|
W obronie naszej powinności - złożony problem
|
|
18.05.2011, 21:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2011 21:37 przez Kryspin van Buuren.)
Post: #4
|
|||
|
|||
|
RE: W obronie naszej powinności - złożony problem
Wasza Królewska Mość,
Wasze Ekscelencje. JKM Robert I]Spór, jaki powstał na kanwie art. 10 ust. 1 i 4 Karty, nie powinien był w ogóle mieć miejsca. Dla mnie owe przepisy nie sprawiają niejasności, a sztuczne rozdmuchiwanie problemu nie ma najmniejszego sensu.[/quote] Przedmiotem istnienia - sensem Organizacji Polskich Mikronacji są zagadnienia z zakresu wszystkich trzech, że się wyrażę "filarów" Organizacji Polskich Mikronacji: zapewnienić możliwość swobodnej wymiany poglądów między polskimi Mikronacjami; działalność na rzecz rozwoju prawa międzynarodowego i zasad pokojowego współistnienia; promowanie współpracy międzynarodowej. W Organizacji Polskich Mikronacji, każdemu państwu członkowskiemu przysługuje określona liczba miejsc. Członkom Stowarzyszonym dwa miejsca, natomiast Członkom Zwyczajnym już trzy. Określenie (art. 10 ust. 1 Karty) w zakresie "Każdy Członek (...) Organizacji uprawniony jest do wskazania (...) osób urzędowych w charakterze swoich reprezentantów", którzy uczestniczą w pracach Organizacji - odsyła do konstytucji i ustawodawstw krajowych. Ponieważ jeżeli określenie organu państwa uprawnionego do reprezentowania Członka Organizacji w strukturach Organizacji Polskich Mikronacji w celu przedstawiania na nim stanowiska Państwa nie zostało konstytucyjnie uregulowane w sposób literalny i jednoznaczny, konieczna jest wykładnia systemowa odpowiednich unormowań konstytucyjnych i ja tutaj praktycznie wiele do powiedzenia nie mam bowiem nie czuję się uprawniony do ingerowania w regulacje wewnątrz państw które są Członkami Organizacji. Mnie interesują regulacje zawarte w Karcie Organizacji Polskich Mikronacji. To co napisałem wyżej to jest mój pogląd a jednocześnie sugestia jak można patrzeć na te sprawy. Oczywiście przepisy nie sprawiają niejasności jeżeli przez cztery lata (w zależności od żywotności przepisów) artykuł 10 Karty miał wykonalność na podstawie tego co było robione wcześniej - przez wcześniejsze osoby które przedstawiały skład delegacji. To prawo wewnętrzne danego państwa "X" jak Wasza Królewska Mość nazwał, precyzuje kto prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną tegoż to państwa "X". Materia tej międzynarodowej Organizacji w moim głębokim przekonaniu pozostaje w ścisłym związku z tradycyjnie rozumianą "polityką wewnętrzną" (taką jak: polityka gospodarcza, informatyczna etc.etc.). Im bardziej przedmiot obrad Organizacji Polskich Mikronacji wiąże się z polityką wewnętrzną, którą prowadzi i za którą politycznie odpowiada określony organ w państwie "X", tym mniej zasadne jest uczestnictwo w pracach Organizacji Polskich Mikronacji innych niż tej określony organ, organów państwa. Dany organ "B" w państwie "X" realizuje konstytucyjną funkcję "ogólnego kierownictwa w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi". Też ktoś przecież odpowiada za zapewnienie zewnętrznego bezpieczeństwa państwa. W końcu też ktoś prowadzi też politykę wewnętrzną i zagraniczną państwa "X". Ten organ "B" w państwie "X" który dysponuje także kompetencją zawierania umów międzynarodowych przysługuje domniemanie właściwości w sprawach "polityki państwa" niezastrzeżonych dla innych organów państwowych. Właściwość organu "B" w państwie "X" w "prowadzeniu polityki zagranicznej" nie jest równoznaczne z wyłączną kompetencją (właściwością rzeczową) organu "B" w zakresie reprezentowania państwa "X" wobec innych państw i organizacji międzynarodowych. Realizacja konstytucyjnych kompetencji wymaga współdziałania różnych organów w państwie "X", np. z głową państwa, szefem rządu, ministrem spraw zagranicznych. To już regulacje państw a praktycznie mnie to nie interesuje ale tylko chciałbym aby zrozumiano co mam na myśli bo stwierdzenie "braku podstaw merytorycznych" do zastanawiania się nad "urzędowością" zapisaną w Karcie, nie jest właściwe. Podstawy są. Zakładając, że w Konstytucji państwa Członkowskiego zapisane są wszystkie atrybuty polityki zagranicznej na jeden organ decyzyjny np. głowę państwa, to inny organ nie jest upoważniony do samodzielnego prowadzenia polityki zagranicznej ani do sprawowania kierownictwa w dziedzinie stosunków z organizacjami międzynarodowymi. Art. 10 ust. 1 nie mówi (!) że koniecznie ma być 2 czy 3 członków delegacji to sprawa uprawnionego organu za politykę zagraniczą w państwie członkowskim kto prócz niego (organu) będzie w składzie delegacji. Bardzo dobrze, że osoby "urzędowe" które za politykę zagraniczną nie odpowiadają - uczestniczą w pracach Organizacji Polskich Mikronacji. Pamiętać tylko trzeba, że głos decydujący ma osoba która według swojego wewnętrznego prawa stanowi i prowadzi politykę zagraniczą. Tak też chciałbym aby ustanowiono rolę przewodniczącego delegacji państwa w Organizacji Polskich Mikronacji. Ten kto nie jest też upoważniony do samodzielnego prowadzenia polityki zagranicznej ani do sprawowania kierownictwa w dziedzinie stosunków z organizacjami międzynarodowymi a występuje w delegacji państwa, w pewnym sensie działa "na własny rachunek", bo to nie ta osoba podejmuje decyzje dotyczące państwa członkowskiego. JKM Robert I napisał(a):Art. 10 ust. 4 Karty pełni natomiast funkcję pomocniczą w stosunku do ust. 1. W przypadku, gdyby państwo X nie wskazało osób umocowanych do reprezentowania jego interesów w Organizacji, poczytywać należy w razie wątpliwości, że osobami umocowanymi ex lege są te, wskazane w przywoływanym przepisie. I tyle. Należałoby jednak przyjąć ponadto, iż przewodniczącym delegacji, w przypadku ustalenia składu delegacji w sposób z ust. 4, byłaby zawsze ex officio głowa państwa. Dla mnie obecne przepisy są regulacjami "na oko". Załóżmy, że dana osoba nie ma umocowania prawnego w państwie w określonych właściwościach (kompetencjach) i tutaj w Organizacji Polskich Mikronacji podejmuje decyzję w imieniu swojego państwa które na pewien sposób państwo wiążą, to jest to niedorzeczne. Wówczas tak naprawdę te niby "wiążące decyzje" nie mają zastosowania i te dane państwo do niczego nie zobowiązują - bo wynika to z regulacji wewnętrznych. Oficjalna decyzja dotycząca udziału kogokolwiek w delegacji winna być efektem współdziałania między określonymi organami państwa. Może być ogłoszona jako rezultat uzgodnienia, a nawet - jako wspólna decyzja. Współdziałanie organu z domeną polityki zagranicznej z innymi organami oznacza obustronną otwartość na współpracę i efektywną gotowość jej podjęcia. JKM Robert I napisał(a):Wasza Ekscelencja przywołuje casus, w którym dwóch członków delegacji oddaje w głosowaniu dwa różne głosy. Dla mnie i w tym wypadku jest sprawa oczywista - ważnym jest głos oddany przez przewodniczącego delegacji. M. zd. nie powinniśmy odbierać pozostałym delegatom prawa głosu, a jedynie w przypadku jakiejś sprzeczności - poczytywać za wiążący głos przewodniczącego. W obecnym momencie rola przewodniczącego jest umowna i praktycznie niezobowiązująca. Równie dobrze przewodniczącym delegacji - teraz - mógłby być pracownik dajmy na to MSZ... inaczej jeżeli dana osoba ma właściwe i odpowiednie upoważnienia od osoby która sprawuje piecze nad polityką zagraniczną. Jak nie ma - to głos wprawdzie został oddany ale chyba bez większej wartości. JKM Robert I napisał(a):Może bowiem zdarzyć się tak, że przewodniczący delegacji będzie mieć ograniczony dostęp do sieci i wtedy uzasadnione będzie oddanie głosu przez innego przedstawiciela. Nie mam nic przeciwko ale jeżeli posiada upoważnienia. JKM Robert I napisał(a):Za każdym razem z ciekawością wsłuchuję się w głosy, które mówią, że przedstawiciel danego państwa (członek delegacji), który występuje tutaj w randze ambasadora, wypowiadając się w gmachu nie przedstawia stanowiska danego państwa, itp. To ja mam pytanie - co taka osoba w ogóle tutaj robi? (...) Chodzi mi jednak o to, że Organizacja nie jest prywatnym stowarzyszeniem osób wymieniających poglądy na różne tematy, a organizacją międzynarodową, urzędowym tworem, w którym dyskutuje się o rzeczach ważnych (taka trochę utopia, ale co do zasady tak jest) i nie ma tutaj miejsca na prywatne rozmowy. I jeżeli jakaś umocowana osoba wypowiada się tutaj w dyskusji, to wypowiada się jako ambasador danego państwa, dlatego zawsze bawią mnie klauzule o prywatnym (czy osobistym) charakterze wypowiedzi. Takie zastrzeżenie po prostu dyplomacie nie przystoi. W 100% mogę się zgodzić. Stąd też pojawiła się potrzeba przedyskutowania raz jeszcze sprawy reprezentacji Członków Organizacji. Wszystko co Wasza Królewska Mość w powyższej zacytowanej przeze mnie wypowiedzi - napisał, poruszyłem już w biurze Monarchii Austro-Węgier. Na koniec wolę raz jeszcze wyjaśnić. W żaden sposób nie kwestionuję obecności obecnych reprezentantów w Organizacji Polskich Mikronacji - jest to decyzja suwerennych władz. Ja mam wątpliwości co do samej zasady wytyczania reprezentacji państw członkowskich w Organizacji Polskich Mikronacji w rozumieniu przepisów Karty (!) i o tym piszę. Podkreślam "co do samej zasady wytyczania (...) w rozumieniu przepisów Karty (!)". mgr net. Kryspin van Buuren Zastępca Sekretarza Generalnego OPM |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


