![]() |
|
Podpisane = obowiązuje - Wersja do druku +- Gmach Narodów (http://opm.mikronacje.info/gmach) +-- Dział: Sekretariat (/forum-3.html) +--- Dział: Archiwum (/forum-42.html) +--- Wątek: Podpisane = obowiązuje (/thread-141.html) |
RE: Podpisane = obowiązuje - Alchien - 16.10.2009 20:25 Nie zgadzam się ze stanowiskiem Wandejczyków z prostych, przedstawionych już względów - nie można wewnętrznej perspektywy prawnej przekładać na perspektywę Organizacji. Wprowadzenie zmiany zaproponowanej na początku dyskusji przez JE Sekretarza pozwoliłoby Organizacji unormować jej stosunek do państw-członków przyłączających się do konwencji. Nie chciałbym jednak ciągnąć tematu, gdyż nowe rozwiązanie przedstawione przez JE Sekretarza wydaje się rozsądniejsze. Uważam jednak nadal, że Konwencje należałoby uregulować jako wewnętrzne dokumenty OPM w Karcie Organizacji - a to z tego względu, że tylko wtedy jasne będzie, kto podpisuje Konwencję (przedstawiciel danego państwa w OPM). Podpis nie będzie równoznaczny z aktem ratyfikacji (który reguluje prawo wewnętrzne państw-członków), a jedynie poświadczy go w Gmachu Narodów. RE: Podpisane = obowiązuje - Lord Darth Kanzler - 16.10.2009 20:58 Cieszę się, iż Sekretarz uwzględniając uwagi MW dokonał modyfikacji swojego pomysłu. Tak, w tym kształcie jest ten pomysł do zaakceptowania przez MW. Jedna uwaga jednakże - parafowanie nie może oznaczać wzięcia na siebie przez dane państwo zobowiązań wynikających z konwencji, nawet jeśli wejdzie ona w życie w związku z ratyfikacją (podpisaniem) jej przez x państw do wejścia w życie wymaganych. Gdybyśmy uznali, iż parafowanie, jako pierwszy stopień do przyjęcia oznacza przyjęcie konkwencji i przepisów z niej wynikających do wiadomości danego państwa parafującego, to MW byłby więcej niż rad z takiej modyfikacji procesu. Z poważaniem, RE: Podpisane = obowiązuje - Alchien - 16.10.2009 23:36 Chyba taka była właśnie intencja Sekretarza Generalnego Parafowanie = podpisanie w dzisiejszym rozumieniu, a do tego wprowadzamy nową instytucję podpisania Konwencji (w nowym rozumieniu), która jest niejako poświadczeniem aktu ratyfikacji wewnątrz OPM.
RE: Podpisane = obowiązuje - Lord Darth Kanzler - 17.10.2009 09:19 Jeśli taka była intencja od początku, to dość niejasno została przedstawiona, a co najważniejsze, proponowana regulacja jej przeczyła. Modyfikacja propozycji, jak napisałem wyżej, lepiej odpowiada interesom MW. RE: Podpisane = obowiązuje - Alchien - 17.10.2009 12:55 Nie tyle od początku, co od nowej propozycji. Tj. ja rozumiem sprawę tak, że formuła: Cytat:- parafowanie Konwencji (to, co obecnie określamy mianem "podpisanie"), ...miałaby zastąpić formułę "podpisane = obowiązuje". Czyli parafowanie oznaczałoby właśnie przyjęcie zobowiązań i konsekwencji "do wiadomości". W innym wypadku nie miałoby sensu rozdzielanie parafowania i podpisywania Ale jeśli się mylę, niech mnie Ekscelencje naprostują.
RE: Podpisane = obowiązuje - Alojzy Pupka - 17.10.2009 17:21 tow. Alchien napisał(a):Czyli parafowanie oznaczałoby właśnie przyjęcie zobowiązań i konsekwencji "do wiadomości". W innym wypadku nie miałoby sensu rozdzielanie parafowania i podpisywania :)Ma o tyle sens, że przy parafowaniu mielibyśmy (jak dotychczas) tylko deklarację przedstawiciela, a przy podpisaniu już pewność, że państwo zobowiązuje się przestrzegać konwencji. Nie wiem jak można oczekiwać od państwa przestrzegania podpisanej, ale nie ratyfikowanej konwencji, jeśli zgodnie z jego ustawą zasadniczą tego typu akty muszą być ratyfikowane. Przedstawiciel może tu tylko albo postawić parafkę, informując nas że prawie na pewno konwencje przyjmie, albo nie i przekazać informację o tym, czy ratyfikowano, czy nie. Sam ratyfikować -- choćby bardzo chciał -- nie może. RE: Podpisane = obowiązuje - Alchien - 17.10.2009 17:59 Towarzyszu Prezydencie, Możemy oczekiwać, póki zapisy Konwencji stanowią, że wchodzi ona w życie w związku z podpisaniem jej przez strony (a nie w związku z ratyfikacją). OPM ustanowiło prawny paradoks, przez który status Konwencji jest inny na szczeblu prawa międzynarodowego, a inny na szczeblu prawa wewnętrznego. W obliczu tego paradoksu skłaniałem się (widząc imperialistyczne działania sarmackiego reżimu) ku rozstrzyganiu na rzecz prawa międzynarodowego (szczególnie, że wyłącznie na tym szczeblu można nałożyć sankcje). Ale Ekscelencja Sekretarz Generalny przedstawił rozwiązanie, które - zgadzamy się chyba wszyscy - po prostu zlikwiduje rzeczony paradoks. Co do parafowania - ja widzę "parafkę" jako deklarację, że przedstawiciel (i reprezentowany przez niego organ) rozumieją i popierają kształt Konwencji oraz zobowiązują się do przedłożenia jej organom uprawnionym do ratyfikacji. RE: Podpisane = obowiązuje - Lord Darth Kanzler - 17.10.2009 18:58 Cytat:Co do parafowania - ja widzę "parafkę" jako deklarację, że przedstawiciel (i reprezentowany przez niego organ) rozumieją i popierają kształt Konwencji oraz zobowiązują się do przedłożenia jej organom uprawnionym do ratyfikacji. Doskonale. Przy czym "popierają" to powiedziane na wyrost. Przyjmują do wiadomości i tym samym puszczają ową konwencję na ścieżkę ratyfikacji. RE: Podpisane = obowiązuje - Alchien - 17.10.2009 20:09 Towarzyszu, nie róbmy też z parafowania aktu pozbawionego znaczenia. Kiedy polski MSZ parafuje dokument prawa międzynarodowego, to wyraża poparcie - swoje osobiste i Rządu - dla dokumentu. Parafowanie nie ma mocy wiążącej, ale nie jest wyłącznie przedłożeniem umowy do ratyfikacji; ma również wymiar symboliczno-deklaratywny. W momencie, gdy Rząd danego państwa (monarcha, etc. - w każdym razie, organ władzy wykonawczej reprezentowany w OPM) nie wyraża poparcia dla danego dokumentu, to go nawet nie parafuje. RE: Podpisane = obowiązuje - Lord Darth Kanzler - 18.10.2009 07:53 Towarzyszu Sojuszniku Premierze ![]() W Mandragoracie Wandystanu władza należy do Ludu. Fakt parafowania dokumentu może oczywiście być aktem wyrażenia woli przyjęcia tegoż, wsparcia ze strony Rady Komisarzy Ludowych, jednakże, ostateczną decyzję podejmuje Lud poprzez Kwiatonów zgromadzonych w Churale Ludowym. Ergo nie można oczekiwać, iż akt poparcia dokumentu ze strony RKL będzie czymś więcej niż li tylko aktem dobrej woli, de facto pozbawionym politycznego znaczenia. Natomiast to oczywiście od RKL zależy, czy dany dokument pod obrady ChL w ogóle trafi, przeto i mimo braku politycznie wiążących implikacji parafowania dokumentu, taka forma deklaracji poparcia jest najwyższym możliwym stopniem jaki MW może w dobie propozycji GenSeka przyjąć. Ufam, iż Towarzysz Sojusznik Premier doskonale szczególną sytuację MW rozumie. |