To jednak nie koniec moi Drodzy i Szanowni. Zestawienie mnie na równi z hejtem na Sarmację przez byłych obywateli i działaczy. Cóż... hejt. Nie będę mówić za innych, będę mówić za siebie. O innych mogę powiedzieć, że trochę niektórych poniosło i z merytorycznej krytyki przeszli do pozbawionej większego sensu oraz budującego wkładu nawalanki, która zakrawa o prośbę opuszczenia przybytku. Zaś o sobie mówiąc. Głośny wywiad w SAZ, który tak naprawdę był punktem zapalnym i również drugim po Edelweiss momencie, gdy najwięcej osób podniosło larum w sprawie moich słów był przez Was bardzo mocno widzę niedoczytany. Przeczytany po łebkach, bez większej refleksji, etc.. Wywiad skupiał się nie tylko na Sarmacji, która w porównaniu z całością nie zakrawała nawet o bycie połową treści. Tak naprawdę to muszę Wam podziękować bo uczyniliście ten artykuł rekordowym jeżeli chodzi o liczbę odwiedzin. I tylko Wy nie wyciągnęliście czegoś więcej. Nigdy w swoich wypowiedziach nie kierowałam się hejtem. Jeżeli skupicie się na tekście i porównacie go z innymi, które krytycznie wyrażają się o Sarmacji to zauważycie, że ten był oprócz jednego wulgarnego momentu o tkwieniu we własnym sosie na poziomie krytyk ze świata realnego w przypadku oceniania działań państw, ludzi, partii, etc.. Tak naprawdę nawet lżejszy bo w większości nie skupiał się na osobach wymienionych z imienia, a na idei, państwie, myślach nim kierujących. To była konstruktywna krytyka, którą sami w ostatnim czasie tylko umacnialiście w sile. Weźmy na tapetę spór o ziemie sclavińskie. Zamiast wykorzystać to narracyjnie, co miało duży potencjał to woleliście to politycznie i emocjonalnie zabić. Mieliście materiał na przynajmniej miesiąc narracji. Nawet jeśli wszystko miałoby się skończyć na powrocie do obecnego statusu, to mogliście próbować robić narracje o protestach, Dwór Książęcy mógł próbować wyciągać narracyjnie dłoń do Sclavinii, rozmawiać. Ba! Mogliście nawet pójść w wojskową narrację. Woleliście jednak szybko to zamknąć, zamiast wykorzystać. Woleliście przerzucać się oskarżeniami itd. Wotum nieufności w Sejmie - z jednej strony szybkie i radykalne działanie, z drugiej strony piękny element narracji, choć można było poczekać na moment po zaprzysiężeniu, gdy Kanclerz prosi o wotum zaufania. Do rzeczy jednak, zacznijcie czasami rozróżniać krytykę od hejtu. Krytyka zazwyczaj posiada coś takiego, jak wypunktowanie wad na tyle jasno by można było je naprawiać oraz czasami rady. W rozmowach prywatnych po artykule rozszerzyłam zarówno krytykę i rady. Może nie zostanie przyznana mi racja, ale widzę, że zostały one wcielone do życia. Przynajmniej w jednej sferze. To pokazuje, że jest ktoś tutaj kto potrafi przyjąć tekst na klatę, ochłonąć i rozważyć.
3
2