|
Czym powinniśmy się zająć
|
|
09.05.2010, 14:25
Post: #24
|
|||
|
|||
RE: Czym powinniśmy się zająć
(09.05.2010 11:48)FJ II napisał(a): Ekscelencje,Właśnie taki przewodnik byłby najlepszą rzeczą dla promocji (w domyśle: zewnętrznej). Natomiast "naukowo-akademickie teksty", zawierające "reguły" powinny być adresowane raczej do obytych mikronacjonalistów lub ewentualnie do wąskiej grupy potencjalnych nowych, którzy za to byliby cennym materiałem (chyba realnego naukowca czy dziennikarza nie zrażą 2-3 strony artykułu?). Cytat:Jeżeli zaś chodzi o utożsamianie się z Organizacją, to owszem, ciekawa myśl, tyle że to chyba zależy w dużym stopniu od społeczeństw. Nad Dunajem - ze względu na pewną izolację - nikt prawie (prócz wysoce zainteresowanych OPM) nie słyszał o "światowym kryzysie", dzięki czemu nie był on dla nas tak straszny, jak dla większości państw. Normalnym jest, że i tak większość z nas nadal będzie się utożsamiać bardziej ze swoją ojczyzną niż z międzynarodową organizacją - myślę że żadne z państw nie chciałoby, aby było na odwrót. Tutaj jest też pewna zaleta promocji indywidualnej, której nie ma promocja międzynarodowa - normalnym bowiem jest, że każde państwo stara się jak najlepiej wypromować. Nigdy nie uwierzę, że w przypadku promocji wspólnej te starania będą większe. Chociaż - oczywiście - nawet suma najmniejszej pracy w przypadku OPM będzie imponująca i może dać efekty.Nie neguję sensu promocji indywidualnej, a jedynie zwracam uwagę, że i ona może mieć pewne wady. Tak jak i promocja "uniwersalna", jakiej sprostać może w praktyce wyłącznie OPM, ma wiele zalet. Zwłaszcza, że OPM posiadająca (teoretycznie) większy potencjał, niż jedno państwo, może mieć więcej sił i możliwości do sukcesywnej promocji. Cytat:Jeżeli zaś chodzi o tezę, że promocja indywidualna nie daje efektu, to pozwolę sobie zauważyć, iż taka promocja daje na tyle duży efekt, na ile dane państwo może wydawać się interesujące. Nawet wspólna, OPM-owska promocja nie da efektu, jeżeli dany kraj nie będzie w stanie wyróżnić się na tle innych, zaciekawić i zainteresować. Skończył się w dużej części czas państw naśladujących (zwanych też yoyonacjami), których głównym marzeniem było "być jak X-landia" - albo zostały wchłonięte, albo upadły. Państwa, które nie stawiały od początku na jakiś specjalny charakter, zdążyły sobie go wytworzyć - a reszta po prostu zakończyła działalność.Jw. Stoję na stanowisko, że każda mikronacja, by coś sobą prezentować i przetrwać, stać się po akcie kreacji założyciela samożyjącą społecznością (społeczeństwem), musi posiadać swój raison d'etre - rację bytu. Ojcze założycielu - po co, dlaczego i w jakim celu stworzyłeś swoje państwo? Sama chęć bycia królem do niczego Cię nie zaprowadzi; nawet przybieranie "klimatycznych" avatarów, bez głębszego podparcia, sytuacji nie poprawi. Każda mikronacja, oprócz fundamentu, to jest mikronacjonalizmu, powinna posiadać własną ideę przewodnią - może nią być fascynacja dawnymi Austro-Węgrami, może to być też eksperyment, sprawdzający, czy dany skomplikowany ustrój polityczny będzie "działał". Ale w ten sposób odbiegamy od zasadniczego tematu dyskusji, toteż kończę tą dygresję i rozwinięcie pozostawiam na inną chwilę. Z elderlandzkim pozdrowieniem, Melkor /-/ Simon hr. McMelkor, Przewodniczący Delegacji Królestwa Elderlandu www.elderland.pl Uczestnik Rady Królewskiej Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Elderlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


