|
Projekt rezolucji w sprawie Archipelagu Wysp Simitu
|
|
26.06.2011, 22:18
Post: #13
|
|||
|
|||
|
RE: Projekt rezolucji w sprawie Archipelagu Wysp Simitu
Ekscelencjo,
Przede wszystkim: poczytuję zapytania i wątpliwości Ekscelencji przede wszystkim za chęć zrozumienia istoty sprawy :-). Nie mam nic przeciwko takiej polemice, dlatego z przyjemnością odpowiem na przedstawione tu zagadnienia :-). "Mapy- uważam za nonsensowne stwierdzenie, iż każde prawdziwe mikronacyjne państwo powinno być umieszczone na jakiejkolwiek mapie (czy to obejmującej cały mikronacyjny świat, czy też tylko granice swojego państwa). Obecność na mapie i określenie swych granic nie jest wg mnie warunkiem sine qua non dla stwierdzenia państwowości danej mikronacji." W pełni się zgadzam! Tyle, że Osada Wikingów "znajduje się" na mapie. A jej tereny są oznaczane jako Zjednoczone Królestwo Samundy. Myślę, że po tylu latach każde państwo, które "niesłusznie" byłoby oznaczane na mapie jako część innego, mogłoby zaprotestować? :-) "Ludzie- fakt, iż dane jednostki uznają się za obywateli innego kraju, nie przesądza o możliwości by byli obywatelami innego kraju. Wszak możliwe jest posiadanie więcej niż jednego obywatelstwa. Oczywiście sytuacja gdy wszyscy obywatele danego państwa (choć jak przyznał JCKM lista obywateli Osady Wikingów nie jest znana więc nie można tego stwierdzić z całą pewnością) są obywatelami państwa drugiego (wszyscy tego samego) może rodzić pewne wątpliwości na temat suwerenności pierwszego z tych państw. Tym niemniej zasada wyłączności obywatelstwa, która jest uznawana przez większość państw realnych, prowadzi do stwierdzenia, iż jeśli osoba posiada więcej niż jedno obywatelstwo, to przez organy państwa w którym przebywa (a którego obywatelstwo także posiada) jest traktowana jakby miała obywatelstwo tylko tego kraju (co znaczy, iż nie może być traktowana jako cudzoziemiec). Kierując się tą normą, posiadanie obywatelstwa innego kraju przez ogół obywateli innego z nich nie ogranicza suwerenności tego państwa." Oczywiście, że nie ogranicza. Ma Ekscelencja absolutną rację. Widzę jednak analogię choćby do Austro-Węgier. Wszyscy bowiem węgierscy obywatele są obywatelami austro-węgierskimi - i chociaż zaznaczają często swoją autonomię, to jednak nikt nigdy nie traktował Węgier jako niepodległego państwa. "Władza- każde państwo ma prawo samo regulować komu powierza władzę. Przedstawię tu casus JE Michaela von Lichtensteina który będąc patriarchą Rotrii był jednocześnie Ministrem Spraw Zagranicznych Księstwa Sarmacji" Znów się zgadzam :-). Problem w tym, że Michael von Lichtenstein to jeden z wielu urzędników, który zresztą sam "załatwił" sobie taką możliwość. A Thorgautr Svensson to jedyny chyba urzędnik Osady Wikingów, a w dodatku bardzo wysoki urzędnik samundyjski i następca tronu. A tego o Michaelu von Lichtensteinie nie można było powiedzieć :-). "Strona- Rzeczpospolita Eskwilińska (nad czym bardzo ubolewa) nie ma do tej pory oficjalnej strony swojego państwa. Co prawda podejmowała próby w celu jej utworzenia, tym nie mniej z powodu braku zaplecza informatycznego nie osiągnęliśmy nawet częściowo zadowalającego nas efektu. Tym nie mniej mogę stwierdzić, iż jesteśmy dość powszechnie uznawaną w mikronacją w mikronacyjnym świecie." Tak, ale macie własne forum. A Osada Wikingów nie ma nawet w pełni samodzielnego forum. A co za tym idzie - Ekswilinia dysponuje poprzez to forum jakimś określonym "serwerowym terytorium" (o ile traktujemy terytorium jako serwer i miejsce na mapie). Osada Wikingów ma tylko mały fragment forum użyczony przez Samundę. Poza tym, nie wiem na ile to aktualne, ale znalazłem stronę Rzeczpospolitej na http://www.eskwilinia.za.pl/ "Prawo- faktycznie brak prawa to dość istotny problem. Jednak dopóki istnieje suwerenna władza, zdolna decydować o wypowiedzeniu wojny, można powiedzieć, iż istnieje przynajmniej tak norma, iż o wszystkim w państwem decyduje władca (kuncośtam Osady Wikingów)." Tak, to jest jedyna chyba norma prawna Wikingów. Nie zamierzam jej negować, bo to ich sprawa, ale nikt nie zaprzeczy, że jak na trzyletnie państwo to dość mało, zwłaszcza że najmniejsze yoyonacje mają więcej. "-stała ludność (możemy chyba się zgodzić, iż Osada jakąśtam stałą ludność posiada) -suwerenna władza (kuncośtam) -określone terytorium (tutaj mamy spór, tym nie mniej moim zdaniem skoro Samuda uznaje odrębność i autonomię Osady i wyznacza mu dane terytorium zaznaczając granicę, to możemy mówić o tym, iż Osada ma określone terytorium) -zdolność wchodzenia w relacje międzynarodowe (zdolność potencjalną- nikt nie może zmusić drugiego państwa do wchodzenia w jakiekolwiek porozumienia w celu udowodnienia swojej państwowości)" I tu się zgodzę tylko częściowo. Punkt pierwszy jest oczywiście realizowany. O punkcie drugim powiem później. Punkt czwarty - i tutaj mamy zagwozdkę. Czy zdolnością tą jest po prostu ewentualna możliwość podpisania traktatu międzynarodowego, czy też może fakt, że ktokolwiek zechce z Osadą Wikingów taki traktat podpisać. Gdy chodzi o pierwszą opcję, Osada ją spełnia, gdy o drugą - nie. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić (praktyka też tego nie dowodzi), jak dokładnie należy te przepisy interpretować. Nie zgodzę się natomiast co do terytorium. Po pierwsze - o ile mi wiadomo, to w tym traktacie Samunda wraz z Al Rajn dokonali rozszerzenia Sambanafryki, odpowiednio powiększając swoje terytoria. Po drugie - i tutaj trochę uzupełnię argumentację Ekscelencji baró Szücsa - Samunda w umowie z Al Rajn pokazała nam, jak sama - jako "oswobodziciel" Wikingów - traktuje prawnie Osadę. Przypomnę, że akt o "autonomii" Osady jest aktem WCZEŚNIEJSZYM od traktatu z Al Rajn. Więc Osada istniała, kiedy Al Rajn i Samunda podpisywali traktat. Jeżeli nawet Osada Wikingów istniała jako państwo w okresie między jej powołaniem a traktatem Samundy i Al Rajn, to artykuł szósty wzmiankowanego traktatu, mówiący że "Wysokie Układające się Strony [Samunda i Al Rajn] są jedynymi i prawowitymi właścicielami owych terenów w myśl tej umowy" wskazuje, że albo Samunda dokonała zajęcia tych ziem albo zawsze uważała je za swoje. I tutaj pojawia się znów kwestia suwerennej władzy, którą wskazał Ekscelencja. Jasno widzimy - jest to Konungr Osady. ALE: 1. Konungr jako samundyjski urzędnik wysokiego szczebla na pewno miał dostęp do informacji o umowie z Al Rajn - a więc dlaczego nie sprzeciwił się, skoro w myśl umowy jego Osada przestała istnieć? 2. Nadto, konungr nigdy nie zaprotestował przeciwko umieszczaniu Osady na mapie w ramach Samundy. Wniosek pierwszy: Są dwie opcje: 1. Osada Wikingów nie jest i nigdy nie była w pełni suwerennym i niepodległym państwem (a tylko takie są podmiotami polityki zagranicznej), co akceptowały jej władze w osobie Konungra. 2. Osada Wikingów poprzez brak sprzeciwu (mając taką możliwość) zaakceptowała fakt aneksji jej ziem, wyrażony w umowie Zjednoczonego Królestwa Samundy z Federacją Al Rajn, a więc nie jest już państwem. Wniosek drugi: Moim zdaniem Samunda jest odpowiedzialna za poczynania Wikingów. Dlaczego? Bo do tego, by Wikingowie byli samodzielnie odpowiedzialni, musieliby być w stu procentach niepodległym i suwerennym państwem. Tylko pełnia państwowości (a więc nawet nie 99%!) może stanowić o odpowiedzialności. Podam parę przykładów: 1. Austro-Węgry i ich części składowe - Monarchia, choć daje bardzo szeroki zakres autonomii Austrii i Węgrom, także są to niemal osobne państwa złączone tylko kilkoma sprawami, przyjmuje za nie taką samą odpowiedzialność. 2. Sarmacja i jej (dawne) kraje koronne - zawsze, gdyby takie rzeczy jak w Osadzie Wikingów działy się w jednym z krajów koronnych Sarmacji, odpowiedzialna byłaby Sarmacja. 3. Przyjęty niedawno projekt Statutu Budapeszteńskiego, ustanawiającego Wspólnotę Austro-Węgierską - w ramach Wspólnoty mogą istnieć dominia, kolonie, protektoraty czy terytoria zamorskie Monarchii. I chociaż mają ogromną swobodę, nie muszą nawet przyjmować naszego systemu prawnego, to jednak nadal Monarchia ponosi za nie odpowiedzialność. 4. Al Rajn i ziemie podległe Federacji, analogicznie jak wobec Sarmacji. Nikt nie traktuje osobno tych terytoriów tylko dlatego, że Al Rajn jest federacją. Uważam, że musi być nie mniej niż 100% choćby prawnej suwerenności i niepodległości, żeby państwo samodzielnie odpowiadało. W każdym innym przypadku ma jakiegoś suwerena czy "zwierzchnika", który za nie powinien ponosić odpowiadać. Osada Wikingów nie ma stuprocentowej suwerenności i niepodległości, dlatego właśnie moim zdaniem powinna odpowiadać za nią Samunda. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


