Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Śmiertelna gorączka Organizacji
18.02.2012, 21:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.02.2012 22:50 przez Edward II.)
Post: #10
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji
Temat wraca jak bumerang, tym razem sytuacja wydaje się może nieco bardziej beznadziejna. Wyartykułowane tu argumenty – zarówno na rzecz wizji minimalistycznej („forumocentrycznej”), jak i te maksymalistyczne, formułowane w duchu idealizmu politycznego – znamy na pamięć. Wszystkie – co do jednego – padają w dyskusjach na temat reorganizacji OPM co najmniej od dwóch lat. Każda tego rodzaju erupcja kończy się dokładnie tak samo – bez konkluzji, w atmosferze ogólnego zniechęcenia.

Z pewną sympatią odnoszę się do stanowiska JE Kryspina von Lichtensteina. Duży plus za kolejną próbę rozruszania naszego grona. Nie mam jednak wątpliwości, że na realizację zaprezentowanej tu wizji wzmocnionej OPM nie ma dziś szans, co kilkakrotnie w tej dyskusji podnoszono. Skończyłoby się rozłamem i zaprzepaszczeniem ostatnich pięciu lat. Nawet jeśli w polskim mikroświecie jest zapotrzebowanie na odpowiednik ONZ, w co zaczynam wątpić, to OPM nie ma szansy na sprostanie temu zapotrzebowaniu. Organizacja, jako ciało zbiorowe, cieszy się krańcowo złą reputacją.

Jedna rzecz zasługuje jednak na uwagę. To potarzana przez obie strony tego sporu teza o zaniku dyplomacji. Teza, dodajmy, słuszna, rozmaicie jednak interpretowana i na ogół przypisywana bliżej nieokreślonym adresatom.

OPM to wierzchołek góry lodowej, docierają tu ledwie echa nielicznych w mikroświecie sporów międzynarodowych, państwa członkowskie niechętnie angażują tutaj swoich przedstawicieli, jeśli w ogóle takowych posiadają, bo i to staje się dziś kwestią coraz bardziej problematyczną. Jeśli pożywką dla dużej organizacji międzynarodowej jest polityka zagraniczna państw członkowskich, to sprawa jest po prostu beznadziejna i prawdę mówiąc, raczej nie oponowałbym, gdyby zgłoszono tu wniosek w sprawie rozwiązania Organizacji. Nawet powrót do modelu forum dyskusyjnego wydaje mi się dziś przesadną ekstrawagancją.

Przed chwilą dokonałem małej inwentaryzacji własnej skrzynki mailowej. Z mojej perspektywy tak niestety to dziś wygląda: na dziesięć banalnych not dyplomatycznych, jakie miałem okazję wysłać w ciągu dwóch minionych tygodni, otrzymałem zaledwie jedną odpowiedź, której nadawca tłumaczył, że stracił nieco rozeznanie w sprawach międzynarodowych, bo się nieszczęśliwie zakochał i świat mu obrzydł. Większość maili na ogół w ogóle pozostaje bez odpowiedzi, na inne trzeba czekać całymi tygodniami. Jest to standard, który obserwuję od początku swojego urzędowania w dreamlandzkim Rządzie Królewskim – czyli od listopada 2009 r. Wyjątki są nieliczne i dotyczą raczej mikronacji młodszej generacji, które jeszcze nie pożarły apatia i zniechęcenie. Nie chcę wkładać kija w mrowisko, ale w niniejszym wątku (i jemu podobnych) tradycyjnie najsilniej słychać głos państw, które powinny uderzyć się w pierś, tak duży jest bowiem kontrast między głoszonymi ideałami a codzienną praktyką własnych oficjeli. Przykro mi to pisać, ale ewolucja niniejszej dyskusji odebrała mi nadzieję, a dość już się tutaj naczytałem jałowych komentarzy do Kissingera. Panowie kochani, zacni dyplomaci – zacznijcie wywiązywać się ze swoich obowiązków, zadbajcie o to banalne minimum, jaką jest korespondencja dyplomatyczna. Jest jeszcze życie poza OPM.

(-) Jacques de Brolle
Premier Rządu Królewskiego
Królestwo Dreamlandu
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Wiadomości w tym wątku
RE: Śmiertelna gorączka Organizacji - Edward II - 18.02.2012 21:57

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości