracając do myśli Ewangelii, prosi Boga o udzielenie daru nieśmiertelności tym, których Jego Syn uczynił przybranymi dziećmi.

Objawienie Pańskie (6.01).

Lektura biblijna tego dnia koncentruje się na temacie powszechności zbawienia. Powiązanie Ewangelii (Mt 2, 1-12) "Przyszliśmy ze Wschodu, aby złożyć pokłon Królowi", z pozostałymi czytaniami ujawnia centralną myśl uroczystości: objawienie Chrystusa wszystkim ludom i wezwanie ich do przyjęcia Zbawiciela. Wyraża się to w Liturgii Słowa za pomocą pojęć światła i chwały, które w Starym Testamencie i w literaturze żydowskiej towarzyszyły proroctwom o Mesjaszu i zbawieniu uniwersalnym. Objawieniu Pana odpowiada ze strony ludzi wiara (która pobudziła mędrców do odbycia dalekiej wędrówki i wytrwałego szukania) oraz uwielbienie - adoracja (polski termin "pokłon" słabo oddaje greckie „proskuneia" -padać na twarz).

Pierwsze czytanie (Iz 60) jakby zapowiada powszechną cześć objawionego światu Mesjasza. Oto Pan przyjdzie na Syjon, a wszystkie ludy zwrócą się ku Niemu, by tu czekać zbawienia.

Druga lektura (Ef 3) wyraża chyba najjaśniej i najdokładniej powszechność zbawienia i powołanie do niego wszystkich ludzi w Chrystusie Jezusie. Św. Paweł nazywa to słowem "Mysterium" i określa to jako objawione przez Ducha.

Euchologia niejako sprowadza na aktualne zgromadzenie celebrujących Liturgię Kościoła fakt Objawienia Pana w Jezusie i Jego wydźwięk Bożego wezwania: W dniu bowiem, w którym Bóg "za przewodem gwiazdy objawił swego Syna" wszystkim ludziom, wspólnota wierzących w Niego jest wezwana do kontemplacji wielkości Jego chwały i w świetle tego Objawienia dzięki swojej odpowiedzi wiary na nie. Uroczystość Objawienia nabiera dwojakiego aspektu, charakterystycznego dla dialogu liturgicznego w ogóle: Boskie działanie zbawcze (tu: Objawienie Syna jako Zbawiciela) spotyka się z odpowiedzią wiary człowieka, jest przez niego przyjęte.

Dar nieśmiertelności i udział w chwale Boga, będący skutkiem przyjścia i przyjęcia natury ludzkiej przez Chrystusa, przypomina nam jeszcze prefacja (nr 6), która znów powtarza to fundamentalne dla liturgicznej anamnezy słowo "dzisiaj". "Dzisiaj..." znów objawiona jest nam ku zbawieniu wielka Tajemnica. Prefacja ujmuje ją jako antytezę: Syn Boży przyjmuje śmiertelne człowieczeństwo, tym samym człowiek dostępuje boskiej nieśmiertelności w chwale. Kończące Liturgię tego dnia uroczyste błogosławieństwo, wielokrotnie przywołujące motyw "Światła Bożego" i Chrystusa jako światłości, wzywa wiernych i umacnia ich na drogę "pójścia za Nim" w wierze, nadziei i miłości, aby być światłem dla braci. Ostatnia to, ale jakże kapitalna myśl Liturgii: Bóg objawił się w Chrystusie, ale w każdym z jego uczniów i naśladowców chce objawić się innym ludziom, aby znalazłszy w Nim światło prawdziwe, pochodzące od Syna, porwani świadectwem i przykładem doszli do niebieskiej chwały. Objawienie powszechne dla wszystkich ma się dokonać w Kościele przez wszystkich.

Inne święta (zarys). 

Spośród innych dni liturgicznych mających rangę świąteczną nie wszystkie są swoją myślą centralną powiązane z przeżywaną tajemnicą. Wystarczy może wymienić niektóre a nich. Zatrzymamy się przy tych, które wyraźnie współtworzą świąteczny okres celebrowania Mysterium Wcielenia.

1. Święta "podkreślające" Mysterium Wcielenia:

W Niedzielę w Oktawie Narodzenia wspominamy Świętą Rodzinę : Jezusa, Marię i Józefa. Kult ten rozkrzewił się w XVII w. jako reakcja na ówczesną powszechną demoralizację w Europie  (konsekwencja wojny 30-letniej). W ten sposób chciano i pragnie się dzisiaj ukazać chrześcijanom doskonały wzór życia rodzinnego, oddanego we wszystkim Bogu. Święto przeniesiono z III Niedzieli po Epifanii (później krótko też I Niedzieli) ze względu na jego odniesienie do ludzkiego dzieciństwa Jezusa. Jego postawa w stosunku do najbliższych osób (oraz ich troska i opieka nad Nim) ukazane w tekstach biblijnych ma być przykładem dla każdej rodziny chrześcijańskiej. To święto ma więc walor patronalnego dnia wszystkich "domowych kościołów", jakimi mają być nasze rodziny. Myśl tę wyraża kolekta święta, mówiąca o wzorze miłości rodzinnej płynącej z nazaretańskiego domu Jezusa, miłości mającej również zbawcze skutki.

28 grudnia Kościół Katolicki obchodzi święto św. Młodzianków, tj. wspomnienie rzezi betlejemskich dzieci dokonanej z polecenia Heroda. Święto wprowadzone do Liturgii w V w. może być swoistym memento dla każdego człowieka, jak należy przyjmować Prawdę i jak nie wolno z nią walczyć. Albowiem treścią tego dnia są nie tyle niewinni chłopcy, ile fiasko walki Heroda z Bogiem. Żadną ofiarą i żadną zbrodnią nie zwycięży się Wszechmocnego. Herod zrozumiał to za późno, my winniśmy pamiętać o tym zawsze i spełniać Jego wolę, objawioną nam przez Chrystusa.

Na dzień 1 stycznia przypada uroczystość Marii, Bożej Rodzicielki. To najstarsze liturgiczne wspomnienie Marii jest wyrazem uznania Jej roli w dokonaniu się zbawczego Wcielenia Chrystusa. Ta, która przyjęła wolę Boga, jako pierwsza stała się uczestnikiem w dziele Jego zbawienia człowieka. Dlatego Kościół nie przestaje jej czcić, przypominając o największym tytule Jej chwały - o Bożym Macierzyństwie. To, co Sobór efeski uroczyście ogłosił (431), wspominamy właśnie tego dnia: Maria stając się Matką Jezusa, dała ziemskie życie Boskiej Osobie Słowa Odwiecznego. Dla nas zaś Orędzie jest proste: Maria daje wzór włączenia siebie w całości i bez reszty w zbawcze Dzieło Jezusa. On wzywa nas wszystkich, byśmy – tak jak Jego matka - umieli dostrzec wartość największą i poświęcić jej życie, podejmując tę rolę w Historii Zbawienia i naszej, którą Bóg nam wyznaczył i do której nas powołał. Faktem jest, że współczesna data tego starego święta wypływa z chęci „schrystianizowania” obyczaju świętowania Nowego Roku cywilnego. Wpisuje się tym zresztą w odwieczną praktykę chrześcijan, której wynikiem jest przecież cały okres świąteczny Narodzenia - Objawienia.

 Niedziela po Objawieniu: święto Chrztu Pańskiego. Dawniej to święto, będące również anamnezą epifanii Jezusa jako Syna Bożego podczas Chrztu w Jordanie, miało znaczenie drugorzędne. Umiejscowiono je na zamknięcie Oktawy Epifanii (13 stycznia), wypadało więc najczęściej w dzień powszedni. O ile więc Kościół Wschodni w uroczystości Epifanii połączył wątki adoracji Mędrców i chrztu w Jordanie (tzw. św. Jordanu), a nawet motyw pierwszego cudu w Kanie (niektóre Kościoły), o tyle w Kościele Zachodnim treść Objawienia Pana połączono tylko z pierwszym z tych wydarzeń. Natomiast drugie z nich, tak bogate treściowo, będące wprost świadectwem Bożym o Jezusie, nie posiadało tak ważnego miejsca w Liturgii. Reforma posoborowa Kalendarza  (1970) wprowadziła je w nowym porządku jako mocny akcent zamknięcia okresu Narodzenia - Objawienia. Jest on naturalnym przejściem liturgicznej medytacji Kościoła od Wcielenia - ukazania Boga - Człowieka światu - do podjęcia przez Niego właściwej misji głoszenia Orędzia, albowiem perykopy

(fragmenty) ewangelijne następujących Niedziel w ciągu roku ukazują już Chrystusa nauczającego.

Wszystkie 3 czytania ewangelijne tego święta (A, B, C) ukazują Chrzest Jezusa w Jordanie w relacji synoptyków wraz z towarzyszącym mu ujawnieniem Jego godności przez Boga. Punktem centralnym tych tekstów jest "głos z nieba" i przekazanie przezeń tytułu Jezusa: Syn - umiłowany, wraz z określeniem: upodobanie. Te tytuły korespondują z proroctwem Izajasza w jego Pieśniach o Słudze Jahwe oraz z tekstem Rdz 22, 2 odnoszącym się do Izraela, w którym widzimy figurę - typ umiłowanego Syna. To powiązanie akcentuje specyfikę misji Chrystusa - nie tylko nauczanie, ale i Ofiara. Jezus podejmuje oto wykonanie zbawczego planu Boga aktem Chrztu (mimo oporu Jana), wkracza definitywnie na drogę, która przez nauczanie, mękę, śmierć i zmartwychwstanie doprowadzi do odkupienia ludzkości. Pozostałe czytania dają biblijny kontekst i naświetlenie tego centralnego tekstu omawianego święta. Rok "A" ukazuje Chrystusa jako wysłanego i konsekrowanego przez Boga dla odkupienia wszystkich, rok "B" - symbolikę Chrztu (Zbawienie - Życie - Duch) i wody jako znaku daru Ducha, rok "C" zaś daje obraz zbawienia dokonanego przez Chrystusa jako objawienie chwały i mocy Bożej, dopełniającej się w nas przez wylanie Ducha Świętego.

Kolekta święta odkrywa nam relację pomiędzy Chrztem Jezusa - manifestacją Bożego "umiłowania" a życiem ochrzczonych (odrodzonych z wody i Ducha) w miłości Bożej na Jego wzór.

Prefacja własna daje streszczenie teologii święta jako dziękczynienia za dokonane w Chrzcie Pana Jego namaszczenie duchowe dla spełnienia misji kapłańskiej, prorockiej i królewskiej wobec świata, czyli posłannictwo Mesjasza - Odkupiciela. W Chrzcie Chrystusa jest "prefigurowany" Chrzest każdego z chrześcijan, rozumiany jako "nowe narodzenie z wody i Ducha", poprzez które zostajemy nazwani dziećmi Boga - i nimi jesteśmy. Z tego faktu wypływa wezwanie nas do słuchania Chrystusa jako jego uczniowie - naśladowcy (zob. postkomunia). Tak kończy się liturgiczny cykl Wcielenia, zamykając radosne obchody Przyjścia Odkupiciela i Jego nieustannego Przychodzenia - w jego końcowym akcencie otrzymujemy od samego Boga wezwanie do słuchania (czyli otwarcia się) i gotowości wypełnienia tego, co nam od Niego przekaże Syn Umiłowany, Nauczyciel (okres "w ciągu roku") i Wybawiciel (cykl paschalny).

2. Święta nie związane z Narodzeniem Pańskim

Umieściły je w tym miejscu dzieje Kościoła. I tak 26 grudnia obchodzimy świąteczne wspomnienie św. Szczepana (gr. Stephanos), pierwszego męczennika. Dołączone już w IV w., było zawsze rozumiane jako swego rodzaju święto świadectwa i analogia narodzin. Oto bowiem zaraz po liturgicznej anamnezie przyjścia Słowa Wcielonego do człowieka, pierwszy człowiek, który ofiarą swego życia zaświadczył przyjęcie tego Słowa. Wczoraj Chrystus narodził się w ludzkim ciele - dziś pierwszy z Jego uczniów narodził się dla życia w "chwale wiecznej", które On wyjednał przez Wcielenie i Paschę.

Święty Jan Apostoł jest wspominany 27 grudnia. Również to święto ma swoje korzenie w IV w. Wydaje się rzeczą słuszną umieszczanie tego, który z taką miłością i czcią pod natchnieniem Ducha ukazał Mysterium Wcielenia Słowa w swojej Ewangelii jak najbliżej dnia narodzin Pana.

4. POSTULATY LITURGICZNO - PASTORALNE 

a) Integralność sprawowanego Mysterium w homilii i katechezie

Wspomniano już o treści przepowiadania (głoszenia słowa) w tym okresie. Wypada na koniec podkreślić jeszcze jeden aspekt - to przepowiadanie nie może się ograniczać tylko do jednego motywu, np. Narodzenia Chrystusa (i to najczęściej w sensie Jego uniżenia), z pominięciem drugiego: Objawienia Pana ludziom wszystkich czasów i narodów. Oba te aspekty uzupełniają się wzajemnie, a całość tworzą dopiero po dodaniu elementu Misji Chrystusa (por. Chrzest Pański) oraz w powiązaniu całej Tajemnicy Wcielenia z jej jedynym i wielkim celem - dokonaniem odkupienia ludzkości w Mysterium Paschalnym. Jeśli w odpowiedni sposób zostanie to podane wiernym, dojdą oni do poznania niewysłowionej wielkości i głębi rokrocznie przeżywanego Mysterium.

Czas tak bogaty w treści zbawcze, tak zakorzeniony w wydarzeniach biblijnych domaga się właściwego wprowadzenia oraz skutecznego (tj. na temat i właściwie skierowanego) przepowiadania w Liturgii. Jak dotąd - choć często są ku temu okazje - (licznie uczęszczane Roraty oraz wielość dni świątecznych w okresie Narodzenia) ogranicza się ono często do tematu oczekiwania na Pana Jezusa, który narodził się w stajence, a potem z kolei do roztkliwiania się nad niewygodami Dzieciątka i Jego Matki. Wprawdzie i to może mieć jakieś swoje miejsce, jednakże bez wątpienia są to aspekty mniej niż drugorzędne. Cała treść Adwentu woła wręcz o solidną interpretację w homiliach i katechezach oraz kompetentny przekaz tajemnic wiernym. A tajemnice te to nic innego jak "schemat" już przedstawiany na początku: Bóg, który przyszedł do człowieka jest z nim i przyjdzie w eschatonie - a wszystko po to, by go zbawić. Przepowiadanie oparte mocno na tekstach (niesłychanie bogatych treściowo) ma postawić nas w obliczu tego Boga Zbawienia i otworzyć na Jego działanie, a także pobudzić do refleksji nad własną odpowiedzią. Dlatego mniej o żłóbku, opłatku, zamordowanych niemowlętach (a może i choince ?), więcej, znacznie więcej o Mysterium Boskiego "bycia z człowiekiem", o rzeczywistości Emmanuela, "Boga z nami", o tym, co nieustannie się wśród nas dzieje na różne sposoby i wzywa do odpowiedzi. Więcej o człowieku, który ma "być Bogiem", ma być "ku Bogu". Może wtedy będzie mniej angażowała wiernych troska o karpia i grzyby na świąteczny stół, a więcej troska o własne przeżycie Mysterium Przyjścia Pana i nieustanne dorastanie do niego.

b) Tzw. maryjny aspekt Adwentu

Ten właśnie okres najbardziej ze swej istoty jest maryjny, i to właśnie nie tyle jego pierwsza część (o wydźwięku raczej eschatologicznego "Marana tha"), co ta druga, gdy razem z Matką Boga - Człowieka oczekujemy Jego Przyjścia (przeżywamy to spotkanie w liturgicznej Pamiątce). Wtedy, kiedy Kościół nie celebruje już rorat, bo własne, codzienne teksty mszalne i biblijne bardzo wyraźnie wskazują na Marię, wtedy Ona powinna być zauważona jako wzór w tym, co jest Jej najpiękniejszym świadectwem: przyjęcia woli Ducha, chętnej służbie Jemu i bliźniemu, pokornym i radosnym (Magnificat !) oczekiwaniu na wypełnienie się Jego planów w Jej życiu, nieustannej współpracy z łaską.

A zatem: Liturgia Słowa z wiodącym tematem: "Z Marią oczekujemy i przyjmujemy Przychodzącego", gdzie głównym punktem jest Ewangelia Zwiastowania i Nawiedzenia. Nie tyle więc chwalić "Marię dla Marii", jak to się przyjęło w polskim Kościele (nie daje to dużych owoców), ale dostrzec ją w prawdziwej roli w jej życiu, w codziennej postawie i służbie. I o tym właśnie należy mówić homilie, a nie o sanktuariach i cudach. Nie zapominajmy: to Jezus Chrystus przyszedł, by nas zbawić, On też nadejdzie na końcu czasów. Maria, matka Jezusa nie jest zbawicielką, jest pierwszym człowiekiem, który przyjął Boga na ziemi i dobrym przykładem chrześcijańskiego wsłuchania w Słowo Boże i posłuszeństwa wobec niego.

c) Przeżywanie czasu Narodzenia Pana

Okres ten tradycyjnie chyba jest najbliższy sercu Polaków. Obudowali go pięknymi zwyczajami rodzinnymi, osnuli prześlicznymi pieśniami (ponad 300). Niepostrzeżenie poprzez wieki te właśnie zwyczaje zaczęły przesłaniać nam prawdę o Mysterium Wcielenia - jej pełną treść.

Musimy przyznać, że 90% chrześcijan w Polsce kojarzy Boże Narodzenie z choinką, stołem wigilijnym, szopką, kolędami itp. A są to przecież przypadłości. Nie wolno nam niszczyć tej wspaniałej oprawy, tak nam wszystkim drogiej. Nie może ona jednak zajmować w naszej świadomości miejsca właściwej treści, nie może też zdominować Świętego Świętych, a tym jest nasza Liturgia. Dlatego - owszem - szopki, ale nie w ołtarzu (gdzie ważny staje się gipsowy wielbłąd i słomiany dach szopy, a obrzęd ma drugorzędne znaczenie), zgoda na choinki, ale nie wypełniające całą przestrzeń sakralną, w której ludziom sprawującym Liturgię trudno się poruszać i zobaczyć, muszą też wciąż uważać, by nie uszkodzić kolorowych baniek. Należy także stosować do Liturgii tylko te kolędy, które się do niej nadają, szczególnie te zachowujące treść historiozbawczą (np. "Wśród nocnej ciszy", "Anioł pasterzom mówił"), nie zaś wszystkie, niektóre z nich są przecież  zgoła piosenkami, absolutnie nie licującymi z powagą sprawowanego Mysterium, albo też wyczerpują swoją treść na słodkawo - płaczliwym "pieszczeniu" Pana Jezusa, a nie to jest istotą święta. Miejsce takich piosenek jest w domu, przy choince.

Słowo Wcielone to nie laleczka do kołysania, to Bóg, który przyszedł dać zbawienie. Dlatego piękne pieśni (jak "Lulajże Jezuniu", czy "Gdy śliczna Panna") zachowajmy raczej na specjalne nabożeństwo kolęd, które można by, może nawet należało by organizować w tym czasie, albo zgoła na koncerty czy wieczory kolędowe w kościołach, urządzane po Liturgii np. wieczornej w Niedziele i święta. Nie trzeba chyba zbyt szeroko udowadniać, że śpiewanie jakichkolwiek kolęd w miejsce części Liturgii (jak psalm czy części stałe - Gloria, Credo, Sanctus, Agnus) jest absolutnie niedopuszczalne. Żaden śpiew ludowy nie może konkurować z treścią czy orędziem Słowa Bożego (psalm) czy ze świętymi tekstami liturgicznej Tradycji (i prawa !). Spróbujmy zresztą porównać te treści, a pozbędziemy się wątpliwości.

Literatura:

1.Adam A., Das Kirchenjahr mitfeiern, Freiburg 1979. 
2.Auf der Maur H., Feiern im Rhythmus der Zeit. Die Herrenfeste in Woche und Jahr, Regensburg 1983
3.Brovelli F.,, Le orazione del Tempo di Advento e di Natale, /w:/ Il Messale romano dal Vaticano II, Torino 1984. 
4.Carideo A., Il lezionario del tempo di Natale, jw. 
5.Czerwik S., Prefacje o misteriach Chrystusa w Mszale Rzymskim Pawła VI, Warszawa ATK 1984.
6.Magrassi M., La pedagogia dalla Chiesa - Madre nel'anno liturgico, Bari 1978.
7.Martimort A.G., La Chiesa in preghiera, vol.IV: La liturgia e il tempo, Romae,1986
8.Raffa V., le orazioni sulle offerte del Proprio del Tempo nel nuovo Messale, /w:/ Ephemerides liturgicae 1970, IV-V. 
9.Ratzinger J., Eschatologia, 1986. 
10.Sinka T., Zarys liturgiki, Gościkowo-Paradyż 1988.
11.Schenk W., Rok liturgiczny, /w:/ Wprowadzenie do liturgii, praca zbiorowa pod red. F. Blachnicki – W. Schenk – R. Zielasko, Poznań 1967.

Dokumenty i księgi:

1. Konstytucja o Liturgii Soboru Wat. II, Sacrosanctum Concilium, Wroc³aw 1985. 
2. Adhortacja apostolska Pawła VI "Marialis cultus".
3. Normy ogólne Kalendarza Rzymskiego, /w:/ Mszał Rzymski dla diecezji polskich, Pallotinum 1986
4. Wprowadzenie teologiczno - pastoralne do II wyd. Lekcjonarza Mszalnego (mps), Katowice 1986
5. Mszał Rzymski dla diecezji polskich, Pallotinum 1986.
6. Lekcjonarz mszalny, t.I, Pallotinum 1972.