Gmach Narodów
List byłego szefa delegacji Monarchii Austro-Węgier - Wersja do druku

+- Gmach Narodów (http://opm.mikronacje.info/gmach)
+-- Dział: Biura Reprezentantów Państw Członkowskich OPM (/forum-10.html)
+--- Dział: Księstwo Sarmacji (/forum-13.html)
+---- Dział: Mandragorat Wandystanu (/forum-22.html)
+---- Wątek: List byłego szefa delegacji Monarchii Austro-Węgier (/thread-262.html)

Strony: 1 2


RE: List byłego szefa delegacji Monarchii Austro-Węgier - Edward II - 05.05.2010 19:43

(05.05.2010 16:45)P. Petrosigos napisał(a):  Pragnę przypomnieć, że między innymi z inicjatywy Królestwa Surmeńskiego miała już miejsce próba zmiany personalnej na stanowisku Sekretarza Generalnego OPM (...). Nie przypominam sobie, gdzie wówczas było Królestwo Dreamlandu: czy było za, przeciw, czy też w ogóle nie zabrało głosu w tej sprawie (...)

Służę zatem stosowną ściągawką.

Dyskusja w sprawie odwołania Sekretarza Generalnego miała miejsce w grudniu ubiegłego roku. Równolegle zarządzone wówczas głosowanie było pokłosiem oświadczenia, w którym JE Piotr diuk Kościński zakomunikował zgromadzonym delegatom, iż zdecydował się wejść w skład ówczesnego Rządu Księstwa Sarmacji. Królestwo Dreamlandu – obok Mandragoratu Wandystanu – sformułowało wówczas wobec Sekretarza Generalnego podstawowe zarzuty, z których te dotyczące “stronniczości” i “braku aktywności” należały do najpoważniejszych. Królestwo reprezentował wówczas JE Krzysztof hrabia Jazłowiecki. I to właśnie nasz delegat został skarcony przez Sekretarza Generalnego za “krytykanctwo”. W wydanym wówczas oświadczeniu mieliśmy okazję przeczytać, że “Sekretarz Generalny OPM nie tworzy Organizacji; Organizacja jest taka, jak jej członkowie”.

Po pięciu miesiącach słyszymy to samo. I to boli mnie najbardziej. Stąd moje wcześniejsze słowa: stoimy w miejscu. Zaznaczam jednak – krytyczna ocena postawy funkcjonariusza Organizacji nie jest tożsama z apelem o jego dymisję. Zmiany kadrowe nie gwarantują uzdrowienia sytuacji. Konieczność kontynuowania misji przez obecnego Sekretarza Generalnego chyba dla nas wszystkich jest faktem bezdyskusyjnym – w przeciwnym razie każdy kolejny dzień w Organizacji rozpoczynałby się od sformułowania wniosku o natychmiastowe odwołanie szefa. Zdrowy rozsądek bierze górę nad emocjami. I słusznie. Podkreślę z całą mocą: JE Piotr diuk Kościński jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, funkcjonariuszem o niezrównanym autorytecie i godnym podziwu doświadczeniu. Przedmiotem krytyki są niewłaściwe – w naszym odczuciu – decyzje. O niektórych z nich była już mowa w niniejszym wątku.

Z tego względu w obecnej dyskusji wolałbym uniknąć wątków personalnych. W wątku dotyczącym przyszłości Organizacji pozwoliłem sobie zaprezentować pewien pozytywny plan minimum. Skoncentrujmy się zatem na tym, w jaki sposób możemy wykorzystać nasze skromne siły.


RE: List byłego szefa delegacji Monarchii Austro-Węgier - Edward II - 06.05.2010 21:23

Ekscelencjo Sekretarzu Generalny,
Szanowni Delegaci!

Nie bez pewnej satysfakcji czynię zadość prośbie wyartykułowanej przez Tivadara Zoltana Szücsa i publikuję jego kolejny głos w niniejszej dyskusji. Redaktor "Monarchie Leben", nieformalny bohater wątku, odnosi się do poruszanych w ostatnich dniach kwestii. Komentuje również słowa skierowane pod jego adresem, co przywraca naszej dyskusji pożądaną dynamikę i czyni ją bardziej naturalną. Nie wykluczam zatem kolejnych wypowiedzi p. Szücsa w niniejszym wątku. Nie ukrywam, że cała wypowiedź utrzymana jest w mocno prowokacyjnej konwencji. Potrzebujemy tej dyskusji choćby dla oczyszczenia atmosfery.

Cytat: Ekscelencjo Sekretarzu Generalny,
Szanowni Delegaci!

Na początku chciałbym serdecznie podziękować Delegacjom i osobom, które zaoferowały swoją pomoc w opublikowaniu moich wypowiedzi, w sytuacji, gdy własna Delegacja mi odmawia bądź samowolnie cenzuruje wypowiedź. Jestem każdemu z osobna wdzięczny. Wracając jednak to tematu: czy w każdej chwili można odwołać Ekscelencję Sekretarza? Teoretycznie. W praktyce jednak dają znać o sobie polityka zagraniczna i utrzymanie dobrych relacji czy też dobrego wizerunku na arenie międzymikronacyjnej. Z całym szacunkiem Ekscelencjo Sekretarzu Generalny, ale żadne z Państw Członkowskich nie powie „Kościński się nie nadaje, powinien go ktoś zastąpić” (może z pewnymi wyjątkami). Zdania tego proszę nie odczytywać na płaszczyźnie dosłownej, gdyż służy ono tylko i wyłącznie jako przykład i jest pewnego rodzaju przenośnią. Wątpię również, aby znalazła się osoba chętna do kierowania Organizacją, aczkolwiek w grudniu, z tego co pamiętam, taka osoba się znalazła. Swego czasu myślałem również o zaproponowaniu kadencyjności stanowiska Sekretarza Generalnego w Karcie, jednakże miałoby to również i złe strony.

Ekscelencjo Sekretarzu Generalny,

Przytoczył Ekscelencja przykład Sejmu oraz niejakiego „ONZ”, który w przypadku owej Organizacji nie jest nadto adekwatny. Kontrargumentować mogę tym, że owszem, nie może nic narzucić [marszałek], tyle że z niekompetencji (np. komisje) może wyciągnąć konsekwencje i tym zasadniczo, jak już Ekscelencja wspomniał, różni się świat wirtualny. Nie mniej jednak sam marszałek nie bierze wszystkiego na siebie i nie wykonuje wszystkich prac sejmowych. Czuwa on natomiast nad prawidłowym funkcjonowaniem Sejmu, porządkiem obrad oraz dobrą atmosferą pracy (a bynajmniej tak być powinno).

Powiedział również Ekscelencja o tym, ze „z pracownikami bywa różnie”. Swojego czasu, kiedy powoływał Pan departamenty osobiście zgłosiłem trzy kandydatury (jeśli mnie pamięć nie myli; Jego Cesarska i Królewska Mość Franciszek Józef II, , p. Victorio Mortuus oraz p. Vidor four Simon) wraz z krótką charakterystyką każdej z postaci, które to mógł Ekscelencja natychmiast wykorzystać, zwłaszcza w obliczu – jak to już było wspominane – braku kadr.

Ekscelencjo Sekretarzu Generalny,

Odpowiadając na personalne wezwanie do pomocy: 10 marca bieżącego roku obecny Zastępca Ekscelencji zwrócił się do mnie z zapytaniem, czy nie byłbym zainteresowany objęciem Departamentu Promocji i Informacji. Na zapytanie odpowiedziałem pozytywnie. Później Ekscelencja Svensson potwierdzał, że owszem, wysunie moją kandydaturę etc., etc. Wobec tego musze to dobitnie powiedzieć: OBRZYDLIWYM KŁAMSTWEM jest to, że ja nie chcę pomóc i tylko narzekam. BUJDĄ I TOTALNYM NIEPOROZUMIENIEM są słowa Ekscelencji. Byłem zainteresowany owym stanowiskiem i nawet stworzyłem sobie już pewien plan zorganizowania tego departamentu, gdyż byłem świadomy, że niesie on wielkie możliwości dla Organizacji Polskich Mikronacji. Wiem, że brzydko jest wypominać, ale jednak Ekscelencji chyba trzeba przypomnieć: proszę odwiedzić wątek o zmianach w Karcie OPM i prześledzić zamieszczone tam posty. Proszę odwiedzić skrzynkę odbiorcza prywatnych wiadomości: znajduje się tam wiadomość, aby przeniósł Ekscelencja tekst konwencji o tytułach szlacheckich do osobnego działu i wątku, gdzie znalazłby się jedynie tekst konwencji i podpisy sygnatariuszy. Proszę sprawdzić inną wiadomość, kiedy to zaproponowałem o udostępnienie maila kontaktowego tudzież spisanie kontaktów do osób odpowiedzialnych za zarządzanie Organizacją w osobnym wątku, albo innym widocznym miejscu. Proszę sobie również przypomnieć, kiedy to proponowałem stworzenie „Archiwum OPM”, które można podpiąć pod istniejący już departament, a którego zadaniem byłoby zbieranie i archiwizowanie gazet, audycji radiowych i telewizyjnych z państw mikroświata, a także galerii, wystaw i innych publikacji. Ekscelencjo, gdzie to wszystko jest? Dlaczego jedyne odpowiedzi jakie dostałem to „Dobry pomysł. Tak zrobię!” oraz podanie mi prywatnego maila wraz ze stwierdzeniem, że stwarzanie adresu mailowego OPM mogłoby być problemem, gdyż „trzeba by codziennie do niego zaglądać”. Nie wiem ile jest takich przypadków jak mój, że ktoś chce coś zrobić, a nie ma możliwości. Odpowiadając jeszcze na pytanie, czy zaproponuję ciekawe działania lub projekt konwencji: sam Ekscelencja widzi w jaki sposób przesyłam swoje słowa do Gmachu (korzystając z życzliwości i uprzejmości Delegacji innych krajów).

Ekscelencjo, gdyby było więcej osób mojego pokroju, to Gmach wyglądałby całkiem inaczej: nie byłoby sytuacji, kiedy Delegacje przypominają sobie o OPM gdy coś trzeba, albo gdy je ktoś zawoła „Bo Was wywalą/zawieszą”; nie byłoby sytuacji, kiedy o jakiejś sprawie wie tylko wąskie grono zainteresowanych. Więc jeśli mnie Ekscelencja nie zna, to prosiłbym uprzejmie o nie ocenianie zbyt pochopnie. Czy fajnie by było, gdyby na podstawie np. konwencji o tytułach szlacheckich powiedziałby ktoś „Osoby takie jak Pan Piotr Kościński rzucą jakimiś konwencjami czy innymi papierkami i myślą, że jest wszystko OK”? Zapewne nie byłoby to przyjemne, ale i z pewnością również nie prawdziwe.

Ekscelencja Svensson bywa często mało dyplomatyczny i raczej każdy o tym wie. Jednakże zadaniem Sekretarza Generalnego jest zwrócenie uwagi danej osobie na takie zachowanie, czy nawet zażądanie zmiany zachowania, gdyż to Ekscelencja Sekretarz jest najbardziej uprawnioną osobą do zwracania takich uwag.

Ekscelencjo Svensson,

Na uroczystościach jak to na uroczystościach przebywa wiele osób i osób różnych pokrojów. W praktyce Monarchii nie kneblujemy nikomu ust za to, że wypowiada się o kimś niepomyślnie. Wielu polityków ma swoje potoczne „przydomki”. Nie powinien więc być Ekscelencja zdziwiony. Poza tym Ekscelencja grał wówczas w golfa, gdyż w Zjednoczonym Królestwie Samundy panowała burza piaskowa, więc możliwe, że otrzymał Ekscelencja błędne informacje. Ja chciałbym tylko otrzymać odpowiedź na jedno pytanie: co rozumieć mam poprzez słowa „jak ktoś ma, coś do mnie to zapraszam na ubitą ziemie w myśl tradycji wikingów.”? Są niby one oczywiste, ale Ekscelencja często zaskakuje interpretacjami wypowiedzianych słów i wolę jednak zapytać, co to Ekscelencja chciał powiedzieć, żeby nie było jakichś niedopowiedzeń lub nieprawidłowych domysłów.

Szanowni Delegaci,

Korzystając z możliwości wypowiedzi ponowię propozycję Archiwum OPM oraz wypisania owych kontaktów zwłaszcza, gdyby osoby będące w sytuacji podobnej do mnie, chciały wypowiedzieć swoje zdanie. Jeśli chodzi natomiast o struktury organizacji i tzw. kadry: proponowałbym porozmawiać z poszczególnymi osobami na temat ich zainteresowań, czym się zajmują etc. Z doświadczenia wiem, że pozwala to lepiej poznać drugiego człowieka i dowiedzieć się, w czym tak naprawdę jest on dobry i na jakim stanowisku by się ewentualnie dobrze sprawował. O wiele lepiej jest dawać np. do departamentu kartograficznego osobę, która interesuje się takimi rzeczami, albo interesuje się grafiką, niż osoby, które jedynie „coś wiedzą”. Warto też zapytać ludzi nie tylko będących w OPM, ale i spoza jej struktur. Być może ktoś nie będący w Delegacji ma jakiś bardzo ciekawy pomysł na możliwości funkcjonowania Organizacji. Zgłoszenie dwóch miast do organizacji wystawy v-światowej dowodzi, ze jednak Członkowie Organizacji (bynajmniej część z nich) nie ma wszystkiego głęboko w poważaniu. Niektórym osobom naprawdę zależy na funkcjonowaniu Organizacji i być może warto to wykorzystać, a nie za każdym razem blokować większość pomysłów, lub dusić wszystko w zarodku, jak chociażby apel Rzeczpospolitej Obojga Narodów (to właśnie takie sytuacje dają nam różnorodność w Organizacji i kształtowanie się barwnej polityki). Może gdy Organizacja będzie bardziej przyjazna dla jej członków i będzie rzeczywiście miała coś do zaoferowania, jak np. prestiż, jej działania się poprawią. Póki co zachowujemy się jak typowi Polacy (nie ubliżając żadnemu z państw): zawiść i brak umiejętności współpracy, tudzież zajęcia wspólnego stanowiska. Bardzo często bywa tak, że co niektóre osoby (nie wytykając palcami) nie zgadzają się ot tak po prostu, dla zasady.

Kończąc wyrażam głęboką nadzieję, że tym razem dyskusja i praca pójdą w odpowiednią stronę, a nie jak zawsze „cała para w gwizdek”.

Łączę wyrazy szacunku
(-) Tivadar Zoltan Szücs
Redaktor Monarchie Leben
Były Premier Monarchii Austro-Węgier



RE: List byłego szefa delegacji Monarchii Austro-Węgier - FJ II - 06.05.2010 22:25

Ekscelencje,

Świetna wypowiedź Szlachetnego baró Szücsa jest wspaniałym przyczynkiem do dyskusji nad OPM. Mnie jako monarchy nie interesują relacje byłego premiera z obecnym, jak i wzajemne zdanie obydwu Panów na swój temat. Współpraca z poprzednim i obecnym C. i K. Rządem z mojej strony układa się nieźle, toteż nie widzę powodu, dla którego w Wiedniu, Budapeszcie czy poza granicami Monarchii moje słowa miałyby być odczytywane jako stronniczość. W chwili, gdy pewne opcje naszej polityki wewnętrznej mają różne zdanie na temat polityki zagranicznej i wyrażają je na różne sposoby w OPM, jest moim zadaniem wypowiedzieć się.

Pozwolę sobie odnieść się do niektórych słów Ekscelencji.

Przede wszystkim: z jednej strony to wspaniale, że obce państwa są tak miłe, by uczestniczyć w pośredni sposób w prezentacji różnych poglądów austro-węgierskiej szkoły dyplomacji. To wspaniale, bo pokazuje, iż ludom Monarchii zależy na Organizacji Polskich Mikronacji - mimo naszego względnego izolacjonizmu. Z drugiej strony wielka szkoda, że nie dogadano się w taki sposób, by to nasza delegacja opublikowała wzmiankowane apele. Znam ogólnie (może zbyt ogólnie?) sytuację i wierzę, że można się porozumieć - ale jednocześnie nie oceniam żadnej ze stron.

Szlachetny baró Szücs "sieje ferment" w dobrym tego słowa znaczeniu. Mamy "coś" - apel, list. Wszystko to zapoczątkowało nad wyraz interesującą dyskusję, która - wreszcie - stać się może czymś, co poprawi jakość Organizacji i na powrót uczyni Gmach Narodów miejscem, gdzie obecność wiąże się z dumą.

Ekscelencjo Svensson, pozwolę sobie zacząć od odpowiedzi Ekscelencji, aby z tym przykrym obowiązkiem się uporać jak najszybciej. Po pierwsze: skandalem jest, że Zastępca Sekretarza Generalnego pozwala sobie w ogóle na kłamliwe uwagi na temat historii jednego z państw. Ekscelencja uważa, że to my zamiatamy pod dywan różne sprawy, a tymczasem Ekscelencja sam nie potrafi powiedzieć, kim Ekscelencja był wcześniej - a co za tym idzie: czy historia Ekscelencji nie jest haniebna. Tak samo skandalem jest, że Ekscelencja zupełnie bez zaproszenia wchodzi do Pałacu Schoenbrunn na uroczystości, w dodatku zakamuflowany jako ktoś inny. Tym bardziej, że Jej Królewska Mość Meisande V raczyła poinformować mnie, że nikt z Samundy nie będzie mógł przybyć. Osobiście liczyłem na obecność Jej Królewskiej Mości, ale Austro-Węgry w pełni rozumieją, że była ona niemożliwa. Po drugie: Cesarstwo Arctiq miało wolę wyjścia z Organizacji, a my powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego tak się stało? O ile nikt nie będzie decydował za delegację Cesarstwa, o tyle powiedzmy sobie: co możemy zrobić, aby uniknąć tego w przyszłości? I wreszcie: mówi Ekscelencja o wkładzie Sekretarza Generalnego, który jest niezaprzeczalny. Nie róbmy z tego tematu plebiscytu poparcia dla Ekscelencji diuka Kościńskiego, bo nie o to chodzi: starajmy się wszyscy - wraz z Sekretarzem Generalnym - wypracować wspólne cele i zasady działania. Ekscelencja Svensson także wielokrotnie obraził mnie i moją Ojczyznę. Taka jest prawda: w Austro-Węgrzech nie lubi się Ekscelencji, uważa się że jest Ekscelencja słabym urzędnikiem OPM i sam jest Ekscelencja temu winien. Tak samo jak ja jestem sobie winien, że osoby (a raczej chyba jedna osoba pod różnymi nickami) komentujące artykuły w Habarii są wobec mnie bardzo, ale to bardzo nieprzychylne. Co do tradycji Wikingów - cóż, sądzę że zdecydowanie ciekawiej niż Ekscelencja realizuje ją Królestwo Nordii. W każdym razie ja jeszcze o czarnoskórym Wikingu nie słyszałem (nie, nie jestem rasistą!).

Przy okazji: życzyłbym sobie, aby Ekscelencja Svensson należycie tytułował zasłużonego obywatela Monarchii Austro-Węgier, Szlachetnego Tivadara Zoltana baró Szücsa.

Ekscelencjo Sekretarzu Generalny, sam zauważam taki trend, że widzi się ogólne wady i niedociągnięcia Waszej Ekscelencji czy całej Organizacji, ale gdyby zapytać szczegółowo, czasami ciężko znaleźć potwierdzenie. Na pewno Ekscelencja ma rację, że Ekscelencja i Ekscelencja Svensson wszystko zrobią za delegacje - a już na pewno nie jest do tego zdolny Ekscelencja Svensson. Wiemy jednak, że Szlachetny baró Szücs istotnie był chętny do pracy na rzecz Organizacji, ciężko mu więc zarzucić, że jego słowa są bez pokrycia. Prawdą jest, że co jakiś czas pojawia się zaklęty krąg - ktoś się odezwie: "nic się tu nie dzieje!", a Ekscelencja odpowiada, że nie jest w stanie sam wszystkiego robić. W porządku, rozumiem - wobec tego wszyscy zadajmy sobie pytanie: co jesteśmy w stanie zrobić, by Organizacja stała się lepszą?

Wasza Królewska Mość, Drogi Sojuszniku - ma istotnie WKM chyba najwięcej słuszności w całej sprawie: zamiast obrzucać się wzajemnie oskarżeniami, możemy zaprezentować swoje własne pomysły, co zresztą jakiś czas temu uczyniłem. To samo zrobił nasz Minister, Szlachetny Pan Vidor főur Simon. I zgadzam się, byśmy zaczęli sami zmieniać i ulepszać Organizację na tyle, na ile potrafimy to zrobić, jestem pewien, że dysponujemy masą ciekawych pomysłów i idei - choćby takich jak idea Wystawy Światowej.

Wasza Ekscelencjo, Panie Premierze, istotnie dyskusja jest ważna. Kłopot w tym, że żale już wylano, spory trwają, a propozycje sami pomijamy lub zbywamy milczeniem. Samobiczowanie niewiele da, bo bez wkładu własnego nikt z nas nic nie zdziała. Wielokrotnie odbywa się "czekanie z założonymi rękami". Dziwię się natomiast władzom niektórych państw członkowskich - gdyby delegacja austro-węgierska była wybitnie nieaktywna, nie obyłoby się bez mojej osobistej i głośnej uwagi na ten temat.


RE: List byłego szefa delegacji Monarchii Austro-Węgier - Otto von Rutelheld - 06.05.2010 22:26

Myślę, że bardzo emocjonalna wypowiedź Pana Szücsa jest doskonałym dowodem na to, że nie należy się wystrzegać krytyki nawet bardzo ostrej, często nawet niesłusznej(zaznaczam jednak, że nie koniecznie w tym przypadku). I o to postulowałem już dawno temu, prosząc o zmiany w prawach Organizacji, które by dawały szansę wypowiedzi osób prywatnych, których głos nie jest przepuszczany przez grube ściany delegacji krajowych. A które zmuszają do proszenia innych państw, czy osób.
Sekretarz obiecał osobę odpowiedzialną za to, jednak odpowiedź na pytanie kiedy powoła była jedna:
Cytat:Na razie nie jest to dla mnie priorytetem, więc nie widzę powodów do pośpiechu.
A żeby taką osobę powołać, nie trzeba oddzielnego stanowiska. Po prostu wystarczy jakiś delegat.

Pozwolę sobie przypomnieć temat, który nie chciałem przepuszczać przez delegację Monarchii ponieważ od dłuższego czasu jestem Apatrydą (bezpaństwowościowcem). A pod koniec gdy wyraziłem swoje oburzenie brakiem minimalnych działań, zostałem zrównany z pierwszym lepszym krzykaczem: http://gmach.opm.org.pl/thread-189.html
(Poruszyłem tam także problem tego, iż mój głos w OPM pomimo wielu Prywatnych Wiadomości nawet nie spotkał się z komentarzem)

W temacie kontaktów do funkcyjnych Organizacji, pozwolę sobie przytoczyć pewien temat:
http://gmach.opm.org.pl/thread-239-post-3077.html#pid3077
Tu się znajduje spis i kontakt mailowy do Sekretarza Generalnego, jednakże ogólnie temat jest dość biedny w formy kontaktów.

Osobiście ze wszech miar uważam, iż Pan Svensson po prostu nie nadaje się na stanowisko, które pełni, a powołanie go było tak dużym błędem, jak ewentualne powołanie imć Janusza Radziwiłła na jakiekolwiek stanowisko kierownicze w Organizacji (bynajmniej na dzień dzisiejszy). I uważam, iż powinien natychmiast być odwołany.
Przez szacunek do Brugii, oraz powagi instytucji Organizacji, powstrzymam się przed krytycznymi uwagami w moim stylu.

Problem widzę po wszystkich stronach. Zarządu, Członków, a nawet państw niezrzeszonych... Tak, Organizację budują jej Członkowie i to jak ona wygląda jest wynikiem działalności Członków, jednakże nie można zapominać, czy pomijać roli organów przewodniczących, roli na przykładzie Marszałka o której wspomniał Pan Szücs, ale nie uważam za słuszne obarczanie winą wyłącznie Sekretarza, ale winę widzę także po stronie samych pracowników Organizacji, którzy lekko mówiąc dali ciała pod każdym względem.

Organizację należy, albo kategorycznie zreformować, albo rozwiązać, ponieważ stan dzisiejszy po prostu się nie sprawdza. A pozostać w nim nie możemy, gdyż oznacza to wyłącznie śmieszność i bezsensowność dalszego Organizacji, jak i państw członkowskich. I tu chwała za temat Sekretarza dotyczący tego, jak Organizacja powinna wyglądać.

Na zakończenie podsumowując, myślę, że warto poczekać jeszcze trochę. A jeśli za miesiąc nie będzie zmian konkretnych.
Proponuję:
Głosowanie za odwołaniem Sekretarza Generalnego i jego zastępcy, oraz wszystkich pracowników Organizacji.
Zawsze zacząć trzeba od głowy, nie lewego palca u stopy...





(Zaznaczam, iż to jest moje prywatne zdanie, nie podzielane przez Zjednoczone Królestwo Brugii, a tym bardziej nie uznawane za oficjalne stanowisko.)


RE: List byłego szefa delegacji Monarchii Austro-Węgier - Thorgautr Gvandoya - 06.05.2010 22:55

Cytat:Tak samo skandalem jest, że Ekscelencja zupełnie bez zaproszenia wchodzi do Pałacu Schoenbrunn na uroczystości, w dodatku zakamuflowany jako ktoś inny.

Post Pana Adriana:
http://rsit.sarmacja.org/forum/viewtopic.php?f=22&t=3000&start=0

Wasza Cesarska i Królewska Mość, jeżeli się nie ma niezbitych dowodów na potwierdzenie swojej tezy, to nie wypada tak bezpardonowo atakować. Na resztę nie będę odpowiadać, bo w innych wątkach mówiłem, więc nie widzę potrzeby się powtarzać.


RE: List byłego szefa delegacji Monarchii Austro-Węgier - FJ II - 07.05.2010 14:11

Cóż, Ekscelencjo Svensson, nie śledzę z takim zamiłowaniem zagranicznych forów, z jakim czyni to Wasza Ekscelencja.