Ostatnio jakoś mnie tak wzięło na granie w Mount & Blade Warband. Sympatyczna gra, która trochę za bardzo mnie wciągnęła, na szczęście nie na zbyt długo, co sprawiło, że znalazłem czas na pojawienie się na uroczystościach z okazji 500-dnicy. I chociaż jeszcze trochę pogram z pewnością, to w trakcie grania, mając z tyłu głowy dzisiejszą uroczystość, naszło mnie na pewne przemyślenia.
Nie lubię trudnej gry i grałem na łatwych ustawieniach. Wielokrotnie razem ze swoim oddziałem odnosiłem spektakularne zwycięstwa. Bardzo się cieszyłem z każdego zwycięstwa. Razem ze swoim wojskiem, które z każdym zwycięstwem rosło w siłę, powiększało się i stawało się coraz bardziej doświadczonym. Ale czasami mi się nie chciało ruszyć na pole bitwy. Uważałem, że przeciwnik jest na tyle mało liczny, że mogę wysłać swoje wojsko bez przywódcy.
Czym to skutkowało? Stratami. Nawet w małych bitwach ktoś był martwy, ktoś był ranny. Odnosiłem straty, czasami mniej bolesne, a czasami bardziej. Pomimo tego, odnosiłem zwycięstwa. I wtedy zdałem sobie sprawę, że tak samo jest w Sarmacji. Jesteśmy w stanie, jako obywatele, podołać różnym wyzwaniom. Z wodzem przy boku, pokonujemy je bez strat. Bez niego, mamy problemy i kolejne osoby odchodzą od naszej społeczności.
Chciałbym, w tych ostatnich godzinach tego pięknego święta, jakim jest 500 dni panowania JKM, życzyć większej aktywności i tego, aby WKM był z nami, działał z nami i prowadził nas przez wyboje i niespodzianki, jakie skrywa dla nas mikroświat.
NAJLEPSZEGO i kolejnych 500 dni, bez pomysłów na abdykację i zniechęcenia do działania w mikroświecie!
6
1