|
Projekt konwencji w sprawie integralności terytorialnej
|
|
25.05.2009, 22:15
Post: #27
|
|||
|
|||
RE: Projekt konwencji w sprawie integralności terytorialnej
Cytat:Widzę natomiast propozycję, która jest nie do przyjęcia przez żadne istniejące v-państwo: stworzenia "uproszczonego mechanizmu łatwej secesji". Pan O'Rhada przychodzi do nas i mówi: stwórzcie prawo, które mi i każdemu, komu przyjdzie na to ochota, pozwoli odłączać od waszych terytoriów cokolwiek tylko ja lub ktokolwiek inny zechce. Przyznam, że taka interpretacja moich słów jest dla mnie wprost zadziwiająca. Czy ja gdziekolwiek mówiłem o tym, jakie rozwiązania powinna przyjąć ta konwencja? Napisałem, że obecne zapisy nie rozwiązują w żaden sposób kwestii secesji - i tyle. Gdzie tu nawoływanie do "łatwej secesji"? Z chęcią się dowiem. Żeby nie było niedomówień, napiszę co wg. mnie mogłaby (podkreślam - mogłaby, to jedno z możliwość) Organizacja wprowadzić, aby osiągnąć chociaż minimalny poziom kompromisu (jeżeli on oczywiście Organizację interesuje). Przede wszystkim, organizacja mogła by pomóc wypracowywać jakieś kompromisy - chociażby przez mediacje między stronami. Poza tym, powinna w jakiś sposób pozwalać na działanie chociażby pokojowych ruchów separatystycznych - które obecnie mogą być swobodnie delegalizowane, a osoby karane za taką działalność (posługuję się tu przykładem Sarmacji, bo tam jestem zaznajomiony z prawem, ale myślę że takie ograniczenia są też w innych państwach). Co więcej, skoro wymieniono działania w złej wierze, to może można by wspomnieć też o tych w dobrej wierze? Można by też przedstawić przykładowy proces mediacji między ruchem separatystycznym a danym państwem, łącznie z np. referendum niepodległościowym. Oczywiście - wszystko należałoby dostosowywać do danych przypadków (bo w niektórych być może takie ruchy nie musiałyby doprowadzać od razu do secesji, ale w drodze kompromisu pojawiałaby się autonomia). Cytat:Z chęcią zapytam się obecnych: czy zgodzicie się na "łatwą secesję"? Może ja się mylę i wszyscy obecni z przyjemnością się zgodzą na "uproszczony mechanizm łatwej secesji"? Jak chyba zatem widać z powyższych moich wypowiedzi - nie nawołuję do "łatwej secesji", jestem wręcz jej przeciwnikiem. W ciągu tych niemal dwóch lat istnienia WRM kilkakrotnie zgłaszały się do mnie osoby proszące o wsparcie w ich dążeniach do secesji - w każdym wypadku odrzucałem ich propozycje, uważam bowiem, że takie działania mają sens jedynie wówczas, gdy ruch taki dysponuje przeważającym poparciem wśród mieszkańców danego regionu. Cytat:Państwa secesjonistyczne nie próbują nawet zrozumieć (albo nie pokazują tego), że państwa istniejące wcześniej na danym terytorium nie mogą ot tak sobie oddać kawałka terytorium - niby nic, a jednak jest to problem i to często dość duży. Odniosę się do słów Waszej Cesarskiej i Królewskiej Mości. Czy oddanie terytorium w jakimkolwiek stopniu umniejsza dane państwo? Terytorium nie świadczy o państwie - co doskonale wiemy. Tak samo oddanie terytorium. Przykładowo - wątpię, żeby ktoś stwierdził, że Dreamland został umniejszony przez zrzeczenie się tego terytorium w Wirtuazji przy Brugii? Cytat:Na przykład - co się stanie z gruntami, posiadanymi przez mieszkańców tego większego kraju, a które są na terytorium, które upatrzył sobie któryś z secesjonistów? Przecież to ważne, zwłaszcza że coraz więcej krajów dysponuje systemami gospodarki. Nie jest to wielkim problemem, w sytuacji, gdy obie strony się co do tych kwestii porozumieją - są już precedensy, jak przypadek odłączenia się Wandystanu od Sarmacji - gdzie te sprawy rozwiązano. Akurat kwestie własnościowe, choć może nie mało istotne, nie są dużym problemem - jeżeli po obu stronach istnieje wola porozumienia. Cytat:Co z prestiżem tych krajów? Cóż. Kwestia prestiżu jest kwestią uznaniową - każdy ją postrzega na swój sposób. Ja na przykład więcej prestiżu widzę w umiejętności rzeczowego odniesienia się do kwestii secesji (przykład Dreamlandu i Solardii oraz Baridasu) niż w zaprzeczaniu, że cokolwiek miało miejsce - jak w przypadku Sarmacji i Scholandii (choć akurat uważam secesję Gnomii za happening, nie za poważny ruch secesyjny). Wolna Republika potrafiła wyrzec się ziem Samundy i Tuolelenkki - przy czym nie była do tego przez nikogo zmuszana. Cytat:I w końcu - co zrobić, by nie powtarzało się to zbyt często? Pamiętacie, Ekscelencje, jak nagle nastąpiło "cudowne" odkrycie - ktoś znalazł strony yoyo.pl i tnb.pl - i zostaliśmy zalani planktonem jednodniowych nacji. W tym przypadku może być podobnie - nagle po jednym ustępstwie, liczba secesjonistów się zwiększy. To już kwestia dyskusyjna. Jak wspomniałem - jednodniowych jednoosobowych secesji Wolna Republika nie uznawała i nie będzie uznawać. Natomiast na płaszczyźnie konwencji, można by tak jak dla mikronacji, ustalić pewne wymagania dla ruchów secesjonistycznych, minimalne, żeby z nimi w ogóle rozmawiać. Cytat:Dziwi mnie brak woli dostrzegania tych ważnych problemów - zakrawa to na egoizm i egocentryzm. Bynajmniej. Wolna Republika dostrzega i chce rozmawiać o tego typu problemach dotyczących secesji, problemem jednak jest fakt, że mało kto chce w ogóle na ten temat rozmawiać z nami. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc
