|
W obronie naszej powinności - złożony problem
|
|
18.05.2011, 19:09
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: W obronie naszej powinności - złożony problem
Szanowny Panie Sekretarzu,
Wasze Ekscelencje, Spór, jaki powstał na kanwie art. 10 ust. 1 i 4 Karty, nie powinien był w ogóle mieć miejsca. Dla mnie owe przepisy nie sprawiają niejasności, a sztuczne rozdmuchiwanie problemu nie ma najmniejszego sensu. Przede wszystkim brak jest podstaw merytorycznych do konieczności badania kim w każdym państwie członkowskim Organizacji jest "osoba urzędowa". Dlaczego? A to dlatego, iż określenie osoby urzędowej, w rozumieniu prawa wewnętrznego jakiegoś państwa X, nie jest niezbędne dla dokonania właściwej wykładni przepisów Karty. Art. 10 ust. 1 mówi o wskazaniu trzech osób urzędowych, tylko że ta "urzędowość" tych osób odnosi się do ich pozycji w Organizacji, a nie do tej, kreowanej na podstawie wewnętrznych regulacji. Przyjęcie innej wykładni prowadziłoby do uzależnienia - w pewnym stopniu - prawa Organizacji od krajowych regulacji, co byłoby nieco komiczne. Art. 10 ust. 4 Karty pełni natomiast funkcję pomocniczą w stosunku do ust. 1. W przypadku, gdyby państwo X nie wskazało osób umocowanych do reprezentowania jego interesów w Organizacji, poczytywać należy w razie wątpliwości, że osobami umocowanymi ex lege są te, wskazane w przywoływanym przepisie. I tyle. Należałoby jednak przyjąć ponadto, iż przewodniczącym delegacji, w przypadku ustalenia składu delegacji w sposób z ust. 4, byłaby zawsze ex officio głowa państwa. Wasza Ekscelencja przywołuje casus, w którym dwóch członków delegacji oddaje w głosowaniu dwa różne głosy. Dla mnie i w tym wypadku jest sprawa oczywista - ważnym jest głos oddany przez przewodniczącego delegacji. M. zd. nie powinniśmy odbierać pozostałym delegatom prawa głosu, a jedynie w przypadku jakiejś sprzeczności - poczytywać za wiążący głos przewodniczącego. Może bowiem zdarzyć się tak, że przewodniczący delegacji będzie mieć ograniczony dostęp do sieci i wtedy uzasadnione będzie oddanie głosu przez innego przedstawiciela. Ostatnie zdanie powyższego akapitu odnosi się jeszcze do jednego ważnego, a w tym gmachu wcześniej już dyskutowanego, problemu, a mianowicie do charakteru prawnego członków delegacji. Za każdym razem z ciekawością wsłuchuję się w głosy, które mówią, że przedstawiciel danego państwa (członek delegacji), który występuje tutaj w randze ambasadora, wypowiadając się w gmachu nie przedstawia stanowiska danego państwa, itp. To ja mam pytanie - co taka osoba w ogóle tutaj robi? W żadnym wypadku nie podważam suwerennych decyzji państw w sprawie wskazywania członków swoich delegacji, żeby było to jasne. Chodzi mi jednak o to, że Organizacja nie jest prywatnym stowarzyszeniem osób wymieniających poglądy na różne tematy, a organizacją międzynarodową, urzędowym tworem, w którym dyskutuje się o rzeczach ważnych (taka trochę utopia, ale co do zasady tak jest) i nie ma tutaj miejsca na prywatne rozmowy. I jeżeli jakaś umocowana osoba wypowiada się tutaj w dyskusji, to wypowiada się jako ambasador danego państwa, dlatego zawsze bawią mnie klauzule o prywatnym (czy osobistym) charakterze wypowiedzi. Takie zastrzeżenie po prostu dyplomacie nie przystoi. (-) Dr jur. net. Robert van Buuren, rs. Królestwo Dreamlandu | Wydział Prawa UKD |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


