|
Zgłaszanie kandydatur na SG
|
|
08.02.2011, 01:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2011 01:30 przez Edward II.)
Post: #29
|
|||
|
|||
|
RE: Zgłaszanie kandydatur na SG
Zgadzam się w całej rozciągłości. Temat zresztą wraca jak bumerang przynajmniej raz na kwartał. Właściwie od początku swego istnienia Organizacja żyje własnym autystycznym życiem, z rzadka wychylając się poza własny ganek. Tę myśl możemy wypowiadać na dziesiątki sposobów - choćby tak, jak uczynił to mój przedmówca, przywołując garść statystyk.
Chciałbym jeszcze móc podpisać się pod ostatnim apelem długiego wystąpienia JCiKM: "Ograniczmy formułę organizacji do niezbędnego minimum". Odnoszę jednak wrażenie, że ta formuła już dawno została ograniczona – jeszcze przez architektów OPM. Karta OPM jasno określa cele i zadania naszego gremium. Poprzeczka została ustawiona bardzo nisko: "zapewnienie możliwości swobodnej wymiany poglądów między polskimi Mikronacjami", jak czytamy w art. 1 Karty. Z czystym sumieniem moglibyśmy się ograniczyć do funkcjonowania w ramach niniejszego forum dyskusyjnego i to właśnie w istocie czynimy. Nieco gorzej rzecz ma się z drugim celem OPM, określonym w tym samym artykule: "działalność na rzecz rozwoju prawa międzynarodowego i zasad pokojowego współistnienia". Tutaj jednak na ogół lepiej radzą sobie same państwa, które zastrzegają sobie wyłączne prawo do rozstrzygania w sprawach naprawdę istotnych i kontrowersyjnych. Nawet gdybyśmy chcieli, nie jesteśmy w stanie pozwolić sobie na arbitralną ingerencję: Trybunał Arbitrażowy OPM, najbardziej miękka z miękkich form rozstrzygania sporów, właściwie nigdy nie spełnił swojej roli. Jak wspomniałem – temat powraca co jakiś czas. W ubiegłym roku w trakcie jednej z podobnych dyskusji nazwałem OPM "słupem ogłoszeniowym", bo też można odnieść wrażenie, że funkcja Organizacji sprowadza się do wymiany plotek i newsów ze świata salonów. Koronacje, pogrzeby, zmiany rządów, awarie strony internetowej. O tym czytamy najczęściej. Dlaczego? Bo niewiele więcej się dzieje. Mikronacyjny rynek idei praktycznie nie istnieje – nikt nie spiera się o przysłowiową prawicę czy lewicę, a jeśli to czyni, to na krajowym podwórku – jak u Miłosza: półgębkiem, przez lufcik do ludu chińskiego. Spory dyplomatyczne mają charakter pyskówek między smarkaczami. Ktoś komuś nadepnie na jajko, we wtorek zrywany jest traktat uznaniowy, a we środę wszystko wraca do normy. W tej chwili w przestrzeni polskich mikronacji funkcjonuje 250-280 osób, z czego w obrębie tzw. polityki międzynarodowej znajdziemy 30 mniej lub bardziej przytomnych osób. Część mikronacji - również tych starych - w ogóle nie realizuje polityki zagranicznej, nie mając na nią pomysłu, zasobów, czasu. Pomijam już fakt, że sama polityka zagraniczna absorbuje umysły jedynie decydentów - ministra, szefa rządu, czasem głowę państwa, którzy od czasu do czasu utną sobie pogawędkę na czacie ze swoim odpowiednikiem z sąsiedniej wyspy. Reszta trwa w rezerwacie nieświadomości. Ilu polskich mikronautów ma świadomość, że OPM straciła swego szefa? Dwudziestu? Za mało węgla, by w OPMowskim piecu buchnął żywszy ogień. Pytanie tylko – co z tego wynika? Nic. Chcieliśmy, by zaznaczyła się różnica (in plus) między Gmachem Narodów OPM a Forum Mikronacji, gdzie rozmówcy wchodzą sobie nawzajem na głowy i zaglądają sobie do uszu. Ta różnica - jakościowa - na szczęście jest zauważalna. I niewiele więcej. (-) Jacques de Brolle Premier Rządu Królewskiego Królestwo Dreamlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


