Wątek zamknięty 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zamach na niepodległość Królestwa Natanii
03.03.2011, 14:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.03.2011 14:58 przez Edward II.)
Post: #28
RE: Zamach na niepodległość Królestwa Natanii
Zobowiązania świata realnego nie pozwoliły mi dotąd na zabranie głosu w niniejszej dyskusji. Chciałbym to uczynić właśnie teraz, jednocześnie podejmując się wysiłku podsumowania naszej dotychczasowej dyskusji. Do projektu rezolucji odniosę się w innym miejscu. Z góry przepraszam za rozwlekłość - wolę jednak uniknąć konieczności ponownego artykułowania pewnych argumentów.

Komentowane wydarzenia śledzę z uwagą od dłuższego czasu, czego wyrazem była m.in. interpelacja ws. polityki zagranicznej Królestwa Natanii z 27 grudnia 2010 r., gdzie sygnalizowałem fikcyjność charakteru unii skonfliktowanych dziś państw. Podobne głosy pojawiły się i w tej debacie. To wszystko jednak nie ma obecnie znaczenia i wątpię, by tego typu argumenty kogokolwiek przekonały. Stanowią ona raczej wodę na młyn różnej maści przyczynkarzy. Za późno na kwestionowanie legalności tego „małżeństwa”, podobnie jak jałowe są dziś zabiegi zmierzające co podważenia legalności procedury, w jakiej owo małżeństwo zostało 15 lutego rozwiązane, choć przecież i tu nie brakuje niepokojących kontrowersji. Dość powiedzieć, że w zarządzonym 29 stycznia plebiscycie mieszkańcy BRC opowiedzieli się przeciwko rozwiązaniu unii - zabrakło wymaganej w ustawie bezwzględnej większości głosów (http://cipronex.boo.pl/forum/viewtopic.php?f=11&t=299 ). Mimo wszystko dwa tygodnie później JE Conducator Aleksander Euskadi podjął decyzję o rozwiązaniu unii, choć na gruncie obowiązującej od 20 stycznia 2011 roku konstytucji BRC nie dysponował tej materii wymaganymi kompetencjami (domena polityki zagranicznej na mocy aktu Unii została podporządkowana natańskiej Koronie). W tej kwestii jednak polemizować nie zamierzam, bo też nie to, w moim odczuciu, stanowi istotę problemu.

Na potrzeby eksperymentu myślowego proponuję przyjąć wykładnię dla władz BRC ze wszech miar korzystną: unia z Natanią nie miała charakteru fikcyjnego, została rozwiązana w zgodzie ze standardami prawa międzynarodowego publicznego, przyznane Ludowi Głodującemu BRC paszporty natańskie pozostają w mocy, zaś region Tauchiry stanowi terytorium Biednej Republiki Ciprofloksji.

Dla wygody przyjmijmy, że tak jest w istocie, a wciąż tkwić będziemy w martwym punkcie, ponieważ żadna z powyższych przesłanek nie stanowi uzasadnienia dla decyzji o „zawieszeniu obywatela Krolla w pełnionych funkcjach”, nie mówiąc już o inkorporacji Natanii do BRC, a to właśnie o suwerenność Korony Natańskiej w tym sporze przede wszystkim chodzi. Decyzja w sprawie Tauchiry może poczekać. Jeśli taka będzie wola obu stron, można skorzystać z usług Trybunału Arbitrażowego.

Mimo podejmowanych wcześniej prób przeprowadzenia transformacji ustrojowej, Królestwo Natanii nie przekształciło się w grudniu ubiegłego roku w kraj demokracji bezpośredniej, w której proces legislacyjny wyglądałby mniej więcej tak, jak obserwowaliśmy to w ostatnich dniach na przykładzie spontanicznej aktywności Wszechzwiązkowego Komitetu Ocalenia Natanii. Stanowiło to zresztą źródło frustracji samych mieszkańców BRC, którzy narzekali na pasywność JKM Patryka I, mającego blokować ewolucję ustroju Królestwa Natanii. Jaki z tego wniosek? Lud Głodujący Ciprofloksji, nawet z paszportami natańskimi w kieszeniach, nie mógł przeprowadzić w sposób zgodny z obowiązującym prawem operacji sygnalizowanej w uchwałach WKON i nie trzeba tutaj opinii niezależnych biegłych z drugiego końca świata, lecz elementarnej znajomości mechaniki ustrojowej współczesnego państwa.

Owszem - naród natański pozostaje suwerenem, co zresztą zauważają również przedstawiciele BRC, którzy w swoje natańskie obywatelstwo raptownie uwierzyli. Każdego suwerena wiążą jednak obowiązujące procedury, które decydują o prawomocności podejmowanych działań (jak choćby korekta ustroju w drodze zmiany konstytucji). Co ciekawe, na kształt podejmowanej na forum BRC decyzji nie mieli wpływu nawet rdzenni mieszkańcy i obywatele Natanii, nie mówiąc już o zignorowaniu stanowiska JKM Patryka I, którego sam Conducator zupełnie świadomie określił w grudniu „głównym decydentem” w tej materii (http://natania.nethit.pl/viewtopic.php?f...rt=30#p852 ). Takie wybiórcze potraktowanie zasady suwerenności ludu wystawia fatalne świadectwo demokratom z BRC. To wszystko czyni całą uchwałę wyjętym z prawnego kontekstu przejawem politycznego folkloru. Decyzje WKON nie mają nic wspólnego z procedurami demokratycznego państwa prawa. Obserwujemy polityczny happening bez skutków prawnych.

Sugeruję umożliwić stronie ciprofloksjańskiej zajęcie stanowiska w tym wątku. Pozwoli to na rozwianie niektórych niejasności i - mam nadzieję - zahamuje lawinę błotną, która już ruszyła na Planecie. Dajmy sobie szansę na rozwiązanie sporu w cywilizowany sposób.

(-) Jacques de Brolle
Premier Rządu Królewskiego
Królestwo Dreamlandu
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Wątek zamknięty 


Wiadomości w tym wątku
RE: Zamach na niepodległość Królestwa Natanii - Michał III - 02.03.2011, 21:11
RE: Zamach na niepodległość Królestwa Natanii - Edward II - 03.03.2011 14:30

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości