Bernard SESOBUE
GNOSTYCYZM
Wskazówki bibliograficzne: F. Sagnard. La Gnose valentinienne et le témoignage de saint Irénée. Vrin. Paris 1947. — H. Cornélis i A. Léonard, La Gnose éternelle, Fayard, Paris 1959. — R. M. Grant. La Gnose et les oryigines chirétiennes, Seuil, Paris 1964. — M. Scopello. Les Gnostiques, Cerf. Paris 1991.
Niektóre elementy judeochrześcijaństwa są bliskie gnozy. Istnieje zatem pomiędzy nimi jakiś punkt przecięcia. Gnostycyzm jednak stawia pewne specyficzne problemy przy interpretacji początków chrześcijaństwa.
Mówiąc o „gnozie” i „gnostycyzmie” należy odtąd zachowywać rozróżnienie wypracowane przez badaczy: pierwszy termin oznacza stałą tendencję umysłu ludzkiego poszukującego sensu życia w poznaniu; drugi — ruch, który rozwinął się w II i III wieku i który nas tutaj zajmuje[33]. Gnostycyzm jest przeto historycznym przejawem gnozy, której nazwa (gnosis) oznacza poznanie. Był to szeroki ruch religijny, którego rozwój jest współczesny początkom chrześcijaństwa. Jest nam znany z jednej strony z dawnych źródeł chrześcijańskich, poprzez refutacje chrześcijańskich przeciwników herezji, którzy obficie cytowali swych oponentów: Justyn, Ireneusz, Hipolit Rzymski, Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Epifaniusz z Salaminy i Euzebiusz; z drugiej strony z oryginalnych źródeł, odnalezionych w XX wieku: zwłaszcza po odkryciu, w 1945 roku, czterdziestu pism w Nag-Hammadi (Egipt), w tym Ewangelii prawdy oraz manuskryptów w Qumran, w 1947 roku.
Gnostycyzm jest doktryną, która definiuje zbawienie poprzez poznanie. Aby w ogólnych zarysach zdać sobie z niej sprawę, zapamiętajmy te dwie definicje; dawnego gnostyka i współczesnego naukowca:
Definicja Teodota: „Gnoza: kim byliśmy? Czym staliśmy się? — Gdzie byliśmy? Gdzie zostaliśmy rzuceni? — Ku jakiemu celowi spieszymy? Od czego zostaliśmy wykupieni? — Czym jest rodzenie? I czym odrodzenie?”[34]
Definicja Charlesa-Henri'ego Puecha: „Nazywamy lub możemy nazywać gnostycyzmem — a także gnozą — wszelką doktrynę i wszelką postawę religijną opartą na teorii lub doświadczeniu dostępowania zbawienia poprzez poznanie?”[35]
Gnostycyzm współczesny początkom chrześcijaństwa jest zatem „doskonałym poznaniem”, uzyskanym dzięki objawieniu i oświeceniu, w trakcie nabywania doświadczenia wewnętrznego. Objawienie to zapewnia zbawienie rozumiane jako odrodzenie lub jako powrót gnostyka do swego pierwotnego ja oraz do boskiej zasady, która je tworzy, pomimo stanu wygnania w upadłym świecie materialnym, który usiłuje schwytać je w pułapkę. Gnostyk naprawdę nie jest z tego świata. Tylko człowiek wewnętrzny i duchowy jest w nim w stanie dostąpić zbawienia, nie zaś ciało czy dusza niższa.
Gnoza jednak, pojmowana w szerokim znaczeniu, jest głęboką i stałą tendencją ducha ludzkiego: można przeto mówić o „wiecznej gnozie”. Epoka współczesna zna pewne przejawy jej powrotu. Z drugiej strony psychologia głębi interesuje się światem przedstawień gnostyckich jako projekcją ludzkiej podświadomości.
Początki gnostycyzmu
Na planie historycznym początki gnostycyzmu są mało znane. Nie mówiąc o irańskich zwiastunach gnozy, możemy wspomnieć o pre-gnozie greckiej i o pre-gnozie żydowskiej. Co do Grecji, można faktycznie uważać Platona za prekursora gnozy, z jego koncepcją reminiscencji i jego alegoryzującymi odczytaniami mitów religii greckiej. W każdym razie ruch platoński, alegoryzujący z kolei pisma mistrza, będzie jednym z nośników gnozy. Grecy, wszedłszy później w kontakt ze skupionymi wokół tajemnic religiami Wschodu i Egiptu, usiłowali przetransponować je na „mądrość”, używając nadal metody alegorii. Jeśli idzie o Izrael, Palestyna jawi się jako „możliwa kolebka ruchu gnostyckiego” (Cornélis, Doresse). Niektóre „sekty żydowskie” posiadają pewne rysy gnostyckie, jak esseńczycy z Qumran, Samarytanie i inne grupy wspomniane przez Hegezypa, który przedstawił heterodoksję żydowską jako pierwotne środowisko gnostycyzmu chrześcijańskiego[36]. Według niedawnych badań pomostem między gnozą a judaizmem miałaby przede wszystkim być „mistyka z Merkabah”, rozpoznawalna od Pierwszej Księgi Henocha, widoczna w innych apokalipsach palestyńskich, a nawet w tekstach aleksandryjskich z II wieku przed Chrystusem[37]. Dla tych gnostyków poznanie Prawa jest uzależnione od sposobu interpretacji, do której klucz zarezerwowany jest dla wtajemniczonych. Także apokalipsy żydowskie i spekulacje kosmologiczne, którym się oddają, mogą odpowiadać niektórym tematom gnostyckim. U zbiegu tendencji gnostyckich greckich i żydowskich należy wskazać Filona z Aleksandrii (żył w latach 20 przed Chrystusem — 40 po Chrystusie).
Gnostycyzm chrześcijański
Ten kontekst pozwala zrozumieć powstanie gnostycyzmu chrześcijańskiego. Przychodzi on ze środowisk mniej lub bardziej dysydenckich, zwłaszcza hellenistycznych. Już pisma Janowe polemizują z pierwszymi gnostykami chrześcijańskimi: Apokalipsa wspomina nikolaitów (Ap 2,6 i 15). Jan, według Ireneusza, spotkał Cerynta w Efezie; Satornil nauczał w Antiochii. Później Ireneusz odtworzy genealogię gnozy, która była przekazywana jako sekretna tradycja z mistrza na ucznia, od Szymona Maga (cf. Ap 8), poprzez Menandra, Satornila, Bazylidesa i Izydora. Podobnie Epifaniusz jest synem Karpokratesa. Taka rekonstrukcja, która nie daje gwarancji historyczności, uzmysławia jednak dobrze działanie gnozy.
W połowie II wieku historia gnostycyzmu chrześcijańskiego zostaje rozświetlona przez dwie wielkie postacie: Walentyna i Marcjona. Walentyn pochodził z Aleksandrii i tam też zdobył wykształcenie za panowania cesarza Hadriana. Następnie przybył do Rzymu i zerwał z Kościołem, gdy papieżem był Anicet. Jest on teologiem pleromy trzydziestu eonów, doktryny opartej na alegorycznej egzegezie tekstów Pisma. Do jego uczniów zalicza się na Wschodzie Bardesanesa i Markosa; na Zachodzie Ptolemeusza i Herakleona. Szkoła walentyniańska była najlepiej znana Ojcom Kościoła.
Marcjon urodził się w Foncie około roku 85; uczeń Cerdona, także przybył do Rzymu. Dualista, uważa, że nowe wino Ewangelii nie może być przechowywane w dawnych bukłakach Starego Testamentu, który odrzuca. Pełen miłości Ojciec Jezusa nie może być Bogiem mścicielem Starego Przymierza. Uczniem Marcjona będzie Apelles. Świadome i arbitralne wybory, jakich dokonał Marcjon w pismach nowotestamentowych przyczyniły się na swój sposób do uformowania kanonu Nowego Testamentu, poprzez reakcje, jakie wywołały.
W obliczu tego ruchu, wiara chrześcijańska rozumiała sama siebie jako „prawdziwą gnozę”. Termin ten zajmuje poważne miejsce w myśli Pawiowej (cf. 1 Kor 2,7-8; 2 Kor 12,2-4; Kol 2,2-3), która zna dwie triady: wiary, nadziei i poznania (gnozy) oraz wiary, nadziei i miłości[38]. Idea poznania i zbawienia przez poznanie jest również obecna w Ewangelii św. Jana (J 17,3). Ireneusz piętnuje „fałszywą gnozę”. Walka z gnostykami będzie zatem toczona przeciw owej „domniemanej” czy „fałszywej” gnozie (Ireneusz) przez „prawdziwą gnozę” (Klemens Aleksandryjski).
Najważniejsze cechy ruchu gnostyckiego
Kilka cech w szczególny sposób charakteryzuje dawny gnostycyzm: obfite używanie przedstawień mitologicznych; bardzo wyobrażeniowa interpretacja Pisma, która uprzywilejowane miejsce oddaje pierwszym rozdziałom Księgi Rodzaju i stosuje symbolikę liczb; upodobanie do apokalips; zasadniczy ezoteryzm, który przekłada się na elitaryzm, albowiem gnostycyzm cieszy się objawieniem tajemnicy, zarezerwowanym dla wtajemniczonych; postawa anty-kosmiczna i antycielesna: świat widzialny jest zły, jest bowiem owocem upadku; z tego powodu człowiek jest więźniem ciała niezdolnego do zbawienia, stąd doketystyczna interpretacja chrystologii: człowieczeństwo Chrystusa jest tylko pozorem (dokein), nie mogło ono cierpieć na krzyżu; postawa antyhistoryczna: człowiek jest więźniem czasu i powinien się zeń wyzwolić; postawa antynomiczna lub dualistyczna: świat jest mieszaniną dwóch przeciwnych sobie i niemożliwych do pogodzenia natur (światła i ciemności); gnostyk winien zatem wyrwać się ze świata niższego i uwolnić swój duchowy związek ze światem wyższym; wreszcie metafizyka pośredników, dzięki którym gnostyk ma wznieść się ku swemu początkowi i swemu celowi.
Gnoza walentyniańska w szczególności dzieli ludzi na trzy grupy, określone w zależności od pochodzenia: istnieją ludzie „duchowi”, czyści (albo pneumatyczni), to znaczy gnostycy, którzy są „prawdziwymi chrześcijanami” i będą zbawieni; istnieją także tacy, którzy są owocem Demiurga czy też boga „pośrednika” (psychiczni), z którymi gnostycy utożsamiają chrześcijan należących do wielkiego Kościoła; wreszcie ludzie „cieleśni” (hyliczni), którzy są wykluczeni z wszelkiego zbawienia. Wolność ludzka nie odgrywa zatem żadnej roli w zbawieniu.
Ortodoksja i heterodoksja gnostyków
Gnoza chrześcijańska stawiała i nadal stawia rozliczne problemy w rozeznaniu: co u wielkich teologów gnostyckich jest wynikiem autentycznego wyrazu wiary chrześcijańskiej, a co winno być uznane za „herezje”? Przeto, według Turnera, „wielka strefa półcienia rozciąga się w owej epoce pomiędzy ortodoksją a herezją”[39]. Mistrzowie gnostyccy przejawiają niepodważalny talent teologiczny. Niektórzy, jak Harnack[40], pragnęli widzieć w nich pierwszych teologów chrześcijańskich, pierwszych, którzy przenieśli przesłanie Chrystusa w środowisko greckie, podczas gdy niedawna interpretacja katolicka umieszczała ich, podobnie jak dawnych Ojców, w obszarze całkowitej heterodoksji. Dziś uczeni katoliccy, jak A. Houssiau, J. Daniélou i A. Orbe i protestanccy, jak G. K. Kretschmar i R. M. Grant, uznają wielkość literatury gnostyckiej i podkreślają ścisłe związki myślowe między doktorami gnostyckimi i chrześcijańskimi. A. Orbe doszedł nawet do „tej paradoksalnej konkluzji, iż niekiedy gnostycy byli wyrazicielami doktryny ortodoksyjnej, lub niektórych jej aspektów, w sposób bardziej satysfakcjonujący, niż czynili to współcześni im ortodoksi”[41]. Zresztą „każde wyrażenie użyte przez doktora gnostyckiego nie wyraża zaraz koniecznie doktryny gnostyckiej”[42]. Na przykład w pismach Walentyna jest wiele formuł autentycznie chrześcijańskich. Niektórzy doktorzy gnostyccy byli pierwszoplanowymi osobowościami ł teologami. Wiele z ich egzegez i idei powinno być zatem zebranych z wielką starannością. Możemy zbudować pewną paralelę pomiędzy ich doktrynami a doktryną chrześcijańską: przedstawiają one misterium Boga w teologii pleromy; mówią o upadku; posiadają teologie stworzenia i zbawienia, w którym różnorodne objawienia Jezusa lub Chrystusa zajmują decydujące miejsce; posiadają eschatologie; tworzą Kościół.
Jednakże jakkolwiek wyglądałaby sprawa rozgraniczenia, dziś już nieuchwytnego, pomiędzy ortodoksją a gnozą oraz zbieżności niektórych tematów, która usprawiedliwia używanie wyrażenia „gnoza chrześcijańska”, nie można stąd wnioskować, iż literatura gnostycka w swych najważniejszych tezach mogłaby stanowić jakąś pierwszą teologie chrześcijańską. Przynależny tej literaturze głęboki dualizm jest radykalnie obcy chrześcijaństwu, wprowadził on chrystologię „doketystyczną”, która formalnie sprzeciwia się misterium wcielenia, uznając w Chrystusie jedynie „pozór” człowieczeństwa. Teogonia trzydziestu eonów Walentyna nie ma nic wspólnego z misterium trynitarnym. W doktrynie gnostyckiej nie ma miejsca dla wolności ludzkiej. Gnoza taka nie mogłaby utworzyć pierwszej ortodoksji chrześcijańskiej, która miałaby się później przemienić w inną.
To również w reakcji na niebezpieczeństwa, jakie niósł ze sobą gnostycyzm, „wielki Kościół” sformalizował i w niektórych przypadkach określił największe punkty orientacyjne swej ortodoksji: utworzenie kanonu Pism w obliczu okrojeń, do których uciekł się Marcjon; ustanowienie formuł wiary, które staną się Symbolami; pojawienie się episkopatu stanowiącego sukcesję apostolską urzędu, co do którego istnieje przekonanie, iż został ustanowiony dla zachowania prawdy wiary. Ta nowa regulacja życia wiary nie obyła się bez utraty pewnej „wolności twórczej”[43] na rzecz Instytucji zatroskanej o swą samoobronę. Idzie tu jednak o reakcję „instynktowną”, bez której masowe odrzucenie gnozy, wyrażone przez Justyna, Ireneusza i ich następców nie mogłoby mieć miejsca.
Odrzucenie gnozy tak przez Kościół, jak i przez Synagogę miało wielkie znaczenie, pisze R. M. Grant. To najpierw uznanie przez chrześcijan, zarówno pochodzących z Zachodu, jak i Żydów, rzeczywistości czasu i przestrzeni i — powiedziałbym nawet — co więcej, fakt, iż nie przestaliśmy czcić w Bogu Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. Pomimo wszystkich ataków gnostyc-kich, Kościół zachował Stary Testament i stanowczo twierdził, że historia Jezusa nie może być pojmowana w terminach czysto symbolicznych[44].