|
Prezydencja
|
|
04.08.2010, 01:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.08.2010 03:49 przez Edward II.)
Post: #18
|
|||
|
|||
|
RE: Prezydencja
Obawiam się, że tak ideę tak skonstruowanej prezydencji nie będę mógł poprzeć. Nie widzę nawet potrzeby powoływania takiego potworka. OPM stanowi forum współpracy międzyrządowej, w najlepszym razie miejsce wymiany informacji obecnych w Gmachu Narodów delegatów. Jak to już zostało powiedziane – jest użytecznym słupem ogłoszeniowym. W minionych latach nie udało się wyjść poza ten model i jeśli o czymś to świadczy, to chyba tylko o tym, ze nie ma zapotrzebowania na „Unię Europejską” polskich mikronacji.
Rozumiem, że intencja jest następująca: nieobligatoryjna prezydencja, oparta na dobrowolnym udziale delegacji narodowych, która miałaby nieco odciążyć Sekretarza Generalnego, w najlepszym zaś razie posłużyć jako koń pociągowy całej Organizacji. W efekcie jednak – przy tak nieprecyzyjnym wskazaniu kompetencji takiego przejściowego lidera i w ramach dwuwładzy z Sekretarzem – będzie to po prostu krok w kierunku dalszej anarchizacji wewnętrznego życia Organizacji. Co więcej – będzie to zaprzeczenie fundamentalnej idei neutralności funkcjonariusza OPM. Wypada mi zgodzić się z argumentacją JE Rutelhelda – każda delegacja narodowa ma na uwadze własne cele i interesy, w dodatku większość znanych mi mikronacji jest po prostu fatalnie administrowana i na pewno nie znajdujemy się na etapie, w którym ze spokojnym sumieniem mógłbym powierzyć misję współkierowania OPM pierwszemu chętnemu, który nie potrafi poprawnie sformatować własnego podpisu.Byłby to przykry w skutkach regres. Przykro mi – nie mam ochoty dobrowolnie wracać na drzewo. Gdyby OPM stanowiła ponadnarodowy projekt integracyjny – owszem, byłby to pomysł godny rozważenia. Ale tak nie jest. Jest forum konsultacyjnym. Nie oczekuję od OPM obietnicy zbawienia dla własnych obywateli. Oczekuję jedynie, że ten Gmach będzie sprawnie administrowany, raczej w sensie technicznym niż merytorycznym. Potrzebujemy jednej – dwóch osób, które będą trzymały resztę za twarz. Ambitne projekty polityczne są realizowane w ramach struktur do tego powołanych. Stwierdzam to z ubolewaniem, ale po prostu OPM nie stanowi materiału na zbiorowego Zbawcę Mikronacji. Nie dlatego, że taka czy inna delegacja nie grzeszy aktywnością. To po prostu strukturalna słabość wpisana w naturę takich tworów, jak OPM. Z tego względu w ogóle nie przemawia do mnie idea „honorowego przewodnictwa” – takim honorowym przewodnikiem może się już teraz czuć połowa delegatów, z JCKM Franciszkiem Józefem II i JE Rutelheldem na czele. O to akurat w naszych warunkach bardzo łatwo - wystarczy głośniej krzyknąć. Potrzebujemy raczej Piłsudskiego niż rządu Rad. Centralizacji, a nie kolejnego rozbicia dzielnicowego. 2-miesieczna prezydencja to po prostu rozcieńczenie obecnej odpowiedzialności Sekretarza Generalnego w imię iluzji zarządzania kolektywnego. Spodziewałem się raczej, że propozycja Sekretarza pójdzie w kierunku wzmocnienia własnych kompetencji i wzbogacenia wachlarza sankcji dyscyplinarnych dla pieniaczy. A tutaj coś dokładnie przeciwnego. W moim odczuciu problemem jest nadmierne absorbujące uwikłanie kierownictwa organizacji w życie polityczne własnych mikronacji. Od funkcjonariusza OPM wymagamy jednak nieco innych standardów, przede wszystkim jednak – stałego zaangażowania. Nie chodzi tutaj nawet o jakieś wyimaginowany konflikt interesów, w który osobiście nie wierzę. Po prostu każdy z nas dysponuje bardzo ograniczonym zasobem czasu. Potrzebujemy 2-3 funkcjonariuszy, którzy zajmą się wyłącznie sprawami Organizacji, rezygnując z udziału w życiu politycznym swojej ojczyzny. Byłby to taki rodzaj poświęcenia, który opłaciłby się nam wszystkim. (-) Jacques de Brolle Premier Rządu Królewskiego Królestwo Dreamlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


