![]() |
|
Karta OPM - projekt - Wersja do druku +- Gmach Narodów (http://opm.mikronacje.info/gmach) +-- Dział: Gmach Narodów (/forum-1.html) +--- Dział: Sala Plenarna (/forum-2.html) +--- Wątek: Karta OPM - projekt (/thread-757.html) Strony: 1 2 |
RE: Karta OPM - projekt - Maksymilian Teodor I - 27.12.2011 23:41 (27.12.2011 20:21)Kryspin von Lichtenstein napisał(a): Z racji nieodebrania mojej skromnej osobie możności wypowiadania się w Sali Plenarnej Organizacji, Przeoczenie byłego SG i moje, którego nie byłem świadomy. Błąd został naprawiony Ale, ad meritum:Wasze Ekscelencje, widzę że mój projekt zaczyna odnosić porządany przeze mnie skutek: dyskusja. Projekt ów miał być kontrowersyjny. Martwi mnie jedno - nikt nie dodaje żadnych poprawek, nie zgłasza ich. Widać natomiast świetnie to, co w Organizacji jest od zawsze: krytyka, krytyka, krytyka i zero działań, a to troszkę smuci. Czy taka minimalistyczna forma jest aż tak bardzo zła? Nie wiem, trudno to teraz oceniać, ale póki co całkowity sprzeciw wyraził jedynie Jego Ekscelencja de Brolle. Dlaczego zaproponowałem taki projekt? Zgrodzę się z Jego Eskcelencją de Brolle - OPM ma dorobek, ale jest to dorobek papierkowy (Karta OPM, regulamin TS, decyzje i postanowienia urzędowe SG OPM) i urzędowy (zmiany SG OPM, powoływanie i odwoływanie nowych organó). I na tym się kończy ów dorobek. Gdyby tak zapytać przeciętnego mikronejczyka, po co zostało stworzone OPM, to pewnie by wydukał, że jest to "jakaś organizacja międzynarodowa" i temu podobne. Ale gdyby zapytać takiego mikronejczyka, co takiego OPM zrobiła, wówczas - obawiam się - spotkałoby nas długie milczenie zakończone kropką. Spójrzmy prawdzie w oczy - OPM nigdy nie było niczym więcej ponad platformę dyskusyjną. Wszelkie wątpliwości prawne itd, jakie przyszło rozstrzygać TS były wywołane tylko i wyłącznie przez samą Organizację. Wszelkie konwencje były podpisywane tylko przez zainteresowanych członków. Wszelkie rezolucje pochodziły od Członków, a aktywność w nich przejawiały tylko mikronacje zainteresowane treścią rezolucji. Czy do tego jest potrzebne OPM? Odpowiedź jest jasna: nie jest. OPM tak sformalizowane jak teraz byłoby potrzebne, gdyby istniała możliwość oraz była potrzeba wiązania Jego członków jakimiś uchwałami. Do tej pory uchwały OPM zmieniały Kartę OPM. Konwencje? Mogą powstawać nawet jak nie będzie OPM. Rezolucje? Tak samo. Trybunał Sprawiedliwości? Może działać w ramach podpisania między państwami konwencji i nie potrzebny byłby do obsadzania stanowisk SG OPM [jeżeli będzie zainteresowanie, to mogę podyktować rozwiązanie tego problemu]. Zaproponowałem najbardziej minimalistyczną - co zaznaczyłem - formę OPM, przy której OPM mogłoby procedować. Wasza Ekscelencja, Ekscelencjo de Brolle, boi się, że tak naprawdę członkiem OPM może zostać - jak to Wasza Ekscelencja ujął - nanonacja. Owszem, jest możliwość. Ale jak samo zdanie wskazuje "MOŻE". "Może" nie oznacza "musi", tudzież "zostaje". To zależy od decyzji SG OPM. A w razie gdyby była błędna - może zostać uchylona przez ogół członków. Swoją drogą: zależy też, co kto rozumie przez "nanonację". Proszę wybaczyć, ale niejednokrotnie małe państewka przejawiają większą aktywność na arenie międzynarodowej (vide: chociażby Zjednoczone Królestwo Brytanii i Wielkich Dominiów) niż państwa mające się za "Wielkich tego świata", którzy tak naprawdę wiadomo gdzie byli i co widzieli. Wasza Ekscelencja boi się utraty znaczenia Organizacji - ja zatem pytam: jakie znaczenie ma dzisiaj Organizacja? Tutaj nie trzeba się głowić, by odpowiedzieć: żadne. Nie odgrywa żadnej "autonomicznej roli politycznej", bo - przepraszam, ale jest to najwłaściwsze określenie - każdy ma ją w dupie. Tutaj nie ma co się oszukiwać, że ktoś się przejmuje zdaniem Organizacji, kiedy sami jej Członkowie się nią nie przejmują. Wasza Ekscelencja "sugeruje państwom zainteresowanym takim regresem przeprowadzkę na Forum Mikronacji" - a kto będzie stanowił Organizację? Sama z siebie OPM się nie utrzyma. Jeżeli zabraknie członków, to OPM upadnie. A zapewniam Waszą Ekscelencję, że OPM ciągle traci i w państwach członkowskich coraz częściej pojawiają się głosy o wystąpieniu z Organizacji. W sumie co się dziwić: OPM bierze, lecz nie daje; transakcja jednostronna, niekorzystna dla państw Członkowskich. Wasza Ekscelencje, w zaproponowanym projekcie jest fundamentalna różnica co do Forum Polskich Mikronacji, gdzie wypowiedzieć się może każdy zainteresowany. W projekcie przewidziane są możliwości wypowiedzi jedynie reprezentacji państwa. Fundamentalną różnica między FM a OPM jest również zważanie na szacunek należny i państwom, ale i innym ludziom. Tego w FPM nie ma, a wg. projektu za złamanie tych zasad można zostać zawieszonym bądź usuniętym. Nadal jestem sceptyczny wobec tworzenia kolejnych Organów OPM, które tak naprawdę są organami przymusowymi. Dobre i sprawnie działające organy rodzą się z potrzeby. Jeżeli by była taka potrzeba, w ramach OPM Członkowie mogliby podjąć decyzję o utworzeniu takiego a takiego organu z takimi i takimi warunkami członkostwa. Jeżeli ktoś by nie był zainteresowany, to by się nawet taką możliwością nie przejął. Wbrew słowom JE Kryspina von Lichtensteina OPM nie jest wcale poważną międzynarodową organizacją polityczną. OPM jest organizacją chyląca się ku upadkowi, stojącą po pas w bagnie, która gdyby tylko zrobiła przysiad utopiłaby się w przez siebie stworzonych granicach i formalnościach. Widzę, że JCKM nadal się zgadza po naszej rozmowie w kwesti głosowania "a contrario". Do całego projeku - tak po chwili refleksji - możnaby dodać jeden paragraf: podejmowanie uchwał. Ale procedurę najprostszą z możliwych w stylu, że OPM podejmuje decyzje właśnie na wniosek 3 członków, jeżeli w takim a takim terminie przeciwko uchwale nie zagłosuje min. 1/3 Członków Organizacji. Wówczas - powtórzę za JCKM - głosowania byłyby aktywniejsze, bo wiadomo: każde państwo jest aktywne, jeżeli chodzi o jego interes. Obawa przed podjęciem decyzji za plecami danego państwa zmusiłaby je do aktywnego śledzenia dyskusji OPM i brania udziału w jej działaniach. RE: Karta OPM - projekt - Piotr Koscinski - 28.12.2011 00:26 Ekscelencje, Ja celowo zrezygnowałem ze żmudnego porównywania projektów bar. Szücsa i mojego, który jest nieco szerszy. Najpierw bowiem trzeba odpowiedzieć na pytanie: - czy chcemy okrojonego OPM (czyli takiego FPM plus)? - a jeśli tak, to co z dotychczasowych struktur likwidujemy, a co pozostawiamy? - i na dokładkę, czy przyjmujemy wersję "OPM dwóch prędkości", tworząc postulowaną przeze mnie Radę lub inne podobne ciało? Trzeba też przemyśleć cele OPM. Wg. mnie podstawowy na dziś - to umożliwienie dyskusji, wymiany poglądów. Ale OPM zawsze miała ambicje tworzenia pewnych mikronacyjnych standardów. Do tego, wg. mnie, potrzebna jest owa Rada. To trochę tak jak - nie przymierzając - z UE i strefą euro. Porównanie marne, ale niech będzie. Spróbujmy, może się uda... ...a ja na razie z zainteresowaniem czekam na wynik głosowania... RE: Karta OPM - projekt - Edward II - 28.12.2011 12:08 (27.12.2011 23:41)Tivadar Zoltán baró Szücs napisał(a): Wasza Ekscelencja boi się utraty znaczenia Organizacji - ja zatem pytam: jakie znaczenie ma dzisiaj Organizacja? Tutaj nie trzeba się głowić, by odpowiedzieć: żadne. Nie odgrywa żadnej "autonomicznej roli politycznej", bo - przepraszam, ale jest to najwłaściwsze określenie - każdy ma ją w dupie. W tym momencie WE zwalcza pogląd, który nie jest moim. Gdy piszę o "autonomicznej roli politycznej", czynię to na zasadach postulatu - tak powinno być, z pewnych względów nie jest. Między innymi z powodu polityki Austro-Węgier, niechętnych takiej wizji, o czym pisał kilkakrotnie JCKM Franciszek Józef II. Używamy podobnych lub jednakowych argumentów, odmiennie je jednak rozumiemy. Oraganizacja nigdy nie wzbudzała entuzjazmu wśród mieszkańców państw członkowskich - przebieg dyskusji w Gmachu Narodów nie rozpala wyobraźni ani Sarmatów, ani Dreamlandczyków, a tym bardziej - mieszkańców Mikrosławii, Al Rajn czy Wielkiej Brytanii. Podobna sytuacja ma zresztą miejsce w świecie rzeczywistym. Ilu obecnych tu delegatów zna nazwisko urzędującego Sekretarza Generalnego ONZ czy potrafi powiedzieć cokolwiek o bieżących bolączkach WTO czy OECD? Mówimy o organizacjach międzyrządowych, które stanowią domeną wyłącznie wąskich grup przedstawicieli państwowych. W warunkach mikronacji jest już całkiem nieźle, gdy w każdym państwie członkowskim znajdzie się przynajmniej jedna, może dwie osoby zainteresowane tym, co się tutaj dzieje. I tak w istocie jest. Wystarczy rzut oka na liczbę zarejestrowanych użytkowników, którzy każdego dnia odwiedzają to miejsce mimo swojej awersji. Przykład Markusa Vilandera, naszego największego fana, jest tu aż nadto wymowny. Organizacja, wbrew słowom JE Szücsa, wzbudza spore zainteresowanie i doprawdy nietrudno to dostrzec. To spory kapitał wyjściowy, składający się m.in. na ów czteroletni dorobek, o którym pisałem wyżej. Organizacja stanowi element krajobrazu politycznego mikroświata. Wyjąwszy aktorów państwowych - najważniejszy element. Jest to często niestety coś więcej, niż tylko zainteresowanie - to często kombinacja pogardy, politowania i fałszywego poczucia wyższości. Organizacja sumiennie zapracowała sobie na ten fatalny wizerunek - przede wszystkim swoją indolencją, niezdolnością do procedowania w najprostszych sprawach, co w ciągu minionego roku wynikało jednak niemal wyłącznie z ponadstandardowej liczby państw nieaktywnych, zniechęconych przysłowiowym już OPM-owskim cyrkiem. Mylicie Panowie przyczynę ze skutkiem. Czas wykazać, że OPM jest w stanie wydolnie pracować. W dużo mniejszym, jak zakladam, gronie. Nigdy nie należałem do zwolenników OPM. Wielokrotnie wypowiadałem się na temat obecnego tu bezhołowia w sposób bardzo krytyczny. W ciągu minionego roku dwukrotnie bardzo poważnie rozważaliśmy opuszczenie Organizacji. Uważam jednak, że zgłoszony projekt posuwa się w niewłaściwym kierunku. Organizacja wymaga oczyszczenia z nieaktywnych członków, a nie rezygnacji z dodatkowych funkcji. Zredukowanie OPM do roli klubu dyskusyjnego oznacza śmierć Organizacji, której do tej pory wychodziło wszystko, tylko nie owocna dyskusja. Moja hipoteza jest następująca: w nowych warunkach nawet taka anemiczna dyskusja straci wszelki sens, a liczba potencjalnych dyskutantów ulegnie dalszemu uszczupleniu lub wymianie na przedstawicieli nanonacji. Gdy piszę o nanonacjach, Ekcelencjo Szücs, mam na myśli twory 1-2 osobowe, które nie reprezentują nikogo, poza samym sobą. Obecność takich delegatów przeczy zasadzie reprezentacji. Ich miejsce jest wśród gości akredytowanych. Nie widzę również poważniejszej różnicy między proponowaną tu wizją OPM a funkcjonującym równolegle Forum Mikronacji. To się skończy bezsensowną walką kogutów. Rozumiem, że zgłoszony projekt w pełni odpowiada austro-węgierskiej wizji polityki międzynarodowej. Mogę jedynie ponowić pytanie – co otrzymamy w zamian? Jeśli jedynym zadaniem takiej odchudzonej OPM miałoby być umożliwianie „swobodnej wymiany poglądów między oficjalnymi przedstawicielami polskich państw wirtualnych na tematy dotyczące polskich państw wirtualnych” dlaczego nie możemy robić tego w tym miejscu na dotychczasowy zasadach, po usunięciu państw nieaktywnych? Czy w tym celu naprawdę konieczne jest całkowite rozbrojenie Organizacji? Moim zdaniem - nie jest. (28.12.2011 00:26)Piotr Koscinski napisał(a): Najpierw bowiem trzeba odpowiedzieć na pytanie: Otóż to. Zachęcam pozostałych delegatów do przedstawienia swoich opinii. RE: Karta OPM - projekt - Piotr Koscinski - 28.12.2011 12:23 Ekscelencje, Ekscelencja de Brolle mówi rzeczy bardzo słuszne. I dlatego ja zacząłem się zastanawiać nad jeszcze inną koncepcją. OPM wzmocniona, odchudzona o nieaktywnych członków. I przy OPM - Forum Polskich Mikronacji, będące takim klubem dyskusyjnym. W sumie jest to ten sam projekt "OPM dwóch prędkości" tylko w innej formule. RE: Karta OPM - projekt - FJ II - 28.12.2011 13:56 Jestem w stanie zgodzić się z tezą, że Organizacja wzbudza "wystarczające" zainteresowanie w społeczności międzynarodowej - często forum Organizacji jest śledzone z większym zainteresowaniem niż fora wielu jej członków. W świecie realnym na przykład, wieści z ONZ dochodzą do nas niezwykle rzadko, tylko w razie nieco bardziej interesujących wydarzeń w polityce międzynarodowej - czy to kwestia Palestyny, czy to minuta ciszy po Kim Dzong Ilu. Monarchia Austro-Węgierska, czego nie kryję, prowadzi taką politykę, by Organizacja nie miała zbyt wielkich prerogatyw. Tak samo nie będę ukrywał, że w naszym interesie do tej pory zawsze było, by konflikty międzynarodowe, które dotyczą nas choćby pośrednio, rozwiązywać z zasady bez udziału Organizacji. Kto wie, jak skończyłby się konflikt na Vaarlandzie czy spór o zajęcie Meridlandu, gdyby Organizacja chciała rozwiązywać je samodzielnie? Na Ballplatz wychodzimy z założenia, że Organizacja w takiej formie, jak dotychczas, nie sprawdza się i nie ma na to większych szans. Nie widzimy też żadnych korzyści, jakie mogą płynąć z tej otoczki formalnej. Ekscelencja raczył niedawno wspomnieć, że dobrze mieć taką Organizację w zanadrzu, w razie konfliktu. Nie czarujmy się - skonfliktowane strony korzystają z Organizacji tylko wtedy, gdy żadna z nich nie widzi w tym zagrożenia dla swoich interesów, a więc niezwykle rzadko. Zwyczajnie im się to nie opłaca. Jednocześnie pragnę zawiadomić, że choć gmach przy Ballplatz jest solidny, to w Wiedniu nie jesteśmy "twardogłowi" i nie będziemy akceptować "tylko i wyłącznie" naszej wizji OPM - warto przyjrzeć się innym wizjom. Ekscelencja proponuje odchudzenie Organizacji o nieaktywne państwa - w porządku, chociaż nie ukrywam, że będziemy zwolennikami, by robić to indywidualnie wobec każdego państwa. I znów - interes Austro-Węgier będzie dla nas absolutnie nadrzędny :-). RE: Karta OPM - projekt - Maksymilian Teodor I - 29.12.2011 02:05 Ekscelencjo Kościński, wasza Ekscelencja wybaczy, ale dopóki ja tego nie powiem, to nikt tego nie powie: zachowuje się Wasza Ekscelencja tak jak chorągiewka - jak wiatr powieje, tak się Wasza Ekscelencja ustawi. Już chyba trzecią czy czwartą propozycję słysze z ust Waszej Ekscelencji i jak widzę - do każdej jest Wasza Ekscelencja silnie przekonany. Jest Wasza Ekscelencja skłonny tak się ustawić, być tak podporządkowany, gdzie jest więcej głosów poparcia. Wasza Ekscelencja wybaczy mi tę otwartość, która pewnie zostanie poczytana jako brak kultury osobistej (chociaż wolałbym, aby było to poczytane jako swojego rodzaju "manifest milczących"). Chociaż z drugiej strony jest Wasza Ekscelencja idealnym kandydatem na SG OPM - można Waszą Ekscelencją dowolnie sterować... Przechodząc natomiast do wypowiedzi Ekscelencji de Brolle: ja nadal oczekuję na jakieś propozycje do owego projektu ![]() Ja doskonale rozumiem, że "tak miało być". Stwierdziłem jednak, że tak nie jest i dosadnie powiedziałem dlaczego. Wasza Ekscelencjo, Organizacja owszem, wzbudza zainteresowanie, ale czy jest to zainteresowanie pożądane? Wydaje mi się, że jednak nie. Odwiedziny, o których Wasza Ekscelencja wspomina, to nic innego jak zainteresowanie "Co oni teraz wymyślili?". To nie jest zainteresowanie, które powinno być, czyli "Co robi teraz Organizacja? [ponieważ może podjąć jakieś ważne decyzje i warto być na czasie]". Do tego drugiego zainteresowania nam bardzo wiele brakuje. Wasza Ekscelencjo, zapewniam Waszą Ekscelencję, że do czasu kiedy nie rozpocząłem procedury wyboru nowego Sekretarza i nie wysłałem masowego "mailingu" do wszystkich zarejestrowanych, ruch był prawie żaden. Teraz jest ruch, ponieważ jest zainteresowanie wyborem nowego SG. A co dalej? Może znów jeden miesiąc aktywności i koniec. Oczyszczenie z nieaktywnych członków - wierzę, że Wasza Ekscelencja sobie z tego zdaje sprawę - osłabia mimo wszystko Organizację. Ci członkowie - co widać w głosowaniu nad wyborem SG - są aktywni, jednak z pewnych przyczyn nie uczestniczą w pracach OPM. Dlaczego? Ponieważ nie mają w tym żadnego interesu. Wasza Ekscelencjo, zaproponowałem - ciągle to powtarzam, ale wydaje mi się, że tych słów nikt nie czyta - projekt Karty OPM, która zawiera minimalne przepisy potrzebne do funkcjonowania Organizacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by dodać kolejne przepisy. Byłbym jednak zwolennikiem niekopiowania z obecnej Karty, lecz propozycji "autorskich". Po co jakieś Bóg wie jeden jak rozbudowane przepisy, które nic nie dają, a niejednokrotnie utrudniają. W mojej ocenie Organizacja powinna niejako zacząć od nowa korzystając z doświadczenia - zacząć od tego, co jest istotne uzupełniając w przyszłości o kolejne funkcje. Po co samotnemu żeglarzowi na jachcie 10 pagajów? Na koniec jeszcze: mimo, iż pełnię obowiązki Sekretarza Generalnego, to cały czas jestem Węgrem i nie mogę się nie odnieść do niejakich oskarżeń Monarchii Austro-Węgierskiej, że to między innymi z jej powodów OPM nie posiada autonomii politycznej. Wasza Ekscelencjo, OPM nie jest kółkiem wolontariatu. Gdyby tak było, to nazywała by sie [Organizacja] Kółko Wolontariatu Polskich Mikronacji. Nie jest to także jakaś organizacja dobroczynna. Dla każdego państwa - co jest oczywistym i bezsprzecznym, a zarazem prawidłowym - najważniejszy jest jego własny interes. Na arenie międzynarodowej nie ma czegoś takiego jak robienie dla "dobra wspólnego". Jeżeli władze danego państwa nie dbają o interes tego państwa, a o dobro jakiejś organizacji, to ja współczuję obywatelom tego państwa takiej władzy - szczerze współczuję. OPM nie oferuje nic - a samo jednak wymaga. Członkostwo w Organizacji nie daje takiemu Członku nic. Nie ma żadnych zobowiązań, a to jest klucz do sensu działania takiej organizacji. Nie ma zobowiązania podjęcia działań w razie ataku na dane państwo. Dopóki nie będzie pewnych zobowiązań, pewnych ustępstw ze strony państw członkowskich na rzecz Organizacji ale W ZAMIAN za pewne profity (ważne jest to "W ZAMIAN", bo jeżeli państwo członkowskie nie będzie miało w tym interesu, to nie ma na co liczyć). Cieszę się, że propozycja projektu wywołała dyskusję. Cieszyłbym się jednak bardziej, gdyby niosła ona ze sobą jakieś KONKRETNE propozycje, poprawki do projektu, etc. RE: Karta OPM - projekt - Edward II - 29.12.2011 12:40 (29.12.2011 02:05)Tivadar Zoltán baró Szücs napisał(a): Na koniec jeszcze: mimo, iż pełnię obowiązki Sekretarza Generalnego, to cały czas jestem Węgrem i nie mogę się nie odnieść do niejakich oskarżeń Monarchii Austro-Węgierskiej, że to między innymi z jej powodów OPM nie posiada autonomii politycznej. Obawiam się, że WE nie zrozumiał moich słów. Odniosłem się do wcześniejszego komentarza JCKM Franciszka Józefa II, który jednoznacznie opowiedział sie przeciwko wzmocnionej podmiotowości politycznej OPM - tj. wzmocnieniu jej kompetencji wyłącznych, wprowadzeniu instytucji wiążących rezolucji i orzeczeń TS. To nie było zatem oskarżenie, a stwierdzenie faktu, w dodatku niespecjalnie krzywdzącego Monarchię. Osobiście zajmuję stanowisko, że jeśli obecność OPM miałaby nieść jakikolwiek pożytek, niezbędne będzie scedowanie części suwerenności państw członkowskich na Organizację - przynajmniej w takim zakresie, w jakim wymaga tego egezkucja aktów prawnych OPM i wyroków Trybunału Sprawiedliwości. Zapewniam WE, że wszyscy odnieślibyśmy z tego wymierne korzyści - należałoby jednak poważnie podejść do sprawy, póki co polityka międzynarodowa w warunkach mikroświata to czysta amatorszczyzna. Tymczasem w projekcie przedłożonym przez Waszą Ekscelencję nie ma nawet mowy o jakiejkolwiek działalności Organizacji, poza niekończącymi sie dyskusjami. Nie przedstawię konkretnych propozycji modyfikacji wyłożonego tu projektu zmian z prostej przyczyny - ten projekt trzeba byłoby napisać raz jeszcze. Co więcej - w ogóle nie uważam, by była taka potrzeba. Wole bazować na tekście obowiązującej Karty. Jest to dokument nieco przegadany, ale jak zdążyłem sie przekonać, odzwieciedla najróżniejsze doświadczenia Organizacji. Po lekturze komentarza WE nie mam złudzeń, że chodzi tu o reformę dla reformy. Jaki jest bowiem sens wywracania wszystkiego do góry nogami, jeśli do odnowionej OPM trafią wszystkie obecne tu zombie-państwa? Bo tak sie zapewne stanie - by przeprowadzić jakiekolwiek poważniejsze zmiany w tekście Karty, niezbędna jest bowiem również ich zgoda. Sam udział w głosowaniu nad Sekretarzem Generalnego to w dziś w najlepszym razie przejaw kurtuazji, a nie głębszego zaangażowania. Prawdziwym probierzem aktywności byłby udział w tej dyskusji, a póki co jest nas tu bodajże czwórka do brydża, ta sama od dwóch lat. Najpierw należaloby mocno odchudzić skład tej Organizacji, dostosować go do realiów, sprawdzić, jakie zmiany w ogóle są możliwe. Tymczasem nie ma tu zgody już na ocenie faktów - teoretycznie wszystkie państwa członkowskie możemy uznać za aktywne. Abstrahując od treści zawartch w takim czy innym projekcie - nie chcę być członkiem Organizacji, której 50% członków to państwa-widma, wrogo nastawione już do samej idei polityki zagranicznej. Jeśli się uda pozamiatać podłogę, możemy pomyśleć o wymianie dachu. RE: Karta OPM - projekt - Piotr Koscinski - 29.12.2011 13:45 Ekscelencjo bar. Szücs! Obawiam się, że Ekscelencja niezbyt dobrze zrozumiał mój pomysł. A jest on prosty, powtarzam po raz n-ty: "OPM dwóch prędkości". I tylko pozostaje kwestia, jaką drogą pójść. — Czy zdekatyzować obecne OPM do roli "FPM plus", a w jego ramach stworzyć organ/instytucję będącym takim "wąskim OPM dzisiejszym" (czyli - podstawowa Karta OPM zbliżona do tej Ekscelencji, ale przy pozostawieniu TS i przy utworzeniu Rady Bezpieczeństwa)? — Czy dzisiejsze OPM znacząco zmniejszyć, usuwając nieaktywnych i mało aktywnych (propozycja Ekscelencji de Brolle'a), a dobudować do niego forum wymiany myśli i dyskusji dla szerszego grona? Oba pomysły mają swoje wady i zalety. Ale cel jest ten sam - jednocześnie poszerzyć i wzmocnić Organizację. RE: Karta OPM - projekt - Jan Radziwiłł - 29.12.2011 19:07 Ekscelencje! Uważam, że pomysł diuka Kościńskiego ("OPM dwóch prędkości") jest dobry. Jednakże wg mnie dobrze by było gdyby OPM pełniło funkcje tylko swobodnej wymiany poglądów między mikronacjami. Członkiem mógłby zostać każdy, kto spełnia jedyny warunek. A mianowicie kultura wypowiedzi. Miałby charakter nieoficjalny. Z drugiej strony, jeżeli byłaby taka potrzeba SG z własnej inicjatywy bądź na wniosek członka organizacji miałby możliwość zwoływania oficjalnego szczytu. Zajmowano by się na nich tymczasowymi sprawami v-świata. Pod koniec takiego szczytu wydawane by były rezolucje, konwencje itp. Przedstawicieli na taki szczyt mogłyby wysłać państwa, które wyniosłyby z niego wymierne korzyści i obchodziłaby ich omawiana sprawa. Zrodził mi się pomysł, by dodatkowym kryterium było uczestniczenie w kursach w Akademii dyplomatycznej. Warto byłoby wznowić jej działalność. Te kursy miałyby za zadanie ,,wykorzeniać nieprofesjonalne zachowania" przedstawicieli. Oczywiście jeżeli takie miałyby miejsce. |