|
Projekt konwencji w sprawie integralności terytorialnej
|
|
25.05.2009, 16:08
Post: #25
|
|||
|
|||
|
RE: Projekt konwencji w sprawie integralności terytorialnej
"A teraz meritum. Otóż: zapraszając tu Pana O'Rhadę miałem nadzieję, że usłyszę jakieś interesujące propozycje w sprawie zakończenia jego konfliktu z Sarmacją. Tymczasem niczego takiego nie widzę."
Czasem jednak przydałoby się, byśmy to sami cokolwiek w tym temacie wypracowali. "Pan O'Rhada przychodzi do nas i mówi: stwórzcie prawo, które mi i każdemu, komu przyjdzie na to ochota, pozwoli odłączać od waszych terytoriów cokolwiek tylko ja lub ktokolwiek inny zechce." Na to, jak sądzę, nie będzie zgody. Nawet Ekscelencja O'Rhada zapewne nie chciałby, żeby nagle znalazła się np. węgierska część Morvanu i chciała się odłączyć. Myślę, że póki co największym osiągnięciem będzie, jak już wyjdziemy z okopów, w których siedzimy trochę za długo. Państwa secesjonistyczne nie próbują nawet zrozumieć (albo nie pokazują tego), że państwa istniejące wcześniej na danym terytorium nie mogą ot tak sobie oddać kawałka terytorium - niby nic, a jednak jest to problem i to często dość duży. Na przykład - co się stanie z gruntami, posiadanymi przez mieszkańców tego większego kraju, a które są na terytorium, które upatrzył sobie któryś z secesjonistów? Przecież to ważne, zwłaszcza że coraz więcej krajów dysponuje systemami gospodarki. Co z prestiżem tych krajów? I w końcu - co zrobić, by nie powtarzało się to zbyt często? Pamiętacie, Ekscelencje, jak nagle nastąpiło "cudowne" odkrycie - ktoś znalazł strony yoyo.pl i tnb.pl - i zostaliśmy zalani planktonem jednodniowych nacji. W tym przypadku może być podobnie - nagle po jednym ustępstwie, liczba secesjonistów się zwiększy. Dziwi mnie brak woli dostrzegania tych ważnych problemów - zakrawa to na egoizm i egocentryzm. Z drugiej strony my też zapominamy, że ktoś tam kiedyś może się buntować. Przecież możemy go po prostu ignorować. Zgadza się, ale nie szukamy żadnych rozwiązań - i to jest ten problem. Wspomniałem wcześniej o prestiżu - czasami jednak biegunowo odległe od pojęcia prestiżu jest zachowanie "tych starszych" (niekoniecznie największych) wobec "tych młodszych" (czyt.: secesjonistów). Zabawne bowiem jest, gdy oto jakiś duży kraj, mający za sobą dużą część OPM, zwalcza mały, często kilkuosobowy kraik i jeszcze mu się to nie udaje - gdzie tu prestiż? Najwięcej przyniesie nam szukanie rozwiązania problemu secesji wspólnie. I to właśnie my, ci więksi i mądrzejsi, powinniśmy stać ponad małostkowymi potyczkami (których, jak wiemy, często nie da się uniknąć) i umieć się dogadać z tymi mniej doświadczonymi. I powiem szczerze - nie chcę nikogo pouczać - nie jestem na tyle doświadczony. Zwyczajnie się obawiam, że jak tak dalej pójdzie, mimo powagi Organizacji i jej Członków, to nie my będziemy mogli decydować, kogo dopuścić do głosu i kogo potraktować poważnie. Weźmy się do roboty, bo teraz jest na to czas. Pokażmy, że stać nas więcej niż na małostkowe zamykanie się w swoim okopie. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


