|
W obronie naszej powinności - złożony problem
|
|
19.05.2011, 09:04
Post: #6
|
|||
|
|||
|
RE: W obronie naszej powinności - złożony problem
Wasze Ekscelencje,
Chciałbym w pełni zgodzić się z wnioskami wypływającymi z wymiany zdań między Ekscelencją Sekretarzem a Jego Królewską Mością. Nie może być tak - zarówno w świetle regulacji Karty OPM, jak i zdrowego rozsądku i praktyki dyplomatycznej - że oficjalny przedstawiciel państwa, wyłaniany przez władze tego państwa (w ramach dowolnej procedury) - "nie reprezentował danego państwa". Samo pojęcie delegacji implikuje reprezentację. Wewnętrzne kwestie, które mogłyby tu zostać przywołane (np. fakt powołania do delegacji osoby spoza obecnego rządu, np. lidera opozycji) mogą mieć jedynie skutek wewnętrzny dla danego państwa, a nie zewnętrzny, w ramach Organizacji. Co do "mężów zaufania" - nie do końca widzę potrzebę wprowadzania takiej funkcji. Istnieją pewne uregulowania, które pozwalają dopuścić osoby nie będące przedstawicielami do dyskusji - czy to w ramach statusu obserwatora, czy np. eksperta. Myślę, że są wystarczające. Nie powinniśmy przesadzać z rozszerzaniem grona dyskutantów, a już na pewno - nie kosztem ich odpowiedzialności za swoje słowa. Swoją droga, pozwolę sobie na drobną uszczypliwość - co, mam nadzieję, będzie mi wybaczone - odnosząc się już do samej kwestii która wywołała tę dyskusję. Czy nie ironiczny jest fakt, że przekonywać nas na temat "niereprezentującego reprezentanta" usiłuje nas delegacja Monarchii Austro-Węgier, która od tak dawna - i do tej pory z podziwu godną konsekwencją - zabiegała o wprowadzenie najwyższych standardów dyplomatycznych? /-/ mjr dr Timoteos Stefanosigos III Archont Demokracji Surmeńskiej, Tesmoteta Dyplomacji |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc



